Elżbieta Rafalska, Jacek Karnowski, Marek Dietl, Gabriel Janowski – Poranek WNET z Krynicy-Zdrój – 5 września 2018 roku

To już 53. dzień naszej podróży! „Europa wspólnych wartości czy Europa wspólnych interesów?” – pod takim hasłem w Krynicy-Zdroju dziś rusza XXVIII Forum Ekonomiczne, na której jesteśmy obecni!

Goście Poranka Wnet:

Elżbieta Rafalska – minister rodziny, pracy i polityki socjalnej;

Zygmunt Berdychowski – twórca i organizator Forum Ekonomicznego w Krynicy;

Marek Dietl – prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie;

Gabriel Janowski – były minister rolnictwa;

Jacek Karnowski – redaktor naczelny tygodnika „Sieci”, dziennikarz telewizji wPolsce i portalu wPolityce.pl;

Remigiusz Nowakowski – prezes PILE ELBUD SA;

Czesław Warsewicz – prezes PKP CARGO;

Prof. Zdzisław Krysiak – ekonomista;

Sławomir Wróbel – Polak mieszkający w Londynie;

Witalij Portnikow – dziennikarz;

Stanisław Klepka – przedsiębiorca dóbr rolniczych.


Prowadzący: Krzysztof Skowroński, Aleksander Wierzejski

Realizator: Paweł Chodyna

Wydawca: Łukasz Jankowski


 

Część pierwsza: 

Prof. Zbigniew Krysiak / Fot. Luiza Komorowska, Radio WNET

Prof. Zdzisław Krysiak o pomyśle stworzenia frakcji im. Roberta Schumana w Parlamencie Europejskim. Według gościa Poranka WNET do frakcji może dołączyć nawet 300 parlamentarzystów. Czy jest to marzenie ściętej głowy, czy możliwy do zrealizowania cel? Prof. Krysiak jest w tej materii bardzo optymistyczny. Mówił także o projekcie międzynarodowym – Trójmorze, a relacjami krajów obejmujących tę inicjatywę gospodarczo-polityczna z Niemcami.

Krzysztof Skowroński wraz z Aleksandrem Wierzejskim przedstawiali najnowsze wydanie „Kuriera WNET”.

 

Część druga:

Elżbieta Rafalska / Fot. Luiza Komorowska, Radio WNET

Elżbieta Rafalska o najnowszych planach jej ministerstwa.

Czesław Warsewicz o PKP Cargo, która może zaliczyć 2018 rok do jednych z najlepszych lat w historii firmy. Największy w Polsce operator logistyczny bowiem może się pochwalić dochodem na poziomie 900 mln zł w I i II kwartale bieżącego roku.

 

Część trzecia:

Marek Dietl / Fot. Luiza Komorowska, Radio WNET

Stanisław Klepka o ostatnim Jarmarku WNET i o zbiorach na Ponidziu.

Marek Dietl o bieżącej światowej gospodarce. Osnową tematu była książka „Wielka deformacja, czyli jak skorumpowano amerykański kapitalizm” Davida A. Stockmana, która dotyczy obecnego załamania gospodarki amerykańskiej po 2007 roku oraz skutków kryzysu światowych finansów. Ponadto Dietl zachwalał Pracownicze Plany Kapitałowe, czyli program dodatkowego i dobrowolnego oszczędzania na emeryturę. Z programu będzie mogło skorzystać ok. 11,5 mln osób zatrudnionych Polaków. PPK umożliwią gromadzenie oszczędności wypłacanych po przejściu na emeryturę. Kapitał zgromadzony we wdrażanym przez rząd Mateusza Morawieckiego programie będzie prywatną własnością jego uczestników. Marek Dietl uważa, iż PPK to program przede wszystkim wolnościowy.

 

Część czwarta:

Jacek Karnowski / Fot. Luiza Komorowska, Radio WNET

Jacek Karnowski o coraz mniejszej liczbie telewidzów w Polsce.

Gabriel Janowski mówił o bolączkach polskiego rolnictwa. Są to m.in.: stosowanie przez niemieckie koncerny cen dumpingowych na cukier czy fala afrykańskiego pomoru świń.

 

Część piąta

Fot. Luiza Komorowska, Radio WNET

Sławomir Wróbel stwierdził, że niebawem Polacy zaczną przyjeżdżać z zachodnich krajów do Polski. Powodem takiego wyboru przez Polaków jest brexit i panująca tam poprawność polityczna, a także wdrażane przez rząd Prawa i Sprawiedliwości programów socjalnych.

Witalij Portnikow mówił o sytuacji gospodarczej na Ukrainie. Panuje tam ogromna inercja. Brak zmian powoduje, iż Ukraińcy pragną zamieszkać i pracować w Polsce. Ponadto uważa, że spory na temat polsko-ukraińskiej historii wykorzystywane przez prawicowe partie w naszym kraju są czystym populizmem, który prowadzi do narodzin nazizmu na wzór hitlerowskich Niemiec.


Posłuchaj całego Poranka WNET!


 

Ludność zamieszkująca przyszłe ziemie polskie parała się hutnictwem i zaopatrywała w uzbrojenie różne plemiona

Nie da się wykluczyć, że wyruszając na podbój ziem bizantyjskich ze swoich małopolskich siedzib, Chorwaci zaopatrzyli się w tarcze wyprodukowane z żelaza w ośrodku świętokrzyskim.

Stanisław Orzeł

U stóp Gór Świętokrzyskich zaczął się rozwijać na gruzach dawnych stanowisk z okresu rzymskiego nowy ośrodek hutniczy. Od VI do VIII w. piecowiska dymarkowe produkowały żelazo, z którego wytwarzano m.in. „noże, sierpy, krzesiwa, radlice i kroje do radeł, ciosła, piły, siekiery i żelazne, płaskie talerze. Jako broń występuje najczęściej oszczep. Wyrabiane na miejscu ostrogi wskazują na występowanie wojowników konnych” (A. Gardawski, J. Gąssowski, Polska starożytna i wczesnośredniowieczna, PZWS, Warszawa 1961, s. 129–130). Piece były nieco większe niż w okresie rzymskim, a ich zgrupowania mniejsze. W materiale archeologicznym dostrzegalne są pewne różnice w procesach technologicznych tak hutnictwa, jak i kowalstwa – mimo że ośrodek przetrwał na miejscu dawnej, przeworsko-lugijskiej tradycji hutniczej. Świadczy to o rodzimych modyfikacjach wprowadzonych do technologii hutniczej przez Słowian zamieszkujących przyszłe ziemie polskie. Co ciekawe, na stanowiskach piecowych pod Łazami wytapiano żelazo od VII do XII w.! Bardzo interesująca jest koncepcja, która wiąże ten rozwój najpierw z ekspansją Hunów, a później Awarów wśród Słowian.

Jak podawał Prokop z Cezarei w latach 70. VI w., Hunowie i Słowianie, „napadając niemal co roku, odkąd Justynian wstąpił na tron rzymski [tj. bizantyjski – S.O.], na Ilirię i całą Trację od Zatoki Jońskiej aż po przedmieścia Bizancjum, łącznie z Helladą i Chersonezem, straszliwie dręczyli tamtejszych mieszkańców” (Historia Arcana, r. 18, odc. 20).

W rezultacie tych najazdów masowo zasiedlali ziemie Bizancjum aż po Peloponez i Azję Mniejszą. Podczas tych wędrówek w VI–VII w. na obszar Ilirii wkroczyli m.in. Chorwaci z południa późniejszych ziem polskich. Znamienne, że kronikarze bizantyjscy określili wojowników chorwackich słowem ‘argyraspides’, czyli srebrzystotarczowi, jakie w okresie hellenistycznym przysługiwało elitarnej formacji piechoty w imperium Seleukidów. Może to oznaczać, że byli oni doskonale uzbrojeni, a uwagę Bizantyńczyków zwracały ich lśniące, żelazne tarcze… Nie da się wykluczyć, że wyruszając na podbój ziem bizantyjskich ze swoich małopolskich siedzib, Chorwaci zaopatrzyli się w tarcze wyprodukowane z żelaza w ośrodku świętokrzyskim. (…)

Może się jednak pojawić wątpliwość: skąd prymitywni (według narracji allochtonistów i propagatorów germanofilskiej polityki historycznej) Słowianie z przyszłych ziem polskich mogli mieć – po załamaniu się kontaktów z Rzymem i odejściu z ich ziem plemion germańskich, jakoby nosicieli postępu – takie ilości wysokiej jakości uzbrojenia żelaznego, aby znający się na sztuce wojennej Bizantyjczycy przyrównali ich do elitarnych falang ‘argyraspides’ z czasów hellenistycznych?

Otóż podstawą gospodarczą produkcji militarnych – i nie tylko – przedmiotów żelaznych była na naszych ziemiach lekceważona dziś ruda darniowa. Jedną z nadzwyczajnych właściwości tej rudy jest jej… odnawialność.

Po wyeksploatowaniu płytko zalegającego, czerwono-brunatnego złoża (zwykle o miąższości od kilku centymetrów do najwyżej 1 m), można je odtworzyć poprzez odpowiednią rekultywację terenu, tzn. przykrycie go darnią i przywrócenie przepływu wód. W ten sposób w glebie zostaje przywrócona naturalna roślinność i flora bakteryjna, a w ciągu kilku lat pozostawienia takiego terenu bez eksploatacji górniczej – choć w tym czasie można np. prowadzić wypas zwierząt – złoża odnawiają się. W opinii specjalisty „warunkiem powstania rud darniowych jest dopływ natlenionych wód lub wilgotne środowisko z bezpośrednim dostępem tlenu, dlatego ich tworzeniu sprzyjają tereny podmokłe i bagienne, takie jak podmokłe łąki, zakola rzek i jezior itp., gdzie w warunkach umiarkowanego klimatu następuje wytrącanie z roztworów związków żelazowych i ich osadzanie”. Takich terenów na Niżu Polskim nie brakuje i dziś. (…)

Wielce prawdopodobna w tym kontekście wydaje się hipoteza, że już od czasów starożytnych ludność zamieszkująca przyszłe ziemie polskie parała się wydobywaniem i rekultywacją złóż rudy darniowej, a wymienione wcześniej ośrodki hutnictwa dymarkowego stanowiły niedostępne dla Imperium Rzymskiego zaplecze protoprzemysłowe, którego mieszkańcy zaopatrywali w uzbrojenie nie tylko proto-Słowian ze związków plemiennych Lugiów i Wenedów, ale również poprzez wymianę i handel – germańskie proto-państwa (np. Markomanów), a następnie Sarmatów, Hunów i Awarów, co stało się podstawą szczególnego rodzaju sojuszy tych ludów ze Słowianami, zamieszkującymi przyszłe ziemie polskie. Prawdopodobne jest też samoistne rozwinięcie przez miejscowych „hutników” technologii wytopu żelaza początkowo wprowadzonej na te ziemie przez Celtów…

Dlatego nie powinno dziwić, że kiedy na przełomie VI/VII w. najpierw Chorwaci, a później Serbowie wyruszyli ze swych pierwotnych siedzib nad Wisłą i Wartą, byli doskonale uzbrojeni i zajęli praktycznie całe Bałkany, mimo oporu legionów wschodniorzymskich. W ten sposób technologiczne osiągnięcia w dziedzinie hutnictwa Słowian z ziem polskich przyczyniły się do zmiany etnicznej i politycznej mapy Europy we wczesnym średniowieczu.

Cały artykuł Stanisław Orła, pt. „Przewrót gminowładczy i początki systemu opolnego”, znajduje się na s. 4 sierpniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 50/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Stanisław Orła, pt. „Przewrót gminowładczy i początki systemu opolnego” na s. 4 sierpniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 50/2018, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

 

Poseł Zielińska: Nikt nie zajmuje się sprawą wycieku kwasu w dawnej rafinerii w Gorlicach, bo każdy się boi tym zająć

Osoby, które się przewijały chociażby przez Komisję Orlenu, są w tym momencie w spółkach działających na terenie rafinerii – mówiła poseł Kukiz’15 Elżbieta Zielińska.


Gościem Poranka WNET z Nowego Sącza była poseł Elżbieta Zielińska, która przypomniała historię upadku najstarszej w Polsce rafinerii w Gorlicach. Rafineria Glimar i działającej obok niej fabryki maszyn doprowadziły do wyludnienia się nie tylko tej miejscowości, ale także jej okolic. Elżbieta Zielińska podkreśliła, że niszczenie rafinerii było procesem postępującym przynajmniej od lat 90. O terenie rafinerii znowu zrobiło się głośno, gdy wyszło na jaw, że mogą tam być składowane toksyczne odpady:

– Na terenie rafinerii działają prywatne spółki. Rok temu mieliśmy olbrzymią aferę, ponieważ tam rzeczywiście są składowane trujące odpady, kwasy, które wnikały w ziemię. Te osoby, które się przewijały chociażby przez Komisję Orlenu, są w tym momencie w tych spółkach. Bardzo trudno tę sprawę ruszyć. Pisałam i do prokuratury, i do krakowskiego WIOŚ-u. Otrzymałam wymijające odpowiedzi i tak naprawdę nic się nie dzieje. Nikt się tym nie zajmuje, bo każdy się boi tym zająć – mówiła poseł.

Posłanka Kukiz’15 opowiedziała również o kampanii samorządowej, którą ugrupowanie prowadzi z pieniędzy pozyskanych przez kandydatów, gdyż nie pobiera subwencji z budżetu państwa. W rozmowie uczestniczył również Ludomir Handzel, niezależny kandydata na prezydenta Nowego Sącza, który uzyskał poparcie Kukiz’15.

WJB

Wereszyński: Były esbek nie płacił ZUS i VAT. Teraz musi go zapłacić 300 firm, z którymi współpracował

– Silniejsi pozostają, słabsi przestają funkcjonować – mówi Lesław Wereszczyński, jeden z przedsiębiorców, który walczy by nie zamknąć firmy zatrudniającej dwieście osób.

Zatrudniali firmy Zdzisława Kmetki jako firmy zewnętrzną. Problem zaczął się, gdy wyszły na jaw składki nieopłacone przez byłego funkcjonariusza SB. Urząd Skarbowy i ZUS przeniosły ciężar spłaty na ponad trzysta firm zatrudniających przedsiębiorstwa Zdzisława Kmetki.

– Sytuacja miała miejsce w 2012 roku, a do dzisiaj sprawa nie została rozwiązana i ten człowiek funkcjonuje za granicą. Myślę, że jest sporo osób pomagających mu funkcjonować. Musiał mieć układ w Urzędzie Skarbowym, w ZUS-ie – mówił poszkodowany przedsiębiorca.

Lesław Wereszczyński otrzymywał wiele wsparcia od urzędników oraz polityków, jednak wszystko ograniczało się do słów: – Ten walec nadal się toczy. Silniejsi pozostają, słabsi przestają funkcjonować.

WJB

 

Wiceminister Finansów: Ustawa o Pracowniczych Planach Kapitałowych to duża szansa dla polskiego rynku kapitałowego

Zdaniem Piotra Nowaka rząd nie przewiduje żadnych większych zmian w projekcie ustawy o PPK na etapie prac parlamentarnych. Program zacznie funkcjonować dla największych firm 1 stycznia 2019 roku.

Na ostatnim sierpniowym posiedzeniu rząd przyjął projekt ustawy o Pracowniczych Planach Kapitałowych, które zakładają prowadzenie dodatkowej składki oszczędnościowej dla wszystkich osób zatrudnionych. Środki będą wpływać na konto prywatnych instytucji finansowych, które utworzą specjalne fundusze, zarządzające zebranymi pieniędzmi.

 

Piotr Nowak, wiceminister finansów, który prowadził prace nad ustawą PPK z ramienia rządu, podkreślił, że wielomiesięczne procedowanie projektu na poziomie rządowym, wynikały ze złożoności oraz ważkości wprowadzanych rozwiązań: To jest niezmiernie ważny projekt, który dotyczy nas wszystkich, ponieważ dotyczy budowania oszczędności w momencie, kiedy nasza aktywność zawodowej już się zakończy. Zależało nam na tym, żeby ten projekt był jak najbardziej uzgodniony, żeby wszystkie strony, które uczestniczą w procesie konsultacyjnym, mogły zgłosić swoje postulaty i poprawki. (…) Również postulaty strony społecznej zostały uwzględnione, co skończyło się pozytywnym komunikatem o przyjęciu tego projektu przez stronę społeczną w ramach Rady Dialogu Społecznego.

[related id=51305]

Zakładamy, że w parlamencie prace będą przebiegały sprawnie, aczkolwiek zobaczymy, czy opozycja zachowa się racjonalnie. Wszyscy interesariusze tego projektu udzielili poparcia, a ich uwagi zostały uwzględnione – podkreślił minister Nowak, odnosząc się do ponad tysiąca uwag zgłoszonych do projektu ustawy, w tym bardzo krytycznych podnoszonych przez Narodowy Bank Polski, Komisję Nadzoru Finansowego, czy Ministerstwo Energii.

Wiceminister Finansów podkreślił, że kompromis przyjęty w ramach konsultacji rządowych oraz społecznych nie powinien być zmieniany w Sejmie – Został osiągnięty pewien konsensus, więc trudno jest mi sobie wyobrazić, żeby ten konsensus mógł zostać naruszony.

Projekt PPK często jest porównywany do OFE, których część środków, została przekazana do budżetu państwa, jako wkład publiczny. Rząd jednoznacznie podkreśla, że środki gromadzone na kontach PPK są pieniędzmi prywatnymi uczestników programu: W ustawie jest wpisane literalnie, że te środki są środkami prywatnymi. Jeśli chodzi o dodatek, ze strony państwa, w projekcie jest jasno napisane, że on staje się prywatny w momencie osiągnięcia wieku emerytalnego. Jeśli ktoś by się zdecydował wycofać środki przed osiągnięciem wieku emerytalnego, to pomoc publiczne będą musiały być zwrócone.

[related id=51767]

Krytycy projektu wskazują, że nadmierny uszczerbek Funduszu Pracy, na rzecz prywatnych kont uczestników PPK, może w przyszłości zagrozić skuteczniej walce z bezrobociem, w przypadku dekoniunktury. Wiceminister Piotr Nowak przyznał, że istnieje w przyszłość możliwość niewypłacalności Funduszu Pracy: Mamy świadomość, że gdyby była zła sytuacja w gospodarcze i Fundusz Pracy będzie miał pewne niedobory, to przecież aktywizacja pracowników, jest również obowiązkiem państwa. Trudno sobie wyobrazić, że gdyby była potrzeba wsparcia osób bezrobotnych, a Fundusz Pracy byłby pusty, to państwo zignoruje taką sytuację.

Zakładamy, że ustawa wejdzie w życie 1 stycznia 2019 roku. Natomiast jest okres przejściowy, po to, aby wszystkie instytucje zdołały się dostosować, również na PFR spoczywa bardzo duża odpowiedzialność przygotowania strony informatycznej i systemów do obsługi programu. Cały czas zakładamy, że ustawa wejdzie w życie 1 stycznia, natomiast pierwszy uczestniczy PPK pojawią się w połowie przyszłego roku – podkreślił Piotr Nowak.

Zdaniem wiceministra finansów realizacja Pracowniczych Programów Kapitałowych pozwoli na dynamiczny wzrost i ekspansję w Europie polskiego rynku finansowego: Wstępne wyliczenia pokazują, że w przeciągu pierwszych dziesięciu lat, zakładający minimalny wymiar wpłat, sama ilość składek, które wpłyną do PPK w sumie, to powinno być między 90 a 100 mld złotych. Jeśli te składki będą pomnażane, to wychodzi około 170 mld złotych. To jest znaczący czynnik, to jest ponad 8 procent PKB. To ułatwi dostępność do kapitału przedsiębiorcom, zbuduje stabilność na rynku finansowych i pomoże naszemu rynkowi rozrosnąć się i stać się centrum tej części Europy.

Zdaniem Ministerstwa Finansów większość uczestników programu, ma na ten rok większy dochód rozporządzalny niż potrzeby konsumpcyjne i część dochodów odkłada na rachunku oszczędnościowym oprocentowanym, który jest realnie oprocentowany na zero procent. Jeśli te same pieniądze zostaną przelane na konto w PPK w długim terminie, a nawet w ramach rocznej kapitalizacji stopa zwrotu będzie lepsza, niż proponują to banki.

Na tej podstawie minister Piotr Nowak podkreślił, że nie ma zagrożenia, aby w wyniku prowadzenia Pracowniczych Planów Kapitałowych osłabła dynamika konsumpcji gospodarstw domowych: Wydaje nam się, że ten efekty spadku konsumpcji będzie praktycznie marginalną, ile w ogóle odczuwalny – podkreślił wiceminister.

W wyniku negocjacji ze stroną społeczną rząd prowadził szereg poprawek do projektu ustawy o PPK, w tym zmniejszanie wymiaru składki dla osób mniej zamożnych: Ciągle niestety wiele rodzin w Polsce ma niskie pensje, dlatego została wprowadzona stawka obniżona z dwóch do pół procent. Jeśli ktoś zarabia mniej niż 120% średniej krajowej, będzie mógł skorzystać z obniżonej stawki, czyli zamiast dwóch procent będzie kontrybuować pół procenta, ale również zostanie dopłaty od państwa [w pełnym wymiarze] więc to również uwzględniliśmy.

ŁAJ

Kopalnia „Wieliczka” od 1996 roku stanowi pomnik historii Polski. Została uznana za jeden z siedmiu cudów naszego kraju

W okresie międzywojennym oprócz eksploatacji soli kopalnia „Wieliczka” stanowiła obiekt turystyczny. Zwiedzały ją takie wybitne osobistości, jak np. generał Józef Haller czy marszałek Józef Piłsudski.

Tadeusz Loster
Zenon Szmidtke

Tegoroczny cykl prelekcji „Akademia po Szychcie”, organizowanych przez Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu, zatytułowany Górnictwo w Drugiej Rzeczypospolitej. W stulecie odzyskania Niepodległości, poświęcony jest kopalniom (węgla kamiennego, soli, ropy naftowej), które były „perłami w koronie II RP” – ze względu na skalę produkcji, innowacyjność, historyczne tradycje, duży udział właścicielski kapitałów polskich państwowych i prywatnych. (…)

Kopalnie soli w Bochni i Wieliczce funkcjonowały od XIII w., tworząc do 1772 roku (czyli do pierwszego rozbioru Polski) jeden królewski organizm gospodarczy, tj. Żupy Krakowskie. W okresie rozbiorów stanowiły one oddzielne gospodarczo saliny. Taki stan przetrwał do okresu odzyskania przez Polskę niepodległości. Mało inwestowane przez zaborcę, popadły w ruinę. (..)

Kaplica św. Kingi w kopalni soli w Bochni | Fot. S. Mierzwa (CC A-S 3.0, Wikipedia)

Do 1922 r. wręby wycinano ręcznie, później wykonywano je wrębówką pneumatyczną. Stopniowo unowocześniano transport szynowy. W 1925 r. konie zastąpiono lokomotywami akumulatorowymi, a te z kolei w 1931 r. – lokomotywami trakcyjnymi. Mimo tych ulepszeń i innowacji technicznych, nie nastąpiło obniżenie kosztów eksploatacji Kopalni Soli w Bochni, a to z powodu sposobu zalegania złoża oraz gorszej do niego dostępności. Średnie koszty produkcji w Wieliczce i Bochni w okresie międzywojennym były około czterokrotnie niższe od cen hurtowych soli. Jednakże w Bochni były one zdecydowanie wyższe niż w Wieliczce, np. w latach 1924–1926: Wieliczka – 29 zł/t, Bochnia – 43 zł/t. W tej sytuacji Rada Ministrów na posiedzeniu w dniu 1 sierpnia 1930 r. podjęła decyzję o zamknięciu żupy bocheńskiej do 1933 r., wszakże pod naciskiem społecznym oraz uwzględniając konieczność ochrony trzynastowiecznego zabytku polskiej techniki, decyzja ta została cofnięta 26 sierpnia 1933 r. (…) W 1928 r. w kopalni wielickiej ustanowiono Rezerwat Grot Kryształowych, odkrytych pod koniec XIX w. W tym samym roku rozporządzenie prezydenta RP określiło, że obiektem chronionym jako zabytek mogą być m. in. kopalnie. (…)

Obecnie Kopalnie Soli w Wieliczce ani w Bochni nie prowadzą przemysłowej eksploatacji. Kopalnia „Wieliczka” od 1996 roku stanowi pomnik historii Polski. Jeszcze dwadzieścia lat wcześniej, bo w 1976 roku, została wpisana przez UNESCO na pierwszą listę światowego dziedzictwa. W 2007 roku w plebiscycie „Rzeczpospolitej” została uznana za jeden z siedmiu cudów Polski. W 2015 roku podziemia kopalni zwiedziło 1390000 gości.

Cały artykuł Tadeusza Lostera i Zenona Szmidtkego, pt. „Państwowe Żupy Solne w Wieliczce i Bochni w czasie Drugiej Rzeczypospolitej”, znajduje się na s. 9 sierpniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 50/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Tadeusza Lostera i Zenona Szmidtkego, pt. „Państwowe Żupy Solne w Wieliczce i Bochni w czasie Drugiej Rzeczypospolitej” na s. 9 sierpniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 50/2018, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

 

Premier Mateusz Morawicki: Ponad 2,5 miliona rodzin złożyło wnioski o świadczenie z tytułu programu Wyprawka

Premier zaznaczył, że środki na realizację programu „Dobry Start”, w ramach którego rodziny mogą otrzymać 300 złotych na każde uczące się dziecko, są bardzo dobrze zabezpieczone w ramach budżetu.

Na kilka dni przed oficjalnym rozpoczęciem roku szkolnego premier Mateusz Morawiecki razem z minister edukacji Anną Zalewską oraz minister rodziny Elżbietą Rafalską, podsumował przebieg realizacji programu „Wyprawka Plus”. Jak podkreślił przedstawiciele rządu, skala zainteresowania programem, pokazuje, jak bardzo przyjęte rozwiązania były potrzebne.

Wskaźnikiem jak bardzo ten program był potrzeby, świadczy fakt, że ponad 2,5 mln z 3,5 uprawnionych rodzin zgłosiło się po świadczenie z Wyprawki, to pokazuje, jak bardzo był ten program potrzeby – podkreślił premier Mateusz Morawiecki.

 

 

Szef rady ministrów podkreślił, że program „Dobry Start” ma wyrównać szanse dzieci już na etapie edukacji: Podkreślamy, jak ważne jest wyrównywanie szans. To jest dla naszej, szeroko rozumianej, polityki społecznej oraz gospodarczej, ale w tym przypadku również dla polityki odnoszącej się do systemu edukacji, warunek podstawowy, żeby dzieci miały możliwie wyrównane szanse.

Mateusz Morawiecki podkreślił również, że środki na zrealizowanie programu, są zagwarantowane w budżecie: Tym którzy wątpili, czy znajdą się pieniądze, chce powiedzieć, że nasz program opiera się na realnym uszczelnieniu systemu podatkowego i nie tylko w podatku VAT, ale też podatku od zysków firm – zaznaczył na konferencji premier Mateusz Morawiecki, dookreślając, że — W poprzednich latach, pomimo olbrzymiego wzrostu zysków firm, często o 80 procent, to w czasie rządów naszych poprzedników wpływ z podatku od dochodów przedsiębiorstw nie tylko, nie rosły, ale nawet spadały. My obniżamy podatek CIT do jednego z najniższych poziomów w Europie, w tym samym czasie rośną wpływy do budżetu z tego tytułu. To, skąd mamy właśnie środki na realizację wyprawki – podkreślił premier Mateusz Morawiecki.

Premier Morawiecki wskazał, że program Dobry Start to forma inwestycji w przyszły rozwój Polski: Wyprawka szkolna nie powinno dzielić dzieci na lepsze i gorsze, każde dziecko powinno mieć jak najbardziej równe szanse. Edukacja dzieci to jest najważniejsza inwestycja w przyszłość Polski. To inwestycja, dzięki której Polska będzie się lepiej i szybciej rozwijać. Mam ogromną nadzieję, że poprzez te nasze działa, my pokazujemy czy jest wiarygodność w polityce. Powiedzieliśmy w kwietniu, że wprowadzimy program dobry start i doprowadziliśmy do skutecznego wprowadzenia tego programu.

 

Na konferencji wystąpiła również minister Rodziny Pracy i Polityki Społecznej Elżbieta Rafalska: Rządowy program, to komponent kompleksowej, długoterminowej polityki prorodzinnej rządu. Program „Wyprawka Plus” to młodszy brak naszego programu 500 Plus. Dane z 24 sierpnie mówią, że z upoważnionych do pomocy 3,4 miliona rodzin, wnioski złożyło ponad 2,5 miliona gospodarstw domowych, a 40 procent rodzin, które już złożyły wnioski, dostały już środki pieniężne.

Minister Rafalska wskazała, że w ramach realizacji programu „Dobry Plus”, cyfryzacja administracji okazała się skuteczna: W Polsce dokonała się swoista rewolucja, bo ponad 54 procent wniosków, zostało złożonych on-line. To znacznie więcej niż przy programie 500 plus. To pokazało też, że nasze serwery są gotowe do obsługi Polaków przez internet.

W żaden sposób nie kontrolujemy rodzin w ramach wydawania środków z „Wyprawki Plus”. My wierzymy, że rodziny najlepiej wiedzą jak wydawać te pieniądze, a jakiekolwiek sposoby kontroli tylko podniosłyby koszty administracyjne – zaznaczyła minister Rafalska.

Jarosław Sachajko: Niemieckie firmy mogą przejąć polskie cukrownie

Rynek sam miał wszystko wyregulować i wyregulował, doprowadzając do zapaści rynku cukru z 70 zostało 18, a w polskich rękach tylko 7. Dziś mamy powtórkę z rozrywki.

– Związki plantatorów obawiały się co będzie po uwolnieniu rynku cukru. Niestety ich obawy się sprawdziły. W całej Unii Europejskiej wzrosła produkcja cukru o 24 procent, a w Polsce o 10 procent, dzięki czemu mamy teraz ogromną nadwyżkę cukru. Zwracam uwagę, że cena cukru jest niższa od ceny wody, produkcja tych towarów jest nieporównywalna – przekonywał poseł Jarosław Sachajko.

Poseł zwraca uwagę na to, że ogromne niemieckie spółdzielnie, mogą zaniżyć cenę sprzedaży cukru na jakiś czas po to, by przejąć te ostatnie siedem polskich spółek, obsługujących 40 procent rynku.

Zdaniem naszego rozmówcy w Polsce istnieje jakiś dziwny opór przed produkcją żywności ekologicznej. To poważny problem, ponieważ jak twierdzi Jarosław Sachajko choroby zwane cywilizacyjnymi biorą się z byle jakiego żywienia.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

Działanie służby geologicznej należy trzymać jak najdalej od świata biznesu. Czy plany GGK to zamach na PIG-PIB?

Lansowany przez Głównego Geologa Kraju projekt powołania Polskiej Agencji Geologicznej jest niemal bliźniaczo podobny do dekretu Bieruta z 1951 r., na podstawie którego dokonano zaboru majątku PIG.

Krzysztof Jaworowski

W Stałym Komitecie Rady Ministrów procedowany jest projekt ustawy dotyczącej powołania Polskiej Agencji Geologicznej (PAG). Dzieje się tak mimo powszechnej krytyki tego zamiaru ze strony polskiego środowiska geologicznego. Wspomniany projekt zagraża gospodarczym i naukowym interesom kraju związanym z działaniami służby geologicznej. W Polsce służbą tą jest Państwowy Instytut Geologiczny (PIG). Istnienie tej placówki stanowi główną przeszkodę dla powstania planowanej agencji. Nic więc dziwnego, że inicjator agencji, Pan Minister Mariusz Orion Jędrysek, Główny Geolog Kraju (GGK), przystąpił – jak to ujęto w dokumencie Krajowego Sekretariatu Solidarności – do „destrukcyjnej działalności prowadzącej do organizacyjnej i finansowej zapaści w Państwowym Instytucie Geologicznym”.

Z tego powodu wydaje się nieodzowne poinformowanie części opinii publicznej niezorientowanej w istocie sprawy, czym jest, w jakich okolicznościach – a zarazem w jakim celu – powstał Państwowy Instytut Geologiczny i jaki jest jego dorobek.

Otóż Instytut ten (PIG), będący polską służbą geologiczną, należy do najstarszych placówek państwowych w naszym kraju. Powstał w czasie, gdy odradzająca się po zaborach Rzeczpospolita toczyła obronne wojny wzdłuż wszystkich swych granic. I właśnie wtedy, gdy zagrożone były losy całego państwa, w maju 1919 roku (a więc ponad rok przed decydującą o niepodległości zwycięską Bitwą Warszawską), Sejm Ustawodawczy RP zajął się problemem służby geologicznej, nadając jej kształt Państwowego Instytutu Geologicznego. (…)

Pojęcie „instytutu” w nazwie naszej służby geologicznej może dziwić. Bywa ono najczęściej kojarzone z placówkami uprawiającymi jedynie badania naukowe. Żal, że niektórzy współcześni nam dyletanci nie dysponują wiedzą polskich wysokich urzędników państwowych niemal sprzed stulecia, którzy bezbłędnie pojęli istotę sprawy. Nie jest nią sama nazwa, ale zadania służby geologicznej, której w Polsce nadano rangę instytutu. Nasz kraj nie jest tu zresztą wyjątkiem. (…)

Podczas uroczystości inauguracji PIG w Warszawie dyrektor, prof. Józef Morozewicz, powiedział o Instytucie m.in.: Będąc w zasadzie kreacją badawczo-naukową ma on jednocześnie (…) służyć Państwu i przedsiębiorczości prywatnej swoją wiedzą fachową, ma ją przetwarzać na kategorie użyteczności publicznej. (…) geologia stosowana nie da się pomyśleć bez geologii teoretycznej, nie może bez niej ani rozwijać się, ani należycie spełniać swojego zadania. Jakże niezrozumiały jest fakt, że te prawdy, wręcz kanoniczne dla nowoczesnych służb geologicznych, są – tylko w naszym kraju – podważane absurdalnym twierdzeniem, że np. Państwowy Instytut Geologiczny nie może być służbą geologiczną, bo… jest placówką naukową! (…)

W rozporządzeniu Prezydenta RP i Rady Ministrów określono jej zadania. Zostały one ujęte w Statucie Państwowego Instytutu Geologicznego. Do zadań tych zaliczono: wykonywanie badań na żądanie władz państwowych, rozpoznawanie budowy geologicznej kraju, kartografię geologiczną, badania zasobów mineralnych i wód podziemnych, gromadzenie dokumentacji i kolekcji geologicznych oraz publikowanie wyników badań. (…)

Osłupienie budzi fakt, że jeszcze dzisiaj spotyka się głosy mentalnych sierot realnego socjalizmu, które mylą pojęcie służby geologicznej z PRL-owską koncepcją centralnie sterowanego urzędu lub agencji. Pogląd taki jest najczęściej udziałem osób spoza środowiska geologicznego (co jakoś można zrozumieć), ale także geologów, którzy nie mają pojęcia, czym jest służba geologiczna.

Obecnie usilnie lansowany przez Głównego Geologa Kraju projekt powołania Polskiej Agencji Geologicznej (PAG) jest niemal bliźniaczo podobny do dekretu Bieruta z 1951 r., na podstawie którego ustanowiono CUG i dokonano zaboru majątku PIG.

W tym miejscu należy podkreślić, że służba geologiczna, tak jak ją pojmują i praktykują kraje cywilizacji zachodniej, nie jest organem administracyjnym, w większości tych krajów nie decyduje o polityce geologicznej, nie udziela koncesji, nie zatwierdza dokumentacji, nie nadaje uprawnień itp. Kompetencje te należą do organów rządowych nadrzędnych w stosunku do służby, która prowadzi badania naukowe w celu dostarczenia informacji i ekspertyz jako placówka doradcza przy podejmowaniu decyzji na szczeblu ogólnopaństwowym. Państwowy Instytut Geologiczny w latach 1919–1948 (z przerwą podczas II wojny światowej) był podporządkowany Ministerstwu Przemysłu i Handlu; w latach 1948–1952 Ministerstwu Górnictwa, w latach 1952–1985 Centralnemu Urzędowi Geologii, a od końca 1985 r. podlega Ministerstwu Środowiska. (…)

W 1993 r., na posiedzeniu FOREGS’u w Hanowerze, z udziałem reprezentującego Polskę przedstawiciela PIG sformułowano międzynarodową definicję służby geologicznej (tzw. hanowerską – innej zresztą nie ma). Głosi ona m.in.: Służba geologiczna pełni funkcje doradcze dla organów rządowych, instytucji pozarządowych, przemysłowych i społecznych. Aby wypełnić powierzone jej zadania, służba geologiczna prowadzi kartowanie geologiczne, monitoring, badania naukowe oraz wszechstronne banki danych z dziedziny nauk o Ziemi. Służba geologiczna interpretuje informacje geologiczne w celu stworzenia podstaw do podejmowania decyzji istotnych dla gospodarki zasobami naturalnymi i ochrony środowiska. Definicja ta jest zbieżna z założeniami polskiej służby geologicznej, tj. PIG, sformułowanymi już w 1919 r.

Na dorobek Państwowego Instytutu Geologicznego składają się osiągnięcia o wymiarze międzynarodowym. Należy podkreślić, że osiągnięcia te są udziałem całej polskiej wspólnoty geologicznej, tj. zarówno PIG jako służby geologicznej, jak i współpracujących z nią placówek akademickich, akademijnych oraz firm państwowych i prywatnych.

Do najbardziej znanych osiągnięć PIG należą odkrycia wielu złóż kopalin użytecznych, a w szczególności: miedzi, siarki rodzimej, węgla kamiennego, węgla brunatnego, soli kamiennej, soli potasowych, rud żelaza, cynku i ołowiu oraz wód termalnych. Wymienione złoża miedzi i siarki mają charakter unikalny w skali światowej. Ich odkrycie było wielkim sukcesem polskiej myśli geologicznej sformułowanej przy udziale PIG, a następnie potwierdzonej w praktyce przez Instytut. Ponadto geolodzy PIG odkryli złoża: glin ogniotrwałych, kaolinów, fosforytów oraz wielu surowców budowlanych. Wgłębne badania regionalne Instytutu przyczyniły się także do stworzenia podstaw poszukiwań złóż ropy naftowej i gazu ziemnego stwierdzonych, obok Karpat, na Niżu Polskim i w polskiej strefie ekonomicznej Morza Bałtyckiego.

To pracownicy Instytutu stworzyli podstawy do oceny możliwości występowania w Polsce nagromadzeń gazu łupkowego. GGK ogłosił się odkrywcą złóż tego surowca, podając jego zawyżone zasoby (1,9 bln m3).

Geolodzy polskiej służby geologicznej, tzn. PIG, ocenili te zasoby wielokrotnie niżej (346–768 mld m3) co znalazło potwierdzenie w jeszcze niższych prognozach Amerykańskiej Służby Geologicznej. No cóż, w służbach pracują fachowcy… (…)

Jak wynika z niniejszej krótkiej informacji o dziejach Instytutu, był on w trakcie całej swej historii praktyczną realizacją koncepcji służby geologicznej. W pamiętnym roku 1920 Minister Przemysłu i Handlu w piśmie do Prezydenta (tak!) Rady Ministrów (był nim wówczas Wincenty Witos) jednoznacznie stwierdził m.in.: Dla polityki gospodarczej państwa jest rzeczą ważną posiadać dane o rozporządzalnych zasobach (…) pewniejsze i bardziej szczegółowe od tych wiadomości, które częstokroć w formie umyślnie pesymistycznej lub umyślnie optymistycznej krążą wśród przedsiębiorców prywatnych i aferzystów.

A więc już blisko sto lat temu nasi światli pradziadowie zdawali sobie sprawę, że działanie służby geologicznej należy trzymać jak najdalej od świata biznesu. Koncepcja zamierzonej PAG, przy jednoczesnej praktycznej likwidacji PIG, jest diametralnie odmienna.

Cały artykuł prof. Krzysztofa Jaworowskiego pt. „Państwowy Instytut Geologiczny w niebezpieczeństwie” znajduje się na s. 14 sierpniowego „Kuriera WNET” nr 50/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł prof. Krzysztofa Jaworowskiego pt. „Państwowy Instytut Geologiczny w niebezpieczeństwie” na stronie 14 „Kuriera WNET”, nr sierpniowy 50/2018, s. 3, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego