Jak wygląda kwestia opłacalności przekopu Mierzei Wiślanej, co przyniesie Polsce suwerenny dostęp do portu w Elblągu, a także jakie dodatkowe inwestycje muszą zostać poczynione.
Arkadiusz Zgliński sądzi, że opłacalnym dla Polski jest przekop Mierzei Wiślanej, gdyż daje nam on możliwość suwerennego przyjmowania statków do polskich portów. Gość poranka WNET skomentował także potencjalną opłacalność całej inwestycji:
Przekop przez Mierzeję Wiślaną oczywiście, że się opłaca, chociażby ze względu zacierania różnic społecznych pomiędzy regionami metropolitarnymi a regionami uprawnymi […] natomiast nie opłaci się, jeżeli ten kanał nie zostanie zrealizowany, gdyż do portu nie będzie tak naprawdę suwerennego dostępu, skróconej drogi wodnej, dostępu do portów Polskich, tych o podstawowym znaczeniu dla gospodarki, państwa, jak również innych portów Europy Zachodniej.
Dyrektor spółki Zarząd Portu Morskiego Elbląg mówi, jakie inwestycje poboczne wobec przekopu Mierzei Wiślanej należy wykonać:
Konieczne jest pogłębienie toru wodnego na rzece Elbląg do samego portu i również w jego granicach. Ponadto konieczne jest wybudowanie obrotnicy dla statków, w celu zapewnienia bezpiecznych nawigacji i jednostek, jak również i przede wszystkim zniesienie bariery nawigacyjnej […] na naszym terenie jest przestarzała konstrukcja mostu pontonowego w miejscowości Nowakowo.
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski o stosunkach polsko-ukraińskich po wyborach prezydenckich, w których wygrał komik Wołodymyr Zełenski.
Duchowny nie ma wątpliwości, że relacje z naszym wschodnim sąsiadem będzie trzeba budować od zrębów. Ocenia również prezydenturę poprzedniego prezydenta, wskazując na kontrowersje, które pojawiały się wokół niego:
Nasz sąsiad, większy od Polski, który przeżywa ogromne wewnętrzne konflikty i który to sąsiad jest nieprzewidywalny. Same wybory pokazały przede wszystkim totalną porażkę Petro Poroszenko, oligarchy równocześnie też gloryfikatora ludobójców z UPA, którego to Polska wspierała bezkrytycznie. Najpierw prezydent Komorowski i jego ekipa i poprzedni rząd i następny rząd. […] to człowiek, który nie jest godzien takiego poparcia, jest człowiek, który dorobił się gigantycznego majątku w sposób bardzo nieuczciwy, co więcej, prowadząc wojny z Rosją, prowadzi również interesy gospodarcze z Rosją i na nich się wzbogacił.
Gość Poranka WNET stwierdza, iż nieuczciwe interesy Poroszenko były głównym powodem jego porażki. Jednak, jak wspomina, nowy prezydent prawdopodobnie również nie należy do ludzi zupełnie „czystych”:
Przychodzi całkowicie ktoś nowy, człowiek znikąd, za którego plecami stoją kolei oligarchowie, w tym jeden z najbogatszych ludzi […].
Przedstawia w Poranku WNET sylwetkę Ihora Kołomojskiego, miliardera, oligarchy, który stoi za sukcesem Zełenskiego:
To jest postać niesłychanie ciekawa, można powiedzieć filmowa. Jest to człowiek, który nawet nie osiągnął chyba 60 roku życia, ile dobrze pamiętam, urodzony był w 1965 roku i co jest ciekawe, dorobił się, właśnie pytanie jakimi metodami, w jaki sposób, majątku w granicach od 6 do 7 miliardów dolarów. To jest nierealne w cywilizowanym świecie.
Isakowicz-Zaleski uważa także, że wystawienie komika Zełenskiego było strzałem w dziesiątkę i na stałe wpisze się do książek tyczących się tematów socjologicznych:
Wystawienie Żeleńskiego to jest, no moim zdaniem, mistrzostwo świata. To jest przypadek, który długo będzie omawiany i opisywany również w badaniach naukowych czy socjologicznych, pokazujący, w jaki sposób ten człowiek potrafił zdobyć 75% głosów […] to są rzeczy niewyobrażalne dla cywilizacji europejskiej.
„Z kim przestajesz, takim się stajesz”. Polska, po przetrwaniu brutalnych rządów komunistycznych, zdecydowanie nie potrzebuje partnerstwa reżimu komunistycznego, a z pewnością nie jako przyjaciela.
Peter Zhang
Tym, którzy dziś odwiedzają Europę Wschodnią, nietrudno jest zauważyć, że zarówno wśród tamtejszych elit, jak i mas przeważają dwa błędne przekonania na temat Chin. Pierwsze, że Chiny przekształcają się z państwa komunistycznego w kapitalistyczne, i drugie, że gospodarka Chin jest tak silna, iż mając mnóstwo gotówki, może pozwolić sobie na rozdawanie jej w Europie. Takie błędne wyobrażenia skłoniły każde ze wschodnioeuropejskich państw do ustawienia się w kolejce do tzw. platformy „16+1”, gdyż obawiały się, że w przeciwnym razie nie będą mieć możliwości skorzystania z chińskiej gotówki. Istnieją prawdopodobnie dwie przyczyny tych ewidentnie błędnych wyobrażeń: 1. Udana infiltracja rządów, mediów i społeczności akademickich w Europie Wschodniej przez Pekin; 2. Niewystarczająca liczba dyskusji i doniesień medialnych o tym, jak naprawdę wygląda rzeczywistość w Chinach.
Jest takie polskie powiedzenie: „Z kim przestajesz, takim się stajesz”. Polska, po przetrwaniu brutalnych rządów komunistycznych, zdecydowanie nie potrzebuje partnerstwa reżimu komunistycznego, a z pewnością nie jako przyjaciela.
Gdyby poświęcić odpowiednią ilość czasu na przyjrzenie się społeczeństwu i systemowi politycznemu Chin, można by szybko dojść do wniosku, że Chiny są komunistycznym państwem policyjnym, takim, jakie opisano w słynnej książce George’a Orwella Rok 1984. Pod wieloma względami Komunistyczna Partia Chin (KPCh) udoskonaliła orwellowską formę społeczeństwa, korzystając ze współczesnej technologii, tj. urządzeń do rozpoznawania twarzy i systemu przyznawania punktów społecznych.
Jedną z głównych cech społeczeństwa kapitalistycznego jest gospodarka rynkowa, jednakże w Chinach wszystkie główne sektory, tj. media, bankowość, energetyka, telekomunikacja, transport, są zarządzane przez państwo.
Starożytna chińska cywilizacja znajduje się obecnie pod kontrolą reżimu komunistycznego, który utworzono na wzór reżimu z byłego Związku Radzieckiego.
Internet w Chinach to w rzeczywistości intranet (net wewnętrzny – przyp. red.), który jest odłączony od reszty świata. 700 mln chińskich netizen (w Stanach Zjednoczonych pojęciem ‘netizen’ określa się obywateli netu, ludzi aktywnych w tworzeniu internetu i budowaniu społecznego intelektualnego źródła, natomiast ‘netizen’ w Chinach to tylko użytkownik netu – przyp. red.) nie ma dostępu do zagranicznych stron internetowych, tj. Google’a, YouTube’a, Twittera, Facebooka, BBC, Gmaila; a to zaledwie kilka spośród wielu takich stron. Według badania przeprowadzonego na Harvardzie, Pekin, chcąc wywierać wpływ na opinię publiczną w internecie, zatrudnia około 2 mln ludzi, którzy pod fałszywymi nazwiskami publikują każdego roku około 448 mln spreparowanych postów w mediach społecznościowych.
Katolicy i chrześcijanie z kościołów podziemnych stoją w obliczu podobnych prześladowań w ateistycznych, komunistycznych Chinach. Chiny są jedynym krajem na ziemi, który wydaje więcej pieniędzy na bezpieczeństwo wewnętrzne (prawie 1,4 bln juanów) niż na obronę narodową (1,2 bln juanów). Najwyraźniej KPCh postrzega własne, liczące 1,3 mld społeczeństwo jako największe zagrożenie dla swojej władzy.
Na łamach „The Atlantic” zamieszczono informację, że każdego dnia w Chinach odbywa się około 500 protestów.
Zgodnie z treścią niedawnego raportu „The New York Times”, KPCh jest w tym roku szczególnie przewrażliwiona i czuje się bezradna, w związku z czym w styczniu 2019 roku zorganizowała nadzwyczajne spotkanie w celu wzmożenia czujności przed jakimkolwiek niebezpieczeństwem politycznym. (…)
KPCh aktywnie stara się wpływać na kraje europejskie, nie tylko gospodarczo, lecz także politycznie i kulturowo. Pekin ma nadzieję założyć 1000 Instytutów Konfucjusza na całym świecie, aby na zagranicznych kampusach uniwersyteckich szerzyć swoją komunistyczną propagandę.
Wiele polskich uniwersytetów jest obecnie opłacanych przez Pekin w zamian za udzielanie gościny Instytutom Konfucjusza, które pełnią rolę miękkiej siły KPCh. Prawa człowieka, demokracja, wolność wyznania, krytykowanie KPCh – z pewnością nie są częścią programu nauczania tych instytutów.
7 marca 2019 roku członkowie Parlamentu Europejskiego zorganizowali w Brukseli konferencję mającą na celu potępienie ingerencji Pekinu w działalność europejskich teatrów goszczących Shen Yun Performing Arts (https://pl.shenyunperformingarts.org) – amerykański zespół taneczny, którego celem jest prezentowanie tradycyjnego tańca chińskiego i muzyki. KPCh wywiera naciski na rządy krajów europejskich oraz teatry, aby nie zezwalały temu podziwianemu zespołowi na występy w Europie. W wyniku takich działań madrycki Teatro Real odwołał przedstawienia Shen Yun zaplanowane na przełomie stycznia i lutego 2019 roku, mimo że wiele biletów zostało już sprzedanych. Eurodeputowana Helga Trüpel powiedziała: „Dla mnie jest to coś całkowicie niedopuszczalnego. To do europejskich teatrów należy decyzja, co pokażą one swoim widzom. […] Myślę, że nie powinniśmy ulegać presji ze strony KPCh, ponieważ do nas należy decyzja w kwestii tego, co pokazujemy gościom teatrów w całej Unii Europejskiej”.
Cały artykuł Petera Zhanga pt. „Zrozumieć Chiny” znajduje się na s. 7 kwietniowego „Kuriera WNET” nr 58/2019, gumroad.com.
„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.
Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.
Artykuł Petera Zhanga pt. „Zrozumieć Chiny” na s. 7 kwietniowego „Kuriera WNET”, nr 58/2019, gumroad.com
Dzięki spekulacjom radzieckich naukowców z lat 70./80. XX wieku, dotyczących domniemanego wpływu CO2 na efekt cieplarniany, pierwszy chyba raz w historii to Francja (?) wykiwa Niemców w Europie.
Jacek Musiał
Michał Musiał
Na naszych oczach dokonywany jest lincz na CO2 na podstawie oskarżeń rzuconych przez IPCC jako ciało, które wydaje się być osobiście zainteresowane w skazaniu właśnie CO2. (…) Tymczasem polscy studenci starają się analizować nieścisłości w kolejnym raporcie IPCC, pracując nad wykazaniem, że nie CO2, lecz inne czynniki odpowiadają za globalne ocieplenie.
Paryskie Porozumienie Klimatyczne z 12.12.2015 roku najbardziej w Europie uderzy w potężne do tej pory Niemcy z energetyką opartą głównie na węglu brunatnym, zmniejszając dystans do Francji i Wielkiej Brytanii i w perspektywie 20-letniej może podważyć hegemonię Niemiec w Unii Europejskiej. (…)
Francja przy swojej energetyce opartej głównie na atomie, przy o 30% mniejszej obecnie gospodarce, dzięki uwikłaniu Niemiec w Porozumienie Paryskie i udział w spekulacyjnym handlu emisjami może odtrąbić zwycięstwo w wojnie ekonomicznej ze swoim odwiecznym rywalem.
Przy założeniu stałych cen EUA-ETS w perspektywie 10-letniej da to straty niemieckiej gospodarce nie mniej niż 170 mld euro!
Warto przypomnieć, że Gerhard Schröder w porozumieniu z partią Zielonych od 2000 roku podjął decyzję o stopniowym niszczeniu własnej energetyki jądrowej. Od tej pory niemiecka gospodarka sukcesywnie uzależnia się od rosyjskiego gazu (czyż nie jest ciekawostką, że Schröder od 2006 r. zasiadał w radzie nadzorczej kontrolowanego przez Rosjan konsorcjum Nord Stream, a w 2017 został szefem rady dyrektorów w rosyjskim koncernie ROSNIEFT). (…)
Paryskie Porozumienie Klimatyczne najbardziej w Europie uderzy w Niemcy, dając w perspektywie długoterminowej przewagę Francji, a w świecie – Stanom Zjednoczonym i Rosji.
Francuzi mają swoją energetykę jądrową (blisko 50% energii elektrycznej Francji), Niemcy – węglową (wraz z węglowodorową dostarcza ok. 60% energii elektrycznej). Jakie są spodziewane wewnątrzeuropejskie skutki wdrażania Porozumienia Paryskiego? Można by zażartować, że dzięki spekulacjom radzieckich naukowców z lat 70./80. XX wieku, dotyczących domniemanego wpływu CO2 na efekt cieplarniany, a następnie stworzeniu systemu spekulacyjnego handlu świadectwami emisyjnymi i narzuceniu największych w Europie kontrybucji na niemiecką energetykę, pierwszy chyba raz w historii to Francja(?) wykiwa Niemców w Europie. Kto jednak ma największy interes w skłócaniu ze sobą członków Unii Europejskiej? Czy ci sami, którzy podsycają niepokoje wewnętrzne w krajach Unii? Czy ci sami, którzy wiodą Europę do upadku moralnego? Czy ci sami, którzy sprowokowali Wielką Brytanię do opuszczenia Unii?
Cały artykuł Jacka i Michała Musiałów pt. „Czy polscy studenci wesprą niemiecką gospodarkę?” znajduje się na s. 9 kwietniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 58/2019, gumroad.com.
„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.
Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.
Artykuł Jacka i Michała Musiałów pt. „Czy polscy studenci wesprą niemiecką gospodarkę?” na s. 9 kwietniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 58/2019, gumroad.com
Na razie cały wolny czas między składaniem i przyjmowaniem wizyt zajmuje prezydentowi Macronowi poskramianie Żółtych Kamizelek. Na Żółte Niebezpieczeństwo, jak się wydaje, nie starcza już kalendarza.
Piotr Witt
We wtorek 26 marca powiało w Paryżu egzotyką. Wracałem do domu pieszo. Szedłem przez śródmieście stolicy, które policja zamknęła dla ruchu z okazji wizyty chińskiego prezydenta, pani kanclerz Merkel i przewodniczącego Junckera. Autobusy przestały jeździć, w wejściach do metra w promieniu 2 kilometrów od Pałacu Prezydenckiego i Pól Elizejskich opuszczono żaluzje. Najbardziej dziwiło wyłączenie z ruchu Avenue Montaigne – tej pięknej alei domów mody, zawsze pełnej policji mundurowej i tajniaków. Jedynym niebezpieczeństwem, które tam grozi, są niebotyczne ceny najdroższej na świecie konfekcji.
– Żona Chińczyka kupuje torebkę – wyjaśnił ktoś na nieczynnym przystanku przy moście Alma – i nie może się zdecydować. – Bo to Merkel jej doradza – dodał drugi.
Francja widziała już niejedno. W hotelu Negresco w Nicei prezydent chiński spał we własnym łóżku przysłanym samolotem transportowym z Pekinu; podczas przyjęcia w Pałacu Elizejskim pił wodę dostarczoną przez nosiwodę z ambasady chińskiej. Może więc w historii o zakupie torebki nie wszystko było zmyślone. Zresztą prażyło słońce i policjantom w ich czarnych kombinezonach robiło się gorąco.
– Cholerna robota! – zaklął strażnik porządku na moście Aleksandra III. – W weekend Żółte Kamizelki, teraz znowu żółci dostojnicy.
To prawda, niejedno trzeba poświęcić w obronie tożsamości Europy przed hegemonią Chin. Zgromadzenie w Paryżu przywódców europejskich miało właśnie taką wymowę: Europa się nie da!
Środowy wstępniak w „Canard Enchaîné” oblał nas jednak zimną wodą: „Fasadowa jedność Merkel, Macrona i Junckera przeciwko imperializmowi Xi Jinpinga. Europa chińska” – stwierdził tygodnik.
Podczas gdy pani Peng Liyuan wahała się nad torebką – Dior czy Hermes – jej mąż, prezydent Xi, dokonywał zakupu 300 airbusów za 30 miliardów euro. Na tym zakończyły się rozmowy z Chińczykami o zanieczyszczaniu atmosfery gazami trującymi i dwutlenkiem węgla.
Rozbudziły się za to marzenia na temat Jedwabnego Szlaku. (…) Włosi z góry cieszą się na perspektywę posyłania do Państwa Środka swoich pomarańczy sycylijskich w zamian za 20 miliardów chińskich inwestycji w porty Triestu i Genui, w sieć telekomunikacji 5G itd. (…) Portugalia zamierza obecnie sprzedać Chinom swego podstawowego producenta elektryczności GDP, który zaspokaja 80% potrzeb krajowych. Operacja tak strategiczna, że bardziej być nie może, ale Unia Europejska nie może jej przeszkodzić z braku narzędzi prawnych. (…)
O Żółtym Niebezpieczeństwie mówi się w Europie od dawna. Sto lat temu było ono modnym tematem powieści fantastycznych. W Polsce w 1927 roku Bogusław Adamowicz napisał zabawną powieść pod tytułem Tryumf Żółtych. Po zajęciu Warszawy przez Chińczyków w kimonach i z warkoczami, ale uzbrojonych w broń laserową, zarząd stolicy, ujęty wschodnią uprzejmością najeźdźców, zostaje przez nich zamknięty do bambusowych klatek, po czym okupacja przybiera formy coraz surowsze. Sto lat temu powieść rozbawiła niejednego czytelnika, dziś czyta się ją inaczej.
Artykuł „Grudy na Jedwabnym Szlaku” Piotra Witta, stałego felietonisty „Kuriera WNET”, obserwującego i komentującego bieżące wydarzenia z Paryża, można przeczytać w całości w kwietniowym „Kurierze WNET” nr 58/2019, s. 3 – „Wolna Europa”, gumroad.com.
Piotr Witt komentuje rzeczywistość w każdą środę w Poranku WNET na wnet.fm.
„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.
Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.
Felieton Piotra Witta pt. „Grudy na Jedwabnym Szlaku” na s. 3 „Wolna Europa” kwietniowego „Kuriera WNET”, nr 58/2019, gumroad.com
Radosław Pyffel wypowiada się na temat Jedwabnego Szlaku, możliwościach transportowych towarów z Chin i partycypowaniu Polski w tym przedsięwzięciu.
Gość Poranka WNET ma nadzieję na to, że część przesyłanego towaru mogłaby być rozładowywana w Polsce.
Pyffel stwierdza, że Chiny są dla Polski bardzo ważnym kierunkiem, jako iż to w Chinach są pieniądze, jak i galopujący rozwój technologiczny, w którym możemy uczestniczyć.
Trudno będzie znaleźć specjalistę, który przyzna, że coś z tym raportem jest nie tak. Przecież nie wypada publicznie krzyknąć, że „król jest nagi”, kiedy wszyscy wokół podziwiają jego złote szaty.
Jacek Musiał
Michał Musiał
Czy nie jest zastanawiające, dlaczego Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump nie uczestniczył w Konferencji Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu, w grudniu 2018 w Katowicach – COP24? Dlaczego prezydent Trump nie zgodził się na realizację we własnym kraju planu dekarbonizacji przemysłu (w domyśle: deindustrializacji, czyli odprzemysłowienia)? Dlaczego w kwestii uzasadnienia swojej decyzji nabrał wody w usta? Skoro u siebie – nie, to czy Prezydent Stanów Zjednoczonych dla kontrastu popiera deindustrializację w krajach stanowiących konkurencję ekonomiczną dla Stanów Zjednoczonych?[related id=68246]
W kolejnych, zamieszczanych w numerach 55, 56 i 57 „Kuriera WNET” (styczeń, luty, marzec 2019) artykułach dotyczących danin ekologicznych, staraliśmy się przedstawić szersze aspekty problemu. Po zapoznaniu się z nimi nie powinno nikogo dziwić, że decydenci w wielu krajach tak bezrefleksyjnie „łykają” pomysł Ala Gore’a (byłego wiceprezydenta USA i orędownika spekulacji świadectwami emisyjnymi – po aferach jednak zarzuconych w jego kraju). Przynętą była wizja spływających podatków… lecz na krótką metę, bo długofalowa cena, jaką zapłaci za to państwo, które w to wejdzie, jest zabójcza.
Dlaczego jeszcze politycy tak łatwo przyjmują argumenty IPCC za dobrą monetę?
[related id=70249]Przede wszystkim Raport (AR5) pisany jest w języku angielskim. Jest to język zrozumiały dla Amerykanów i każdego tamtejszego naukowca, który, jeśli jest wystarczająco uczciwy, wytłumaczy prezydentowi Stanów Zjednoczonych skutki błędnych wniosków wyciąganych z ciekawych i dobrych badań naukowych. W krajach nieanglojęzycznych trudno będzie znaleźć specjalistę, który, po pierwsze, przeczyta ze zrozumieniem tak długi raport, po drugie – przyzna, że coś z tym raportem jest nie tak, nawet gdyby to podejrzewał. Przecież nie wypada publicznie krzyknąć, że „król jest nagi”, kiedy wszyscy zacni wokół podziwiają jego złote szaty.
Piąty Raport IPCC został przetłumaczony na 5 języków urzędowych ONZ nie w pełni, zaś na języki narodowe, i to tylko niektóre, zostało przetłumaczone jedynie „Summary for Policymakers” – „Wytyczne dla decydentów”, choć złośliwiej ktoś to nazwał „Instrukcją dla macherów polityki”. 30 stron tekstu to 30 x 100 zł, czyli 3000 zł! Polska, jeśli miałaby wypełnić zobowiązania umowy paryskiej, poniesie nieodwracalne straty dla gospodarki rzędu kilkunastu miliardów złotych. Dla jakich to oszczędności nasi politycy ograniczyli się do przekładu wyłącznie pisanych mało wymyślnym językiem, adresowanych do prostych polityków „Wytycznych dla decydentów”? Przy grze wartej wiele miliardów złotych… Czy ma tu zastosowanie stara maksyma, że za niewiedzę trzeba najwięcej płacić? Albo – chytry dwa razy traci? Wspomniany przetłumaczony tekst w 70% jest zwykłą futurologią. Czym jest futurologia – wyjaśni poniższy cytat z Wikipedii (III.2019):[related id=71993]
Futurologia jest określana bardzo różnie, a jej przewidywania – często nie bez racji – negowane. Próba określenia czym tak naprawdę ta dziedzina nauki jest, trudno określić. Można zaryzykować stwierdzenie, że to historia przyszłości lub socjologia przyszłości, która w przeciwieństwie do socjologii klasycznej nie bada społeczeństw z perspektywy statycznej, tylko dynamicznej. Innymi słowy jest nastawiona na badanie procesów w konkretnym czasie (przyszłym), a nie uniwersalnych.
Cele
Dla nauk społecznych futurologia stanowi „generator scenariuszy”, który służy do penetracji wyróżnionych zagadnień, dla szerzej rozumianych obszarów badawczych.
Może pełnić role ostrzegawcze zaniechania bądź kontynuowania określonych procesów.
Może służyć jako ideologiczne uzasadnienie panującej formacji (patrz: ‘Propaganda’)
Może służyć jako „wabik” dla społeczeństwa, w celu realizacji określonych zamierzeń władzy.
Cały artykuł Jacka i Michała Musiałów pt. „Piąty raport IPCC okiem laika” znajduje się na s. 3 kwietniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 58/2019, gumroad.com.
„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.
Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.
Artykuł Jacka i Michała Musiałów pt. „Piąty raport IPCC okiem laika” na s. 3 kwietniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 58/2019, gumroad.com
W piątkowym Studiu Dublin, jak zwykle wieści z Irlandii i Wielkiej Brytanii. Obok rozmów i przeglądu prasy, też korespodencja z Londynu, szczypta zdrowia z Belfastu i łyk sportowych emocji z Dublina.
Prowadzenie: Tomasz Wybranowski
Wydawca: Tomasz Wybranowski
Realizacja: Tomasz Wybranowski (Dublin)
Realizacja: Paweł Chodyna (Warszawa)
Produkcja: Katarzyna Sudak & Studio 37 Dublin
W piątkowy poranek w Studiu Dublin, nasze słuchaczki i słuchaczy tradycyjnie powitaliśmy z Bogdanem Feręcem, szefem portalu Polska-IE.com. Tomasz Wybranowski spekulował z Bogdanem Feręcem, co też może zwiastować przedłużenie terminu wyjścia Wielkiej Brytanii ze struktur Unii Europejskiej. Ma do tego dojść, choć nikt i niczego nie jest już pewny, 31 października.
W Studiu Dublin była także mowa o specjalnym raporcie irlandzkiej Krajowej Rady ds. Konkurencyjności na temat kosztów pracy w Republice Irlandii. W opinii Rady wzrost kosztów pracy na Wyspie odpowiada za wzrost czynszów i płatności za opiekę nad dziećmi.
Koszty pracy w Irlandii wzrosły o cztery razy szybciej, niż inne wskaźniki gospodarcze i ceny, a to grozi obecnie ponownym wzrostem czynszów i kosztem zapewnienia opieki dzieciom. Ogółem w ubiegłym roku (2018) koszt pracy zwiększył się o 2,9%, co jest niespotykanym wzrostem rocznym – mówią ekonomiści z Rady ds. Konkurencyjności.
I jeszcze opowieść o dronach na usługach przestępców, na szczęście drobnych. Oto w miasteczku Castlerea ujęto dwójkę przestępców, którzy z pomocą drona próbowali przemycić do tamtejszego zakładu karnego narkotyki. W sprawie przemytu narkotyków do więzień, irlandzka policja Garda dowiedziała się od Służby Więziennej, która …. zaobserwowała proceder już wcześniej.
W przeglądzie prasy irlandzkiej dzisiaj omówienie artykułów z „Daily Express” i dziennika „The Irish Times”.
Oba pisma najwięcej miejsca poświęcają sprawom Brexitu, radości posłów brytyjskich z powodu… zbliżającej się przerwy świątecznej i porzucenia „bezcelowych” – jak podkreślają komentatorzy – dyskusji o sposobie i jakości rozwodu Zjednoczonego Królewstwa z UE, wreszcie poprawiającym się stanie zdrowia Micka Jaggera, który 4 kwietnia przeszedł operację wymiany zastawki. Zły stan zdrowia „żelaznego” Micka był powodem odwołania przez grupę The Rolling Stones trasy koncertowej po Stanach Zjednoczonych i Kanadzie.
Oba cytowane przez Tomasza Wybranowskiego dzienniki obszernie rozpisywały się o czwartkowym (11 kwietnia 2019) zatrzymaniu Juliana Assange, redaktora naczelnego WikiLeaks.
Kilka minut po oficjalnym zniesieniu przez Ekwador azylu nadanego Assange’owi, w siedzibie ambasady tego kraju brytyjscy policjanci zatrzymali Assange’a. Podczas zatrzymania szef WikiLeaks wznosił okrzyki:
„Resist this attempt by the Trump administration. The UK must resist! / Oprzyjcie się tej próbie administracji Trumpa. Wielka Brytania musi się [temu] oprzeć!
W przeglądzie prasy polskojęzycznej, która ukazuje się na Szmaragdowej Wyspie omówienie artykułów z kweitniowego, świątecznego już wydania miesięcznika MIR.
Tomasz Wybranowski w specjalnym felietonie przypomniał o „Marszu Pamięci”, który zoorganizowali dziewięc lat temu Polacy w Irlandii, niespełna tydzień i jeden dzień po Smoleńskiej Tragedii.
W tamtym czasie nie było chyba zakątka na kuli ziemskiej, gdzie Polacy nie byliby pogrążeni w żałobie i kontemplacji nad istotą kruchości życia i nad śmiercią, która łączy wszystkich.
W obliczu tragedii, wszyscy polscy emigranci w Irlandii są wspólnotą ducha i serca. W niedzielne południe, okolice GPO i główna dublińska aleja O’Connell Street zapełniła się polsko – irlandzkim tłumem.
18 kwietnia 2010 roku był ostatnim akordem dni żałoby narodowej dla Polonii w Dublinie i na całej Szmaragdowej Wyspie. Tego dnia odbył się „Marsz Pamięci – Memorial March”.
W samo południe zebrani w sile prawie 3,5 tysiąca osób (oficjalne dane irlandzkiej policji – Gardy), mogli wysłuchać początku Mszy św. żałobnej z krakowskiego Kościoła Mariackiego, w intencji Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego i jego niezapomnianej małżonki Marii. W tym czasie nad tłumem w Dublinie powiewały flagi Polski i Irlandii.
Nagranie, które słychać w tle Smoleńsko – Katyńskiego felietonu zadumy, to „Panta Rhei – Part 2”, z albumu: Przemysław Rudź & Tomasz Pauszek „Panta Rhei”, w zgodnej ocenie działu muzycznego Radia WNET najlepszego albumu z muzyką elektroniczną wydanego w Polsce w ubiegłym roku.
Doktor Monika Milczarek podczas zajęć z pacjentem. Fot. arch. Monroe Medical.
Kolejnym gościem Tomasza Wybranowskiego była doktor Monika Milczarek, prezes firmy Monroe Medical, z siedzibą w Belfaście.
Moja rozmówczyni jest przykładem Polski sukcesu w Irlandii Północnej.
Jak twierdzi, należy odkłamywać stereotypy, że Polacy nie są w stanie osiągnąć wysokiej pozycji zawodowej poza granicami naszej Ojczyzny.
W rozmowie z doktor Moniką Milczarek rozmawialiśmy o różnicy między fizjoterapią a rehabilitacją, żmudnym procesie nostryfikacji przez obcokrajowców dyplomów medycznych w Irlandii Północnej i wreszcie stanie zdrowia i kondycji fizycznej Polaków na Wyspie.
Przez pryzmat swojej pracy i pobytu w stolicy Irlandii Północnej od 2005 roku, Monika Milczarek naszkicowała wzorcowy obraz drogi realizacji marzeń i mitycznych snów o możliwości spełnienia zawodowego w obcym kraju, który czasami daje znacznie więcej szans i możliwości niż Polska.
W rozmowie wspomniała także o problemach irlandzkiej służby zdrowia, które często korespondują z podobnymi bolączkami w Polsce.
Jako ciekawostkę podała informację, że w Ulsterze aktywnych zawodowo jest tylko trzech fizjoterapeutów dziecięcych. Jedną z nich jest współpracująca z doktor Moniką Milczarek, Małgorzata Wiśniowska, specjalistka od masażu terapeutycznego i terapeutka dziecięca (na zdjęciu).
W zaułku sportowym „Studia Dublin” Kuba Grabiasz podsumował pierwsze ćwierćfinałowe mecze Ligii Mistrzów, oraz zaprosił na niezwykły mecz charytatywny.
12 kwietnia, na murawie Aviva Stadium w Dublinie naprzeciwko siebie wybiegną jedenastki legend FC Liverpool i legend Reprezentacji Republiki Irlandii XI.
Spotkanie jest częścią wielkiej akcji „Sean Cox Rehabilitation Trust”. Irlandczyk Sean Cox jest fanem FC Liverpool. Podczas chuligańskich wybryków, kiedy uczestniczył w jednym z meczów Ligi Mistrzów, przy Anfield Road, został uderzony przez jednego z włoskich bandytów. Sean Cox stracił przytomność i zapadł w śpiączkę. Jego stan się na szczęście poprawia, ale rehabilitacja będzie długa i kosztowna.
W kalendarium Studia Dublin, który przygotowuje Tomasz Szustek, pod datą 12 kwietnia 2001 roku kryje się niezwykła opowieść. 12 kwietnia 2001 umiera w hrabstwie Mayo, na zachodzie Irlandii Ted Sweeney, człowiek, który być może zmienił los Europy w czasie drugiej wojny światowej.
Latarnia Blacksod, fot. James Emmans [ CC BY-SA 2 (1)] via Wikimedia CommonsTo on, główny latarnik, ze swoją żoną Maureen byli odpowiedzialni za raport pogodowy, który opóźnił w 1944 roku lądowanie aliantów na plażach Normandii i tym samym otworzenie drugiego frontu w Europie. Słynny D-Day został przełożony o 24 godziny, ponieważ dowództwo sił sprzymierzonych dostało raport od irlandzkiego latarnika, sprawującego swoją służbę, gdzieś na zachodnich krańcach Irlandii, na Półwyspie Mullet.
Lądowanie aliantów w Normandii, fot. Robert F. Sargent, National Archives and Records Administration
Odczytu dokonała Maureen a informację przekazywał Ted. Latarnia morska, która była jednocześnie pierwszą, biorąc na wzgląd długość geograficzną stacja pomiarową w Europie jako pierwsza mogła odczytać zmiany pogody, które przynosił ze sobą Atlantyk. Jak wiadomo bowiem , zachód Europy jest w większej części roku na łasce tego co przyniesie ze sobą Golsztrom, ciepły, ale wilgotny atlantycki prąd oceaniczny.
Raporty pogodowe, w ramach umowy były przekazywane do Londynu ale nie do wiadomości hitlerowskich Niemiec.
Wracając do D-Day. 5000 okrętów, 11000 samolotów, ponad 150tys żołnierzy stało gotowych do największej inwazji w historii ludzkości, przewidzianej na dzień w 5 czerwca, kiedy to z samego końca Irlandii dotarł kolejny dzienny raport pogodowy, który lakonicznie głosił:
„wiatr o sile 6 i gwałtownie spadające ciśnienie”.
Doświadczeni meteorolodzy wiedzieli co to oznacza… Do wybrzeży Europy zbliżał się front powietrza, z opadami, wiatrem i niskimi chmurami, ale… po którym zwykle następował okres dobrej bezchmurnej pogody.
We „Wnetowym Londyńskim Zwiadzie”, Aleksander Sławiński opowiadał o kolejnej już fali zwątpienia i kapitulanctwa Brytyjczyków wobec wciąż dopisywanych nowych odcinków politycznej opery mydlanej opatrzonej tytułem „Brexit, tak czy nie (i kiedy)”.
Alex Sławiński, Radio WNET Londyn. Fot. archiwum Alexa Sławińskiego.
Jan Krzysztof Ardanowski, minister rolnictwa mówi w Poranku Wnet o dopłatach dla rolników, funduszach z budżetu Unii Europejskiej oraz wprowadzaniu nowych technologii w polskich gospodarstwach rolnych
Gość Poranka Wnet mówi o projekcie na rzecz polskiej wsi, który został przedstawiony na ostatnim zebraniu rolników z prezydentem Andrzejem Dudą oraz o podjęciu dialogu w formie rolniczego „okrągłego stołu”, który mobilizuje środowiska związane z rolnictwem do szukania wspólnych rozwiązań:
To jest miejsce, gdzie odbywają się spotkania w poszczególnych grupach tematycznych, gdzie wszyscy tzw. interesariusze, m.in. producenci i hodowcy mogą ustalić punkt styczny interesów.
Minister Jan Krzysztof Ardanowski mówi również o konwencji PiS, podczas której Jarosław Kaczyński zapowiedział rolnikom dopłaty: 500 zł na krowę oraz 100 zł na świnię, minister Ardanowski tłumaczy, skąd pomysł tych dotacji:
Na konwencji PiS prezes Kaczyński oraz premier Morawiecki jeszcze raz powtórzyli, że wieś i rolnictwo są jedną z priorytetów tej formacji (…) Słyszałem śmiech polityków PO na temat dopłat do zwierząt, jakby to było coś wyjątkowo dowcipnego. Szukamy rozwiązań, aby pomóc w dwóch podstawowych kierunkach hodowli zwierząt.
Jak dodaje minister Ardanowski: Głupota poprzedników doprowadziła do tego, że rynek, na którym byliśmy przodownikami, został przejęty przez Duńczyków(…) Do tych dopłat nie wolno wykorzystywać środków krajowych, więc jakiekolwiek mówienie, że środki przeznaczone na pomoc hodowcom są zabierane nauczycielom czy pielęgniarkom, to głupota i nadużycie.[related id=”70374″]
Minister rolnictwa i rozwoju wsi podpisał w Brukseli deklarację europejską dotyczącą cyfryzacji w rolnictwie, jak zaznacza nasz gość, obszary wiejskie muszą być wyposażone w szerokopasmowy internet, ponieważ ułatwi to wykonywanie prac. Dodatkowo rozwija się rolnictwo precyzyjne, które pomaga stosować minimalną ilość chemii i ochraniać rośliny i zwierzęta. Przede wszystkim jednak cyfryzacja może zachęcić młodych ludzi do pozostania na wsi.
Gość Poranka Wnet mówi również o funduszach budżetu Unii Europejskiej dla polskiego rolnictwa:
„Negocjacje trwają, zaczynamy być jednym z ważniejszych graczy na rynku Unii Europejskiej, komisarz Phil Hogan upatruje w Polsce dużego kraju rolniczego, który jest wstanie wokół siebie zorganizować grupę państw, zdolnych wymusić większy budżet rolny (…) Jestem optymistą, wyrównanie szans jest realne”.
Henryk Mucha, prezes PGNiG Obrót Detaliczny sp. z o.o opowiada o celach PGNiG, dywersyfikacji źródeł i kierunków dostaw gazu w Europie Środkowo-Wschodniej oraz o rządowym projekcie „Bramy Północnej”.
Henryk Mucha mówi, że jednym z najważniejszych celów PGNiG jest działanie na korzyść klienta:
„Dobra jakość to osiąganie celów. My jesteśmy tą częścią grupy kapitałowej PGNiG, która odpowiada za sprzedaż gazu. Jednym z naszych głównych celów była poprawa jakości obsługi klienta oraz dotarcie do niego z przekazem, że to on jest w centrum uwagi. Po drugie to realizacja celów, które osiągają wszystkie firmy, a więc zysk. Ponadto realizacja celów społecznych, większy udział w projektach, które związane są z ekologią”.
Prezes przedsiębiorstwa zajmującego się poszukiwaniem i wydobywaniem gazu ziemnego i ropy naftowej opowiada w Poranku Wnet o specyfice rynku gazowego oraz mówi, w jaki sposób jego spółka kupuje paliwa:
„To bardzo konkurencyjny rynek, który tworzy się i funkcjonuje co najmniej od 2013 roku. Oczywiście konkurencja jest większa w obszarze klientów biznesowych, tam, gdzie sprzedaje się większe wolumeny gazu, a co za tym idzie, można uzyskać większą marżę, ale na rynku klientów indywidualnych, czyli gospodarstw domowych ta konkurencja również istnieje (…) Uczestniczymy też w dużym projekcie dywersyfikacji gazu”.
Dywersyfikacja gazu wpisuje się w projekty Bramy Północnej, który zakłada korzystanie z gazoportu w Świnoujściu i gazowego Korytarza Norweskiego. Jak mówi gość Poranka Wnet, projekt ten powinien zostać zrealizowany do 2022 roku, a jego realizacja spowoduje, że przybędzie na polski rynek wiele gazu z różnych kierunków, co doprowadzi do liberalizacji rynku.
Gość Poranka Wnet mówi również o czynnikach, które mają wpływ na cenę gazu:
„Ceny gazu to bardzo złożony proces, którego jesteśmy elementem […] Jesteśmy dziś w dużej mierze uzależnieni od tego, co dzieje się na zachodzie Europy. Na cenę wpływa m.in. stan zmagazynowania gazu w krajach Europy Zachodniej, duża nadpodaż i malejące ilości zamówień gazu LNG na Dalekim Wschodzie. To, co ma bez wątpienia wpływ na cenę, to ilość źródeł, z których ten gaz kupujemy”.
Mucha tłumaczy, dlaczego ważne jest, aby do Polski trafiał gaz z większej ilości źródeł:
„Dzisiaj gaz płynie do Polski przede wszystkim ze wschodu, do terminalu w Świnoujściu, część gazu wydobywamy również na terenie kraju […] Zapotrzebowanie na gaz wzrasta, od jego ilości zależy cena, w każdych negocjacjach biznesowych jest tak, że jeżeli mamy alternatywę to mamy na tą cenę dużo większy wpływ, nie wspomnę już o bezpieczeństwie energetycznym, które w tym procesie jest bardzo istotne”.
Ponadto prezes PGNiG Obrót Detaliczny sp. z o.o oznajmia, że dzięki PGNiG mamy czystsze powietrze. Wiele autobusów bowiem krążących po polskich miastach (m.in. w Tarnowie, Tychach, Warszawie) są zasilane gazem.