Dzień 23. z 80 / Poranek Wnet / Lucjan Jagiełło, właściciel browaru i społecznik: „Dobro, które zostało dane, wróciło”

W okolicy były browary – w Chełmie trzy, w Krasnymstawie, Zamościu i Janowie Podlaskim – powiedział prezes Browaru „Jagiełło”. Jednak małe browary nie dały rady walczyć z gigantami. Jego przetrwał.

 

Naszym gościem w Poranku Wnet był prezes browaru Lucjan Jagiełło, który swój browar po prostu wyśnił. „Na wiosnę roku 1993, kiedy ptaki postanowiły budować gniazda, a drzewa zawiązywać owoce, Grażyna i Lucjan Jagiełłowie kupili ziemię, a na niej nieruchomość. Długo myśleli, co zbudować i czemu dać początek na pięknej chełmskiej ziemi”- czytamy na stronach browaru.

„Pewnej czerwcowej nocy, zmęczony rozmyślaniem, Lucjan Jagiełło przyłożył głowę do poduszki i zapadł w ciepły, kojący sen. We śnie Pan Lucjan siedział na nowej ziemi pod jasnym niebem i w promieniach czerwcowego słońca. A słońce czerwcowe przygrzewa mocno i budzi pragnienie.

Pan Lucjan zamarzył o chłodnym, bursztynowym piwie… I nagle w środku nocy otworzył oczy i z wrażenia usiadł na łóżku. Już wiem, co tam stworzymy – powiedział na głos – browar”. Tyle legenda powstania browaru „Jagiełło”, który jest dumą regionu.

– Gdy prowadzi się biznes, trzeba się szybko wysypiać, bardzo często rano wstawać i bardzo późno się kłaść – powiedział w Poranku Wnet prezes Lucjan Jagiełło.

Historia Browaru Jagiełło sięga 1993 roku, kiedy to we wrześniu zostało uwarzone pierwsze piwo. Obecnie Browar Jagiełło to lider w produkcji piw smakowych – marek rozpoznawanych na polskim rynku, który eksportuje swoje wyroby między innymi do Szwecji, a niebawem także do Stanów Zjednoczonych i Singapuru. W przyszłym roku rodzina Jagiełłów, bo browar pozostał do tej pory firmą rodzinną, będzie obchodziła jubileusz 25-lecia firmy. Aktualnie browar daje pracę 50 osobom, w tym członkom rodziny: synowi, córce, zięciowi, a także współzałożycielce browaru, żonie naszego gościa Grażynie.

– Lata były różne. Dziś jest sukces, ale były i ciężkie chwile, gdy trzeba było porozmawiać samemu ze sobą – wspomina prezes Jagiełło, który czerpie satysfakcję z tego, że udało mu się mimo wszystko przetrwać i aktualnie jego piwo można kupić na terenie całego kraju.

Podkreślał, że od początku istnienia browaru ogromne znaczenie przywiązywano do surowców, z jakich tworzone jest piwo. W browarze piwo warzone jest z chmielu goryczkowego i aromatycznego, pochodzącego ze słynnych lubelskich upraw oraz słodów najwyższej jakości. – Niczego nie przyspieszamy, fermentacja trwa odpowiedni czas, tak jak leżakowanie – zapewnia gość Poranka Wnet.[related id= „31321”]

Pod koniec lat 90., jak wspomina prezes Jagiełło, przyszedł dla browarnictwa polskiego bardzo trudny okres, bowiem zrównano fiskalnie małe polskie regionalne browary z wielkimi koncernami międzynarodowymi.

– Małe browary nie dały rady walczyć z gigantami. W okolicy było wiele browarów, w samym Chełmie trzy, w Krasnymstawie, Zamościu i Janowie Podlaskim, który, poza moim, trzymał się  najdłużej – powiedział prezes, który mimo wielu ofert nie zdecydował się na sprzedaż swojego zakładu koncernom.
– Nie ma takiej opcji – powiedział, pytany, czy nie skusi go jakaś dobra oferta kupna.

– Nasze piwa budzą uznanie wielu smakoszy. Jesteśmy dumni z otrzymanych nagród – powiedział. Przypomnijmy, że w 2008 roku w Browarze „Jagiełło” uwarzono piwo z kilku gatunków słodu, które zostało piwem roku. Piwo Magnus jest piwem niezwykle lubianym i docenianym – otrzymało złoty medal przyznany podczas XVI Jesiennych Spotkań Browarników. Piwo Magnus dało początek tworzeniu palety piw smakowych.

– Chemii nie używamy żadnej do produkcji naszego piwa – powiedział prezes Jagiełło, którego browarnik „podchodzi z sercem do swojej pracy”.

– Dobro które się daje, wraca. To mój wniosek poparty życiowym doświadczeniem – powiedział prezes Browaru „Jagiełło”, znany z działalności charytatywnej nie tylko w Polsce, ale również z hojności za naszą wschodnią granicą, wśród Polaków pozostawionych na ziemiach zabranych nam po II wojnie światowej.

MoRo

Rozmowa z Lucjanem Jagiełłą w części drugiej Poranka Wnet. Aby jej wysłuchać, kliknij tutaj

 

 

3.07 / W 80 dni dookoła Polski / Dzień 6 / Poranek Wnet z Głubczyc. Minęły cztery lata od pierwszej wizyty Radia Wnet

Goście: Wiesław Janicki – Dyrektor Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury w Kietrzu; Anna Markiewicz-Musiał – aktorka; Krzysztof Łobos – burmistrz gminy Kietrz; Sebastian Baca –…

Goście:

Wiesław Janicki – dyrektor Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury w Kietrzu;

Anna Markiewicz-Musiał – aktorka;

Krzysztof Łobos – burmistrz gminy Kietrz;

Sebastian Baca – wójt gminy Branice;

Elżbieta Kielska – burmistrz gminy Baborów;

Michał Ślęczek – proboszcz parafii Narodzenia Najświętszej Marii Panny;

Adam Lipiński – wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości;

Robert Galara, wiceprezes „Galmetu”.


Prowadzący: Krzysztof Skowroński;

Realizator: Karol Smyk;

Wydawca: Lech Rustecki;

Wydawca techniczny: Łukasz Jankowski


Część pierwsza:

Przegląd prasy i bieżących wydarzeń politycznych Krzysztofa Skowrońskiego.

Wiesław Janicki opowiadał o odczuciach duszy kresowej w dzisiejszej Polsce oraz o postaci biskupa opolskiego Antoniego Adamiuka, a także o imprezach i pielgrzymkach biegowych organizowanych na Kresy, ale również do miejsc świętych przez środowisko kresowian.

 

Część druga:

Marian Markiewicz mówił o tym, jak wiara i Bóg wpłynęły na jego życie w czasach wojny i okresie stalinowskim.

Harcerz z Głubczyc przypomniał wpływ Mariana Markiewicza na wychowanie dzieci i młodzieży, na kształtowanie ich patriotyzmu i postawy życiowej.

Anna Musiał opowiadała o historii swojego ojca, który spędził osiem lat w stalinowskich więzieniach, zapraszała na modlitwy i msze zawierzające świat Najświętszej Marii Pannie, które odbywają się w warszawskim sanktuarium pod wezwaniem św. Andrzeja Boboli.

Prof. Mariusz-Orion Jędrysek zapowiedział przeprowadzenie kilku odwiertów geologicznych na terenie Głubczyc, w tym najgłębszego z planowanych na terenach Polski odwiertów, bo na głębokość 7 tysięcy metrów; mówił też o zasobach geologicznych tych terenów.

Ks. Michał Ślęczek mówił o złej polityce kulturalnej telewizji polskiej, która schlebia masowym gustom. Ubolewał nad brakiem kultury wysokiej, jak chociażby koncertów chopinowskich, w dwóch głównych programach tej stacji. Ks. Ślęczek odniósł się również od wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego na kongresie Prawa i Sprawiedliwości. Komentował słowa Jarosława Kaczyńskiego o potrzebie zachowania piękna i estetyki w Polsce, o sztuce wygłaszania kazań i znaczeniu ambony oraz przekazywaniu ducha kresowego wśród mieszkańców Głubczyc.

Fragmenty wystąpienia prezesa PiS na kongresie w Przysusze oraz rozmowy z jego uczestnikami.

 

Część trzecia:

Radiowy Słup Ogłoszeniowy: Wiktor Sobierajski z informacją o biegu na akwenie Dębowa, który jest organizowany, aby pomóc Szymonowi, dziecku po przeszczepie wątroby.

Krzysztof Łobos: O upadku fabryki Welur w Kietrzu, która „jest kupą gruzu”, a kiedyś wysyłała dywany do Iranu i zatrudniała kilka tysięcy pracowników. Z burmistrzem rozmawialiśmy o sytuacji budżetowej miasta Kietrz oraz działaniu wielkiego państwowego gospodarstwa rolnego niedaleko miasta.

Elżbieta Kielska: O zaletach krajobrazu gminy Baborów, sytuacji na rynku pracy, która poprawiła się w ostatnim czasie. Burmistrz Baborowa mówiła również o wpływie programu Rodzina 500 plus na codziennie życie rodzin. Kielska podkreśliła, że jako nauczycielka popiera reformę edukacji, wskazując, że największym błędem było skrócenie nauki w liceach do 3 lat.

Sebastian Baca opowiadał o tym jak wygląda miasteczko miłosierdzia w gminie Branice. Mówił o znaczeniu środków europejskich w budżecie niewielkich samorządów, którym środki te umożliwiają realizację szeregu inwestycji.

Marcin Żukowski komentował politykę pomnikową władz Głubczyc, które remontują pomniki sowieckie, a nie zgadzają się na postawienie tablicy poświęconej ofiarom katastrofy smoleńskiej.

Część czwarta:

Adam Lipiński podsumowywał kongres Prawa i Sprawiedliwości, który miał charakter programowy i merytoryczny, co rażąco odróżnia go od emocjonalnych wystąpień na radzie krajowej Platformy Obywatelskiej, której politycy z Grzegorzem Schetyną na czele posuwali się do gróźb. Zdaniem wiceprezesa Lipińskiego, opozycja całkowicie się pogubiła i nie ma sensu z nią polemizować.

Robert Galara mówił o prowadzeniu na współczesnym globalnym rynku przedsiębiorstwa, które stara się być innowacyjne. O wymogach konkurencyjności nie tylko w Europie, ale również na świecie. Szef firmy Galmet wskazywał również na poprawę współpracy przedsiębiorców z uczelniami  w fazie realizacji osiągnięć polskiej nauki i wdrażaniu innowacji we współpracy. Jego zdaniem polska gospodarka jest w dobrej sytuacji, ale firmy czekają jeszcze na efekty działań wicepremiera Morawickiego oraz zmiany w podejściu urzędów do przedsiębiorców, szczególnie w zakresie kontroli.

Antoni Opaliński o jutrzejszym Poranku Wnet z Przemyśla.


Posłuchaj całego Poranka Wnet:

Komisja Europejska nadal broni supermarketów przed „uprzywilejowanymi” przez prawo polskimi sklepikami detalicznymi

KE uważa, że polskie prawo daje małym sklepom przewagę nad konkurencją, tj. hipermarketami, i wzywa, by zlikwidować „nieuczciwą dyskryminację”. Minister finansów obstaje przy progresji podatkowej.

„Szczegółowe dochodzenie Komisji wykazało, że progresywny charakter stawek podatkowych w nieuzasadniony sposób działałby na korzyść niektórych przedsiębiorstw kosztem innych – w zależności od ich obrotów i wielkości. W takim systemie opartym na progresywnych stawkach podatkowych mniejsze przedsiębiorstwa albo w ogóle nie płaciłyby podatku od sprzedaży detalicznej (jeżeli ich obroty nie przekraczą 17 mln zł), albo płaciłyby niższą średnią stawkę niż ich więksi konkurenci. Dawałoby to przedsiębiorstwom o niższych obrotach nieuczciwą przewagę ekonomiczną” – podała w piątek w komunikacie prasowym Komisja Europejska. Polska może zaskarżyć piątkowe postanowienie Komisji.

Podwójne standardy UE

„Decyzja KE ukazuje, że w Unii Europejskiej funkcjonują podwójne standardy dotyczące tego samego segmentu aktywności gospodarczej. Decyzja ta ingeruje w swobodę kraju członkowskiego, co do wyboru systemu podatkowego, jak i zasady swobody ustalania celu kreowania danin publicznych” – ocenił w rozmowie z PAP dr Cezary Mech były wiceminister finansów. Zaznaczył, że KE nie ma na przykład zastrzeżeń do rozwiązań francuskich, które są analogiczne, choć nie oparte na wielkości obrotów.

Według niego, patrząc na hipermarkety należy pamiętać o tym – o czym KE jedynie pośrednio napomyka, że Polska czegoś „nie wykazała”- że, podmioty te generują znacznie wyższe społeczne koszty systemowe np. w nakładach na sieć transportową, ale też uciekają od opodatkowania przy zastosowaniu cen transferowych, jak i uprzywilejowują dostawy ze swoich centrów zakupów, które mieszczą się poza granicami Polski. Zdaniem Mecha, w ten sposób dochodzi do dyskryminacji polskich dostawców i stanowi, że supermarkety stały się efektywnym kanałem dystrybucji produktów na terenie krajów goszczących.

Hipermarket w miasteczku to bankructwo dla wielu rodzinnych firm 

Polskie władze od dłuższego czasu przekonują KE, że konstrukcja podatku (jego progresja) nie powoduje zróżnicowania pomiędzy podatnikami i nie może być mowy o pomocy publicznej. Przypomnijmy, że w ciągu ostatnich 20 lat powstawanie sklepów wielkopowierzchniowych, przeważnie z kapitałem zagranicznym, doprowadziło w Polsce do bankructwa wiele małych, rodzinnych firm zajmujących się handlem detalicznym. Z kolei wielu polskich producentów mogło się przekonać, że sieci supermarketów zlecające im na przykład „podwykonawstwo” tzw. marek własnych, ze względu na ilość zamawianego towaru narzucało zaniżone ceny na ich produkty. Takiej siły przebicia nie mają na rynku małe sklepy, które często zapewniają byt całej rodzinie, a zakup towaru często wiąże się w ich przypadku również z płaceniem marż także hurtownikom.

Praktyka podatkowa sieci handlowych

Sieci handlowe na tematy fiskalne wypowiadają się rzadko. Część z nich do podatków, które płacą, wlicza też VAT, który pokrywają tak naprawdę klienci. Z danych opublikowanych w KRS wynika, że przykładowo sieć Rossman, która słynie z uczciwości na rynku międzynarodowym, w 2016 roku zapłaciła 200 mln podatku, co przy obrotach rzędu miliardów złotych wydaje się być niewielką ich cząstką.

Często duże firmy o zasięgu międzynarodowym zaniżają swoje dochody. Wystarczy tutaj przypomnieć słynną aferę z HM, kiedy to okazało się, że opłaty za używanie marki, loga itp. pochłaniały cały zysk sieci we Francji, więc spółka faktycznie płaciła podatki jedynie w Szwecji, gdzie była jej centrala.

KE: Podatek faworyzuje mniejsze sklepy

KE poinformowała też w piątek, że nie kwestionuje prawa Polski do decydowania o swoim systemie podatkowym ani o celach poszczególnych podatków i opłat. Polska – zdaniem Brukseli – nie wykazała, że przedsiębiorstwa objęte wyższą stawką miałyby większą zdolność do zapłaty czy że wprowadzenie progresywnych stawek podatkowych było uzasadnione celem osiągnięcia wyższych dochodów.

KE wszczęła postępowanie w tej sprawie we wrześniu ub.r., uznając, że konstrukcja podatku może faworyzować mniejsze sklepy, a to z kolei może być uznane za pomoc publiczną. Wydała też nakaz zobowiązujący Polskę do zawieszenia stosowania podatku do czasu zakończenia jego analizy przez urzędników w Brukseli. Polska zaskarżyła do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu tę decyzję KE.

Polski podatek zdecydowanie różni się od węgierskiego

Komisja uznała wcześniej za pomoc publiczną system progresji podatkowej, jaki chciał wprowadzić wobec handlowców rząd Węgier. W tym przypadku również zdecydowano się na zakaz stosowania podatku do czasu ostatecznej decyzji. Budapeszt wycofał się z tych rozwiązań.

Polska strona od września ubiegłego roku prowadziła z Komisją dialog, przekonując, że nasza ustawa o podatku od sprzedaży detalicznej ma inny charakter niż zakwestionowane przez Brukselę wcześniej węgierskie przepisy.

Zgodnie z prawem unijnym to państwa członkowskie decydują o stawkach czy konstrukcji podatków, które nakładają na podmioty czy swoich obywateli. Regulacje te muszą mieścić się jednak w ramach prawnych UE.

Ministerstwo Finansów obstaje przy swoim

„Po otrzymaniu ostatecznej pisemnej decyzji Komisji Europejskiej w sprawie podatku od sprzedaży detalicznej uważnie ją przeanalizujemy i dopiero wówczas będziemy mogli precyzyjnie odnieść się do sprawy” – oświadczyło Ministerstwo Finansów w komentarzu przesłanym PAP.

Resort zaznaczył, że „Polska w dalszym ciągu podtrzymuje przedstawione Komisji Europejskiej argumenty przeczące selektywnemu charakterowi podatku”.

„Obecnie nie została podjęta decyzja co do zakresu kontynuowania prac nad opodatkowaniem handlu” – głosi także komentarz MF.

Unia zablokowała ustawę tuż po wejściu jej w życie

Ustawa o podatku od sprzedaży detalicznej weszła ostatecznie w życie 1 września 2016 roku. Wprowadzała ona dwie stawki podatku od handlu: 0,8 proc. od przychodu między 17 mln zł a 170 mln zł miesięcznie i 1,4 proc. od przychodu powyżej 170 mln zł miesięcznie. Kwota wolna od podatku w skali roku miała wynosić 204 mln zł. Według założeń rządu w 2017 roku podatek ten miał przynieść budżetowi 1,6 miliarda złotych wpływów.

Jednak krótko po wejściu w życie ustawy Komisja Europejska upomniała się o zagraniczne sieci handlowe i wszczęła postępowanie o naruszenie prawa UE przez Polskę w związku z wprowadzeniem podatku handlowego i nakazała zawieszenie jego stosowania, co nastąpiło.

Przychód ze sprzedaży detalicznej miał nie obejmować należnego podatku VAT. W podstawie opodatkowania miała nie być uwzględniana sprzedaż na rzecz przedsiębiorców. Ustawa nie przewidywała opodatkowania sprzedaży dokonywanej przez internet.

Nowy podatek mieli płacić sprzedawcy detaliczni dokonujący zbycia towarów (rzeczy ruchomych lub ich części). Ustawa nie zawierała szczególnych rozwiązań dotyczących sprzedawców działających w ramach sieci handlowych.

Krótka historia „daniny od hipermarketów”

Daninę od hipermarketów PiS zapowiadało w kampanii wyborczej. Miała dotyczyć przede wszystkim zagranicznych sieci handlowych.

Pierwszą wersję podatku MF przedstawiło 2 lutego 2016 roku. Zakładała ona, że podatek ma mieć dwie zasadnicze stawki. Stawka 0,7 proc. miała obciążać przychód nieprzekraczający w danym miesiącu kwoty 300 mln zł. Stawka 1,3 proc. miała być płacona od nadwyżki przychodu ponad 300 mln zł w miesiącu. Inne stawki podatku od sprzedaży miały obowiązywać w soboty, niedziele i święta – 1,3 proc. (dla uzyskujących przychód poniżej 300 mln zł miesięcznie) oraz 1,9 proc. (powyżej tego progu). Kwota wolna od podatku miała wynosić 1,5 mln zł miesięcznie (18 mln zł rocznie).

Propozycje te wzbudziły jednak protesty wielu zainteresowanych środowisk, przede wszystkim handlowców. Podczas posiedzenia Rady Dialogu Społecznego 18 lutego 2016 roku ówczesny minister finansów Paweł Szałamacha przyznał, że wersja projektu z 2 lutego jest w trakcie przepracowywania, jest bowiem wiele kwestii, które MF musi brać pod uwagę, np. to, że Komisja Europejska zdecydowanie negatywnie wypowiada się o stawce progresywnej. Mówił też, że wiele było głosów za podwyższeniem kwoty wolnej powyżej 18 mln zł rocznie, co uznał za zrozumiałe. Dodał też, że należy zważyć argumenty o zniesieniu oddzielnej stawki weekendowej.

13 kwietnia 2016 roku, podczas posiedzenia kierowanego przez Adama Abramowicza zespołu parlamentarnego, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryk Kowalczyk i wiceminister Wiesław Janczyk przedstawili nowe założenia projektu. Zawierały one trzy progresywne stawki podatku: 0,4 proc. od miesięcznego przychodu między 1,5 mln i 17 mln zł, 0,8 proc. od przychodu między 17 mln i 170 mln zł, 1,4 proc. od przychodu miesięcznego ponad 170 mln zł. Kwota wolna miała wynosić 1,5 mln zł miesięcznie (18 mln zł rocznie). Nie było już – oprotestowanej przez handlowców – oddzielnej stawki weekendowej i opodatkowania sieci franczyzowych. W ostatecznej wersji projektu rząd wycofał się z najniższej stawki.

Monika Rotulska, PAP, KRS

Janusz Śniadek, poseł PiS: Ustawa o wolnych niedzielach w handlu z całą pewnością wejdzie w życie przed końcem tego roku

Zdaniem byłego przewodniczącego „Solidarności” nie jest jasne, ile niedziel będzie ostatecznie wolnych od handlu. Strona społeczna domaga się 8 niedziel pracujących, premier Szydło mówiła o połowie.

Z Januszem Śniadkiem, posłem Prawa i Sprawiedliwości oraz byłym przewodniczącym „Solidarności” rozmawialiśmy po posiedzeniu Rady Ochrony Pracy, gdzie po raz pierwszy prezentowane było sprawozdanie Państwowej Inspekcji Pracy o stanie rynku pracy za rok 2016.

Zdaniem Janusza Śniadka przedstawione sprawozdanie pokazuje, że cały czas pozostaje dużo do zrobienia w ramach ochrony prawa pracy. – Zjawisk negatywnych na rynku pracy niestety ciągle jest bardzo wiele i trzeba reagować na bieżąco na pojawiające się zagrożenia i dostosowywać prawo.

Poseł PiS uważa, że ciągle palący problem tzw. umów śmieciowych mógłby rozwiązać tzw. jednolity podatek, który miał złączyć w jedną daninę wszystkie obecne podatki nakładane na pracę (składki na ZUS i NFZ oraz PIT).

Jednak prace nad rozwiązaniem tego problemu zostały zarzucone przez rząd na początku bieżącego roku. – Przez pewien czas oczekiwaliśmy na rozwiązanie, które radykalnie sprzyjałoby likwidacji patologii, jaka są umowy śmieciowe, polegające na jednolitym opodatkowaniu pracy niezależnie od formy zatrudnienia. Niestety to rozwiązanie zostało zawieszone i nie wiemy, czy do niego ostatecznie dojdzie. Teraz musimy powrócić do rozwiązań bardziej cząstkowych w tej materii.

Obecnie coraz bardziej mamy do czynienia z rynkiem pracownika. Malejące bezrobocie powoduje, że przedsiębiorcy poszukują bardziej wykwalifikowanych pracowników, co w coraz większym stopniu skłania ich do zapewnienia minimum warunków pracownikowi, aby go zatrzymać, niezależnie od działań rządu – podkreślił Janusz Śniadek.

Poseł PiS podsumował skutki wprowadzenia minimalnej stawki godzinowej na polskim rynku pracy, co nastąpiło 1 stycznia 2017 roku – Na obiektywne podsumowanie mechanizmu minimalnej płacy w wysokości 13 złotych będzie potrzebny dłuższy okres, ale mamy już pozytywne sygnały, czemu nie można się dziwić. (…) Z całą pewnością nigdy przeciwko tego typu regulacjom nie występują dobrzy, uczciwi przedsiębiorcy, budujący swoją przyszłość na współpracy z pracownikami.

Co do ustawy o wolnych niedzielach, Janusz Śniadek przyznał, że praca nad nią idzie powolnie, ale zapewnił, że jest wola polityczna w partii rządzącej, aby w części przychylić się do postulatów „Solidarności”. – Ustawa o wolnych niedzielach jest procedowana. To prawda, że nie dość szybko, ale ustawa zostanie przyjęta. Pozostaje kwestią do rozstrzygnięcia, jak duża będzie skala tych wyjątków, czyli tzw. niedziel pracujących. Premier Beata Szydło mówiła o połowie niedziel wolnych od pracy, w tej chwili w projekcie społecznym mowa jest o ośmiu niedzielach, w które będzie można prowadzić handel. Z całą pewnością ustawa wejdzie w życie przed końcem tego roku.

ŁAJ

Szewczak: Wzmożony popyt na kredyty mieszkaniowe to wynik poprawy koniunktury gospodarczej, ale na boomy trzeba uważać

Deficyt budżetowy po pierwszym kwartale to zaledwie niecały miliard złotych, to są wyniki, jakich Polska nie miała do tej pory – powiedział Janusz Szewczak, poseł PiS, w rozmowie „Południa Wnet”.

– To oznaka poprawy koniunktury gospodarczej – powiedział Janusz Szewczak, pytany o ostatnie informacje dotyczące falowego wzrostu o 20 procent kredytów mieszkaniowych. Przypomniał, że ruszył program rządowy Mieszkanie Plus. Podkreślił jednak, że ze wszelkiego typu kredytami i boomami na kredyty trzeba być ostrożnym ze względu na trudną do przewidzenia przyszłość. Przypomniał, że u źródeł ostatniego kryzysu światowego były kredyty mieszkaniowe subprime udzielane w Stanach Zjednoczonych. [related id=21778]

– Deficyt budżetowy po pierwszym kwartale to zaledwie niecały miliard złotych; to są wyniki, jakich Polska nie miała do tej pory, to napawa optymizmem – powiedział Szewczak. Jego zdaniem jedną z najważniejszych spraw jest poprawa dochodów Polaków, bowiem do tej pory „nasze płace są na szarym końcu poborów w Europie”.

– Sprawa kredytów frankowych jest bardzo poważna – powiedział Szewczak, członek podkomisji sejmowej zajmującej się prawnym uregulowaniem tej palącej społecznie kwestii, z którą większość krajów już się uporała.

Jak stwierdził Szewczak, reforma systemu poboru podatków CIT od przedsiębiorstw jest bardzo ważnym elementem ogólnej reformy podatkowej w Polsce. Jego zdaniem system, który obowiązuje, jest przestarzały, ale wszelkie zmiany trzeba robić rozważnie, a nie tak, jak proponuje Nowoczesna:  „system z księżyca, typu 16-procentowy VAT”.

Słuchaj audycji Łukasza Jankowskiego, w której mówimy również o prawnej regulacji zakazu handlu w niedzielę.

MoRo

Konrad Szymański: Państwa Europy Zachodniej prowadzą politykę protekcjonistyczną, bojąc się polskich przedsiębiorców

Wiceminister spraw zagranicznych przedstawiał w Sejmie informację o zagrożeniach dla polskiej gospodarki ze strony protekcjonistycznej polityki Niemiec i innych krajów, które boją się konkurencji.

Wczoraj na posiedzeniu parlamentarnego Zespołu na rzecz wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego Konrad Szymański wskazał na zagrożenie wynikające z forsowanych rozwiązań zrównujących płace i zabezpieczenia socjalne we wszystkich krajach wspólnoty – Rząd jest w pełni świadomy wagi sektora transportowego dla polskiej gospodarki oraz skali problemów z jakimi się ten sektor spotyka na gruncie złych rozwiązań prawnych w kilku tranzytowych państwach UE. Mamy również świadomość, że część państwa próbuje te złe rozwiązania wprowadzić do prawa wspólnotowego.

Sprawa sektora transportowego ma na tyle kluczowy charakter, że jest jedną z dosłownie kilku spraw, gdzie oprócz ministerstwa liniowego, które sektorowo jest odpowiedzialne za dany fragment regulacji,  również MSZ poczuwa się do podjęcia działań. Także na poziomie premierów – podkreślił wiceminister spraw zagranicznych.

Minister odpowiedzialny za politykę europejską, w czasie swojego wystąpienia wskazywał na rosnące ograniczanie zakresu wolnego rynku w UE – Problem protekcjonizmu na rynko wspólnotowym, towarzyszy nam od początku członkostwa Polski w Unii Europejskiej. (…) Jesteśmy od lat i na stałe przywiązani do sprzeciwiania się jakimkolwiek formom protekcjonizmu w ramach UE. Obecnie mamy do czynienia z nową falą protekcjonizmu na rynku europejskim, co jest związane z wyższą niepewnością społeczeństw większości krajów Europy zachodniej wobec utrzymania stanu ich dobrobyty.

[related id=21047]

Wiceszef MSZ wskazywał na praktyki stosowane przez państwa zachodnie w celu ochrony swoich rynków pracy – Elementami działań protekcjonistycznych jest próba narzucania przepisów o płacy minimalnej, czy próba postrzegania transportu międzynarodowego jako pracy delegowanej oraz wprowadzanie nadmiernych obowiązków administracyjnych, tak aby utrudnić przedsiębiorcom działania na rynku innego państwa.

Komisja nie zachowuje się również aktywnie, w zakresie łamania zasad wspólnego rynku, jak w obronie innych elementów wspólnoty europejskiej – podkreślił Konrad Szymański.

Wiceminister wyliczał również działania podjęte przez rząd w celu zatrzymania protekcjonistycznych zmian w prawie na poziomie wspólnotowym, ale również poszczególnych krajów należących do unii – Zachęcamy Komisję Europejską, aby w większym stopniu włączała się w informowanie społeczeństw, jak istotna jest rola wspólnego rynku. Obecnie zostały podjęte prace nad wspólnym stanowiskiem naszego regionu wobec pakietu drogowego. Mamy również zaawansowany stan prac nad wspólną polityką państw regionu wobec jeszcze dalej idącej propozycji jaką jest europejski filar praw socjalnych.

W inicjatywach europejskich, które są tytułowane jako przepisy zwiększające zabezpieczenia socjalne pracy, widzimy oczywistą intencją, wprowadzenia protekcjonizmu i dzielenia wspólnego europejskiego rynku – zaznaczył sekretarz stanu w MSZ.

Na koniec swojego wystąpienia Konrad Szymański podkreślił, że różne zakresy wolności są różne traktowane przez Brukselę – Jest faktem, że wśród czterech fundamentalnych swobód, nie wszystkie są bronione w tym samym stopniu przez Komisję Europejską. Nie wszystkie mają ten sam status polityczny. W przypadku konkurencji na rynku usług czy pracy relacje Brukseli są bardzo opieszałe.

 

ŁAJ

Premier Beata Szydło chce zrównoważyć bilans handlowy z Chinami, który obecnie wypada dla Polski niekorzystnie

Musimy walczyć o nasz handel, ponieważ w 2016 roku polski eksport do Chin spadł, za to import chiński do Polski wzrósł. Chiny muszą bardziej otworzyć się na nasze towary – to powinniśmy podkreślać.

W popołudniowym wydaniu audycji Radia Wnet Hanna Shen w rozmowie z Antonim Opalińskim komentowała Forum Pasma i Szlaku w Chinach, na które udała się również polska premier Beta Szydło.

– Chińczykom bardzo zależało, by przyjechała kanclerz Niemiec Angela Merkel czy premier Wielkiej Brytanii Theresa May. Indie wiele chińskich inwestycji w ramach nowego szlaku postrzegają jako zagrożenie dla ich suwerenności. Inne państwa, jak np. Japonia wysłały niższych rangą urzędników.

Hanna Shen przypomniała też, że chiński model działania jest zupełnie inny niż w Europie. Chińczycy nie chcą żadnych przetargów, lecz kontroli nad wszystkim.

Premier powiedziała, że musimy być bardzo aktywni, żeby zrównoważyć bilans z Chinami. Musimy walczyć o nasz handel, o nasz eksport, ponieważ w 2016 roku nasz eksport do Chin spadł, za to import chiński do Polski wzrósł. Bilans wypada na naszą niekorzyść i to jest coś, co w rozmowie z Chinami powinniśmy podkreślać. Chiny muszą bardziej otworzyć się na nasze towary. Problem w tym, że przekaz polski nie jest jednolity – stwierdziła Hanna Shen.

Rozmówczyni redaktora Opalińskiego mówiła także o napięciu wokół Korei Północnej i o sytuacji politycznej na Tajwanie.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

LK

Krzysztof Szczerski: Polska jest pierwszym krajem regionu, który otrzyma dostawę amerykańskiego Liquefied Natural Gas

Polska w ramach zabiegów o zróżnicowanie źródeł energii zawarła w środę kontrakt na jednorazową dostawę amerykańskiego skroplonego gazu ziemnego LNG – poinformował w Waszyngtonie Krzysztof Szczerski.

Podczas spotkania z dziennikarzami w ambasadzie RP w Waszyngtonie szef Gabinetu Prezydenta RP powiedział, że to pierwszy taki kontrakt na dostawę LNG do Polski i w ogóle Polska jest pierwszym krajem regionu, który otrzyma amerykański gaz: – Jest to wielkie osiągnięcie, które miało także wsparcie Pana Prezydenta – podkreślił prezydencki minister.

[related id=11531]Podczas wizyty w Waszyngtonie minister Szczerski i szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Paweł Soloch, przeprowadzili także rozmowy w Pentagonie i spotkali się z doradcą prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego, Herbertem Raymondem McMasterem.

Prezes zarządu PGNiG Piotr Woźniak podpisał umowę o jednorazowej dostawie LNG z amerykańską firmą Cheniere Energy. Ma ona siedzibę w Houston w stanie Teksas, terminale LNG i zakłady skraplania gazu naturalnego w stanie Luizjana. Jest to lider na amerykańskim rynku paliwowym w dziedzinie LNG.

Szef PGNiG spodziewa się, że tankowiec z amerykańskim LNG dotrze do Polski w pierwszej dekadzie czerwca. W rozmowie z dziennikarzami Piotr Woźniak odmówił ujawnienia ilości i ceny zakupionego skroplonego amerykańskiego gazu ziemnego, do czasu otrzymania dostawy.

PAP/WJB

Prezydent RP Andrzej Duda: Biuro handlowe w Meksyku będzie służyło polskim i meksykańskim przedsiębiorcom

Prezydent wziął udział w stolicy Meksyku w otwarciu Zagranicznego Biura Handlowego Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu. Zdaniem prezydenta, Meksyk to kraj dający wielkie możliwości inwestowania.

– To kolejna polska placówka zagraniczna obok tych, które już zostały otwarte w Szanghaju, w San Francisco, a więc w najważniejszych miastach świata – powiedział prezydent podczas uroczystego otwarcia biura.

Według planów, do 2019 r. takich placówek na całym świecie ma być 70.

Andrzej Duda stwierdził, że 80 proc. polskiej aktywności zagranicznej, jeżeli chodzi o kwestie gospodarcze, odbywa się dzisiaj na obszarze Unii Europejskiej. – Oczywiście można powiedzieć, że to łatwy i bezpieczny rynek, także bliski rynek, ale to rynek także i niezwykle konkurencyjny. Tymczasem, zdaniem prezydenta, gigantyczne rynki, takie jak Meksyk, stwarzają możliwości rozwoju, ekspansji i sukcesu gospodarczego. Według prognoz Meksyk do 2050 r. stanie się szóstą gospodarką na świecie. To bardzo poważny partner gospodarczy, który stwarza wielkie możliwości inwestowania dla polskich przedsiębiorców, jako kraj liczący ponad 120 mln mieszkańców.

– Spodziewam się wzrostu wymiany inwestycyjnej pomiędzy naszymi krajami. Dziś już szereg firm meksykańskich jest obecnych w Polsce, choćby firma Cemex, jeden z największych producentów cementu i materiałów budowlanych, ale są także polskie firmy, które już inwestują w Meksyku. [related id=”14976″ side=”left”]

Dodał, że wartość skumulowanych inwestycji meksykańskich w Polsce i polskich w Meksyku to ponad 10 mld dolarów. Biorąc jednak pod uwagę, że Meksyk to piętnasta gospodarka na świecie, a Polska siódma w UE, to „wciąż bardzo mało”.

– Perspektywa jest bardzo obiecująca. Liczę, że wymiana handlowa na skutek aktywności PAIH, polskiego rządu, mojej jako prezydenta, się powiększy. Prezydent powiedział też, że wspieranie polskiego biznesu na świecie to jeden z priorytetów jego prezydentury.

Nowo otwarte biuro będzie służyło polskim przedsiębiorcom, zamierzającym inwestować w Meksyku, ale też przedsiębiorcom meksykańskim, którzy będą chcieli uzyskać informacje o Polsce i o możliwościach inwestowania w niej.

Prezydent został spytany o to, dlaczego podpisana w poniedziałek z prezydentem Meksyku Enrique Peñą Nieto deklaracja dotycząca współpracy Polski i Meksyku mówi tylko o dążeniu „w kierunku partnerstwa strategicznego”, a nie ustanawia strategicznego partnerstwa.

– Żeby można było w tym wymiarze dyplomatycznym, międzynarodowym mówić o współpracy strategicznej, podpisać taką deklarację, musi być spełniony cały szereg warunków, nad którymi w tej chwili pracujemy. Ta deklaracja stanowi etap wstępny do ustanowienia strategicznej współpracy, co – mam nadzieję – nastąpi w najbliższych latach – odparł Duda.

Andrzej Duda zaprosił prezydenta Meksyku do złożenia oficjalnej wizyty w Warszawie. – Mam nadzieję, że taka możliwość w przyszłym roku będzie – powiedział.

Źródło: PAP

lk

Prof. Krasnodębski: Emmanuel Macron jest taki perfekcyjny, że dla części wyborców może wydawać się wytworem sztucznym

Zwycięzca pierwszej tury wyborów prezydenckich jest wytworem francuskiej elity, a jednocześnie przedstawia się go jako kandydata, który tę elitę zwalcza – twierdzi profesor Zdzisław Krasnodębski.

Krzysztof Skowroński rozmawiał dzisiaj w Poranku Wnet z profesorem Zdzisławem Krasnodębskim o targach przemysłowych w Hanowerze, relacjach polsko-niemieckich i o wyborach prezydenckich we Francji.

Europoseł, spytany o wrażenia z targów w Hanowerze, powiedział, że w kwestii gospodarki, nasz kraj pokazuje się tam z najlepszej strony, gdyż prezentują się tam, wyróżniające się innowacyjnością.

Trochę zmartwiła Niemców informacja, którą przekazał pan wicepremier Morawiecki, że Niemcy spadły na trzecie miejsce, jeżeli chodzi o inwestycje w Polsce. Mamy też innych partnerów. Amerykanie są na pierwszym miejscu, a teraz Japończycy interesują się Polską. Będziemy też rozwijać relacje z Chinami.

[related id=”15003″]Zapytany, czy na targach były urządzenia, które zastąpiłyby polityków, odparł, że jesteśmy coraz bliżej stworzenia czegoś takiego: – Kandydat skrajnej lewicy Jean-Luc Mélenchon stosował hologram w czasie swojej kampanii i mógł być w siedmiu miejscach naraz.

Zdaniem europosła PiS, zmiana polityków na maszyny nie przyniosłaby wielkich zmian w życiu obywateli, ponieważ coraz częściej politycy są sztucznym wytworem specjalistów od wizerunku: – Trudno dociec kim naprawdę są, jakie mają przekonania.

Emanuel Macron jest taki perfekcyjny, że dla części wyborców może wydawać się wytworem sztucznym. W swojej biografii ma w zasadzie wszystko. Jest wytworem francuskiej elity, a jednocześnie przedstawia się go jako kandydata, który tę elitę zwalcza – mówił prof. Zdzisław Krasnodębski.

Profesor stwierdził również, że postulat popierany przez Emanuela Macrona, aby tworzyć Unię dwóch prędkości, jest niekorzystny dla Polski, ale kandydat na prezydenta Francji zraża też do siebie niemieckich partnerów, mówiąc o innej polityce finansowej w Unii i krytykując nierównowagę ekonomiczną między Niemcami i Francją.

[related id=”14939″ side=”left”]Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego nie zgodził się z twierdzeniami niektórych polityków opozycji, że powinniśmy przyjąć euro, aby nie zostać w Europie drugiej prędkości. W jego opinii należy patrzeć też na konsekwencje czynów, a nie za wszelką cenę dążyć do tego, by „być przy stole”: – Wydaje mi się, że są w Europie bardzo duże siły, które nie chciałyby podziału Europy na różne prędkości. Mamy dość poważną pozycję, aby bronić swoich interesów. To oczywiście zakłada sprawne działanie polityczne. Naszą słabością jest rozdarcie wewnętrzne i psucie obrazu Polski przez opozycję totalną.

Zapytany o stosunki polsko-niemieckie po targach w Hanowerze, stwierdził, że są one bardzo złożone: – Jeżeli chodzi o gospodarkę, to są one dobre. Jeżeli chodzi o stosunki polityczne, to są one różne. Najczęściej Berlin w różnych sprawach ważnych wykazuje brak skłonności do kompromisu. Przykładem jest Nord Stream 2, projekt zdecydowanie niezgodny ze wszystkimi zasadami unii energetycznej, filozofią europejską itd. Niemcy są bardzo trudnym i twardym partnerem i nie zawsze prounijnym.

WJB