Siarkowska: Feministki ośmieszają kobiety – głoszą wulgarne postulaty, oszpecają się, a poza tym zwyczajnie mówią bzdury

– Czy można kogoś poważnie traktować, jeżeli spaceruje po ulicach miasta z transparentem „mam cipkę”? Środowiska feministyczne krzyczą, bo próbuje im się ograniczać dostęp do publicznych pieniędzy.

8 marca odbyły się protesty, których uczestnicy deklarowali ochronę praw kobiet: – Dzisiaj środowiska feministyczne absolutnie nie reprezentują interesów kobiet, bo zamiast walczyć o prawa kobiet, to de facto walczą o swoje wpływy i tak naprawdę zwyczajnie nas ośmieszają. Można powiedzieć, że robią zadymy, bo z tego żyją – komentowała ostatnie wydarzenia Anna Maria Siarkowska.

Członkini koła poselskiego Republikanie stwierdziła: – Jeszcze za rządów Platformy Obywatelskiej i PSL-u, to właśnie środowiska feministyczne były mocno dotowane ze środków publicznych. Dzisiaj próbuje się im ograniczać dostęp do tych środków, dlatego tak krzyczą.

Postulaty, które głoszą feministki, są często wulgarne, te kobiety oszpecają się, a poza tym zwyczajnie mówią bzdury. Czy można poważnie traktować kogoś takiego, kto spaceruje po ulicach miasta z transparentem „mam cipkę”? No litości, po prostu – zaapelowała.

Zapytana o prawo do równego traktowania, stwierdziła, że w Polsce rzeczywiście występują różnice w pensjach kobiet i mężczyzn, ale nasz kraj jest w czołówce państw, gdzie te różnice są najmniejsze. Jako przykład większych różnic podała Szwecję.

Co pani poseł sądzi o roli kobiety w nauczaniu Kościoła katolickiego?

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

Posłuchaj również całego Popołudnia Wnet.

WJB
Fot. Radio Wnet

Stop seksualizacji dzieci: PiS wspiera na arenie międzynarodowej ekspansję ideologii gender i seksualizację dzieci

Dlaczego organizacje LGBT wchodzą do szkół i promuje się w nich homoseksualizm, a PiS na to pozwala? – pytała w Poranku Wnet Magdalena Trojanowska z Inicjatywy Stop Seksualizacji Naszych Dzieci.

– PiS podpisał już dwa dokumenty, w tym jeden na forum ONZ, promujące ideologię gender, a w tej chwili idzie trzeci,w którym mówi się o promowaniu – bez zgody rodziców – dokonywania aborcji wśród dziewczynek – powiedziała rozmówczyni Krzysztofa Skowrońskiego.

– Wcześniej Polska uznała wraz z pozostałymi krajami UE, że taka instytucja, jak ekspert do spraw przeciwdziałania przemocy ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową jest nam bardzo potrzebny. Poparliśmy tę rezolucję w ONZ, gdzie przeszła niewielką większością głosów – kontynuowała Magdalena Trojanowska.

Zajęcia z edukacji seksualnej wchodzą obecnie do szkół za pośrednictwem Ministerstwa Zdrowia. Ministerstwo przeznaczyło 9 mln zł na edukację seksualną w ramach zajęć z wychowania do życia w rodzinie. Poza tym, jak powiedziała rozmówczyni Krzysztofa Skowrońskiego, nie ma ani wymagań wobec nauczycieli, ani określonego programu tego przedmiotu.

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy.

 

AA

Poranek Wnet 9 marca 2017 – goście m.in. Piotr Naimski – minister w Kancelarii Premiera; Witold Waszczykowski – szef MSZ

Wybór Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej byłby symbolem arogancji Unii Europejskiej – w Poranku Wnet mówił minister spraw zagranicznych RP Witold Waszczykowski

Piotr Naimski – sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów;

Witold Waszczykowski – minister spraw zagranicznych;

Magdalena Trojanowska – Inicjatywa Stop Seksualizacji Naszych Dzieci;

Mirosław Kościuk – przewodniczący Solidarności KWK „Krupiński”;

Jan Bogatko – korespondent Radia Wnet w Niemczech;

Jarosław Grzesik – szef górniczej Solidarności;

Patrycja Pendrakowska – Centrum Studiów Polska-Azja.


Prowadzący: Krzysztof Skowroński
Wydawca: Antoni Opaliński
Realizator: Andrzej Gumbrycht
Wydawca techniczny: Andrzej Abgarowicz


Część pierwsza:

Mirosław Kościuk o aktualnym stanie sprawy ratowania kopalni „Krupiński”


Część druga:

Patrycja Pendrakowska z Szanghaju o najważniejszych tematach chińskiej debaty publicznej.

 


Część trzecia:
Rozmowa z Wojciechem Cejrowskim o wyborach przewodniczącego Rady Europejskiej, Unii i wizach w ruchu między USA i Europą.
Jarosław Grzesik o przyszłości KWK „Krupiński”. W sprawie pokładów znajdujących się na obszarze „Krupińskiego” i perspektyw rentowności tej kopalni rozmaici eksperci wygłaszają sprzeczne opinie.


Część czwarta:

Jan Bogatko o entuzjastycznych opiniach o Donaldzie Tusku w niemieckiej prasie i o reakcjach tej prasy na wizytę ministra Sigmara Gabriela w Polsce.
Zbigniew Krysiak o sympozjum naukowym „Zjednoczona Europa – pomysł wierzących polityków, kandydatów na ołtarze”.

Część piąta:
Piotr Naimski o niewiadomych związanych z elekcją przewodniczącego Rady Europejskiej. Nasz gość mówił także o wariantach przyszłego kształtu Unii Europejskiej i strategii energetycznej Polski.
Witold Waszczykowski o dyskusjach poprzedzających szczyt UE w Brukseli.
Piotr Naimski o bezpieczeństwie energetycznym państw europejskich.

Część szósta:

Magdalena Trojanowska o przyzwoleniu polskiej władzy na wpajanie dzieciom promowanych przez środowiska międzynarodowe treści genderowych.

 

 

Zapraszamy do wysłuchania całej audycji!

Afganistan: W ataku na szpital w Kabulu zginęło ponad 30 osób. Do napaści przyznała się organizacja Państwo Islamskie

Przebrani za personel medyczny napastnicy zaatakowali w środę główny szpital wojskowy w Kabulu – poinformowało ministerstwo obrony Afganistanu. W szpitalu tym przebywają żołnierze z całego kraju.

Duży, liczący 400 łóżek szpital jest położony w pobliżu dwóch innych szpitali w dobrze strzeżonej dzielnicy dyplomatycznej. Wymiana ognia między napastnikami a afgańskimi siłami bezpieczeństwa trwała kilka godzin – podały lokalne źródła cytowane przez AFP.

Rzecznik ministerstwa obrony Afganistanu, generał Dawlat Waziri powiadomił, że zginęło 30 osób, a ponad 50 zostało rannych. Jak powiedział, jeden z napastników wysadził się w powietrze przy głównym wejściu do szpitala, a trzej pozostali zdołali wejść do środka, przy czym jednego z nich szybko zabito, a dwaj pozostali przedostali się na wyższe piętra.

Telewizja pokazała ludzi, niektórych w białych fartuchach, próbujących schronić się na dachu, i innych – szukających schronienia na szpitalnych korytarzach.

Jeden z pielęgniarzy, Abdul Kadir, powiedział agencji AFP, że widział mężczyznę w fartuchu lekarskim, który mierzył z kałasznikowa do personelu i do pacjentów na trzecim piętrze.

Agencja AFP przypomina, że środowy atak nastąpił tydzień po dwóch zamachach samobójczych i strzelaninie w Kabulu, w następstwie których zginęło co najmniej 16 osób. Tamtych ataków dokonali afgańscy talibowie.

Sytuacja w Afganistanie pogorszyła się znacznie w ostatnich miesiącach. Talibowie podjęli działania w dużych miastach, zwielokrotniły się też w porównaniu z minionym rokiem wpływy sunnickiej radykalnej organizacji zbrojnej Państwo Islamskie. Dżihadyści z tego ugrupowania przyznali się do niedawnego ataku na żołnierzy, w którym zginęło kilkunastu członków sił bezpieczeństwa.

 

PAP/jn

Wrocław: Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz otrzyma Niemiecką Nagrodę Narodową – ogłoszono w środę w Hamburgu.

Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz otrzyma nagrodę 13 czerwca w Berlinie. Został uhonorowany za zasługi w kształtowaniu europejskiego charakteru swojego miasta i dobrych relacji polsko-niemieckich

Niemiecka Nagroda Narodowa przyznawana jest od 1997 r. przez Niemiecką Fundację Narodową. Wyróżnieniem honorowane są osoby lub instytucje, które m.in. przyczyniły się do budowania współpracy i jedności w Europie.

O uhonorowaniu Dutkiewicza Niemiecką Nagrodą Narodową poinformowała w środę Agencję Prasową Barbara Zielińska-Mordarska, dyrektor Wydziału Komunikacji Społecznej wrocławskiego magistratu. Decyzja o przyznaniu nagrody prezydentowi Wrocławia została ogłoszona w środę w Hamburgu. – Nagroda zostanie wręczona 13 czerwca w Berlinie – podała Zielińska-Mordarska.

Przedstawiciel zarządu Niemieckiej Fundacji Narodowej, b. senator Dirk Reimers podkreślił, że Dutkiewicz szczególnie zasłużył się w kształtowaniu europejskiego charakteru swojego miasta oraz w działalności na rzecz stosunków polsko-niemieckich. – Począwszy od roku 2002, jako prezydent Wrocławia przekształcił trudną wieloaspektową historię miasta w jego własną, otwartą na świat tożsamość, i tym samym przyczynił się do budowania mostów pomiędzy Polską a Niemcami. Jest polskim politykiem o europejskich horyzontach, a Niemiecka Nagroda Narodowa jest znakiem wdzięczności wobec wszystkich Polaków, którzy działają na rzecz harmonijnego egzystowania Polaków i Niemców w zjednoczonej Europie – podkreślił Reimers.

Dotychczas Niemiecką Nagrodą Narodową zostali wyróżnieni m.in. Tadeusz Mazowiecki, Vaclav Havel, Karl Dedecius, Alfons Nossol i Fritz Stern.

 

PAP/jn

Wspomnienie na Dzień Kobiet: Praca Kobiet – jedyna taka spółdzielnia pracy w Warszawie. Rozmowa z byłymi pracownicami

Spółdzielnię założyła prawie 70 lat temu kobieta dla kobiet, by dać im zajęcie i środki do życia w trudnych, powojennych czasach. W najlepszych latach Praca Kobiet zatrudniała ponad tysiąc osób.

 

Tu 8 marca, czyli Międzynarodowy Dzień Kobiet, obchodzony jest zawsze. – Tak jak to było 50 lat temu, tak i teraz szef przychodzi z kwiatami i z czekoladkami. Przedtem może było trochę lepiej, bo były bilety do teatru i kina, ale teraz zakład się zmniejszył i ma mniejsze obroty – mówi pani Stanisława Zawadzka, w Pracy Kobiet od 49 lat, dziś odpowiadająca za kontakt z klientami. Wielu zna od lat, bo – jak mówi – zadowoleni z jakości usług i z sentymentu wracają do starego zakładu przy ul. Saskiej.

Zakład, ten konkretnie, istnieje od 1968 r., ale w ogóle jako spółdzielnia pracy kobiet działa od 1948 r. Założyła go kobieta dla innych kobiet, bo po wojnie wiele z nich nie miało pracy. Początkowo warunki były przeokropne – panie prały w wannach, ręcznie; chemiczne czyszczenie było w benzynie. Musiały sobie radzić. Oprócz prania spółdzielnia dawała im pracę przy zbiorze ziemniaków czy truskawek – wyjaśnia pani Stanisława.

Jak mówi, spółdzielni zdarzyło się prać stroje ludowe czy 60-letnią suknię ślubną babci, w której do ołtarza chciała iść jej wnuczka.  – Zdarzyło się także, że wnuki, po śmierci dziadka, przyniosły do prania jego garnitur. Spytałam, czy przejrzeli kieszenie, bo może postawił im jakiś spadek. Oglądam garnitur, patrzę w kieszenie – i faktycznie – plik banknotów był. Bardzo byli zaskoczeni – wspomina.

W Spółdzielni Pracy Usług Pralniczych i Porządkowych „Praca kobiet” dziś zatrudnionych jest ponad 20 osób, głównie kobiety, choć szefem jest mężczyzna. – Praca bardzo się zmieniła. Są bardziej nowoczesne, ekologiczne maszyny. Przedtem zapachy rozchodziły się na zewnątrz, teraz jest cykl zamknięty. Wszystko jest ekologiczne i bezpieczne – dla zdrowia i otoczenia – wyjaśnia pani Stanisława.

Jak mówi, praca w pralni nie jest lekka, niezależnie od stanowiska. Większość wykonują kobiety, ale kocioł obsługuje mężczyzna, kierowcami są także mężczyźni. Na pytanie, czy dla klientów może być ważne, że pracują tu kobiety, mówi: – To ma znaczenie. Kobieta ma ten smak, na przykład obrusa nie złoży w kosteczkę. Dziewczyny się starają – przekonuje pani Stanisława.

Potwierdza to prezes zarządu spółdzielni, Adam Trojanowski. – Kiedyś sprawami prania i prasowania, domem zajmowały się głównie kobiety. To one przychodziły do pralni i chciały swoje pranie zostawiać w rękach kobiet. Teraz to się zmieniło, wśród naszych klientów jest wielu mężczyzn – mówi. Jak dodaje, dziś ludzie mają mniej czasu, więc oddają rzeczy do pralni. – Niektórzy, gdyby mogli, oddawaliby wszystko – nawet bieliznę osobistą – śmieje się. Ale Praca Kobiet ma zasadę bielizny damskiej nie przyjmuje. – Kalesony męskie, podkoszulki tak. Hmm… to chyba z dawnych czasów zostało – dodaje.

Pracownice zakładu chwalą się, że piorą dla ambasad, Trybunału Konstytucyjnego, teatrów. – Miałyśmy okazję obejrzeć np. stroje aktorów z Teatru Polskiego. Z taką odzieżą trzeba umieć postępować. Cieszy efekt końcowy – przekonuje pani Małgorzata Kołodziejek, od 40 lat w Pracy Kobiet. Wspomina też, jaką sztuką było wyprasowanie 40-metrowej firany.- Ale klient przywiózł, zamówił. Widocznie miał wysokie mieszkanie, duże okna – tłumaczy.

Pani Małgorzata mówi, że niedługo przejdzie na emeryturę. Wspomina czasy, gdy zakład był duży i pełen ludzi. – Kiedyś bardzo sobie chwaliłyśmy warunki pracy tutaj. Bardzo dobrze zarabiałyśmy, dbano o sprawy socjalne, nawet miałyśmy bilety do fryzjera, by ładnie wyglądać – powiedziała. Dodała, że teraz pracy jest coraz mniej i potrzebnych będzie mniej pracowników. A szkoły tego fachu nie uczą, smykałkę trzeba mieć w sobie – mówi.

Adam Trojanowski przyznaje, że zastanawia się nad przyszłością zakładu.  – Zatrudniałem już kiedyś na próbę nowych pracowników, ale po miesiącu widziałem, że chęci w nich do tej roboty nie ma. A one są najważniejsze, potem potrzebna jest dobra organizacja, samodzielność, bo choć pracuje się na oddzielnym stanowisku, to efekt całościowy naszych usług zależy od pracy zespołu – wyjaśnia. – Może będę musiał zatrudniać cudzoziemców? – zastanawia się. Póki co, szykuje dla swoich pań kwiaty i czekoladki na 8 marca.

 

PAP/jn

 

 

Wojciech Cejrowski: Nie oszukujmy się, że problem imigrantów nas nie dotyczy. Jarosław Kaczyński musi zamykać granice

Szwedzi, zamiast stanąć w prawdzie, coraz głębiej brną w to bagno. W przyszłym roku sprowadzą kolejne 200 tys. osób. Erytrejczyk, który chce tylko poprawić swój byt, nie przyjmie szwedzkich wartości.

 

Szwecja była utopią socjalistyczną. Zagranica lewicowa podziwiała ją m.in. za równouprawnienie, postępujący feminizm itp. – Był to wielki raj, pod którego powierzchnią znajduje się bagno. – Szwedzi, zamiast stanąć w prawdzie, coraz głębiej brną w to bagno. W przyszłym roku sprowadzą kolejne 200. tys uchodźców. – Cejrowski podkreślił również, że  Szwedzi naiwnie wierzą w asymilację oraz dobre chęci imigrantów. – Zapominają, że większość z nich to imigranci ekonomiczni, i taki np. Erytrejczyk, który chce tylko poprawić swój byt materialny, nie przyjmie szwedzkich wartości,  nadal chce pozostać Erytrejczykiem.

Krzysztof Skowroński  dodał, że nie byłoby problemu, gdyby chcieli tylko pozostać przy swoich wartościach, nie narzucając ich innym: – Są miasta, w których rabunek jest na porządku dziennym, te miasta są poza kontrolą policji. Donald Trump mówił o tym kilka dni temu, a Jarosław Kaczyński kilkanaście miesięcy temu i wywołał wielką burzę w polskich mediach.

Cejrowski przypomniał, że w  amerykańskich mediach do tych zarzutów ustosunkował się ambasador szwedzki, który powiedział, że nie ma żadnego problemu, a Trump wszystko zmyślił. Według dziennikarzy internetowych sytuacja jest dużo gorsza, a Trump mówi prawdę. Dziennikarka,  która pojechała do Szwecji, aby zrobić reportaż, była przekonana, że Trump kłamie, a po powrocie oznajmiła, że natychmiast trzeba stawiać mur.

Redaktor Cejrowski uważa, że ta sytuacja może również uderzyć w Polskę:

Teraz w Szwecji jest około miliona imigrantów, którzy korzystają ze szwedzkiej gospodarki, a jednocześnie narzucają swoje prawa, chcą przywłaszczyć sobie dzielnice, założyć meczety i rządzić krajem. Są oni w stanie wsiąść na promy i przypłynąć do Polski, a wtedy będziemy mieli potop szwedzkich Erytrejczyków. 

Jesteśmy zagrożeni. W Niemczech duża grupa ludzi chce obcinać głowy niewiernym – czyli nam, rzymskim katolikom. W Szwecji bałagan, a po wschodniej stronie – wojna na Ukrainie. – Wojciech Cejrowski podkreślił, że Jarosław Kaczyński musi zamykać granice, budować obozy wysiedleńcze dla imigrantów.

– Jest on niestety trochę za mały, za mały w sensie poparcia społecznego dla takich radykalnych akcji przeciwko islamowi. Trochę za bardzo się układa z lewicą, prawicą, z Europą. Próbuje przelawirować przez temat, a w ten sposób nie da się tego załatwić. Potrzebny jest osobowościowy generał, który powie „koniec, wypowiadamy umowy międzynarodowe o przesiedleniach, wsadzamy ich na statki towarowe w kontenery i wywozimy do Syrii” – stwierdził rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego. 

jn/wjb

Południowoafrykański poeta Breyten Breytenbach laureatem Międzynarodowej Nagrody Literackiej im. Zbigniewa Herberta

„Breytenbach jest wybitnym poetą i wybitnym człowiekiem. (…) Wartość ludzka przyniosła mu podziw i siedem lat więzienia. Wartość poetycka przynosi mu dzisiaj Nagrodę im. Zbigniewa Herberta”.

Międzynarodową Nagrodę Literacką im. Zbigniewa Herberta przyznano w tym roku po raz piąty. Jak podano w poniedziałek, wyróżnieniem uhonorowano Breytena Breytenbacha, południowoafrykańskiego poetę, prozaika, eseistę oraz malarza, przeciwnika apartheidu, wieloletniego więźnia politycznego. Jury uznało, że połączenie walorów artystycznych jego twórczości oraz bezkompromisowej postawy moralnej, zaangażowania po stronie krzywdzonych, jest doskonałym wcieleniem postawy najbliższej Zbigniewowi Herbertowi, autorowi słynnych słów „Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze/ ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych”. Uroczystość wręczenia nagrody odbędzie się 25 maja w Warszawie.

Breytenbach jest – obok J. M. Coetzee’go – najbardziej znanym twórcą wywodzącym się z Republiki Południowej Afryki. Opublikował około 50 książek. Pierwszym tomem jego poezji opublikowanym po polsku był „Cały czas” (1980). W 2016 r. Breytenbach brał udział w Festiwalu im. Czesława Miłosza. Z tej okazji wydano zbiór „Refren podróżny. Wiersze wybrane”.

– Mój mąż zawsze podkreślał, że o formacie pisarza świadczy nie tylko jego talent, ale również, a może nawet przede wszystkim, charakter, moralna postawa. Jednemu ze swych młodszych kolegów dał nawet radę: „nigdy nie zabłądzisz, jeśli będziesz z tymi, których biją, i z tymi, których mniej”. Cieszę się, że w tym roku jury wybrało twórcę, który połączył wybitny talent z tak bezkompromisową postawą, opowiedzeniem się po stronie krzywdzonych – powiedziała Katarzyna Herbert, wdowa po poecie i założycielka fundacji jego imienia.[related id=”1530″ side=”left”]

Poeta urodził się 16 września 1939 r. w niewielkiej miejscowości Bonnievale w RPA. Studiował filologię oraz malarstwo na Uniwersytecie w Kapsztadzie. Na początku lat 60., coraz bardziej krytyczny wobec polityki apartheidu (brał udział w studenckich protestach przeciwko niedopuszczaniu do nauki czarnoskórej młodzieży afrykańskiej), ale też szukając dla siebie malarskiej drogi, wyjechał do Paryża. Tam w 1962 r. poznał Yolande Ngo Thi Hoang Lien, córkę ambasadora ówczesnego Wietnamu Południowego. Wzięli ślub, naruszając obowiązującą w RPA ustawę zabraniającą małżeństw mieszanych rasowo, co przyniosło im zakaz wjazdu do RPA.

W latach 60., mieszkając we Francji, Breytenbach zaangażował się w działania przeciwko apartheidowi w RPA. W 1975 r., posługując się fałszywym paszportem, wrócił do ojczyzny, by pomagać czarnoskórej ludności tworzyć związki zawodowe. Został aresztowany, oskarżony o działalność terrorystyczną i skazany na 9 lat więzienia.

Dzięki międzynarodowym protestom zwolniono go po 7 latach. Wyjechał do Francji i przyjął francuskie obywatelstwo. Od tego czasu został laureatem wielu nagród literackich. Wykładał m.in. na New York University, wystawiał obrazy w galeriach na całym świecie. Obecnie mieszka we Francji i w RPA.

Laureata nagrody wskazało międzynarodowe jury, w skład którego weszli poeci, eseiści, tłumacze i wydawcy: Jurij Andruchowycz (Ukraina), Edward Hirsch (USA), Michael Krueger (Niemcy), Jarosław Mikołajewski (Polska) oraz Mercedes Monmany (Hiszpania).

– Breytenbach jest wybitnym poetą i wybitnym człowiekiem. Cechą jego wierszy i poematów jest moralne napięcie, rozległość i dynamika wyobraźni. Cechą jego człowieczeństwa – nakaz bycia po stronie słabszych, niezgoda na przemoc, dyskryminację. Wartość ludzka przyniosła mu podziw i siedem lat więzienia. Wartość poetycka przynosi mu dzisiaj Nagrodę im. Zbigniewa Herberta – uzasadnił wybór jury Jarosław Mikołajewski.

Jurij Andruchowycz podkreślił zaś, że Breytenbach pisze wiersze w kilku językach, także w afrikaans – języku, któremu grozi dziś zniknięcie z powierzchni ziemi. – Breytenbach przedłuża jego istnienie, tworząc poezję, czyniąc ją niejako cząstką ruchu oporu – mówił ukraiński pisarz.

Międzynarodowa Nagroda Literacka im. Zbigniewa Herberta jest przyznawana od 2013 r. za wybitne dokonania artystyczne i intelektualne, nawiązujące do idei, które przyświecały twórczości polskiego poety. Jej dotychczasowymi laureatami byli: William Stanley Merwin, Charles Simic, Ryszard Krynicki i Lars Gustafsson.

PAP/lk

Jedna z walczących stron posłużyła się pod Mosulem bronią chemiczną. Ucierpiało dwanaście osób, w tym kobiety i dzieci

Dwanaście osób wymaga leczenia po narażeniu na działanie toksycznej substancji w czasie walk w Mosulu – podały dziś rano źródła ONZ. Nie wiadomo, która z walczących stron użyła broni chemicznej.

Światowa Organizacja Zdrowia ONZ poinformowała, że od 1 marca 12 pacjentów otrzymało pomoc w szpitalu w Irbilu w irackim Kurdystanie. Miały takie objawy, jak pęcherze na skórze, zaczerwienienie oczu, podrażnienie, wymioty i kaszel.

Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża poinformował w piątek, że w ciągu ostatnich dwóch dni do szpitala w Irbilu trafiło pięcioro dzieci i dwie kobiety. Nie podano, która ze stron konfliktu posłużyła się bronią chemiczną.

Irackie siły przejęły w styczniu z rąk IS wschodnią część Mosulu po około 100 dniach zaciętych walk, 19 lutego rozpoczęły kontrofensywę na część zachodnią miasta. Działania te prowadzone są od 17 października ub. r. w ramach zakrojonej na szeroką skalę operacji wyzwalania Mosulu z rąk IS. Mosul, położony na północy Iraku, został zdobyty w 2014 r. i stał się bastionem tej ekstremistycznej sunnickiej organizacji zbrojnej.

Organizacje humanitarne szacują, że obecnie w zachodniej części Mosulu przebywa około 750 tys. ludzi. Według agencji AFP od początku kontrofensywy na zachodni Mosul uciekło stamtąd już ponad 28 tys. Irakijczyków.

PAP/jn

W wyniku afery korupcyjnej ze spółki PKP SA wyrzucono prezesa Mirosława Pawłowskiego oraz trzech członków zarządu

Prokuratura Okręgowa w Warszawie postawiła czworgu członkom zarządu PKP zarzuty karalnej niegospodarności i nieumyślnego wyrządzenia w mieniu spółki szkody wielkiej wartości, w wysokości 1,9 mln zł.

W związku z zarzutami postawionymi przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie prezesowi i członkom zarządu PKP SA w sprawie oszustwa na szkodę PKP SA, nadzwyczajne walne zgromadzenie PKP SA podjęło decyzję o odwołaniu z funkcji prezesa zarządu PKP SA Mirosława Pawłowskiego oraz trojga członków zarządu – Cecylii Lachor, Michała Beima oraz Marka Michalskiego.

Jednocześnie nadzwyczajne walne zgromadzenie PKP SA podjęło decyzję o powołaniu na stanowisko prezesa PKP SA Krzysztofa Mamińskiego.

Sprawa przejrzystości funkcjonowania podległych spółek jest dla nas fundamentalna, a kwestia praworządności nie podlega żadnym negocjacjom i nie może być nigdy obiektem jakiegokolwiek kompromisu – powiedział minister infrastruktury i budownictwa, Andrzej Adamczyk.

Działania podejmowane przez Prokuraturę i Centralne Biuro Antykorupcyjne mają związek z wnioskiem o zbadanie procedury podpisania umowy obejmującej realizację przedsięwzięć profilaktycznych w zakresie zagrożeń terroryzmem bombowym przed Światowymi Dniami Młodzieży 2016, zawartej w maju 2016 r. pomiędzy spółką PKP SA a Sensus Group sp. z o. o. Wniosek skierował do CBA 5 lipca 2016 r. minister infrastruktury i budownictwa Andrzej Adamczyk.

W zawiadomieniu przesłanym do Centralnego Biura Antykorupcyjnego wskazano, że mogło dojść do przestępstwa przeciwko obrotowi gospodarczemu, pośrednio mogącego mieć wpływ na bezpieczeństwo publiczne, jak również mogło być to działanie na szkodę spółki. W związku z tymi wątpliwościami, jeszcze w sierpniu 2016 r. MIB polecił Prezesowi PKP SA wstrzymanie wypłat z tytułu umowy z Sensus Group. Tym samym nie wypłacono 70% wartości zamówienia.

W czwartek w tej sprawie zostało zatrzymanych pięć kolejnych osób, a funkcjonariusze przeszukali gabinety i mieszkania prezesa i członków zarządu PKP. W czwartek zostali zatrzymani: dyrektor Biura Bezpieczeństwa PKP SA, właściciel warszawskiej spółki realizującej kontrakt, funkcjonariusz Biura Ochrony Rządu w stopniu majora, prezes innej spółki z branży ochrony biznesu oraz pracownik PKP SA.

Osoby, które wykonywały tę umowę, zostały zatrzymane w czwartek, przedstawiono im zarzuty przestępstwa wyłudzenia mienia w rzeczonej kwocie na szkodę PKP. Zastosowano wobec nich nieizolacyjne środki zapobiegawcze: dozór policji, poręczenie majątkowe, a także zakaz opuszczania kraju. – Przestępstwo oszustwa, z uwagi na wielką wartość wyrządzonej szkody, zagrożone jest w tym przypadku karą do 10 lat pozbawienia wolności – powiedział w piątek dziennikarzom rzecznik prokuratury Marek Dziekański.

 

ŁAJ/PAP