Poranek Wnet z Bukaresztu/ Cernea: Wykorzystanie islamu do walki przeciwko Europie religijnej to plan szefa KGB

Sprawdza się to, co mówiła Matka Boska w Fatimie – że cierpimy z powodu błędów Rosji – powiedziała dr Anca-Maria Cernea, prezes Fundacji Ioan Barbus i członek Synodu ds. Rodziny w 2016 r.

– Te objawienia wciąż nas obowiązują, zagrożenia nas dotyczą, bo nadal największym problemem jest Rosja, która jeszcze się nie nawróciła i dopóki się nie nawróci, będzie bardzo realnym zagrożeniem – powiedziała  prezes Fundacji Ioan Barbus . Jej zdaniem nadal istnieje bardzo wiele zagrożeń dla świata religijnego, chociażby ze strony „marksizmu zachodniego i szkoły frankfurckiej”.

– Marksizm kulturalny Zachodu jest tylko jednym z zagrożeń, następnym jest islam, który ma bardzo duży potencjał agresywności – zwróciła uwagę dr Cernea.

[related id=”19099″]

„Wykorzystanie islamu do walki przeciwko Europie religijnej to plan szefa KGB”, powiedziała rozmówczyni Wojciecha Jankowskiego, tłumacząc, że informacje te ujawnił generał Michał Paczepa, który uciekł do Stanów Zjednoczonych w czasach Causescu.  Dr Cernea wyjaśniła, że terroryzm islamski, którego dzisiaj doświadczamy, miał swe korzenie w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Uważa ona, że Rosja w dalszym ciągu utrzymuje kontakty z islamskimi terrorystami -„jest kompletnie irracjonalne myślenie, że po upadku Związku Sowieckiego zostały one zerwane”. Przypomniała, że chociażby Aleksander Litwinienko mówił o kontaktach Rosji z Al-Kaidą, a także o istnieniu dowodów na istnienie kontaktów Rosji z państwem islamskim.

I podsumowując ten wątek, stwierdziła: „Sprawdza się to, co mówiła Matka Boska w Fatimie, że cierpimy z powodu błędów Rosji”.

Anca-Maria Cernea przypomniała też dzieje rumuńskiego Kościoła grekokatolickiego w czasach komunizmu. Działalność tego Kościoła została w Rumunii całkowicie stłumiona przez władzę państwową. Wszystkich dwunastu biskupów zamknięto w więzieniu; sześciu z nich zmarło. Mimo nacisków, aby przeszli na prawosławie, żaden nie zmienił wyznania. Gość Poranka Wnet uważa, że przetrwanie Kościoła pomimo tak silnych represji było prawdziwym cudem.

– W okresie komunistycznym mieliśmy bardzo wielu męczenników, którzy byli wtrącani do więzień i represjonowani z uwagi na wiarę – powiedziała dr Cernea, ale ich postawa doprowadziła do tego, że po 1989 roku udało się odtworzyć społeczność grekokatolicką w Rumunii. Dziś społeczność ta ma wiele powołań.

Zapraszamy do wysłuchania całej audycji Wojciecha Jankowskiego.

MoRo

Węgierski publicysta: George Soros i jego towarzystwo chcą obywateli europejskich bez przywiązania do narodowych korzeni

Attila Szalai mówił w Poranku Wnet o metodach finansowania przez George’a Sorosa działalności organizacji tzw. samorządowych i jego sposobach wpływania na politykę wewnętrzną i zagraniczną państw.

Węgierski dziennikarz, poproszony o wyjaśnienie roli Georgea Sorosa, stwierdził, że raczej nie starczy czasu, aby to omówić wszystkie wątki: – Jest to reprezentant pewnej grupy interesów, globalistów, który ma na względzie wpływanie na politykę poszczególnych krajów.

Działania George’a Sorosa często polegają na finansowaniu różnych grup: – Opłaca on część tzw. cywilnych [tj. pozarządowych] organizacji, które zazwyczaj sam zakłada w takim celu, żeby wpłynąć na politykę wewnętrzną czy zewnętrzną danego państwa.

Jego organizacje funkcjonują w wielu krajach: W tej chwili robi to w Macedonii, żeby wywracać całą Macedonię do góry nogami. Robi to, ponieważ chce zapewnić w miarę bezpieczny i szybki wpływ migrantów do Unii Europejskiej.

Attila Szalai, zapytany o sens takiego działania, stwierdził, że jest to pomysł „towarzystwa” Sorosa, aby tworzyć społeczeństwo otwarte, ludzi bez przywiązania do narodowych korzeni, tak aby nie było już Francuzów czy Niemców, ale obywatele Europy.

Jedną z działających na Węgrzech organizacji Sorosa jest prywatny uniwersytet. Niedawno zrobiło się o nim głośno w związku ze zmianą prawa regulującego działanie szkół wyższych. Węgrom zarzucano walkę z tą uczelnią.

Zdaniem rozmówcy Krzysztofa Skowrońskiego, „to jest cyrk dla świata. Nie ma żadnego większego ograniczenia dla uniwersytetu Sorosa ani dla innych zagranicznych uniwersytetów, których jest na Węgrzech minimum tuzin, ale Soros i spółka uważają, że dla nich powinny być specjalne względy”.

Gość Poranka Wnet potwierdził, że ta decyzja węgierskiego parlamentu faktycznie wywołała duże protesty i demonstracje: – Tylko prawie nikt o tym nie mówi, że minimum połowa uczestniczących w tym proteście to były osoby, które przyleciały rano z całej Europy, a wieczorem odleciały. W niektórych stacjach telewizyjnych i radiowych można było zauważyć, że reporter podchodził do grupy przeważnie młodych ludzi z plecakami, którzy nie znali węgierskiego.

Viktor Orbán wciąż cieszy się jednak olbrzymim poparciem wśród węgierskich obywateli.  Zainteresowanych tym, z czego to wynika zdaniem naszego gościa, zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

WJB

Polski pianista Szymon Nehring zwycięzcą konkursu pianistycznego w Tel-Awiwie

Szymon Nehring urodził się 29 września 1995 r. w Krakowie. Jest absolwentem Szkoły Muzycznej w Krakowie. Obecnie studiuje w Akademii Muzycznej w Bydgoszczy.

Polski pianista Szymon Nehring zdobył pierwszą nagrodę w 15. Międzynarodowym Mistrzowskim Konkursie Pianistycznym Artura Rubinsteina w Tel-Awiwie. O sukcesie 21-latka poinformował dyrektor Stowarzyszenia im. Ludwiga van Beethovena w Krakowie Andrzej Giza.

Do finału 15. Międzynarodowego Mistrzowskiego Konkursu Pianistycznego im. Artura Rubinsteina jury pod przewodnictwem profesora Arie Vardiego zakwalifikowało szóstkę finalistów – w tym Nehringa reprezentującego Stowarzyszenie im. Ludwiga van Beethovena w Krakowie.

„Szymon Nehring wykonał trzeci koncert Siergieja Rachmaninowa” – powiedział w rozmowie z PAP dyrektor Stowarzyszenia Andrzej Giza. „W odbywającym się co trzy lata konkursie biorą udział wybitnie uzdolnieni pianiści, reprezentujący grupę wiekową między 18 a 32 rokiem życia. Do tegorocznej edycji zakwalifikowano 30. pianistów z całego świata” – zaznaczył Giza.

Uczestnicy podczas trzech etapów prezentowali literaturę muzyczną różnych kompozytorów. Według Gizy konkurs daje możliwość „wielkiej międzynarodowej kariery”. Dyrektor Stowarzyszenia im. Ludwiga van Beethovena przypomniał również, że Szymon Nehring po finale konkursu chopinowskiego koncertował po „największych salach koncertowych świata”.

Nehring jest laureatem m.in II nagrody „Premio Akademia” w Rzymie, I nagrody i wyróżnienia za wykonanie nokturnu Chopina w Poznaniu, oraz wyróżnienia za wykonanie utworu Chopina w konkursie im. Artura Rubinsteina w Bydgoszczy. Występował także jako solista z orkiestrami symfonicznymi w Jeleniej Górze i Tallinie jak i z orkiestrami Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej i Lwowskiej. Jest laureatem nagrody publiczności XVII Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina (2015). Nehring jest stypendystą Fundacji Pro Musica Bona (od 2010 r.), a także Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego (2010).

Międzynarodowy Mistrzowski Konkurs Pianistyczny im. Artura Rubinsteina organizowany jest od 1974 r. przez The Arthur Rubinstein International Music Society. Konkurs składa się z trzech etapów, w czasie których uczestnicy grają recitale i koncerty. W programie przewidziano zarówno utwory okresu klasycyzmu, jak też i romantyczne. Jednym z celów konkursu jest promowanie kultury Izraela, dlatego też pianiści są zobowiązani do wykonania wybranego utworu muzyków izraelskich. Biorą w nim udział najbardziej utalentowani młodzi pianiści z całego świata.

PAP/LK

Bogatko: Niemcy uzyskują energię przede wszystkim z węgla. Odnawialne źródła energii były sprawą czysto lobbystyczną

Wbrew temu, co się mówi, że w Polsce są przestarzałe elektrownie zanieczyszczające środowisko, to właśnie w Niemczech największą część energii – aż 40 % – uzyskuje się z węgla brunatnego i kamiennego.

Jednym z gości Poranka Wnet z Pragi był Jan Bogatko. Nasz korespondent przedstawił krótko sytuację energetyczną w Niemczech.

– Niemcy mają energię przede wszystkim z węgla, wbrew temu, co się mówi, że w Polsce są straszne elektrownie i zanieczyszczanie środowiska, to jednak największa część energii elektrycznej w Niemczech, bo 40 procent, wytwarzana jest z węgla brunatnego i kamiennego. Prawdopodobnie to dlatego Niemcy obok Polski głosowali przeciwko decyzjom gremiów Unii Europejskiej, nakładających ostre wymogi dotyczące emisji zanieczyszczeń przez elektrownie na bazie węgla w Europie, które są tak bardzo szkodliwe – stwierdził korespondent Radia Wnet.

Następnie przypomniał sprawę odnawialnych źródeł energii w Niemczech. Jego zdaniem była to kwestia czysto lobbistyczna, ponieważ „firmy należące do członków Partii Zielonych musiały się z czegoś utrzymać”

Jan Bogatko wspomniał o stronie internetowej w Niemczech o nazwie „Obłęd wiatrowy”, która śledzi wszystkie historie dotyczące wiatraków, które nie tylko zaśmieciły krajobraz północnych Niemiec: Zbudowano wiele wiatraków. W godzinach szczytu produkowały one niesamowite ilości energii, której nie można było przesłać, bo nie było czym.

LK

Stany Zjednoczone, dzięki nowej technologii wydobywania ropy naftowej, są znowu graczem numer jeden na rynku

Stany Zjednoczone rozwinęły technologię wydobywania ropy naftowej z niekonwencjonalnych źródeł, przez co na rynku pojawiła się duża ilość tego surowca. W konsekwencji cena ropy naftowej bardzo spadła.

Gościem wyjazdowego Poranka Wnet był Wojciech Potocki, ekspert od rynku ropy naftowej i autor książki „Ropa naftowa a wzrost gospodarczy”. W rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim wyjaśniał, na czym polegają pewne mechanizmy, funkcjonujące na rynku tego surowca.

Wojciech Potocki stwierdził, że obecna stabilizacja cen na niskim poziomie nie będzie trwała wiecznie. Jednak na podstawie danych rynkowych przetwarzanych przez znane i uznane ośrodki analityczne, takie jak Amerykańska Agencja Energetyczna czy Międzynarodowa Agencja Energetyczna, jak również dane OPEC, można wywnioskować, że cena na aktualnym poziomie, tzn. pomiędzy 40 a 55 dolarów za baryłkę – utrzyma się w przewidywalnej przyszłości. Za przewidywalną przyszłość uznaje się okres, na jaki zawierane są kontakty na dostawy ropy naftowej. Z dużym prawdopodobieństwem ten okres wyniesie od 3-5 lat.

Według naszego rozmówcy, czynniki polityczne mają na cenę ropy wpływ drugorzędny bądź nawet trzeciorzędny. Fundamentalny wpływ na cenę mają popyt i podaż.

Spadek cen ropy gość Poranka uzasadnił tym, że po roku 2010 nastąpił intensywny rozwój dostaw ropy naftowej z tzw. źródeł niekonwencjonalnych w Stanach Zjednoczonych na skutek przełomowych technologii wydobywania tego surowca. To spowodowało nagłe i nieprzewidywalne pojawienie się na rynku olbrzymich ilości ropy, które konkurowały i wypierały tzw. konwencjonalną ropę, dostarczaną przez kraje OPEC. W sytuacji, kiedy pojawiła się nadwyżka ropy, musiała też spaść jej cena .

Wojciech Potocki przyznał, że naturalnie niskie ceny ropy zmieniły geopolitykę. – Do gry wróciły Stany Zjednoczone, ponieważ są największym dostawcą ropy naftowej i dysponują technologią, która pozwala wydobywać ją po niskich kosztach.

Według eksperta Polska jest bezpieczna energetycznie w zakresie dostaw ropy naftowej, jak również gazu. Posiada łańcuch możliwości ciągłych dostaw surowców, które nie tylko są uzależnione od możliwości logistycznych czy  technicznych, ale też handlowych.

– Aczkolwiek trzeba znać ryzyko, wiedzieć o zmieniających się sytuacjach i reagować odpowiedni o szybko – zaznacza specjalista.

LK

Marine Le Pen wskazuje polityka nurtu gaullistowskiego jako kandydata na premiera. Front Narodowy przełamuje izolację

Nicolas Dupont-Aignan, kandydat partii “Powstań Francjo” w I turze wyborów prezydenckich we Francji, poparł kandydatkę Frontu Narodowego. W razie jej wygranej może on zostać premierem rządu Republiki.

Marine Le Pen ogłosiła w sobotę, że jeśli 7 maja zwycięży w drugiej turze wyborów prezydenckich we Francji, to mianuje premierem gaullistę i przeciwnika UE, Nicolasa Dupont-Aignana.
Nicolas Dupont-Aignan, kandydat partii Powstań Francjo, w pierwszej turze wyborów z 23 kwietnia zdobył 4,7 proc. głosów, a w piątek zgodnie z oczekiwaniami ogłosił, że popiera kandydaturę Le Pen. – Jako prezydent Republiki mianuję premierem Nicolasa Dupont-Aignan – oświadczyła Le Pen na konferencji prasowej w Paryżu, na której wystąpiła obok tego polityka.

Według obserwatorów ta zapowiedź jest „kolejnym symptomem rozpadu francuskiego systemu politycznego”. Kandydat na premiera wywodzi się bowiem z neo-gaullistowskiego nurtu francuskiej prawicy, był członkiem Zgromadzenia na rzecz Republiki, a następnie Unii na rzecz Ruchu Ludowego. Partie gaullistowskie dotąd unikały współpracy z Frontem Narodowym.

W piątek wieczorem, po długim ociąganiu się, Dupont-Aignan ogłosił, że doszedł do „porozumienia rządowego” z Le Pen, która po pierwszej turze ustąpiła ze stanowiska przewodniczącej Frontu Narodowego (FN) i teraz mówi, że jest „kandydatką ludu”.

Niewielka partia tego „socjalnego gaullisty”, głoszącego wierność ideom gen. de Gaulle’a, jest pierwszym prawdziwym ugrupowaniem politycznym, wchodzącym w koalicję z Frontem Narodowym.

W pierwszej turze wyborów na Dupont-Aignana głos oddało 1,7 mln wyborców. „To poważna siła” – przyznaje wielu obserwatorów, choć niektórzy zwracają uwagę, że nie wszyscy zwolennicy ugrupowania Powstań Francjo pójdą za jego przywódcą. Radio France Info cytowało specjalistę od sondaży, który przewiduje, że jedna trzecia wyborców Dupont-Aignana zagłosuje na Le Pen, jedna trzecia na jej rywala Emmanuela Macrona i tyle samo wstrzyma się od głosu.

[related id=”15078″]

Dupont-Aignan zaprzecza, jakoby wszedł w koalicję z FN. „Chodzi tylko o poparcie kandydatki na prezydenta” – oznajmił, zapowiadając, że w czerwcowych wyborach parlamentarnych kandydaci Powstań Francjo „konkurować będą z kandydatami FN”.

Po porannym sobotnim spotkaniu z Le Pen, Dupont-Aignan gwałtownie zaatakował jej konkurenta, nazywając „kandydata postępu” Macrona „niebezpieczeństwem dla suwerenności Francji”, a jego sukces „imposturą mediów”. Polityk, który od dawna jest przeciwnikiem UE, szczególnie ostro krytykował zaangażowanie proeuropejskie Macrona.

Choć w sondażach kandydat popierany przez kierownictwa socjalistów, centrystów  – cokolwiek to ma oznaczać – i dużą część prawicy wciąż ma istotną przewagę nad populistyczną konkurentką, uważa się, że niska frekwencja wyborcza i wrzucanie do urn białych kartek może okazać się dla niego bardzo groźne.

Prawicowa partia Republikanie zagroziła wyrzuceniem działaczom, którzy publicznie przyznają, że będą głosować na Le Pen, ale kilku merów już złamało zakaz.

Neokomunista Jean-Luc Mélenchon, który w pierwszej turze zdobył prawie 20 proc. głosów, zapewniając, że na pewno nie będzie głosował na Le Pen, odmawia odpowiedzi na to, jak zagłosuje, i nie chce dawać dyrektyw swym zwolennikom.

pap/ax

Premier Beata Szydło: sytuacja pogodowa się stabilizuje, nie ma zagrożenia dla mieszkańców, ale służby są w pogotowiu

Cały czas służby są w pogotowiu, dlatego że wiadomo, iż sytuacja może ulec w każdej chwili zmianie. W tym momencie wszystkie informacje, które do nas spłynęły, pokazują, że sytuacja się stabilizuje…

„Cały czas służby są w pogotowiu, dlatego że wiadomo, iż sytuacja może ulec w każdej chwili zmianie. W tym momencie wszystkie informacje, które do nas spłynęły, pokazują, że sytuacja się stabilizuje” – powiedziała premier. Zapewniła, że sytuacja jest na bieżąco monitorowana, a na miejscu jest wystarczająca ilość sprzętu i ludzi. Polacy mogą czuć się bezpiecznie” – oceniła szefowa rządu.

Szefowa rządu oraz minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak uczestniczyli w wideokonferencji z wojewodami i komendantami wojewódzkimi PSP. Tematem spotkania była sytuacja hydrologiczna oraz zagrożenie powodziowe na południu Polski.

„Wydaje się, że w tej chwili stany zagrożenia na rzekach zaczynają się stabilizować. Oczywiście cały czas sytuacja jest monitorowana. Działają sztaby, działają służby. Wszystko jest pod kontrolą, jest monitorowane” – powiedziała premier na briefingu.

Szef MSWiA Mariusz Błaszczak oświadczył, że prognozy pogody są dobre i wszystko wskazuje na to, że ilość opadów będzie się zmniejszała. „Ale rzeczywiście sytuacja wymaga postawienia w stan gotowości służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo – i tak jest” – zapewnił.

Zwrócił uwagę, że z meldunków wojewodów i komendantów Państwowej Straży Pożarnej wynika, że najtrudniejsza sytuacja jest w województwach opolskim i śląskim. Wojewodowie z tych regionów – poinformował Błaszczak – bezpośrednio po wideokonferencji udają w najbardziej zagrożone miejsca.

„Ale chciałbym podkreślić bardzo mocno, że sytuacja jest pod kontrolą, że służby są zmobilizowane do tego, żeby zapewnić bezpieczeństwo” – powiedział Błaszczak.

Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej, gen. Leszek Suski zapewnił, że strażacy są przygotowani do działań przeciwpowodziowych. „Strażacy Państwowej Straży Pożarnej oraz druhowie ochotniczych straży pożarnych są przygotowani do działań przeciwpowodziowych w ramach Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego (KSRG). Mamy 32 tys. strażaków oraz pracowników cywilnych w Państwowej Straży Pożarnej, 140 tys. druhów w ochotniczej straży pożarnej, włączonych do KSRG w 4 tys. 308 jednostkach OSP” – powiedział w piątek gen. Suski. Dodał, że KSRG wspomaga 250 tys. druhów OSP.

Zwrócił uwagę, że w służbie jest obecnie 5 tys. 200 strażaków. „W ciągu trzech godzin jesteśmy w stanie do naszych jednostek ratowniczo-gaśniczych włączyć pozostałych strażaków. Wtedy byłoby nas 10 tys.” – zaznaczył komendant.[related id=”15295″ side=”left”]

Gen. Suski przypomniał, że straż dysponuje 1700 samochodami, które mogą brać udział w akcjach przeciwpowodziowych oraz 3 tys. 700 samochodami specjalistycznymi. „Mamy 800 łodzi, które mogą również być użyte. W naszych magazynach jest 1 milion worków do piasku, 120 tys. rolek włókniny. Jedna rolka to 100 m kwadratowych” – wyjaśniał.

„Dysponujemy sprzętem, jesteśmy przygotowani. Od wczorajszego dnia dokonywaliśmy przeglądu naszych sił i środków. Gotowi jesteśmy do udzielania pomocy na terenie całego kraju, a w szczególności w woj. południowych” – dodał.

Instytut Meteorologii i Gospodarki Morskiej wydał ostrzeżenia hydrologiczne dla siedmiu województw: śląskiego, małopolskiego, opolskiego, łódzkiego, świętokrzyskiego, mazowieckiego i dolnośląskiego. Stan wód w niektórych rzekach tych regionów przekroczy alarmowy.

Trzy ostrzeżenia hydrologiczne to ostrzeżenia najwyższego, trzeciego stopnia (dotyczą woj. śląskiego, łódzkiego i opolskiego), a cztery – drugiego stopnia (dla woj. dolnośląskiego, mazowieckiego, świętokrzyskiego i małopolskiego).

Źródła: PAP

lk

W Brukseli zaostrzono normy emisji dla elektrowni, mimo sprzeciwu m.in. Polski; może nas to kosztować 10 mld zł 

Dla polskiego przemysłu, elektrowni węglowych oraz z tzw. dużych obiektów wysokiej emisji spalania, nowe rozwiązania oznaczają konieczność ograniczenia emisji i kolejne wydatki.

Przedstawiciele państw członkowskich przegłosowali w piątek nowe standardy zaostrzające normy emisji dla przemysłu, w tym elektrowni węglowych. Polska i kilka innych państw były temu przeciwne. Według resortu środowiska może nas to kosztować 10 mld zł.

W Brukseli odbyło się głosowanie w sprawie nowych wymagań środowiskowych dla zakładów energetycznych. Przyjęte konkluzje wprowadzają m.in. bardziej restrykcyjne wymogi dla takich zanieczyszczeń, jak: SO2 (dwutlenek siarki) , NOx (tlenki azotu) i pyłu, niż przewiduje to dyrektywa o emisjach przemysłowych (dyrektywa IED).[related id=”3140″]

Dostosowanie się do nowych przepisów emisyjnych może kosztować polskie przedsiębiorstwa ok. 10 mld zł. Nie zgadzamy się na takie podejście – powiedział Paweł Sałek, wiceminister środowiska, pełnomocnik rządu ds. polityki klimatycznej.

Niemcy, Polska, Czechy, Bułgaria, Rumunia, Węgry, Słowacja i Finlandia głosowały przeciw konkluzji ws. najlepszych dostępnych technik dla dużych obiektów spalania. Polska zaproponowała system głosowania nicejski, ale Komisja przyjęła jednak system głosowania lizboński, bardziej korzystny dla ludniejszych panstw Unii,  w tym Niemiec, a mniej dla Polski.

Jest rzeczą zaskakującą, że państwa, które nie mają węgla brunatnego, decydują o tym, jak inne państwa członkowskie, posiadające te zasoby, mają je wykorzystywać – powiedział PAP rzecznik ministerstwa środowisk,a Paweł Mucha. – Nasz głos, jak również państw wspomnianych wyżej, został pominięty – dodał.

Źródło: PAP

lk

Wszczęto II etap procedura Komisji Europejskiej przeciw Polsce; trwa także planowa wycinka drzew w Puszczy Białowieskiej

Rzecznik prasowy Ministerstwa Środowiska Paweł Mucha zapewnił, że działania prowadzone w Puszczy wynikają z prawa europejskiego i krajowego, w tym m.in. z przepisów dyrektyw siedliskowej i ptasiej.

Komisja Europejska poinformowała w czwartek o przejściu do drugiego etapu prowadzonej od ubiegłego roku procedury przeciwko Polsce w związku z decyzją o zwiększonej wycince w Puszczy Białowieskiej. Resort środowiska zapewnia, że działa zgodnie z prawem polskim i unijnym.

Wycinka trwa; uważamy, że odpowiedź (od polskich władz – PAP) jest niesatysfakcjonująca na ten moment. Wciąż jesteśmy zaniepokojeni wycinką w tym ważnym obszarze Natura 2000, dlatego zdecydowaliśmy się przejść do kolejnego etapu – powiedział rzecznik KE Enrico Brivio na czwartkowej konferencji prasowej w Brukseli.

Rzecznik prasowy Ministerstwa Środowiska Paweł Mucha w przesłanym PAP oświadczeniu zapewnił, że działania prowadzone w Puszczy wynikają z prawa europejskiego i krajowego, w tym m.in. z przepisów dyrektyw siedliskowej i ptasiej.

Komisja skierowała do naszych władz wezwanie do usunięcia uchybienia, domagając się przestrzegania unijnych przepisów z dyrektywy ptasiej i siedliskowej. Warszawa dostała krótszy niż zazwyczaj czas na odpowiedź. Wynosi on miesiąc, a nie jak zwykle dwa. Brivio tłumaczył, że wynika to tego, że sytuacja jest pilna.

„Komisja Europejska wzywa Polskę do wstrzymania zaplanowanego na szeroką skalę wyrębu w Puszczy Białowieskiej – ostatnim w Europie kompleksie pierwotnej puszczy i obszarze ochrony przyrody objętym siecią Natura 2000” – podkreślono w komunikacie.

Postępowanie przeciw naszemu krajowi zostało wszczęte w czerwcu ubiegłego roku. Od tego czasu trwała wymiana korespondencji między resortem a Komisją Europejską w tej sprawie.

Początek sprawy to decyzja ministra środowiska z marca ubiegłego roku, która umożliwia trzykrotne zwiększenie pozyskiwania drewna oraz wprowadzenie gospodarowania w lasach na obszarach, które były dotychczas wyłączone spod interwencji. Większe cięcia tłumaczone są przez polskie władze koniecznością zwalczania plagi kornika drukarza.

Według Komisji Europejskiej, z dostępnych dowodów wynika, że działania te nie są zgodne z celami ochrony tego obszaru i wykraczają poza to, co jest niezbędne do bezpiecznego użytkowania Puszczy.

„Pozyskiwanie drewna prawdopodobnie niekorzystnie wpłynie na zachowanie siedlisk i gatunków obszarów Natura 2000, a także spowoduje nieodwracalne straty w zakresie różnorodności biologicznej” – oceniła KE.

Komisja zarzuca Polsce naruszenie niektórych przepisów dyrektywy siedliskowej (ws. ochrony siedlisk przyrodniczych i dzikiej flory i fauny) oraz dyrektywy ptasiej (ws. ochrony dzikiego ptactwa); obie dyrektywy są podstawą europejskiego programu Natura 2000.

„Ponieważ wyrąb w Puszczy jest już obecnie prowadzony i obejmuje usuwanie stuletnich i starszych drzew oraz działania w siedliskach, które powinny być ściśle chronione zgodnie z planem zadań ochronnych dla obszaru Natura 2000, Komisja przekazuje obecnie ostateczne ostrzeżenie” – podkreślono w komunikacie.

Jeżeli Polska nie podejmie odpowiednich działań w ciągu miesiąca, sprawa może zostać skierowana do Trybunału Sprawiedliwości UE.

Z kolei rzecznik resortu środowiska podkreślił w oświadczeniu, że działania, jakie podejmowane są w Puszczy, „nastawione są tylko i wyłącznie na przywrócenie jej do stanu z czasu, kiedy zachwycała swoim pięknem i majestatem”.

„Celem MŚ jest zachowanie Puszczy Białowieskiej jako lasu wielowiekowego, wielopiętrowego i wielogatunkowego. Działania podejmowane przez Ministerstwo Środowiska nastawione są na powstrzymanie utraty gatunków i siedlisk przyrodniczych chronionych na tym obszarze na mocy dyrektyw siedliskowej i ptasiej” – dodał.

Rzecznik przypomniał, że niedawno, pierwszy raz w historii Puszczy, została przeprowadzona inwentaryzacja stanu jej środowiska przyrodniczego.

„W poprzedni piątek, 21 kwietnia, w Puszczy Białowieskiej prowadzona była akcja odnowienia Puszczy. Młode pokolenie drzew liściastych zostało posadzone w miejsce drzewostanu świerkowego, który na skutek gradacji kornika obumarł i został usunięty. Niestety, nad czym ubolewam, akcja ta została skrytykowana przez niektóre środowiska, które w dyskusji nt. Puszczy biorą czynny udział” – dodał Mucha.

Organizacje ekologiczne, komentując decyzję KE, zwróciły uwagę, że oznacza to, iż argumenty ministerstwa są niezasadne, a zwiększona wycinka łamie unijne prawo.

Jest to absolutnie ostateczne ostrzeżenie dla ministra Szyszki – ma miesiąc na cofnięcie decyzji. Komisja już nie będzie więcej czekać – oświadczyła Agata Szafraniuk z „ClientEarth Prawnicy dla Ziemi”.

Dariusz Gatkowski z WWF Polska zaznaczył, że „krótkie terminy wskazują, że naruszenie prawa jest w tym przypadku oczywiste, a szkoda, jaka może być wyrządzona – prawdopodobna i poważna”.[related id=”6470″]

Całą odpowiedzialność za ten kryzys ponosi minister (Jan-PAP) Szyszko, który nie widzi różnicy między skarbem przyrodniczym, jakim jest Puszcza Białowieska, a plantacją drzew. Nieracjonalne, sprzeczne z wiedzą przyrodniczą decyzje Szyszki postawiły nasz kraj w bardzo trudnej sytuacji. Mam nadzieję, że przełożeni Jana Szyszki – premier (Beata-PAP) Szydło i prezes (Jarosław-PAP) Kaczyński, powstrzymają ministra i oszczędzą sobie kompromitacji – powiedział szef Greenpeace Polska, Robert Cyglicki.

Minister środowiska decyzją z końca marca 2016 r. zatwierdził aneks do Planu Urządzenia Lasu (PUL) dla Nadleśnictwa Białowieża. Przewiduje on większe cięcia, tłumaczone przez leśników koniecznością walki z masowym występowaniem kornika atakującego świerki. Aneks zakłada zwiększenie pozyskania drewna do 188 tys. metrów sześciennych w ciągu 10 lat (lata 2012-2021). Stary plan zakładał pozyskanie ponad 63,4 tys. metrów sześciennych drewna w ciągu 10 lat.

Decyzja ta wywołała sprzeciw części organizacji naukowych i ekologicznych, które przekonują, że zwiększenie wycinki jest niepotrzebne, a tzw. gradacja kornika jest procesem naturalnym. Ekolodzy postulują też, by cała Puszcza Białowieska została objęta statusem parku narodowego.

Źródło:PAP

lk

Jan Szyszko, minister środowiska: Wycięcie drzew w stacji badawczej w Tucznie to akt wyjątkowego wandalizmu (VIDEO)

Zmieniamy optykę ochrony przyrody z teorii, że człowiek jest wrogiem natury, na taką, że człowiek ma prawo i obowiązek korzystać z zasobów przyrodniczych zgodnie z zasadą zrównoważonego rozwoju.

Na początku rozmowy minister wypowiedział się na temat aktu wandalizmu, do którego doszło w stacji badawczej w Tucznie, będącej własnością ministra. Kilkadziesiąt drzew zostało podciętych tak, że przewracały się pod wpływem wiatru i stwarzały zagrożenie, między innymi dla bawiących się dzieci. Przy znajdującej się tam kapliczce były posadzone dwie magnolie, kwitnące w barwach narodowych – jedna na biało, a druga na czerwono. Minister liczył, że krzewy te zakwitną w czasie wizyty ministrów środowiska z Europy, która niedługo odbędzie się w Tucznie. Podobne akty wandalizmu na terenach należących do ministra zdarzały się już wcześniej.

Gość Poranka Wnet, w odpowiedzi na pytanie na temat doniesień prasowych o jego uczestnictwie w polowaniu na bażanty razem z myśliwymi, stwierdził, że jako minister środowiska ma obowiązek spotykać się z Polskim Związkiem Łowieckim. To jest olbrzymia organizacja, zrzeszająca ponad 130 tysięcy osób, mająca bardzo duże zasługi w utrzymywaniu dobrostanu dzikiej zwierzyny. Myśliwi co roku usuwają dziesiątki tysięcy wnyków i różnego rodzaju pułapek rozstawianych przez kłusowników.

Dziś Senat zajmie się m.in. nowelizacją ustawy o ochronie przyrody, która ma zaostrzyć obowiązujące od tego roku liberalne zasady usuwania drzew z prywatnych posesji. Przepisy te wzbudziły liczne protesty.

Do tych kwestii również odniósł się minister Szyszko. Powiedział, że ustawa liberalizująca zasady wycinki drzew to była ustawa poselska i że w pełni się z nią zgadza. Dopuszczała tylko i wyłączne wycinanie drzew na działkach prywatnych. W mediach podaje się, że wycięto dwa miliony drzew, ale nikt nie mówi, ile drzew w tym czasie zostało posadzonych. Nie mówi się również, że Lasy Państwowe sadzą rocznie ponad pół miliarda drzew. Do tego pokazywano również zdjęcia wycinek prowadzonych na terenach leśnych, które z tą ustawą nie miały nic wspólnego, oraz wycinek dokonywanych jeszcze za rządów poprzedniej koalicji.

Lasy Państwowe znacznie więcej sadzą niż wycinają. Polskie lasy pozyskują drewno dla przemysłu i konsumentów, a mamy więcej drzew, które zajmują coraz większą powierzchnię kraju. Do tego przez lata nie straciliśmy żadnego z zagrożonych gatunków.

Zdaniem ministra, ustawa liberalizująca prawo wycinki zrobiła dużo dobrego, bo rozpoczęła w Polsce debatę o tym, jak racjonalnie użytkować zasoby przyrodnicze. Zaczynamy zmieniać optykę w zakresie ochrony przyrody z teorii, że to człowiek jest głównym wrogiem natury, na taką, że jest wręcz przeciwnie, że człowiek ma prawo i obowiązek korzystać z zasobów przyrodniczych, zgodnie z zasadą zrównoważonego rozwoju. Według Jana Szyszki, przykładem takiego prawidłowego wykorzystywania zasobów przyrodniczych jest polskie leśnictwo, polskie łowiectwo i polska wieś.

Kolejnym tematem rozmowy była kwestia możliwości prowadzenia upraw żywności genetycznie modyfikowanej (GMO). Według ministra, Polska powinna być wolna od GMO, a za czasów PO-PSL w sposób niekontrolowany  wpuszczono GMO do produkcji pasz i produktów żywnościowych, które nie muszą nawet być odpowiednio oznakowanie.

Obecnie w Sejmie trwają prace nad nowelizacją ustawy o mikroorganizmach i organizmach genetycznie zmodyfikowanych, autorstwa ministerstwa rolnictwa. Postanowienia ustawy budzą jednak obawy opozycji z Kukiz’15 i organizacji rolniczych. Zdaniem ministra Szyszki, nowe prawo w praktyce wyeliminuje GMO. Przed założeniem upraw GMO konieczne będzie m.in. uzyskanie zgody wszystkich sąsiadów w promieniu 3 kilometrów, władz gminnych, a także wykazanie, że ta uprawa nie będzie mieć negatywnego wpływu na kilka tysięcy gatunków zagrożonych.

ŁAJ