Ponad dwa miliony Polaków nie spłaca długów w terminie / trzecia audycja z cyklu pt. „Czy fortuna kołem się toczy?”

Ponad 14% wszystkich klientów banków, SKOK-ów i firm pożyczkowych współpracujących z BIK nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań. Średnia kwota zaległego zobowiązania na osobę wynosi 20 790 zł.

Zgodnie z badaniami Biura Informacji Kredytowej w Polsce z września 2016 r. ze spłatą swoich długów w terminie nie radzi sobie już ponad dwa miliony osób. Średnia wartość ich zaległego zobowiązania wynosi ponad 20 tys. złotych. Prawie połowa ma zaległości przekraczające 5 tys. złotych. Rekordziści są zadłużeni na nawet ponad 100 mln złotych!

Choć zadłużenie prywatne w Polsce jest znacznie niższe niż w krajach rozwiniętych, to udział kredytów zagrożonych jest względnie wysoki. Po części wynika to z bardziej restrykcyjnych regulacji, a po części jednak z naszej własnej niefrasobliwości.

Łączna kwota zaległych płatności klientów czasowo niewywiązujących się ze zobowiązań wynosiła w czerwcu 2016 r. 44,6 mld zł i od 2008 r. wzrosła prawie 5,5-krotnie. W czerwcu 2016 r. problem dotyczył ok. 2,15 mln osób, czyli nieco ponad 14% wszystkich klientów banków, SKOK-ów i firm pożyczkowych współpracujących z BIK.

Raport InfoDług definiuje również profil osoby, która przestała spłacać długi w terminie. Aktualnie jest to mężczyzna w wieku od 35 do 44 lat, mieszkaniec Śląska. Właśnie z tego regionu Polski pochodzi najwięcej, bo ponad 14%, osób nieterminowo regulujących zobowiązania. Średnie zaległe zobowiązanie statystycznego Polaka wynosi 26 367 złotych. Osoba ta częściej ma problem ze spłatą rachunków i alimentów niż kredytów. Kredyty znajdują się na dalszym planie. W zaległościach kredytowych osobom w wieku 35-44 lat dorównują Polacy, którzy ukończyli 65. rok życia.

Średnia kwota zaległego zobowiązania przypadająca na osobę nieregulującą terminowo zobowiązań wyniosła 20 790 złotych. 51,1% z tych osób miało zaległości nieprzekraczające 5 tys. złotych. W przypadku 34,7% zaległości przekraczają 10 tys. złotych.

Prawie 215 tys. zł to średnia wartość zaległego kredytu mieszkaniowego. Właśnie te zobowiązania wraz z zaległymi alimentami są odpowiedzialne za wysokie zaległe płatności Polaków.

Powyższe dane uzupełnia raport nt. finansów gospodarstw domowych publikowany cyklicznie przez Instytut Ekonomiczny Narodowego Banku Polskiego. Raport potwierdza, że zobowiązania Polaków ciągle rosną. Natomiast dane od 2010 r. pokazują stabilizację transakcji w formie kredytów mieszkaniowych i wskazują na trend wzrostowy transakcji w formie kredytów konsumpcyjnych.

Większość ekspertów doradzających w zakresie finansów osobistych i rodzinnych zgadza się, że zadłużenie budżetu domowego nie jest dobrą sytuacją. Marcin Iwuć, który po 11 latach w branży finansowej zostawił korporację, aby zająć się popularyzowaniem wiedzy o zarządzaniu finansami, w swojej książce określa dług jako ryzyko i przeciwieństwo oszczędności. Uważa, że ci, którzy chcą być zamożni, powinni uwolnić się od wszelkich długów.

Ekspert w kroku czwartym proponowanego programu zarządzania finansami zachęca do uregulowania zobowiązań, których możemy się pozbyć w planowy sposób. Ważna jest kolejność. Po pierwsze, zaległe opłaty związane z mieszkaniem. Potem „chwilówki” i pożyczki z różnego rodzaju parabanków, bo tutaj odsetki rosną w zastraszającym tempie. W następnej kolejności kredyty konsumpcyjne. Rozważając zmniejszenie obciążeń wynikających z kredytu hipotecznego, trzeba jednak wziąć pod uwagę, że – w przeciwieństwie do powyższych rodzajów kredytów – ma on zabezpieczenie i jest względnie nisko oprocentowany. Ponadto wcześniejsza spłata kredytu hipotecznego nierzadko wiąże się z dodatkowymi opłatami.

Długi wpisujemy na listę w kolejności od najniższej do najwyższej kwoty pozostałej do zapłaty. Jest to kolejność, w jakiej powinniśmy rozprawiać się z tymi długami. Na liście zamieszczamy informacje o wysokości raty lub miesięcznej kwoty spłaty, oprocentowaniu i kwocie pozostałej do spłaty. Gdy spłacimy najniższe zadłużenie, nasza lista stanie się krótsza, a my zyskamy dodatkową motywację do dalszej walki z długami, a właśnie stopniowy spadek motywacji oraz zniechęcenie, które dopada nas, gdy nie widzimy rezultatów, jest główną przyczyną niepowodzenia w procesie oddłużania.


Projekt „Pieniądz – historia i teraźniejszość. Zarządzanie finansami – zagrożenia i szanse” – realizowany jest z Narodowym Bankiem Polskim w ramach programu edukacji ekonomicznej.

 

 

Karol Wojtasik, radny miasta Torunia: Port przeładunkowy na Wiśle dla Torunia to szansa dla tego miasta na rozwój

Dzień 78. z 80/Toruń/Za nami 839 km Wisły- Nie ma bardziej proekologicznego środka transportu żeglugi śródlądowej – tak do idei budowy portu przeładunkowego w Toruniu dla trasy E-40 przekonywał radny.

– Toruń to miasto nad Wisłą, przez którą prowadzi międzynarodowa droga wodna E-40; wiedzie ona przez Mińsk, Kijów, Dniepropawłowsk z Gdańska nad Bałtykiem do Chersonia nad Morzem Czarnym – powiedział radny. Przypomniał, że od średniowiecza Wisła w tym miejscu stanowiła element wielkiego szlaku handlowego od Waregów do Greków.

– Trzy tygodnie temu na festiwalu inaugurującym rok rzeki Wisły klub radnych PiS wyszedł z inicjatywą zapisania w wieloletniej strategii dla miasta Torunia budowy rzecznego portu przeładunkowego na Wiśle.

Zwrócił uwagę na fakt wieloletnich zaniedbań na odcinku polskim tej trasy, to jest fragmencie rzeki Bug, gdzie urządzenia hydrotechniczne są przestarzałe i uniemożliwiają spływ dużych barek. W 2013 roku przebadano możliwości ponownego uruchomienia szlaku i okazało się, że z ponad 3600 km tej trasy czwartą lub piątą klasę żeglowności ma jedynie odcinek 215 kilometrów.

Mimo to radni PiS z Torunia chcą powstania portu przeładunkowego, który umożliwi transport do Europy Wschodniej towarów z polskich portów w Gdyni, Gdańsku, a jak powstanie przekop przez Mierzeję Wiślaną, również z Elbląga. Projekt ten zdaniem radnych PiS z Torunia kwalifikuje się do tego, aby dostać dofinansowanie unijne.

– Nie ma bardziej proekologicznego środka transportu od żeglugi śródlądowej – przekonywał Karol Wojtasik, cytując dane dotyczące spalania ropy naftowej przez barki i TIR-y: żeby przetransportować ten sam ładunek, TIR-y zużyją siedmiokrotnie więcej paliwa niż barki rzeczne.

Szacuje się, że na jednym litrze paliwa na odległości jednego kilometra można przetransportować barką aż 127 ton ładunku, koleją 97 ton, samochodem 50 ton.

Wywiad z Karolem Wojtasikiem, radnym miasta Torunia, w części pierwszej Poranka WNET

Cały poranek WNET

MoRo

„Dobra zmiana” według Jacka Żurawskiego: Zadowoleni ludzie, mniej biedy, Solidarność pewniejsza, praca stabilniejsza

Dzień 78. z 80/ Toruń/ Za nami 839 km Wisły/ Jacek Żurawski, szef regionalnej Solidarności, ocenił w Poranku WNET „dobrą zmianę”, która sprawiła, że aby uzyskać swoje, „nie musimy biegać po ulicach”.

Gość Poranka WNET bardzo pozytywnie ocenia „dobrą zmianę” w Polsce. Ludzie są zadowoleni, jest mniej biedy, pewniejsza Solidarność, stabilniejsza praca. Takie nastroje są wyraźnie odczuwalne w zakładach pracy. Wiele spraw trzeba jeszcze poprawić, ale ludzie zdają sobie sprawę, że to wymaga czasu.

Tej oceny Jacka Żurawskiego nie zmieniają protesty opozycji przeciwko łamaniu zasad demokracji. O tym, że demokracja w Polsce ma się dobrze, najlepiej świadczy właśnie to, że te protesty mają miejsce.

Jacek Żurawski uważa, że sądy w Polsce powinny być zreformowane.

„Wystarczy otworzyć jakąś gazetę, wystarczy popatrzyć w jakąś telewizję i widzimy, ile jest bezprawia w instytucji prawa”.

[related id=38076]Czy Solidarność ma jakieś oczekiwania wobec „dobrej zmiany”? Gość Poranka powiedział, że oczekuje „jeszcze większego szacunku dla pracowników” i dobrego wynagradzania oraz wpisania „na trwałe” do polskiego prawa wieku emerytalnego dla mężczyzn (65 lat) i dla kobiet (60 lat). Liczy także na prawdziwy dialog między pracodawcami i pracownikami. „Nie chcemy i nie musimy biegać po ulicach, żeby artykułować swoje żądania, ale zapewniam, kiedy nasze oczekiwania nie będą spełniane, będziemy prawa związkowe wykorzystywać”.

Zdaniem Jacka Żurawskiego specjalna strefa ekonomiczna pod Toruniem ma obecnie szansę znacząco wpłynąć na rozwój gospodarczy. Dotychczas tej roli nie spełniała.

Japońska fabryka, która miała przynieść zaawansowane technologie i kulturę, okazała się być montownią z gotowych części sprowadzanych z zagranicy, a płace w niej na najniższym dopuszczalnym polskim prawem poziomie. Teraz w tej strefie pojawiają się polskie firmy, np. Apator. W tych firmach jest NSZZ „Solidarność” i jest przestrzegane polskie prawo.

Całej rozmowy można posłuchać w trzeciej i czwartej części dzisiejszego Poranka WNET.

JS

Mam nadzieję, że wrócimy do swoich korzeni i będziemy gospodarowali zasobami wodnymi w połączeniu z gospodarką leśną

Puszcza Białowieska musi być obiektem, który pokaże całemu światu, że Polacy wiedzą, jak prawidłowo użytkować zasoby przyrodnicze. Jako kraj jesteśmy absolutnym liderem pod tym względem.

Tomasz Wybranowski
Jan Szyszko

Użytkuj zasoby przyrodnicze tak, aby te zasoby trwały, służąc tobie i następnym pokoleniom. Ale też tak działaj, abyś miał pieniądze, by było coraz lepiej. I żeby wszystkie gatunki współegzystowały ze sobą. Profesor Jan Szyszko, minister środowiska, w rozmowie z Tomaszem Wybranowskim.

27 lipca w małopolskiej miejscowości Świnna Poręba, wraz z panią premier Beatą Szyszko uroczyście otworzył Pan zaporowy zbiornik retencyjny na rzece Skawie. Budowa trwała 31 lat i dwa miesiące, a jej całkowity koszt wyniósł 2 miliardy 200 milionów złotych. Można? Okazuje się, że gdy się chce, to jest to możliwe.

Oczywiście, że można. Historia zbiornika Świnna Poręba jest znacznie dłuższa, bo jego koncepcja sięga roku 1919 roku. Jego powstanie zadekretował prezydent Gabriel Narutowicz i teoretycznie powinien on być gotowy do połowy ubiegłego wieku. Przeszkodził temu wybuch II wojny światowej. Natomiast za naszego rządu budowę ukończono. Wszystkie dokumenty stwierdzają, że można go użytkować.

Dlaczego ta inwestycja jest ważna dla Małopolski i całego południa Polski?

Ta inwestycja jest ważna z kilku powodów. Po pierwsze, dotyczy bezpieczeństwa powodziowego tego regionu, w szczególności Krakowa. Druga ważna kwestia związana jest z retencją. Nie możemy zapominać, że współczesna Polska jest krajem, gdzie notujemy ujemny bilans wodny. Skoro wody ubywa, to trzeba ją retencjonować. Trzeci motyw to jest rozwój gospodarczy. Dzięki tej inwestycji ten region zacznie kwitnąć. Już kwitnie. Ceny działek wzrosły niebotycznie. To miejsce staje się powoli bardzo atrakcyjne z turystycznego punktu widzenia.

Zbiornik retencyjny w Świnnej Porębie oznacza także produkcję prądu, energii elektrycznej. W ten sposób dotykamy tematu odnawialnych źródeł energii. Proszę sobie wyobrazić, że prawie 5 MW energii wiatrowej rocznie będzie pochodziło stamtąd. Trzeba by postawić w tamtym miejscu piętnaście wiatraków, i to tych największej mocy, bo 3-megawatowych, gdyż ich wydajność jest na poziomie ok. 30%. A tutaj ten prąd będzie wytwarzany za darmo.

W zbiorniku Świnna Poręba jest retencjonowanych 166 milionów metrów sześciennych wody. A metr sześcienny wody kosztuje ok. 12 zł. W skali potrzeb całego kraju ta inwestycja, choć niezbędna i oczekiwana, może wydawać się mała. Jeśli spojrzymy na całą Polskę, temat retencji jest bardzo ważny, ze względu właśnie na bezpieczeństwo wodne. Jeżeli uda nam się wykorzystać wszystkie możliwości w zakresie energetyki wodnej, to dziesiątą część naszego całego zapotrzebowania energetycznego może pochodzić z energetyki wodnej. Do tego dochodzi bezpieczeństwo powodziowe i zabezpieczenie w wodę mieszkańców.

(…) Polskie prawo wodne powstało w roku 1922 i do dzisiaj jest uważane za wzór dla całego świata pod względem gospodarowania wodami w układzie zlewowym. Prawo z 1922 roku regulowało również gospodarcze użycie wód, zwłaszcza w zakresie ochrony przeciwpowodziowej i żeglugi. W nowym prawie wodnym zbliżyliśmy się do tamtych założeń.

Mam nadzieję, że wrócimy do swoich korzeni i będziemy mogli gospodarować zasobami wodnymi w połączeniu z gospodarką leśną. A skoro gospodarka leśna, to również planowanie przestrzenne kraju i poszczególnych regionów. I jeśli te trzy dziedziny znalazłyby się w gestii Ministerstwa Środowiska, to gwarantuję Panu i Czytelnikom, że mielibyśmy zapewnione bezpieczeństwo ekologiczne Polski, czyli dobrą wodę, dobre powietrze i trwałość występujących gatunków. (…)

Dlaczego o Puszczy Białowieskiej nie rozmawia się na argumenty?

Rozmowa na argumenty nie jest możliwa z bardzo prostego powodu: przyjętej przez te środowiska i, ich zdaniem, jedynej i niepodważalnej filozofii, że człowiek jest największym wrogiem przyrody. Teraz, zdaniem oponentów, chodzi o te „ewidentne dowody przestępstwa”, czyli ślady wycinki chorych drzew, bo „przyroda jest spontaniczna i nie powinno się w nią w jakikolwiek sposób ingerować”. To rozumowanie jest całkowicie błędne, gdyż mowa jest o drzewostanach uszykowanych ręka człowieka.

I tak samo jest w przypadku krajobrazów Polski południowo-wschodniej, z tą przepiękną szachownicą polskich pól. Ekolodzy mówią: chrońmy ten krajobraz! Czyli, w ich rozumieniu, chrońmy go przed człowiekiem. A więc jaki będzie kolejny krok? Wyeliminować człowieka i co dalej? Ten krajobraz żałośnie zarośnie. Mamy przykład tego, co stało się w Rospudzie, miejscu chronionym całkowicie przed człowiekiem. Ugięto się pod naciskiem środowisk tzw. ekologów i zmieniono lokalizacje kilku inwestycji, w tym obwodnicy miasta Augustowa. Do czego doprowadzono? Wszyscy wiemy, co tam się stało. Ludzie przestali te tereny użytkować i… wiele gatunków zginęło.

Cały wywiad Tomasza Wybranowskiego z prof. Janem Szyszką pt. „Czyńcie sobie ziemię poddaną” znajduje się na s. 12 wrześniowego „Kuriera Wnet” nr 39/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Wywiad Tomasza Wybranowskiego z prof. Janem Szyszką pt. „Czyńcie sobie ziemię poddaną” na s. 12 wrześniowego „Kuriera Wnet” nr 39/2017, wnet.webbook.pl

 

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Poseł Waldemar Olejniczak: Moim marzeniem jest polski samochód. Być może to będzie samochód elektryczny

Dzień 77. z 80 / Czerwińsk / Poranek WNET – W drodze na pierwsze po wakacjach posiedzenie Sejmu poseł PiS opowiedział w Radiu WNET o tym, co należy zmieniać w polskiej gospodarce.

Krzysztof Skowroński rozmawiał dziś w Poranku WNET z Waldemarem Olejniczakiem, posłem PiS z Sierpca, jadącym przez Czerwińsk do Warszawy na powakacyjne posiedzenie Sejmu inaugurujące jesienną sesję polskiego parlamentu. Poseł, poza zasiadaniem w parlamencie, od dwudziestu lat prowadzi ze wspólnikami firmę z branży metalowej.

Gość Poranka opowiedział, jak z perspektywy jego pracy zawodowej, którą rozpoczął w latach osiemdziesiątych, oraz prowadzonej przez niego firmy, wyglądały przemiany gospodarcze, które się dokonały w Polsce na początku lat dziewięćdziesiątych. Twierdzi, że „była to rzeź polskiej gospodarki”.  Dzisiaj „musimy to wszystko prostować i odbudowywać”.

Zdaniem posła jest bardzo dużo spraw do naprawienia w polskim prawie podatkowym i gospodarczym. Najważniejsza jest – uważa – sprawa mentalności urzędników i systemu prawnego. Oświadczył, że mozolnie i ciężką pracą „my to robimy”.

Dlaczego to jest takie mozolne, dlaczego nie można stworzyć prostych przepisów i doprowadzić do tego, że człowiek będzie czuć się pewnie, prowadząc interesy w Polsce? Waldemar Olejniczak mówi, że nie da się na to odpowiedzieć w dwóch słowach.

Gdy zaczynał własną działalność gospodarczą, po tym, jak zbankrutowało przedsiębiorstwo, w którym pracował, najbardziej przerażała go mentalność ludzi. Mówili oni: „Olejniczak poszedł do biznesu? Przecież on nie kradnie”. Teraz jest już inaczej, ale nadal jest co zmieniać.

Poseł stwierdził, że przepisy można interpretować na wiele sposobów. Bardzo dużo zależy przy tym od ludzi. Na uwagę Krzysztofa Skowrońskiego, że bardzo istotną rolę odgrywają tu posłowie, którzy powinni przepisy formułować jak najprościej, żeby urzędnik nie miał pola manewru, Waldemar Olejniczak odparł, że „nie zawsze tak to się da”. Zwrócił uwagę na to, że jedna ustawa dotyczy wielu spraw, wielu gałęzi gospodarki, wielu produktów. Oprócz ustaw są też interpretacje, dyrektywy, zarządzenia – „tu jest bardzo wiele pracy”.

Poseł pochwalił forsowany przez ministra Mateusza Morawieckiego pomysł na reindustrializację polskiej gospodarki. Uważa, że należy „postawić na nogi” przemysł samochodowy. Jako wzór stawia Stany Zjednoczone, których gospodarka, jak twierdzi, oparta jest na budownictwie i motoryzacji.

– Moim marzeniem jest polski samochód. Być może to będzie samochód elektryczny. Już produkujemy przecież autobusy elektryczne, które sprawdzają się, zbyt jest.

Rozmowa z posłem Waldemarem Olejniczakiem dostępna jest w drugiej części Poranka WNET z Czerwińska. Zapraszamy do słuchania.

JS

 

Polskie górnictwo: Szanowni Czytelnicy, chyba zgodzicie się ze mną, że takiej sytuacji nawet Bareja by nie wymyślił!

Gdyby uwzględniono nasze trafne prognozy i przyjęto do realizacji program naprawczy oraz stworzony nowy model biznesowy dla polskiego górnictwa, jego sytuacja przedstawiałaby się dziś wspaniale.

Marek Adamczyk

Minęło już ponad półtora roku od momentu powołania Ministerstwa Energii, a prawie 2 lata od zwycięstwa PiS w wyborach. Najwyższy czas przedstawić ocenę jego działań oczyma ludzi znających się na górnictwie, ludzi, których praca zawodowa była związana z górnictwem, którzy od kilkunastu lat pisali merytorycznie o górnictwie, tworzyli programy naprawcze i stawiali trafne prognozy co do przyszłych trendów cenowych surowców energetycznych na rynkach światowych i ich wpływu na ceny węgla w Polsce. (…)

Wydawało się, że za słowami liderów partii stoją konkretne programy przygotowane przez niezależnych ekspertów związanych z górnictwem, bo ci dotychczasowi spowodowali jego rozkład, a nie rozwój. Przez 8 lat bycia w opozycji można było ich wyłuskać z grona ludzi związanych z górnictwem i mieszkających na Śląsku. Stało się inaczej.

(…) Zamiast przeznaczyć na inwestycje, na rozwój górnictwa 2,5 mld złotych, zgodnie z obietnicą prezesa Jarosława Kaczyńskiego daną na wiecu zorganizowanym przed kopalnią „Pokój”, zwiększono ilość środków na likwidację kopalń do blisko 8 mld złotych!

Zamiast prawidłowo określić zapotrzebowanie na węgiel energetyczny w Polsce, dopuszczono do tego, że szeroko rozpowszechniano na początku 2016 roku informacje o rzekomej nadwyżce mocy wydobywczej sektora węglowego w wysokości od 15 do 20 milionów ton! Pół roku później niedobory węgla na rynku spowodowały potrzebę zwiększenia jego importu z zagranicy.

Zamiast rozwijać perspektywiczne kopalnie „Krupiński” i „Makoszowy” z dużymi złożami węgla, przeznaczono je do likwidacji! (…)

Jeszcze jesienią tego roku prezes PGG Tomasz Rogala w wywiadzie dla Radia Piekary w dniu 24 października twierdził, że notowany wzrost cen ma charakter krótkiego impulsu i że wkrótce ceny węgla wrócą do poprzednich niskich poziomów!

Ta wypowiedź prezesa PGG musiała być zgodna z wytycznymi i „prognozami cen” płynącymi z Ministerstwa Energii, jak się teraz okazuje, całkowicie oderwanymi od rzeczywistości. W wywiadzie udzielonym 7 maja 2016, tuż po utworzeniu PGG (patrz: https://www.youtube.com/watch?v=ytDZRdr6–p0), usłyszeliśmy: Sinusoida zmian cen węglowodorów ma taką cechę, przynajmniej dotychczas tak miała, że te dolne partie są dłuższe od tych górnych. Jesteśmy w tej chwili w dolnej partii i ona będzie prawdopodobnie długo trwała. (…)

Miesiąc później rozpoczął się rajd cenowy węgla na rynkach światowych (patrz na rysunek zamieszczony poniżej – czerwiec 2016 roku to miesiąc przełomu)!

Czy ktoś, kto podejmuje decyzje biznesowe w oparciu o tak przestrzelone prognozy (niskie ceny w okolicach 50 $/tonę w latach następnych, a rzeczywistością rynkową są ceny powyżej 80 $/tonę), może podejmować te najbardziej optymalne dla swojej firmy, przynoszące jej największy zysk? Niestety nie. Niezrealizowane zyski to też strata.

Czy właściciel miał wiedzę o innych, bardziej wiarygodnych długoterminowych prognozach cen węgla energetycznego – na rok 2017 ceny w ARA między 80 a 90 $/tonę z tendencją wzrostu do około 100 $ w latach następnych? Otóż miał, bo nasze prognozy (OKOPZN) po wielomiesięcznych staraniach przedstawiliśmy w Sejmie we wrześniu 2016 roku na posiedzeniu podkomisji górnictwa i energii, której przewodniczącym był poseł Ireneusz Zyska, a w której uczestniczyli przedstawiciele Ministerstwa Energii. Każdy z nich otrzymał materiały, które później zostały opublikowane w październikowym „Śląskim Kurierze Wnet” nr 28 w artykule pt. „Dokąd zmierza polskie górnictwo?”.

Cały artykuł Marka Adamczyka pt. „Górnictwo – bilans działań” znajduje się na s. 1 i 2 wrześniowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 39/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Marka Adamczyka pt. „Górnictwo – bilans działań na s. 1 i 2 wrześniowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 39/2017, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Jacek Janiszek, prezes Zakładów Azotowych Puławy SA: Chybione inwestycje poprzedników zaniżyły dochody grupy

Dzień 73. z 80 / Puławy / Budowa bloku gazowo-parowego była pomysłem doskonale rozegranym pod względem PR. Niestety była to inwestycja zupełnie niedostosowana do potrzeb i wymogów Azotów Puławy.

Gościem Poranka Wnet był Jacek Janiszek – prezes Zakładów Azoty w Puławach, które uzyskały tytuł „Solidny pracodawca roku” w ogólnopolskim konkursie za 2016 rok. Prezes, zapytany o to, na czym najwięcej zarabiają zakłady, stwierdził, że struktura przychodów przedsiębiorstwa, którym zarządza, jest zdywersyfikowana i aż 60 procent przychodów pochodzi z segmentu agro, a 40 procent z chemii.

– Zaczynałem jako młody technolog w zakładzie elektrociepłowni. Puławskie zakłady przez ostatnie kilkanaście lat przeszły ogromną transformację i są jedną z najnowocześniejszych spółek w Europie – powiedział prezes, który zatrudnia ponad 4 tys. osób. Przyznał, że zna całą strukturę zatrudnienia i mimo kilkuletniej przerwy został miło przywitany w zakładzie.

Jak wspomina, po przyjściu do zakładu zastał mocno skonfliktowaną załogę i różne organizacje społeczne. Zależało mu przede wszystkim na poprawieniu relacji. Po kilku miesiącach zarządowi udało się też podpisać porozumienie ze wszystkim organizacjami, dotyczące m.in. wzrostu wynagrodzeń, które uzależniono od wyników finansowych spółki (EBITA).

Wskazał na wzrost importu z Rosji (w 2016 r. o 200 procent w stosunku roku poprzedniego) jako główną przyczynę gorszych wyników finansowych spółki, a także utrzymujące się bardzo wysokie ceny gazu, które generują ponad 50 procent kosztów.

– Pierwsze półrocze Puławy zamknęły zyskiem 192 mln zł netto – poinformował prezes. – Odpisy, jakie musieliśmy zrobić, związane są z nieudanymi działaniami naszych poprzedników. Mam tu na myśli instalację stearynową w naszych zakładach w Chorzowie oraz kompletnie – w naszej opinii – chybioną inwestycję w blok gazowo-parowy.

– Grupa Azoty podejmuje wszelkie działania mające na celu blokowanie importu. Naszym zadaniem jest produkować nawozy na najwyższym możliwym poziomie i kontrolować koszty. Tej walki się nie boimy – zadeklarował Janiszek. – Jeśli chodzi o obszar nawozowy, to w ciągu przyszłych czterech lat wydamy 1,1 mld złotych na instalacje nawozowe. Powstanie największy w Europie kompleks nawozowy.

– Eksportujemy ponad 40 procent produkowanych przez nas nawozów – powiedział prezes Azotów Puławy. Jednak najważniejszym partnerem dla firmy prezesa Janiszka są polscy rolnicy. Wyraził nadzieję, że cały kompleks nawozowy będzie „driverem” dla wzrostu PKB w Polsce, który opierać się będzie głównie na inwestycjach.

– Budowa bloku gazowo-parowego była doskonale rozegranym pomysłem pod względem PR. Niestety pod względem rentowności i warunków ekonomicznych była to inwestycja niedostosowana do potrzeb i wymogów Azotów Puławy. Była to zdecydowanie nietrafiona inwestycja – powiedział prezes. Wskazał, że główną potrzebą tego typu fabryk chemicznych jest ciepło, a blok gazowo-parowy dawał nadwyżkę energii elektrycznej, natomiast nie pokrywał w całości zapotrzebowania fabryki na ciepło.

– Blok, który proponujemy, będzie węglowy i dopasowany do naszych potrzeb – powiedział Janiszek. Dodał, że blok będzie umiejscowiony na terenie fabryki. „Doskonałej jakości” węgiel do tego bloku będzie dostarczany z oddalonej o 70 km Bogdanki.

Prezes zakładu odniósł się również do informacji dotyczącej chęci zakupu dużego, niemal 20-procentowego pakietu akcji przez rosyjskiego inwestora – firmę Acron, która mogłaby po przekroczeniu tego progu wprowadzić do zarządu swego przedstawiciela.

– Ostanie kilkanaście miesięcy pokazało, że Wiaczesław Kantor odpuścił nieco atak na Grupę Azoty – mówił prezes Janiszek. – Oczywiście musimy cały czas monitorować te zabiegi.

Przypomniał, że kilkanaście lat temu Grupa Azoty została wpisana na listę strategicznych dla polskiej gospodarki przedsiębiorstw. Nie bez znaczenia dla Acronu jest to, że polski rząd skupiony jest na repolonizacji gospodarki. Dodał, że rząd premier Beaty Szydło dba o polskie spółki strategiczne, które, jak podkreślił, mają olbrzymie pole do realizacji projektów inwestycyjnych.

W dalszej części wywiadu również o kadrze menadżerskiej, pracownikach z zagranicy i inwestycjach zagranicznych.

MoRo

Cały Poranek WNET

Cały wywiad w części czwartej Poranka WNET

O sytuacji w zakładzie Azoty Puławy Radio Wnet donosiło w Poranku WNET 29.07.2015 r., kiedy to nie wpuszczono nas na teren zakładu.

Artur Soboń: Firmy z krajów starej UE w legalnych transferach wyprowadziły z Polski w ostatnich latach 538 mld złotych

Dzień 73. z 80 / Puławy – Poseł PiS o Specjalnych Strefach Ekonomicznych, a także o sporach na linii obóz rządzący – prezydent, o wojsku polskim, konstytucji i wyborach samorządowych.

[related id=37133]Gościem Poranka Wnet z Puław był poseł PiS Artur Soboń, który właśnie przyjechał z Forum Ekonomicznego z Krynicy, gdzie ogłoszono zapowiedź wielu ważnych dla Polski zmian systemowych, jak chociażby tę dotyczącą Specjalnych Stref Ekonomicznych.

– Polska potrzebuje kapitału zagranicznego, błędem SSE w takim kształcie, jak one do tej pory funkcjonują, było uzależnienie ulg podatkowych tylko i wyłącznie od liczby oferowanych miejsc pracy, bo to nie jest jedyne kryterium, jakie powinna sobie stawiać ambitna gospodarka – powiedział poseł.

Artur Soboń w formie interpelacji poselskiej zwrócił się do Ministerstwa Finansów z zapytaniem, ile pieniędzy firmy zagraniczne wyprowadziły z Polski.

– Firmy ze starej Unii Europejskiej w formie transferów pieniędzy, dywidend, pożyczek i praw licencyjnych itp. wytransferowały z Polski do tej pory w ciągu ostatnich kilku lat do swoich centrali 538 mld złotych. To są gigantyczne pieniądze.

Wyjaśnił, że aktualnie funkcjonujące SSE nadal będą istniały po wprowadzeniu nowych rozwiązań dotyczących całej Polski, zaproponowanych na Forum Ekonomicznym w Krynicy.

Artur Soboń, przewodniczący zespołu na rzecz reindustrializacji Polski, zapytany o zakłady w Puławach, stwierdził, że ten zakład pracy udało się uratować. Co więcej, ma on wiele planów inwestycyjnych, m.in. dotyczących produkcji nawozów sztucznych czy kooperacji z kopalnią Bogdanka, która będzie wytwarzała prąd z tzw. syngazu. Zwrócił uwagę na to, że poprzednicy z PO widzieli również potrzebę wybudowania elektrowni, ale miała ona wejść w kooperację z Gazpromem.

– Udało nam się stworzyć rzecz unikalną, bo zakłady – motory gospodarcze –  zaczęły działać synergicznie – pochwalił się poseł PiS. Wyjaśnił, że inwestycje zawsze realizowane są z dwóch źródeł, a ta dotycząca syngazu będzie inwestowana przez zakłady produkcyjne, których pakiet większościowy ma państwo, a nie bezpośrednio z budżetu.

Do inwestycji, które bezpośrednio obciążają budżet, zaliczył między innymi budowę dróg krajowych i autostrad, jak chociażby Via Carpatia. Dodał, że jedyną wadą tego typu inwestycji jest to, że są one prowadzone dopiero teraz, a powinny już się zakończyć kilka lat temu.

Zapytany o dzisiejsze spotkanie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z prezydentem Andrzejem Dudą, stwierdził, że jest ono pożądane i oczekiwane.

– To są dzisiaj dwaj najważniejsi dla naszego obozu politycy i to, że się spotykają i wymieniają informacje tuż przed nadchodzącym sezonem politycznym, jest rzeczą zupełnie normalną – stwierdził poseł Soboń. – Nie sądzę, aby obu panom zabrakło tematów do rozmów.

Sprawę wypowiedzi rzecznika Kancelarii Prezydenta Krzysztofa Łapińskiego i nieporozumień, a także narastającego konfliktu na linii prezydent – obóz rządzący rozmówca Łukasza Jankowskiego zbagatelizował, określając je jako pewną normę. Zaznaczył tylko, że w obecnym układzie politycznym każdy ma swoją rolę do odegrania i to zarówno prezydent, premier, prezes PiS, jak i całe zaplecze parlamentarne.

Relacje między MON a prezydentem określił jako skomplikowane z „natury rzeczy”, „jeśli chcą oni prowadzić politykę ambitną, a minister Antonii Macierewicz prowadzi politykę ambitną odnośnie do zwiększenia potencjału obronnego RP”.

[related id=37343]Przywołał tu reformę dowództwa i przywrócenie hierarchiczności w WP, co wywołuje, jego zdaniem, konflikty. Przyznał, że spór kompetencyjny między prezydentem a MON ma miejsce. Wynika to z tego, że konstytucja jest bardzo nieprecyzyjna w zakresie określenia kompetencji dotyczących obrony narodowej. Jest to kolejny powód z bardzo wielu przemawiających za jej zmianą.

W rozmowie podjęto również tematy referendum konstytucyjnego, frekwencji w wyborach samorządowych, śmigłowców dla Wojska Polskiego i uczciwego przetargu, „który nie byłby skrojony na potrzeby polityczne”.

MoRo

Cały Poranek WNET.

Wywiad z posłem Arturem Soboniem w części piątej Poranka WNET

 

Eksperci o propozycji Ministerstwa Rozwoju o Specjalnych Strefach Ekonomicznych: więcej inwestycji w branży produkcyjnej

Dostępność zwolnienia z CIT w dowolnym miejscu w Polsce jest długo oczekiwanym uelastycznieniem reguł wspierania nowych inwestycji, które powinno wpłynąć na zwiększenie liczby inwestycji.

Według oceny ekspertów z  firmy doradczej PwC wpłynie to na zwiększenie liczby i skali inwestycji zwłaszcza w sektorze produkcyjnym.

„To długo oczekiwane uelastycznienie reguł wspierania nowych inwestycji. Dotychczas funkcjonujące ograniczenie tego instrumentu do terytorium Stref było odpowiedzią na problemy lat 90. ubiegłego wieku i już od dawna nie spełniało pierwotnych celów, a od strony praktycznej znacząco utrudniało i wydłużało proces uzyskania zezwolenia strefowego. Uwolnienie tego instrumentu od wyraźnych granic powinno zdecydowanie wpłynąć na zwiększenie liczby i skali inwestycji zwłaszcza w sektorze produkcyjnym, a jednocześnie poprawić naszą konkurencyjność wobec krajów regionu dysponującymi już dzisiaj bardziej przyjaznymi systemami wsparcia inwestycji” – ocenił Rafał Pulsakowski z PwC.

Z kolei, w ocenie Jacka Zimocha z PwC, zlikwidowanie procesu obejmowania gruntów prywatnych statusem Strefy powinno zdecydowanie przyspieszyć podejmowanie decyzji inwestycyjnych dotyczących lokalizacji inwestycji w Polsce.

„Firmy planujące skorzystać z zachęt inwestycyjnych z tytułu realizacji nowego projektu inwestycyjnego nie będą już ograniczone wyborem konkretnych terenów albo objętych już statusem Strefy, albo takich, które takim statusem objąć dopiero należy. Czynnik czasowy jest dla wielu firm kluczowy i z naszej praktyki wynika, iż wiele z nich nie mogło sobie pozwolić na wielomiesięczny proces rozszerzania granic Strefy na takie grunty, przez co Polska mogła tracić cenne projekty” – wskazał Zimoch.

Jak podkreślili eksperci PwC zgodnie ze środową zapowiedzią wicepremiera Mateusza Morawieckiego, inwestorów czekają duże, systemowe zmiany w przepisach dotyczących wspierania inwestycji. Według nich nie jest to tylko „mała korekta przepisów strefowych”, ale zapowiedź nowego, „kompleksowego rozwiązania”, które ma zwiększyć atrakcyjność inwestycyjną Polski poprzez stworzenie korzystnych warunków sprzyjających lokowaniu w naszym kraju wartościowych inwestycji tworzących nie tylko atrakcyjne miejsca pracy, ale także budujących innowacyjność polskiej gospodarki.

Eksperci zwrócili uwagę, że nie każdy projekt będzie się kwalifikował do otrzymania zwolnienia podatkowego. Preferencje podatkowe będą uzależnione od trzech podstawowych warunków: lokalizacji inwestycji, charakteru inwestycji i jakości tworzonych miejsc pracy. Ze wsparcia, jak podkreślono, skorzystają nowe inwestycje, które spełnią określone „kryteria dostępu”, m.in. „określające minimalny poziom nakładów inwestycyjnych uzależniony od stopy bezrobocia w powiecie, w którym dana inwestycja będzie realizowana oraz od wielkości przedsiębiorcy realizującego inwestycję”.

„W dotychczasowym systemie funkcjonującym w SSE kluczowe znaczenie miały kryteria ilościowe związane z liczbą nowych miejsc pracy i wielkością nakładów inwestycyjnych, przez pryzmat których oceniano możliwość włączenia gruntu prywatnego inwestora w obszar SSE. Wprowadzenie kryteriów jakościowych to postawienie na wysokowartościowe inwestycje, co może być wyzwaniem dla części inwestorów. Ważne jest, aby takie kryteria były konkretnie opisane w nowych przepisach, tak aby proces oceny projektów był jak najbardziej przejrzysty i przewidywalny dla nowych inwestorów” – podkreślił Zimoch.

Zmieni się także podejście do długości okresu, w którym możliwe będzie wykorzystanie zwolnienia podatkowego. „Dotychczas datą graniczną był rok 2026, kiedy to dzisiejsze Strefy przestaną funkcjonować. Według nowych założeń MR zostanie wyznaczony konkretny okres korzystania ze zwolnienia podatkowego wynoszący od 10 do 15 lat. Obowiązywać będzie przy tym zasada – im wyższa intensywność pomocy publicznej w danym województwie, tym dłuższy okres zwolnienia” – napisano. Jak wskazano, preferencyjnie będą traktowane nowe inwestycje lokowane na terenie obecnych Specjalnych Stref Ekonomicznych – okres korzystania ze zwolnienia z tytułu realizacji takich projektów będzie mógł być wydłużony o dodatkowe 5 lat.

Eksperci PwC podkreślają, że zastąpienie sztywnego terminu życia Stref jednolitym okresem na wykorzystanie ulgi to zdecydowanie krok w dobrym kierunku. „Przy spadającej z roku na rok atrakcyjności Stref (coraz krótszy okres na konsumpcję wypracowanego zwolnienia) nowy instrument spotka się z pewnością z dużym zainteresowaniem inwestorów” – ocenili.

PAP/MoRo

Prorozwojowy przełom w gospodarce RP: Ministerstwo Rozwoju planuje rozszerzyć SSE  na obszar całej Polski

Aktualnie zachęty podatkowe dotyczą jedynie terenów objętych specjalnymi strefami ekonomicznymi SSE. Teraz ma się to zmienić, a inwestycje będą musiały spełniać dwa kryteria – jakościowe i ilościowe.

Jak podał w środę na stronie resort rozwoju, ministerstwo chce zastąpić SSE jednolitym obszarem inwestycyjnym, który ma objąć cały kraj. Dodano, że do 2027 roku ma powstać w sumie 158,3 tys. miejsc pracy.

Wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki, cytowany przez MR, podkreślił, że „to, co dziś proponujemy, nie jest drobną korektą, tylko prawdziwym prorozwojowym przełomem w dotychczasowej polityce gospodarczej Polski”.

„Każda gmina bez względu na wielkość i swój charakter, każdy kilometr z ponad 312 tysięcy kilometrów kwadratowych Polski, może stać się atrakcyjną strefą inwestycyjną” – mówił.

Dodał, że tego oczekiwali polscy przedsiębiorcy, inwestorzy oraz samorządowcy i z myślą głównie o nich przygotowano takie rozwiązanie.

„Preferencje podatkowe będą uzależnione od trzech podstawowych, a zarazem jasnych i czytelnych kwestii: lokalizacji inwestycji, charakteru inwestycji i jakości tworzonych miejsc pracy. W moim przekonaniu niniejsza propozycja jest też przykładem tego, w jaki sposób poważne, nowoczesne i przedsiębiorcze państwo może tworzyć impulsy rozwojowe służące całej krajowej gospodarce” – powiedział.

[related id=37188]Instrument zwolnień podatkowych dostępny będzie dla nowych inwestycji spełniających kryteria ilościowe rozumiane jako nakłady inwestycyjne oraz kryteria jakościowe zgodne z Strategią na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju.

Resort podkreślił, że szczególnie cenione będą takie inwestycje, które mają pozytywne przełożenie na rozwój gospodarczy kraju i regionu m.in. przez transfer know-how oraz zapewnienie korzystnych warunków dla pracowników.

Zachęty podatkowe będą dostępne na całym terytorium Polski, ale z zachowaniem zasad dotyczących przeznaczenia terenu. Według ministerstwa dzięki temu zlikwidowana zostanie długotrwała i obciążająca przedsiębiorcę procedura zmiany granic specjalnych stref ekonomicznych. Dotąd obszar objęty wsparciem wynosił 25 tys. ha, czyli 0,08 proc. powierzchni kraju, co powodowało ograniczenia w dostępnie do wartościowych terenów inwestycyjnych.

MR wyjaśniło, że inwestycje będą musiały spełniać dwa kryteria jakościowe i ilościowe. Ilościowe to określone nakłady inwestycyjne uzależnione od stopy bezrobocia w powiecie i wielkości przedsiębiorstwa. Kryteria jakościowe mają uwzględniać założenia SOR w obszarach: rozwój strukturalny – mierzony w oparciu o zatrudnienie kadry ze specjalistycznym wykształceniem lub wysokopłatne miejsca pracy, zgodność inwestycji z aktualną polityką rozwojowa kraju oraz eksport produktów lub usług; rozwój naukowy

– obliczany na podstawie współpracy z ośrodkami badawczymi, akademickimi oraz działalnością B+R; rozwój klastrów sektorowych; zrównoważony rozwój – przeliczany na podstawie lokalizacji inwestycji (np. na obszarach o wysokiej stopie bezrobocia); dodatkowe punkty za wsparcie dla mikro, małej i średniej przedsiębiorczości, a także za wsparcie średnich i małych miast oraz wsi; rozwój zasobów ludzkich – mierzony według oferowanych dodatkowych świadczeń dla pracowników, np. działań w zakresie opieki nad pracownikiem, czy wsparciu ich w zdobywaniu wykształcenia i kwalifikacji.

Jak poinformował resort, im wyższa będzie intensywność pomocy publicznej w województwie dozwolona przez Unię Europejską, tym dłuższy okres zwolnienia. Decyzja o wsparciu inwestycji wydawana będzie na czas określony od 10 do 15 lat. „Do czasu wygaśnięcia aktualnej ustawy do 2026 r. okres ten może być wydłużony o 5 lat w przypadku inwestycji na terenach obecnie objętych statusem SSE. Podkreślić należy, że dla dotychczas działających inwestycji pozostaną niezmienne warunki” – podano.

Ustawa z 20 października 1994 roku o specjalnych strefach ekonomicznych będzie funkcjonowała do końca 2026 r. tylko dla wydanych już zezwoleń i decyzji (w zakresie zmiany, cofnięcia, unieważnienia, wygaszenia). Po roku 2026 przestaje obowiązywać. Od dnia wejścia w życie ustawy o zasadach wspierania nowych inwestycji dla nowych inwestorów będzie obowiązywała nowa ustawa.

Nowy instrument, działający równolegle do już istniejących SSE, ma docelowo zastąpić dziś funkcjonujące SSE, w ramach których nie będą już wydawane nowe zezwolenia.

Resort przypomniał, że funkcjonujące od 20 lat SSE powstały, by pobudzić inwestycje i zlikwidować wysokie bezrobocie strukturalne, w niektórych rejonach sięgające nawet 40 proc.

Obecnie w Polsce działa 14 specjalnych stref ekonomicznych i stanowią one istotny element relacji z inwestorem. Wraz z upływem lat nie dostosowano przyjętych założeń ich oddziaływania do zmieniających się potrzeb i wyzwań ekonomicznych. Brak wydłużenia ich funkcjonowania (wg ustawy do 2026 r.) spowodowałby gwałtowne ograniczenie inwestycji w najbliższych latach. Obecnie instrument ten jest mniej atrakcyjny (to dziewięć lat zwolnienia), zwłaszcza w porównaniu do innych krajów, gdzie zwolnienie standardowo trwa 10 lat.

PAP/MoRo