Ratownik górniczy Jacek Gąsieniec opowiada o najtrudniejszych akcjach ratowniczych, wyszkoleniu, kadrach i procedurach ratownictwa górniczego.
Ratownik górniczy Jacek Gąsieniec opowiada o najtragiczniejszym roku w ratownictwie górniczym w 2016 roku.
Najtrudniejsza akcja była 29 listopada 2016 roku (…) 8 ofiar śmiertelnych, w tym mój kolega, dlatego utknęło mi to w pamięci. Przede wszystkim bardzo duży obszar, który był pod zawałem. To, co zawsze ludziom się wydaje, że najbezpieczniejszym miejscem w kopalni są komory maszyn ciężkich. W tym przypadku to było złudne poczucie bezpieczeństwa, bo w tych komorach zginęło wówczas najwięcej osób.
Gość Krzysztofa Skowrońskiego posiadający 21-letni staż w ratownictwie górniczym zwraca uwagę, że fundamentem są ratownicy, którzy pracują na co dzień pod ziemią w kopalniach, dzięki czemu są doskonale zaaklimatyzowani i znają środowisko.
Dyżurują w trzy lub 5-osobowych zastępach. Jeżeli jakiekolwiek zdarzenie następuje pod ziemią, to w pierwszej kolejności jadą wozem bojowym (…) z kierownikiem drużyny, z mechanikiem wozu bojowego i specjalistą z jednostki.
Ratownik Jacek Gąsieniec podkreśla, że jednostka jest świetnie wyszkolona i stanowi elitę światowego ratownictwa górniczego. Zaznacza też, że polskie ratownictwo górnicze ma bogate doświadczenie w międzynarodowych akcjach ratowniczych zdobyte m.in. w Turcji czy Armenii. Jednak obecnie polskie jednostki nie biorą już udziału w tego rodzaju misjach.
Wiceprezes KGHM ds. produkcji Radosław Stach o kondycji KGHM w trakcie pandemii, procesie wydobywczym miedzi i srebra.
Wiceprezes KGHM ds. produkcji Radosław Stach ocenia, że spadki cen miedzi na świecie były istotne, ale ostatecznie ich poziom jest znacznie lepszy, niżeli prognozowali analitycy. Na pytanie redaktora Skowrońskiego o przebieg procesu pozyskiwania miedzi, przedstawiciel KGHM opisuje proces produkcyjny:
Nazywamy to potocznie-miasto podziemne. Króciutka podróż, zjeżdżamy klatką, wsiadamy do Land Rovera (…) w tym miejscu, gdzie dojedziemy, są wielkie maszyny, które wydobywają rudę miedzi. Transportują ją na przenośniki taśmowe, potem z powrotem do szybu na górę i cały proces technologiczny trwa.
Gość „Poranka Wnet” wskazuje, że w ciągu jednego dnia, kopalnia KGHM wydobywa 100 tys. ton rudy miedzi z kopalń. Produktem ubocznym jest natomiast srebro, którego Polska jest zależna od wydobycia od pierwszego do trzeciego co do wielkości producenta srebra.
Wiceprezes Radosław Stach podkreśla, że KGHM International posiada wiele aktywów zagranicznych, ale:
Najważniejszym naszym aktywem jest Chile. Nie Kanada, ale Ameryka Południowa jest dla nas największym i najważniejszym projektem. Jeśli chodzi o Amerykę Północną to mamy tam małe projekty i na tę chwilę są rentowne.
Na pytanie o opłacalność budzącej kontrowersje inwestycji w Kanadzie, wiceprezes KGHM oświadczył, że:
Uważam, że inwestycja była dobra. Natomiast, faktycznie jak ona zostanie zakończona na etapie projektu zakończenia finansowania, wtedy będziemy mogli podliczyć wszystkie środki i powiedzieć sobie, czy to był dobry ruch, czy nie, ale to jeszcze nie jest ten moment.
W Polsce są najszersze immunitety w Europie, minister sprawiedliwości nie ma nic do powiedzenia, bo to sędziowie sądzą sędziów, a to u nas, a nie w Pradze czy Berlinie, sędziowie wychodzą na ulice.
Mariusz Patey, Filip Januszewski, Marcin Warchoł
Wywiad z Marcinem Warchołem – sekretarzem stanu i pełnomocnikiem Rządu ds. praw człowieka. Rozmawiał Mariusz Patey. Przygotowanie: Mariusz Patey i Filip Januszewski.
Mamy 26 sędziów na 100 tysięcy obywateli, ale jeśli spojrzymy na efekty pracy, to niestety jesteśmy blisko końca listy. W 2013 roku minister Jarosław Gowin przeprowadził badania dotyczące wpływu zwiększenia liczby asystentów na pracę sądów. Co się okazało? Sądy z największą ilością asystentów pracowały najwolniej.
Bez zmiany modelu, bez odejścia od korporacjonizmu, system sądowniczy nie będzie ani skuteczniejszy, ani sprawiedliwy. Zarówno przywołane diagnozy sędziów Rzeplińskiego i Stępnia, jak i wyrażane w sondażach opinie społeczeństwa jedynie to potwierdzają.
Jakie są zatem fundamenty przeprowadzanej przez Was z takim zaangażowaniem reformy?
Są trzy filary. Pierwszym jest zmiana modelu wyboru sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa z korporacyjnego na demokratyczny. Członkowie KRS są powoływani przez Sejm większością trzech piątych głosów – ta procedura została stworzona na wzór hiszpański. Warto zaznaczyć, że koalicja rządząca nie miała takiej większości w Sejmie.
Drugim jest wprowadzenie nowego modelu postępowania dyscyplinarnego przez stworzenie Izby Dyscyplinarnej w Sądzie Najwyższym, niepowiązanej organizacyjnie ani osobowo z innymi sądami, w myśl zasady nemo iudex in causa sua. Izba ta w pierwszym roku jej orzekania wydała wiele orzeczeń pozbawiających immunitetu bądź usuwających z zawodu sędziów łapówkarzy, złodziei, pijanych kierowców czy stosujących przemoc domową. Jej rozstrzygnięcia o wydaleniu z zawodu zapadały często na jednej rozprawie, podczas gdy wcześniej sądom średnio półtora roku zabierało samo pozbawienie immunitetu sędziów nadużywających zaufania publicznego.
Sąd Najwyższy pozostawił w zawodzie sędziego, który na stacji benzynowej dopuścił się kradzieży 50 złotych, czy innego sędziego, który ukradł część do wkrętarki. Należy zadać pytanie: jaką moralną legitymację ma sędzia, który jest złodziejem, do sądzenia innych złodziei? Dlatego nowa Izba Dyscyplinarna zyskała szybko aprobatę społeczną, w przeciwieństwie do Sądu Najwyższego.
Jest wreszcie trzeci filar, czyli Izba Kontroli Nadzwyczajnej. Ta izba uchyla niesprawiedliwe wyroki. Ostatnio prokurator generalny wygrał tam w sprawie ochrony przed lichwą, gdzie pewna pani padła ofiarą oszustwa. Odsetki były czterokrotnie zawyżone. Ta izba wprowadza elementarną sprawiedliwość, uchylając wyroki sądów, które stają po stronie – choćby jak w tym przypadku – lichwiarzy.
Transparentny system powoływania sędziów, sprawiedliwe sądzenie i uchylanie niesprawiedliwych wyroków wydawanych w sądach powszechnych – to są trzy fundamenty naszej reformy. (…)
Jaki jest Pana zdaniem wpływ Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i europejskich środowisk prawniczych na kształt reform w Polsce? Czy Trybunał Federalny Niemiec ma silniejsze umocowania traktatowe niż polski Trybunał Konstytucyjny?
Dane porównawcze z różnych krajów pokazują, że tam, gdzie nie ma rad sądownictwa w polskim rozumieniu albo gdzie są one powoływane przez władzę wykonawczą lub ustawodawczą, sądownictwo cieszy się największym zaufaniem. Niemcy, Czechy, Austria i Luksemburg pozostają w czołówce rankingu zaufania do wymiaru sprawiedliwości, a w krajach tych nie ma w ogóle rad sądowniczych. Demokratyzacja procesu wyboru do rad sądowniczych jest kluczem do poprawy kondycji sądownictwa i do odzyskania społecznej akceptacji dla sądów.
W Niemczech sędziów do sądu najwyższego powołują politycy – komitet wyboru sędziów składa się z 16 przedstawicieli Bundestagu i 16 ministrów landowych. W Hiszpanii sędziów do krajowej rady sądownictwa powołuje parlament, w Szwecji i Danii rady sądownictwa powołują ministrowie sprawiedliwości, a w Irlandii sędziów sądu najwyższego rekomenduje rząd, a powołuje prezydent przy niewiążącej opinii rady sądownictwa.
W Polsce grupka stanowiąca niewielką część środowiska sędziowskiego, która jest za korporacyjnością, sabotuje reformy, wykorzystując hasło „ulica i zagranica”. Uważają, że skargi w Unii Europejskiej i anarchizacja wymiaru sprawiedliwości są ich najlepszą bronią. Teraz wpadli na pomysł kwestionowania statusu sędziów wybranych w sposób demokratyczny. Groteskowość tej sytuacji polega na tym, że to sędziowie wybrani korporacyjnie lub wręcz przez Radę Państwa PRL kwestionują mandat demokratyczny. To jest oś całego sporu. Kwestionowanie statusu sędziego to również kwestionowanie wydanych przez niego wyroków w sprawach zwykłego obywatela, który stał się w tym sporze zakładnikiem. Sprawy są odwlekane, a sędziowie, tacy jak Igor Tuleya, realizują swoje polityczne interesy na forum Unii Europejskiej.
A jeśli chodzi o Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, to wydał on 19 listopada ubiegłego roku wyrok, który został instrumentalnie wykorzystany przez to środowisko, bo w żadnym miejscu TSUE nie zakwestionował ani Izby Dyscyplinarnej, ani KRS. Co więcej, wskazał w punkcie 130., że nie ma jednego modelu ani rad sądowniczych, ani sądownictwa dyscyplinarnego.
Ponadto w punkcie 145. wprost zaznaczył, że decyzje prezydenta w sprawach powołania sędziów SN nie mogą być przedmiotem kontroli sądowej. Ten wyrok „nadzwyczajna kasta” przedstawia jednak w sposób kłamliwy i wykorzystuje go do podważania statusu sędziów. Dlatego ustawa grudniowa chroni ład i porządek, zakazując podważania decyzji innych sędziów. Ustawa wskazała za niezgodne z konstytucją i ustawami kwestionowanie statusu jednego sędziego przez drugiego. Jest to sprawa dla Izby Dyscyplinarnej, bowiem trudno oczekiwać akceptacji takiego zachowania. Co do kwestii odpowiedzialności dyscyplinarnej, to nasze rozwiązania nie poszły tak daleko, jak ma to miejsce w niektórych krajach. W Czechach postępowanie dyscyplinarne wszczyna minister sprawiedliwości lub prokuratura, nie ma też rad sądownictwa. Niemcy czy Austria nie mają sędziowskich immunitetów. W Polsce są najszersze immunitety w Europie, a minister sprawiedliwości nie ma nic do powiedzenia, bo to przecież sędziowie sądzą sędziów, a mimo to, to u nas, a nie w Pradze czy Berlinie sędziowie wychodzą na ulice. Paradoks.
Cały wywiad Mariusza Pateya z wiceministrem sprawiedliwości Marcinem Warchołem, pt. „Polskie sądownictwo: korporację zastąpić demokracją”, znajduje się na s. 4 lipcowego „Kuriera WNET” nr 73/2020.
Od 2 lipca „Kurier WNET” wraca do wydania papierowego w cenie 9 zł.
Ten numer „Kuriera WNET” można nabyć również w wersji elektronicznej (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) w cenie 7,9 zł pod adresem: e-kiosk.pl, egazety.pl lub nexto.pl.
Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
Wywiad Mariusza Pateya z wiceministrem sprawiedliwości Marcinem Warchołem, pt. „Polskie sądownictwo: korporację zastąpić demokracją”, na s. 4 lipcowego „Kuriera WNET” nr 73/2020
Rzecznik prasowy Centrali ZUS, Paweł Żebrowski o zwolnieniach z ZUS w ramach tarczy antykryzysowej, dodatku solidarnościowym i
Rzecznik ZUS, Paweł Żebrowski wskazuje, że zwolnienie z obowiązku płacenia składek na ZUS skończyło się 30 czerwca i obecnie nie można już wnioskować o tę ulgę. Dodaje, że program ten cieszył się dużym zainteresowaniem:
Umorzyliśmy składki na kwotę ponad 11 mld złotych, w tym 4 mld zł za marzec, ponad 3,5 mld zł za kwiecień i około 3,7 mld zł za maj. Zwolnieniem zostało objętych około 6,5 mln osób ubezpieczonych. Te liczby mogą robić wrażenie.
Na pytanie redaktora Łukasza Jankowskiego o wydłużenie lub trwałe zmodyfikowanie płatności składek do ZUS, rzecznik Zakładu Ubezpieczeń Społecznych oznajmia, że jeśli będzie wola rządu, aby dokonać takich zmian, zakład jest gotowy do zastosowania się do zaleceń.
W kwestii dodatku solidarnościowego przyjętego w tarczy antykryzysowej 4.0., Paweł Żebrowski przytacza najnowsze dane:
Od 21 czerwca do ZUS złożono około 73 tys. wniosków. Zaledwie po 4 dniach, czyli już 25 czerwca zakład wypłacił pierwsze świadczenia. No i do 3 lipca ZUS wypłacił dodatki dla 60 tys. osób na kwotę ponad 76 mln złotych.
Gość „Popołudnia WNET” podkreśla również, że dokumenty o przyznanie dodatku solidarnościowego po utracie pracy, muszą być złożone elektronicznie przez platformę usług elektronicznych. Jeżeli ktoś nie posiada takiego konta, może skorzystać z instruktarza zamieszczonego na stronie ZUS.
Wiceminister funduszy i polityki regionalnej o projekcie ustawy dotyczącej mobbingu, zrównania płac kobiet i mężczyzn oraz luce płacowej.
Wiceminister Anna Gembicka komentuje projekt ustawy o mobbingu, który dotyczy kwestii zróżnicowania płac pomiędzy kobietami, a mężczyznami:
Liczba pracujących kobiet jest mniejsza od liczby pracujących mężczyzn (…) Ale jeżeli kobiety zdecydują się podjąć zatrudnienie, chcemy żeby mogły być wynagradzane w sprawiedliwy sposób (…) Chodzi o to, że jeżeli mamy takie same stanowiska, które wymagają takich samych kompetencji, zakres zadań jest taki sam, a te płace są różne i tym kryterium jest płeć – żeby można było temu przeciwdziałać.
Rozmówczyni Łukasza Jankowskiego powołuje się na raport, który wskazuje, że gdyby liczba kobiet zatrudnionych w Polsce zwiększyłaby się o 500 tys. to środki płynące do gospodarki do roku 2025 zwiększyłyby się od 90 do 180 mld zł.
Wiceminister w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej Anna Gembicka wierzy, że przyjmowane przepisy są możliwe do wyegzekwowania, a ich wdrożenie przyniesie założone skutki, choć:
Niestety osoby, które pracują w mniejszych ośrodkach, gdzie to bezrobocie jest wyższe, bardzo często się boją po prostu zaprotestować, boją się zawalczyć o swoje prawa, bo wiedzą, że trudno im będzie znaleźć inną pracę. My też to wiemy, my też to rozumiemy, dlatego mam nadzieje, że te przepisy też doprowadzą do zmiany mentalności, do zmiany podejścia, także pracodawców.
Co zmieniło się na Dolnym Śląsku w czasie rządów Zjednoczonej Prawicy? Czy można wierzyć Rafałowi Trzaskowskiemu? Paweł Hreniak o tym, dlaczego należy głosować na Andrzeja Dudę.
Paweł Hreniak o kampanii prezydenckiej na Dolnym Śląsku, którą prowadzi również osobno w tym województwie. Przekonuje Dolnoślązaków do oddania głosu na Andrzeja Dudę:
To będą takie wybory, w których każdy głos będzie ważny.
Poseł PiS mówi, co przez ostatnie pięć lat zmieniło się na Dolnym Śląsku. Podkreśla zakończenie wielu inwestycji komunikacyjnych.
Dolny Śląsk staje się najlepiej skomunikowanym miejscem w kraju.
Przypominamy, że na Dolnym Śląsku wygrał Duda. Wszakże wrocławianie nie byli przychylni podczas I tury obecnej głowie państwa. W stolicy Śląska Andrzej Duda zdobył 28% poparcie. Jednak już nieodległych od Wrocławia gminach urzędujący prezydent wygrywał w I turze, osiągając ponad 60% głosów.
Poseł PiS krytykuje Rafała Trzaskowskiego zarzucając mu, że jednego dnia mówi jedno, a drugie drugie. Podkreśla, że potrzebna jest „bliska współpraca rządu i prezydenta, przy Senacie, który blokuje dobre rozwiązania”. Dodaje, że
Ludzie zostali włączeni na nowo w cykl funkcjonowania państwa, znowu czują się obywatelami.
Dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego o kondycji ekonomicznej Polski i Europy, wzroście bezrobocia i skutkach kryzysu ekonomicznego.
Piotr Arak przewiduje, że polska gospodarka zanotuje w tym roku, znacznie mniejszą niżeli przewidywano recesje gospodarczą.
Spodziewamy się tego, że jednak polska gospodarka zanotuje znacznie niższą recesję gdzieś na poziomie 4-3%. To jest w dużej mierze dzięki temu co państw wykonało (…) Polska ma szanse być jednym z tych krajów, które będzie miało tę recesję najniższą, najpłytszą.
Gość Łukasza Jankowskiego zwrócił także uwagę, że liczba firm w Polsce jest dzisiaj większa, niżeli przed wybuchem kryzysu spowodowanego pandemią. Ekonomista podkreśla, że Polska ma bardzo korzystne warunki do prowadzenia działalności gospodarczej, pomimo dużej biurokracji i nie należy wprowadzać dodatkowych mechanizmów upraszczających:
Zaledwie 6 krajów w UE ma liniowe opodatkowanie dla działalności gospodarczej, spośród tych 6 krajów jednym jest Polska (…) Ryczałtowy ZUS, podobnie to jest mechanizm, który w bardzo małej liczbie krajów jest stosowany. W wielu krajach europejskich, prowadzący działalność gospodarcza płacą proporcjonalny wysokość składek i podatków, które uzyskują.
Dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego ocenia, że europejskie instrumenty finansowe są bardzo konserwatywne, a większość najbogatszych państw z grupy OECD nie wprowadzi na stałe mechanizmu zadłużania się w takich wielkościach jak ma to miejsce w obecnej chwili w Europie.
Rzecznik MŚP mówi o nowych rozwiązywaniach antykryzysowych. Postuluje poprawę systemu „małego ZUS” i radykalne uproszczenie podatków.
Adam Abramowicz mówi o zmianach w tarczy 4.0, jakie mu się udało wynegocjować, jako rzecznikowi małych i średnich przedsiębiorstw. Wymienia wprowadzenie dopłat do odsetek kredytów.
To bardzo ważne dla przedsiębiorców, bo pierwsze środki szły na utrzymanie miejsc pracy, a w aktualnej sytuacji, już po blokadzie, trzeba zacząć spłacać kredyty.
Rozmówca Łukasza Jankowskiego uwypukla również likwidację zmniejszenia odszkodowania dla osób pracujących na umowie agencyjnej po ich rozwiązaniu:
Agencje ubezpieczeniowe zaalarmowały, że byłaby to dla nich śmierć ekonomiczna, gdyby banki chciały z nimi rozwiązać umowę bez odszkodowania. Teraz już agenci mogą się czuć bezpiecznie.
Poruszony zostaje również temat tzw. wakacji kredytowych. Czwarta odsłona „tarczy antykryzysowej” nałożyła na banki obowiązek ich udzielania.
Banki powinny zrozumieć, że powinny zajmować się nie tylko wypracowywaniem zysku, ale pełnią ważną rolę w krwiobiegu gospodarki. Kredyty są niezbędne do jej sprawnego funkcjonowania
W opinii gościa Radia WNET należy znieść ograniczenie obrotu do 10 tys. zł dla przedsiębiorstw mających płacić tzw. mały ZUS.
To jest rzecz, którą można zrobić od ręki. Potrzebujemy nowych, mniej obciążających dla budżetu rozwiązań.
Zdaniem rozmówcy Łukasza Jankowskiego warto rozważyć włączenie małych przedsiębiorców do systemu na wzór KRUS. Dodaje, że konieczna jest rewizja stawek podatkowych:
Podatek zryczałtowany może przynieść do budżetu więcej pieniędzy, niż dzisiejsze, bardzo skomplikowane formy podatku dochodowego.
Adam Abramowicz postuluje rzeczywiste przyspieszenie prac sądów gospodarczych. Poruszony zostaje również temat pomocy dla branży turystycznej:
Pierwsza wersja bonu turystycznego przypominała pomoc socjalną, a nie wsparcie dla turystyki. Pomijała m.in. przedsiębiorców. Ostatecznie wybrano rozwiązanie pośrednie: bon na dzieci.
Ekonomista i prezes Fundacji Ambitna Polska, Janusz Wdzięczak o tarczy antykryzysowej, o poprawiającym się wskaźniku PMI i kondycji polskiej gospodarki.
Gość Łukasza Jankowskiego stwierdza, że porównywanie kryzysu spowodowanego pandemią COVID-19 do poprzedniego kryzysu ekonomicznego z 2008 jest nieuprawnione, gdyż obecna sytuacja spowodowana została czynnikami biologicznymi, a nie problemami wynikającymi ze struktury gospodarki. Z tego powodu należy podejść do niego zupełnie inaczej.
Czynnik biologiczny, który powodował problemy gospodarcze ustąpił, więc gospodarka będzie wracać do stanu z początku marca 2020 roku. Kryzys nie był spowodowany problemami strukturalnymi, ale pandemicznymi, które przestają funkcjonować.
Na pytanie redaktora o sytuacje na rynku pracy dr Wdzięczak dodaje, że nie nastąpił przestój w sektorze budowlanym, IT czy farmaceutyki. Dlatego też bezrobocie pojawi się w sposób zróżnicowany, zależnie od poszczególnych branż, które szczególnie dotknął etap zatrzymania w wyniku pandemii jak np. branża rozrywkowa czy eventowa, które ucierpią najbardziej.
Ekonomista zapytany o świadczenia z budżetu centralnego, które mają za zadanie wspomagać firmy w walce z kryzysem oznajmia, że:
Odwołując się do tradycyjnych przykładów czy lepiej dawać rybę czy wędkę, tutaj widać sprawność PFRu i innych instytucji finansowych, które próbują dawać i rybę i wędkę. Rybę, czyli bezpośrednie wsparcie jak postojowe i zabezpieczenia socjalne (…) Wędka to PFR i innego rodzaju instytucje finansowe. To narzędzia finansowe umożliwiające finansowanie w krótkim, średnim i być może w długim okresie.
Gość Radia Wnet sugeruje też rozważenie wprowadzenia ulg i pomocy pośredniej na przykład w podatku od nieruchomości czy wynajmu co może być pomocne dla branży na przykład gastronomicznej. Ekonomista zwraca uwagę także na ryzyka ze strony kapitału zagranicznego.
Warto też zadać pytanie, czy w momencie kiedy na polską giełdę trafi raczej nam nie bratni kapitał rosyjski i postanowi przejąc akcje jakiejś polskiej spółki energetycznej albo związanej z sektorem obronnym, czy nie zagrażałoby to interesowi państwa polskiego. Dlatego w ramach tarczy antykryzysowej pojawiają się różnego rodzaju formy przeciwdziałania takim wrogim przejęciom.
Wojciech Wardacki o wielkiej inwestycji Grupy Azoty w Puławach, tym, co pozwoliło na jej realizację i jak ułatwi ona eksport.
Nową inwestycją Grupy Azoty w Puławach jest nowy kompleks nawozowy umożliwiający wytwarzanie, pakowanie i wysyłkę nowych produktów na bazie saletry amonowej. Nowa wytwórnia ma obejmować docelowo dwie instalacje granulacji mechanicznej każda o zdolności produkcyjnej 1 200 ton/dobę saletry granulowanej mechanicznie lub 1 400 ton/dobę saletrzaku. Instalacja kosztowała z ok. 430 milionów zł. Wojciech Wardacki wyjaśnia, że inwestycja ta pozwoli lepiej dostosować się do oczekiwań rolników krajowych i zagranicznych, co pozwoli także na eksport. Przypomina, że zakład w Puławach od 1967 r. wytwarza nawozy na bazie saletry amonowej. Jest to najbardziej popularny nawóz mineralny.
Do tej pory produkowaliśmy w technologii wieżowej. […] Zmiana pozwoli nam produkować granule z granulatki mechanicznej.
Wskazuje, że nowy nawóz będzie umożliwiał daleki rozrzut. Nowa technologia pozwala najdłuższe uwalnianie składników, co jest, jak dodaje, dobre także dla środowiska. Podkreśla, ze realizacja tak wielkiej inwestycji nie byłaby możliwa bez wsparcia rządu. Przypomina, że
W Puławach wykorzystujemy technologie, które były wcześniej zostały opracowane w innych naszych zakładach. Ogromny dorobek mają pracownicy z Kędzierzyna, z Tarnowa. To pokazuje symbiozę i współpracę w ramach grupy.
Dodaje, że Grupa Azoty kupiła niemiecką grupę Kompo Export, zajmującą się produkcją nawozów specjalistycznych.