Grzegorz Strzelczyk, wiceprezes zarządu LOTOS Petrobaltic SA: Realna dywersyfikacja LOTOS – to najnowsze technologie

Po ruszeniu EFRA zakład będzie miał możliwość przerobu każdego rodzaju ropy i to jest realna dywersyfikacja – powiedział wiceprezes LOTOS Petrobaltic SA. W rozmowie również o prezydencie Gdańska.

Według gościa Poranka Wnet z Gdańska trzy czynniki decydują o realnej dywersyfikacji. Po pierwsze warunki logistyczne, to, aby można było do zakładu przetwórczego, jakim jest rafineria gdańska, dostarczyć dowolny gatunek ropy, która zostanie poddana procesowi przerobu. Drugi czynnik to przesłanki ekonomiczne. Każdy producent kupuje taką ropę do przerobu, która daje mu najlepsze efekty ekonomiczne. Trzeci czynnik to możliwości technologiczne rafinerii.

Rafineria gdańska jest bardzo nowoczesnym zakładem, który po zakończeniu pracy nad EFRA będzie jeszcze bardziej innowacyjny. EFRA to inaczej efektywna rafinacja, co oznacza więcej produktów z każdej baryłki ropy. Projekt EFRA to realizowana przez LOTOS inwestycja w instalację opóźnionego koksowania, umożliwiająca bardziej zaawansowany, głębszy przerób ropy naftowej. Dzięki instalacji EFRA ciężkie pozostałości procesu rafinacji będą mogły być przerobione na wysoko marżowe produkty, takie jak olej napędowy i paliwo lotnicze, a jednocześnie ograniczone zostanie wytwarzanie produktów charakteryzujących się niskimi marżami, takich jak asfalty oraz ciężkie oleje opałowe.

– Po ruszeniu EFRA zakład będzie miał możliwość przerobu każdego rodzaju ropy i to jest realna dywersyfikacja – powiedział Grzegorz Strzelczyk. Zwrócił uwagę, że rafineria gdańska LOTOS ma bardzo dobre uwarunkowania logistyczne ze względu na bliskość naftoportu, a z drugiej strony rurociągu Przyjaźń.

Największą część przerobu rafinerii w Gdańsku stanowi ropa repco, tj. ropa z Rosji, ale przerabiała ona też zarówno ropę irańska, saudyjską, jak i ropy Morza Północnego.

– My, jako Petrobaltic, mamy rurociąg ze złoża B3 na Morzu Bałtyckim i aktualnie zagospodarowujemy złoża B8, które są złożami własnymi LOTOSU – powiedział Strzelczyk. Złoże B3 połączone jest rurociągiem z Władysławowem, gdzie grupa LOTOS ma elektrociepłownię. Również ze złoża B8 będzie przesyłany gaz i kondensat do Władysławowa.

Wiceprezes przypomniał, że aktualnie na świecie odchodzi się od wytwarzania energii z surowców kopalnych. Zwrócił uwagę, że zapoczątkowała to konwencja z Kioto, a niejako kontynuacją tych ustaleń były Porozumienia Paryskie. Nie ma on jednak wątpliwości, że najbliższe dziesięciolecia nadal upłyną pod znakiem energii pozyskiwanej z kopalin.

LOTOS, jako grupa kapitałowa, nie ogranicza się tylko do polskiego rynku, ma również swoją spółkę Geonafta na Litwie, gdzie eksploatuje złoża.

– W tym tygodniu upływa termin składania ofert na koncesję na wydobycie na szelfie łotewskim, liczymy, że do 11 października nastąpi rozstrzygnięcie – powiedział Grzegorz Strzelczyk. Ma nadzieję na przychylne dla LOTOSU rozstrzygnięcie. – Kraje Pribałtyki w ostatnich latach, a zwłaszcza po napaści przez Rosję na Ukrainę, zrozumiały, że bezpieczeństwo powinny budować w sojuszu ze wspólnotą europejską i Polską.

Jego zdaniem zwłaszcza spektakularna zmiana zaszła w przypadku rafinerii Możejki na Litwie. Wreszcie partnerzy litewscy rozpoczęli realną współpracę. Wyjaśnił, że sprawa Nord Stream 2 pokazuje, na czym tak naprawdę polega tak zwana solidarność europejska. Jego zdaniem nie ma ona nic wspólnego z solidarnością, chociażby w kwestii bezpieczeństwa energetycznego wszystkich państw UE.

Radny miasta Gdańska

Grzegorz Strzelczyk to również radny Gdańska, miasta, którego prezydenta mieliśmy okazję widzieć na „występach” przed komisją śledczą ds. Amber Gold.

– Problemem samorządu trójmiejskiego, a zwłaszcza gdańskiego jest to, że od roku 90. w zasadzie władzę sprawuje ten sam układ towarzyski, podkreślam – nie partyjny, bo koledzy, prezydenci Gdańska i Sopotu, w różnych partiach byli – powiedział Strzelczyk. Jego zdaniem przez te wszystkie lata „stworzono pewien rodzaj oligopolu, żeby nie powiedzieć monopolu”, a „dzieckiem tego układu jest prezydent Adamowicz”, który ma różne kłopoty z prawem. Grzegorz Strzelczyk przypomniał, że ostatnio był on przesłuchiwany w sprawie afery Amber Gold i opinia publiczna mogła się wreszcie dowiedzieć o „innych polach aktywności pana prezydenta”.

Z doniesień prasy lokalnej wynikało, że miał on siedem mieszkań, ale aktualnie nie ma ani jednego, bo „wszystkie poprzepisywał na członków rodziny”.  Jak przypomniał gość Poranka, Paweł Adamowicz złożył nieprawdziwe oświadczenie majątkowe, w którym nie uwzględnił owych feralnych mieszkań.

[related id=39481]Strzelczyk przewiduje, że mimo toczącego się procesu w sprawie składania niezgodnych z prawdą oświadczeń majątkowych Paweł Adamowicz znów będzie się ubiegał o kolejną, szóstą reelekcję na fotel prezydenta Gdańska.

– Od okresu przejęcia władzy przez PiS prezydent Adamowicz kreuje się na ofiarę polityczną i prowadzi działania, które nie mają nic wspólnego z ustawą o samorządzie – powiedział Strzelczyk. Jego zdaniem jest to linia obrony, jaką obrał wobec wielu problemów, jakie ma z prawem. – Nawet gdańszczanie dostrzegają, że to hipokryzja prezydenta i forma obrony przed zarzutami, które mu się stawia.

Wywiad z Grzegorzem Strzelczykiem, wiceprezesem Zarządu LOTOS Petrobaltic SA, radnym miasta Gdańska w części pierwszej Poranka WNET

MoRo

 

Robert Kacperski: Po uszczelnieniu VAT-u i ukróceniu przemytu paliw do Polski LOTOS odnotował 20-proc. wzrost sprzedaży

Kacperski wyjaśnia, w jaki sposób kwitł w Polsce przestępczy proceder nielegalnego obrotu paliwami i jaką rolę w nim odegrały tak zwane karuzele VAT-owskie, a także sytuację na światowym rynku ropy.

Aktualnie nie ma problemu z zakupem ropy naftowej na rynkach światowych z tego powodu, że jest bardzo wysoka podaż tego surowca. Dlatego ostatnimi czasy mamy dosyć niskie ceny i wysoką dostępność. Powody tego stanu rzeczy są trzy, od zwiększenia mocy wydobywczej Stanów Zjednoczonych ze względu na „rewolucje łupkową”, poprzez powrót na rynki światowe ropy irańskiej po zniesieniu sankcji, a wreszcie odbudowę infrastruktury wydobywczej w Libii i Iraku.

– Duża konkurencja wśród dostawców ropy naftowej umożliwia nam testowanie różnych jej odmian – powiedział Robert Kacperski, szef Biura Sprzedaży Krajowej – Grupa LOTOS SA. – Ostatnio robiliśmy zakupy ze złóż Arabii Saudyjskiej, Kanady i Iranu.

Jego zdaniem sukcesy administracji państwowej w walce z nielegalnym obrotem paliwami zdecydowanie pomagają krajowym koncernom „realizować sprzedaż”.

– Od połowy 2016 roku zaobserwowaliśmy wzrost sprzedaży w szczególności oleju napędowego – o 15 procent – i po pierwszych miesiącach roku bieżącego ta dynamika wciąż wzrasta, i to jest prawie 20 procent wzrostu – powiedział Kacperski. Jak wyjaśnił, znajduje to swoje odzwierciedlenie w wynikach finansowych firmy i sumie płaconych podatków, a także przekłada się chociażby na dywidendę wypłacaną udziałowcom firmy.

– Najbardziej powszechnym procederem, który był realizowany przez podmioty funkcjonujące w tym nielegalnym obrocie paliwami, było unikanie płatności podatku od towarów i usług przy wykorzystaniu karuzeli VAT-owskich – powiedział Robert Kacperski, który skwitował te praktyki słowami:”fajnie mieć dodatkową marżę na poziomie 23 procent”.

Odpowiednie służby Grupy LOTOS starały się zidentyfikować luki prawne umożliwiające taki stan rzeczy, przy czym firmy wchodzące w tego typu proceder były „bardzo kreatywne” i wciąż poszukiwały nowych możliwości.

– Tego typu firmy szukały również możliwości obejścia przepisów nakładających akcyzę, obowiązku odkładania zapasów obowiązkowych, jak i realizacji narodowego celu wskaźnikowego – powiedział Kacperski, co, jak przyznał, skończyło się w efekcie wprowadzeniem narodowego mechanizmu kontroli.

Generalnie rynek paliw jest mocno uregulowaną przez państwo dziedziną. Kluczową rolę odgrywają tu regulacje tzw. trzech pakietów, to jest: paliwowego, energetycznego i transportowego, „które zmieniły zarówno proces uzyskiwania koncesji, jak i odpowiedzialności za sprzedaż paliw bez koncesji”.

[related id=39481]- Uregulowania dotyczące konieczności odprowadzania VAT-u w ciągu pięciu dni od momentu wewnątrzwspólnotowego nabycia produktu wprowadziły szereg nowych obowiązków związanych ze sprawozdawczością, jak chociażby jawność rejestrów prowadzonych przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki umożliwiających samokontrolę. My jako podmiot uczestniczący w obrocie jesteśmy w stanie sprawdzić naszego kontrahenta i ten kontrahent jest w stanie sprawdzić swoich – chociażby w tym zakresie, czy mają oni odpowiednie licencje na obrót paliwami – wyjaśnił Kacperski.

W rozmowie z Robertem Kacperskim również o systemie Send monitorującym przewóz „towarów wrażliwych”

Cały Poranek WNET

Wywiad z Robertem Kacperskim, szefem Biura Sprzedaży Krajowej – Grupy LOTOS SA w części czwartej Poranka WNET.

MoRo

B. minister energetyki na Litwie: Przyszłość to połączenie synchroniczne państw bałtyckich z systemem energetycznym UE

Ponad 70% energii elektrycznej Litwa importuje z zagranicy, w większości ze Szwecji, bo tam jest najtaniej – mówił Jarosław Niewierowicz, b. minister energetyki na Litwie, w Poranku WNET z Wilna.

Gościem Krzysztofa Skowrońskiego był Jarosław Niewierowicz, ekonomista, dyplomata i polityk narodowości polskiej na Litwie, który na wstępie rozmowy opowiedział o problemach polskich szkół po wprowadzeniu tak zwanego jednolitego programu do wszystkich szkół znajdujących się na Litwie i wymogów z tym związanych, które skutkują rugowaniem języka polskiego z wielu przedmiotów na rzecz litewskiego i, co najdziwniejsze, również rosyjskiego.

Przyznał, że w okresie, gdy był ministrem energetyki w rządzie Litewskim, praca była „niełatwa, bo na półmetku kadencji musiałem zakończyć swoją współpracę, co wynikało nie z samych efektów pracy, ale okoliczności politycznych”.

– W ostatnich latach przeszliśmy ogromne zmiany. Od kraju który był totalnie zależny i popadł w spiralę zależności od bezpieczeństwa energetycznego, płacąc najwyższą cenę w Unii Europejskiej za metr sześcienny gazu czy kilowatogodzinę prądu, po pełną dywersyfikację – powiedział Niewierowicz. – Od kilku lat mamy łączniki z Polską, mamy łącznik elektroenergetyczny ze Szwecją i terminal gazu LNG. Rozmawiamy o projektach, które mają nas włączyć do zachodniego systemu energetycznego. Już zwiększyło się bezpieczeństwo, co wpłynęło na biznes na Litwie i gospodarstwa domowe, które wreszcie mogą się porównywać z tym, co jest w Europie, jeżeli chodzi o ceny.

Zdaniem eksperta mowa o hubach w przypadku portu morskiego w Kłajpedzie jest przedwczesna, bowiem państwa bałtyckie nie mają ani takiego rynku, ani innych powodów, aby o tym mówić. Morski port w Kłajpedzie z terminalem LNG jest bardzo ważnym elementem, jeśli chodzi o bezpieczeństwo energetyczne Litwy. Przypomniał, że w ubiegłym roku aż 60 procent gazu zużytego na Litwie pochodziło z Norwegii i tylko 40 procent z Rosji. Jego zdaniem główną przesłanką tak wysokiego zużycia gazu norweskiego jest jego cena.

– Flota wojenna Litwy to zaledwie kilka statków, ale są inne środki, żeby zapewnić bezpieczeństwo – powiedział, pytany, czy Litwa jest w stanie samodzielnie bronić swego gazoportu. Wyjaśnił, że ze względu na specyfikę urządzeń na pływających terminalach LNG taki typ gazoportu jest jednym z bezpieczniejszych. Jego zdaniem gazoport w Świnoujściu nie jest konkurencją dla kłajpedzkiego, bo nie można ich rozpatrywać w kategoriach komercyjnych, bowiem są to przedsięwzięcia infrastrukturalne i jeśli już, to uzupełniają się, zwiększając bezpieczeństwo energetyczne w regionie.

Biogaz, wiatr i gaz to podstawa przy wytwarzaniu energii elektrycznej na Litwie, chociaż nasi północnowschodni sąsiedzi powoli odchodzą już od produkcji energii elektrycznej z gazu.

– Ponad 70 procent energii elektrycznej Litwa importuje z zagranicy, w większości ze Szwecji , bo tam jest najtaniej – powiedział Niewierowicz. – Litwa z kraju najbardziej uzależnionego od dostaw rosyjskich przez uruchomienie połączeń z Polską, Szwecją i Finlandią przez Estonię znalazła się w gronie krajów najlepiej połączonych z energetyczną infrastrukturą UE.

Szwecja, zdaniem Niewierowicza, posiada „perfekcyjny miks”, jeśli chodzi o energetykę, bo posiada 10 elektrowni atomowych, energetykę wodną i energię z wiatru. – Szwecja jest to idealny świat energetyczny, którego beneficjentami my też jesteśmy.

– Połączenie synchroniczne państw bałtyckich z systemem państw Europy Zachodniej przez Polskę to projekt, o którym będzie się mówiło przez najbliższych kilka lat – powiedział Niewierowicz, który w dniu wczorajszym był w Tallinie, gdzie odbywało się spotkanie z komisarzem europejskim, na którym m.in. dyskutowano ten projekt.

Możejki to największa rafineria w regionie, która już trzeci rok z rzędu jest bardzo dochodowa (w ub. r. było to 200 mln USD zysku).  Goszczący u nas ekspert zwrócił uwagę na fakt, że poprzednie kierownictwo Orlenu spisało majątek ten na straty i wyceniło go „właściwie do zera” .

– Swoją drogą zastanawiam się, jak to audytorzy interpretowali, ale fakt jest taki, że poprzedni zarząd Orlenu nie darzył miłością tej inwestycji, a wręcz projekt ten był traktowany jako chłopiec do bicia –  powiedział były minister energetyki na Litwie. Jego zdaniem rafineria ta stała się rentowna po zmianie podejścia do różnych kwestii przez władze litewskie, ale również to wynik panującej światowej koniunktury.

– Czasami odnosi się wrażenie, że za mało jest w tym metodologii, za dużo PR-u – ocenił to, co się działo w związku z obawami wywołanymi przez manewry Zapad 2017. – Dobrze by było, żebyśmy metodologicznie zaczęli podchodzić do tych spraw i niekoniecznie tylko w przestrzeni medialnej o tym mówić. W tym wymiarze szczególnie ważna jest współpraca z Polską.

MoRo

Poranek WNET

Wywiad z Jarosławem Niewierowiczem prezesem Polsko-Litewskiej Izby Handlowej, b. ministrem energetyki na Litwie, w części piątej Poranka WNET

Jarosław Niewierowicz, (4.04. 1976 ) – litewski ekonomista, dyplomata i polityk narodowości polskiej. Wilnianin z dziada pradziada i jak sam mówi, „obywatel Wielkiego Księstwa Litewskiego”.

W 2001 został absolwentem studiów z zakresu międzynarodowych stosunków gospodarczych i politycznych w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. W latach 1999–2001 był kierownikiem projektu w Citibank Polska. Po ukończeniu studiów podjął pracę w służbie dyplomatycznej Republiki Litewskiej. W latach 2001–2004 pracował w Ambasadzie w Waszyngtonie, a od 2004 w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, najpierw jako specjalista w Departamencie Polityki Bezpieczeństwa i koordynator Spotkania Ministrów Spraw Zagranicznych NATO w Wilnie, a następnie jako III sekretarz Departamentu Unii Europejskiej.

[related id =39209]Od 2006 zajmował stanowisko wiceministra spraw zagranicznych. 21 listopada 2008 został powołany na prezesa spółki LitPolLink, mającej na celu stworzenie mostu elektroenergetycznego łączącego Litwę i Polskę.

13 grudnia 2012 rozpoczął urzędowanie jako minister energetyki w rządzie Algirdasa Butkevičiusa (z rekomendacji Akcji Wyborczej Polaków na Litwie). Był pierwszym Polakiem sprawującym w litewskim gabinecie urząd ministra. 19 sierpnia 2014 prezydent Dalia Grybauskaitė podpisała dekret odwołujący Jarosława Niewierowicza z zajmowanej funkcji (z dniem 25 sierpnia 2014). Po odejściu ze stanowiska ministra założył prywatną firmę doradczą. W marcu 2015 został prezesem Polsko-Litewskiej Izby Handlowej.

Łotwa w tym roku otwiera swój rynek gazu, choć do tej pory dostawy z Rosji były w miarę tanie i stabilne [VIDEO]

O bezpieczeństwie energetycznym Łotwy i jej relacjach z Polska i Europą mówił dziś w Poranku WNET Radca do spraw ekonomicznych ambasady polskiej w Rydze, Jarosław Ćwiek-Karpowicz.

Wymiana ekonomiczna między Polską a Łotwą

Łotwa to nie jest duży kraj, nie są to więc duże liczby. Ciekawa jest struktura tej wymiany. Sprowadzamy z Łotwy głównie surowce, przede wszystkim drewno, a eksportujemy produkty przetworzone – meble, produkty żywnościowe, chemię. Dla każdej gospodarki jest to opłacalne, jeżeli bierze z innego państwa surowiec, a wysyła towary wymagające pracy, wysiłku, myśli. Mamy więc relacjach z Łotwą nadwyżkę eksportową.

Bezpieczeństwo energetyczne Łotwy

Wszelkie zmiany wymagające dużych nakładów sił, odwagi, nie przechodzą łatwo w niewielkim kraju, takim jak Łotwa. Jest to jedno z ostatnich państw w Unii Europejskiej, które otwiera swój rynek gazu. Nie zrobiła tego na razie jeszcze tylko Finlandia, która ma połączenia gazowe wyłącznie z Rosją. Natomiast Łotwa i inne państwa bałtyckie, ze względu na już funkcjonującą infrastrukturę (np. terminal LNG na Litwie i połączenia z Polską) mają większą szansę na dywersyfikację dostaw.

Kilka lat temu Łotwa zliberalizowała rynek elektroenergetyczny, czego skutkiem był wzrost cen energii. Dlatego teraz rząd bardzo ostrożnie podchodził do otwierania rynku gazu. Jednak konkurencja wydaje się być jedynym rozwiązaniem dla Łotwy i innych krajów bałtyckich. Łotysze są pogodzeni z tym, że muszą otworzyć rynek gazu, a nie liczyć na preferencyjne dostawy z Rosji.

Do tej pory Łotwa, w odróżnieniu od Estonii i Litwy, potrafiła się dogadać z Rosją co do dostaw gazu. Dostawy były w miarę tanie i stabilne. Przeciętny Łotysz może się więc pytać, po co w takim razie decydować się na otwarcie rynku. Ryzyk jest wiele. Rynek łotewski jest niewielki, mało kto się kwapi, żeby sprzedawać na nim duże wolumeny. To są dylematy, przed którymi stoją tutejsze władze.

Ten sam podmiot nie może przesyłać i sprzedawać gazu. Dotychczasowy monopolista do końca roku musi sprzedać swoje udziały w firmie zajmującej się przesyłem gazu. Wciąż nie wiadomo, kto będzie nabywcą. [related id=39046]

Relacje z Rosją i Europą Zachodnią

Łotysze starają się przekonywać, że nie mają problemów z mniejszością rosyjską, że nie jest możliwe na Łotwie wykorzystanie mniejszości rosyjskiej w podobny sposób, jak na terenach wschodniej Ukrainy. Dlatego prowadzą politykę niezaogniania. Wspierają oczywiście swoją państwowość, język łotewski, ale nie dochodzi do poważniejszych animozji, są one skutecznie wyciszane.

Media rosyjskie działają swobodnie i można w nich spotkać się z ostrą rosyjską propagandą, nawet ostrzejszą niż w samej Rosji. Pozwala się więc, żeby Rosjanie czuli się na Łotwie dobrze, a jest ich tutaj bardzo dużo. Do tego dochodzi to, że sporo Rosjan przybywa z Rosji i napotyka bardzo dobre warunki do prowadzenia biznesu – kupują ziemię, otrzymują prawo stałego pobytu, przychylne są im banki. Wielu z nich ucieka z Rosji ze swoimi pieniędzmi, żeby żyć w jakimś spokojnym kraju. Język rosyjski można usłyszeć na ulicach, nikt nie jest dyskryminowany. Dzięki temu Rosja ma nie mieć powodów, żeby ingerować w sprawy Łotwy. Nie znaczy to jednak, że Rosja w żaden sposób nie próbuje oddziaływać na Łotwę, stosując różne narzędzia wojny hybrydowej.

Jednocześnie Łotwa inwestuje w obronność. Niedługo ma na ten cel wydawać 2 procent PKB. Buduje od zera siły zbrojne. Jeszcze kilka lat temu wyglądały one tragicznie. Od tego roku na Łotwie będą obecne siły NATO.

Łotwa jest przykładnym członkiem NATO. Ponadto uczestniczy we wszystkich dostępnych dla niej zachodnich instytucjach (UE, euro, OECD). Ścisła integracja z Europą Zachodnia jest dla Łotwy polisą bezpieczeństwa.

Całej rozmowy można posłuchać w części szóstej Poranka WNET z Rygi.

JS

Obejrzyj ten wywiad na YouTube Radia Wnet!

Mączyńska-Ziemacka, szefowa Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego: wzrost dochodów budżetu nie jest zaskoczeniem

Wzrost dochodów budżetu po sierpniu br. nie jest zaskakujący, a zapowiedź zmniejszenia deficytu na koniec roku o 10-20 mld zł w stosunku do planu jest realistyczna – powiedziała profesor SGH.

„To nie jest zaskakująca wiadomość, ponieważ tego typu zmiany znalazły już nawet odzwierciedlenie w ocenach jednej z agencji ratingowych, która obniżyła poziom deficytu i zwiększyła poziom PKB” – powiedziała profesor Mączyńska-Ziemacka, komentując piątkowe dane o szacunkowym wykonaniu budżetu po sierpniu tego roku.

„W dodatku wzrosła inflacja, a inflacja zawsze dobrze wpływa na dochody budżetowe, bo proporcjonalnie rosną wpływy podatkowe. Na to nałożyły się jeszcze działania na rzecz uszczelniania systemu podatkowego” – dodała.

Elżbieta Mączyńska-Ziemacka powiedziała, że pozytywne wyniki notuje wiele sektorów gospodarki.”Na przykład zaskakująco dobra jest wysoka dynamika budownictwa. Nastąpił też wzrost zatrudnienia, co przekłada się na wpływy podatkowe. Doszedł też wzrost konsumpcji, co również przekłada się na wpływy podatkowe” – powiedziała szefowa PTE. Zastrzegła jednocześnie, że ciągle słabe są procesy inwestycyjne.

„Budżet państwa ma dobre wyniki, niestety odbywa się to kosztem słabych procesów inwestycyjnych, bo wydatki publiczne na inwestycje w połączeniu z wykorzystaniem funduszy europejskich nie są satysfakcjonujące” – stwierdziła.

Komentując środową zapowiedź wicepremiera ministra rozwoju i finansów Mateusza Morawieckiego, że deficyt budżetowy na koniec roku może być o 10-20 mld zł niższy niż zakładał plan, podkreśliła, że „to jest możliwe, to jest realistyczne”.

 

PAP/MoRo

Historyczna nadwyżka budżetowa po sierpniu wyniosła 4,9 mld zł. To nie efekt kreatywnej księgowości, tylko pracy rządu

Takie dane podało w środę Ministerstwo Finansów w komunikacie nt. szacunkowego wykonania budżetu państwa. Wicepremier Morawiecki oświadczył, że taki budżet pozwoli dbać o potrzebujących i inwestować.

„Po sierpniu sytuacja naszego budżetu jest cały czas bardzo dobra. Mamy bardzo solidną nadwyżkę, ona wynosi blisko 5 mld zł (…). Taka nadwyżka w okolicach 5 mld zł nigdy nie wystąpiła w tym momencie i jest to dość ciekawy wniosek dla wszystkich tych, którzy wątpili w jakość zarządzania naszymi finansami publicznymi” – powiedział Mateusz Morawiecki na konferencji prasowej. Zapewnił, że dane te nie są wynikiem kreatywnej księgowości tylko działań rządu.

Wyjaśnił, że sierpień jest tradycyjnie miesiącem solidarności „przez duże S i przez małe s”. „Dzięki zrównoważonemu budżetowi, dzięki budżetowi, który będzie miał deficyt na koniec roku, ale deficyt mniejszy niż zakładaliśmy, może nawet znacząco mniejszy, pokazujemy, że jest możliwe jednoczesne dbanie o społeczeństwo, o ludzi bardziej potrzebujących, o tych, którym było trudniej w czasie transformacji” – mówił wicepremier. „Ten grzech transformacji III Rzeczpospolitej odrobiliśmy poprzez nasze wielkie cywilizacyjne programy, takie jak 500 Plus czy Mieszkanie Plus” – dodał.

[related id=38976]Według niego dzięki sprawnemu zarządzaniu finansami publicznymi mogą pojawić się pieniądze na Centralny Port Komunikacyjny. Mówił, że rząd stara się też ukrócić nieprawidłowości i patologie w obszarze podatków i widzi tego „znakomite efekty w budżecie”, jednak cały czas jeszcze zmaga się z „bardzo źle pojętą inwencją, kreatywnością przestępców podatkowych”.

„Ta bardzo dobra sytuacja budżetu, można powiedzieć 'budżet plus’, pozwala zrealizować nam bezpiecznie wielki program społeczny PiS” – podkreślił minister rozwoju i finansów na konferencji, na której poinformował, że nadwyżka budżetu po sierpniu wyniosła 4,9 mld zł. Według niego, jeśli dziś widać gdzieś zmianę zasadniczą podejścia do państwa, to właśnie w obszarze całego systemu podatkowego.

Morawiecki mówił o walce rządu z „pułapką słabości instytucjonalnej” naszego państwa, jeżeli chodzi o obszar podatków. „Dzisiaj w skuteczny sposób tę pułapkę domykamy. Nie chcę powiedzieć, że ona już jest wyeliminowana, ale warto popatrzeć na to, na którym miejscu byliśmy w obszarze podatkowym w latach 2007-2015, a jak jest to dzisiaj w latach 2016 i 2017. Otóż wtedy byliśmy na trzecim, czwartym miejscu od końca na 28 krajów UE, dzisiaj jesteśmy na pierwszym miejscu – to są dane, które otrzymujemy od KE” – podał.

[related id=39004]Jak mówił, MF stara się ukrócić patologie związane z importem paliwa, które trafiało do Polski, ale „nie podlegało później płatnościom VAT-owskim i innym płatnościom podatkowym”, ponieważ było sprzedawane w szarej czy czarnej strefie. Według Morawieckiego przemyt odbywał się głównie na granicy zachodniej i na granicy z Litwą.

„Dzisiaj na zachodniej granicy kontrolujemy większość wjeżdżających cystern” – zaznaczył. Jak powiedział, w czasach poprzednich rządów „kontrolowano zdawkowo kilka procent cystern, co w połączeniu z korupcją na granicach doprowadziło do gigantycznego ubytku w dochodach państwa”. „Byliśmy w stanie w znacznym stopniu ten proceder wyeliminować” – podkreślił.

Jak jednak przyznał, „cały czas jeszcze zmagamy się z bardzo źle pojętą inwencją, kreatywnością przestępców podatkowych”. Wicepremier tłumaczył, że przestępcy zamiast cystern próbowali wykorzystywać drogę kolejową; kiedy uszczelniono ten sposób wwozu paliwa, to „przestępcy przesiedli się na barki na Odrze, dzisiaj wiemy już o tym – przestępcy też wjeżdżają z paliwem w tzw. Mauserach, czyli tysiąclitrowych pojemnikach, nawet w samochodach dostawczych”. „Czyli ten proceder cały czas jeszcze trwa, ale staramy się na różne sposoby ukrócić” – zapewnił.

Morawiecki zaznaczył, że dzięki niskiemu deficytowi budżetu, który może być mniejszy od zakładanego na koniec tego roku o 10 mld zł, może nawet 20 mld zł, mamy lepszą sytuację ogólnogospodarczą. Powiedział, że w latach 2007-2015 nominalny PKB urósł o 48,8 proc., a wpływy z VAT tylko o ok. 20 proc., wliczając w to podniesienie stawki z 22 proc. na 23 proc. Dodał, że dziś już wiadomo, że w tym roku dochody z VAT wzrosną około trzy razy szybciej niż nominalny PKB. „Takiego wzrostu nigdy nie było przez ostatnie 27-28 lat” – ocenił.

„Jednocześnie doprowadziliśmy do tego, że zwrot podatku VAT odbywa się w cyklu krótszym niż miało to miejsce w roku 2015, czy 2016” – powiedział. Zaznaczył, że czas ten skrócony został o 3 dni.

Podkreślił, że MF kładzie ogromy nacisk na to, by firmy wiedziały, iż resort finansów jest „po ich stronie”. Wskazał, że kontroli wśród małych i średnich firm jest mniej, ale ich efekty są lepsze o 30 proc. dzięki analityce danych i współpracy ze specjalistami w obszarze informatyki. Zapowiedział, że wkrótce firmy dostaną do ręki instrument, który powoli im spytać administrację skarbową, czy ich kontrahent jest uczciwy.

Poinformował przy tym, że we wtorek rząd przyjął projekt noweli ustawy o VAT, która wprowadza tzw. podzieloną płatność. Będzie ona chroniła uczciwe firmy, a jednocześnie dochody budżetu z VAT.

Morawiecki zwrócił też uwagę na CIT. Wskazał, że wysokość wpływów z podatku od zysków firm przez osiem lat rządów PO-PSL stała w miejscu, w kilku latach spadała – w 2015 r. była na poziomie podobnym do lat 2007-2008, choć obroty firm wzrosły o 100 proc. a ich zyski o 70 proc. Według wicepremiera dzięki działaniom obecnego rządu w tym roku dochody z CIT mają szanse wzrosnąć o 13-15 proc.

Morawiecki przyznał, że jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia. „Dlatego idziemy lada tydzień na Radę Ministrów z kolejnym projektem o nazwie STIR, gdzie mamy zamiar weryfikować pieniądze czy płatności na rachunkach w taki sposób, żeby one nie wypływały poza system bankowy” – poinformował. Dodał, że wdrażany jest też system elektronicznej nawigacji w transporcie.

Pytany o możliwość finansowania z budżetu Centralnego Portu Komunikacyjnego powiedział, że będzie chciał, by finansowanie większości infrastruktury, zwłaszcza tej o charakterze komercyjnym, oprzeć na zasadach rynkowych. Możliwe jest jednak finansowanie z budżetu prac przygotowawczych czy prac przy budowie linii kolejowych. Jego zdaniem na ten cel zostaną na pewno zarezerwowane jakieś pieniądze, choć zastrzegł, że nie jest jeszcze przesądzone, ile, na pewno nie 30 mld zł. „To jest jasne, że każdy miliard daje dźwignię finansową korzystną dla całego projektu” – powiedział.

„Ja widzę możliwość zaangażowania budżetu. Będzie to montaż linii finansowo-kredytowych i finansowo-budżetowo-kredytowych pod realizację tego wielkiego, cywilizacyjnego projektu inwestycyjnego. Cały czas mamy jeszcze dziś układ linii kolejowych pozostałych po zaborze austriackim, pruskim i rosyjskim, jak popatrzy się na mapę Polski. Przez CPK chcemy to zasadniczo zmienić. (…) Chcemy przez ten port stworzyć nowe perspektywy rozwojowe zarówno w kontekście jedwabnego szlaku, jak również wykorzystać miejsce geograficzne Polski, abyśmy byli hubem na Europę Centralną, zarówno komunikacyjnym, jak też w innym kontekście – także gazowym” – wyjaśnił.

Rząd we wtorek wysłuchał informacji w sprawie budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego (CPK) i zobowiązał Mikołaja Wilda do przedstawienia w przyszłym tygodniu uchwały, w której zostaną wskazane lokalizacja, kalendarium i harmonogram tej największej planowanej przez polski rząd inwestycji.

Według szacunków, które są uzależnione od zakresu realizowanych prac, budowa CPK to kwota rzędu 31-35 mld zł. Różnica zależy od zakresu inwestycji związanych z Portem Solidarność.

Resort finansów poinformował w środę, że nadwyżka budżetu po sierpniu br. wyniosła 4,9 mld zł. Według szacunkowych danych dochody w tym okresie wyniosły 235 mld zł, czyli 72,2 proc. dochodów założonych w tym roku w budżecie w kwocie 325,4 mld zł. Z kolei wydatki opiewały na kwotę 230,1 mld zł, czyli 59,8 proc. planu w wysokości 384,7 mld zł.

Zgodnie z danymi MF, dochody budżetu były wyższe o 20,5 mld zł w porównaniu z tym samym okresem ub.r. Zwrócono uwagę na utrzymujący się wzrost dochodów podatkowych na wysokim poziomie 15,5 proc. rok do roku.

Dochody z VAT były wyższe o 23,5 proc. rdr., to jest o ok. 20,3 mld zł, a z CIT wyższe o 13,3 proc., to jest 2,4 mld zł. Dochody z akcyzy i podatku od gier wzrosły o 4,1 proc., tj. 1,8 mld zł, a z PIT były wyższe o 8,3 proc., tj. 2,5 mld zł.

Zgodnie z komunikatem MF dochody z tytułu podatku od niektórych instytucji finansowych wyniosły 2,9 mld zł, tj. 73 proc. planu. Wykonanie dochodów niepodatkowych wyniosło 25,4 mld zł i było niższe o 7,5 mld zł w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego. Według MF głównym powodem niższego wykonania były czynniki o charakterze jednorazowym. W lutym oraz lipcu 2016 roku miała miejsce wpłata w kwocie ok. 9,2 mld zł na rachunek dochodów budżetu państwa z tytułu aukcji LTE, której nie było w 2017 r.

W harmonogramie dochodów i wydatków budżetu państwa na 2017 r. napisano, że deficyt po sierpniu wyniesie ponad 27 mld 696 mln zł, przy dochodach w wysokości ok. 213 mld 426 mln zł i wydatkach w kwocie 241 mld 122 mln zł. Ustawa budżetowa na ten rok dopuszcza deficyt w wysokości 59 mld 345 mln zł.

PAP/MoRo

Bohdan Wyżnikiewicz, prezes Instytutu Prognoz i Analiz Gospodarczych: zapowiedź zmniejszenia deficytu jest realna

Zapowiedziana przez wicepremiera, ministra rozwoju i finansów Mateusza Morawieckiego możliwość zmniejszenia na koniec roku deficytu budżetowego o 10-20 mld zł wobec planu jest realna.

„Uważam, znając aparat analityczny Ministerstwa Finansów i ich ogląd gospodarczy, że to, co usłyszeliśmy od wicepremiera Morawieckiego, może się zrealizować” – powiedział Bohdan Wyżnikiewicz, komentując zapowiedź możliwości zmniejszenia deficytu budżetowego.

Resort finansów poinformował w środę, że nadwyżka budżetu państwa po sierpniu wyniosła 4,9 mld złotych.

„Pamiętam lata, kiedy deficyt w ciągu roku był większy, a potem go odrabiano. (…) Teraz mamy odwrócenie sytuacji. Mamy najpierw nadwyżkę, a z tego, co mówił wicepremier wynika, że wraz ze zbliżaniem się końca roku ta nadwyżka przejdzie w deficyt, który będzie niższy niż zakładała to ustawa budżetowa. To jest na pewno ciekawy problem, że mamy sytuację odwrotną” – powiedział Wyżnikiewicz.

„Niewątpliwie jednym ze źródeł lepszego wyniku, o którym mówił wicepremier Morawiecki, jest wpłata z zysku Narodowego Banku Polskiego (blisko 9 mld zł – PAP). A drugie to niewątpliwie dobra sytuacja makroekonomiczna i gospodarcza” – dodał.

Jego zdaniem jednym z czynników wzrostu wpływów z podatków jest wyższy niż wcześniej planowano wzrost gospodarczy.

„Ponadto były różnego rodzaju działania resortu finansów i rządu, które określa się mianem uszczelniania systemu podatkowego. To niewątpliwie przynosi efekty” – stwierdził Wyżnikiewicz.

PAP/MoRo

Milton Friedman / siódma audycja z cyklu pt. „Czy fortuna kołem się toczy?”

Friedman sprzeciwiał się keynesowskim poglądom makroekonomicznym i głosił własną teorię wolnorynkowego monetaryzmu. W roku 1976 otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii.

Milton Friedman urodził się 31 lipca 1912 roku w Nowym Jorku. Dorastał na wschodnim wybrzeżu, rozpoczął studia na Uniwersytecie Stanowym Rutgersa, gdzie studiował matematykę i ekonomię. W roku 1932 rozpoczął studia doktoranckie w dziedzinie ekonomii na uniwersytecie w Chicago, a doktorat obronił w 1946 roku. W tym czasie Friedman pracował w Narodowym Biurze Badań Ekonomicznych, gdzie analizował rozkład dochodów w Stanach Zjednoczonych. Po zakończeniu prac nad badaniem nierównomiernych dochodów zajął się badaniami podatków i analizą statystyczną. Po otrzymaniu tytułu doktorskiego rozpoczął pracę na wydziale ekonomii uniwersytetu w Chicago, gdzie dokonał swoich najwybitniejszych odkryć.

Swojego pierwszego przełomu w dziedzinie ekonomii dokonał Friedman w 1957, gdy ogłosił teorię dochodu permanentnego. Zgodnie z tą teorią wielkość konsumpcji w danym okresie zależy od poziomu przeciętnego dochodu, czyli długookresowego dochodu gospodarstw domowych, nie zaś od wysokości ich dochodu w konkretnym okresie. Friedman twierdził, że chwilowe zmiany dochodu obywateli nie powodują wzrostu ich konsumpcji. Ludzie, planując swoją konsumpcję, kierują się przeciętnym dochodem, dlatego też wzrost konsumpcji w danym okresie może być tylko wynikiem zmiany dochodu, która będzie postrzegana przez konsumentów jako stała. Teoria ta stała w opozycji do keynesowskiej teorii konsumpcji, której podstawą była liniowa funkcja konsumpcji.

Nowatorski wkład Friedmana do dziedziny ekonomii miał miejsce dzięki jego analizie dominujących teorii makroekonomicznych. W czasie gdy był profesorem, makroekonomia była w posiadaniu ekonomistów keynesowskich. Przedstawiciele tej szkoły myśli ekonomicznej, której pionierem był John Maynard Keynes, byli przekonani, że polityka fiskalna jest ważniejsza od polityki monetarnej; że wydatki państwa powinny być wykorzystywane do przeciwdziałania zmienności cykli koniunkturalnych.

Friedman sprzeciwiał się keynesowskim poglądom makroekonomicznym, przedstawiając własną teorię wolnorynkowego monetaryzmu. Friedman podkreślał wagę polityki monetarnej i wskazywał, że wzrost podaży pieniądza wpływa na poziom cen.

W roku 1976 Milton Friedman otrzymał Nagrodę Banku Szwecji im. Alfreda Nobla w dziedzinie ekonomii za dokonania w zakresie analizy konsumpcji, historii i teorii monetarnej oraz za pokazanie złożoności polityki stabilizacji.

Friedman był członkiem zespołu doradców ekonomicznych prezydentów Nixona oraz Reagana.

Milton Friedman zmarł 16 listopada 2006 roku w szpitalu w San Francisco.


Projekt „Pieniądz – historia i teraźniejszość. Zarządzanie finansami – zagrożenia i szanse” – jest realizowany z Narodowym Bankiem Polskim w ramach programu edukacji ekonomicznej.

Ludwig von Mises / czwarta audycja z cyklu pt. „Czy fortuna kołem się toczy?”

Ludwig von Mises, ojciec teorii popytu pieniądza i cykli koniunkturalnych spowodowanych ekspansją kredytów bankowych w ekonomii, już w 1920 r. twierdził, że socjalizm poniesie ekonomiczną porażkę.

Ludwig von Mises urodził się 29 września 1881 roku we Lwowie. Był jednym z ostatnich członków szkoły austriackiej w ekonomii. Obronił doktorat z prawa i ekonomii na Uniwersytecie Wiedeńskim w 1906 roku. Jedna z jego najlepszych prac, „Teoria pieniądza i kredytu”, została opublikowana w 1912 roku i stała się popularnym podręcznikiem dla studiujących bankowość przez kolejne dwie dekady. W swojej pracy Mises rozszerzył teorię użyteczności krańcowej na pieniądz, który – według autora – cieszy się popytem ze względu na swoją użyteczność w nabywaniu innych dóbr, czyli popyt na pieniądz wynika z zamiaru użycia pieniądza do wymiany.

W tej samej książce Mises twierdzi, że powodem cykli koniunkturalnych jest niekontrolowana ekspansja kredytów bankowych. W 1926 Mises założył Austriacki Instytut Badania Koniunktury, a jego najbardziej wpływowy student, Friedrich Hayek, rozwinął później teorię cykli koniunkturalnych Misesa.

Kolejną godną uwagi zasługą Misesa jest stwierdzenie, że socjalizm musi ponieść ekonomiczną porażkę. Badacz twierdził w artykule z 1920 roku, że socjalistyczny rząd nie jest w stanie prowadzić obliczeń ekonomicznych wymaganych do organizowania kompleksowej gospodarki w wydajny sposób. Wprawdzie ekonomiści socjalistyczni Oskar Lange i Abba Lerner nie zgadzali się z Misesem, jednak współcześni ekonomiści zgadzają się, że argumentacja Misesa, udoskonalona przez Hayek’a, jest trafna. Ludwig von Mises był przekonanym, że prawdy ekonomiczne wywodzą się z oczywistych aksjomatów i nie mogą być zbadane doświadczalnie. Swój pogląd przedstawił w wielkim dziele pt. „Ludzkie działanie: Traktat o ekonomii” oraz w innych publikacjach, ale nie udało mu się przekonać wielu ekonomistów poza szkoła austriacką. Mises był również przekonującym orędownikiem leseferyzmu – był przeciwnikiem interwencji rządu w gospodarkę, ale dopuszczał pewne wyjątki, np. usprawiedliwiał pobór do wojska w czasie wojny.
Od 1913 do 1934 Mises był profesorem Uniwersytetu Wiedeńskiego, ale nie pobierał z tego tytułu wynagrodzenia, a zarabiał jako ekonomista w Wiedeńskiej Izbie Handlowej, w której pełnił rolę głównego doradcy ekonomicznego dla austriackiego rządu. Chcąc trzymać się z dala od nazistowskich wpływów w jego rodzinnej Austrii, wyjechał do Genewy w roku 1934, gdzie pracował jako profesor Szkoły Wyższej Studiów Międzynarodowych do czasu, gdy wyemigrował do Nowego Jorku w roku 1940. Mises pracował w Nowym Jorku jako profesor wizytujący na Uniwersytecie Nowojorskim od 1945 do 1969 roku.

Poglądy Misesa – dotyczące rozumowania ekonomicznego i polityki gospodarczej – wyszły z mody podczas Keynesowskiej rewolucji, która zdominowała amerykańską myśl ekonomiczną od połowy lat 30. do lat 60. XX wieku. Przemiana Misesa dokonała się w późnych latach 40. pod wpływem Keynesowskiej rewolucji i wcześniejszych zniszczeń dokonanych przez Hitlera w Austrii. Mises przestał postrzegać się jako ekonomistę głównego nurtu, a zaczął się widzieć jako wyrzutka, co wyraźnie widać w książce „Ludzkie działanie: Traktat o ekonomii”, której pierwsza część, napisana w 1912 roku, charakteryzuje się spokojną argumentacją, a część ostatnia, dodana w latach 40., jest ostra i natarczywa.
Miał duży wpływ na młodych ludzi. Odradzająca się szkoła austriacka w Stanach Zjednoczonych wiele zawdzięcza wytrwałości Misesa. Ludwig von Mises zmarł 10 października 1973 roku w Szpitalu Świętego Wincentego w Nowym Jorku.

 


Projekt „Pieniądz – historia i teraźniejszość. Zarządzanie finansami – zagrożenia i szanse” – realizowany z Narodowym Bankiem Polskim w ramach programu edukacji ekonomicznej.

Adam Smith. Ojciec współczesnej ekonomii / piąta audycja z cyklu pt. „Czy fortuna kołem się toczy?”

Adam Smith, XVIII-wieczny autor „Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów”, dzieła nazywanego biblią kapitalizmu, którego data wydania uznawana jest za datę narodzin współczesnej ekonomii.

Ten osiemnastowieczny szkocki ekonomista i filozof w „Badaniu nad naturą i przyczynami bogactwa narodów” opisał pierwszy system ekonomii politycznej.

Dokładna data urodzin Adama Smitha nie jest znana, ale zarejestrowana została data jego chrztu, który odbył się 5 czerwca 1723 roku w miejscowości Kirkcaldy w Szkocji. Adam Smith uczęszczał do szkoły Burgh School, gdzie uczył się łaciny, matematyki, historii i sztuki pisania. Studia na Uniwersytecie w Glasgow rozpoczął w wieku 14 lat, a w 1740 roku przeniósł się do Oxfordu.

W roku 1748 rozpoczął serię otwartych wykładów na Uniwersytecie w Edynburgu. Dzięki tym wykładom w 1750 roku poznał Davida Hume’a, szkockiego filozofa i ekonomistę, co zapoczątkowało ich dozgonną przyjaźń. Owocem ich znajomości było przyjęcie Adama Smitha do kadry Uniwersytetu w Glasgow w 1751 roku.

Osiem lat później Smith opublikował „Teorię uczuć moralnych”, książkę, w której twierdził, że moralność jest zależna od sympatii pomiędzy osobą a innymi członkami społeczeństwa. Niedługo po ukazaniu się tej pozycji został nauczycielem przyszłego księcia Buccleuch (1763-1766). Udał się z nim do Francji, gdzie spotkał innych wybitnych myślicieli swoich czasów, takich jak Benjamin Franklin i francuski ekonomista Turgot.

„Bogactwo narodów”

Adam Smith pracował przez dziewięć lat nad swoją następną książką i w 1776 roku opublikował „Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów” (zwykle nazywaną w skrócie „Bogactwo narodów”). „Bogactwo narodów” jest uznawane za pierwszą pracę poświęconą analizie ekonomii politycznej.

Ekonomia tamtych czasów była zdominowana przez koncepcję, zgodnie z którą najlepszą miarą bogactwa kraju były jego zapasów złota i srebra. Smith zaproponował, że bogactwo kraju powinno być oceniane za pomocą innej miary – całkowitej wartości produkcji i handlu; miary dzisiaj
nazywanej Produktem Krajowym Brutto, czyli PKB. Smith w swojej pracy zgłębił teorię podziału pracy oraz koncepcję, wywodzącą się jeszcze od Platona, która twierdzi, że wyspecjalizowanie prowadzi do wzrostu wydajności. Krytykował taki podział pracy twierdząc, że może powodować u pracowników „psychiczne okaleczenie”, czyniąc ich wyizolowanymi ignorantami ze względu na pracę ograniczającą się do wykonywania jednej powtarzalnej czynności.

W swoich pracach Adam Smith zastanawia się nad ekonomią w kontekście początków rewolucji przemysłowej i stwierdza, że gospodarki wolnorynkowe, czyli kapitalistyczne, są najbardziej wydajne i korzystne dla społeczeństw. Smith argumentuje za systemem ekonomicznym opartym na indywidualnym własnym interesie i prowadzonym przez „niewidoczną rękę”. Uważa, że w takim systemie wszyscy zdobędą największe dobro.

„Bogactwo narodów” zapewniło Smithowi dalekosiężną sławę, a samo dzieło, uznawane za fundamentalne dzieło klasycznej ekonomii, jest jedną z najbardziej wpływowych książek po dziś dzień. Adam Smith został rektorem Uniwersytetu w Glasgow w roku 1787, a trzy lata później zmarł w wieku 67 lat.


Projekt „Pieniądz – historia i teraźniejszość. Zarządzanie finansami – zagrożenia i szanse” – realizowany z Narodowym Bankiem Polskim w ramach programu edukacji ekonomicznej.