Zakaz hodowli zwierząt na futro i ograniczenie uboju rytualnego. PiS zaprezentował „piątkę dla zwierząt”

Na wtorkowej konferencji prasowej Jarosław Kaczyński zapowiedział zmianę przepisów dot. ochrony zwierząt przewidującą m.in zakaz wykorzystywania zwierząt w cyrkach i trzymania ich na krótkiej uwięzi.

Przed wyborami prezydenckimi temat ochrony zwierząt poruszany był na lubelskim zjeździe Forum Młodych PiS w którym udział wziął Jarosław Kaczyński. We wtorek Prezes PiS razem z szefem partyjnej młodzieżówki, Michałem Moskalem zaprezentowali na konferencji tzw. piątkę dla zwierząt. Jak powiedział szef Forum Młodych PiS:

Chcemy pokazać, że miarą naszego człowieczeństwa jest to, jak traktujemy zwierzęta. Chcemy zakazu hodowli zwierząt futerkowych oraz uboju rytualnego.

Ubój rytualny ma zostać ograniczony do potrzeb krajowych związków wyznaniowych. Większe kompetencje zyskać mają organizacje społeczne- przy odbieraniu zwierząt możliwa będzie asysta policji. Zdefiniowane ma zostać pojęcie kojca, a ochrona weterynaryjna zyska prawo nakładania mandatów. Większej kontroli poddane mają być schroniska, które prawo prowadzić będą miały jednostki gminne i organizacje pożytku publicznego.

Projekt zakazu ferm futerkowych składany był w polskim Sejmie w 2011 i 2016 r. W 2017 r. zmiany w tym kierunku zapowiedział Jarosław Kaczyński, jednak produkcja futer naturalnych nie została po tej deklaracji zabroniona. Zdaniem autora materiału „Krwawy biznes futerkowców”Janusza Szwertnera z Onet.pl, prezes PiS ugiął się pod naciskami branży futrzarskiej:

Lobby futerkowe okazało się silniejsze od Prawa i Sprawiedliwości, a stricte od prezesa Kaczyńskiego.

[related id=35825 side=right] Ówczesną zapowiedź zmiany przepisów komentowała w Radiu Wnet dr Lidia Błaszczyk, która zauważyła, że Polska jest trzecim po Danii i Chinach największym producentem futer naturalnych na świecie. Jak wskazuje pracowniczka Wydziału Biotechnologii i Hodowli Zwierząt Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologii w Szczecinie zakaz hodowli norek wiązałby się z koniecznością przetwarzania odpadów z ferm drobiu i firm przetwórstwa rybnego, które obecnie wykorzystywane są do karmienia hodowanych na futro zwierząt.

[related id=50185 side=left] Zdaniem Szczepana Wójcika, gdyby norki w Polsce nie były karmione tymi odpadami, to zyskałyby na tym firmy niemieckie, zajmujące się ich przetwórstwem. W wywiadzie dla Radia Wnet wyraził on opinię, że branża futrzarska potrafi sama poradzić sobie ze swoimi patologiami, dodając, że złe traktowanie zwierząt przełożyłoby się negatywnie na jakości uzyskiwanego z nich futra. Podkreślał on, że

Stowarzyszenie Otwarte Klatki współpracuje z firmami utylizacyjnymi. 90 % z tych firm należy do kapitału niemieckiego. Ta fundacja przyznaje się do tego, że współpracuje z tymi firmami. Mają oni wspólny cel – zniszczenie branży futerkowej w Polsce. Beneficjentem wprowadzenia ewentualnego zakazu w Polsce są właśnie niemieckie firmy.

Jarosław Kaczyński na konferencji podkreślił, że zmiana przepisów dotyczących ochrony zwierząt ma wymiar humanitarny, a przez to ponadpartyjny. Wskazał, że „w Polsce bardzo często mówi się o europeizacji, że Polska powinna być jak Europa”:

To czasem jest celne, a czasem nie warto się wzorować na państwach, które leżą na zachód od naszych granic. Ale na pewno to jest celne, jeśli mówimy o tym, żeby w Polsce humanitarne standardy odnoszące się do zwierząt były nie gorsze, a nawet może lepsze jeszcze niż w krajach na zachód od naszej granicy.

Fermy futrowe zostały zakazane w takich europejskich krajach jak Wielka Brytania (2000 Anglia i Walia, 2002 Szkocja i Irlandia Płn.), czy Austria (2004, w 6 z 9 krajów związkowych). W Niemczech w 2017 r. wprowadzono bardziej rygorystyczne przepisy dotyczące tej branży.

A.P.

Zaktualizowano cele polskiej polityki energetycznej do 2040 r. Ważna rola OZE i energii atomowej

Ministerstwo Klimatu zakończyło etap konsultacji projektu Polityki Energetycznej Polski do 2040 r. Jego główne filary to fundusze unijne, rozwój zeroemisyjnej energetyki i poprawa jakości powietrza.

Zgodnie z założeniami projektu w ciągu najbliższej dekady 60 mld zł z funduszy unijnych ma być skierowane do regionów, których gospodarka uzależniona jest od wydobycia paliw kopalnych- informuje wnp.pl. Cytowany przez portal minister klimatu Michał Kurtyka stwierdził, że

Dodatkowy cel przewiduje obniżenie do 2030 r. o 30 proc. ubóstwa energetycznego, oraz powstanie 300 tys. nowych miejsc pracy, dzięki rozwojowi energetyki odnawialnej w tym morskiej energetyki wiatrowej, jądrowej, czy elektromobilności, poprzez odpowiednie ustawienie priorytetów w polityce energetyczne.

Minister zauważył, że w porównaniu do poprzedniej wersji, w obecnym projekcie wprowadzono szereg zmian dotyczących nowoczesnych technologii. W ciągu 20 lat nasz kraj ma stworzyć równoległy do obecnego zeroemisyjny system energetyczny oparty na morskich farmach wiatrowych i blokach jądrowych:

Ten system musi powstać, bo bez niego nie utrzymamy ciągłości zaopatrzenia w energię elektryczną. To ogromne wyzwanie, ponieważ musi być on co najmniej wielkości obecnego systemu, a a obecnie ok. 70 procent mocy ma ponad 30 lat. Zadanie to oparte jest na dwóch strategicznych elementach – energetyce jądrowej i morskiej energetyce wiatrowej.

Elementem drugiego filaru strategii będzie stworzenie ok. 300 lokalnych obszarów zrównoważonych energetycznie. Trzecią podstawą rządowego programu jest jakość powietrza, która ma zostać podniesiona przez rezygnację z używania węgla w ciepłownictwie indywidualnym- do 2030 r. na terenach miejskich, a do 2040 r. na terenach wiejskich. Bardziej przyjazne dla środowiska ma stać się także budownictwo i komunikacja publiczna. W efekcie zmian do 2030 r. udział OZE w produkcji elektrycznej ma wynieść 32 proc., 14 proc. w transporcie i 28 proc. w ciepłownictwie.

A.P.

XV gospodarcze forum w Bledzie. Ambasador RP w Słowenii: Europa Środkowa pokazała, że chce być respektowana w UE

Europa Środkowa dynamicznie się rozwija, co budzi zazdrość „starej Unii” – mówi Krzysztof Olendzki.

Krzysztof Olendzki relacjonuje XV gospodarcze forum w Bledzie, w którym brali udział ministrowie spraw zagranicznych państw Europy Środkowej i Południowej.

Uczestnicy zadawali pytanie o właściwą odpowiedź na kryzysy wywołany pandemią COVID-19.

Jak ocenia dyplomata:

Europa Środkowa wyraźnie pokazała, że chce budować Unię Europejską i chce w niej być respektowana.

Ambasador RP w Słowenii dodaje, że drugim kluczowym tematem obrad był brexit. Zapewnia, że kraje Europy Środkowej współpracują na wielu płaszczyznach. Dyplomata szczególną uwagę na efektywność działań Grupy Wyszehradzkiej, które kooperują gospodarczo oraz m.in.  w dziedzinie bezpieczeństwa.

Ta część Europy dynamicznie się rozwija, dlatego budzi zazdrość tzw. starej Unii.

Rozmówca Magdalena Uchaniuk uwypukla rolę na forum premiera Mateusza Morawieckiego, którego wypowiedź została uznana za „ikoniczną”.

Gość „Poranka WNET” mówi o pewnym uspokojeniu sytuacji epidemicznej w Słowenii. W kraju obowiązują jednak wciąż liczne obostrzenia, jak obowiązek noszenia maseczek w przestrzeni publicznej. Prowadzona jest rejestracja wesel, a także uczestników Mszy świętych. Ograniczona jest dopuszczalna liczba widzów na sali kinowej. Zagrożeniem dla Słowenii są rozmiary epidemii w sąsiedniej Chorwacji.

Słoweński inspektor sanitarny przekazał mi wyrazy uznania dla antyepidemicznych działań polskich władz

Ambasador Olendzki przybliża sylwetkę słoweńskiego premiera Janeza Janšy. Wspomina jego rolę w demokratyzacji kraju w latach 90. Janez Janša jest politykiem konserwatywnym.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T / A.W.K.

Minister Gróbarczyk o rybołóstwie bałtyckim: Połowy paszowe to efekt nacisków państw skandynawskich

Minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej przedstawia trudną sytuację wyeksploatowanego rybacko Bałtyku. Mówi również o rekonstrukcji rządu i awarii warszawskiej oczyszczalni Czajka.


Marek Gróbarczyk mówi o rekonstrukcji rządu. Zapowiada, że premier Mateusz Morawiecki niedługo poinformuje o szczegółach zmian w Radzie Ministrów. Wyraża przekonanie, że Ministerstwo Gospodarki Morskiej zostanie utrzymane:

Jego utworzenie było jednym z istotnych założeń programowych Zjednoczonej Prawicy.

Gość „Poranka WNET” odnosi się do kwestii powrotu do rządu Jarosława Gowina. Stwierdza, że jest to kwestia ustaleń między koalicjantami, które jeszcze nie zapadły. Poruszony zostaje również temat problemów rybołóstwa bałtyckiego:

Zakaz połowu dorsz będzie utrzymany także w przyszłym roku.

Marek Gróbarczyk ubolewa nad kontynuowaniem procederu połowów paszowych, które zagrażają populacji dorsza bałtyckiego.

Unia Europejska zna ten problem. Połowy paszowe to efekt nacisków państw skandynawskich.

Rozmówca Magdaleny Uchaniuk zapowiada, że będzie negocjował przyznanie dodatkowych środków z UE na polskie rybółóstwo. Ministrowie państw członkowskich prowadzą w tej sprawie negocjacje.

Minister Gróbarczyk mówi również o wniosku do prokuratury w związku z zagrożeniem dla ludzi i dla środowiska, jakie wywołała awaria oczyszczalni Czajka:

Złożyliśmy zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Zlekceważył nasze ostrzeżenia.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T / A.W.K.

Kryzys rybołówstwa na Bałtyku. Hałubek: UE musi przestać słuchać lobbystów i niekompetentnych doradców

Prezes Związku Rybaków Polskich Grzegorz Hałubek mówi o konsekwencjach rabunkowej polityki Unii Europejskiej na Morzu Bałtyckim.


Grzegorz Hałubek mówi o strukturalnym zniszczeniu Bałtyku pod względem możliwości produkcyjnych dla rybołóstwa. Wyraża nadzieję, że nowy komisarz UE ds. rybołówstwa z Litwy będzie potrafił zadbać o Morze Bałtyckie.

Komisja Europejska powinna dbać o stan organizmów żywych. Jest to zapisane w traktatach.`

Prezes Związku Rybaków Polskich wskazuje, że powinien zostać uruchomiony proces egzekwowania odszkodowań od urzędników odpowiedzialnych za zły stan Morza Bałtyckiego. W opinii Grzegorza Hałubka przyczyną problemów Bałtyku były niekontrolowane połowy paszowe.

Doradztwo naukowe niestety mówi, żeby nadal je wykonywać. W takim wypadku zabraknie pokarmu dla dorsza,

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz|!

K.T / A.W.K.

Wiech: Odłożenie budowy Nord Stream II po otruciu Nawalnego to dobry PR dla Niemców

Jakub Wiech uważa, że Nord Stream II to gorący kartofel, który mógłby zostać odłożony w czasie, dzięki pretekstowi otrucia Aleksieja Nawalnego i wznowiony np. po wyborach w USA.


Redaktor portalu „Energetyka24”, Jakub Wiech wskazuje, że losy Nord Stream II są bardzo niepewne, a determinacja do zablokowania tego projektu jest tak duża, że Niemcy „pozostali osamotnieni” w kwestii dalszej budowy tego gazociągu.

Niemcy muszą kryć swojego rosyjskiego partnera biznesowego, który popełnia coraz dalej idące akty agresji wobec Europy. Sprawa Nawalnego jest poniekąd pretekstem, by pozbyć się tego gorącego ziemniaka w postaci Nord Stream II […] Nie ukrywajmy, to byłby dobry PR dla Niemców, by powiedzieć: „Patrzcie, rezygnujemy ze swojego kluczowego, bardzo ważnego projektu infrastrukturalnego, żeby ukarać Rosjan za sprawę Nawalnego”.

Zdaniem gościa Popołudnia Wnet, nałożenie moratorium na budowę Nord Stream II, które zasugerował już jeden z polityków CDU, byłoby dobrą opcją „na przeczekanie”, by wstrzymać się z kontynuowaniem tego projektu, na przykład do czasu rozstrzygnięcia wyborów w USA.

Redaktor Wiech podkreśla, że sprawa Nawalnego jest przemyślanym ruchem Rosji, która chce odwrócić uwagę od wydarzeń na Białorusi, kwestii przedłużenia kadencji Władimira Putina i kryzysu gospodarczego.

Reakcja ze strony świata, która jednoznacznie powiązała sprawę otrucia Nawalnego z administracją rosyjską jest wodą na młyn Kremla. Warto by świat podszedł do tego rozsądnie i nie rezygnował z tych wszystkich kwestii, które były otwarte, czyli np. przemian demokratycznych na Białorusi, skupiając się tylko na sprawie Nawalnego.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

M.K.

Dr Janusz Wdzięczak: Polacy pokochali zakupy w sieci. Jednocześnie lubią mieć rezerwę gotówkową

Jak obecny kryzys wpłynął na sposób robienia zakupów przez Polaków? Dr Janusz Wdzięczak o gotówce, płatnościach elektronicznych, anonimowości i rozwoju technologii, a także o sytuacji przedsiębiorców.

Dr Janusz Wdzięczak analizuje przemiany, jakie zaszły w bankowości pod wpływem kryzysu wokół koronawirusa. Zdecydowanie wzrosła liczba płatności elektronicznych- bezdotykowych i przelewów. Kupowano przez internet także te produkty, które wcześniej w ten sposób raczej nie były szerzej kupowane, jak żywność.

Zawieramy coraz częściej transakcje on-line.

Jak mówi ekonomista, Polacy, mimo że lubią płacić w sposób inny niż gotówką, to nadal lubią mieć ją pod ręką. Czują się dzięki temu bezpiecznie. Przypomina, że „na początku pandemii pojawiły się różne niesprawdzone zapowiedzi”, które do tego się przyczyniły. Wskazuje, że duże zakupy konsumpcyjne Polaków potwierdzają, iż

Sytuacja gospodarcza w Polsce jest względnie dobra.

Gość „Popołudnia WNET” odnosi się do problemu braku anonimowości w przypadku odchodzenia od płatności gotówką. Zwraca uwagę na wykorzystanie kryptowalut przez grupy terrorystyczne, które chcą uniknąć służb śledzących przelewy. Dodaje, że nadzieją jest rozwój technologii:

Następuje rozwój technologii blockchainowych, które także są bardzo trudne do namierzenia. Może się okazać, że powstanie wkrótce powstanie pieniądz cyfrowy, który także będzie anonimowy.

Dr Wdzięczak komentuje sytuację małych i średnich przedsiębiorców. Stwierdza, że zależy ona od tego, jak będą oni ze sobą współpracować, tworząc grupy pozwalające im na skuteczniejsze działanie.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Wiceminister finansów: Nie są planowane podwyżki podatków. Estoński CIT to w praktyce obniżka CIT

Jakie są prognozy gospodarcze? Czym różni się obecna sytuacja od tej z lat 90.? W jakim kierunku idzie świat? Co musi towarzyszyć niewidzialnej ręce rynku? Odpowiada Piotr Patkowski.

Prognozy są optymistyczne. […] nauczyliśmy się żyć z wirusem- wiemy, jakie niesie ryzyko i jak sobie z nim jako państwo poradzić pod względem zdrowotnym i finansowym.

Piotr Patkowski mówi o kondycji gospodarczej Polski po lockdownie. Pozytywnie ocenia sytuację, wskazując, że druga połowa bieżącego roku i przez cały rok 2021 będzie towarzyszyć nam „dynamiczne odbicie i odbudowywanie tego co straciliśmy”. Zaznacza, że sytuacja jest nieporównywalna do lat 90.

Wiceminister finansów niemniej jednak podkreśla, że najbardziej ucierpiały branże takie jak sektor kulturalny, czy lotniczy. Rząd skupia szczególną na nich uwagę. Nasz gość na pytanie w co inwestować, zachęca do inwestowania w obligacje Skarbu Państwa. Informuje, że rząd Prawa i Sprawiedliwości zamierza uprościć podatki oraz skrócić łańcuch dostaw. To ostatnie jest częścią międzynarodowej tendencji. Dodaje, że nie planowane są podwyżki podatków. Wskazuje, że

Estoński CIT to w praktyce obniżka CIT.

Patkowski odpowiada na pytanie, jak wyobraża sobie Polskę za dziesięć lat. Ocenia, iż

Świat idzie nieuchronnie w kierunku cyfryzacji, robotyzacji. W tym kierunku powinna i będzie podążać Polska.

Polityk odpowiada na pytanie o to, jakich współczesnych ministrów finansów najbardziej ceni. Wskazuje, że niektórzy politycy, jak Winston Churchill byli dobrymi premierami, ale złymi ministrami finansów.

Niewidzialna ręka rynku jest immanentną cechą gospodarki wolnorynkowej. […] Obok niewidzialnej ręki rynku może istnieć widzialna ręka państwa.

Podkreśla, że „zawsze obok niewidzialnej ręki rynku musi być stabilna ręka państwa”.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Białorusini chcą normalnego, demokratycznego państwa prawa. A my wolimy przyjaznego sąsiada, a nie wojska FR na Bugu

Polaków łączy z Białorusinami wspólna historia, wspólne wartości, a także wspólne interesy. Chcemy współpracować z sąsiadami na zasadach partnerskich i wzajemnych korzyści, a nie „integracji”.

Mariusz Patey

Zdjęcia Witold Dobrowolski

W 1991 r. Białoruś mająca zostać krainą historyczną, jednostką terytorialną ZSRR zamieszkałą przez „jednolity naród radziecki”, uzyskała kolejną szansę. Ogłoszenie niepodległości 25 sierpnia tegoż roku obudziło nadzieję wielu działaczy narodowych na rozwój białoruskiej kultury i pełną odbudowę języka białoruskiego z pomocą państwa. Niestety, w 1994 r., w wyniku kryzysu gospodarczego, bazując na resentymencie wielu mieszkańców do ZSRR i hasłach walki z korupcją, doszedł do władzy Aleksander Łukaszenka – obywatel sowiecki, dla którego Białoruś i Rosja to wspólna ojczyzna. (…)

Białorusini początkowo tolerowali rządy, które zapewniały względną stabilizację gospodarki. Nieprzeprowadzenie bolesnych reform rynkowych, jak to miało miejsce w Polsce, oszczędziło Białorusinom wielu niedogodności. Wielu obserwatorom wydawało się, że Aleksander Łukaszenka znalazł tzw. trzecią drogę. Już dwa lata po objęciu rządów rozpisał referendum dające mu szerokie uprawnienia. (…)

Budowa autorytarnego systemu władzy zajęła Aleksandrowi Łukaszence parę lat. Używając służb, niszczył swoich przeciwników politycznych, dyskredytując ich poprzez podważanie ich kompetencji, uczciwości, pozorując podjęcie przez nich współpracy z zagranicznymi służbami, a jak trzeba było – eliminując ich także fizycznie.

(…) Tworzono system zależności od władzy dziennikarzy, ludzi kultury, nauczycieli akademickich, a także przedsiębiorców. Należy podkreślić, że 77% miejsc pracy na Białorusi jest związanych z pracodawcą państwowym. (…)

Zbliżające się wybory prezydenckie wyzwoliły energię społeczną. Rozbita, skłócona tradycyjna opozycja, skutecznie dezawuowana przez propagandę propaństwowych i rosyjskich mediów, nie była w stanie wyłonić kandydatów mogących zyskać sympatię wyborców. Pojawiły się jednak nowe twarze: Wiktar Babaryka – prezes banku powiązanego z Gazpromem, bloger prowadzący wideobloga Siarhiej Cichanouski i biznesmen Waler Capkała.

Wokół kandydatów rozpuszczano plotki jakoby byli podstawieni przez Moskwę celem odsunięcia „patrioty” – Aleksandra Łukaszenki. Władze szybko doprowadziły do aresztowania Wiktara Babaryki i Siarhieja Cichanouskiego, a Waler Capkała został zmuszony do opuszczenia Białorusi. Działalność polityczną podjęła jego żona, Wieranika Capkała. Dzięki dużej aktywności społecznej udało się zebrać podpisy i zarejestrować kandydaturę żony Siarhieja Cichanouskiego, Świetlany. Pozostali kandydaci opozycyjni wsparli jej kandydaturę. Kandydaci, którym władze nie przeszkodziły w rejestracji list, stanowili tło dla głównego kandydata, Aleksandra Łukaszenki, i mieli odciągać uwagę od głównej kandydatki opozycji.

Program Swiatłany Cichanouskiej – osoby do tej pory spoza polityki, matki dwojga dzieci – był prosty. Przywrócenie konstytucji z 1994 r., zwolnienie wszystkich więźniów politycznych i przeprowadzenie nowych wyborów.

Propaganda Łukaszenki przedstawiała ją w oczach dziennikarzy zagranicznych, zwłaszcza z Zachodu, jako marionetkę Kremla, która ma doprowadzić do przejęcia Białorusi przez FR, czemu się ponoć sprzeciwiał się „patriota”, Aleksander Łukaszenka.

30 lipca w Mińsku doszło pierwszy raz do masowej demonstracji wymierzonej w prezydenta Łukaszenkę. Władze zareagowały aresztowaniami, jednak nie doszło do rozbicia demonstracji.

Fot. W. Dobrowolski

Podczas wyborów odbywały się mityngi z symboliką w barwach uznawanych za narodowe przez opozycję demokratyczną i środowiska emigracyjne Białorusi: biało-czerwono-białych. Sztab wyborczy Cichanouskiej, w którym znalazło się miejsce dla przyjaciółki aresztowanego Babaryki, Marii Kalesnikowej, oficjalnie nie przyznawał się do związków z protestującymi, jak i nie nawoływał do protestów, by nie dać służbom pretekstu do reakcji.

Administracja prezydenta nie wpuszczała do lokali komisji wyborczych obserwatorów reprezentujących zarejestrowanych kandydatów. W przeważającej liczbie lokali wyborczych mogli oni uczestniczyć jedynie w procesie liczenia głosów. To wywołało słuszny gniew wielu obywateli.

Słyszałem głosy: „już byłoby uczciwiej, gdyby ogłosił się księciem Białorusi i zlikwidował urząd prezydenta i instytucję wyborów. Po co robić z ludzi idiotów? Nie jesteśmy baranami. Widzimy, co się dzieje. Nie będzie kłamał w żywe oczy. Niech odejdzie. Już się narządził, 26 lat starczy”. Młodzi ludzie mówili, że chcą w końcu żyć w normalnym, demokratycznym państwie prawa, gdzie będzie można się rozwijać i prowadzić biznes bez strachu przed konfiskatą majątku z powodu podpadnięcia władzy.

Demonstracje bezpośrednio przed ogłoszeniem wstępnych wyników wyborów i dzień później były bezwzględnie rozbijane, a ich uczestników aresztowano. W aresztach znalazło się jednorazowo 7000 osób. Służby użyły granatów hukowych i amunicji gumowej. W aresztach zatrzymanych poddawano torturom znanym z PRL jako tzw. ścieżki zdrowia, kazano stać godzinami pod ścianą, bito gumową pałką. Zamykano ludzi w przepełnionych celach, układając jednego na drugim. Wiele osób zniknęło. Być może ci, co nie przeżyli, zostali uznani za zaginionych.

Protestujący dokładali wszelkich starań, by demonstracje przebiegały pokojowo. Ludzie zbierali się pod pretekstem grupowych przejazdów rowerami czy samochodami. Ustawiali się wzdłuż ulic, wspierani przez kierowców dających znać klaksonami i gestami zwycięstwa o swoim wsparciu.

Dzięki Polakom oferującym pomoc charytatywną, a także dzięki rzetelnie informującym o wydarzeniach dziennikarzom Biełsatu, Polska i Polacy zyskali sympatię ulicy. Nikt nie wierzył w tzw. polskie zagrożenie. Polacy-obywatele Białorusi wspierali protesty w swoich miejscach zamieszkania. Polskie flagi w Grodnie to nie przejaw ekspansjonizmu i rewizjonizmu polskiego, ale solidarności z tymi Białorusinami, którzy chcą demokratycznego państwa prawa, a nie autorytarnej dyktatury. Postsowieckie KGB w sposób szczególny traktowało zatrzymywanych Polaków, nawet tych z polskimi paszportami. Przypominało to metody NKWD.

Z czasem do protestów zaczęli się przyłączać robotnicy dużych zakładów produkcyjnych. Nastąpiły incydenty przechodzenia członków OMON-u na stronę protestujących. Oddziały wojskowe parę razy nie wykonały rozkazów pacyfikacji demonstracji. Władze złagodniały, nie chcąc dopuścić do eskalacji wydarzeń, w której nie mogłyby liczyć na całkowitą lojalność milicji i wojska. Aleksander Łukaszenka, mimo że grał kartą antyrosyjską przed wyborami, nie może także być pewny swojego sojusznika z Kremla.

Służby doprowadziły do wyjazdu na Litwę Swiatłany Cichanouskiej. Jednak ta nie zaprzestała działalności. Powołała 70-osobową Radę Koordynacyjną, która 19 sierpnia 2020 r. wybrała 7-osobowe prezydium. (…)

Unia Europejska jest zaniepokojona sytuacją na Białorusi, ale nie ma zamiaru angażować się bardziej niż po protestach 2010 r., kiedy to nałożono sankcje na szczególnie zaangażowanych w represje współpracowników Aleksandra Łukaszenki.

Polska, poza nawoływaniem do przestrzegania demokratycznych standardów niemieszania się państw trzecich w wewnętrzne sprawy Białorusi, angażuje się w pomoc humanitarną dla chorych na COVID-19, deklaruje wsparcie i uproszczone formy przekraczania granicy dla osób prześladowanych z przyczyn politycznych oraz wspiera białoruską telewizję informacyjną Biełsat, będącą częścią koncernu telewizyjnego TVP. Dziennikarze Biełsatu, w większości Białorusini, narażając się na represje, starają się przekazywać wiernie informacje o wydarzeniach na Białorusi, wypełniając przy tym istniejące luki informacyjne.

Polska, wielokrotnie traktowana przedmiotowo przez Aleksandra Łukaszenkę w jego relacjach z Moskwą, nie uległa podszeptom niektórych „realistów”, iż w imię dobrych relacji należałoby zaprzestania propagowania wartości niewygodnych dla urzędującego prezydenta Białorusi. RP stoi na stanowisku niemieszania się w wewnętrzne sprawy sąsiadów, ale nie może odwrócić się od swoich wartości republikańskich, tradycji praw obywatelskich, które były zapisane już w konstytucji Nihil novi z 1505 r. Konstytucji, która także była współtworzona przez szlachtę ruską, czyli protoplastów dzisiejszych Białorusinów i Ukraińców.

Oczywiście rozumiemy specyfikę współczesnej Białorusi, stoimy na stanowisku poszanowania granic, pokojowej koegzystencji i życzylibyśmy sobie wielopoziomowej partnerskiej współpracy. Chcielibyśmy, aby Białoruś umacniała swoją suwerenność, a jej obywatele nie musieli protestować. Niestety lata zaniechań prezydenta Łukaszenki na odcinku zachodnim, także polskim, lekceważenie polskiego partnera i koncentracja na rozwoju „braterskiej” współpracy z FR przyniosły skutki, które zagrażają niezawisłości Białorusi i wolnościowym aspiracjom białoruskiego społeczeństwa. Odczuwamy wspólnotę interesów ze społeczeństwem białoruskim. Oni chcą normalnego, demokratycznego państwa prawa, rozwijającego wzajemnie korzystną współpracę ze wszystkimi państwami. A my wolelibyśmy mieć przyjaznego sąsiada, a nie wojska FR na Bugu. (…)

Kreml z niepokojem przygląda się wydarzeniom na Białorusi. Na pewno nie zrezygnuje łatwo z planów faktycznego jej wchłonięcia. Nie musi jednak wspierać bezwarunkowo Aleksandra Łukaszenki. Może wobec braku silnych struktur opozycyjnych i rozpoznawalnych liderów podstawić jednego bądź więcej swoich kandydatów, którzy po ewentualnym przejęciu władzy będą kontynuowali proces integracji.

Obecnie ingerencja zbrojna może być uznana za ostateczność, która nastąpi tylko w przypadku, gdyby Białoruś miała ochotę na trwałe wyjść z orbity wpływów rosyjskich, np. decydując się wstąpić do NATO i UE. Kreml, znając badania opinii publicznej, z których wynika iż tylko 7,7% mieszkańców Białorusi popiera integrację według scenariusza rosyjskiego, nie będzie ryzykować wykopania kolejnego dołu (po Ukrainie), tym razem między sobą a lubiącymi do tej pory Rosję Białorusinami. Konsekwencje takiej interwencji mogą wzmocnić uczucia patriotyczne i obudzić antyrosyjskie. W przypadku pojawienia się jakiegoś kryzysu, Białorusini mogliby zechcieć „uciec” na Zachód.

Najbardziej prawdopodobny scenariusz to po upadku Łukaszenki prowadzenie działań zmierzających do obniżenia poziomu życia i redefinicji dążeń społecznych zgodnych z oczekiwaniami Kremla.

Podobne wahnięcia nastrojów obserwowaliśmy w Polsce, kiedy to po wspaniałym zwycięstwie w wyborach 1989 r. sił Solidarności, parę lat później ci sami Polacy zagłosowali na postkomunistów z SLD, a prezydentem na dwie kadencje został dawny działacz ZSMP i aparatczyk komunistyczny Aleksander Kwaśniewski. (…)

Polacy mieszkający na Białorusi niejednokrotnie przeżyli straszne prześladowania, których skutki przenoszą się z pokolenia na pokolenie. Mamy zatem różne postawy, które przez lata pozwalały przeżyć. Nic dziwnego, że Polacy wspierają dążenia Białorusinów do budowy niezależnego, demokratycznego państwa prawa. To jest bowiem i w ich interesie. Może w końcu władze przestaną ich prześladować. (…)

Dopóki odrębność narodowa, wola posiadania własnego państwa będzie trwać wśród Białorusinów, odbudowa Imperium Rosyjskiego na Białorusi będzie napotykać na przeszkody. Polaków i Białorusinów łączy nie tylko wspólna historia i wspólne wartości, ale i wspólne interesy. Niewykorzystane synergie współpracy ciągle czekają na lepszy czas.

Cały artykuł Mariusza Pateya pt. „Białoruś. Niedokończona historia” znajduje się na s. 1, 10 i 11 wrześniowego „Kuriera WNET” nr 75/2020.

 


  • Od lipca 2020 r. cena wydania papierowego „Kuriera WNET” wynosi 9 zł.
  • Ten numer „Kuriera WNET” można nabyć również w wersji elektronicznej (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) w cenie 7,9 zł pod adresem: e-kiosk.pl, egazety.pl lub nexto.pl.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Mariusza Pateya pt. „Białoruś. Niedokończona historia” na s. 10–11 wrześniowego „Kuriera WNET” nr 75/2020

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Urlop na Mazurach. Niepowtarzalne wrażenia co do infrastruktury, kultury, procedur… Ale największym cudem jest natura

Przy oczku wodnym ląduje bocian, czmychają żaby. Rodzinka szopów przenosi się na nową działkę. Lis sprawdza, czy ludzie zostawili dla niego smakołyki. Płynącą po kanale krypę „oklaskuje” ogonem bóbr…

Stanisław Florian

Do niedawna stres kierowców zaczynał się między Siewierzem a Częstochową. Teraz (…) mija się Częstochowę, wracając na tzw. gierkówkę. Dopiero tu zaczyna się gehenna: w związku z budową autostrady A2, aż do obwodnicy Łodzi kierowcy suną jednym pasem raz po lewej, raz po prawej stronie… (…) To, że mimo te wszystkie komplikacje komunikacyjne, Mazury są licznie odwiedzane przez wczasowiczów od Dolnego Śląska po Podlasie – to prawdziwy cud infrastrukturalny.

Co roku wśród zamieszkującej na Mazurach, m.in. w podgiżyckich Miłkach, mniejszości rusińskiej, m.in. Łemków i Bojków przesiedlonych w latach 1947–1950 z Bieszczad i Beskidu Niskiego w ramach tzw. Akcji Wisła – na przywitanie lata odbywają się obrzędy tzw. kupałnocki, czyli Nocy Kupały.

W tym roku – ze względu na COVID-19 – na najbardziej na północ wysuniętej przystani żeglarskiej Mazur, Ecomarinie, można było zobaczyć, posłuchać, przetańczyć i prześpiewać „Noc po-Świętojańską”, przygotowaną przez wolontariuszy z Młodzieżowej Rady Miejskiej w Węgorzewie. Oprócz ciekawych aranżacji pieśni ludowych w wykonaniu męskiego zespołu instrumentów tradycyjnych „Wytwórnia Sztuki”, węgorzewska młodzież dała porywający pokaz pradawnych tańców związanych z obrzędami walki dobra ze złem, światła i ciemności, życia ze śmiercią, miłości i nienawiści.

W węgorzewskiej tawernie „Keja” wieczorne koncerty szantów, m.in. EKD Gdynia, żeglarskie karaoke i piątkowe dyskoteki po świt. Precz z maskami – wszyscy z odkrytymi przyłbicami.

Prawdziwy cud pojednania kultur słowiańskich na ziemiach dawnych Prusów i Jaćwingów.

Odwiedziny u przyjaciół rodziny pod Kalem nad Mamrami. Nowoczesna, stylizowana rezydencja, z tarasami opadającymi ku łąkom, zaroślom i zagajnikom nad ukrytą w gąszczu strugą. Korzenne zapachy ziół i roślin bagiennych, a wśród nich – łosza z młodym łoszakiem…

Nocleg w jednym z domków rodzinnych ogrodów działkowych. Przy ogrodowym oczku wodnym ląduje bocian, czmychają żaby. Wieczorem – za ogrodzeniem rodzinka szopów przenosi się na nową działkę. Lis przechadza się nad ranem, sprawdzając, czy ludzie nie zostawili dla niego smakołyków po grillowaniu

W noc Perseidów leżysz na tarasie, ogarniając nieba przestwór i śląc życzenia ku rojowi spadających gwiazd. Płynącą po kanale krypę „oklaskuje” ogonem bóbr. Na jeziorze fala za falą… Trzymajcie się, dziewczyny, za liny!

Patrioci powiatu węgorzewskiego od paru lat przygotowywali na 100-lecie odzyskania niepodległości i „cudu nad Wisłą” – uroczyste ufundowanie pomnika Piłsudskiego. Po początkowej euforii lokalnych władz, zebraniu datków od bliższych, a zwłaszcza dalszych zwolenników tradycji patriotycznych – burmistrz miasta wycofuje poparcie i cudem udaje się w platformerskiej radzie miasta zmienić nazwę placu Wolności na plac Niepodległości.

Cały artykuł Stanisława Floriana pt. „Mazury, cud…” znajduje się na s. 12 wrześniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 75/2020.

 


  • Od lipca 2020 r. cena wydania papierowego „Kuriera WNET” wynosi 9 zł.
  • Ten numer „Kuriera WNET” można nabyć również w wersji elektronicznej (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) w cenie 7,9 zł pod adresem: e-kiosk.pl, egazety.pl lub nexto.pl.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Stanisława Floriana pt. „Mazury, cud…” na s. 12 wrześniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 75/2020

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego