Co zostało z francuskiego socjalizmu? Dokąd zmierza jeszcze niedawno deklarujący się jako socjalista Emmanuel Macron? Na te pytania próbował odpowiedzieć korespondent Radia WNET.
Nie wiadomo w jakim kierunku idzie zielony ludzik, jak go nazywa Piotr Witt, to jest Emmanuel Macron. Na pewno poprawiły się stosunki z Polską, która do tej pory miała odpowiadać za całe zło we Francji, a polscy robotnicy mieli odbierać miejsca pracy francuskim.
Emmanuel Macron stoi w rozkroku. Z jednej strony, wybrany przez banki i wielkie korporacje, prowadzi politykę w ich interesie. Z drugiej strony społeczeństwo francuskie domaga się reform dla poprawy swego bytu. Taki właśnie mamy moment w historii rozwoju francuskiego socjalizmu, bo Macron w rządzie Hollanda deklarował się jako socjalista.
Socjalizm zbankrutował. Socjaliści w imię wartości republikańskich walczyli o poprawę bytu ludu francuskiego oraz jego edukację. Poprawa bytu zakończyła się porażką. Od dawna szerzy się bezrobocie i nic nie wskazuje na to, żeby miało się zmniejszać. Przeciwnie, nawet ostatnio wzrasta. Podobnie nie sprawdziła się państwowa edukacja. Obecnie najlepszymi francuskimi szkołami są szkoły prywatne, i to katolickie. [related id=45898]
Co zostało w takim razie z idei socjalistycznych powstałych na przełomie XIX i XX wieku? Pozostała laicyzacja – odpowiada Piotr Witt. Nie można poprawić bytu ludu, nie można zreformować edukacji, ale można laicyzować.
W imię ustawy laicyzacyjnej z 1905 roku nakazano w Bretanii usunąć krzyż ze statuy Jana Pawła II. Ustawa ta zabrania umieszczania symboli religijnych w miejscach publicznych. Republika pogodziła się z wieżami kościołów widocznymi w krajobrazie Francji, ale nie dopuszcza nowych symboli chrześcijańskich. Jednak Bretończycy, którzy ufundowali tę statuę z własnych składek, zawiązali obywatelskie zrzeszenie w obronie tego krzyża, a staje się ono coraz liczniejsze.
Władze znalazły się w potrzasku. Jeśli krzyż pozostawią, przyznają się do porażki i nieprzestrzegania ustawy laicyzacyjnej z 1905 roku. Jeżeli usuną go, to wydadzą wojnę Bretończykom. Zdaniem Piotra Witta nie skończy się to jednak Wolną Bretanią.
Komu dzisiaj potrzebna jest ta laicyzacja? W 1905 roku panowały przecież zupełnie inne stosunki ideowe i ekonomiczne. Wtedy pomysł laicyzacji połączony z edukacją mas społecznych miał inne znaczenie. Dzisiaj laicyzacja potrzebna jest handlowi. Niech klienci nie mają głów zaprzątniętych innymi kwestiami niż wyjęcie pieniędzy, jeśli mają, i zakupienie towarów.
Reżyser przedstawił Witoldowi Gadowskiemu główną myśl filmu „Luter i rewolucja protestancka” i odpowiedział na pytanie o swoje plany polityczne. Czy poszerzony kartel dezinformacyjny go powstrzyma?
– Zrobić film to jest jedna rzecz, a druga to jeszcze komuś pokazać w kręgu szerszym niż u cioci na imieninach. To mnie w tej chwili absorbuje – powiedział Grzegorz Braun, który gościł w Poranku WNET.
[related id=40633]Jakie jest przesłanie filmu? – Główne przesłanie to powrót do korzeni i powrót do faktów. Kończy się rok 2017, rok tego nieszczęsnego jubileuszu buntu Lutra. Rozpętał się światowy festiwal „ekumaniacki”, w którym fakty kompletnie się zagubiły. Mało kto pyta, z kim prowadzony jest dialog ekumeniczny – odpowiedział znany reżyser.
Grzegorz Braun uważa Marcina Lutra za ojca założyciela „naszej nowoczesności”. W nim i jego rewolucji widzi źródło nieszczęść, które spadły na ludzkość w następnych stuleciach. Rewolucja Lutra jest bowiem „prototypem dla rewolucji jakobinów, bolszewików i tych wszystkich współczesnych rewolucji, które dokonują się pod innymi sztandarami, niekoniecznie czerwonymi czy brunatnymi, ale tęczowymi, zielonymi i tak dalej”.
[related id=27224 side=left]Film zwraca też uwagę na pewne powinowactwa między rewolucją protestancką a islamem. Dla Imperium Osmańskiego w XVI wieku protestantyzm odgrywał rolę pożytecznej dywersji na tyłach. Wielu książąt protestanckich przyjmowało subsydia ze Stambułu. Jak wskazuje reżyser, pisali o tym historycy, ale zostało to zapomniane, a „w rocznicowym sentymentalnym dyskursie” w ogóle o tym nie ma mowy.
Czy Grzegorz Braun ma jakieś plany polityczne? Czy zamierza brać udział w wyborach? – Jakież tu można mieć plany polityczne przy tak ścisłej blokadzie dezinformacyjnej? Kartel dezinformacyjny się poszerzył – odpowiada. Uważa, że do „Gazety Wyborczej” i „Gazety Polskiej” dołączył jeszcze Toruń. Skutkiem tego jest to, że dziś z jednej strony pogłębiła się naiwność ludzka, z drugiej system się uszczelnił, zwłaszcza w – jak ją nazywa – telewizji reżimowej, dla zmylenia przeciwnika zwanej publiczną.
W dzisiejszej audycji República Latina porozmawiamy o pięknym środkowoamerykańskim kraju, jakim jest Panamá: jej walorach turystycznych, przyrodzie, ludziach, kuchni i ekonomii, a także o futbolu.
Położona w połowie drogi pomiędzy Ameryką Północną a Południową Panamá do niedawna kojarzyć się mogła jedynie z Kanałem Panamskim i ewentualnie aferą finansową, jaka miejsce w ubiegłym roku. Starsi słuchacze zapewne pamiętać będą także burzliwe rządy dyktatora Manuela Noriegi, zakończone krwawą amerykańską interwencją w 1989 roku.
Tymczasem kraj leżący na styku obydwu Ameryk ma naprawdę wiele do zaoferowania i to niemal pod każdym względem: turystycznym, przyrodniczym, kulturowym, społecznym i handlowym. To kraj pięknych plaż, selwy pełnej endemicznych gatunków zwierząt i roślin, wielu zabytków i urokliwych zakątków, znakomitej kuchni i wyśmienitego rumu, mieszanki etniczno – kulturowej: indiańskiej, europejskiej i afrykańskiej. To również kraj będący jednym z głównych centrów biznesowych całej Ameryki Łacińskiej.
A jacy są jego mieszkańcy? Jaka jest ich filozofia życia?W czym się lubują, a czego nienawidzą? Jak spędzają wolny czas? Jaki jest ich stosunek do cudzoziemców? Co jest typową potrawą panameńską? A może istnieje kilka dań, którymi Panamá może się poszczycić ? Co Panameños sądzą o rozwoju masowej turystyki w swoim kraju? Jak dbają o ochronę przyrody? Pytań jest z pewnością wiele. Na wiele z nich spróbuje odpowiedzieć nasz dzisiejszy gość – Lariana Díaz z Ambasady Panamy. W rozmowie ze Zbyszkiem Dąbrowskim nasz gość nie tylko przedstawi swoją ojczyznę, ale również zwróci uwagę na to, gdzie i o jakiej porze należy się wybrać, aby Panamá mogła ukazać cały swój urok. Porozmawiamy również o szansach reprezentacji Panamy w najbliższym mundialu…
Na rozważania o Panamie zapraszamy w najbliższy poniedziałek, 4 grudnia, jak zwykle o 21H00! Będziemy rozmawiać po polsku i hiszpańsku!
¡República Latina – w poszukiwaniu nieodkrytych miejsc!
Versión en castellano: aunque Panamá forma una puente entre las ambas Américas, hasta poco tiempo atrás no era asociada por los Polacos con algo más que el Canál de Panamá, el escándalo financiero y los tiempo del gobierno de Manuel Noriega y la intervención de los EU.
Sin embargo Panamá es un país rico en los valores turísticos, históricos, naturales, culturales, sociales, económicos etc. Y ¿cómo son los Panameños? Qué les gusta y que odian en sus vidas? Que piensan de los extranjeros? Cómo están pasando su tiempo libre? Qué platos son su orgullo nacional? Qué piensan de los turistas? Cómo están protegiendo la naturaleza? Y qué piensan de las chances de la Marea Roja en el mundial de Rusia 2018? Sobre todos estos temas vamos a hablar con Lariana Díaz de la embajada de Panamá, quien va a mostrarnos todos los aspectos de su país y sus compatriotas.
Les invitamos para escucharnos el lunes, 4 de diciembre a las 21H00 CET/UTC+1 (16H00 EST/UTC-5).
Takie rozumowanie stawia człowieka na równi z drzewem, co kończy racjonalną dyskusję. O ile pobicie człowieka jest złem moralnym, to nie sposób racjonalnie udowodnić moralnego zła wycięcia drzewa.
Henryk Krzyżanowski
Inteligent postępowy AD 2017 uważa się za osobę racjonalną. Nie jest to ścisłe, bowiem często miotają nim żywiołowe emocje, polityczne i inne, wszczepione mu przez media i pojawiające się w nich tzw. autorytety, na ogół dość podejrzane. Jedną z takich emocji jest miłość do drzew, którą można z grecka nazwać dendromanią. O jej sile przekonałem się ostatnio, dyskutując z pewnym inżynierem, skądinąd posiadającym dużą wiedzę i cieszącym się sporym autorytetem. Ale przy drzewach – odlot totalny.
Dyskusja dotyczyła wycinki jakichś osiedlowych topoli. Szybko usłyszałem od niego, że wycinkę drzew mogą planować tylko ludzie dzicy. Bowiem wycięcie drzewa jest domyślnie czynem nagannym – tak jak pobicie człowieka. Da się je uzasadnić tylko w wyjątkowych przypadkach, analogicznie do użycia przemocy w obronie koniecznej.
Zauważmy, że takie rozumowanie stawia człowieka na równi z drzewem, co kończy racjonalną dyskusję. O ile bowiem pobicie człowieka jest złem moralnym dla każdego, czy to jako naruszenie V przykazania, czy kantowskiego imperatywu, to nie sposób racjonalnie udowodnić moralnego zła wycięcia drzewa. No, ale tam, gdzie w grę wchodzą uczucia, o racjach się nie dyskutuje.
W świecie dzisiejszym dendromania stwarza wiele problemów. Spróbujcie na przykład przekonać dendromaniaków, że drzewa, które kiedyś zasadzono zbyt blisko bloku, trzeba teraz wyciąć, gdyż odbierają światło mieszkańcom.
Paradoksalnie, dendromania szkodzi także krajobrazowi. Nie zawsze bowiem drzewa upiększają. Dwa przykłady z Wielkopolski. W Kruszwicy jest wspaniała romańska kolegiata – jedna z niewielu zachowanych w Polsce. Jednak widok na nią z pobliskiej Mysiej Wieży zasłaniają rosnące wokół drzewa. Praktycznie widać tylko sam hełm wieży. Czy nie należałoby zatem wyciąć owych zasłaniających drzew? Dla mnie to pytanie retoryczne – drzew mamy miliony, a romański tum nad Gopłem jest jeden.
I przykład drugi – w Santoku, gdzie Noteć wpada do Warty, jest zbudowana jeszcze przez Niemców wieża, pomyślana jako punkt widokowy. Gdyby wyciąć niewielki zagajnik, który dokładnie zasłania ujście Noteci, zyskalibyśmy wspaniałą panoramę spotkania dwu rzek. A tak mamy tylko banalną zieleń.
Antyczni Grecy, którzy byli bardziej racjonalni niż miotany tanimi emocjami inteligent, stworzyli mit o Dafne. Pięknej nimfie, która chroniąc się przed napastowaniem Apollina, zmieniła się w drzewo. Koniec niechcianych amorów. Dziś ta zmiana nic by jej nie pomogła. Bo przecież drzewa kochamy mocniej niż ludzi.
Podsumujmy to fraszką:
Dendromaniak rzekł do dendrofoba:
„Do topoli niechęć to choroba.
Zamiast biegać z mechaniczną piłą,
do jej pnia się przytul – będzie miło”.
Tamten na to: „Dewiacją, mój panie,
drzewnej kory nazwę obłapianie.
Bo gdy w drzewo zmieniła się Dafne,
z obłapiania nici – wolę Kachnę”.
Felieton Henryka Krzyżanowskiego pt. „Szkodliwa miłość do drzew” znajduje się na s. 2 listopadowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 41/2017, wnet.webbook.pl.
„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.
Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.
Felieton Henryka Krzyżanowskiego pt. „Szkodliwa miłość do drzew” na s. 2 listopadowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 41/2017, wnet.webbook.pl
Zawsze byli i są tacy ludzie, którzy nie chcą wsłuchać się w istotę głoszonej przez Kościół Dobrej Nowiny. Naradzają się, jakby pochwycić pasterza na jakiejś słabości, wykazać błąd w tym, co mówi
abp Marek Jędraszewski
Wyznanie. Prześladowanie. Modlitwa. Wszystko to odnajdujemy w posłudze świętego Jana Pawła II. O tych trzech wymiarach posługi każdego pasterza mówił Ojciec Święty Franciszek 29 czerwca tego roku, w uroczystość świętych Apostołów Piotra i Pawła. Wtedy to podczas Mszy świętej na Placu św. Piotra w Rzymie przekazał nowym metropolitom paliusze, które następnie w ich biskupich stolicach miały być nałożone przez nuncjuszy apostolskich. Dzisiaj dokonało się to w wawelskiej Katedrze. Za tę posługę spełnioną wobec metropolity krakowskiego serdecznie dziękuję Księdzu Arcybiskupowi Nuncjuszowi Salvatore Pennacchio.
Nałożony na moje ramiona paliusz wzywa do wierności wobec tej Krakowskiej Ziemi. Znaczy to: nowy jej pasterz ma wychodzić ku tej ziemi, ku jej mieszkańcom, podziwiać i kochać jej krajobrazy. „Widzenie [bowiem] – jak czytamy w Wędrówce do miejsc świętych – także jest miejscem spotkania”. Samo jednak spotkanie nie wystarczy. Trzeba czegoś więcej: każdego dnia swej posługi pasterz musi tej ziemi nadawać głębszy i większy sens niż tylko ten, który wypływa z niej samej. Ta Ziemia naznaczona krzyżami ma stawać się prawdziwie domem zamieszkałym przez Boży Lud. „Z wierności dla ciebie, ziemio, mówię o świetle, którego ty dać nie możesz, / mówię o ŚWIETLE: bez niego nie spełni się CZŁOWIEK, / bez niego i ty się nie spełnisz – ziemio – w człowieku”. Dzięki Chrystusowi bowiem, dzięki Światłości, którą jest On sam, człowiecze życie mimo zmagań, a nawet pośród nich, nabiera ostatecznego sensu. „Przejdzie człowiek, przejdą ludzie – przebiegną, wołając «życie jest walką» – z walki wyłonią kształt ziemi nowej” (Karol Wojtyła, Wigilia Wielkanocna 1966).
O tych zmaganiach, które wpisane są w posługę pasterską, mówi czytany przed chwilą fragment Ewangelii św. Mateusza. Zawsze bowiem byli i są tacy ludzie, którzy niejako już z góry, mocą swych uprzedzeń, nie chcą wsłuchać się w istotę głoszonej przez Kościół Dobrej Nowiny. Odchodzą na bok i z pewnego dystansu naradzają się, jakby pochwycić pasterza na jakiejś słabości, wykazać błąd w tym, co mówi on do świata w imieniu Chrystusa i Kościoła. Ich język nie zawsze jest napastliwy, ale zawsze przewrotny, nie wypływa bowiem ze szczerego pragnienia poznania prawdy, ale z chęci pozbawienia owczarni jej przewodnika i zapanowania nad nią.
Co jakiś czas powraca więc podstępne pytanie faryzeuszy: „Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy też nie?” (Mt 22, 17). Wracają też najprzeróżniejsze interpretacje nawiązujące do odpowiedzi, której udzielił Chrystus: „Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga” (Mt 22, 21).
Tymczasem, aby dobrze zrozumieć odpowiedź, jakiej Chrystus udzielił faryzeuszom i zwolennikom Heroda, trzeba najpierw w świetle wiary spojrzeć na to, kim jest Bóg. Następnie w świetle prawdy o Bożej wszechmocy i Opatrzności we właściwych perspektywach i proporcjach należy widzieć moc władców tego świata. „Ja jestem Pan i nie ma innego. Poza Mną nie ma boga. (…) Beze mnie nie ma niczego” (Iz 45, 5). Te słowa proroka Izajasza, z dzisiejszego pierwszego czytania, pozwalają nam odzyskać wewnętrzną równowagę.
„Gdzie Bóg jest na pierwszym miejscu, tam wszystko jest na swoim miejscu” – nauczał św. Augustyn. Ta prawda porządkuje nam świat, a niezgłębione zamysły Bożej Opatrzności sprawiają, że nawet wielki Cyrus, król Persów, który nie znał prawdziwego Boga, stał się wykonawcą Jego wyroków. Dobry pasterz na wzór Chrystusa, Jedynego i Najwyższego Pasterza, nieustannie upomina się o miejsce Boga we współczesnym świecie. Czyni to „w porę i nie w porę”. Oddaje swoje życie za owce właśnie po to, aby one mogły pozostać do końca Chrystusowymi.
„Krzyż jest pastwiskiem… Krzyż jest studnią Jakuba…”.
„Bądź pozdrowiony Krzyżu Chrystusa! – wołał święty Jan Paweł II w tej katedrze. – Bądź pozdrowiony Krzyżu, gdziekolwiek się znajdujesz, w polach, przy drogach, na miejscach, gdzie ludzie cierpią i konają… na miejscach, gdzie pracują, kształcą się i tworzą…
Na każdym miejscu, na piersi każdego człowieka, mężczyzny czy kobiety, chłopca czy dziewczyny… I w każdym ludzkim sercu, tak jak w sercu Jadwigi, Pani Wawelskiej”.
Całą homilię wygłoszoną przez abp. Marka Jędraszewskiego podczas Mszy świętej, kiedy to Nuncjusz Apostolski Salvatore Pennacchio nałożył paliusz metropolicie krakowskiemu, 22 października 2017 r., pt. „Świadczyć o Bogu i szukać ludzi” można przeczytać na s. 7 listopadowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 41/2017, wnet.webbook.pl.
„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.
Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.
Homilia abp. Marka Jędraszewskiego pt. „Świadczyć o Bogu i szukać ludzi” na s. 7 listopadowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 41/2017, wnet.webbook.pl
Ordynariusz warszawsko-praski wystąpił 25 listopada 2017 roku na konferencji „Szczepienia – między nauką a ideologią”. Była to czwarta konferencja z cyklu „W kręgu nauki”.
10.00 – 10.05 ks. Abp Henryk Hoser (SAC) – rozpoczęcie konferencji
10.05 – 10.10 ks. prof. Krzysztof Warchałowski – powitanie gości
10.10 – 10.15 ks. Arkadiusz Zawistowski – wprowadzenie Krajowy Duszpasterz Służby Zdrowia
10.15 – 11.15 prof. Andrzej Radzikowski + dyskusja Szczepienia nie tylko dzieci – potrzeba i bezpieczeństwo. Szczepienia dla misjonarzy. pediatra, wakcynolog, Warszawski Uniwersytet Medyczny
11.15 – 12.15 doc. Ernest Kuchar + dyskusja Szczepienia ochronne – historia powstania, mechanizm działania Lekarz chorób zakaźnych, wakcynolog. Warszawski Uniwersytet Medyczny
12.15 – 12.20 Anioł Pański
12.20 – 12.45 Briefing prasowy
12.45 – 13.45 Przerwa obiadowa
13.45 – 14.45 dr Iwona Paradowska – Stankiewicz + dyskusja Wpływ szczepień na sytuację epidemiologiczną, bezpieczeństwo szczepień, NOP-y, epidemiolog, Państwowy Zakład Higieny
14.45 – 15.45 dr Sebastian Gałecki + dyskusja O niektórych wątpliwościach etycznych związanych ze szczepieniami, etyk Akademia im. Jana Długosza w Częstochowie i Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie
15.45 – 16.00 przerwa kawowa
16.00 – 16.30 prof. Rafał Kubiak Granice autonomii rodziców – konsekwencje prawne odmowy obowiązkowych szczepień ochronnych prawnik, Uniwersytet Medyczny w Łodzi
16.30 – 17.15 Dyskusja
17.15 – 17.30 ks. Abp Henryk Hoser SAC – zamknięcie konferencji
Gdzie ludzie odwracają się od Boga, tam coraz bardziej agresywnie są głoszone idee i hasła wymierzone w godność kobiety i mężczyzny, w nierozerwalność i świętość małżeństwa.
Poświęcenie Świątyni w Jerozolimie, o którym słyszeliśmy w czytaniu z Pierwszej Księgi Machabejskiej, miało miejsce w 164 roku przed narodzeniem Chrystusa. Oto po zwycięskich wojnach Machabeuszów z dowódcami wojsk króla Antiocha Żydzi poczuli wreszcie smak prawdziwej wolności. Ustały prześladowania ze strony pogan, którzy przemocą usiłowali narzucić im swoje obyczaje i zwyczaje, stojące w wyraźnej sprzeczności z Mojżeszowym Prawem. Zakończył się czas konieczności heroicznego trwania przy Bogu Abrahama, Izaaka i Jakuba. Nie były już potrzebne męczeńskie świadectwa uczonego w Piśmie Eleazara czy siedmiu synów mordowanych po kolei na oczach ich matki, zachęcającej ich do mężnego trwania przy wierze ojców, a która na koniec sama została umęczona.
Jak słyszeliśmy bowiem, „dwudziestego piątego dnia dziewiątego miesiąca, to jest miesiąca Kislew, sto czterdziestego ósmego roku [Żydzi] wstali wcześnie rano i zgodnie z Prawem złożyli ofiarę na nowym ołtarzu całopalenia, który wybudowali. Dokładnie w tym samym czasie i tego samego dnia, którego poganie go zbezcześcili, został on na nowo poświęcony przy śpiewie pieśni i grze na cytrach, harfach i cymbałach. Cały lud upadł na twarz, oddał pokłon i aż pod niebo wysławiał Tego, który im zesłał takie szczęście” (1 Mch 4, 52-55).
Uroczystości trwały przez całe osiem dni. Jednakże Żydom bynajmniej to nie wystarczało. Ich radość była tak wielka, a poczucie znaczenia tego wydarzenia tak ogromne, że jego pamiątkę postanowiono odtąd obchodzić każdego kolejnego roku jako uroczystość Poświęcenia Świątyni.
Ponad półtora wieku później pośrodku tej samej jerozolimskiej Świątyni, właśnie w uroczystość jej poświęcenia, stanął Jezus Chrystus. Wydawałoby się, że szczęście Izraelitów powinno być wtedy wręcz trudne do wyobrażenia, a radość nieporównanie większa niż wówczas, gdy ich przodkowie świętowali poświęcenie nowego ołtarza. Przecież pośród Ludu Wybranego znalazł się w Świątyni tak bardzo oczekiwany przez wszystkich synów Izraela Mesjasz, Boży Syn.
Tymczasem zamiast radości ludu i składanych Mu hołdów, spotkały Go pełne podejrzliwości żądania Żydów, ażeby otwarcie powiedział im, że jest Mesjaszem (por. J 10, 24). Jednak kiedy wyznał swoją istotową jedność z Bogiem Ojcem – „Ja i Ojciec jedno jesteśmy”, „Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu” (J 10, 30. 38) – Żydzi „porwali za kamienie, aby Go ukamienować” (J 10, 31). Dużo łatwiej przyszło mi uznać Chrystusa jako bluźniercę niż uwierzyć w Jego posłannictwo Zbawiciela świata i Odkupiciela człowieka. [related id=44488]
Nie dziwmy się zatem, że jeżeli Żydzi nie chcieli uznać w Jezusie Mesjasza Pańskiego, to tym bardziej nie byli w stanie uszanować świętości samej Świątyni. Pod tym względem doszło do szczególnego paradoksu. Z jednej strony co rok uroczyście obchodzili oni uroczystość jej poświęcenia, natomiast z drugiej – jak słyszeliśmy w czytanym dzisiaj fragmencie Ewangelii według św. Łukasza – uczynili z niej targowisko.
Pan Jezus, widząc to swoiste zbezczeszczenie Świątyni, zapałał świętym gniewem. Nie mógł zgodzić się na to, żeby w miejscu przeznaczonym na kult Najwyższego, sprawowano w gruncie rzeczy pogański kult pieniądza i zysku. Wszedłszy do Świątyni, „zaczął wyrzucać sprzedających w niej [i] mówił do nich: «Napisane jest: Mój dom będzie domem modlitwy, a wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców»” (Łk 19, 45-46).
Sekwencja wydarzeń jest tutaj bardzo wyraźna – najpierw odrzuca się Boga, później bezcześci się Jego Świątynię. Fundamentalną przyczyną tej sekwencji jest brak wiary, a w konsekwencji tej miłości, jakiej Chrystus domagał się od człowieka: „Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą” (Mk 12, 30).
Drodzy Siostry i Bracia!
Komentowane przez nas wydarzenia biblijne mają bardzo wyraźne odniesienie do naszych czasów. Jak bowiem w 2003 roku pisał św. Jan Paweł II Wielki w adhortacji apostolskiej Ecclesia in Europa, „europejska kultura sprawia wrażenie «milczącej apostazji» człowieka sytego, który żyje tak, jakby Bóg nie istniał” (EE, 9). Czyż możemy się dziwić, że wyraźną dla wszystkich konsekwencją tej apostazji, tego cichego odejścia całych społeczności od Boga, jest los licznych kościołów chrześcijańskich w Zachodniej Europie, które – sprzedawane w imię praw wolnego rynku i przemieniane w bary, kluby czy sale widowiskowe lub koncertowe – są po prostu bezczeszczone?
Temu bezczeszczeniu chrześcijańskich kościołów towarzyszy dalsza degradacja samego człowieka. Gdzie nie ma świątyń, tam nie ma też modlących się ludzi; gdzie ludzie się nie modlą, tam z coraz większym trudem można na ich obliczach dostrzec wzór i podobieństwo ich Stwórcy; gdzie ludzie odwracają się od Boga, tam coraz bardziej agresywnie są głoszone idee i hasła wymierzone w godność kobiety i mężczyzny, w nierozerwalność i świętość małżeństwa oraz w rodzinę jako najbardziej podstawową komórkę społeczną. Tam też niezrozumiałe, a dla niektórych po prostu śmieszne jest mówienie o rodzinie jako o Ecclesia domestica – o „Kościele domowym”.
Drodzy Siostry i Bracia!
Znajdujemy się w sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Przed oczyma naszej duszy staje postać św. Jana Pawła II, który pragnął przejść do historii Kościoła przede wszystkim jako papież rodziny. Za jego przyczyną módlmy się do Boga o łaskę wielkiej radości, ilekroć znajdziemy się w kościele, w domu Pańskim. Radości wypływającej z tego, że oto stopy nasze znalazły się miejscu świętym, w którym możemy słyszeć głos Boga i karmić się Chrystusowym Ciałem. A następnie módlmy się o to, abyśmy z odwagą mogli iść dalej przez całe nasze życie, głosząc wszędzie Ewangelię, czyli Dobrą Nowinę o Zbawieniu, jakie stało się dla nas w Jezusie Synu Bożym.
Piątek 33. tygodnia 2017 roku. Homilia arcybiskupa Marka Jędraszewskiego, którą wygłosił 24 listopada na Mszy świętej o godz. 17 w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w ramach 25-lecia Stowarzyszenia Rodzin Katolickich.
Gościem Witolda Gadowskiego był minister środowiska, który skomentował decyzję TS UE, nakazującą Polsce wstrzymanie wycinki drzew z wyjątkiem przypadków zagrażających bezpieczeństwu.
Zdaniem ministra Szyszki, działania polskich leśników w żadnym razie nie naruszają prawa europejskiego. – W naszej Unii Europejskiej nie ma zasady, że karze się kogoś z góry i do tego za niepopełniony czyn. Polska respektuje prawo UE w zakresie dwóch dyrektyw Natury 2000 – ptasiej i habitatowej. Do tej pory w 100 procentach wykonujemy prawo europejskie.
– W tym wyroku jest napisane, że zakazuje się wycinania drzew w miejscach innych niż tam, gdzie zagraża to bezpieczeństwu – podkreślił gość Poranka WNET.[related id=45314]
Zdaniem prof. Jana Szyszki, część opinii publicznej nie rozumie, jaka była historia Puszczy Białowieskiej, która jest wytworem ludzkich rąk. – Rozpowszechniany jest pogląd, że Polacy wycinają ostatnią dziewiczą puszczę w Europie, ale to oznacza, że na Zachodzie wycięto przedostatnią. Zapomina się, że na puszczę składają się, obok parku narodowego, także trzy nadleśnictwa, czyli przedsiębiorstwa leśne. To dzięki mądremu użytkowaniu lasów państwowych mamy w Puszczy Białowieskiej taką sytuację, że zachodni eksperci uznali ją za las pierwotny.
Zdaniem ministra środowiska, zachodnia Europa, pouczając Polskę, sama nie podejmuje odpowiednich działań, aby przywrócić u siebie różnorodność biologiczną. – Chcieliśmy się podzielić żubrem z innymi krajami UE, dać młode osobniki, które mogłyby zapoczątkować nowe stada, byliśmy gotowi pomóc w utworzeniu odpowiednich siedlisk. To spotkało się z odmową ze względu na brak akceptacji społecznej.
Na zachodzie Europy panuje pragmatyzm. W Holandii, kiedy wędrowne gęsi zaczną robić szkody w zbożu, wówczas gazuje się wszystkie ptaki, razem z drapieżnymi, a następnie utylizuje. A w Polsce nic nie wolno, również racjonalnie gospodarować. Ale to jest nasza misja, aby krzewić edukację – zaznaczył gość Poranka Wnet.
Prof. Jan Szyszko przypomniał, że my przez lata korzystaliśmy z zasobów leśnych, które jednocześnie cały czas wzrastały. – Polskie leśnictwo jest typowym przykładem stosowania zasady gospodarki zrównoważonej. Po wojnie przejęliśmy lasy zdewastowane. Zalesienie było na poziomie około 20 procent, a zasoby wyliczano na 900 milionów m3. Teraz mamy ponad dwa miliardy m3 drewna, a zalesienie wzrosło do ponad 30 procent, mimo że przez lata wyrąbywaliśmy lasy.
ŁAJ
Całej rozmowy można posłuchać w części pierwszej Poranka WNET.
W Polsce mieliście działania całościowe, w których mieściła się walka z antykoncepcją. W Ameryce nie działano tak szeroko. Kiedy promuje się antykoncepcję, aborcja jest jej wynikiem, jest skutkiem.
Łukasz Jankowski
John Henry Westen
Jak Pan ocenia efekty synodów ds. rodziny?
Byłem na obydwóch synodach do spraw rodziny, w roku dwa tysiące czternastym i piętnastym. Byliśmy zaszokowani i przerażeni odejściem biskupów i ojców synodalnych od nauki Kościoła. Oni właściwie twierdzili, że ludzie żyjący w cudzołóstwie są w pewnej komunii z Kościołem. Ale, co ciekawe, akurat w tym obszarze pan Jezus był bardzo kategoryczny. W trzech z czterech Ewangelii słyszymy, że kto opuszcza swoją żonę, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo.
Jeśli więc możemy zmienić nauczanie Kościoła w obszarze, gdzie Jezus był tak kategoryczny, mówił tak jednoznacznie, to oznacza, że każdy inny obszar, gdzie Jezus nie mówił tak wyraźnie, jak na przykład homoseksualizm albo antykoncepcja, jest tak naprawdę negocjowalny.
Mówiło się, że duży wpływ na ograniczenie liberalnego dyskursu, liberalnego kierunku synodu mieli polscy biskupi, szczególnie arcybiskup Gądecki. Czy może Pan to potwierdzić?
Oczywiście. Na pierwszym synodzie, w dwa tysiące czternastym roku, w obronie rodziny stanęli głównie biskupi afrykańscy. Na drugim, gdzie biskupi, a może nawet i papież Franciszek stanęli po stronie przeciwnej nauczaniu Kościoła, właśnie polscy biskupi i biskupi ze wschodniej Europy bronili rodziny. Co smutne, ci biskupi ze wschodniej Europy, którzy stanęli w obronie rodziny, byli ośmieszani przez kardynałów z Zachodu. (…)
Mieliśmy różnych papieży, można sięgnąć choćby do epoki renesansu, ale wydaje się, że pierwszy raz papież tak mocno uderza w podstawy nauki Kościoła o rodzinie.
Tak, to bardzo interesująca sprawa. Jest to poważny kryzys w Kościele. Matka Boża w Fatimie powiedziała i siostra Łucja napisała to w liście, który przesłała do kardynała Caffarry, że ostateczna bitwa rozegra się o małżeństwo i rodzinę. I właśnie dlatego dzisiaj katolicy, jeśli chcą żyć prawdziwie jak katolicy, muszą modlić się i pościć za papieża, jak nigdy wcześniej tego nie czynili. Kryzys w Kościele jest rzeczywisty i bardzo poważny. I choć bardzo kochałem papieża Jana Pawła II i papieża Benedykta, to za papieża Franciszka modlę się więcej.
Może – żeby Kościół utrzymał swoją dynamikę, żeby odtworzyć wiarę tam, gdzie ona zanikła, jak chociażby w Europie Zachodniej – trzeba podjąć dialog ze współczesnością?
Oczywiście, że podejmujemy dialog. Ruch pro-life chciałby, aby papież wyszedł do wszystkich grzeszników całego świata. Ale chodzi o to, żeby wezwać ich z powrotem do wiary. Niestety w interakcjach Papieża Franciszka z osobami homoseksualnymi czy transseksualnymi widzimy, że – przynajmniej oni tak to przedstawiają – jest to po prostu „kocham was” – i nie ma wezwania do nawrócenia. To wyrządza wielką szkodę wierze naszych dzieci. (…)
Trzynastego października zakończyły się obchody setnej rocznicy objawień. Co dla Pana jest dzisiaj najistotniejszym ich przesłaniem?
Właśnie to, co siostra Łucja napisała w swoim liście. Że decydująca bitwa rozgrywa się o małżeństwo i rodzinę. Matka Boża powiedziała Hiacyncie, że więcej osób idzie do piekła z powodu grzechów ciała, z powodu nieczystości, niż z jakiegokolwiek innego powodu. Było to zdumiewające proroctwo, ponieważ dzisiaj więcej osób ogląda pornografię, niż żyło w czasach objawień fatimskich. Rewolucja seksualna jest podstawą kultury śmierci.
Czy uważa Pan, że działania obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych w zakresie odbudowy wiary, ochrony życia idą w dobrym kierunku? Czy Donald Trump wywiązuje się ze swoich zapowiedzi z kampanii wyborczej?
Myślę, że prezydent Trump czyni wiele więcej, niż amerykańscy proliferzy się spodziewali. Jeśli chodzi o jego obietnice, że podatnicy nie będą zmuszani do płacenia za aborcję i antykoncepcję – realizuje je. Zdumiewające jest to, że mamy przywódcę, który mówi o aborcji i o ochronie życia i że ten lider przyjeżdża do Polski i mówi „My chcemy Boga”.
Kiedyś jego żona, która jest katoliczką, rozpoczęła jakieś spotkanie od modlitwy Ojcze nasz; to był naprawdę błogosławiony moment. Media nienawidzą Donalda Trumpa, ponieważ on daje pewne świadectwo chrześcijańskie. Chociaż nie jest osobą, po której można się było tego spodziewać.
Całą rozmowę Łukasza Jankowskiego z J.H. Westenem pt. „Nadchodzi ostateczna bitwa” można przeczytać na s. 12 listopadowego „Kuriera WNET” nr 41/2017, wnet.webbook.pl.
„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.
Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.
Rozmowa Łukasza Jankowskiego z J.H. Westenem pt. „Nadchodzi ostateczna bitwa” na s. 12 listopadowego „Kuriera WNET” nr 41/2017, wnet.webbook.pl
„Prawo do powrotu” – pod takim hasłem odbył się tegoroczny Kongres. Bliskowschodnie Kościoły pochodzą z czasów apostolskich. Ich przetrwanie wymaga skoordynowanej międzynarodowej pomocy.
III Europejski Kongres w Obronie Chrześcijan odbył się 17 listopada w Krakowie. Głównym inicjatorem tego spotkania był profesor Ryszard Legutko, poseł do Parlamentu Europejskiego i polityk PiS. W organizacji Kongresu brało też udział stowarzyszenie „Pomoc Kościołowi w Potrzebie”. W Poranku WNET Aleksander Wierzejski rozmawiał z dyrektorem polskiej sekcji PKWP, księdzem profesorem Waldemarem Cisłą.[related id=45231]
Ksiądz Profesor mówił o sytuacji chrześcijan na Bliskim Wschodzie w kontekście ostatnich wydarzeń w tym regionie. Tematem rozmowy była też polska pomoc dla Kościołów na Bliskim Wschodzie. Gość Poranka podkreślił, że całościowe rozwiązanie tych problemów wymaga politycznej stabilizacji – a to nie zostanie osiągnięte bez współpracy mocarstw.
Hasłem tegorocznego Kongresu było „Prawo do powrotu”. Chrześcijanie chcą wracać do swoich siedzib, jednak wymaga to potężnej, skoordynowanej pomocy międzynarodowej. Takie inicjatywy jak spotkanie w Krakowie mają pomóc w informowaniu międzynarodowej opinii publicznej o potrzebie takiej pomocy. Nie uda się też poprawić losu chrześcijan bez powstania w Iraku normalnej struktury państwowej.
W rozmowie poruszony został również temat imigracji z krajów Azji i Afryki do Europy. Niewolnictwo, handel kobietami, porywanie dzieci na potrzeby pobierania organów – te wszystkie skutki kryzysu bliskowschodniego nasilają się także wskutek niekontrolowanego procesu imigracyjnego, na który zgodziły się kręgi rządzące Unii Europejskiej i Niemiec. Kolejnym problemem jest degeneracja i korupcja państw, z których pochodzą imigranci. Np. w Nigerii, kraju o ogromnych zasobach naturalnych, bogactwo jest w rękach niewielkiej elity, podczas gdy szerokie rzesze społeczeństwa żyją w nędzy. Pojawia się pytanie, czy świat jest zdolny do zwalczania przyczyn imigracji na miejscu?
AO
Całej rozmowy z ks. Waldemarem Cisłą można posłuchać w części piątej Poranka WNET.