Kryzys niemieckiej branży motoryzacyjnej. Dr Konrad Popławski: Niemcy wzmacniali tradycyjne, nieekologiczne sektory

Dr Konrad Popławski o kryzysie sektora motoryzacyjnego w RFN, jego problemach z normami ekologicznymi; spolegliwości niemieckiego rządu i rosnącej nieufności obywateli.

Jakiś piasek wpadł w tryby tej dobrze naoliwionej machiny.

Dr Konrad Popławski mówi, że w  Niemczech branża motoryzacyjna  w ostatnich latach „trochę obrosła w tłuszczyk”, przez co nie uniknęła pewnych problemów. Wskazuje, że częściową winę za to ponosi „trochę zbyt spolegliwa” polityka niemieckiego rządu federalnego, gdzie kanclerz Angela Merkel była dostępna dla szefów koncernów samochodowych „niemal na telefon”. Dla dobra niemieckich samochodów:

Niemcy przymusiły Irlandię, by odłożyła regulacje klimatyczne.

Zdaniem eksperta pierwsze symptomy można było dostrzec już 5 lat temu, kiedy wykryto nieprawidłowości przy manipulowaniu badaniami emisji spalin w dieslowskich silnikach Volkswagena. Już w 2010 r. Spiegel wskazywał na praktyki koncernów motoryzacyjnych:

Koncerny od dawna pracują nad ekologią. Stworzyły centrum prac do oczyszczania spalin w ramach, którego ustalały tak naprawdę jak różnych norm unikać.

Od tego czasu spadło zaufanie klientów do niemieckich koncernów samochodowych. Coraz częściej pojawiają się postulaty, by zakazać wjazdu samochodów z silnikiem Diesla do niektórych niemieckich miast. Ekspert prognozuje, że zapaść przemysłu motoryzacyjnego może wywołać „szok” dla całej niemieckiej gospodarki:

Rysy są poważne i nie będzie łatwo ich zaklajstrować. Jest to przestroga przed polityczną hipokryzją; z jednej strony Niemcy kreowały się na lidera ekologicznej polityki energetycznej, z drugiej wzmacniali tradycyjne, nieekologiczne sektory.

Przypomina jak niemieccy biznesmeni „wyśmiewali samochody elektryczne Tesli”, twierdząc, że z doświadczenia wiedzą, iż inwestycja taka się nie opłaca. Okazuje się jednak, że „firma Muska staje się coraz bardziej dochodowa”. Dr Popławski zauważa, że wraz z obecnymi problemami branży może pojawić się tendencja, by dążyć do utrzymania jak największego zatrudnienia w niemieckich zakładach pracy. W sprawie tej na koncerny mogą wpływać niemieccy politycy. Nasz gość zauważa, że aż 20% akcji Vokswagena jest w posiadaniu rządu Dolnej Saksonii.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K./A.P.

Chądzyński: Tarcza nie działa w 100%. Rząd czeka na zgodę KE, by móc używać tarczy w przypadku dużych firm

O czym świadczą dane wskazujące na spadek produkcji przemysłowej i zatrudnienia? Jakie znaczenia ma punkt odniesienia? W czym tarcza antykryzysowa niedomaga? Odpowiada Marek Chądzyński.

 

Produkcja przemysłowa spadła o 1/4 w porównianiu do zeszłego roku.

Najbardziej ucierpiały branże eksportowe, w tym  motoryzacyjna, gdzie produkcja spadła aż o 80%. Gość audycji „Wszystko na temat tarczy antykryzysowej” komentuje statystyki wskazujące, że nasza sytuacja gospodarcza jest gorsza niż wynikało to z przewidywań ekonomistów. Odnosząc się do danych na temat spadku zatrudnienia zaznacza, iż

2/3 ubytków etatów to kwestia zmniejszania wymiaru pracy.

Przedsiębiorcy korzystają z możliwości zatrudniania pracowników w zmniejszonym wymiarze pracy, na co pozwala tarcza antykryzysowa.

Marek Chądzyński wskazuje na badania koniunktury prowadzone przez GUS i komercyjne podmioty, które „pokazują pewne odbicie” pod względem oczekiwań przedsiębiorców. Podkreśla, że  „bardzo istotny jest punkt odniesienia”. W marcu był nim przedkoronawirusowy luty, w maju kwietniowe odmrażanie gospodarki. Zauważa, że po miesiącu lock-downu odsetek firm mających poduszkę finansową, by funkcjonować dłuższy czas, wzrósł z 8 do 25%, co przypisuje działaniu tarczy finansowej.

Tarcza nie działa w 100%. Rząd czeka na zgodę Komisji Europejskiej, by móc używać tarczy w przypadku dużych firm

Rozmówca Łukasza Jankowskiego zwraca uwagę, że obecnie z tarczy antykryzysowej korzystają małe i średnie przedsiębiorstwa. Wskazuje na „dziesiątki odnośników, przepisy, w których przedsiębiorcy się gubili”. Zauważa, iż

Wszyscy się uczą na błędach.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Tarcza

Wiech: Stany Zjednoczone bardziej dbają o bezpieczeństwo energetyczne Europy niż Niemcy

Zastępca redaktora naczelnego portalu Energetyka24.pl mówi o przyszłości gazociągu Nord Stream 2, potencjalnych problemach gospodarczych Rosji i niemieckich planach ekspansji energetycznej.

Nord Stream 2 to projekt polityczny, pozbawiony gospodarczego sensu. Rosyjscy analitycy, którzy wyrazili taką opinię, zostali zwolnieni z pracy.

Jakub Wiech mówi o trudnościach Gazpromu w realizacji inwestycji Nord Stream 2. Projekt w zasadzie zablokowały sankcje amerykańskie oraz niezgoda niemieckiego urzędu regulacji energetyki na wyłączenie gazociągu z unijnych przepisów antymonopolowych. Dzisiaj również sąd UE odrzucił skargę rosyjskiego giganta energetycznego na nowelizację unijnej dyrektywy gazowej.

Nad niemiecko-rosyjskim gazociągiem ciąży widmo dalszych  sankcji USA. Mają to być sankcje odstraszające spółki europejskie od kupowani rosyjskiego gazu.

Jak mówi wiceszef redakcji portalu Energetyka24.pl, spadek popytu na gaz w związku z pandemią powoduje, że budowa Nord Stream 2 traci ekonomiczny sens:

Być może warto pozostawić krzyżyk na Nord Stream 2 i pozostawić budowę niedokończoną. Należy zadać sobie pytanie, czy ten projekt jest Rosji jeszcze potrzebny.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego dodaje, że:

Porażki Rosjan są oddechem dla Europy Środkowej, zwłaszcza dla Ukrainy, która mogła wynegocjować nową umowę tranzytową.

Jak mówi gość „Popołudnia WNET”, Nord Stream 2 miał służyć do wzmocnienia pozycji gospodarczej Niemiec, które planowały dystrybuować pozyskany stamtąd gaz do krajów chcących wdrażać transformację energetyczną i oprzeć się na energii odnawialnej z pomocniczą rolą gazu:

Smutna konkluzja jest taka, że USA bardziej troszczą się o energetyczne bezpieczeństwo Europy, niż Niemcy.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

W Polce powstaje jedno z 23. centrów obliczeniowych Microsoft. Borys: Będziemy mieć dostęp do nowoczesnych usług

Paweł Borys o tym, jak programy rządowe pomagają przedsiębiorcom w czasie kryzysu, lepszej sytuacji Polski od innych krajów oraz o miliardowej inwestycji amerykańskiego giganta nad Wisłą.

Polskie firmy i administracja będą miały dostęp do nowoczesnych usług.

Prezes Polskiego Funduszu Rozwoju wyjaśnia, dlaczego Microsoft inwestuje w naszym kraju miliard dolarów. Obywa się to w ramach realizowanego przez PFR we współpracy z PKO BP projektu utworzenia „chmury krajowej”. W celu rozwinięcia w naszych kraju centrum chmury obliczeniowej podpisana została umowa najpierw z Google, a teraz z Microsoftem. Nad Wisłą powstanie 23. na świecie centrum obliczeniowe amerykańskiej korporacji.

Ważne jest bezpieczeństwo naszych danych osobowych.

Jest to m.in. szansa zawodowa dla polskich informatyków. Paweł Borys przedstawia także efekty rządowych pakietów antykryzysowych. Przyznaje, iż

Dość długo trwa uzyskiwanie zgody dla dużych firm.

Do tej pory 145 tys. przedsiębiorstw dostało 30 mld zł. Zdecydowana większość firm to mikroprzedsiębiorstwa (105 tys.). Gość „Poranka WNET” podkreśla, że prawdopodobnie Polska na tle innych krajów europejskich mniej straci na kryzysie.

Aktualne prognozy mówią, że spadek wyniesienie ok. 10%. Najtrudniejszy moment w gospodarce mamy już za sobą.

Wyraża nadzieję, że dzięki poprawie sytuacji gospodarczej i programom rządowym „nie nastąpi skok bezrobocia”.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Marcin Horała: Planujemy stworzenie niezależnej, apolitycznej administracji wyborczej

Zgrzeszyliśmy nadmierną wolą kompromisu, przekazując zadanie organizacji wyborów samorządom mówi wiceminister infrastruktury

Marcin Horała mówi o pracach nad zasadami przeprowadzenia wyborów prezydenckich.

Planujemy stworzenie niezależnej, apolitycznej administracji wyborczej, podległej Krajowemu Biuru Wyborczemu. Wcześniej, jak zwykle, zgrzeszyliśmy nadmierną wolą kompromisu, przekazując te kompetencje samorządom.

Polityk wyraża nadzieję, że po zmianie swojego kandydata Koalicja Obywatelska złagodzi swoją obstrukcję.  Odpiera zarzuty o to, że Prawo i Sprawiedliwość „parło” do wyborów w maju.

Konieczność przeprowadzenia wyborów na prezydenta wynika wprost z obowiązującego w Polsce prawa.

Wiceminister infrastruktury mówi o swoim dystansie do koncepcji wyborów korespondencyjnych. Deklaruje, że poprze je tylko w wypadku, gdy względy epidemiczne wymuszą zastosowanie takiej metody. Zwraca uwagę, że wybory uzupełniające w samorządach przeprowadzone metodą tradycyjną nie doprowadziły do rozwoju epidemii.

Wypory prezydenckie powinny odbyć się jak najszybciej, w formie mieszanej.

Gość „Popołudnia WNET” zapowiada utworzenie ogólnopolskiego rejestru wyborców, w celu uniknięcia oporu opozycyjnych samorządowców przy organizacji wyborów.

Marcin Horała mówi również o sytuacji branży transportowej w dobie pandemii koronawirusa. Informuje, że rząd będzie niedługo przywracał loty krajowe.  Dodaje, że „tarcza antykryzysowa” zakłada dofinansowanie funkcjonowania krajowych lotnisk.  Zaznacza jednak, że samorządy nie mogą liczyć na to, że przy okazji pandemii zrzucą odpowiedzialność za zarządzane przez siebie porty lotnicze na administrację centralną.

Za wsparcie w swojej firmy powinien być odpowiedzialny większościowy udziałowiec.

Poruszony zostaje również temat Centralnego Portu Komunikacyjnego. Rozmówca Łukasza Jankowskiego stwierdza, że kryzys pandemiczny może spowodować, że ta strategiczna inwestycja może się zakończyć w idealnym z rynkowego punktu widzenia momencie, kiedy to branża lotnicza wróci już na swoje normalne tory.

W związku z epidemią CPK kupuje sobie czas, i być może nie będzie to inwestycja opóźniona. Rząd Platformy Obywatelskiej już w 2010 roku powinien podjąć decyzję o jej rozpoczęciu.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Dr Bartosiak: Kto będzie arbitrem na orbicie, może nie dopuścić innych. Nie ma nagrody za II miejsce w kosmosie

Czemu przestrzeń pozaziemska zyskuje na znaczeniu w rywalizacji mocarstw? Co daje przewaga na orbicie ziemskiej? Jakie kosmiczne marzenia mają amerykańscy miliarderzy? Wyjaśnia dr Jacek Bartosiak.


Przy MON powołany został pełnomocnik ds. przestrzeni kosmicznej. Dr Jacek Bartosiak wskazuje na rosnące znaczenie przestrzeni kosmicznej w rywalizacji między mocarstwami:

Kosmos staje się przestrzenią kwestionowaną.

Przypomina, że Stany Zjednoczone postanowiły o utworzeniu Kosmicznych Sił Zbrojnych, wskazując, że zwłaszcza kontrola nad niską orbitą ziemską będzie miała znaczenie w rywalizacji tego kraju z Chińską Republiką Ludową. Zauważa analogię między oceanem światowym, a przestrzenią kosmiczną. Jedno i drugie nie jest tak łatwe do nawigacji, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać.

Widzimy rosnący udział systemów obserwacyjnych z kosmosu.

Geopolityk przypomina rolę satelitów w I wojnie irackiej. Mają one znaczenie jako najwyższy punkt obserwacyjny, który ponad stulecie temu zapewniać miały samoloty. Tłumaczy, czemu wyścig o pierwsze miejsce w zdobyciu strategicznej przewagi na orbicie ma takie znaczenie:

Generalnie struktura topograficzna przestrzeni kosmicznej powoduje że jeżeli ktoś będzie tam arbitrem – ustanowi zdolności bojowe, zwłaszcza na niskich i średnich orbitach, to może uniemożliwić dostęp komuś innemu. Nie ma nagrody za drugie miejsce w kosmosie.

Dr. Bartosiak opowiada o wysiłkach SpaceX i innych amerykańskich firm zainteresowanych eksploracją kosmosu. Zauważa, że ich wizja jest całkiem odmienna od chińskiej.

Elon Musk chce uczynić z nas gatunek międzyplanetarny.

Dyrektor generalny Tesla Inc. chciałby by rakiety kosmicznie mogły wielokrotnie, a nie zużywać się po jednym starcie. Kosmos może być także nowym miejscem, do którego przenieść można by produkcję z Ziemii, tak by odciążyć planetę. Wizję taką przedstawia książka z 1976 r. „The High Frontier: Human Colonies in Space „, która zainspirowała, jak mówi dr Bartosiak, wielu ludzi, wśród których jest miliarder Jeff Bezos.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Kolczyński: Sytuacja w miarę się stabilizuje. Konto ARP zostało zasilane obligacjami w wysokości 1,7 miliarda zł

Paweł Kolczyński o polepszaniu się sytuacji gospodarczej polski, wychodzeniu z zamrożenia gospodarek europejskich, produktach oferowanych przez ARP, jak po nie aplikować i kto może z nich skorzystać.

 

Wedle danych Ministerstwa Rozwoju bardzo mocno wyhamowała liczba likwidowanych i zawieszonych działalności gospodarczych. Co więcej, odtwarzane są przez Polaków i zakładane nowe firmy. Więc wydaje się, że ta sytuacja w miarę się stabilizuje.

Paweł Kolczyński przyznaje, że obecna stabilizacja nie oznacza rozwiązania wszystkich problemów gospodarczych, jednak jest dobrym sygnałem. Odmrażana jest też gospodarka w innych krajach Unii Europejskiej.

Obserwujemy proces stopniowego uruchamiania tych zakładów, które były zamykane na okres pandemii.

Wiceprezes Zarządu Agencji Rozwoju Przemysłu S.A. widzi szansę dla Polski w dążeniach państw europejskich do skrócenia łańcuchów produkcji. Zauważa, że „mamy bardzo silne zaplecze kompetencyjne w tym zakresie”. Wyjaśnia też jak funkcjonuje tarca finansowa. W jej ramach ARP oferuje refinansowanie leasingu z 12-miesięczną karencji w spłacie rat leasingowych oraz pożyczki obrotowe. Celem tych ostatnich jest poprawa płynności przedsiębiorców. Mogą być one wykorzystane zarówno jak typowe pożyczki obrotowe, jak i do sfinansowania wypłat wynagrodzeń pracowników zatrudnianych przez małych i średnich przedsiębiorców.

Okres finansowania zakładamy tutaj do sześciu lat i proponujemy tutaj bardzo długi okres karencji. On może wynosić nawet 15 miesięcy.

Pożyczka taka wynosić może od 800 tys. do nawet 5 mln zł. Nasz gość zwraca uwagę, że w zeszłym tygodniu

Konto ARP zostało zasilane obligacjami w wysokości 1,7 miliarda złotych, więc zostaliśmy już wyposażeni w środki, które będą przeznaczone właśnie na działania antykryzysowe.

Wnioski można, jak zaznacza, składać za pośrednictwem internetowej aplikacji, więc aplikanci nie muszą odwiedzać siedziby ARP osobiście. Wyjaśnia warunki na, jakich przedsiębiorcy mogą uzyskać od nich pomoc.

Dodatkowym kryterium jest to, że dotyczy to małych i średnich przedsiębiorstw, które prowadzą pełną księgowość i co do zasady one są dedykowane dla tych, których poziom przychodów jest minimum 4 miliony złotych.

Mikroprzedsiębiorcom oferowane są inne rozwiązania z tarczy antykryzysowej i tarczy finansowej.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Tarcza

Kosiniak-Kamysz: Trzaskowski jest dużo mocniejszym kandydatem niż Kidawa-Błońska. Brakuje dialogu między różnymi klubami

Władysław Kosiniak-Kamysz o programie proobywatelskim, potrzebie budowy braterstwa i dialogu, swoich szansach na wygraną i tym, co należy zmienić w ustawie o wyborach.

28 czerwca to termin najbardziej prawdopodobny.

Władysław Kosiniak-Kamysz sądzi, że wybory prezydenckie odbędą się w ostatnią niedzielę czerwca. Taki termin jest według tego, co mówił poseł  Przemysław Czarnek ostatnim możliwym, by uniknąć opróżnienia urzędu Prezydenta RP. Potrzebny jest bowiem czas na drugą turę i na rozpatrzenie skarg wyborczych po tej ostatniej przez Sąd Najwyższy. Cała procedura kończyłaby się 5 sierpnia, w przeddzień końca kadencji prezydenckiej. O ustawie ws. wyborów mówi:

Ona wymaga poprawek, choćby nasze propozycje muszą być przyjęte, dotyczące wydłużenia otwarcia lokali.

Nasz gość chciałby, aby wybory były dwudniowe lub by przynajmniej głosowanie w niedzielę trwało dłużej od 6 do 22 (lub 23). Poprawka ta ma mieć na względzie bezpieczeństwo Polaków. Cieszy się, że wybory będą hybrydowe, ponieważ wielu Polaków nie chciała uczestniczyć w korespondencyjnych. Dodaje, że

Będziemy jeszcze zgłaszać lub popierać poprawki dotyczące harmonogramu wyborczego, bo  ta ustawa daje dużą uznaniowość marszałkowi Sejmu.

Należałoby zaś, jak mówi, wpisać do ustawy konkretne terminy zbierania podpisów czy trwania ciszy wyborczej.

Prezes PSL chce przywrócić do Polski ideę braterstwa. Obecnie bowiem brakuje dialogu i komunikacji. Tymczasem

Tylko współpracujące ze sobą społeczeństwo jest gwarantem trwałego bezpieczeństwa i rozwoju państwa.

Przyznaje, że nie stroni od ostrego języka, kiedy krytykuje urzędującego prezydenta. Przypomina, że także ten ostatni, kiedy startował 5 lat temu nie stronił od dosadnej retoryki. Jeśli jednak Kosiniak-Kamysz wygra wybory, to jak zapewnia, wyciągnie rękę do wyborców Andrzeja Dudy. Będzie prezydentem zarówno dla swoich wyborców, jak i tych, którzy go nie popierają. Kiedy będzie prezydentem, to zaprosi przedstawicieli wszystkich frakcji w polskim parlamencie do pracy w Kancelarii Prezydenckiej. Służyć to będzie dialogowi między formacjami politycznymi.

Rafał Trzaskowski jest dużo mocniejszym kandydatem niż Małgorzata Kidawa-Błońska. […] Szanse na I turę Andrzeja Dudy  przez dobre wyniki moje, Szymona Hołownii i Krzysztofa Bosaka radykalnie zmalały

Kandydat na Prezydenta RP podkreśla, że ma szansę na zwycięstwo z ubiegającą się o reelekcję głową państwa i ataki na niego ze strony obozu rządzącego to potwierdzają. Odnosząc się do wysokich notowań Szymona Hołowni stwierdza, że jest to efekt nowości. Jest to jednak fenomen inny niż Pawła Kukiza:

Paweł Kukiz ze swoją ideą JOW-ów, kontroli społecznej szedł przez wiele wiele lat. Finałem dla niego były wybory prezydenckie.

Muzyk był prawdziwie antysystemowym kandydatem, Jego obecny koalicjant mówi, że jest jedynym z ubiegających się o prezydenturę, który ma proobywatelskie postulaty.

W swoim programie mam właśnie ordynację mieszaną, dzień referendalny, wybór prokuratora generalnego w wyborach powszechnych, czy sędziów pokoju. To są idee obywatelskiego państwa demokracji bezpośredniej.

Nasz gość odnosi się również do obecnej sytuacji ekonomicznej kraju. Przytacza rozmowy, jakie miał z przedsiębiorcami, którzy wskazywali na plusy i minusy tarczy antykryzysowej. Zaznacza, że nie ma oporów przed docenieniem dobrych działań rządu, tam, gdzie je widzi i chciałby, by taka postawa była powszechna.

Odnoszą się do roli Chin w obecnej epidemii podkreśla, że nie patrzy na ChRL bezkrytycznie. Pozostaje jednak zwolennikiem utrzymania współpracy gospodarczej i dialogu z Państwem Środka:

Współpraca gospodarcza  z Chinami jest dla nas bardzo ważna. Zresztą podczas prezydentury Andrzeja Dudy stosunki dyplomatyczne zostały podniesione na najwyższy poziom w tej skali współpracy dyplomatycznej i jestem za utrzymaniem współpracy i dialogu z Chinami.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Zatoński: Rozporządzenie ws. 5G było w dziwny sposób modyfikowane. Mówiło się o wpływie amerykańskim

Cyberbezpieczeństwo, to, z jakim krajem współpracujemy i wielkie pieniądze. Marcel Zatoński o powtórzeniu aukcji 5G w Polsce, skróceniu kadencji szefa UKE i tym, o jaką stawkę toczy się gra ws. 5G.

Marcel Zatoński wyjaśnia, że rząd uznał zawieszenie aukcji przez stojącego na czele  Urzędu Komunikacji Elektronicznej Marcina Cichego za „zagrożenie prawne dla aukcji”. Z tego powodu postanowił rozpisać ją od nowa. Ministerstwo Cyfryzacji wprowadziło nowe przepisy, które pozwalają na jej unieważnienie. Powodem zawieszenia pierwotnej aukcji był wybuch pandemii koronawirusa.

Zmienią się warunki powoływania szefa UKE. Rząd twierdzi, że realizuje unijne zobowiązania.

Przy okazji tarczy antykryzysowej wprowadzono przepisy umożliwiające skrócenie kadencji prezesa UKE. Nasz gość zauważa, że „Komisja Europejska nie widzi związku między unijnymi przepisami a skróceniem kadencji prezesa UKE”. Władze unijne wskazują, że nie należy usuwać  niezależnego regulatora rynku.

Rozporządzenie pod koniec kwietnia w dziwny sposób modyfikowane. […] Trudno powiedzieć, kto zdecydował, to tym, że przepisy zostały w ten sposób zmienione. Mówiło się o wpływie amerykańskim.

Dziennikarz „Pulsu Biznesu” zauważa, że w sposób pozostawiający trochę do życzenia pod względem standardów tworzenia prawa wprowadzono do rozporządzenia „mocne zapisy”, które

Mogłyby wykluczyć część chińskich producentów.

Ostatecznie wycofano się z nich wprowadzając „miękkie zapisy”. Podkreśla, że o instalowanie w naszym kraju sieci 5G rywalizować mogą dwie firmy europejskie, dwie chińskie i kilkanaście amerykańskich. W rywalizacji tej chodzi o „cyberbezpieczeństwo, to, z jakim krajem współpracujemy i o wielkie pieniądze”.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Halicki: Dążymy do wyborów. Nie mamy pewności, czy znów nie będziemy mieli do czynienia z czymś, co będzie wyboropodobne

Andrzej Halicki o zmianie kandydata KO, tym, czy na Kidawę-Błońską była wywierana presja i czemu jej kampania poszła tak źle oraz o nowej ordynacji wyborczej i tym, co trzeba jeszcze w niej zmienić.

Andrzej Halicki komentuje wybór nowego kandydata Koalicji Obywatelskiej na prezydenta. Zauważa, że dyskusja miała charakter bardzo otwarty, bo z udziałem obu kandydatów: wybranego ostatecznie Rafała Trzaskowskiego i Radosława Sikorskiego. Ocenia, że to dobry dzień dla tej partii. Odpowiadając na pytanie, czy na kandydatkę KO była wywierana presja stwierdza:

Myślę, że to jej decyzja. Sama chciała ją ogłosić.

Krytykuje Zjednoczoną Prawicę za dążenie do ponownego wyboru Andrzeja Dudy za wszelką cenę. Zdaniem eurodeputowanego, Małgorzata Kidawa-Błońska jest ofiarą walki Koalicji Obywatelskiej o niedopuszczenie do „majowej usługi pocztowej”, jak Andrzej Halicki nazywa niedoszłe wybory 10 maja.

80%, a może i więcej naszych wyborców nie brało pod uwagę wzięcia udziału w wyborach w maju.

Nie zgadza się z oceną dra Rafała Chwedoruka, który stwierdził, że winę za niskie sondaże kandydatki KO ponosi winę jej sztab, który nie potrafił podkreślić jej zalet i ukryć jej wad. Podkreśla, że była wicemarszałek Sejmu „zapłaciła wysoką cenę” za wielomiesięczną kampanię o to, żeby wybory nie odbywały się w najgorszym momencie pandemii.

Gość „Popołudnia WNET” negatywnie ocenia działania polskiego rządu w związku z epidemią koronawirusa. Mówi, że władza zupełnie nie radzi sobie z obecnymi wyzwaniami. Poruszony zostaje również temat nowych zasad przeprowadzania wyborów. Europoseł Halicki stwierdza, że zmiany idą w dobrym kierunku, ale „diabeł tkwi w szczegółach”.

Mam nadzieję, że Senat poprawi na kolanie pisaną nową ordynację. W dalszym ciągu nie jest organizatorem PKW. Ta ordynacja powinna być poprawiona.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego zapewnia, że Senat nie będzie blokował nowej ustawy o wyborach prezydenckich, przeanalizuje ją jednak bardzo dokładnie. Jak twierdzi, wybór Rafała Trzaskowskiego, „młodego, samorządowego polityka”, na kandydata do najwyższego urzędu w państwie, jest bardzo pozytywnym sygnałem:

Cieszę się, że młode pokolenie dochodzi do głosu.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K./A.P.