Nowy Jedwabny Szlak w kontekście XI Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach

Radosław Pyffel podsumowuje XI Europejski Kongres Gospodarczy w Katowicach, mówi o Chińskich inwestycjach w Europie i Polsce, trudnościach w zdobyciu chińskiego rynku oraz dobrodziejstw sieci 5G.

Radosław Pyffel o Nowym Jedwabnym Szlaku w kontekście XI Europejskiego Kongresu Gospodarczego, który odbył się w Katowicach:

Tutaj mówimy o transportowym jedwabnym szlaku. To jest interes kilku krajów, przez które te towary przyjeżdżają. Nawet Holandia czy Belgia, które są kojarzone jako kraje morskie, też mają jakąś już swoją agendę, czy swoje pomysły, w jaki sposób na tym transporcie towarów zarabiać. Nie ulega wątpliwości, że czuć napięte relacje między Stanami Zjednoczonymi a Chinami i od tych relacji tak naprawdę zależy to, jak potoczą się te relacje tych poszczególnych mocarstw, zarówno z Unią Europejską z Rosją z Indiami, jak i z całym światem.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego mówi również, że Chińczycy są zainteresowani inwestycjami w naszym kraju. Niemniej jednak polski rząd musi wspomagać nasze firmy, które chcą współpracować z Państwem Środka, ponieważ ichniejszy rynek jest zbyt duży, żeby swobodnie na niego wejść:

Ten rynek nie jest mocno atrakcyjny, mimo że ma ogromne możliwości, ogromny potencjał. Jest rynkiem bardzo trudnym, przede wszystkim tutaj jest mocno widoczny efekt skali. Bardzo trudno jest na niego wejść, rola rządu jest tu niepomierna, szczególnie przy okazji dużych spółek. Mówię na przykład o Locie, który na mocy umowy bilateralnej z 1986 roku nie może zwiększać liczby połączeń i nie dostaje zezwoleń na kolejne.

Ponadto Pyffel opowiada o wdrażaniu sieci 5G w naszym kraju. Według niego jest to duży krok w stronę świata cyfrowego i rewolucja technologiczną połączona z rewolucją geopolityczną:

Wygląda na to, że to 5G niedługo powstanie i będziemy mogli czuć się bezpiecznie, bo wszędzie będą nadajniki i odbiorniki – będą w naszych kieszeniach. […] Powoli przychodzimy do świata cywilizacji cyfrowej.  Żyjemy w świecie rewolucji technologicznej, […] więc mamy rewolucje geopolityczną i rewolucję technologiczną, a jak to się wszystko zakończy, to jeszcze nie wiadomo.

Posłuchaj całej audycji już teraz!

 

K.T. / A.M.K.

Lech Obara: W sprawie Geralda Birgfellnera mogło dojść do działania na szkodę klienta ze strony Romana Giertycha

Zdaniem gościa Popołudniu WNET w środowisku prawniczym głośno mówiono o atakach na nowych sędziów Sądu Najwyższego ze strony starych elit prawniczych, o czym musiała wiedzieć prezes Gersdorf.

 

Gościem Popołudnia WNET był Lech Obara, słynny prawnik pomagający w sprawach beznadziejnych. Mecenas odniósł się do słów prezydenta o braku poszanowania dla sędziów, którzy obecnie wchodzą do Sądu Najwyższego, ze starych elit prawniczych: Do mnie docierały wieści o tym, w jaki sposób są traktowane osoby, które zostały powołane przez prezydenta. Sam fakt, iż nowa władza ich powołała, wystarczył, żeby nagle spotkali się z ostracyzmem, a nawet z różnego rodzaju niegrzecznymi formami, jak nie podawanie rąk. To są zachowania, które nie przystoją sędziom Sądu Najwyższego, w stosunku do każdego obywatela, a co dopiero do kolegi sędziego. Tak było w wydziale karnym, tak jest wobec tych nowych izb powołanych w Sądzie Najwyższym. Także pani prezes Gersdorf na pewno o tym wiedziała – podkreślił Lech Obara.

Efekty funkcjonowania Skargi Nadzwyczajnej, która formalnie istnieje już od 3 kwietnia ubiegłego roku, są mizerne. Stworzona została specjalna izba do rozpatrywania skargi nadzwyczajnej, która liczy 20 sędziów i czeka na wnioski. W międzyczasie zbadano trzy wniosków i tylko trzy sprawy przekazano do Sądu Najwyższego. Powstaje pytanie, czy tak dobrze było przez te kilkadziesiąt lat z naszym wymiarem sprawiedliwości, że nie ma potrzeby kierowania większej ilość skarg nadzwyczajnych – pytał retorycznie na antenie Radia Wnet Lech Obara, wskazując, że problem ze skutecznością skargi może leżeć po stronie złych zapisów prawnych, które nie pomagają pokrzywdzonym w prawidłowym formułowaniu wniosków.

Gość Popołudnia WNET wskazała na braki w konstrukcji prawnej skargi nadzwyczajnej, które powodują, że ta instytucja nie funkcjonuje prawidłowo: Przy pisaniu ustawy o skardze nadzwyczajnej, popełniono jeden błąd, który musimy naprawić. Ponieważ, to nie może być tak, że to obywatel wnosi do tych dwóch organów uprawnionych skargę, ponieważ ten obywatel, jeżeli w niej się pisze swoim emocjonalnym językiem skargę, którą kieruje do prokuratora generalnego czy Rzecznika Praw Obywatelskich, to ona następnie nie jest uznawana przez komisję oceniająca – powiedział mecenas Obara, wskazując, że tutaj powinien być wprowadzony instrument obowiązkowej pomocy prawnej. Tak jak w ramach procedury kasacyjnej istnieje przymus adwokacki. Tutaj muszą się znaleźć pieniądze na pomoc prawną dla tych osób.

Zdaniem mecenasa Obary zasadne jest podejrzenie, że prawnicy Roman Giertych i Jacek Dubois, działali na szkodę austriackiego biznesmena: Może wystąpić [działanie na szkodę klienta] i ja współczuję, bo nie chciał się cieszyć z nieszczęścia kolegów, ale gdyby rzeczywiście potraktować tę fakturę, późno wystawioną, jako dokument, który wywołuje określone skutki prawne, w tym do odprowadzenia VAT-u i zaliczki na podatek dochodowy.

Ministerstwo finansów za rządów PO-PSL nie chciało, aby policja miała dostęp do akt spraw dotyczących mafii VAT-owskich

Przed komisją śledczą VAT zeznaje Igor Parfieniuk, były Komendant CBŚ Policji. W zeznaniach podkreślił, że rząd nie chciał, aby CBŚ prowadził bliższą współpracę z urzędnikami Ministerstwa Finansów.

Doszło do spotkania u Sienkiewicz z przedstawicielami ministerstwa finansów, to był pan minister Parafianowicz , my chcieliśmy, aby policja mogła mieć wgląd w dokumenty dotyczące mafii vatoskiej, ale minister Parfianowicz nie chcieli, bo jak mówił był się wycieku. Ostatecznie powołaliśmy wspólne zespoły robocze.

 

Chciałem się zapytać ile mienia zabezpieczyło CBA za czasów pana Wojtunika. Podejrzewam, że to było najwyżej kilka procent, czy nawet promile. Za moich czasów zabezpieczenie mienia było na około 50 procent, kwoty na jaką popełniono przestępstwa.

Przewodniczący „Solidarności” nauczycielskiej: Czekamy na decyzję rządu do 15 lutego, potem może dojść do strajku[VIDEO]

Minister Zalewska nie miała żadnej konkretnej propozycji finansowej dla nauczycieli. Propozycji 5 procent podwyżek nawet nie będziemy opiniować – podkreśla w Poranku Wnet Ryszard Proksa.


Wczoraj odbyło się spotkania w sprawie podwyżek w oświacie między minister edukacji narodowej Anną Zalewską a stroną związkową. Rozmowy nie przyniosły rozwiązania sporu w sprawie pensji, a przedstawiciele lewicowego Związku Nauczycielstwa Polskiego już zapowiedzieli strajk i przerwanie pracy. Zdaniem minister obecny rząd w sposób bezprecedensowy zwiększył nakłady na edukację.

Zdaniem Ryszarda Proksy, chociaż ministerstwo ustąpiło w szeregu spraw merytorycznych, ale w zakresie finansów daleko jest od porozumienia – Minister złożyła propozycję podwyżek w wysokości 5 procent. My w ogóle nie będziemy opiniować tego rozwiązania. „Solidarność” domaga się podwyżek w edukacji o 15 procent. Minister Zalewska dale jeszcze nadzieje, że obok tych 5 proc. będą jeszcze jakieś nowe pieniądze, ale my czekamy na konkrety.

Przewodniczący Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ Solidarność przyznał, że wydatki na subwencję oświatową są znacząco większe, ale wzrost wydatków na oświatę nie poprawiły bytu materialnego pracowników oświaty. To są pieniądze, które trafiły na większą skalę na konta nauczycieli.

Gość Poranka Wnet przyznał również, że niecierpliwość z działań i zaniechań rządu narasta w całej „Solidarności”, a nie tylko w edukacji – Dzisiaj mamy naradę w Komisji Krajowej, na temat co robić, bo nie wszystkie obietnice rządy zostały wypełnione w tym również problemy polskiej oświaty.

Żądania ZNP to jest ponad 17 mld zł kosztów dla budżetu państwa, nasza propozycja 15 proc podwyżek, to około 6 mld złotych. Jesteśmy gotowi do rozłożenia tych podwyżek na raty, ale żądamy wypełnienia naszej propozycji 15 procent podwyżek, co obiecała nam jeszcze premier Beata Szydło – podkreślił Ryszard Proksa.

Gość Poranka Wnet podkreślił, że jeżeli rząd i ministerstwo edukacji nie spełni oczekiwań płacowych związku może dojść do strajku – Nie mamy jeszcze delegacji, aby zacząć akcję protestacyjną, dopiero dzisiaj jest posiedzenie Komisji Krajowej, a we wtorek zbierze się komisja oświaty i tam ocenimy stan rozmów i negocjacji, a granicznym terminem jest 15 lutego, wówczas może zapaść decyzja o rozpoczęciu akcji protestacyjnej.

ŁAJ

Prof. Kazimierz Dadak: Wojna handlowa z Chinami jest spóźniona o 10 lat. Teraz USA mają małą szansę na sukces

Polski ekonomista wykładający w USA wskazuje, że obecnie produkcja wysoko wyspecjalizowanych technologii przeniosła się do Chin, dając Pekinowi przewagę gospodarczą nad Stanami Zjednoczonymi.


U progu 2019 roku prof. Kazimierz Dadak, ekonomista i wykładowca Hollins University w stanie Wirginia, podsumowuje politykę gospodarczą prezydenta Donalda Trumpa, wskazując na niewątpliwe sukcesy obecnej ekipy. Jak podkreślił prof. Dadak obecnie gospodarka amerykańska to koła zamachowe napędzające globalne rynek, dając impuls wzrostu dla innych regionów. – Bez chłonnego rynku amerykańskiego nie byłoby możliwy wzrost gospodarczy w Europie – zaznacza ekonomista.

Kazimierz Dadak przyznaje, że obecnie gospodarka USA stała się niezależna od zewnętrznych surowców, a produkcja ropy w USA w ostatniej dekadzie została podwojona. Tak znaczy rozwój przemysłu wydobywczego pozwolił na rezygnację z importu surowców energetycznych oraz odgraniczenia kosztów wytwarzania energii.

W Stanach Zjednoczonych nośniki energii są obecnie bardzo tanie i to będzie przeciągać nowe zakłady produkcyjne i fabryki do USA. Ceny energii w stanach są znacznie niższe niż w Europie, również z powodu odejścia od wytycznych polityki klimatycznej – podkreśla prof. Kazimierz Dadak.

Jednocześnie gość Poranka WNET wskazuje na zagrożenia, które przed Stanami Zjednoczonymi stawia konfrontacja z drugą co do wielkości światową gospodarką.

Pojawiają się chmury na horyzoncie. Jednym z zagrożeń jest wojna handlowa z Chinami, która może negatywnie się odbić na gospodarce amerykańskiej.

Profesor, w rozmowie z Antonim Opalińskim, wskazuje na zagrożenia dla politycznej kariery obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych płynące z zaognienia wojny handlowej z Pekinem. –  Gdyby prezydent Trump zdecydował się nałożyć wyższe cal na produkty z Chin, to byłyby to polityczny strzał w kolano i to przed wyborami – mówi. Zdaniem prof. Dadaka wyższe cła przełożyłyby się na wzrost ceny szeregu importowanych z Chin produktów.

Co więcej, w ostatnich latach przewaga technologiczna w kluczowych gałęziach gospodarki przeszła z rąk Amerykanów do Chińczyków. Jako przykład gość Poranka WNET wskazuje rynek IT, na którym jeszcze pięć lat temu ponad 80 proc. superszybkich komputerów było produkowanych w Stanach Zjednoczonych, a obecnie ten rynek jest kontrolowany przez chińskie firmy. Podobnie jest w zakresie elektoromobilności – chińskie firmy produkują już ponad milion samochodów elektrycznych rocznie.

Zimna wojna z chinami jest spóźniona o co najmniej 10 lat i teraz będzie trudna do wygrania przez USA – podkreśla prof. Kazimierz Dadak.

Wysłuchaj naszej rozmowy już teraz!

Kazimierz Smoliński: Obecnie sprawdzamy, czy Jan Vincent-Rostowski nie popełnił deliktu konstytucyjnego [VIDEO]

Będziemy chcieli doprowadzić do ponownego przesłuchania prof. Chojny-Duch, a być może dojdzie również do konfrontacji z Janem Vincent-Rostowskim – mówi wiceprzewodniczący komisji śledczej ds. VAT.


Wczoraj przed komisją śledczą ds. VAT zeznawał były minister finansów i wicepremier w rządach Donalda Tuska Jan Vincent-Rostowski. Polityk platformy w swoim wstępnym wystąpieniu wskazał, że nie da się realnie oszacować luki podatkowej, a teza, że ona rosła za rządów koalicji PO-PSL nie jest prawdziwa. Z takimi tezami byłego ministra finansów nie zgadza się Kazimierz Smoliński z PiS: Cała Europa mierzy wysokość luki vatowskiej. Ponieważ to jest pewien przedział między dochodami, które uzyskujemy, a tymi, które mogliśmy uzyskać, gdyby wszyscy płacili podatki, to zawsze się szacunki. Nie tylko rząd, ale tez instytucje europejskie podają taką lukę. Kiedy PiS oddawało władzę, to mieliśmy jedną z najniższych luk w VAT, a w roku 2015 już byliśmy drugim krajem w UE z największym ubytkiem dochodów z podatku od towarów i usług – mówi.

Gość Poranka Wnet wskazał na szereg uchybień przy wypracowywaniu ustaw podatkowych: Dopuszczono do procesu legislacyjnego osobę zatrudnioną z firmą doradztwa podatkowego Ernst&Young i korzystała z maila tej firmy, który jest zawieszony na zagranicznym serwerze. (…) Została jeszcze zmiana ustawa o działach administracji rządowej, ponieważ minister Nowak nie miał uprawnień, aby wpływać na proces legislacyjny.

Rząd widział, że są problemy z podatkiem VAT. Już w 2008 roku pojawiał się raport służb, który trafił do wiceministra spraw wewnętrznych pana Rapackiego. Raport wskazywał, że zaczyna się problemem z podatkiem VAT, ale jak zeznał pan Rostowski, tego raportu nie widział – podkreśla w rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim wiceprzewodniczący sejmowej komisji śledczej.

Kazimierz Smoliński opowiada również o planach komisji na dalsze prace: Wszystko wskazuje na to, że będziemy chcieli jeszcze raz przesłuchać Panią minister Chojną-Duch, może będziemy chcieli doprowadzić do konfrontacji między panią profesor a ministrem Rostowskim. Przed nami jeszcze kilka ważnych przesłuchań jak wiceministrów Grabowskiego, Kapicę, Parafianowicza, którzy bezpośrednio odpowiadali za pobór podatków i trudno im będzie mówić, że czegoś nie wiedzieli.

ŁAJ

Henryk Kowalczyk dla Radia Wnet: Konferencja klimatyczna to próba połączenia wody z ogniem

Z jednej strony mamy bogate kraje, które chcą przyjęcia ambitnych planów redukcji emisji CO2, a z drugiej kraje rozwijające się, których nie stać na realizację żądań bogatych – mówi Henryk Kowalczyk.

 

Minister Środowiska Henryk Kowalczyk w rozmowie z Radiem Wnet podkreśla, że negocjacje na Konferencji Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu to będzie próba pogodzenia wody z ogniem. Ponieważ istnieją dwa bloki państwa, które zasadniczo różnie postrzegają możliwości zapobiegania ocieplaniu się klimatu. Bogate kraje, szczególnie z Europy Zachodniej chcą sinej redukcji emisji gazów cieplarniach, która będzie bardzo kosztowna. Na przeciwległym biegunie znajdują się kraje rozwijające się, które dopiero wchodzą na ścieżkę industrializacji i nie są w stanie ponosić kosztów transformacji swoich gospodarek do wymagań bogatych krajów.

Minister Środowiska Henryk Kowalczyk zaznaczył, że widzi nadzieję na sukces, ponieważ z jednej strony – kraje rozwijające się zdają sobie sprawę z tego, że skutki ocieplenia klimatu mogą być dla nich szczególnie bolesne. Z drugiej strony kraje rozwijające się oczekują wsparcia finansowego, słusznie podkreślając, że bogaci emitowali dwutlenek węgla do atmosfery przez dziesiątki lat, kiedy trwał ich silny rozwój, a teraz wszyscy będą redukować emisję. Jak podkreślił minister dyskusja na szczycie na pewno nie będzie łatwa.

Jak podkreślił minister środowiska Polska dalej będzie promowała element pochłaniania CO2 poprzez sadzenie lasów, co jednak napotyka na opór ze strony krajów o mniejszym stopniu lesistości. Polska jako gospodarz konferencji klimatycznej będzie dążyła do podpisana trzech zasadniczych deklaracji. Po pierwsze będzie to deklaracja leśna, zakładająca rozwój pochłaniania dwutlenku węgla poprzez sadzenie lasów. Polska prezydencja zaproponuje również deklaracje w zakresie elektromobilności, ale również dokument zawierający zasady sprawiedliwej transformacji, czyli pokazanie solidarności międzynarodowej w ramach podziału kosztów walki ze zmianami klimatu.

Minister Kowalczyk zaznaczył, że zasady wsparcia krajów uboższych w polityce klimatycznej w ramach zielonego funduszu transformacji, który powinien liczyć ok. 100 mld dolarów rocznie, będą jedną z najważniejszych spraw negocjowanych przez uczestników konferencji klimatycznej ONZ w Katowicach.

Tematem rozmowy z ministrem środowiska był również udział przedstawicieli Stanów Zjednoczonych na szycie, po deklaracji prezydenta USA, o wystąpieniu jego kraju z porozumień paryskich – Chciałem powiedzieć, że delegacja amerykańska przyjeżdża na konferencję klimatyczną do Katowic, więc chce powiedzieć, że USA nie odcinają się od działań dotyczących ochrony klimatu. Chociaż jak zaznaczył Henryk Kowalczyk deklaracja prezydenta Trumpa o wystąpieniu z porozumienia paryskiego, zmienia nastawienie i zakres udziału w negocjacjach przedstawicieli Stanów, niż gdyby Waszyngton ogłosił, że jest za redukcją emisji.

W Konferencji Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu w Katowicach, która rozpocznie się 2 grudnia wezmą udział przedstawiciele niemal 200 państw i delegaci Unii Europejskiej.

ŁAJ

Prof. Jan Szyszko: Polska może pełnić rolę animatora globalnej polityki klimatycznej do końca XXI w. [VIDEO]

Porozumienie Paryskie to był wielki sukces rządu Beaty Szydło, a europejska polityka klimatyczna, to wypadkowa interesów państw zachodnich – mówi w poranku Wnet prof. Jan Szyszko.

Już za tydzień rozpocznie się szczyt klimatyczny ONZ COP24 w Katowicach, gdzie ma zostać wypracowana umowa klimatyczna, zawierająca wytyczne do umowy z Paryża z 2015 roku. Jak podkreśla gość Poranka Wnet prof. Jan Szyszko, Polska powinna spełnić swoją funkcję, jako animator całej polityki klimatycznej do końca XXI wieku. Były minister środowiska wskazał również na fakt, że Polska jako niezawisły kraj ma prawo prowadzić własną politykę energetyczną i klimatyczną.

Jesteśmy związani prawem ONZ i konwencji klimatycznej, którą ratyfikowaliśmy jako suwerenne państwo i wierzę, że uda się wypracować w Katowicach porozumienie wdrażające konwencję z Paryża – podkreśla prof. Jan Szyszko.

W rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim były minister środowiska wskazuje, że Porozumienie Paryskie będzie działać niezależnie od tego, czy USA chce w nim uczestniczyć. Prof. Szyszko podkreśla, że konwencja klimatyczna i porozumienie podpisane w Paryżu tym różnią się od unijnych wytycznych, że wskazuje na dwie strategie, i obok redukcja emisji gazów cieplarnianych zakłada również promowanie absorpcji dwutlenku węgla, na przykład poprzez sadzenie lasów, aby spełnić przyjęte cele.

Gość Poranka Wnet przyznał, że nie do końca rozumie działania obecnego rządu w zakresie polityki klimatycznej: Kiedy byłem ministrem w rządzie Beaty Szydło, to negocjowaliśmy porozumienia paryskie z poszanowaniem interesów Polski i osiągnęliśmy wielki sukces, ale w ramach porozumień unijny to Austria broni własnych interesów, Niemcy swoich, a obecnie rząd nie wiem czyich interesów broni obecni przedstawiciele polskiego rządu.

ŁAJ

Wiceminister finansów: Aktywnie przebudowujemy dług państwa poprzez zmniejszenie skali zadłużenia w obcych walutach

Zdaniem ministra Piotra Nowaka deficyt budżetowy może być elementem rozwojowym w budowaniu nowoczesnej gospodarki, tak jak kredyt wspiera działalność prywatnych przedsiębiorstw.

Sejmowa Komisja Finansów Publicznych obecnie pracuje nad rządową ustawą, gruntownie zmieniającą zasady działania Komisji Nadzoru Finansowego, m.in. poprzez poszerzenie składu komisji o przedstawiciela premiera oraz ministra koordynatora służb specjalnych: Im szybciej zostaną przyjęte ustawy wzmacniające nadzór nad rynkiem, tym obrót na rynkach finansowych będzie bezpieczniejszy i bardziej przejrzysty. Zmiany zaproponowane w ustawie były już wcześniej przez nas sygnalizowane i konsultowane z instytucjami działającymi na rynku. Jedną z fundamentalnych zmian, zawartej w tej ustawie jest zmiana ustroju Urzędu Komisji Narodu Finansowe, co pozwoli uelastycznić budżet KNF. Składki wpływające od instytucji finansowych, będą przekazywane go komisji bezpośrednio, a nie za pośrednictwem budżetu państwa.

W ostateczności to państwo gwarantuję depozyty do wysokości stu tysięcy euro, więc jeżeli rząd ma gwarantować, to również chciałby sprawować nadzór. (…) Trzymajmy „kary” i „nagrody” w tym samym ręku niech ten, kto bierze odpowiedzialność, niech również nadzoruje – podkreślił wiceminister finansów Piotr Nowak.

Wiceminister wskazał na coraz większe zainteresowanie na świecie polskimi papierami wartościowymi: Aktywnie spotykamy się z inwestorami, zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Nabywców na polskie obligacje przybywa, również z Azji. Bardzo ciesz trend, jeśli chodzi o obligacje detaliczne, czyli te kupowane przez indywidualnych odbiorców w Polsce. W obecnych uwarunkowaniach gospodarczych, z niskimi stopami procentowymi, obligacje SP są najbardziej atrakcyjnym instrumentem inwestycyjnym.

Każdemu marzyłaby się sytuacja, że państwo nie miałoby długu, ale to nie byłoby również korzystne. Bo tak jak każda firma, żeby wykorzystać wszystkie swoje możliwości, to korzysta z zadłużenia, do pewnego momentu kredyt wspiera rozwój firm, podobnie jest z państwem – podkreślił przedstawiciel ministerstwa finansów.

W zakresie zarządzania długiem minister podkreślił, że w zasadzie polski dług nie jest zagrożony ze strony kapitału spekulacyjnego: Ministerstwo Finansów unika tak zwanych inwestorów krótkoterminowych, czyli różnego rodzaju funduszy hedgingowych, które zajmują się spekulacją na rynkach finansowych. Takie podmioty generują dużą zmienność i tego typu inwestorów raczej odstraszamy podczas jakichkolwiek spotkań, wycinamy ich z listy i udział tych inwestorów w polskim długu jest bliski zeru. Inwestorzy zagraniczni długoterminowi są dobrymi inwestorami.

Pozostaje kwestia długu zagranicznego, to jest dług denominowany nie w polskim złotym i to staramy się bardzo mocno ograniczyć. Oczywiście nie jest to sprawa łatwa, ponieważ mówimy o setkach miliardów złotych. Udało nam się doprowadzić już prawie do poziomu 30% długu zagranicznego w relacji do całego długu i cały czas staramy się zmniejszać tę proporcję – podkreślił wiceminister finansów Piotr Nowak.

ŁAJ