Tabisz: Największe firmy świata mają swoje filie lub dostawców w rzeszowskiej Dolinie Lotniczej

Dlaczego Boeing i Airbus mają w swoim samolotach części produkowane w Rzeszowie, gdzie znajdują się największe hangary lotnicze w Polsce i czemu budowa CPK się Polsce opłaca? Odpowiada Michał Tabisz.

Michał Tabisz rozmawia z Krzysztofem Skowrońskim na temat funkcjonowania portu lotniczego w Jasionce Rzeszowie, które jest częścią grupy Dolina Lotnicza.

770.000 pasażerów jest to rekord zeszłoroczny, mamy nadzieję w tym roku go powtórzyć. Nasza spółka istnieje 10 lat, co roku ten wynik jest lepszy. Pokazuje to, że potrzeby w regionie wciąż rosną.

Jak podkreśla, koszty utrzymania lotniska są spore i muszą je ponosić „tak samo, jak ponoszą je Gdańsk, Kraków czy Katowice”. Spółka jest na plusie, jeśli chodzi o przepływy finansowe. Biorąc zaś pod uwagę koszty amortyzacji związane z inwestycjami „spółka notuje stratę, ale na siebie zarabia”.

Nie każde lotnisko zarabia również na tankowaniu samolotów. Jesteśmy jednym z dwóch w Polsce, obok Wrocławia.

Inaczej niż inne lotniska rzeszowskie nie zleciło tego zewnętrznej spółce, ale samo się tym zajmuje, czerpiąc z tego dodatkowe zyski. Te ostatnie zdobywane są również dzięki wynajmowaniu hangarów, które jak podkreśla Tabisz, są największe w Polsce.

Ponad 160 firm tworzy cluster, który jest chyba jedynym prawdziwym clustrem w Polsce, organicznie, oddolnie tworzonym ze wspólnym szyldem i wspólnym celem.

Wiele mniejszych i większych firm utworzyło rzeszowską Dolinę Lotniczą, aby mieć wspólny standard.  Jako przykład rozwoju, jakie firmy przeszły, podaje firmę UlraTech z Sędziszowa Małopolskiego, która zaczynała jako inicjatywa kilku osób, a teraz zatrudnia ponad setkę osób i jest jednym z głównych dostawców Boeinga.

Boeing i Airbus nie są w stanie wypuścić kolejnych maszyn, nie mając choćby jednego komponentu, który powstaje tutaj, na Podkarpaciu.

Gość „Kuriera w samo południe” podkreśla, że w tym regionie największe firmy świata mają swoje filie, podwykonawców, czy dostawców. Jak dodaje, kapitał inwestycyjny idzie ze „Stanów, Kanady, Niemiec, Francji”, ale myśl idzie z Polski. Swój zakład remontowy buduje tutaj Lufthansa.

Jestem zwolennikiem rozwoju polskiego transportu lotniczego i naszej roli w Europie, bo to jest cel, jaki chcą zrealizować twórcy CPK natomiast samo przedsięwzięcie, to jest ogromne wyzwanie, jeśli chodzi infrastrukturę i pewnie wiele osób zastanawia się, czy jesteśmy w Polsce gotowi zmierzyć się z takim wyzwaniem wykonawczo.

Odpowiadając na pytanie o ocenę budowy Centralnego Portu Lotniczego, stwierdza, że obecnie „Azja rośnie w siłę”, a do Azji jest bliżej z Polski niż z Niemiec. Oszczędność 1000-1500 km to, jak zaznacza, „bardzo wydatne oszczędności” dla przewoźników.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Polska pozostaje w czołówce producentów malin w Europie i na świecie

Nasz kraj jest piąty na świecie pod względem produkcji malin, po Federacji Rosyjskiej, Meksyku, Serbii i Stanach Zjednoczonych.

Jak podaje Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, uzyskujemy ponad 100 tys. ton tych owoców, z czego duża część trafia na eksport. Zbiory malin w Polsce przez lata systematycznie rosły. Jak podają analitycy Banku BGŻ BNP Paribas, o ile jeszcze w latach 2004-2006 produkcja wynosiła średnio 58 tys. ton, a areał upraw szacowano na 16 tys. ha, o tyle już w latach 2014-2016 odnotowano średnie zbiory w wysokości ok. 111 tys. t, natomiast powierzchnię upraw 28,3 tys. ha.

Chciałbym pogratulować Polsce, która jest przodownikiem, jeśli chodzi o produkcję i eksport malin na świecie. Są to małe, rodzinne plantacje. Polska jest tym krajem, od którego możemy się uczyć.

W tych słowach, jak podaje Puls Biznesu, chwalił Polskę w 2014 r. Antonio Dominquez, stojący wówczas na czele Międzynarodowej Organizacji Producentów Malin.

Od ostatnich kilku lat areału uprawy malin w Polsce jest względnie stabilny, wynosząc 27-29 tys. hektarów, a zbiory w zależności od warunków pogodowych osiągają od 105 tys. ton do 129 tys. ton. Województwem, które skupia w sobie większość polskiej produkcji malin, jest lubelskie, gdzie znajduje się ok. 70 proc. krajowych plantacji.

Do popularnych w Polsce odmian, jak informuje Polsat News, należą m.in.: „Polana”, „Polka”, „Beskid”, „Benefis”. Owoce te są cenione za swój smak i właściwości zdrowotne. Maliny jemy zarówno w formie świeżej, jak i przetworzonej. Jak informują analitycy Banku BGŻ BNP Paribas, konkurentem Polski na rynku przetwórstwa malin jest Serbia. Kraj ten był na początku 2018 r. światowym liderem w produkcji mrożonych malin.

A.P.

Ślęzak: W specjalnej strefie ekonomicznej stawiamy na innowacyjność

O specjalnej strefie ekonomicznej w Mielcu, jej historii i perspektywach oraz o budowie Via Carpathia mówi Krzysztof Ślęzak, dyrektor mieleckiej specjalnej strefy ekonomicznej.

Krzysztof Ślęzak opowiada o specjalnej mieleckiej strefie ekonomicznej, która była testem dla tego typu rozwiązań w Polsce. Europark Mielec powstał w 1995 r. na bazie WSK Mielec jako pierwszy tego typu obiekt. Przez ten czas lokalni przedsiębiorcy zainwestowali 13 miliardów złotych, a 45 tysięcy osób znalazło pracę.

Chodziło nam o to, żeby tworzyć miejsca pracy. Teraz chcemy, żeby te miejsca pracy były zdecydowanie lepsze, czyli dążymy do innowacji, dbania o pracownika, badania i rozwój. Ilość innowacji, które pojawiły się w Mielcu i okolicy, jest ogromna,  rozpoczynając od produkcji światłowodów, poprzez produkcję Black Hawków, Meleksów, nowoczesnych samojezdnych kosiarek, czy silników do samolotów.

Jak mówi gość „Poranka WNET” obecnie „strefą jest cała Polska”, tzn. po spełnieniu warunków można zainwestować w każdym miejscu Polski. W miastach przedsiębiorca musi zainwestować 100 mln zł, ale w tych miastach, które tracą swe funkcje społeczno- gospodarcze tylko 10 mln. Progi ilościowe obniżają się o 80% dla średnich, o 95% dla małych i o 98% dla mikro przedsiębiorców. Ślęzak dodaje, że ostatnimi czasy „pojawiło się więcej firm polskich, małych, średnich, które wybudowały nowe zakłady”. Kiedyś stosunek stanu posiadania firm polskich do zagranicznych w specjalnych strefach wynosił 30 do 70, obecnie 40 do 60%.

Via Carpathia to niezwykle ważna inwestycja, ma połączyć Kłajpedę z Salonikami. Przez Polskę ma biegnąć szlak 760 km. To inwestycja potężna, bo za 21 mld. Inwestycja, o którą musieliśmy bardzo zabiegać w Unii Europejskiej.

Krzysztof Skowroński pyta swego rozmówcę, czy nowe połączenie nie powinno obejmować Trójmiasta. Ten odpowiada, że „Gdańsk ma już dobre połączenie” oraz że pozycja Gdyni i Gdańska jest nie zagrożona, gdyż jest szansa na to, by te miasta połączyć później z budowaną trasą. Podkreśla, że budowa drogi jest wielką szansą dla Podkarpacia, które stanie się skrzyżowaniem szlaków biegnących z północy na południe i z zachodu na wschód. Takie skrzyżowania stanowią zaś punktu rozwoju przemysłu.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.M.K./A.P.

Warzecha: Na zatorach płatniczych tracą wszyscy, rząd ma pomysł na rozwiązanie tego problemu

O problemie zatorów płatniczych i sposobie na jego rozwiązanie, rajach podatkowych, energii jądrowej w Polsce i o swoim pradziadku mówił Jan Warzecha – poseł PiS i przedsiębiorca.

Jan Warzecha pracuje w Komisji Gospodarki i Rozwoju, która aktualnie zajmuje się problemem zatorów płatniczych, będących bolączką wszystkich przedsiębiorców.

Duże korporacje nadużywały tej formy opóźniania płatności, a cierpieli mali i średni przedsiębiorcy i nasze rozwiązanie idzie w tym kierunku, by duże przedsiębiorstwa kooperujące z tymi mniejszymi zdawały co roku relacje. Druga sprawa to zmienione terminy, z których przedsiębiorca musi się wywiązać. One są inne dla osób prywatnych i instytucji publicznych. Instytucje publiczne są jeszcze bardziej rygorystycznie traktowane.

Jak pokazują statystyki, 80-90% płatności odbywa się po terminie. Przodują w tym duże sieci sprzedaży, które przetrzymują nieopłacone faktury nawet ponad pół roku. Kary za płatność po terminie ma wystawiać Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Jak dodaje Poseł, kolejnym sposobem na wyegzekwowanie płatności ma być brak możliwości odliczenia podatku od nieopłaconej faktury, co teraz nagminnie wykorzystują firmy. Dodaje, że przez jednego nieuczciwego kontrahenta w łańcuchu dostaw tracą wszyscy inni.

Następną sprawą są raje podatkowe. Powinniśmy razem w Unii Europejskiej jednym głosem spowodować likwidację rajów podatkowych.

Innym problemem polskiej gospodarki jest zdaniem polityka uciekanie firm do rajów podatkowych. Poseł uważa, że trzeba wystąpić przeciwko krajom takim jak Bahamy, w imię równych warunków dla wszystkich państw.

Jeśli chodzi o elektrownię atomową, to są pracę przygotowawcze […] Traktujemy sprawę bardzo poważnie.

Warzecha odpowiada na pytania o rozwój polskiej energii jądrowej. Mówi, że jego rozmów z ministrem Tchórzewskim wynika, że elektrownia będzie budowana. Przypomina o deklaracjach Donalda Trumpa na temat pomocy amerykańskiej w tej inwestycji. W odpowiedzi na obawy przeciwników energii jądrowej przypomina, że Polska już teraz jest otoczona przez kraje posiadające własne elektrownie jądrowe.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego wspomniał także historię swojego dziadka, który jako poseł na Sejm Galicyjski walczył o prawa i świadomość chłopów zamieszkujących ten teren.

Pradziadek Maciej Warzecha był posłem na Sejm Krajowy we Lwowie w latach 1895 -1901. Był bliskim współpracownikiem ks. Stojałowskiego, którego ja nazywam prawdziwym pionierem ruchu ludowego w Galicji.

Jak mówi jego prawnuk, Maciej Warzecha razem z ks. Stanisławem Stojałkowskim walczył o świadomość narodową chłopów i o prawo wyborcze. W ramach tej walki tworzono kółka rolnicze i kasy zapomogowe.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.M.K./A.P.

Nosal: Trzeba budować nowy etos przedsiębiorcy i obywatela

O nadziejach i obawach dębickich przedsiębiorców oraz czemu potrzebujemy nowego etosu pracy, mówi Zbigniew Nosal – prezes Stowarzyszenia Dębicki Klub Biznesu.

Zbigniew Nosal  mówi nastrojach przedsiębiorców w Dębicy. Obecnie trwa okres oczekiwania na jutro, gdyż z jednej strony „jutro jawi się jako szansa na rozwój”, a z drugiej istnieje obawa o możliwość „przegrzania się” gospodarki i krachu. W tej okolicy ludzie „od dziada pradziada” nauczyli się, że trzeba być ostrożnym. Jak stwierdza gość „Poranka WNET”, brakuje kadry, której jest „zbyt mało w stosunku do mocy inwestycyjnych w kraju”.

Nasza młodzież ma problem z dostosowaniem się do tych nowych warunków, bo etos pracy, który został kiedyś wytworzony przez naszych dziadów i ojców, nie zawsze dzisiaj przystaje do uwarunkowań.

Nosal podkreśla, że obecnie zmieniają się stosunki między przedsiębiorcami a pracownikami. Kiedyś rozwój opierał się na sprycie i pracowitości wszystkich, teraz „potrzeba sporo ostrożności, by wytworzyć nowy etos etyczny”.

Potrzeba budować nowy etos obywatela, przedsiębiorcy. […] Inwestujmy w młodzież, który powinna czerpać z przeszłości, po to, żeby zbudować nowy wzór postępowania, naśladowania tych, którzy kiedyś włożyli swoją pracę, abyśmy mogli działać w takiej rzeczywistości .

Prezes Stowarzyszenia Dębicki Klub Biznesu podkreśla wagę odpowiedzialności, która spoczywa na nas wszystkich, aby m.in. walczyć z patologiami takimi jak te opisywane przez dr Lucynę Samborską. Ważne są również przepisy prawne, które pozwalają na tworzenie takich założeń biznesowych„które pozwalają wszystkim na zysk i wypracowanie wartości dodanej”.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.M.K./A.P.

Bieszczad: W Pruszczu Gdańskim powstaje jeden z najnowocześniejszych magazynów energii elektrycznej w Europie [WIDEO]

O powstającej inwestycji, jej zaletach i zagranicznych inwestycjach w Polsce mówi Stefan Bieszczad, Radny Sejmiku Podkarpackiego i przedsiębiorca.

Stefan Bieszczad mówi o budowie największego w Polsce i jednego z największych w Europie magazynów energii elektrycznej. Powstaje on w Pruszczu Gdańskim.

Przewidywany koniec tej inwestycji to koniec tego roku. Inwestorem jest spółka skarbu państwa Energa. Moja firma uczestniczy w urządzaniu magazynu energii elektrycznej.

Inwestycja powstaje we współpracy z Japońską firmą Hitachi, która ma ogromne doświadczenie w budowie ogniw litowo-jonowych oraz kwasowych, a także budowanie tego typu obiektów. Wykorzystana energia należy do najnowocześniejszych na świecie. Jak mówi Bieszczad, chodzi o to, żeby nie marnować darmowej energii, z której może skorzystać bardzo dużo zakładów.

Nie mamy własnych dużych elektrowni jądrowych, staramy się mądrze wykorzystywać, to co daje nam natura. Jeśli ta technologia sprawdzi się, mam nadzieję, że tego typu przedsiębiorstwa będą powstawać w całym kraju.

Przedsiębiorca mówi, że jego firma została wybrana ze względu na jej doświadczenie – współpracowała z firmą amerykańską GI w Bielsku-Białej. Podkreśla, że jego firma bardzo dużo inwestuje na terenie całego kraju. Również firmy zachodnie rozwijają swoje inwestycje, nie tylko w zachodniej Polsce, ale również wschodniej – w specjalnej strefie ekonomicznej w Mielcu i podstrefach w Rzeszowie, Dębicy i Tarnobrzegu. Głównie rozwijane są lotnictwo i motoryzacja. Jak mówi Bieszczad, branże te zapewniają „miejsca pracy, dla tych którzy zdobywają wysokie doświadczenie i zostają tutaj na miejscu”.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.M.K./A.P.

Kuśnierz: Od zeszłego roku obowiązują zwolnienia podatkowe na terenie całego kraju

Adam Kuśnierz – dyrektor tarnobrzeskiej, specjalnej strefy ekonomicznej opowiada o powołaniu i zadaniach tego przedsiębiorstwa.

 

 

Tarnobrzeska, specjalna strefa ekonomiczna jest specjalnym obszarem przemysłowym, który został powołany 20 lat temu. Powołanie miało miejsce w szczególnie trudnej sytuacji gospodarczej – mówi Adam Kuśnierz.

Głównym zadaniem strefy było przywrócenie równowagi gospodarczej na obszarach, które tego potrzebowały. Historycznie, profitem dla takiego przedsiębiorstwa była możliwość zwolnienia podatkowego, co dawało zastrzyk finansowy dla działalności.

Do skutku doszła idea, która związana była z możliwością wspierania inwestycji na obszarze całej Polski. Do tej pory takie zwolnienia podatkowe można było udzielić tylko na terenach specjalnych stref ekonomicznych. Dzięki wejściu w życie rozporządzeń oraz ustawy o wspieraniu nowych inwestycji, w ubiegłym roku, tego typu zwolnienia są już możliwe na teranie całego kraju.

Jeżeli chodzi o podstrefę w Tarnobrzegu, jest ona związana z tradycjami tam panującymi. Największy zakład pochodzi z branży automotive, a w Sandomierzu ulokowana została huta szkła, która dostarcza surowiec do produkcji. Przemysł w Tarnobrzegu pierwotnie opierał się na przemyśle siarkowym, obecnie na tym terenie powstała nowa grupa „Siarkopol”, której główną branżą jest branża chemiczna.

Utworzenie specjalnych stref ekonomicznych spowodowało drastyczny spadek bezrobocia w Polsce. Cel, który im przyświecał, został w zupełności spełniony – twierdzi Adam Kuśnierz.

M.N.

Dynak: W górnictwie przez manipulacje bogacą się cwaniacy, a tracą górnicy i całe społeczeństwo

O problemach dręczących polskie górnictwo mówi Mirosław Dynak ze Związków Zawodowych Kadra w kopalni Budryn.

Mirosław Dynak ze smutkiem mówi, iż w górnictwie od lat obecne są manipulacje. Jest to, jak mówi, jeden z tych problemów, z którymi władza będzie się musiała zmierzyć w przyszłości.

Od lat są manipulacje, cwaniacy, handlarze bogacą się, a traci całe społeczeństwo, tracą górnicy.

Gość „Poranka WNET” mówi o nieprawidłowościach, jakie stwierdzono w Jastrzębskiej Spółce Węglowej, kiedy był w radzie nadzorczej KWKW. Podkreśla, że nikt nie poniósł wtedy konsekwencji za bezprawne działania. Co więcej, ludziom, którzy ujawniają takie rzeczy, ryzykują zwolnieniem.

W górnictwie jednak rządzą z drugiego fotela. […] Przychodzą ludzie świeży, którzy nie znają tej branży i są sterowani z tyłu.

Komentując formułowane zarzuty, że w górnictwie rządzą ludzie związani z SB, stwierdza, że takie osoby nie robią tego bezpośrednio. Dodaje, że „minister Tchórzewski robi co może, ale minister jest daleko”. Stwierdza, że reformy nie są do końca przeprowadzone.

A.M.K./A.P.

 

Szyszko: UNESCO chyba zorientowało się, iż zostało wprowadzone w błąd w sprawie Puszczy Białowieskiej

Czy możliwe jest uratowanie Puszczy Białowieskiej i przywrócenie jej wcześniejszego stanu? Są siły które chcą powstrzymać program naprawczy i zwalić winę na Polskę – mówi profesor Jan Szyszko.

 

 

Profesor Jan Szyszko mówił o pięknie Puszczy Białowieskiej, którą określił mianem pięknego dziedzictwa kulturowo-przyrodniczego polskiego leśnictwa i łowiectwa, pielęgnowanego przez miejscową ludność. Z żalem jednak zauważa, iż dobytek wypracowany przez poprzednie pokolenia zamieszkujące ten teren, został z premedytacją zniczony przez siły, które dzisiaj oskarżają Polskę o wytężone próby ratowania zagrożonego drzewostanu. Środowiska te twierdziły, iż:

Polski rząd wycina dla zysku ostatnią pierwotną puszczę Europy. Jest to swego rodzaju wielka arogancja i bezczelność.

Jak dodaje rozmówca Tomasza Wybranowskiego, Minister Środowiska Henryk Kowalczyk, pomimo oporu, podejmuje próby ratowania ekosystemu puszczy. Jego starania blokowane są jednak przez siły wywodzące się z zagranicy. Do akcji włączyła się także miesjcowa ludność zawiązała Komitet Obrony Puszczy Białowieskiej, który złożył zawiadomienie do prokuratury o braku wdrażania programu naprawczego mającego na celu ochronę puszczy. Powołują się oni na zapisy programu Natura 2000, w ramach którego Polska powinna zadbać o to, aby utrzymać puszczę dokładnie w takim samym stanie jak w dniu przystępowania do programu:

Chodzi o to, aby stan, który został dokładnie zapisany w dokumentach w roku 2008 trwał dalej, a w związku z tym, to co zostało zniszczone, powinno zostać odnowione.

Profesor Jan Szyszko podsumowuje straty, które w samym gnijącym drewnie wykoszą ponad 1,2 miliarda złotych. Dodatkowym kosztem jest również cena za odtworzenie siedlisk dla wielu gatunków które zamieszkiwały zniszczony obszar. Jak dodaje, potrzebna tu jest praca ponad podziałami. Trzeba uzmysłowić całemu światu, że to co stało się na terenie puszczy jest skandalem:

Trzeba pokazać światu winnych a nie obrażać Polaków. Trzeba na zzór choćby służb niemieckich, tak samo przestrzegać prawa Uni Europejskiej w Polsce, tak, jak przestrzega się w niemczech. Powinno się również ukarać tych, którzy do tego doprowadzili i sprawić, aby chociaż w wymiarze moralnym odpowiadali za miliardy złotych strat i zaginięcie siedlisk i gatunków. […] Trzeba być niezwykle bogatym państwem, aby tolerować tego rodzaju zachcianki ludzi, którzy nie mają zielonego pojęcia na temat tego, co znajduje się w samej puszczy, jeszcze przy okazji oskarżając polaków, iż niszczą zasoby przyrodnicze dla zysku.

W dalszej części rozmowy profesor Jan Szyszko odnosi się do inicjatywy podjętej przez Międzynarodowy Instytut Badań Humanistycznych i Przyrodniczych, który zaprosił do dialogu wszystkich tych, którzy przyczynili się do powstania skandalu na terenie Puszczy Białowieskiej. Chodzi o światowe media zarzucające Polsce szkodliwe działania. Wśród nich znalazły się nawet takie czasopisma naukowe jak Nature czy Science:

Proszę sobie wyobrazić, że nikt nie chce prowadzić dialogu na bazie konkretnych, szczegółowo opracowanych danych. […] W momencie w którym pojawiły się dane, to jest cisza i spokój. Ci którzy tak atakują Polskę boją się dialogu i konkretnych danych. Nie chcą oni przystąpić do dialogu.

Gość „Studia Dublin” skomentował także decyzję podjętą podczas 43 sesji UNESCO w Baku. Tam Komitet Światowego Dziedzictwa postanowił, iż nie wprowadzi Puszczy Białowieskiej na listę światowego dziedzictwa UNESCO w zagrożeniu. Opowiedział o bezczelności i celowym działaniu osób, które w 2014 roku łamiąc prawo ONZ, Polskie jak i Unijne, zgłosili Puszczę w sposób bezprawny i bez żadnej konsultacji z miejscową ludnością, do wpisania Puszczy jako Obiekt Dziedzictwa Przyrodniczego UNESCO. Oznacza to, iż obiekt ten jest zupełnie nietknięty ręką człowieka:

Doprowadzono do dualizmu prawnego. Z jednej strony istnieją zobowiązania wobec programu Natura 2000, gdzie Polska zobowiązała się do zachowania formy puszczy z 2008 roku, a z drugiej strony UNESCO, stanowiące o tym iż w puszczy nie można prowadzić żadnych działań, nawet naprawczych.

Jak stwierdza Jan Szyszko, oszukano ONZ nieprawidłowo wpisując Puszczę na listę UNESCO i doprowadzono do takiej sytuacji tylko po to, aby:

usprawiedliwić swoją działalność, przykryć indolencję i pokazać iż obiekt jest zagrożony, a Polacy chcieli go doszczętnie zniszczyć. Wychodzi na to, że UNESCO chyba zorientowało się, iż zostało wprowadzone w błąd i zwyciężył zdrowy rozsądek.

Trzeba pokazać całemu światu, że to Polacy są mistrzami w zakresie użytkowania zasobów przyrodniczych i mają misję do spełnienia, aby pokazać światu jak użytkować zasoby przyrodnicze, aby jednocześnie zachować je w dobrym stanie:

puszcza Białowieska jest przykładem dobrego gospodarowania leśnym ekosystemem. Uczcie się od Polaków, zamiast oskarżać ich że niszczą to, czego wy nie macie, ponieważ dawno to zniszczyliście.

Profesor Jan Szyszko podkreśla, iż powinniśmy teraz dokonać wszelkich starań w celu odtworzenia stanu puszczy z roku 2008 w myśl programu Natura 2000, a potem nic nie stoi na przeszkodzie, aby wpisać ten teren na Listę Dziedzictwa Kulturowo-Przyrodniczego UNESCO:

Zginęło ponad 3000 hektarów siedlisk, drzwostany na tysiącach hektarów powierzchni i trzeba jasno to powiedzieć na cały świat, napiętnować winnych i rozpocząć program naprawczy. […] Nie ma co prowadzić demagogicznych dyskusji, tu trzeba działać zgodnie z prawem i przywrócić ten teren do stanu z 2008 roku.

A.M.K.

Innowacyjna Poczta Polska – chce zastosować technologię RFID do sortowania przesyłek

Jeśli plany Poczty się powiodą, przesyłki będą mogły być śledzone w czasie rzeczywistym, a ich sortowanie będzie prostsze.

Poczta Polska realizuje swój pierwszy projekt finansowany ze środków Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Projekt „Automatyczna identyfikacja przesyłek”, planowany na 2,5 roku, zakłada zastosowanie technologii radiowej identyfikacji obiektów (RFID). Obecnie każdą przesyłek musi przeskanować operator skanera kodów kreskowych. Po wprowadzeniu technologii RFID dane będą trafiać automatycznie do systemu dzięki mikroskopijnym chipom umieszczanym na przesyłkach, choćby w nalepkach. Uprości to znacznie proces sortowania. Jak podaje Poczta Polska, do testowania nowej technologii wybrane zostały placówki Pruszczu Gdańskim, Szczecinie i Zabrzu.

Dynamiczne zmiany w branży usług pocztowych wymagają ciągłych innowacji. Dzięki technologii RFID mamy szansę usprawnić identyfikację i rejestrację przesyłek, dać możliwość śledzenia przesyłek w czasie rzeczywistym, poprawić bezpieczeństwo listów i paczek oraz zmniejszyć pracochłonność ich skanowania.

Tak o nowych rozwiązaniach mówi Paweł Przychodzeń, członek Zarządu Poczty Polskiej ds. logistyki. Są one częścią większego projektu „Automatyczna identyfikacja przesyłek”, wartego 9,1 mln zł. Został on zgłoszony do organizowanego przez NCBR konkursu na najlepsze pomysły innowacyjne.

Powstał zespół odpowiedzialny za przygotowywanie wniosków i opracowywanie projektów finansowanych ze źródeł zewnętrznych, w najbliższym czasie można spodziewać się kolejnych przedsięwzięć budujących przewagę konkurencyjną Poczty Polskiej.

Tak kolejne innowacje w Poczcie Polskiej zapowiadał cytowany już Paweł Przychodzień. Projekt ma zakończyć się więc w III kwartale 2021 r. Na podstawie wyników testów podjęta zostanie decyzji czy wprowadzić technologię we wszystkich placówkach.

A.P.