Niezależni eksperci wzywają do powołania Obywatelskiej Komisji Śledczej w odpowiedzi na rządową politykę ws. górnictwa

Najwyższy czas, aby nasz wzrost PKB nie był tylko wynikiem dalszego kolonizowania Polski, a wydatki budżetowe na cele społeczne nie pochodziły tylko z dalszego zadłużania się państwa.

Krzysztof Tytko

Spółki wydobywcze mogą dziś wydobywać z pokładów węgla 4 podstawowe produkty: koks dla przemysłu metalurgicznego i chemicznego, zanieczyszczone miały i muły energetyczne dla energetyki zawodowej, gruby sortyment dla indywidualnego odbiorcy i ekologiczny syngaz dla energetyki, chemii i rafinerii.

W Macierzy BCG produkty są również podzielone na 4 kategorie, ze względu na ich strategiczne pozycjonowanie:

  1. „Gwiazdy” – węgiel koksowy (produkt mogący przynieść organizacji wysokie dochody, ze względu na wysokie ceny uzyskiwane na rynku, który jednak szybko może stać się „znakiem zapytania”, a następnie „kulą u nogi”. Taki scenariusz jest wysoce prawdopodobny szczególnie w sytuacji, gdy syngaz otrzymany z podziemnego zgazowania węgla będzie używany w procesie wytapiania i produkcji stali bez potrzeby stosowania koksu, co jest równoznaczne z możliwością rezygnacji z kosztownego wydobywania węgla koksującego metodą tradycyjną i jego przetwórstwa w zakładach koksowniczych na koks.
  2. „Znaki zapytania” (gruby sortyment), inaczej „dylematy” – produkty, których możliwości są trudne do określenia w przyszłości, ze względu na ograniczanie spalania węgla w gospodarstwach domowych w związku z ustawową koniecznością redukcji emisji C02.
  3. „Kule u nogi” (miały i muły energetyczne) – produkty nie dające obecnie prawie żadnego zysku i nie mające perspektyw, jako że pakiet zimowy eliminuje spalanie tych produktów w elektrociepłowniach, ciepłowniach i elektrowniach, powodujące emisję CO2 powyżej 550 g/kwh.
  4. „Dojna krowa” – dziś węgiel koksowy, ale jutro syngaz, który wyeliminuje trzy dotychczasowe asortymenty polskiego górnictwa wydobywane obecnie: węgiel koksujący, gruby sortyment, miały i muły energetyczne, dając sowite utrzymanie temu, kto będzie miał koncesję na podziemne zgazowanie węgla i będzie właścicielem tej technologii. (…)

W takim modelu, jaki przygotowuje nam ME, „znaki zapytania” (energetyka konwencjonalna) i „kule u nogi” (kopalnie) mają być domeną Skarbu Państwa, a „gwiazdy” (firmy wdrażające energetykę rozproszoną) i „dojne krowy” (firmy zajmujące się podziemnym zgazowaniem, przetwórstwem syngazu na energię elektryczną, cieplną oraz wytwarzaniem produktów chemicznych i rafineryjnych) będą miały charakter rynkowy i staną się wyłączną domeną akcjonariuszy prywatnych, którzy ulokowali swoje zagraniczne kapitały i je systematycznie zwiększają w kluczowych spółkach energetycznych, jakimi są Tauron SA, PGE SA, Energa SA i Enea SA.

Tym sposobem ME na koszt podatnika oczyszcza przedpole dla obcych kapitałów i ich przyszłych kokosowych biznesów, poprzez między innymi odesłanie ok. 10 000 górników na wcześniejsze emerytury, przekazywanie nierentownych kopalń do SRK celem ich likwidacji i odkupywanie schyłkowych aktywów energetyki zawodowej od wiodących spółek energetycznych, by pozostawić im tylko aktywa tworzące niebotyczną wartość dodaną. Wszystko to spowoduje pauperyzację polskiego społeczeństwa na pokolenia. (…)

Podobnie bowiem jak PiS pod kierownictwem prezesa Jarosława Kaczyńskiego, premier Beaty Szydło, wicepremiera Mateusza Morawieckiego i ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego nie akceptuje polityki Unii Europejskiej jako Unii dwóch prędkości, pomimo wielu dobrodziejstw wynikających z polskiego w niej członkostwa, tak my, Polacy, nie akceptujemy polityki gospodarczej PiS, które przyzwala na drugą, a nawet czwartą prędkość poprzez niedopuszczanie polskiego kapitału do narodowego potencjału wzrostu, pomimo niepodważalnych dobrodziejstw, choć znacznie mniejszej rangi, jakich polskie społeczeństwo doznało dotychczas za sprawą PiS. (…)

Nie możemy akceptować faktu, że PiS bez myślenia strategicznego, bez porządkowania spraw wg hierarchii ważności, bez pracy organicznej, wspierany jest przesadną propagandą sukcesu. Dzieje się to kosztem dalszego zadłużania kraju, dalszej emigracji Polaków, dalszego niewykorzystywania szans odbudowy polskich kapitałów. Dlatego, pomimo wysokich notowań, PiS nie zasługuje na ponowne zwycięstwo w przyszłych wyborach.

Gdyby ta droga negocjacji polskiego społeczeństwa z rządem PiS nie przyniosła oczekiwanych rezultatów, jedynym wyjściem jest zbudowanie nowej siły politycznej w oparciu o koalicję licznych patriotycznych stowarzyszeń i ruchów społecznych, która pod sztandarami głoszenia prawdy i wdrażania nowej filozofii działania zjednoczyłaby większość polskiego społeczeństwa.

Obywatelska Komisja Śledcza powinna umożliwić osiągnięcie tego celu!

Jeśli zgadzacie się Państwo z naszą diagnozą i argumentacją, to prosimy o wyrażenie poparcia dla naszych działań poprzez wysyłanie e-maili o treści „Nie wyrażamy zgody, powołujemy Obywatelską Komisję Śledczą” na adres teresagarland@fidespolska.pl, celem przekazania tego stanowiska polskim władzom dla ewentualnego wymuszenia debaty z rządem nad pilnym przedefiniowaniem strategicznych celów gospodarczych Polski.

Cały artykuł Krzysztofa Tytki pt. „»Nie wyrażamy zgody!« Powołujemy Obywatelską Komisję Śledczą” można przeczytać na s. 4 listopadowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 41/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Krzysztofa Tytki pt. „»Nie wyrażamy zgody!« Powołujemy Obywatelską Komisję Śledczą” na s. 4 listopadowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 41/2017, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Jan Szyszko: Polska przestrzega wszystkich zapisów prawa europejskiego dotyczących ochrony środowiska

Gościem Witolda Gadowskiego był minister środowiska, który skomentował decyzję TS UE, nakazującą Polsce wstrzymanie wycinki drzew z wyjątkiem przypadków zagrażających bezpieczeństwu.

Zdaniem ministra Szyszki, działania polskich leśników w żadnym razie nie naruszają prawa europejskiego. – W naszej Unii Europejskiej nie ma zasady, że karze się kogoś z góry i do tego za niepopełniony czyn. Polska respektuje prawo UE w zakresie dwóch dyrektyw Natury 2000 – ptasiej i habitatowej. Do tej pory w 100 procentach wykonujemy prawo europejskie.

– W tym wyroku jest napisane, że zakazuje się wycinania drzew w miejscach innych niż tam, gdzie zagraża to bezpieczeństwu – podkreślił gość Poranka WNET.[related id=45314]

Zdaniem prof. Jana Szyszki, część opinii publicznej nie rozumie, jaka była historia Puszczy Białowieskiej, która jest wytworem ludzkich rąk. – Rozpowszechniany jest pogląd, że Polacy wycinają ostatnią dziewiczą puszczę w Europie, ale to oznacza, że na Zachodzie wycięto przedostatnią. Zapomina się, że na puszczę składają się, obok parku narodowego, także trzy nadleśnictwa, czyli przedsiębiorstwa leśne. To dzięki mądremu użytkowaniu lasów państwowych mamy w Puszczy Białowieskiej taką sytuację, że zachodni eksperci uznali ją za las pierwotny.

Zdaniem ministra środowiska, zachodnia Europa, pouczając Polskę, sama nie podejmuje odpowiednich działań, aby przywrócić u siebie różnorodność biologiczną. – Chcieliśmy się podzielić żubrem z innymi krajami UE, dać młode osobniki, które mogłyby zapoczątkować nowe stada, byliśmy gotowi pomóc w utworzeniu odpowiednich siedlisk. To spotkało się z odmową ze względu na brak akceptacji społecznej.

Na zachodzie Europy panuje pragmatyzm. W Holandii, kiedy wędrowne gęsi zaczną robić szkody w zbożu, wówczas gazuje się wszystkie ptaki, razem z drapieżnymi, a następnie utylizuje. A w Polsce nic nie wolno, również racjonalnie gospodarować. Ale to jest nasza misja, aby krzewić edukację – zaznaczył gość Poranka Wnet.

Prof. Jan Szyszko przypomniał, że my przez lata korzystaliśmy z zasobów leśnych, które jednocześnie cały czas wzrastały. – Polskie leśnictwo jest typowym przykładem stosowania zasady gospodarki zrównoważonej. Po wojnie przejęliśmy lasy zdewastowane. Zalesienie było na poziomie około 20 procent, a zasoby wyliczano na 900 milionów m3. Teraz mamy ponad dwa miliardy m3 drewna, a zalesienie wzrosło do ponad 30 procent, mimo że przez lata wyrąbywaliśmy lasy.

ŁAJ

Całej rozmowy można posłuchać w części pierwszej Poranka WNET.

Kapitał zagraniczny nie zawsze zły? / Wiceminister rozwoju Jerzy Kwieciński w Radiu WNET [VIDEO]

Gość Poranka mówił o związkach gospodarki z obronnością, o roli kapitału zagranicznego oraz o tym, czy w przyjmowanych przez nas rozwiązaniach gospodarczych powinniśmy naśladować Koreę Południową.

Co ma piernik do wiatraka, a cukier do węgla i dlaczego cierpi na tym żaba?/Marek Adamczyk, „Śląski Kurier WNET” 41/2017

Od 1 października tego roku przestały obowiązywać narzucane przez Brukselę limity dotyczące produkcji cukru. Kto bronił polskiego przemysłu cukrowniczego? Wszyscy wylądowaliśmy w czarnej kaczej d…

Marek Adamczyk

Co ma piernik do wiatraka, a cukier do węgla i dlaczego cierpi na tym żaba?

Pytanie, które zadaję, tylko powierzchownie wydaje się bezsensownym zlepkiem słów. Pozornie odległe rzeczy coś jednak ze sobą łączy. W przypadku piernika oraz wiatraka jest to mąka, którą ten wiatrak we młynie wytwarzał na potrzeby piekarzy i ciastkarzy, a której używano przy wytwarzaniu pierników.

W przypadku polskiego cukru i polskich cukrowni oraz polskiego węgla i naszych kopalń zachodzi ta sama analogia. To, co je łączy, to sprawdzony sposób przejęcia przez konkurencję na tzw. „żabę”.

Jest to metoda, którą przejmujący, w tym przypadku Niemcy, wykorzystują, by przejąć nasze cenne aktywa. Podstawą jej jest świadome, długoterminowe działanie, mające na celu uśpienie instynktu samozachowawczego społeczeństwa (żaby), by uzyskać jego bierne przyzwolenie na przejęcie i częściową likwidację określonych działów konkurencyjnej gospodarki w celu maksymalizacji zysków firm pochodzących z kraju przejmującego.

W literaturze naukowej jest to opisane jako „syndrom gotującej się żaby”.

Przed wielu laty francuscy naukowcy nie tylko pałaszowali ze smakiem żabie udka, ale również przeprowadzali na żabach okrutne eksperymenty. Jeden z nich obejmował obserwację zachowania dwóch żab w kontakcie z podgrzewaną w kociołkach wodą. W pierwszej części eksperymentu jedną żabę wrzucono do naczynia z bardzo gorącą wodą. Płaz zadziałał instynktownie i natychmiast wyskoczył z wrzątku na zewnątrz kociołka. Choć był bardzo poparzony, jednak uratował życie.

W drugiej części doświadczenia następną żabę wrzucono do zimnej wody, którą stopniowo, na bardzo małym ogniu podgrzewano. Choć temperatura wody stawała się coraz wyższa i zbliżała się do wrzenia, druga żaba, zamiast uciekać, pływała w kotle do samego, nieszczęśliwego dla niej końca, bo zmiany cieplne zachodziły bardzo powoli.

Wnioski z eksperymentu są następujące: żaba ugotowała się, gdyż jej mechanizmy obronne nastawione są na wykrywanie dużych różnic temperatur, a nie na stopniową zmianę. Podobnie jest z ludzką, społeczną psychiką: łatwiej zwrócić uwagę na to, co jest zmianą nagłą niż na powolne, przybierające na sile procesy destrukcyjne (http://liberum-cerebrum.blogspot.com/2013/10/syndrom-gotujacej-sie-zaby.html).

Przejdźmy jednak do rzeczy.

Zobaczmy, co napisano w artykule pt. „Po tym, jak Niemcy zlikwidowali większość cukrowni w Polsce, Bruksela znosi limity na produkcję cukru w Unii” (http://niewygodne.info.pl/artykul8/04027-Po-co-likwidowano-dziesiatki-cukrowni-w-Polsce.html):

„W 2001 roku na terytorium Polski funkcjonowało 78 cukrowni. W krótkim okresie czasu większość z nich została przejęta przez trzy niemieckie spółki: Pfeifer & Langen Polska, Suedzucker Polska i Nordzucker Polska. Okazało się, że przejmowane przez Niemców cukrownie bardzo często były likwidowane. W ten sposób w 2013 roku liczba działających w Polsce cukrowni, spadła do zaledwie 18! Co ciekawe – w tym samym 2013 roku UE podjęła decyzję o reformie wspólnotowej polityki rolnej, której jednym z efektów jest obecnie zniesienie funkcjonujących od 50 lat limitów na produkcję cukru!

Odnotujmy – Polska jest obecnie trzecim po Francji i Niemczech producentem buraków cukrowych w Unii. Buraki w naszym kraju uprawia 36,6 tys. gospodarstw rolnych, na powierzchni 206 tys. hektarów (dane za 2016 rok). W porównaniu z 2004 rokiem powierzchnia uprawy buraków zmniejszyła się o 31%, a w stosunku do połowy lat 70. spadła ponad dwukrotnie (wówczas wynosiła ok. 500 tys. ha). Duży wpływ na powyższy stan rzeczy miało przejmowanie przez niemiecki kapitał polskich cukrowni, a następnie ich stopniowa, lecz konsekwentna likwidacja.

Co ważne – niemiecki kapitał niejednokrotnie likwidował nowoczesne i dobrze prosperujące cukrownie. Znane są historie dopiero co zmodernizowanych zakładów produkcyjnych, które decyzjami swoich właścicieli zza Odry były nagle zamykane. Demontowane maszyny i całe moduły były często wywożono z Polski do innych cukrowni, będących własnością niemieckich firm, zwiększając ich moce produkcyjne. Puste budynki po zamkniętych cukrowniach były następnie sprzedawane firmom zajmującym się rozbiórką i wyburzaniem obiektów przemysłowych oraz zajmującym się przygotowywaniem terenów pod nowe inwestycje.

Wszystko wskazuje na to, że Niemcy wiedzieli, co robią. W 2013 roku Unia Europejska podjęła decyzję o reformie wspólnej polityki rolnej. W jej efekcie od 1 października tego roku przestały obowiązywać narzucane odgórnie przez Brukselę limity dotyczące produkcji cukru. Innymi słowy – od początku października każdy kraj UE może produkować tyle cukru, na ile pozwolą moce przerobowe i aktualne potrzeby rynkowe”.

Jaki kraj na tym zarobi? – ten który przejął największą ilość cukrowni i zdominował rynek.

Co zrobiło społeczeństwo w tym temacie? – Nic! – Nie zauważyło żadnych zagrożeń wynikających z tych powolnych, kilkunastoletnich działań obcego, ale narodowego niemieckiego kapitału i pozwoliło się „ugotować” jak ta przytaczana w tym artykule druga żaba z francuskiego eksperymentu!!!

Gdzie byli Posłowie reprezentujący Naród w Sejmie RP i czy był wśród nich choć jeden widzący to zagrożenie? Kto bronił w tym czasie polskiego przemysłu cukrowniczego? Wszyscy wylądowaliśmy w czarnej kaczej d… Wstyd i hańba za to, co się stało!!!

Przepraszam za powyższe słowa, ale czasami trzeba użyć tych najbardziej dosadnych, aby wzruszyły większość umysłów Drogich Czytelników.

Gwoli sprawiedliwości trzeba przypomnieć, że pośród posłów był jeden przewidujący, mądry i odważny – nazywał się Gabriel Janowski. Z mównicy sejmowej ostrzegał rządzących i naród przed nadchodzącą katastrofą, przed skutkami prywatyzacji w tym sektorze, przed skutkami sprzedaży cukrowni obcym podmiotom. Spotkał go za to powszechny ostracyzm, siłą ściągano go z mównicy sejmowej, a nawet próbowano podtruć, podając psychotropy, by ośmieszyć przed kamerami licznych telewizji i pozbawić godności. Dla mnie i myślę, że dla wielu z nas ten człowiek jest bohaterem. Rząd Dobrej zmiany powinien przywrócić mu godność i odpowiednio za te czyny uhonorować.

Wróćmy jednak do sedna sprawy, tym razem do górnictwa. Sprawa jest poważniejsza, bo dotyczy bezpieczeństwa energetycznego państwa, dużo większych pieniędzy i zagraża naszemu bytowi.

Na początku lat 90. w Polsce czynnych było 70 kopalń, a 3 były w budowie. Wydobywano wtedy blisko 150 mln ton węgla kamiennego. Obecnie, po reformach, zostało poniżej 15 kopalń i wydobywa się w nich około 70 mln ton węgla w skali roku. Proces „gotowania żaby” trwał tu znacznie dłużej, ale cel został niemalże osiągnięty. Kapitał zagraniczny przejmuje powoli kontrolę nad naszymi bogatymi złożami węgla kamiennego.

Zamknięto nowo wybudowane kopalnie „Czeczott” i „Morcinek”, zamknięto bogatą w złoża kopalnię „Siersza” i „Dębieńsko”, zamyka się obecnie – w okresie trwającej koniunktury i w sytuacji występowania bardzo dużych braków węgla na rynku – kopalnię „Krupiński” z dziesiątkami milionów najcenniejszego węgla koksowego oraz kopalnię „Makoszowy” z bardzo dobrym węglem energetycznym – wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi.

W czasie trwania ostatniej dekoniunktury, przy rzekomej nadprodukcji węgla w ilości 20 mln ton, firmy zagraniczne przejęły większość koncesji na poszukiwanie węgla w nowych lokalizacjach, z prawem pierwszeństwa na uzyskanie koncesji wydobywczych. Gra toczy się tutaj nie o miliardy, ale o biliony złotych (uwzględniając proces zgazowania węgla w złożu i korzyści z tego płynące).

Gdyby ten proces trwał krócej, np. 5 lat, z pewnością żaba wyskoczyłaby z wody i uratowała życie, czyli społeczeństwo przejrzałoby na oczy i nie pozwoliłoby rządzącym na utratę kontroli nad tym strategicznym sektorem. Ale niestety tak się nie stało.

Na koniec należy zapytać o rolę posłów, szczególnie tych pochodzących ze Śląska, bo trudno wśród nich znaleźć choćby jednego w działaniach podobnego do Gabriela Janowskiego. Ciekawe, czym się pochwalą w czasie kolejnych kampanii wyborczych?

Autor jest ekspertem ds. górnictwa i klimatu, współzałożycielem Obywatelskiego Komitetu Obrony polskich Zasobów Naturalnych.

Artykuł Marka Adamczyka pt. „Co ma piernik do wiatraka, a cukier do węgla i dlaczego cierpi na tym żaba?” znajduje się na s. 1 listopadowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 41/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Marka Adamczyka pt. „Co ma piernik do wiatraka, a cukier do węgla i dlaczego cierpi na tym żaba?” na s. 1 listopadowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 41/2017, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Co dalej z KWK „Krupiński”? Walka o kopalnię strony społecznej wspieranej przez niezależnych ekspertów nie ustaje

Wszystko wskazuje na to, że SRK ogłosi przetarg ze stosunkowo krótkim terminem złożenia ofert, z wieloma kryteriami wykluczającymi przygotowanie oferty na czas przez niepożądanych oferentów.

Krzysztof Tytko

Wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski na wnp.pl z dnia 23 września br. przyznał, że zna pomysł na utworzenie spółki pracowniczej z likwidowanej kopalni „Krupiński”. Tłumaczy jednak, że ministerstwu trudno byłoby przyjąć pomysł niepoparty wiarygodnym biznesplanem, zawierającym m.in. prognozę, ile z kilkudziesięciu milionów ton węgla ze złóż kopalni „Krupiński” można byłoby opłacalnie wydobyć. (…)

[J]uż w styczniu br. mieliśmy solidnie przygotowaną koncepcję Nowego Modelu Biznesowego kopalni „Krupiński”. Efektem wprowadzenia w życie tego modelu byłyby potężne zyski. Koncepcję opublikowaliśmy w „Kurierze Wnet” i innych mediach. Wymagała ona doprecyzowania w postaci potwierdzonego biznesplanu, bez którego trudno byłoby przekonywać potencjalnych inwestorów do inwestowania, zwłaszcza wobec rozpropagowania przez ME informacji o trwałej nierentowności kopalni „Krupiński”.

W lutym i marcu br. zostały wystosowane przez Starostę Pszczyńskiego, Wójta Gminy Suszec i ZZ pisemne prośby do ME o umożliwienie wykonania krótkiego audytu przez niezależnych ekspertów, w celu zebrania niezbędnych informacji do opracowania przez Komitet Obywatelski biznesplanu. Jego utworzenie miało posłużyć do znalezienia polskiego inwestora dla kopalni „Krupiński”. Jednak ani odpowiedzi na te prośby, ani, tym bardziej, zgody na audyt nie otrzymaliśmy. (…)

Nasz plan reaktywowania kopalni jest następujący.

  • Nowy Model Biznesowy opracowany przez ekspertów z OKOPZN zakłada powołanie Kopalni Doświadczalnej „Krupiński” XXI wieku na wzór byłej Kopalni Doświadczalnej „JAN”, w której testowane byłyby wszystkie nowatorskie rozwiązania dotyczące innowacyjnych czystych technologii węglowych, wdrażane później w pozostałych kopalniach.
  • Kopalnia ta, w formie spółdzielni pracowniczej zrzeszającej członków grupy założycielskiej, społeczności lokalnej, wszystkich emerytów oraz byłych i przyszłych pracowników, wsparta byłaby kapitałami pochodzącymi z Otwartych Funduszy Emerytalnych ze ZŁOTYM UDZIAŁEM SKARBU PAŃSTWA, mogącym zablokować każdą decyzję Walnego Zgromadzenia Spółdzielców. (…)
  • Głównymi celami statutowymi, oprócz tradycyjnego wydobycia zasobów węgla koksowego zalegających w pokładach 405, byłyby prace badawcze wspierane środkami z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, dotyczące komercjalizacji czystych technologii węglowych (…).
  • Plan obejmuje przetwarzanie odpadów zalegających na składowiskach (około 100 mln t) przy kopalni i z kopalń sąsiednich (…).
  • Polskim profesorom i naukowcom z naszych wiodących uczelni i instytutów badawczo-rozwojowych wspieranych środkami z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju stworzono by ogromny poligon doświadczalny dla kształtowania nowej, polskiej myśli technicznej przekuwanej w innowacyjną i wysoce konkurencyjną gospodarkę.
  •  W przyszłości model ten, przetestowany na Kopalni Doświadczalnej „Krupiński” XXI wieku, byłby implementowany w innych podmiotach spółek surowcowych pozostających pod kontrolą SP (…).
  • W miarę upływu czasu syngaz otrzymany z podziemnego zgazowania systematycznie zastępowałby wydobycie i spalanie węgla w obecnych dużych blokach energetycznych, niespełniających wymogów pakietu zimowego. (…). Moglibyśmy również być samowystarczalni w zakresie produkcji paliw dla przemysłu transportowego i surowców wejściowych do wytworzenia produktów chemicznych.
  • Taka propozycja kapitalnie i bez reszty wpisuje się w Strategię na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju.

Cały artykuł Krzysztofa Tytki pt. „Co dalej z KWK »Krupiński«?” znajduje się na s. 3 listopadowego „Kuriera WNET” nr 41/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Krzysztofa Tytki pt. „Co dalej z KWK »Krupiński«?” na s. 3 listopadowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 41/2017, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Waldemar Pawlak był najważniejszym człowiekiem Rosji w Warszawie / Marcin Wikło w Poranku WNET [VIDEO]

Jak wyglądały kulisy negocjacji przez byłego prezesa PSL umowy gazowej z Rosją oraz co łączy Waldemara Pawlaka z Igorem Sieczynem, ministrem gospodarki i protegowanym Władimira Putina?

Gościem Poranka WNET był Marcin Wikło, dziennikarz tygodnika „Sieci Prawdy”. Razem z Markiem Pyzą napisali artykuł o powiązaniach Waldemara Pawlaka z reżimem w Moskwie: – Jest mnóstwo dowodów oraz poszlak i sytuacji, które wskazują na to, że Waldemar Pawlak był najważniejszym człowiekiem Moskwy w Polsce – powiedział w Marcin Wikło, uzasadniając to tym, że ówczesny minister gospodarki chciał przedłużenia umowy gazowej z Rosją do roku 2037, a nawet Rosjanie mieli co do tego wątpliwości.

Zdaniem dziennikarza tygodnika „Sieci” dziwne interesy ze Wschodem towarzyszą byłemu premierowi od początku jego kariery politycznej: – Patrząc na historię polityczną Waldemara Pawlaka, to on zawsze był gdzieś blisko Rosji. Może przypomnieć spółkę G&S czy Trójkąt Buchacza, kiedy ministrowie rządu Waldemara Pawlaka, wyprowadzali pieniądze do spółek eksportujących na Wschód. Sama historia PSL, pokazuję, że nigdy nie musiało się pokajać, za swój udział w PRL. [related id=44334]

Gość zwrócił również uwagę na sprawę niewyjaśnionej próby wmanewrowania Polski w niebezpieczną umowę energetyczną z Rosją: – Historia połączenia elektryczno-energetycznego z Okręgiem Kaliningradzkim była utrzymywana w pełnej skrytości przez byłego prezesa PSL. To wyglądało jak prywatny interes premiera Pawlaka zawierany z Igorem Sieczynem. Podpisanie takiego porozumienia stawiałoby nas w pozycji wroga wobec Litwy i innych państw bałtyckich.

– Prokuratura prowadzi śledztwo o niedopełnienie obowiązków w zamian za przyjęcie korzyści majątkowej, w sprawie podpisania przez Waldemara Pawlaka umowy gazowej z Gazpromem. (…) Waldemar Pawlak nie negocjował ceny w ramach kontraktu z Rosją w 2010 roku. Ta kwestia ani razu nie pojawiła się w czasie całych negocjacji – podkreślił w Poranku Wnet Marcin Wikło.

Z gościem Poranka Wnet rozmawialiśmy również o kwestii rekonstrukcji rządu: – To byłby duży błąd, gdyby doszło do zmiany premiera. To byłby problem wizerunkowy oraz odsłonięcie się również przed politykami opozycji. W tej chwili nie doradzałbym przeprowadzenia jakiś gruntownych zmian w rządzie – podkreślił Marcin Wikło.

ŁAJ

 

Rozmowy można posłuchać w części pierwszej Poranka WNET.

 

W piątkowym Studio Dublin: Sylwia Kosmala i Piotr Słotwiński. Czy Polonii w Irlandii potrzebny jest PolskaEire Festival?

W programie Tomasza Wybranowskiego najświeższe wieści ze Szmaragdowej Wyspy,. m.in. o walce irlandzkiego rządu z malwersantami i oszustami finansowymi oraz o spadku inflacji w strefie euro

W nastroju nostalgii opowieść o święcie Samhain, co w tłumaczeniu z języka Celtów znaczy mniej więcej tyle, co “koniec lata”. Ów termin znaczył także “uroczyste zebranie”. Podczas zgromadzenia 31 października każdego roku jego uczestnicy przygotowywali się do przywitania nowego roku.

Myśląc o Dniu Wszystkich Świętych nie sposób nie przypomnieć Słuchaczom o wielkiej ranie w irlandzkiej pamięci o swej historii i przodkach. W okresie od 1845 do 1849 roku Irlandia przeżywała jedną z największych klęsk naturalnych w dziejach kontynentu. Irlandzki „wielki głód” pociągnął za sobą ponad milion ofiar, a kolejny milion Irlandczyków zmusił do emigracji. Jednym z pierwszych, który pośpieszył z pomocą był nasz rodak Edmund Strzelecki.

Chociaż Irlandia była integralną częścią Zjednoczonego Królestwa, najpotężniejszego państwa owej epoki, nie udzielono jej zbyt wiele skutecznej pomocy. Zdaniem jednych obserwatorów, była to ostateczna maltuzjańska apokalipsa; zdaniem innych – kulminacja wielowiekowego okresu złych rządów.

Syl – Tax – partnerem Kuriera WNET – edycji irlandzkiej.

W gronie gości dzisiaj pani Sylwia Kosmala, doradca podatkowy, właścicielka firmy Syl – Tax (Unit 8A Coolmine Industrial Estate, Blanchardstown, Dublin 15). Rozmowa tutaj:

 

Piotr Słotwiński. Foto httpwww.piotrslotwinski.com

A także dziennikarz, publicysta, bloger Piotr Słotwiński, z którym zastanawiać się będziemy nad sensem zmian organizacyjnych Festiwalu PolskaEire, z polską ambasadą w Dublinie i Forum Polonia w tle.

Rozmowa tutaj:

W finale programu zaprosimy do wysłuchania reportażu Roberta Kawki „Jamajka Europy”. Wiosną 2017 roku, Robert Kawka realizował materiały do swojego reportażu o polskich rodzinach, które znalazły swoje miejsce na Ziemi pod irlandzkim niebem. Dziesięć niezwykłych spotkań i rozmów w różnych irlandzkich miejscowościach. Rozmowy o życiu w Irlandii i tęsknocie za Polską.

Reportażu można posłuchać tutaj:

Muzycznie m.in. Sinead O’Connor, Paddy Casey, Van Morrison i legendarna Chieftains.

/wyt/