Egipt: Były prezydent Hosni Mubarak nie jest winny śmierci setek osób w czasie powstania 2011 r., kiedy stracił władzę

Sąd apelacyjny uznał, że oskarżony jest niewinny. Odrzucił także wnioski prawników rodzin ofiar o wznowienie procesu cywilnego w tej sprawie, co oznacza, że możliwości odwoławcze zostały wyczerpane.

Najwyższy sąd apelacyjny w Egipcie uniewinnił w czwartek b. prezydenta Hosniego Mubaraka od zarzutu współodpowiedzialności za śmierć setek demonstrantów podczas powstania z 2011 roku, które położyło kres jego blisko 30-letnim rządom.

Sędzia Ahmed Abdel Kawi ogłosił: „sąd uznał, że oskarżony jest niewinny”. Sąd odrzucił także wnioski prawników rodzin ofiar o wznowienie procesu cywilnego w tej sprawie, co oznacza, że możliwości odwoławcze zostały wyczerpane.

W 2012 roku Mubarak, jego minister spraw wewnętrznych i sześciu doradców zostało skazanych na kary dożywotniego więzienia, ale dwa lata później sąd wyższej instancji uchylił ten wyrok ze względów proceduralnych i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia. [related id=”3911″]

88-letni Mubarak podupadł na zdrowiu i przebywa w szpitalu wojskowym w Kairze, gdzie odbywał karę trzech lat więzienia wymierzoną mu w sprawie o korupcję.

W wyniku krwawej rozprawy z demonstrantami na początku 2011 roku zginęło w Egipcie ok. 850 osób. W lutym 2011 roku na fali tych wystąpień, które trwały 18 dni, Mubarak został zmuszony do ustąpienia po niemal 30 latach sprawowania władzy.

W 2013 roku wojsko obaliło następcę Mubaraka, islamistę Mohammeda Mursiego.

PAP/lk

Jan Szyszko: Jesteśmy zdecydowani postawić sprawę polityki klimatycznej przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości

W Poranku Wnet Minister Środowiska mówił o kulisach polityki klimatycznej UE: – Dopóki węgiel jest w Polsce i pozostaje w polskich rękach, będzie się mówić, że jest niezwykle szkodliwy dla środowiska.

28 lutego na spotkaniu Rady Unii Europejskiej ministrowie krajów UE odpowiedzialni za środowisko dyskutowali nad reformą systemu handlu emisjami gazów cieplarnianych, który zacznie obowiązywać od 2021 roku. Przyjęty w 2014 cel europejskiej polityki klimatycznej zakłada zredukowanie emisji CO2 o 40 procent do 2030 roku.

Kiedy zgadzaliśmy się na podpisanie europejskich i  światowych porozumień klimatycznych, w polityce klimatycznej UE obowiązywała zasada jednomyślności. Dlatego siły wiodące w UE, nie mogąc przegłosować swojego stanowiska, uznały, że na wtorkowej Radzie Unii Europejskiej mieliśmy do czynienia jakąś formą konsultacji – podkreślił w Poranku Wnet Minister Środowiska.

[related id=4964]

Zdaniem Jana Szyszki to, co się stało we wtorek na Radzie Unii Europejskiej, jest uderzeniem w polską suwerenność. – To, co się stało w Brukseli, to jest łamanie umowy klimatycznej z Paryża i swoistą dyskryminacją Polski w sferze energetycznej. (…) Nas obowiązuje porozumienie klimatyczne z Paryża, które zakłada klimatyczną neutralność. Polska czuje się oszukana w wyniku takiego sposobu procedowania na Radzie Europejskiej – podkreślił Jan Szyszko.

Sprzeciw wobec propozycji zaostrzenia polityki klimatycznej, forsowanej przez lobby niemiecko-francuskie, wyraża nie tylko Warszawa, ale również inne stolice europejskie. – Mamy sporą grupę państw po naszej stronie, więc stanowimy ciągle mniejszość blokującą. Więc to nie tylko Polska jest przeciwko, ale silna grupa państw – to jest dziewięć ważnych państw Unii Europejskiej – zaznaczył minister.

Z gościem Poranka Wnet rozmawialiśmy również o zapowiedzianej przez prezesa PiS reformie ustawy o ochronie przyrody. – Prawo o wycince drzew to był projekt poselski, który bardzo mocno popieram. Bo ważne jest, aby każdy miał prawo na swojej działce sadzić drzewa zgodnie ze swoim uznaniem, a następnie mógł to drzewo wyciąć, kiedy uzna to za stosowne. Teraz patrzymy, czy są jakieś wady w tej ustawie.

 

ŁAJ

Tomasz Sakiewicz: „Operacja litewska”, czyli dlaczego wizyta Lecha Kaczyńskiego na Litwie mogła być powodem jego śmierci

a

– Zwracam uwagę na artykuł „Litewska operacja”, czyli jak wyciągnięto Lecha Kaczyńskiego na Litwę. To mogło spowodować jego śmierć – mówił Tomasz Sakiewicz, prezentując nowe wydanie „Gazety Polskiej”.

Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny, „Gazety Polskiej”, zaprezentował w Poranku Wnet nowy format swojego tygodnika. Jeden z opublikowanych w nim artykułów, autorstwa Doroty Kani, nosi tytuł „Litewska operacja”. Według dziennikarki prezydent Lech Kaczyński mógł zostać wciągnięty w dyplomatyczną grę i niewykluczone, że stało się to jednym z powodów tragicznego wypadku 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku. Albowiem 8 kwietnia 2010 roku Lech Kaczyński odwiedził Wilno na zaproszenie prezydenta Litwy Dalii Grybauskaite.

Celem wizyty Kaczyńskiego miała być próba wpłynięcia na litewskich parlamentarzystów, aby głosowali na rzecz rządowego projektu, zgodnie z którym imiona i nazwiska litewskich Polaków byłyby wpisywane do paszportów w dwóch językach. Według Doroty Kani głosowanie było z góry skazane na niepowodzenie. Zdaniem dziennikarki wizyta w Wilnie spowodowała, że Kaczyński musiał zmienić plany dotyczące podróży do Smoleńska.
„Litewska operacja” – czyli jak wyciągnięto 8 kwietnia 2010 roku Lecha Kaczyńskiego na Litwę, po to, aby nie mógł pojechać pociągiem do Smoleńska (jak pierwotnie zakładano). Poleciał samolotem, co mogło spowodować jego śmierć. […] Myślę, że został wciągnięty w grę dyplomatów – wyjaśniał Tomasz Sakiewicz.
Więcej informacji w najnowszym numerze „Gazety Polskiej”.

 

Continue reading

Po zwycięstwie Trumpa widzimy wyraźną intensyfikację działań USA w walce z Państwem Islamskim – mówił Witold Repetowicz

– Można zaobserwować pewne porządkowanie przez nowego prezydenta USA stosunków z najbliższymi sojusznikami Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie – stwierdził w Popołudniu Wnet dziennikarz.

Na marginesie rozmów pokojowych toczących się w Genewie oraz zablokowania przez Rosję i Chiny rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie użycia przez reżim Asada broni chemicznej rozmawialiśmy w Popołudniu Wnet z Witoldem Repetowiczem o sytuacji na Bliskim Wschodzie po zmianie władzy w Waszyngtonie.

[related id=5080]

Zdaniem gościa Popołudnia Wnet, nowy prezydent USA zaczął od poprawiania relacji z częścią państw w regionie – Waszyngton uregulował popsute przez Obamę stosunki z Egiptem, który jest ważny również z punktu widzenia Europy, bo to jest klucz do uspokojenia sytuacji w Libii.

Dziennikarz portalu Defence24 podkreślił, że realnie operacje lądowe przeciw Państwu Islamskiemu są prowadzone tylko przez dwie siły, rząd Iracki i Kurdów, natomiast siły Asada, Turcja oraz Rosja tylko pozorują działania przeciwko islamistom, stawiając sobie w rzeczywistości zupełnie inne cele.

W tej chwili z Państwem Islamskim walczy armia iracka, a w Syrii – syryjskie siły demokratyczne, oparte na Kurdach syryjskich. Reżim Asada również walczy z ISIS, ale ma wielu przeciwników w Syrii; islamiści nie są najważniejszymi przeciwnikami dla władz w Damaszku – podkreślił dziennikarz.

Od 19 lutego trwa kolejna faza batalii o wyparcie sił ISIS z północnego Iraku przez wojska rządu w Bagdadzie. Batalia o wyzwolenie Mosulu z rąk dżihadystów, może potrwać jeszcze długo, ale na pewno latem wszystkie dzielnice tego miasta będą pod kontrolą irackiego rządu.

Witold Repetowicz wymienił również najważniejszych protektorów sił islamistycznych na Bliskim Wschodzie. – Państwo Islamskie korzystało w przeszłości z pomocy Turcji, korzystało z całą pewnością ze wsparcia wpływowych kręgów w elitach rządzących Arabią Saudyjską. Samo Daesh również handlowało ropą naftową, wydobywaną na jej terytorium.

Zdaniem gościa Popołudnia Wnet, w tym roku Europę czeka zmaganie się z napływem rzesz imigrantów z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. – Fal imigrantów nie powstrzymają żadne łapówki dla Turcji, tylko skuteczne zamknięcie szlaku bałkańskiego. W tym roku na Morzu Śródziemnym może powtórzyć się sytuacja z lat 2014-2015, kiedy masy imigrantów z Afryki Zachodniej starały się przeprawić do Włoch.

 

ŁAJ

Preludium przed zbliżającym się szczytem w Brukseli i Rzymie -czwartkowe spotkanie premierów Państw Grupy Wyszehradzkiej

Głównymi tematami czwartkowych rozmów mają być gospodarka, bezpieczeństwo oraz migracja. Ponad to na najbliższym szczycie UE w marcu zostanie wybrany nowy przewodniczący Rady Europejskiej.

We wtorek w Sejmie odbyło się spotkanie komisji spraw zagranicznych parlamentów państw Grupy Wyszehradzkiej. Wziął w nim udział m.in. marszałek Sejmu oraz szef sejmowej komisji spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna. Jest to konferencja przygotowawcza,  przed czwartkowym spotkaniem Premierów Grupy Wyszehradzkiej.  Jutrzejsze rozmowy mają być preludium przed zbliżającym się szczytem w Brukseli oraz okazją do przygotowania wspólnego stanowiska Państw Grupy na szczyty UE w Brukseli i Rzymie.

Główne tematy rozmów to: bezpieczeństwo oraz bieżąca sytuacja międzynarodowa.

Spotkanie będzie okazją do omówienia bieżących spraw z agendy europejskiej, a także przygotowania wstępnego stanowiska na szczyty w Brukseli i Rzymie. Poruszona zostanie także kwestia jakości żywności w Europie Środkowo-Wschodniej – zaznaczył rzecznik rządu Rafał Bochenek.

Bochenek mówił również o udziale Polski w marcowym szczycie G20 w Baden Baden.

-W tym szczycie będziemy uczestniczyli na zaproszenie strony niemieckiej. To dzięki wielkiemu zaangażowaniu pani premier Beaty Szydło mamy szansę uczestniczyć w tym szczycie. Wielokrotnie ten temat był poruszany przez panią premier w rozmowach z panią kanclerz Angelą Merkel. Decyzją pani premier nasz rząd będzie reprezentował wicepremier Mateusz Morawiecki – powiedział rzecznik.

Wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki został zaproszony na marcowy szczyt G20 do Niemiec. Zaproszenie wystosował w środę w ubiegłym tygodniu, podczas spotkania ministrów finansów państw Trójkąta Weimarskiego w Paryżu, szef resortu finansów Niemiec Wolfgang Schaeuble.

Grzegorz Schetyna zorganizował wczoraj konferencję prasową w przerwie spotkania szefów komisji spraw zagranicznych parlamentów państw Grupy Wyszehradzkiej, które odbywało się w Sejmie.

Rozmawiamy też o tym, jak uwspólnić i koordynować tę politykę, która nie jest łatwa, bo ta dzisiejsza sytuacja przynosi dużo znaków zapytania i dużo wyzwań – powiedział.

Wcześniej marszałek Sejmu Marek Kuchciński w trakcie spotkania podkreślił, że Polska odrzuca wszelkie projekty dzielenia Unii Europejskiej według różnych prędkości oraz zamknięcie się Wspólnoty przed innymi państwami europejskimi.

Kuchciński dodał  m.in., że –  jest szansa na odbudowę podstaw europejskiej integracji wokół takich zasad, jak wolność narodów, równość państw, jedność kontynentu i pomocniczość.
Najbliższy szczyt państw UE odbędzie się 9-10 marca w Brukseli; głównym tematem będzie gospodarka, bezpieczeństwo i migracja. Ponadto Rada Europejska ma wybrać swojego przewodniczącego na okres od 1 czerwca do 30 listopada 2019 r. Donald Tusk zadeklarował na nieformalnym zgromadzeniu przywódców UE na Malcie, że chce startować na stanowisko przewodniczącego RE po zakończeniu jego ówczesnej kadencji.

Grupa Wyszehradzka jest  nieformalnym , regionalną formą współpracy czterech państw Europy Środkowej: Polski, Czech, Słowacji i Węgier, której celem jest pogłębianie wiedzy między tymi krajami. Za datę jej powstania przyjmuje się 15 lutego 1991 r. Prezydencja w Grupie pełniona jest na zasadzie rotacji i trwa rok. Od 1 lipca 2016 r. do 30 czerwca 2017 r. prezydencję w Grupie sprawuje Polska.

 

PAP/ jn

 

 

– Chciałem stworzyć przedmiot, który przez muzykę rozwinie kreatywność – rozmowa z polskim wynalazcą Kamilem Laszukiem

Kamil Laszuk to twórca muzyczno-edukacyjnego wynalazku dla dzieci – Musiconu. Jest to instrument muzyczny służący do wszechstronnego rozwoju dzieci, zarówno psychicznego, jak i fizycznego.

Wynalazek zdobył już kilka prestiżowych nagród, m.in. Red Dot Design Award,zwaną „Oscarem Designu” oraz IF Design Award 2017, którą autor odbierze 10 marca w Monachium.

Kamil Laszuk urodził się w  1987 roku.  Z wykształcenia jest  projektantem i muzykiem. W 2016 roku skonstruował Musicon1. Zapytany przez Agencję Prasową o to, jak określiłby swój wynalazek, odpowiedział:  – Musicon to instrument muzyczny, przedmiot edukacyjny, maszyna do programowania, muzykowania, zabawy, eksplorowania… ciężko go sklasyfikować, bo nie ma podobnych przedmiotów. Działa jak pozytywka lub katarynka, jednak z ogromną różnicą – dzieci mogą na bieżąco komponować i programować własne utwory i jest to bajecznie proste.

Inspiracją do stworzenia projektu była praca dyplomowa na Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu oraz wcześniejsze badania prowadzone w przedszkolach.  Właśnie bezpośredni kontakt z dziećmi oraz obserwowanie pozytywnego wpływu muzyki na ich rozwój były motorem napędowym dla działań Kamila.

Spotkałem tam 3-letnią dziewczynkę, która była głucha, a gdy tylko zacząłem grać, podeszła do kontrabasu i słuchała mojej muzyki, przytulając się do niego. To był niezapomniany moment, w którym zdecydowałem, że chcę stworzyć przedmiot, który poprzez muzykę będzie inspirował dzieci do rozwijania kreatywności. Przed rozpoczęciem projektowania napisałem pracę magisterską na temat wpływu muzyki na psychofizyczny rozwój dzieci, co było podstawą do stworzenia przedmiotu o mocnym merytorycznym podłożu.

 

Po zdobyciu kilku prestiżowych nagród Kamilowi udało się przekonać do projektu pierwszych inwestorów zarówno z Polski, jak i zagranicy.  Zainteresowanie było na tyle duże, że autor zyskał motywację do wdrażania projektu do produkcji.

Pierwsze prace nad prototypem prowadziłem w domu rodziców, jednak dalsze postępy były uzależnione od zdobycia dodatkowego finansowania. Na tak wczesnym etapie inwestorzy nie byli zbyt zainteresowani inwestowaniem w tak odważny i skomplikowany produkt. Aby Musicon mógł dalej powstawać, moi rodzice zdecydowali się sprzedać dom. Za zdobyte środki zaplanowaliśmy zbudować prototyp, przetestować Musicon i przygotować kampanię crowdfundingową, która umożliwiłaby zebranie pierwszych zamówień i zgromadzenie środków na rozpoczęcie jego produkcji – powiedział w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej Kamil Laszuk.

Musicon to duży obrotowy bęben wyposażony w ponad 700 przycisków. Zestaw zawiera trzy modułowe instrumenty: młynek, dzwonki, bębenek, a każdy mocowany jest na magnetycznej ramie, na podobnej zasadzie jak w klockach lego. W dowolnej chwili można je zdjąć, dodać lub zmienić ich kolejność – nawet w trakcie gry. System jest prosty w obsłudze, a w niedalekiej przyszłości będzie rozbudowany o następne instrumenty.

Musicon to urządzenie, które posiada wszystkie cechy profesjonalnego instrumentu, ale jest również zabawką. Dlatego proces jego produkcji wymagał opracowania specjalnych rygorów technologicznych. Dodatkowo, mimo że z zewnątrz Musicon jest w pełni analogowy, wewnątrz kryje się system elektroniczny, który zapewnia pełne bezpieczeństwo użytkowania. System napędza bęben Musiconu, czuwając jednocześnie nad idealnie równym i regulowanym przez dziecko tempem.

Z Musiconem  zabawa zaczyna się od wciśnięcia przycisku. Jego konstrukcja pozwala na obserwowanie mechanizmu powstawania muzyki w sposób powtarzalny. Ta powtarzalność to bardzo ważny element zdobywania i utrwalania wiedzy przez dzieci.  Instrument angażuje dzieci w aktywności ściśle powiązane z rozwojem kreatywności. Wspomaga rozwój małej motoryki, myślenia abstrakcyjnego, umiejętności społecznych i wyobraźni.

(PAP)/jn

Szyszko: Unia łamie zapisy umowy klimatycznej z Paryża. Polska i 8 innych państw przegłosowanych ws. handlu emisjami CO2

Ministrowie państw UE odpowiedzialni za środowisko przyjęli we wtorek wspólne stanowisko ws. reformy unijnego systemu pozwoleń na emisję CO2, które mocno uderza w polską energetykę opartą na węglu.

Mamy wątpliwości, czy stanowisko zostało ważnie podjęte, dlatego że, według nas, była mniejszość blokująca. To podejście niszczy polskie bezpieczeństwo energetyczne, blokuje polskie zasoby energetyczne, takie jak węgiel. To nie ma nic wspólnego z porozumieniem paryskim – powiedział polskim dziennikarzom w Brukseli minister środowiska Jan Szyszko.

[related id=3291]

Unijny system pozwoleń na emisję CO2 to jedno z głównych narzędzi, które mają pomóc UE ograniczyć emisję gazów cieplarnianych zgodnie z przyjętym przez wszystkie państwa członkowskie celem redukcji o 40% w roku 2030 r.

Rozmowy o reformie unijnego systemu handlu emisjami trwają od dłuższego czasu. Do istotnego głosowania doszło w środę 15 lutego, kiedy Parlament Europejski przegłosował stanowisko w sprawie kształtu reformy unijnego systemu pozwoleń na emisję CO2. Polskim europosłom udało się złagodzić jego zapisy, by chronić przemysł i energetykę.

Najważniejsza batalia dotyczyła liniowego współczynnika redukcji, który wyznacza tempo, w jakim z całej dostępnej puli będą wycofywane pozwolenia na emisję. Na szczycie w 2014 roku ustalono, że będzie to 2,2% rocznie, jednak wiodąca w tej sprawie komisja środowiska PE zdecydowała się na jego podniesienie do 2,4% rocznie. Ta z pozoru niewielka różnica ma kolosalne znaczenie dla przemysłu, gdyż szybsze znikanie uprawnień będzie sprzyjało windowaniu cen pozwoleń.

– Udało się uratować rzutem na taśmę przyjęcie wolniejszej redukcji pozwoleń na emisję CO2, co pozwoliło na utrzymanie cen zezwoleń emisji gazów cieplarnianych na poziomie 5 euro za tonę emisji dwutlenku węgla, ale komisja chce, aby ceny emisji były wolniejsze – mówił dla Radia Wnet po glosowaniu Zbigniew Kuźmiuk, poseł do Parlamentu Europejskiego z ramienia Prawa i Sprawiedliwości.

Europejski System Handlu Emisjami (UE ETS) jest pierwszym i największym systemem handlu emisjami CO2 na świecie, jak również jedynym rynkiem emisji opartym na prawie krajów uczestniczących w ETS. Od reformy strukturalnej dyrektywy ETS, przyjętej w Pakiecie Energetyczno-Klimatycznym 12 grudnia 2008 przez kraje Unii Europejskiej, obowiązuje zakup uprawnień do emisji CO2 na giełdzie przez firmy przemysłu energochłonnego i wytwarzania energii elektrycznej, po wykorzystaniu puli uprawnień przyznanej Państwom Członkowskim UE. Od 2012 roku handel uprawnieniami do emisji CO2 odbywa się głównie na giełdzie ICE w Londynie i EEX we Frankfurcie.

 

ŁAJ/PAP

Senator PiS Jan Żaryn: Polska młodzież utożsamia się z pokoleniem Żołnierzy Wyklętych i pielęgnuje pamięć o poległych

Polacy od 6 lat masowo uczestniczą w obchodach dnia 1 marca, w rocznicę śmierci ostatniego składu zarządu IV ZG WiN. Inicjatorami tego święta byli prezydent Lech Kaczyński i prezes IPN Janusz Kurtyka.

W związku ze zbliżającymi się obchodami Dni Żołnierzy Wyklętych Klub Poselski PiS zorganizował we wtorek konferencję „Podziemna armia powraca – młode pokolenie Polaków o dziedzictwie Żołnierzy Niezłomnych”.

Honorowym uczestnikiem spotkania był gen. Jan Podhorski,  konspiracyjny działacz antykomunistyczny, represjonowany przez władze PRL.  Polityków PiS ucieszył udział w konferencji młodzieży z grup rekonstrukcyjnych i harcerzy.

– Dzięki temu, że to święto zostało wpisane do kalendarza obchodów ważnych wydarzeń z historii Polski, mogliśmy spowodować, że rzeczywiście w polskiej wspólnocie narodowej odżyła potrzeba upamiętnienia Żołnierzy Wyklętych, Żołnierzy Niezłomnych. Szczególnie młodzi Polacy zdecydowali się utożsamiać z pokoleniem Żołnierzy Wyklętych i jesteśmy dzisiaj pełni dumy i satysfakcji, że udało nam się, także jako historykom, przesłanie o Żołnierzach Wyklętych doprowadzić do takiego stanu – powiedział senator Jan Żaryn (PiS), który zabrał głos w imieniu Społecznego Komitetu Obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Historyk podkreślił, że młodzi ludzie dzisiaj chętnie uczestniczą w wielu konkursach związanych z tematyką  Żołnierzy Wyklętych, m.in. w zawodach sportowych, takich jak bieg „Tropem Wilczym”  oraz chętnie  biorą udział w wielu akcjach rekonstrukcyjnych.

– Chciałbym, żeby to wybrzmiało: bez wątpienia to, że dzisiaj młodzi ludzie są z Polską i tworzą Polskę, i pokazują, że nie z byle jaką Polską chcą mieć do czynienia, tylko z Polską Żołnierzy Wyklętych, oznacza, że właśnie są tą powracającą armią – powiedział Jan Żaryn. – Jest z nami piękna polska młodzież, która z pokolenia na pokolenie, jak zawsze, jest gotowa do służenia. Ta służba jest spowodowana tym, że wie, do kogo się zwrócić o pomoc w tej przestrzeni historycznej, by otrzymać dobrą informację, jak się zachować w chwilach, w których jest zadane narodowi polskiemu ważne pytanie.

Gen. Jan Podhorski skomentował poniedziałkowe podsumowanie konkursu wiedzy o Żołnierzach Wyklętych oraz przebieg biegu „Tropem Wilczym”.  Podkreślił, że liczba młodych uczestników zawodów sportowych i innych wydarzeń historyczno-kulturalnych Dnia Żołnierzy Wyklętych stale rośnie:  – Osiemdziesiąt  procent  młodego pokolenia jest za nami, a wczorajszy dzień to potwierdził.

Posłanka PiS Iwona Michałek wskazała, że w kwestii edukacji młodego pokolenia na temat historii Polski z lat 1944-1956 jest jeszcze wiele do zrobienia:

– Musimy wielu jeszcze upamiętnić, odkryć, pokazać społeczeństwu, że to naprawdę była armia, a nie jednostki. 

Konferencję podsumował jeden z jej głównych organizatorów, dr Dariusz Kucharski.  Ocenił, że fenomen Żołnierzy Wyklętych polega na tym, że żyją jeszcze pośród nas bojownicy o wolną Polskę z tamtych lat:

– Mamy szansę tych żołnierzy zobaczyć, spotkać się z nimi i posłuchać ich wspomnień. Najważniejsze, że możemy ich upamiętnić za życia. Przyglądając się życiorysom poszczególnych bohaterów tych minionych tragicznych czasów, widać, że byli niezwykle przywiązani do polskiej tradycji i wartości i każdy w swój indywidualny sposób te polskie wartości odczytywał.

(PAP)/jn

Minister Rafalska: Widać pozytywne efekty programu 500+. W 2016 r. urodziło się o 16 tys. więcej dzieci niż w poprzednim

– Wysokość świadczenia z tytułu 500 plus nie ulegnie zmianie, Nie będzie zmian również w kryterium dochodowym na pierwsze dziecko – podkreśliła w Poranku Wnet Elżbieta Rafalska minister rodziny.

 

Minister podkreślała, że widoczne są już pierwsze pronatalistyczne efekty programu 500 plus – W roku 2016 urodziło się o 16 tysięcy dzieci więcej niż w roku 2015. Myślę, że efekt 500 plus jest widziany w dwóch ostatnich miesiącach 2016 roku. Wzrost urodzeń w listopadzie i grudniu jest zjawiskiem od dawna niespotykanym. Z niecierpliwością czekamy na dane ze stycznia, ale mamy nadzieję, że efekt programu 500 plus będzie liczony w latach, a nie w miesiącach.

[related id=3616]

Jak podkreśliła minister rodziny, jej resort nie przewiduje żadnych większych zmian w programie 500 plus – Nie będzie zamiany kryterium dochodowego co do pierwszego dziecka. W drugim półroczu tego roku ponownie trzeba będzie składać wniosek o świadczenie 500 plus. My musimy bardzo uważnie kontrolować realizację tego programu, dlatego składanie wniosków będzie się odbywać każdego roku. (…) W styczniu wpłynęło ponad 51 tysięcy nowy wniosków o przyznanie świadczeń z tytułu 500 plus.

Elżbieta Rafalska wskazała, że poprawa na rynku pracy już korzystnie wpływa na system ubezpieczeń społecznych i jego finansową stabilność – Zmienia się w Polsce struktura zatrudnieni. Zwiększa się ilości umów na czas nieokreślony. (…) Kiedy od pierwszego stycznia obowiązuje minimalna stawka godzinowa w odniesieniu do umów zleceń, to może się okazać, że umowy na czas nieokreślony będą korzystniejsze również dla pracodawców, chcących zatrzymać w swojej firmie pracowników.

Jak podaje Dziennik Gazeta Prawna w 2016 roku na polskim rynku pracy padł szereg rekordów. Tak dobrej sytuacji nie było od lat, często od początku prowadzenia badań. W IV kwartale zeszłego roku wśród osób pracujących w Polsce blisko 13 mln było zatrudnionych na umowy o pracę. To najwięcej w tym okresie od co najmniej 2000 r. od kiedy prowadzane są takie badania podał GUS.

W porównaniu z rokiem poprzednim liczba zatrudnionych wzrosła o 109 tys. Głównie dlatego, że gospodarka rozwija się w dość szybkim tempie, co zwiększa popyt na pracę – zauważa dziennik. Przy rosnącym zatrudnieniu spadło również bezrobocie. Uwzględniając szafą strefę gospodarki, liczba osób bez zajęcia skurczyła się w ciągu roku o 253 tys., do rekordowo niskiego poziomu zaledwie 957 tys. Także stopa bezrobocia spadła do nienotowanego wcześniej poziomu, do 5,5 proc.

Z Elżbietą Rafalską rozmawialiśmy o planowanych reformach systemu emerytalnego – Nie mówimy o zmianach rewolucyjnych w emeryturach. To co się dzieje na rynku pracy, czyli ozusowanie umów-zleceń, czy zwiększenie ilości umów na czas nieokreślony oraz kurczenie się szarej strefy, to wszystko nie tylko poprawia sytuację Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, ale daje również lepsze zabezpieczenia emerytalne.

Możemy mówić o podziale pieniędzy z OFE w warunkach 25 procent do Funduszu Rezerwy Demograficznej a reszta na indywidualne konta emerytalne. Jeżeli taki scenariusz będzie realizowany to nie wcześniej niż 1 stycznia 2018. Czekamy na projekty ustaw, nad którymi pracuje Ministerstwo Finansów – podkreślił gość Poranka Wnet.

Minister Elżbieta Rafalska przyznała, że system emerytalny będzie musiał być stale dofinansowywany z budżetu państwa, aby utrzymać płynność –Sytuacja Funduszu Ubezpieczeń Społecznych jest trudna, ale sytuacja się nie pogorszyła od czasu objęcia rządu przez Prawo i Sprawiedliwość, a dobra sytuacja na rynku pracy powoduje, że mamy większe wpływy do FUZ. Niemniej potrzebna jest dotacja państwowa.

 

ŁAJ/PAP

 

Ministerstwo Rozwoju: Po Brexicie do Polski może powrócić nawet 200 tys. emigrantów, nie tylko z przyczyn ekonomicznych

Zdaniem Ministerstwa Rozwoju, powrót części emigrantów z Wielkiej Brytanii może mieć bardzo korzystne skutki dla gospodarki, która obecnie odczuwa brak pracowników, szczególnie w przemyśle i handlu.

 

Odpowiadając na poselską interpelację ministerstwo wskazało, że w wyniku zmian na Wyspach Brytyjskich po wyjściu z UE oraz wraz z polepszającymi się warunkami ekonomicznymi w Polsce, do ojczyzny może powrócić od 100 do 200 tysięcy Polaków pracujących na Wyspach.

 

„Biorąc pod uwagę pogarszającą się sytuację demograficzną oraz niedobór wykwalifikowanych pracowników, perspektywa powrotu do kraju pracowników z doświadczeniem zdobytym na rynku brytyjskim może być korzystna dla polskiej gospodarki. Warto przy tym priorytetowo traktować działania mające na celu zachęcanie Polaków do zakładania własnej działalności gospodarczej w oparciu o doświadczenia zdobyte w Wielkiej Brytanii” – napisano w przesłanej przez Ministerstwo Rozwoju odpowiedzi na interpretacje.

 

Przyczyny powrotów mogą mieć również charakter pozaekonomiczny. Po referendum ws. Brexitu na Wyspach doszło do szeregu incydentów agresji wobec Polaków, a pod koniec sierpnia w Harlow Polak został zamordowany z pobudek narodowościowych przez grupę brytyjskich nastolatków. Brytyjska policja zakwalifikowała zabójstwo jako zbrodnię z nienawiści.

 

Zaraz po Brexicie pojawiły ulotki o rasistowskiej treści, wzywające Polaków do powrotu do domu. Przy szkole w Huntingdon w Cambridgeshire rozrzucano kartki z umieszczonymi po polsku i angielsku napisami: „Opuszczamy Unię Europejską. Nigdy więcej polskiej hołoty!” i „Do domu, polskie szumowiny!”.

 

Jak podaje brytyjski urząd statystyczny, do końca 2015 roku w Wielkiej Brytanii mieszkało 916 tys. osób posiadających polskie obywatelstwo , czyli o 63 tys. więcej niż rok wcześniej. Polacy stanowią na Wyspach Brytyjskich zdecydowanie największą grupę narodową bez brytyjskiego paszportu. Na drugim miejscu znajdują się obywatele Indii.

 

ŁAJ/PAP