Produkt Krajowy Brutto – czego jest miarą i jak się go liczy / dwudziesta audycja „Czy fortuna kołem się toczy?”

PKB jest miarą wartości dóbr i usług nowo wytworzonych na terenie kraju w ciągu roku. Produkt Krajowy Brutto mierzy wielkość gospodarki i jest jednym z podstawowych wskaźników makroekonomicznych.

Bywa, że Produkt Krajowy Brutto, nazywany w skrócie PKB, jest mylony z przychodami budżetu państwa. Możemy zapewne stwierdzić, że są to naczynia połączone, ale tak samo możemy powiedzieć o innych wskaźnikach ekonomicznych, jak stopa bezrobocia czy inflacja.

PKB jest miarą wartości dóbr i usług nowo wytworzonych na terenie kraju w ciągu roku. Produkt Krajowy Brutto mierzy wielkość gospodarki i jest jednym z podstawowych wskaźników makroekonomicznych określających efekty pracy społeczeństwa.

Gdy w mediach słyszymy o PKB, najczęściej pojawia się wartość procentowa, która określa dynamikę tego wskaźnika, czyli jego wzrost albo spadek w porównaniu do wartości Produktu Krajowego Brutto w poprzednim roku. Rzadziej usłyszymy, że np. w 2016 roku wartość PKB wyniosła 1851,2 mld złotych i była to liczba blisko sześciokrotnie wyższa od dochodów budżetu państwa w tym roku.

Współcześnie do obliczenia wielkości gospodarki, czyli PKB stosuje się trzy metody: wydatkową, dochodową i produkcyjną. I właśnie ta pierwsza jest najpopularniejsza i najczęściej słyszymy o niej w przekazach medialnych.

Stosujący metodę wydatkową przyjmują, że Produkt Krajowy Brutto jest w przybliżeniu równy sumie wydatków na produkty finalne, czyli takie, które są przeznaczone do sprzedaży i nie podlegają dalszemu przetworzeniu; produkty, które trafiły do swoich odbiorców lub powiększyły stany magazynowe.

Obliczając PKB tą metodą sumujemy wydatki na dobra konsumpcyjne (produkty i usługi) wytwarzane w kraju, wydatki na krajowe dobra inwestycyjne, wydatki rządowe na wytwarzane w kraju finalne produkty i usługi (z wyłączeniem płatności transferowych, czyli np. emerytur, rent, zasiłków, subwencji i dofinansowań) oraz zmianę stanu zapasów, która może być liczbą dodatnią lub ujemną, ponieważ w danym roku wartość stanów magazynowych mogła się zwiększyć lub zmniejszyć. Żeby zakończyć obliczanie PKB, od tej sumy odejmujemy wielkość łącznego importu, który był uwzględniony w składnikach wcześniejszego dodawania, ponieważ PKB mierzy wielkość gospodarki danego kraju.

Ciekawym wskaźnikiem umożliwiającym porównywanie gospodarek różnych państw jest PKB per capita, czyli Produkt Krajowy Brutto podzielony przez liczbę mieszkańców kraju. W rankingu państw według PKB per capita w dolarach amerykańskich, który został opublikowany przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy w październiku 2017 roku, Polska zajmuje 57 miejsce wśród 188 zaprezentowanych państw. Na podium znalazł się Luksemburg, Szwajcaria i Norwegia. Natomiast Polska wyprzedziła m.in. Chorwację, Rosję i Brazylię.

Kolejnym wskaźnikiem porównawczym jest PKB wyrażone z uwzględnieniem parytetu siły nabywczej per capita. Dane pochodzą z tego samego raportu Międzynarodowego Funduszu Walutowego i pokazują siłę nabywczą ludności w różnych krajach. W tym rankingu Polska zajmuje  44 pozycję. Na pierwszym miejscy znalazły się Katar, Luksemburg i Singapur, a za Polską uplasowały się m.in. Węgry, Republika Południowej Afryki i Ukraina.


Projekt „Pieniądz – historia i teraźniejszość. Zarządzanie finansami – zagrożenia i szanse” – realizowany z Narodowym Bankiem Polskim w ramach programu edukacji ekonomicznej.

Produkt Krajowy Brutto – czego jest miarą i jak się go liczy / Zapraszamy na audycję „Czy fortuna kołem się toczy?”

Jutro – w piątek 29 grudnia 2017 roku, w Poranku WNET o 9:30 kolejna audycja ekonomiczna. Tym razem jej tematem będzie PKB – co to za wskaźnik, co nam pokazuje, jakie ma wady i zalety. Zapraszamy.

Bywa, że Produkt Krajowy Brutto, nazywany w skrócie PKB, jest mylony z przychodami budżetu państwa. Co zatem mierzy? Czy wyraża się w liczbach bezwzględnych czy w procentach?

Inne ważne pytanie, jakie sobie zadamy, to, jakie są metody ustalania wielkości PKB.

Co znaczy PKB per capita?

O tym już jutro o 9:30 w Radiu WNET.


Projekt „Pieniądz – historia i teraźniejszość. Zarządzanie finansami – zagrożenia i szanse” – realizowany z Narodowym Bankiem Polskim w ramach programu edukacji ekonomicznej.

Bank jako magazyn pieniędzy / dziewiętnasta audycja z cyklu „Czy fortuna kołem się toczy?”

Na początku banki zarabiały na opłacie za usługę przechowywania złota. Z czasem banki wprowadziły jednak zasadę „częściowej rezerwy”, która umożliwiła im zarabianie na pożyczaniu złota.

 

W audycji pt. „Od barteru do złotej monety” przedstawiliśmy banki jako „magazyny pieniędzy”, które rozwiązywały problem z niewygodą i nieporęcznością wykorzystania złota w transakcjach handlowych. Rozwiązaniem okazała się oferta „składowania złota”. Właściciel kruszcu przekazywał złoto do magazynu, a w zamian otrzymywał „kwit składowy”. Taki kwit stawał się substytutem pieniądza i mógł być wykorzystywany w transakcjach handlowych zamiast samego złota w fizycznej postaci. Bank otrzymywał odpowiednią opłata za usługę magazynowania. Papierowe kwity nazywano notami bankowymi, czyli banknotami.

Szybkość i skala procesu przechodzenia na korzystanie z substytutów pieniądza była zależna trzech czynników. Po pierwsze, rosnąca liczba użytkowników kwitów będzie zachęcać kolejnych do korzystania z papierowych tytułów do złota ze względu na malejące prawdopodobieństwo, że dany kontrahent zażąda płatności w złocie. Po drugie, czynnikiem ograniczającym korzystanie z substytutów pieniądza, była klientela poszczególnych banków – im więcej transakcji pomiędzy klientami różnych banków, tym więcej złota trzeba transportować między bankami. Trzecim czynnikiem, wspierającym rezygnację z fizycznego złota, jest zaufanie do banków.

Wraz z wzrostem zaufania do banków mogła rozwijać się ich oferta. Zaczęły pojawiać się kolejne substytuty pieniądza. Klienci uznali, że w pewnych okolicznościach wygodniej będzie zrezygnować z kwitów, czyli banknotów i zamiast nich posługiwać się rachunkami bieżącymi, nazywanymi również depozytami bankowymi. W takiej sytuacji transakcja polega na wydaniu przez klienta dyspozycji w formie polecenia, zgodnie z którym jego bank przekazuje część złota z jego rachunku na rzecz innej osoby, co podlega odpowiednim zapisom w księdze prowadzonej przez bank. Takie pisemne polecenie nazywane jest czekiem.

Kolejną formą substytutu pieniądza stały się monety zdawkowe, które reprezentowały bardzo drobne pieniądze. Można powiedzieć, że były to odpowiedniki banknotów, ale zamiast drukować je na papierze, zdecydowano się na bicie ich na metalu o niskiej zawartości kruszcu.

Na początku banki zarabiały na opłacie za usługę przechowywania złota. Z czasem banki wprowadziły jednak zasadę „częściowej rezerwy”, która umożliwiła im zarabianie na pożyczaniu złota, wystawiając kwity, które nie mają pokrycia w złocie. Tak powstał kredyt bankowy.

Pod koniec XIX wieku wykształcił się system waluty złotej nazywany również standardem lub parytetem złota. To międzynarodowy system walutowy, w którym standardowa jednostka wyemitowanych pieniędzy odpowiada określonej wadze złota, a banki gwarantują wykupienie wyemitowanych pieniędzy za złoto.

Obecnie żaden kraj nie korzysta ze standardu złota, ale państwa posiadają złoto monetarne jako jeden z wielu elementów określających wartość walut. Handel tym złotem odbywa się jedynie między bankami centralnymi oraz z organizacjami międzynarodowymi, np. Międzynarodowym Funduszem Walutowym. Międzynarodowy Fundusz Walutowy publikuje światowy ranking rezerw złota zgromadzonego przez banki centralne. Wszystkie kraje posiadają łącznie ponad 33 tysiące ton złota.


Projekt „Pieniądz – historia i teraźniejszość. Zarządzanie finansami – zagrożenia i szanse” – realizowany z Narodowym Bankiem Polskim w ramach programu edukacji ekonomicznej.

Kto zostanie następną Angelą Merkel? / Jan Bogatko w Poranku WNET o coraz mniejszym poparciu dla pani kanclerz

W sumie przeciw dalszej władzy Angeli Merkel jest aż 47 % Niemców, a popiera ją jedynie 36%. W relacji z Niemiec także o wzrastającej roli Polaków na niemieckim rynku pracy.

 

Co drugi Niemiec jest przeciw urzędowaniu Angeli Merkel, co może zwiastować pewną rewolucję, ponieważ jej panowanie stało się w niemieckiej polityce swego rodzaju nawykiem. „Merkel to instytucja. Tak jak rum na Kubie nazywany jest po prostu Bacardi, tak teraz nie mówi się kto zostanie kanclerzem Niemiec, tylko kto zostanie kolejną Merkel”.

Przeciw Angeli Merkel jest 82% wyborców AfD. 67% komunistów z Die Linke nie chce pani dotychczasowej pani kanclerz. Podobnie ma się sprzeciw wobec niej w SPD – kwestii 64% jej wyborców SPD nie zgadza się na jej dalsze rządy. Z kolei 55% dawnych liberałów z FDP również nie chce Angeli Merkel jako szefowej rządu. Spośród elektoratu Zielonych 40% również jej się sprzeciwia. Jednak aż 75% wyborców CDU/CSU chce Angeli Merkel kanclerza.

W sumie przeciw dalszej władzy Angeli Merkel jest aż 47 % Niemców, a popiera ją jedynie 36%. Jest to jej klęska – powiedział Jan Bogatko.

Mimo niezliczonych tysięcy uchodźców przyjętych przez Niemcy, którzy mieli być bardzo wykształceni i pomocni dla niemieckiej gospodarki, nasz zachodni sąsiad wciąż poszukuje pracowników w Polsce. W Niemczech przy granicy z Polską od dawna już bardzo wiele firm przygotowuje się do tego, że będą zatrudniać Polaków. Coraz częściej dochodzi do tego, Niemcy uczą się języka polskiego. Obecnie według oficjalnych szacunków w Niemczech pracuje o 366 tysięcy Polaków. Ważne jest przy tym przypomnienie, że Niemcy dopiero w 2011 roku otworzyły swój rynek pracy dla Polaków.

Coraz więcej niemieckich firm zabiega o polskich pracowników, ale coraz mniej Polaków chce tam przyjeżdżać.

JS

Cała rozmowa w części piątej Poranka WNET w piątek 29 grudnia 2017 roku, a w niej także o Opłatku Maltański, w którego organizacji uczestniczył Jan Bogatko oraz o jego planach na Sylwestra.

 

Bank jako magazyn pieniędzy / Zapraszamy na kolejną audycję w Radiu WNET z cyklu „Czy fortuna kołem się toczy?”

Tym razem odpowiemy sobie na pytanie jak banki poradziły sobie z problemem niewygody i nieporęczności wykorzystania złota w transakcjach handlowych. Zapraszamy w czwartek 28 grudnia 2017 r. o g. 9:30.

Rozwiązaniem tego problemu okazałą się oferta „składowania złota”.

Na czym ona polegała? Jakie formy przyjmowała w historii bankowości i systemów finansowych?

Co to jest standard złota i czy obowiązuje dzisiaj?

O tym w najbliższej audycji ekonomicznej w Poranku WNET w czwartek 28 grudnia 2017 r. o g. 9:30.


Projekt „Pieniądz – historia i teraźniejszość. Zarządzanie finansami – zagrożenia i szanse” – realizowany z Narodowym Bankiem Polskim w ramach programu edukacji ekonomicznej.

Sprawy KWK „Krupiński”ciąg dalszy: opis działań, które mają doprowadzić do uzgodnionej z obcym inwestorem prywatyzacji

Pomoc publiczna zakazana jest przez UE i Rząd RP dla strategicznych spółek skarbu państwa, ale tolerowana, jeśli jej celem jest likwidacja kopalń albo prywatyzacja, najchętniej kapitałem niemieckim.

Krzysztof Tytko

Kopalnia w latach 80. została zaprojektowana i uruchomiona jako kopalnia głęboka do wydobywania głównie węgla koksowego typu 35. W 1998 roku zasypano bezmyślnie szyb wentylacyjny IV oraz zrezygnowano z koncesji na wydobycie najlepszego węgla zalegającego w południowej części obszaru górniczego, mogącego uzyskiwać 2- lub nawet 4-krotnie wyższe ceny rynkowe ze sprzedaży, w zależności od sterowanej koniunktury na rynkach światowych, i generować olbrzymie zyski.

Podejmując decyzję o likwidacji kopalni, JSW SA dobrowolnie pozbawiła się na rzecz przyszłego inwestora (polskiego czy zagranicznego?) najlepszej bazy zasobowej udokumentowanych już złóż bilansowych do głębokości 1200 m w ilości około 1 mld t i ponad 5 mld m3 metanu na byłym i obecnym obszarze górniczym należącym do KWK „Krupiński”. JSW SA odcięła się tym samym od dostępu do wielokrotnie większych zasobów zalegających na głębokości od 1200 m do 5000 m, które w trybie pilnym należy rozpoznać i udokumentować! Zasoby KWK „Krupiński” z obecnego obszaru górniczego to ponad 13% zasobów JSW SA. Razem z byłym obszarem, na który kopalnia miała koncesję, to około 20%, a z zasobami kopalni „Orzesze”, gdzie o koncesję na wydobycie ubiega się kapitał niemiecki, to około 1/3 zasobów JSW SA. (…)

W ostatnim okresie decyzjami zarządu zakazywano wydobycia w soboty z kopalni „Krupiński” węgla, na który był duży popyt, mimo że potencjał produkcyjny wykorzystywany był tylko w około 50%, co znacząco pogarszało wyniki kopalni. Bez generowania strat w przeszłości zarząd nie mógłby podjąć decyzji o uznaniu kopalni za trwale nierentowną.

Tym sposobem upieczono dwie pieczenie na jednym ogniu. Z jednej strony znacznie zmniejszono przychody, wydobywając mocno zanieczyszczony węgiel o niższej kaloryczności na północy, zamiast węgla najwyższej jakości, z minimalną ilością kamienia, na południu. Z drugiej strony wykonano na wyłączny koszt JSW SA kapitałochłonne i czasochłonne roboty udostępniające do granic przyszłej kopalni „Orzesze”, której udziałowcem jest kapitał niemiecki.

W ten sposób kluczowa infrastruktura dołowa i powierzchniowa kopalni „Krupiński” została przygotowana dla inwestora zagranicznego, który stosunkowo bardzo niskimi nakładami udostępniającymi i przygotowawczymi oraz opłaty dzierżawnej mógłby tanio uruchomić wydobycie z sąsiedniej kopalni „Orzesze”. Gdyby nie zdemaskowano współtwórców takiego scenariusza, wszystko odbyłoby się kosztem akcjonariusza wiodącego w JSW SA, jakim jest Skarb Państwa, który wybudował kopalnię za minimum 6–8 mld zł.

Gdyby te nakłady skierowano na południe, do pokładu 405, jego zasobność (ok. 50 mln t), korzystne nachylenie (8–15 stopni), duża miąższość (4,5–11 m) oraz wysoka jakość węgla, to stosunkowo niskie koszty operacyjne i możliwość uzyskania wysokiej ceny zbytu spowodowałyby, że stopa zwrotu z inwestycji, niezbędnej do uruchomienia eksploatacji w tym pokładzie (rzędu 500 mln zł), wyniosłaby minimum 1000% (100% rocznie) w okresie od rozpoczęcia wydobycia w tym pokładzie do roku 2030, do którego kopalnia miała koncesję. Takiej potencjalnej rentowności, wynikającej również z nowoczesnej infrastruktury i lokalizacji, oraz takiego potencjału innowacyjności związanej z podziemnym zgazowaniem węgla i niezbędności dla gospodarki nie ma dziś żadna inna kopalnia w Polsce! (…)

Eksperci z Obywatelskiego Komitetu Obrony Polskich Zasobów Naturalnych, zapoznając się z odtajnionymi informacjami dotyczącymi wszystkich scenariuszy, w ciągu zaledwie tygodnia opracowali autorski Nowy Model Biznesowy dla funkcjonowania kopalni „Krupiński”.

Wynika z niego, że kopalnia, zmieniając tylko lokalizację wydobycia i asortyment produkcji oraz wprowadzając koncentrację robót górniczych w dwóch bezpośredniej bliskości rejonach wydobywczych, gdzie zalega najcenniejsze złoże, oraz przyjmując w projektowanym okresie ceny sprzedaży takie same, jak zrobił to zarząd i strona społeczna w swoich negatywnych biznesplanach, mogłaby przynieść minimum 5–8 mld zł zysku netto. Żadna z kopalń ani z JSW SA, ani PGG-KHW nie ma takiej perspektywy. (…)

W najwyższym stopniu prawdopodobne jest, że przyszłymi inwestorami w KWK „Krupiński” są – obecnie nieujawnieni – dotychczasowi współwłaściciele mniejszościowi (posiadający poniżej 5% akcji), którzy w sumie mają 46% akcji JSW SA. Przyczyniając się do likwidacji, a następnie do przejęcia kopalni, z udziałowców nie mających pakietu większościowego, być może staną się udziałowcem 100%, przechwytując całość a nie tylko 46% potężnych zysków w przyszłości. W innym przypadku nie wyraziliby zgody (KSH – wymagane 75% głosów na NWZA dla strategicznych uchwał) na likwidację kopalni, pozbawiając się dobrowolnie w 46% dywidendy.

Podobna sytuacja jest z akcjonariuszami mniejszościowymi w PKO BP (SP ponad 30%), PZU (SP ponad 30%) jako głównymi obligatariuszami JSW, którzy bezpardonowo naciskali na likwidację KWK „Krupiński”. W ich akcjonariacie mniejszościowym są ci sami akcjonariusze, co w JSW SA. Im sytuacja jest bardziej skomplikowana, tym większe możliwości ukrycia prawdziwych, ale nieczystych intencji. Największe przekręty wymagają skrytości i zaszyfrowanej taktyki.

Inna wersja zdarzeń jest mało prawdopodobna, bo w tych profesjonalnych instytucjach finansowych, zatrudniających tylu różnej maści ekspertów, w tym górniczych, tak skrajnie nieodpowiedzialnych i głupich decyzji się nie podejmuje. (…)

W imieniu i z pełnomocnictwa akcjonariusza mniejszościowego złożyłem 30 marca 2017 roku zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa na wielką skalę, z niemożliwym do podważenia uzasadnieniem.

Do dnia dzisiejszego prokuratura nie zabezpieczyła dowodów w sprawie ani nie rozpoczęła śledztwa, mimo że zarzuty dotyczą niegospodarności na setki milionów lub nawet kilkunastu mld złotych utraconych korzyści w przyszłości.

Dla uświadomienia, jak wybiórczo działa prokuratura pod rządami PiS-u, informuję, że prokuratura w Świdnicy sprawdza, czy opolscy urzędnicy ujawnili poufne informacje zawarte w umowie między TVP a Opolem ws. organizacji festiwalu piosenki. Zawiadomienie w tej sprawie złożył prezes TVP Jacek Kurski i wpłynęło do prokuratury w lipcu. Śledztwo zostało wszczęte już w sierpniu, a na dzień przed rozpoczęciem 54 Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu opolscy urzędnicy zostali wezwani do prokuratury do złożenia wyjaśnień. Tymczasem w sprawie malwersacji wielu mld zł minęło 6 miesięcy i nadal panuje złowroga cisza.

Cały artykuł Krzysztofa Tytki pt. „Jak z rentownej kopalni uczynić ‘trwale nierentowną’?” znajduje się na s. 3 grudniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 42/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Krzysztofa Tytki pt. „Jak z rentownej kopalni uczynić ‘trwale nierentowną’?” na s. 3 grudniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 42/2017, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Operatorzy żurawi mają dość nadużyć i liczą na rozporządzenie dotyczące ich pracy / reportaż Ewy Tylus

Pracownicy polskich budów, operatorzy żurawi wieżowych, od dawna skarżą się warunki pracy niezgodne z zasadami BHP – słabe oświetlenie, pracę przy dużym wietrze i nieraz kilkunastogodzinny czas pracy.

W Ministerstwie Rozwoju kończą się prace nad rozporządzeniem w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy przy obsłudze żurawi wieżowych. Celem jest ustanowienie konkretnych i jasno sformułowanych przepisów. Spowodowane jest to tym, że na polskich budowach nieprzestrzegane są zasady BHP.

Związki zawodowe Komisja Operatorów Żurawi Wieżowych Wspólnota Pracy i Związek Zawodowy „Budowlani” wzywały do wydania rozporządzanie regulującego zasady pracy operatorów dźwigów.

Operatorzy dźwigów mają nadzieję, że jasne przepisy przyczynią się do poprawy warunków ich pracy i przynajmniej częściowo wyeliminują nieprawidłowości na budowach. Projekt rozporządzenia zakłada maksymalny czas pracy – 8 godzin na dobę – i zakaz pracy przy silnym wietrze i bez dostatecznego oświetlenia terenu. Rozporządzenia ma też dawać podstawę do kontroli przestrzegania przepisów dotyczących warunków pracy operatorów żurawi.

Choć rozporządzenia jeszcze nie ma, zasady BHP stale obowiązują, o czym przypomina Inspekcja Pracy.

O pilne uregulowanie kwestii bezpieczeństwa i higieny pracy przy obsłudze żurawi apelował też Rzecznik Praw Obywatelskich. Zwracał się w tej sprawie do Ministra Rozwoju.​ Kancelaria premier Beaty Szydło w ubiegłym roku interweniowała u ministra rozwoju Mateusza Morawieckiego, aby jego resort zajął się tą sprawą.

Ministerstwo Rozwoju informuje, że prace nad projektem zakończą się pod koniec roku.

Zapraszam do wysłuchania reportażu.

Ewa Tylus

 

„Ryzyko inwestycyjne – dwie strony medalu” – osiemnasta audycja z cyklu „Czy fortuna kołem się toczy?”

Na czym polega ryzyko związane z inwestowaniem? Czym się charakteryzują fundusze inwestycyjne? Jak stworzyć własny portfel inwestycyjny? O tym mówiliśmy w kolejnej audycji ekonomicznej w Radiu WNET.

 

Gdy inwestujemy nasze oszczędności ponosimy ryzyko, które możemy określić jako prawdopodobieństwo, że ulokowane środki nie przyniosą oczekiwanych przychodów. W zależności od rodzaju inwestycji musimy liczyć się z tym, że nie osiągniemy oczekiwanej stopy zwrotu lub dodatkowo stracimy część lub całość zainwestowanego kapitału. Generalna zasada mówi, że czym większe oczekiwane zwroty, tym większe ryzyko inwestycyjne.

Przykładem inwestycji o niskim ryzyku są obligacje skarbu państwa, które często uznaje się za inwestycje o zerowym ryzyku, ponieważ bankructwo państwa jest uznawane za nieprawdopodobne zdarzenie. Do końca września można kupić 2-letnie obligacje skarbu państwa, które dadzą nam 2,10% zysku w każdym roku inwestowania, z roczną kapitalizacją odsetek, czyli kupując np. 10 obligacji o wartości 100 zł każda po 2 latach zarobimy 42,4 zł i jest to kwota gwarantowana przez państwo. Skarb państwa oferuje jeszcze obligacje 3, 4, 6, 10 i 12-letnie.

Można inwestować również w akcje i obligacje przedsiębiorstw, ale nie jest to polecany wybór dla większości inwestorów. Wprawdzie usłyszymy, że w długim terminie kursy akcji rosną, ale często trzeba czekać więcej niż standardowe 3 do 5 lat i ta prawidłowość dotyczy indeksów akcji, a te pokazują średni kurs najlepszych spółek w danej kategorii. Trzeba mieć też na uwadze, że spółki, które wchodzą w skład indeksów, także potrafią podupaść lub zbankrutować, a wtedy wypadają z indeksu. Patrząc na rosnący indeks akcji musimy pamiętać, że w różnych okresach w jego skład wchodzą różne spółki.

Dlatego dobrym rozwiązaniem dla inwestorów o małej wiedzy i doświadczeniu mogą być fundusze inwestycyjne, czyli organizacje, które przyjmują pieniądze od swoich klientów i następnie zespół zarządzający lokuje je w produkty inwestycyjne zgodnie ze strategią danego funduszu. Na rynku istnieje kilka typów funduszy, które charakteryzują się różnym poziomem ryzyka oraz wysokością oczekiwanych stóp zwrotu.

Fundusze najmniej ryzykowne, czyli osiągające również najniższe zyski, to fundusze rynku pieniężnego, które inwestują środki w papiery dłużne wiarygodnych emitentów o krótkim terminie zapadalności, np. w bony skarbowe emitowane przez państwa. Od tego typu funduszy powinniśmy spodziewać się stóp zwrotu porównywalnych do tych osiąganych na depozytach bankowych. Natomiast ich przewagą jest to, że pieniądze możemy wypłacić w dowolnym momencie bez straty zysku, co miałoby miejsce w przypadku zerwania lokaty bankowej. Większość funduszy pieniężnych osiągnęła dodatnie stopy zwrotu w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Najlepszy przyniósł zysk w wysokości powyżej 4%, a jedyny ujemny wynik wyniósł ok. -1,5%.

Innym rodzajem funduszy są fundusze obligacji, nazywane również funduszami papierów dłużnych, ponieważ inwestują pieniądze w w papiery wartościowe o stałym dochodzie, tj. bony i obligacje skarbowe oraz instrumenty dłużne, emitowane przez przedsiębiorstwa i organizacje samorządowe. Zwykle oferują mniejsze stopy zwrotu w porównaniu do funduszy akcji, ale warto dokładnie zapoznać się ze strategią inwestycyjną danego funduszu, ponieważ inwestycja w obligacje może również wiązać się z ponoszeniem znaczącego ryzyka. W ciągu ostatnich 12 miesięcy większość notowanych funduszy przynosiła zyski, a najlepszy z nich osiągnął stopę zwrotu w wysokości 6,18%, ale kilkanaście funduszy zanotowało straty, które nie przekroczyły -6,5%.

Do funduszy akcji zaliczamy takie fundusze, które ponad połowę swojego kapitału inwestują w akcje notowane na polskim lub zagranicznym rynku. Mówi się, że są to formy agresywnego inwestowania, ponieważ należą do najbardziej dynamicznych form inwestowania. Zmienność wartości jednostki inwestycyjnej funduszu jest bardzo duża, ponieważ jest skorelowana z notowaniami akcji na giełdach papierach wartościowych. W ciągu ostatnich 12 miesięcy najlepszy był fundusz, który inwestuje w akcje polskich przedsiębiorstw i przyniósł ponad 100% stopę zwrotu. I był to wynik ponadprzeciętny, ponieważ fundusze z tej samej kategorii osiągnęły średni zysk w wysokości 5,63%. Natomiast gdybyśmy zainwestowali pieniądze w tym najlepszym funduszu trzy lata temu, teraz bylibyśmy stratni, a nasza strata wynosiłaby -12,67%.

Jeżeli chcemy zmniejszyć ryzyko strat, powinniśmy tylko część środków inwestować w produkty, które mogą nam przynieść wysokie stopy zwrotu, a pozostałe środki lokować w produktach o niskim ryzyku. Tym samym stworzymy własny portfel inwestycyjny o zdywersyfikowanym charakterze.


Projekt „Pieniądz – historia i teraźniejszość. Zarządzanie finansami – zagrożenia i szanse” – realizowany z Narodowym Bankiem Polskim w ramach programu edukacji ekonomicznej.

Rachunek zysków i strat, czyli podstawowa matematyka rachunku wyników / „Czy fortuna kołem się toczy?”

Czy działalność gospodarcza przynosi zyski czy generuje straty? Na to pytanie odpowiada rachunek zysków i strat (inaczej rachunek wyników), który jest obowiązkowym elementem sprawozdania finansowego.

 

Rachunek zysków i strat, obok bilansu, czyli obrazu składników majątkowych biznesu i źródeł ich finansowania, oraz rachunku przepływów pieniężnych, czyli dokumentu koncentrującego się na przepływach gotówkowych, to najważniejszy dokument finansowy przedsiębiorstwa. Jest obowiązkowym elementem sprawozdania finansowego dla wielu podmiotów (np. spółek akcyjnych i spółek z ograniczoną odpowiedzialnością).

Wprawdzie rachunek zysków i strat jest przede wszystkim wykorzystywany do interpretacji wyników finansowych osiągniętego przez firmę, ale w tej audycji jego konstrukcję przestawimy w sytuacji planowania działalności gospodarczej. Czy nasz pomysł biznesowy ma szansę na powodzenie, jakich zysków możemy się spodziewać i w jakim okresie możemy się ich spodziewać.

Najczęściej planujemy działalność w okresie 3-5 lat w odstępach miesięcznych lub kwartalnych. Zwykle pierwsze miesiące będą zamykać się stratą, a rachunek wyników pozwoli nam oszacować jaki kapitał będzie potrzebny, żeby rozkręcić nasz biznes i przekroczyć próg rentowności.

Tworząc rachunek zysków i strat musimy oszacować przychody ze sprzedaży naszych produktów lub usług. W rachunku uwzględniamy ceny netto, czyli ceny bez podatku VAT. Od tych przychodów odejmujemy koszty wytworzenia sprzedanych wyrobów. Uwzględniamy w nich zużycie materiałów i energii; wynagrodzenia, ale tylko tych pracowników, którzy są bezpośrednio związani z produkcją lub realizacją usług; amortyzację oraz usługi obce. Po odjęciu od przychodów ze sprzedaży związanych z nią kosztów otrzymujemy zysk lub stratę na sprzedaży brutto.

Następnie szacujemy koszty administracyjne – wynagrodzenia pracowników, koszty reklamy, materiałów biurowych, itp. Kolejna pozycja kosztowa to koszty związane ze sprzedażą produktów lub usług, np. rozładunek i załadunek, transport i jego ubezpieczenie. Odejmując koszty administracyjne i koszty sprzedaży od wyniku na sprzedaży brutto, otrzymujemy zysk lub stratę na sprzedaży netto, czyli wynik naszej podstawowej działalności gospodarczej. Ale to jeszcze nie koniec…

Firma może otrzymywać przychody i ponosić koszty niezwiązane z główną działalnością: możemy uzyskać dofinansowanie ze środków budżetu państwa lub zapłacić mandat po kontroli warunków bezpieczeństwa i higieny pracy. Po dodaniu wszystkich takich przychodów do wyniku na sprzedaży netto i odjęciu wszystkich takich kosztów otrzymujemy zysk lub stratę na działalności gospodarczej. Ten wynik w żargonie finansistów jest nazywany angielskim akronimem EBIT, czyli zysk przed odliczeniem podatków i odsetek.

W kolejnym kroku uwzględniamy przychody i koszt finansowe. Doliczamy np. odsetki zarobione na lokatach terminowych, a odliczamy np. odsetki za nieterminowe płatności. W ten sposób z angielskiego akronimu znika „I” i otrzymujemy zysku lub stratę brutto, czyli EBT.

Teraz już tylko musimy uwzględnić podatek dochodowy. Jeżeli w danym okresie otrzymujemy zysk brutto, pomniejszamy go o wartość podatku dochodowego i otrzymujemy zysk netto. W przeciwnym przypadku, strata netto jest równa stracie brutto. Nie ma dochodu, więc nie płacimy podatku.

Zysk lub strata netto to ostatnia pozycja rachunku zysków i strat, także możemy tą liczbę nazwać końcowym wynikiem. I oczywiście chcielibyśmy, żeby była to jak największa liczba dodatnia, a na to są tylko dwie metody: możemy szukać sposobów na zwiększenie przychodów lub wprowadzać oszczędności, które obniżą nam koszty. Właściwie jest jeszcze trzecia metoda – zawsze można liczyć na mniejsze podatki.


Projekt „Pieniądz – historia i teraźniejszość. Zarządzanie finansami – zagrożenia i szanse” – realizowany z Narodowym Bankiem Polskim w ramach programu edukacji ekonomicznej.

Premier Morawiecki dzień 11: Polityczny wymiar NATO coraz ważniejszy dla Polski

Wielka Brytania opuszcza Unię Europejska, ale nie opuszcza Europy i utrzymuję ścisła współpracę z Polską – mówił po Polsko-brytyjskich między rządowe konsultacjach z rządem Wielkiej Brytanii.

– Chciałbym podkreślić, że bardzo wyraźnie widzimy możliwości wspólnego działania, wspólne interesy pomiędzy Wielką Brytanią a Polską [są bardzo silne – ŁAJ]. Bardzo wyraźnie też wskazujemy na to, że Wielka Brytania wprawdzie zdecydowała się opuścić Unię Europejską, ale na pewno nie opuszcza Europy i na pewno chcę z Europą mieć jak najbardziej rozbudowane więzi w zakresie polityki obronnej, w zakresie gospodarczym, finansowym ale również wymiany studentów, współpracy na polu edukacji i spraw wewnętrznych – rozpoczął swoją wyprowadzić po międzyrządowych konsultacjach.

Mateusz Morawiecki wskazał na wymiar współpracy wojskowej jako najistotniejszy element konsultacji międzyrządowych – Brexit powinien doprowadzić do możliwie bezproblemowego wyjścia Wielkiej Brytanii, z jednoczesnym utrzymaniem współpracy na wielu polach. Kilka obszarów chciałbym omówić bardziej szczegółowo. Po pierwsze rozmawialiśmy o tematyce obronnej. Cieszymy się z tego, że Wielka Brytania będzie współpracowała w ramach NATO z nami, że NATO staje się coraz ważniejszą platformą polityczną, która poprzez wyjście Wielkiej Brytanii z UE staje się jeszcze bardziej istotna.

Dyskutowaliśmy o stałej współpracy strukturalnej w zakresie polityki obronnej i chcielibyśmy żeby Wielka Brytania była jej częścią, żebyśmy mogli budować na wielu polach wspólną politykę obronną, ponieważ nasze kraje mogą znacznie przyczynić się do zwiększenia bezpieczeństwa w Europie i na świecie – podkreślił polski premier.

Mateusz Morawiecki zaznaczył, że w ramach rozmów z premier Wielkiej Brytanii porusza były sprawy polityki wewnętrznej i kryzysu imigracyjnego – W zakresie spraw wewnętrznych, również nadajemy na bardzo podobnych falach, ponieważ tak w obszarze tematyki uchodźców, jak i dbanie o to żeby rozróżniać pracowników migrujących za pracą spoza Europy do Unii Europejskiej, od rzeczywistych uchodźców. Wspólnie patrzymy na potrzebę świadczenia pomocy [dla ofiar konfliktów zbrojnych] na miejscu ich zamieszkania.

Premier polskiego rząd wskazał na zbieżny wymiar liberalnego podejścia do wolności handlu – Na polu współpracy gospodarczej trudno o bliższych partnerów. Wielka Brytania jest dla Polski bardzo ważnym partnerem handlowym. Wiele naszych dóbr eksportujemy do Wielkiej Brytanii natomiast Wielka Brytania jest potęgą eksportu usług i oczywiście chciałaby ten status utrzymać. Wierzymy w to, że swoboda świadczenia usług [została utrzymana –ŁAJ] zarówno, w takich obszarach jak transport, logistyka, czy usługi budowlane ale również usługi informatyczne ale także w tych usługach, w których Wielka Brytania jest bardzo mocna, jak usługi finansowe i ubezpieczeniowe, konsultingowe czy w zakresie kształcenia, że ta współpraca w zakresie swobody przepływu usług powinna być wzmacniana w najbliższych latach. Wiemy że w Unii Europejskiej jest różnie. Wymienialiśmy się poglądami na temat dyrektywy o pracownikach delegowanych i nasze stanowiska są podobne.

Tematem rozmów była również, szczególnie istotna dla Warszawy, kwestia polityki energetycznej w UE – Wspomniałem Pani premier o wadze w zakresie współpracy na polu energetycznym. Tutaj trzeci pakiet energetyczny, czyli dyrektywa gazowa, która dzisiaj jest omawiana, była przeze mnie wspomniana jako jeden z bardzo ważnych aspektów, któremu staramy się nadać odpowiedni kształt legislacyjny, tak żeby jak największa spójność i solidarności energetyczna przyświecała końcowym zapisanych regulacji.

W ramach między rządowych konsultacji nie mogło zabraknąć kwestii związanych z wpływem Brexitu na aktualną perspektywę finansową UE – Również dyskutowaliśmy o kwestiach finansowych i gospodarczych w zakresie małych i średnich przedsiębiorstw i to były bardzo istotne obszary, gdzie też widzimy bardzo dużą zbieżność naszych interesów. Również w tym kontekście poruszyliśmy temat [wywiązania się z finansowych zobowiązań w ramach budżetu UE], który jest bardzo ważne dla Polski, jako że kontynuacja projektu w obecnej perspektywie budżetowej 2014-2020 jest ważna z punktu widzenia ciągłości procesów gospodarczych. Kompromis, który został wypracowany poprzez Michela Barnier z zespołem negocjatorów po stronie rządu brytyjskiego jest dla nas jak najbardziej satysfakcjonujący. Oczekujemy może wkrótce zostanie również ubrany w odpowiednie ramy legislacyjne.

Wypracowanie kompromisu co do którego wielokrotnie rozmawialiśmy z wiatrami po stronie brytyjskiej i oczywiście również organizacyjnym pana Michała Bardzo dziękujemy że udało się tutaj wspólnie wypracować jak najbardziej akceptowalny kompromis – podkreślił Mateusz Morawiecki.

Premier Morawiecki podkreślił, że stosunki między Polską a Wielką Brytanią, mimo że po Brexicie oparte na innych zapisach prawnych pozostaną bardzo silne – jestem przekonany że utrzymanie podmiotowości jest możliwe w dalszym jednoczeniu Unii Europejskiej już bez Wielkiej Brytanii ale w bardzo ścisłej współpracy z Wielką Brytanią.

Mateusz Morawiecki spotkanie z Teresa May | fot. P. Tracz / KPRM

 

Na konferencji prasowej premier Morawiecki odpowiadał na pytania dziennikarzy o decyzję Komisji Europejskiej o uruchomieniu wobec Polski art. 7 traktatu o UE – Nie sądzę żeby obecny spór wpływał na inne istotne obszary, takie jak Brexit, ale także na wiele innych jak współpraca w zakresie polityki obronnej którą chcemy z naszymi partnerami jak najbardziej rozwijać i współpraca na polu gospodarczym. Wierzę że będziemy w stanie przekonać że system wymiaru sprawiedliwości wymaga głębokiej reformy. Dla naszych partnerów niemieckich mogę przypomnieć że po szczęśliwym zakończeniu komunizmu w NRD tylko 30-35% sędziów przeszło tzw. pozytywną weryfikację. U nas nie było niczego takiego jak weryfikacja sędziów i wszyscy sędziowie stanu wojennego, czasów komunistycznych, stalinowskich weszli jak gdyby nigdy nic w przestrzeń wymiaru sprawiedliwości w ramach już wolnej Polski. Niech to będzie taki mały drobny przykład gdzie nasi partnerzy zachodni, myślę, że coraz lepiej będą rozumieli potrzebę głębokiego zreformowania systemu sprawiedliwości w Polsce – stwierdził premier Mateusz Morawiecki na wspólnej konferencji z premier May.

Rola wojskowej współpracy z Wielką Brytanią została w Warszawie przypieczętowano podpisaniem przez szef MON ministra Antoniego Macierewicza oraz ministra obrony Wielkiej Brytanii Gavina Williamsona polsko-brytyjskiego traktatu obronnego.

Do podpisanej umowy odniósł się premier Morawiecki na wspólnym z Teresą May spotkaniu z weteranami i żołnierzami – Wielka Brytania wychodzi z Unii Europejskiej ale Wielka Brytania będzie nadal naszym kluczowym sojusznikiem w ramach NATO i w ramach struktury zapewniających bezpieczeństwo w ramach polityki obronnej polityki zagranicznej. Aby umocnić te wspólne działania rozmawialiśmy dzisiaj wiele o współpracy dwustronnej, w ramach NATO ale również bilateralnej w zakresie polityki obronnej – podkreślił Mateusz Morawiecki.

 

W czwartek popołudniu premier Morawiecki w Katowicach prezentował założenia regionalnej strategii dla Województwa Śląskiego.

Nie możemy i nie chcemy zostawić ziemi województwa śląskiego samej sobie i dlatego ten program, który ucieraliśmy w bardzo dużym wysiłku, razem z naszymi partnerami społecznymi – powiedział w Katowicach Morawiecki.

Premier wskazał na przewagi rozwojowe regionu – Śląsk to jeden z najsilniejszych gospodarczo regionów Polski, wojewódzki lider w eksporcie do krajów UE. Wytwarza prawie 13 proc. polskiego PKB. Jeśli strategia rozwoju Śląska nie ulegnie jednak korekcie, za parę lat może się okazać, że siła regionu będzie topnieć, a jego potencjał pozostanie zmarnowany. Po to jest program dla Śląska: aby wzmacniać to, co dobre i naprawić to, co wymaga naprawy – zakończył premier.

Zmieniamy gospodarkę głównie dla ludzi, aby były godne miejsca pracy, żeby było jak najwięcej mieszkań dla ludzi. Chcemy, żeby wracali też z zagranicy. Dzisiaj wcześniej spotkałem się z premier Wielkiej Brytanii Theresą May i powiedziałem, że mamy prawie wszystkie interesy zbieżne, ale jeden mamy rozbieżny. Ona chce zatrzymać ten nasz milion czy półtora obywateli, a ja chciałbym, aby oni wrócili do swoich żon, mężów, czy matek – powiedział premier Mateusz Morawiecki.

Program dla Śląska ma na celu wspomagać ten proces i doprowadzić w perspektywie długoterminowej do zmiany profilu gospodarczego regionu i stopniowego uzupełniania tradycyjnych sektorów gospodarki, takich jak górnictwo i hutnictwo. Kluczowe, wskazane w Programie dla Śląska, będą zatem dla regionu: innowacyjność, przedsiębiorczość, kapitał ludzki, środowisko, energetyka, a także poprawa warunków rozwojowych miast.

Komitet sterujący Programu powstał przy Wojewodzie Śląskim, w jego skład wchodzą przedstawiciele: Wojewody Śląskiego, Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego, Ministerstwa Rozwoju, Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego, NSZZ „Solidarność” Śląsko-Dąbrowska, Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej i Banku Gospodarstwa Krajowego.

W obszarze wspierającym wzrost innowacyjności przemysłu i inwestycji rozwojowych w regionie zostanie przeznaczone 3,91 mld zł. Zwiększenie aktywności zawodowej i podniesienie kwalifikacji mieszkańców regionu wesprą przedsięwzięcia warte 911 mln zł. Na poprawę jakości środowiska przyrodniczego zostanie przeznaczone 1,2 mld zł. Na rozwój i modernizację infrastruktury transportowej zaplanowano 21,5 mld zł. W obszarze zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego kraju oraz rozwój innowacji w śląskiej energetyce zostanie przeznaczone 9,7 mld zł. Z poprawa warunków rozwojowych miast województwa śląskiego uzyska finansowanie na poziomie 2,65 mld zł.

ŁAJ