Dziękujmy za to, co dokonało się w czasie chronologicznym, ale jeszcze bardziej za chwile, które odmieniły nas duchowo

Podczas dziękczynnej Eucharystii na zakończenie Roku Pańskiego 2017 bardziej niż kiedykolwiek zastanawiamy się nad czasem przeszłym, który już minął, i czasem przyszłym, jaki nas, być może, oczekuje.

Abp Stanisław Gądecki

Podczas dzisiejszej Mszy świętej dobrze jest spojrzeć na miniony w tym roku 2017 czas, zastanawiając się tak nad jego chronologicznym, jak i zbawczym wymiarem. Najprościej spojrzeć na miniony rok z perspektywy trzech głównych nurtów życia Kościoła: dzieła nauczania, uświęcania i służby.

W nurcie nauczania w mijającym roku po raz pierwszy obchodziliśmy Narodowy Dzień Czytania Pisma Świętego (30.04). Wierni w niektórych parafiach otrzymali „Chleb życia”, czyli pojedyncze fragmenty Listu do Galatów na karteczkach, aby mogli je zabrać do domu, odszukać zaznaczony tekst w swoim Piśmie Świętym, uważnie przeczytać i rozważyć w kontekście swego powołania i aktualnej sytuacji życiowej. (…)

Począwszy od 26 listopada, na Jasnej Górze obradował IV Ogólnopolski Kongres Nowej Ewangelizacji na temat przygotowania do bierzmowania. Zastanawiano się tam, jak skuteczniej wychodzić na spotkanie młodym ludziom. Z badań przeprowadzonych na ten temat w Krakowie wynika, że pokolenie gimnazjalistów w dużej liczbie pragnie się angażować w Kościół, ale na ogół nie widzą dla siebie miejsca w Kościele. Nie widzą konkretnego zaproszenia. (…)

W dokumencie – przygotowanym przez Radę ds. Społecznych KEP – biskupi apelują o dobrze znany z historii Polski „patriotyzm otwarty na solidarną współpracę z innymi narodami i oparty na szacunku dla innych kultur i języków”. Podczas prezentacji tego dokumentu podkreśliłem, że patriotyzm to nic innego jak rozumna miłość ojczyzny. Przestrzegałem też przed stawianiem miłości do ojczyzny ponad miłością do Boga. Ostatnio wydana książka biskupa stanisławowskiego, błogosławionego Grzegorza Chomyszyna, Dwa królestwa, jest świetną ilustracją, ile kosztowała tego człowieka walka przeciwko niezdrowemu nacjonalizmowi o zachowanie właściwych relacji w tym względzie. (…)

Dnia 13 grudnia – w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego – wystosowałem Apel o wzajemny szacunek i kulturę w debacie publicznej: „Zawsze, kiedy brat występował przeciw bratu, a Polak przeciw Polakowi, cierpiała na tym nasza jedność i nasza niepodległość”.

Prezydium KEP wydało list z okazji 75. rocznicy śmierci Edyty Stein. „Europa chce zapomnieć o chrześcijańskich korzeniach; głosi się prawo do eutanazji czy też prawo kobiet do zabijania własnych nienarodzonych dzieci, podważa się instytucję małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, promuje się ideologię gender. Tragiczny staje się świat, który odrzuca Boga” – czytamy w tym dokumencie.

6 października w Belwederze miała miejsce konferencja naukowa upamiętniająca osobę księdza arcybiskupa Antoniego Baraniaka, który należy do panteonu żołnierzy niezłomnych Kościoła. Po konferencji zaprezentowano najnowszy album IPN o torturowanym przez komunistów arcybiskupie. (…)

Drugi nurt życia Kościoła to dzieło uświęcenia, mocno związane z liturgią. W tym nurcie – od 25 grudnia 2016 do 25 grudnia 2017 roku – trwał w Kościele katolickim w Polsce Rok Świętego Brata Alberta. Wielkość Brata Alberta wyraziła się w tym, że potrafił on poruszyć innych, aby nie pozostawali obojętni na los najbardziej opuszczonych, potrafił wyzwolić ludzką solidarność i dobroczynność. Brat Albert jest dla naszych współczesnych świadkiem niesienia Ewangelii ubogim. Potrzeba nam wciąż takich świadków, aby nasze serca były ciągle wrażliwe na niezliczone ludzkie biedy. Abyśmy w naszym postępowaniu byli nieustannie inspirowani „wyobraźnią miłosierdzia”. (…)

2 września odbyły się uroczystości 140. rocznicy objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie. Matka Boża objawiła się tam dwóm dziewczynkom, przemawiając do nich po polsku i polecając odmawianie modlitwy różańcowej 40 lat przed objawieniami fatimskimi. Objawienia gietrzwałdzkie stały się początkiem przebudzenia świadomości narodowej miejscowych Warmiaków w zaborze pruskim. Objawienia te – jako jedyne w Polsce – zostały uznane przez Kościół katolicki. (…)

Trzeci nurt życia Kościoła to służba. Tutaj należy najpierw wymienić inicjatywę ustawodawczą Komitetu Obywatelskiego „Zatrzymaj aborcję”. Przedstawiciele tego komitetu złożyli w biurze podawczym Sejmu RP obywatelski projekt ustawy wykreślającej dotychczasową przesłankę eugeniczną, która umożliwiała zabicie dziecka ze względu na podejrzenie go o niepełnosprawności bądź choroby (30.11). (…)

Od 2020 – dzięki inicjatywie „Solidarności” – ma obowiązywać zakaz handlu w niedziele. Sejm zadecydował, że do tego czasu będą obowiązywać stopniowe ograniczenia: od 1 marca 2018 roku będą dwie niedziele handlowe w miesiącu; a w 2019 r. handlowa będzie ostatnia niedziela każdego miesiąca. Stworzone zostały przesłanki ku temu, aby Polacy mieli świąteczny czas na budowanie lepszych relacji między sobą. (…)

24 września Mszą świętą dziękczynną w archikatedrze warszawskiej zakończył się Narodowy Kongresy Trzeźwości. Jedynie ludzie trzeźwi mogą realizować swoje najpiękniejsze marzenia o miłości i radości, o życiu w harmonii z Bogiem i ludźmi, o założeniu trwałej i szczęśliwej rodziny, czy też o życiu kapłańskim lub zakonnym. Jedynie ludzie trzeźwi są w stanie żyć w wolności dzieci Bożych, w wolności do dobra i do stawania się świętymi. (…)

Gdy idzie o pomoc ofiarom konfliktów wojennych poza granicami naszej ojczyzny, to Caritas Polska – dzięki programowi „Rodzina Rodzinie” – objęła opieką ok. 9 tys. syryjskich rodzin na łączną sumę ponad 30 mln zł. Osobiście przekazałem w Budapeszcie na rzecz Caritas Libanu 100 tys. euro poszkodowanym. Jest to wspólna inicjatywa Episkopatu Polski i czterech innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej, które łącznie przeznaczyły na ten cel 450 tys. euro.

Dnia 21 października franciszkanka misjonarka Maryi, siostra Urszula Brzonkalik pracująca w Alepppo w Syrii, otrzymała nagrodę „Ubi Caritas”. Jej zgromadzenie niesie wsparcie mieszkańcom Aleppo, prowadząc m.in. kuchnie żywiące dziennie ok. 8 tys. osób i angażując się w realizację programu „Rodzina Rodzinie”. jest to osobiste świadectwo służby, które bardziej przekonuje niż pieniądze.

Tak więc tym, którzy są przekonani zupełnie niesłusznie, iż Kościół nic nie robi, radzę najpierw spojrzeć na podstawową, codzienną pracę duszpasterską Kościoła w Polsce, następnie na wymienione tutaj niektóre z ważniejszych wydarzeń roku 2017 w Kościele, wreszcie – zachęcam do włączenia się przynajmniej w jedno z dzieł z nurtu nauczania, uświęcania albo służby.

Na zakończenie roku kalendarzowego dziękujmy Bogu za „chronos” i „kairos”, w którym Bóg pozwolił nam uczestniczyć w tym roku. Jest za co dziękować, za to, co dokonało się w minionym czasie chronologicznym, ale jeszcze bardziej za chwile łaski, które odmieniły nasze życie duchowe.

Cała homilia abpa Stanisława Gądeckiego podsumowująca ubiegły rok w Kościele znajduje się na s. 7 styczniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 43/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Homilia abpa Stanisława Gądeckiego podsumowująca ubiegły rok w Kościele na s. 7 styczniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 43/2018, wnet.webbook.pl

Senator Marek Pęk: Zabrakło delikatności i subtelności po stronie Polski, ale również po stronie Izraela

– Jeszcze się nie zdarzyło, żeby podczas obchodów w Auschitz-Birkenau padły tak mocne i polityczne słowa ze strony ambasadora Izraela – powiedział senator Marek Pęk w Poranku WNET.

W czwartek przed godziną 2 w nocy Senat poparł bez poprawek nowelizację ustawy o IPN, która wprowadza kary grzywny lub więzienia do lat trzech za przypisywanie polskiemu narodowi, lub państwu odpowiedzialności m.in. za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką.

Senator stwierdził, że nie ma idealnych ustaw, które umożliwiałyby tylko jedną interpretację, a „większej precyzji sformułowań nie jesteśmy w stanie osiągnąć”. Zaznaczył, że w tej sprawie nie chodzi tu o precyzję, a o utworzenie szeregu instrumentów prawnych i politycznych do obrony dobrego imienia Polski oraz prawdy historycznej.

– Podobne sformułowania są zawarte również w ustawach innych państw, chociażby w Izraelu. Tutaj naprawdę nie chodzi o te słowa – mówił.

Zapytany, czemu nie został poparty postulat opozycji, do zawężenia ustawy o karaniu za użycie sformułowań o obozach zagłady, odparł, że problem jest szerszy, a zatem taki zapis by go nie rozwiązał. Podkreślił, że ustawa zagrania karania naukowców oraz historyków. Natomiast termin procedowania ustawy w Senacie wynika z kalendarza Sejmowego.

Senator odniósł się również do sprawy senatora Stanisława Koguta oraz potencjalnych kandydatach na prezydenta Krakowa.

 

W środę wieczorem odbyła się kilkugodzinna debata nad nowelą, podczas której senatorowie PO przekonywali, by doprecyzować przepis karny poprzez wprowadzenie sformułowań o „obozach koncentracyjnych” i „obozach zagłady”.

Senat nie przyjął poprawek proponowanych m.in. przez senatorów PO. Tuż przed głosowaniem senatorowie PO, którzy zgodzili się, że sformułowanie o „polskich obozach śmierci” jest naganne, przestrzegali jednocześnie przed międzynarodowymi konsekwencjami wejścia w życie noweli.

Senatorowie PO chcieli, by przepis ten brzmiał: „Kto publicznie i wbrew faktom przypisuje Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu odpowiedzialność, lub współodpowiedzialność za tworzenie przez III Rzeszę Niemiecką obozów koncentracyjnych i obozów zagłady oraz za dokonywane tam ludobójstwo i inne zbrodnie, lub w inny sposób rażąco pomniejsza odpowiedzialność rzeczywistych sprawców tych zbrodni, podlega grzywnie lub karze pozbawienia wolności do lat 3”.

Senatorowie PiS argumentowali, że nie można przyjąć propozycji PO, ponieważ szkalowanie polskiego narodu polega na używaniu także innych określeń, jak np. „polscy gestapowcy” czy „polscy esesmani”, których to określeń poprawka PO nie obejmie.

Za ustawą głosowało 57 senatorów, 23 przeciwko 2 senatorów wstrzymało się od głosu.

Ustawa trafi teraz do podpisu prezydenta.

WJB

Niemcy / Kościół domaga się zakończenia eksportu broni do Turcji, a sprawę nazywa kolejnym publicznym skandalem

Dostawy broni zaostrzają tylko sytuację i są powodem zwiększania fali uchodźców – stwierdził kierownik Biura Katolickiego w Berlinie, krytykując niemieckiego ministra za niewywiązanie się z obietnicy.

Reprezentujący biskupów niemieckich ks. prałat Karl Jüsten powiedział w rozmowie z niemiecką agencją katolicką KNA, że włączenie niemieckich czołgów Leopard 2 w walkę armii tureckiej z Kurdami na północy Syrii jest zdaniem Kościoła katolickiego w Niemczech konsekwencją źle prowadzonej polityki eksportu broni oraz praktyki zezwalania na jej użycie.

„Podobnie jak sprzęt wojskowy sprzedany Arabii Saudyjskiej, a następnie użyty w Jemenie, czy też wcześniejsze dostawy broni zaostrzają tylko sytuację i są powodem zwiększania fali uchodźców” mówił ksiądz prałat. Kościoły katolicki i ewangelicki Niemiec już od dawna krytycznie odnoszą się do sprzedaży sprzętu wojskowego Turcji ze względu na wewnętrzne konflikty w tym kraju oraz bezpieczeństwo i prawa człowieka.

Kierownik Biura Katolickiego w Berlinie w sposób wyraźny skrytykował stale rosnący eksport sprzętu wojskowego przez Niemcy. W tym kontekście przypomniał raport Wspólnej Konferencji Kościół i Rozwój (GKKE) na temat eksportu broni z 2017 roku i zwrócił uwagę, że obecny minister spraw zagranicznych Sigmar Gabriel „niestety, nie wywiązał się” z obietnicy, jaką złożył będąc ministrem gospodarki, że eksport broni będzie systematycznie malał. Ten jednak rośnie.

Gdy chodzi o broń wojenną, w 2016 roku odnotowano wzrost jej eksportu przez Niemcy o ponad 90 procent, w tym do wielu regionów ogarniętych konfliktem oraz do krajów, gdzie w sposób drastyczny łamane są prawa człowieka.

„Od dawna oczekujemy na nową ustawę dotyczącą eksportu sprzętu wojskowego” – stwierdził w rozmowie z KNA ks. Karl Jüsten. Jego zdaniem, przyszły rząd ma szansę „wypracowania nowych, klarownych podstaw prawnych, które umożliwią polityczne kierowanie rzeczywiście restrykcyjną praktyką zezwoleń na taki eksport”.

WJB/KAI

Prof. Andrzej Zybertowicz: „Dobra Zmiana” może się wywrócić, jeśli nie zadbamy o bezpieczeństwo narracyjne

W sytuacji, gdy Polska podjęła podmiotowe działania na arenie międzynarodowej, pojawiała się nowa sytuacja, która wymaga nowych instrumentów – powiedział w Poranku Wnet doradca prezydenta RP.

Z prof. Andrzejem Zybertowiczem, doradcą prezydenta ds. bezpieczeństwa, rozmawialiśmy o przyczynach problemów z budowaniem polskiej narracji państwowej: Głównym dysponentem zasobów państwa jest premier i to on odpowiada bezpośrednio za instytucje, które mają instrumenty i obowiązek bronić wizerunku polskiego państwa. Sam fakt, że powstała Reduta Dobrego Imienia, pokazuje, że państwo polskie przez lata nie wykonywało swoich zadań, ale jest najbardziej smutne jest to, że przez ostatnie dwa lata zaniedbania w ochronie naszego wizerunku tylko narosły.

Andrzej Zybertowicz wskazywał na niedoskonałości w działaniach dyplomacji, jako możliwą przyczynę braku rozeznania sytuacji wśród elit politycznej Izraela: Ta gwałtowności i nagłość w reakcji strony Izraelskiej [na nowelizację ustawy o IPN], która zrezygnowała z fazy negocjacji, może mieć dwa niewykluczające się źródła. Jedno to, że zabrakło pewnych sygnałów wyprzedzających, które wskazywałyby, że tam odbywa się jakaś wewnętrzna gra polityczna, która może rykoszetem uderzyć w nas.

Broniąc naszych interesów, musimy działać inteligentnie, czyli szukać sojuszników i wykorzystywać wszystkie możliwości wzmocnienia naszej pozycji – podkreślił gość Poranka Wnet.

Witold Gadowski pytał doradcę prezydenta o zasady działania Maszyny Bezpieczeństwa Narracyjnego, której budowę profesor zapowiedział w jednym z wywiadów na początku roku: Musimy uświadomić sobie jak wygląda współczesna przestrzeń informacyjna, że ona jest inna niż wcześniej i jej waga jest inna. Kluczowe są sposoby mówienia o świecie, które określają, to jak ludzie postrzegają świat i na niego reagują.

Prof. Andrzej Zybertowicz wskazał, że walka o dobry wizerunek, powinno być istotnym elementem systemu obronnego Rzeczpospolitej: Jak trafnie powiedział Jan Parys, że o ile w warunkach wojny za bezpieczeństwo kraju odpowiada Ministerstwo Obrony Narodowej, to w warunkach pokojowych za bezpieczeństwo odpowiada ten, kto trzyma w pieczy narracje. (…) tak samo jak wydajemy miliardy złotych na unowocześnienie naszego systemu bezpieczeństwa militarnego, to musimy wydawać setki milionów złotych na punktowe rozpoznawanie miejsc, gdzie w przestrzeni światowego obiegu informacji tworzone są obrazy Polski.

Istotną w pomyśle powołania Maszyny Bezpieczeństwa Narracyjnego, jest to że państwo polskie, musi uświadomić sobie nowe wrażliwe pole aktywności, które nie może być traktowane jako drugoplanowe. Sprawa z Puszczą Białowieską, to nie jest spór o polska politykę leśną tylko o narracje – zaznaczył gość Poranka Wnet.

Prof. Zybertowicz podkreślał również na ekonomiczne konsekwencje braku polskiej maszyny narracyjnej: Od wizerunku polski za granicą, zależy jak łatwo polscy przedsiębiorcy będą zawiązywać kontakty i kontrakty. Jeśli Polska ma zły wizerunek na świecie, to biznesmeni będą musieli poświęcić więcej czasu i pieniędzy na zdobycie zaufania.

 

ŁAJ

Napluli nam w twarz i publicznie upokorzyli – Krzysztof Wyszkowski o przemówieniu ambasador Izraela w Auschwitz

Tak legenda „Solidarności” skomentowała zachowanie ambasador Izraela Anny Azari podczas obchodów 73. rocznicy wyzwolenia Auschwitz, które według niego było nieeleganckie i wręcz obrzydliwe.

Anna Azari zrezygnowała z przygotowanego wcześniej przemówienia podczas obchodów rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau i potępiła nowelizację ustawy o IPN, która zakłada karanie grzywną lub pozbawieniem wolności do lat 3, za używanie kłamliwego sformułowania „polskie obozy śmierci”, lub obarczeniem współodpowiedzialnością za Holocaust narodu lub państwa polskiego.

Gość Radia Wnet powiedział, że bardzo mocno odczuł to, co powiedziała Pani ambasador Izraela. Szczególnie że przemówienie odbywało się w takim miejscu – Zabrakło tu wstydu i poczucia godności.

Anna Azari tłumaczy się teraz, że musiała zmienić swoje przemówienie, ponieważ takie instrukcje dostała od rządu izraelskiego. Zdaniem Krzysztofa Wyszkowskiego ambasador Izraela ostatecznie mogła powiedzieć to po zakończeniu uroczystości, zaraz po wyjściu z terenu obozu, jednak rząd Izraelski wybrał inną drogę:

– W przemówieniu chodziło o to, aby napluć nam w twarz, uderzyć pięścią w nos. To okropne, że rząd Izraelski podjął decyzje o publicznym upokorzeniu Polski. Jest to akt państwowej agresji i chowanie głowy w piasek niczego nie załatwia.

Polityka Izraelska jest bardzo brutalna. Bywało już tak, że jeden z premierów mówił, że Polacy wypili antysemityzm z mlekiem matki, natomiast później te stosunki się polepszały. Nigdy nie mieliśmy tak dobrych stosunków, jak ostatnio i to, co stało się w obozach, dowodzi m.in., że polska racja stanu to dla Izraela materiał przetargowy w rozgrywkach międzynarodowych:

– Może chodzi o roszczenia odszkodowawcze. Obawiam się również, że Polska racja stanu jest jakąś kartą przetargową w grach politycznych, np. o niedozbrajanie Iranu czy Libanu przez rakiety rosyjskie. Do tego dochodzi wielka rozgrywka historyczna, która trwa już wiele lat pomiędzy Polską a Izraelem jako państwem reprezentującym interesy światowego Żydostwa, o to, kto był pierwszą ofiarą w II wojnie światowej. Polacy nie mogą zrzec się tego, że byliśmy pierwszą ofiarą obu totalitaryzmów. Izrael stoi konsekwentnie na tym stanowisku, że II wojna światowa to był tylko Holocaust, a walka Polski z Sowietami nie jest nawet uwzględniana w ich historiografii. Ma to przełożenie na opis historyczny w światowej propagandzie.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

JN

 

 

Nie chodzi o to, aby 11 listopada politycy podali sobie ręce, a następnego dnia wrócili do, często bezwzględnej, walki

– Wszystkie strony sporu muszą sobie uświadomić, że dobro partykularne musi ustąpić przed wspólnym dobrem wszystkich Polaków, jakim jest Rzeczpospolita – powiedział abp Marek Jędraszewski.

Arcybiskup Marek Jędraszewski w wywiadzie dla Katolickiej Agencji Informacyjnej, wskazał na setną rocznicę odzyskania niepodległości, jako wezwanie do odbudowy wspólnoty narodowej. Ostrzegł jednak przed pojednaniem pozornym: – Możemy zaklinać rzeczywistość i jako Kościół mówić: Pogódźcie się, bo jest stulecie niepodległości! Ale nic z tego nie wyjdzie, jeżeli zabraknie woli autentycznego spotkania i decyzji o współpracy.

Zastępca przewodniczącego KEP wyraził niepokój spadkiem praktyk religijnych w Polsce. Wiele refleksji poświęcił młodzieży, mówiąc, że jest to jeden z najważniejszych odcinków pasterskiej pracy Kościoła, bo „jeśli nie wykażemy troski o młodzież, przyszłość Kościoła stanie pod znakiem zapytania”.

Niezależnie od tych problemów, metropolita krakowski ufa, że w sensie aksjologicznym Polska może pójść inną drogą, niż większość krajów Zachodu. „Polska może być zachętą, aby wrócić do tego projektu Europy, który jeszcze do niedawna odwoływał się do fundamentów chrześcijańskich” – wyjaśnił.

Ordynariusz krakowski, zapytany o upominanie się Episkopatu Polski o tworzenie korytarzy humanitarnych, odparł, że problem jest także polityczny, a do ich zorganizowania jest niezbędna zgoda państwa, które odpowiada również za bezpieczeństwo obywateli.

Mówi się też coraz głośniej o potrzebie pomocy na miejscu, w krajach ogarniętych wojną czy innymi klęskami. Korytarze muszą być, tylko trzeba odpowiedzieć na pytanie: w jakim kierunku ma następować przepływ tej pomocy?

 

Pełen tekst wywiadu z abp. Markiem Jędraszewskim:

Marcin Przeciszewski (KAI): Księże Arcybiskupie, weszliśmy w rok obchodów polskiej niepodległości. Czy stulecie niepodległości nie powinno być dla nas wszystkich, Kościoła nie wyłączając, wezwaniem do odbudowy wspólnoty narodowej, która jest dziś mocno „potłuczona”? W konstytucji dogmatycznej „Lumen Gentium” Soboru Watykańskiego II, czytamy, że „Kościół jest w Chrystusie niejako sakramentem, czyli znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego”. Do czego nas to zobowiązuje?

Abp Marek Jędraszewski: Stulecie niepodległości jest z pewnością wezwaniem do odbudowy wspólnoty narodowej w sytuacji, gdy jest ona podzielona. Potrzebny jest ogromny wysiłek w tym kierunku, także ze strony Kościoła. Nie chodzi jednak o to, aby politycy różnych opcji stanęli na jednej trybunie 11 listopada i podali sobie ręce, a następnego dnia wrócili do, często bezwzględnej, walki. Możemy zaklinać rzeczywistość i jako Kościół mówić: Pogódźcie się, bo jest stulecie niepodległości! Ale nic z tego nie wyjdzie, jeżeli zabraknie woli autentycznego spotkania i decyzji o współpracy. Musi być to pogłębiony proces, prowadzony niezależnie od uroczystych obchodów rocznicy odzyskania niepodległości.

KAI: Na czym ten proces powinien się opierać?

– Wszystkie strony sporu muszą sobie uświadomić, że dobro partykularne musi ustąpić przed wspólnym dobrem wszystkich Polaków, jakim jest Rzeczpospolita. Musimy być jednością, bo chodzi o Rzeczpospolitą. Musi to wybrzmieć z całą mocą. Pojęcie dobra wspólnego jest kluczem do rozwiązania naszych problemów. A z tym wiąże się poszanowanie godności każdej osoby i szacunek dla człowieka, także wówczas, gdy jest on adwersarzem politycznym, oraz gotowość do stanięcia w prawdzie.

Budowanie jedności czy przezwyciężanie podziałów nie jest prostą sprawą, czego dowodzi złożona historia Polski w minionym stuleciu. Spójrzmy, co się działo w początkach niepodległości, w 1919 i 1920 roku. Zbliżały się wojska bolszewickie a w Polsce panował polityczny chaos, dominowały gorszące kłótnie w rządzie, parlament był słaby, skłócony i nieudolny. Opamiętanie przyszło dopiero wobec zbliżającego się frontu sowieckiego, kiedy powstał Rząd Obrony Narodowej Wincentego Witosa i wydał dramatyczną odezwę do społeczeństwa. To dopiero skłoniło naród do pewnej jedności.

Był to błogosławiony zryw, ale potem jedność między Polakami znowu pękła. Po kilku latach doszło do zamachu majowego i ostrych konfliktów między rządzącymi a opozycją, włącznie z procesem w Brześciu. Skala wewnętrznych walk była równie silna po wybuchu drugiej wojny światowej między rządem gen. Sikorskiego a piłsudczykami. Jak się na to spojrzy, można nabrać innej perspektywy i spokojniej patrzeć na obecną sytuację polityczną. To wszystko już przerabialiśmy w znacznie gorszym wydaniu.

Musimy zadać też pytanie: komu dziś w Europie zależy na silnej Polsce? Są siły, którym zależy na osłabieniu nas poprzez eskalację wewnętrznych konfliktów. A kreowanie konfliktów jest łatwiejsze, gdyż mamy społeczeństwo medialne, w którym istnieją olbrzymie możliwości manipulowania.

[related id=50092]KAI: Więc co musi się wydarzyć, aby Polacy poczuli potrzebę odbudowania jedności? Czy musi powtórzyć się sytuacja z 1920 czy z 1939 roku?

– Można różnie pisać o Władysławie Broniewskim, ale jego wiersz, mówiący, że „są wśród nas rachunki krzywd, obca dłoń ich też nie przekreśli”, był znakiem wielkiej mądrości tamtego pokolenia. Wówczas stanęło ono w dramatycznej sytuacji wybuchu wojny. Ale podobnie i dziś potrzebne jest narodowe otrzeźwienie, choć sytuacja jest o wiele lepsza.

KAI: Kościół w wolnej Polsce jest nauczycielem, jak z wolności korzystać. Przykładem były pielgrzymki św. Jana Pawła II do ojczyzny. Ksiądz Arcybiskup jest następcą Karola Wojtyły na stolicy krakowskiej. Jakie przesłanie do dzisiejszej Polski skierowałby z „okna papieskiego”, przy którym rozmawiamy?

– Wciąż aktualne jest przesłanie Jana Pawła II z pielgrzymki, która odbyła się na progu wolności w 1991roku. Papież wzywał Polskę do otwarcia się na Chrystusa poprzez Dekalog – jako fundament budowy nowej Rzeczypospolitej. Pamiętam, jak to wtedy było przyjmowane. Papież mówiąc o Dekalogu jako fundamencie na czas wolności, spotykał się z olbrzymim oporem.

Dziś powtórzyłbym to samo. Dodałbym, że Rzeczpospolita jest naszym dobrem wspólnym, a także, że jest jeden wspólny świat wartości, którego trzeba bronić. W ślad za Janem Pawłem II wołałbym też: „Prawda was wyzwoli!”. I to nie jakaś abstrakcyjna prawda, ponieważ Chrystus powiedział, że On sam jest Prawdą.

Tymczasem dziś prawda przestaje być pojęciem normatywnym, a raczej staje się zapisem zachcianek czy oczekiwań tych grup obywateli, którym określone partie oferują upragnione programy. Zaczęliśmy żyć w epoce post-prawdy. A w czasach post-prawdy świat odchodzi nie tylko od chrześcijaństwa, ale i od racjonalnej myśli greckiej. Nie są uznawane wartości obiektywne, wszystko ulega subiektywizacji i relatywizacji. Dowodem jest złożony ostatnio w Sejmie projekt ustawy „Ratujmy kobiety”, gdzie kwestionuje się najbardziej podstawowe zasady dotyczące ludzkiego życia, absolutyzując subiektywną dowolność wyboru.

To, co dziś przeżywamy, to głęboki spór o aksjologiczny kształt współczesnego świata, w tym także i Polski. Znaleźliśmy się w centrum tej wojny kulturowej. Z tym, że w Polsce – przy wszystkich różnicach, jakie nas dzielą – większość społeczeństwa na szczęście stoi na straży pewnych tradycyjnych wartości.

KAI: Przykładem tego jest chyba m. in. projekt „Zatrzymaj aborcję”, będący próbą wyeliminowania eugeniki z polskiego prawa dotyczącego aborcji. Czy Ksiądz Arcybiskup ma nadzieję, że rządząca większość przyjmie tę ustawę?

– Nadzieję mam, ale trzeba się bardzo o to modlić. Najbardziej cieszy mnie 830 tysięcy obywateli, którzy złożyli swój podpis, stając w obronie życia nienarodzonych co do których jest podejrzenie, że mogą urodzić się jako niepełnosprawni. Jest więc znacząca część społeczeństwa, która rozumie, że istnieją pewne nienaruszalne wartości. To rodzi mój optymizm.

Natomiast to, co się zdarzyło podczas debaty nad oboma zgłoszonymi inicjatywami obywatelskimi – „Ratujmy kobiety” i „Zatrzymaj aborcję” – powinno skłaniać do głębokiej refleksji. Myślę zarówno o tym, że 58 posłów z PiS opowiedziało się za skierowaniem do dalszych prac projektu lewicy, jak i o tym, że niektórzy posłowie PO wyłamali się z partyjnej dyscypliny nakazującej im głosowanie za projektem liberalizującym aborcję. Są więc osoby, które potrafią powiedzieć „nie” temu ideologicznemu walcowi, który toczy się przez współczesny świat. Należy im się za to wielki szacunek.

Najbardziej jednak uderzyło mnie świadectwo posłanki z Nowoczesnej, która powiedziała, że nie zagłosuje nad projektem „Ratujmy kobiety”, gdyż niedawno urodziła dziecko i wie, jak wygląda jego rozwój w łonie matki.

A jeśli spojrzymy na nikły wynik czarnych marszów w trzy dni później, pokazuje to, że z polskim społeczeństwem nie jest tak źle. Debata nad kwestią obrony życia daje nadzieję, że być może osiągniemy porozumienie także w odniesieniu do innych wartości. Wciąż mam na myśli to dobro wspólne, jakim jest Rzeczpospolita.

KAI: A czy można mieć nadzieję, że Polska – w sferze wyborów aksjologicznych – pójdzie inną drogą niż większość krajów zachodniej Europy?

– Ufam. Tym bardziej, że ta „inna droga” staje się coraz bardziej atrakcyjna dla wielu ludzi na Zachodzie. Np. przewodniczący francuskiego Episkopatu mówił w Krakowie podczas ŚDM, że Polska to „dziwny kraj, w którym na ulicach możemy śpiewać pieśni religijne, przyznawać się do wiary i nie czuć się stygmatyzowani”.

Polska może być zachętą, aby wrócić do tego projektu Europy, który jeszcze do niedawna odwoływał się do fundamentów chrześcijańskich. A jest to projekt, który budowaliśmy tu od wieków. Rzeczpospolita była państwem o jasnym fundamencie chrześcijańskim, będącym przy tym wzorem pokojowej koegzystencji narodów, wyznań i religii. Elity Rzeczypospolitej potrafiły zaproponować wzorzec kulturowy atrakcyjny dla innych – dla przybywających tutaj Żydów, Ormian, Tatarów i chrześcijan różnych wyznań. Odczuwali, że jest to ich ojczyzna.

KAI: Jak to można przełożyć na kategorie współczesności w Europie, gdzie mniejszość muzułmańska zdaje się dziś tworzyć inny, alternatywny świat, co stwarza olbrzymie niebezpieczeństwo?

– Aby integracja innych stała się możliwa, obywatele Europy muszą być świadomi własnej tożsamości i jej wartości. Tymczasem na Zachodzie dominuje „pedagogika wstydu”. Jej przejawem jest specyficzny sposób uczenia własnej historii. Jest to nieustanne bicie się w piersi, co skutkuje zatratą poczucia własnej tożsamości jak i zwątpieniem w Europę, wraz z tym, co ją tworzyło, a więc w chrześcijaństwo. Stąd tak głęboki kryzys Europy. Mówi o tym słynna powieść francuskiego pisarza Michela Houellebecqa „Uległość”, wydana w 2015 roku. Postawa uległości pojawia się wtedy, kiedy człowiek nie ma poczucia, że jest coś, za co warto cierpieć czy wręcz oddać życie. A na tym przecież opiera się zdrowy patriotyzm, który oznacza umiłowanie własnej ojczyzny, a nie prowadzi do przemocy czy nienawiści.

[related id=49333 side=left]KAI: A czy – mówiąc o zdrowym patriotyzmie – nie boi się Ksiądz Arcybiskup tej narracji, w której uchodźców zrównuje się z terrorystami. Czy zdrowy patriotyzm nie powinien być bardziej otwarty?

– Wróciłbym do przemówienia Ojca Świętego Franciszka z 8 stycznia br. do Korpusu Dyplomatycznego. Papież mówił, że na uchodźcę trzeba patrzeć jak na człowieka, ale podkreślał też, że potrzebna jest roztropność i odpowiedzialność w zapewnieniu bezpieczeństwa wszystkim obywatelom.

KAI: Czy polski Episkopat nadal będzie się upominać o korytarze humanitarne?

– Problem korytarzy humanitarnych jest także problemem politycznym. Aby je zorganizować, musi być zgoda państwa, bo ono odpowiada za bezpieczeństwo. Mówi się też coraz głośniej o potrzebie pomocy na miejscu, w krajach ogarniętych wojną czy innymi klęskami. Korytarze muszą być, tylko trzeba odpowiedzieć na pytanie: w jakim kierunku ma następować przepływ tej pomocy?

KAI: Krytyczni recenzenci Kościoła w Polsce w typie o. Ludwika Wiśniewskiego, a nawet znane ośrodki krakowskiej inteligencji, zarzucają Kościołowi zatratę ducha uniwersalizmu poprzez zbytni związek z jedną opcją polityczną? Co Ksiądz Arcybiskup na to?

– Ma to niewiele wspólnego z prawdą. To propaganda, która chce osiągnąć swe cele, uderzając w Kościół. Tymczasem Kościół nie ma żadnych własnych partii. Od czasów Soboru Watykańskiego II Episkopat – i to nie tylko polski – przypomina, że obowiązkiem katolika jest wybór takich ludzi, których programy są zbieżne z katolicką nauką społeczną. A jeśli pewne partie są bliskie społecznemu nauczaniu Kościoła, naturalne jest, że duża część katolików na nie głosuje. Ale to wcale nie znaczy, że taka partia ma błogosławieństwo ze strony Kościoła. W świetle nauczania Kościoła, katolicy działający w życiu politycznym nie mają tworzyć partii „katolickiej”, lecz działać w zgodzie z własnym – co warto podkreślić – dobrze ukształtowanym sumieniem.

KAI: Kraków jest kolebką zasłużonego środowiska inteligencji katolickiej „Znak”, wydającego też i „Tygodnik Powszechny”. Jak – zdaniem Księdza Arcybiskupa – powinno się dziś sformułować misję, jaką ma do spełnienia inteligencja katolicka? Czego Kościół od niej oczekuje, szczególnie w kontekście obecnych przemian i wyzwań kulturowych?

– Zacząłbym od definicji tego, czym jest inteligencja. Często uważa się, że inteligentem jest ktoś, kto ma określony status naukowy. A nie jest to prawda. Trzeba wrócić do rodowodu pojęcia inteligencji sięgając do końca XIX wieku. Wtedy do inteligencji zaliczali się ludzie wykształceni, niekoniecznie z tytułami naukowymi, którzy nieśli pewien wspólny świat wartości. Mieli też poczucie misji wobec narodu. Inteligencja szła więc do dzieci chłopskich i uczyła ich wiary i miłości do Polski. To są te słynne „siłaczki” Żeromskiego. Nic więc dziwnego, że kiedy wybucha II wojna światowa, porozumienie zawarte między Niemcami a Sowietami dotyczyło wyniszczenia, wymordowania polskiej inteligencji jako grupy społecznej będącej nośnikiem tożsamości narodowej, kulturowej i religijnej Polaków.

Dziś, jeśli chcemy uszanować słowo „inteligencja”, nie możemy nie wiązać z nim słowa „misja”. Jeśli więc ktoś uważa się za przedstawiciela inteligencji katolickiej, to zadałbym mu kilka pytań: Czy masz poczucie misji, do jakiej jesteś zobowiązany jako członek Kościoła? Czy potrafisz uzasadnić wartość nauczania, jakie Kościół ma do zaoferowania współczesnemu światu? Czy twoja postawa moralna jest taka, że zasługuje na szacunek i czy dajesz temu świadectwo? Słowo „katolik” jest zobowiązujące a tym bardziej „inteligent katolicki”.

KAI: Polacy znani są z wysokiego poziomu praktyk religijnych. Tymczasem, w świetle danych Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego, wskaźnik uczestnictwa w niedzielnej Mszy św. w ciągu roku spadł o 3 punkty procentowe? Czy nie budzi to niepokoju w sercu Księdza Arcybiskupa?

– Wynik ten budzi wielki niepokój. Powoli odchodzi pokolenie ludzi starszych, przywiązanych do wiary i tradycyjnie związanych z Kościołem. Znacznie mniej jest młodszych ludzi praktykujących wiarę na co dzień. Jest to tendencja, którą widać od jakiegoś czasu.

KAI: Jaka powinna być odpowiedź Kościoła?

– Praca wśród młodych to jedno z najważniejszych wyzwań duszpasterskich. Tymczasem wśród młodzieży widać jakieś poważne pęknięcie. Np. wielu licealistów po skończeniu 18 lat, a zatem niedługo po przyjęciu przez nich sakramentu bierzmowania, rezygnuje z nauczania religii oraz uczestniczenia w życiu Kościoła.

Światowe Dni Młodzieży rozbudziły wielki zapał i należy go wykorzystać, a często widzę w tej sferze pustkę. W każdej parafii powinna być jakaś forma duszpasterstwa młodzieży a plebania i jej przestrzeń powinny być otwarte na młodych. Młodzi szukają przestrzeni, żeby się spotykać. Niestety, w parafiach nie zawsze ją znajdują. A księża mówią, że są zajęci. Widzę ten problem, dlatego przypominam kapłanom, że młodym potrzebne są dwie rzeczy: czas i serce. Jest to kwestia świadomości duszpasterzy, którzy żyją w uśpieniu, widząc, że kościoły są pełne. Owszem, świątynie są pełne, ale spójrzmy, jaka generacja jest tam obecna. Młodych jest coraz mniej.

Wielu młodych skarży się też na swoich rodziców, którzy – oddając się pracy i zdobywaniu dóbr materialnych – faktycznie odsuwają się, a w konsekwencji odsuwają także swoje dzieci od Kościoła. A obecni rodzice to przecież słynne pokolenie JP2 – czyli ludzie, których dojrzałe życie kształtowało się w trakcie pontyfikatu Jana Pawła II. Pytanie: co to pokolenie zrobiło z tym skarbem, jakim był dla nich Papież?

KAI: Trwają przygotowania do Synodu Biskupów nt. „Młodzież, wiara i rozeznanie powołania”. Poprzedzony on został ankietą wśród młodych z całego świata. Co wykazała ona jeśli chodzi o młodzież z Kościoła Krakowskiego?

– Z ankiety wynika wielkie pragnienie młodych, żeby się nimi zająć. Spotykam się z tym także osobiście. Młodzi przychodzą i mówią: chcemy coś robić w Kościele, proszę nam pokazać, jakie są możliwości. Dużą nadzieję wiążę z młodymi księżmi, którzy chcą pracować z młodzieżą. Jest to jeden z najważniejszych odcinków pasterskiej pracy Kościoła. Jeśli nie wykażemy troski o młodzież, przyszłość Kościoła stanie pod znakiem zapytania.

Ufam, że jesienny Synod Biskupów będzie nie tylko ważnym wydarzeniem, ale przede wszystkim zbiorowym namysłem Kościoła nad pracą z młodymi. Musi być ona dostosowana do specyfiki danego kraju. Doświadczyłem tego, kiedy byłem odpowiedzialny za duszpasterstwo akademickie w Europie w ramach Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE). Europa jest wspólnotą kulturową składającą się prawie z 30 narodowości. A każda z nich ma swoją tradycję i swoją wrażliwość.

[related id=49816]KAI: Powróćmy więc do wątku lokalnego. Minął dokładnie rok od ingresu Księdza Arcybiskupa do Katedry Wawelskiej. Biskupi mówią, że potrzeba roku, aby móc poznać nową diecezję i dokonać jej diagnozy od strony duszpasterskiej. Jaka jest ta diagnoza? Co Księdza Arcybiskupa najbardziej cieszy, a co najbardziej smuci w kontekście Kościoła Krakowskiego?

– Spotykam tu olbrzymi dynamizm życia religijnego. Jest to ogromne bogactwo, ale kryjące też pewne niebezpieczeństwa. Uczestnicząc w tylu różnorodnych wydarzeniach, można uwierzyć, że jest świetnie. Tym bardziej, że spotykamy wielu wspaniałych, oddanych Kościołowi ludzi oraz organizacje o nieraz kilkusetletniej tradycji. A tymczasem widać wiele problemów.

KAI: Jakie konkretnie?

– Problem, o którym już mówiliśmy, to młodzież. Kraków należy do największych centrów akademickich w Polsce, a kiedy pytam duszpasterzy akademickich, ilu młodych przychodzi na spotkania duszpasterskie, nie są to rewelacyjne dane. Widać różnicę pomiędzy młodzieżą z Podkarpacia, a tą z innych stron Małopolski. Są to dwa różne światy. Będąc tu od roku, widzę trafność tytułu opery Bogusławskiego: „Krakowiacy i górale”. Górale – po dziesięcioleciach spychania na margines w okresie PRL-u – ponownie odnaleźli swoją tożsamość, także religijną. Wielkie zasługi na tym polu mieli księża, zwłaszcza zakonnicy pracujący w sanktuariach na Krzeptówkach i na Olczy w Zakopanem. Dzięki nim górale podnieśli głowy i przestali się wstydzić swej tożsamości i swej tradycji.

Natomiast w środowisku wielkomiejskim, choć można zaobserwować swoisty konserwatyzm, to nie zawsze wiąże się on z pogłębioną wiarą. Rodzi to duży problem duszpasterski. Widać, że samo deklarowanie przywiązania do wartości konserwatywnych nie wystarcza, aby uwierzyć w Boga osobowego i doświadczyć spotkania z Nim. Jest to jedno z najważniejszych wyzwań, przed jakim stoi dziś Kościół w Polsce – także Kościół Krakowski.

KAI: Dziękuję za rozmowę.

Franciszek: Kościół musi bronić godności życia ludzkiego od poczęcia aż do naturalnej śmierci

Autentycznie duszpasterskie jest wszelkie działanie majce na celu wzięcie człowieka za rękę, gdy stracił poczucie swej godności i swego przeznaczenia – mówił Ojciec Święty.

 

W przemówieniu do uczestników piątkowej sesji plenarnej Kongregacji Nauki Wiary, Franciszek podjął kwestie kwestie związane z towarzyszeniem osobom nieuleczalnie chorym. Podkreślił również wielką odpowiedzialność i  znaczenie pracy jej członków, którzy na co dzień wspierają biskupów w zachowaniu czystej wiary i świętości sakramentów.

Papież wskazał na konieczność uwzględniania wizji człowieka jako osoby, czyli podmiotu relacyjnego, charakteryzującego się wyjątkową racjonalnością dla działań zgodnych z obiektywnym porządkiem moralnym. Przypomniał, iż działalność gospodarcza musi być prowadzona zgodnie z właściwymi jej prawami i metodami, ale w granicach ładu moralnego.

Papież zauważył, że współczesny człowiek żyje w coraz bardziej zmiennej i płynnej perspektywie, co wpływa na jego zrozumienie siebie i w znacznym stopniu także na jego wybory egzystencjalne i etyczne. „Dzisiejszy człowiek nie wie już kim jest, dlatego trudno mu rozpoznać, jak dobrze działać” – stwierdził Franciszek. Stąd jako jedno z kluczowych zadań Kongregacji Nauki Wiary Ojciec Święty wskazał  nierozerwalny związek jego rozumu z prawdą i dobrem, do którego wprowadza wiara w Jezusa Chrystusa. „Nic nie pomaga człowiekowi tak bardzo poznać samego siebie i Bożego planu dla świata, jak otwarcie się rozumu na światło, które pochodzi od Boga” – powiedział biskup Rzymu.

Franciszek wyraził uznanie dla podjętego przez Kongregację Nauki Wiary studium dotyczącego pewnych aspektów zbawienia chrześcijańskiego w kontekście niektórych współczesnych skłonności neopelagiańskich i neognostyckich. Zauważył, że wyrażają one indywidualizm, polegający na własnych siłach, aby się zbawić. „My z kolei wierzymy, że zbawienie polega na komunii z Chrystusem zmartwychwstałym, który dzięki darowi swego Ducha wprowadził nas w nowy układ relacji z Ojcem i między ludźmi. W ten sposób możemy zjednoczyć się z Ojcem jako synowie w Synu i stać się jednym ciałem w Tym, który jest «pierworodnym między wielu braćmi» (Rz 8, 29)” – zaznaczył Ojciec Święty.

Ojciec Święty podkreślił duszpasterski charakter misji Kongregacji Nauki Wiary. „Autentycznie duszpasterskie jest wszelkie działanie majce na celu wzięcie człowieka za rękę, gdy stracił poczucie swej godności i swego przeznaczenia, aby z ufnością prowadzić go do odkrycia na nowo miłującego ojcostwa Boga, Jego dobrego planu oraz dróg budowania świata bardziej ludzkiego. To jest wielkim zadaniem czekającym waszą Kongregację oraz każdą inną instytucję duszpasterską w Kościele” powiedział na zakończenie.

 

Kongregacja Nauki Wiary jest jedną z dziewięciu kongregacji Kurii rzymskiej. Podstawowym zadaniem Kongregacji jest dbanie o prawowierne głoszenie i obronę wiary katolickiej w całym Kościele. Do jej kompetencji należą wszystkie sprawy, dotyczące doktryny wiary i moralności. Kongregacja odpowiada za weryfikację pism teologicznych pod kątem zgodności z wiarą katolicką oraz wykładowców teologii, którzy zostali oskarżeni o błędne poglądy.

 

Na sesji plenarnej był również obecny przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, abp Stanisław Gądecki, którego Ojciec Święty Franciszek mianował członkiem kongregacji 8 maja 2014 roku.

 

Źródło: KAI

Szacunek i dialog wymagają wzajemności na wszystkich płaszczyznach/ Jan Paweł II do młodzieży muzułmańskiej w 1985 roku

Niektórzy są zagrożeni skłonnością, by zmieniać świat przemocą lub za pomocą skrajnych rozwiązań. Mądrość uczy nas, że samodyscyplina i miłość są jedynymi środkami do osiągnięcia upragnionej odnowy.

Jan Paweł II

Często spotykam się z młodzieżą, na ogół katolicką. Dziś pierwszy raz stoję przed młodzieżą muzułmańską. (…)

Ku Bogu więc kieruje się moja myśl i wznosi się moje serce: przede wszystkim pragnę mówić Wam o Bogu; o Nim, ponieważ to w Niego wierzymy: Wy muzułmanie i my katolicy, i opowiedzieć wam też o ludzkich wartościach mających w Bogu swe fundamenty, odnoszących się do rozwoju naszych osób, naszych rodzin, naszych społeczeństw, jak i wspólnoty międzynarodowej. Czyż tajemnica Boga nie jest najwyższą rzeczywistością, od której zależy sens, jaki człowiek nadaje swemu życiu? A czy nie jest ona pierwszym pytaniem, przed jakim stoją młodzi, kiedy zastanawiają się nad tajemnicą własnej egzystencji i nad wartościami, które zamierzają wybrać w celu budowania własnej, wzrastającej osobowości?

Co do mnie, w Kościele katolickim dźwigam ciężar następcy Piotra, Apostoła, którego Jezus wybrał, aby utwierdzać swoich braci w wierze. Po papieżach, którzy w ciągu dziejów następowali po sobie bez przerwy, dzisiaj ja jestem biskupem Rzymu, wezwanym do bycia wśród swoich braci na świecie świadkiem wiary oraz gwarantem jedności wszystkich członków Kościoła.

Dlatego więc jako wierzący przychodzę dziś do Was. I w wielkiej prostocie chciałbym dać tutaj świadectwo o tym, w co wierzę, czego życzę wszystkim ludziom, moim braciom, aby osiągnęli szczęście, oraz o tym, co z doświadczenia uważam za pożyteczne dla wszystkich. (…)

Dialog między chrześcijanami i muzułmanami jest dzisiaj potrzebny jak nigdy dotąd. Wynika on z naszej wierności wobec Boga i oznacza, że potrafimy rozpoznawać Boga wiarą i dawać o Nim świadectwo słowem i czynem w coraz bardziej zsekularyzowanym i niekiedy ateistycznym świecie.

Młodzi mogą budować lepszą przyszłość przede wszystkim, jeśli będą pokładać wiarę w Bogu, oddając się dziełu budowania nowego świata według planu Bożego, mądrze i z ufnością.

Bóg jest źródłem wszelkiej radości. Dlatego musimy być Jego świadkami poprzez nasze praktyki religijne, naszą adorację Boga, nasze modlitwy uwielbienia i błagania. Człowiek nie może żyć bez modlitwy, tak jak nie może żyć nie oddychając. Musimy dawać świadectwo naszego pokornego poszukiwania Jego woli. To On powinien być inspiracją naszego dążenia do budowania bardziej sprawiedliwego i zjednoczonego świata.

Drogi Boga nie są naszymi drogami. One przekraczają nasze wciąż niedoskonałe działania i nasze intencje, które także pozostają niedoskonałe. Bóg nie może być nigdy wykorzystywany do naszych celów, ponieważ On jest ponad wszystkim.

To świadectwo wiary, które jest fundamentalne dla nas i pozostaje w całkowitej wierności Bogu i prawdzie, dokonuje się w poszanowaniu odmiennych tradycji religijnych, ponieważ każdy człowiek pragnie być szanowany za to, kim jest i w co wierzy zgodnie ze swoim sumieniem. My pragniemy, aby wszyscy mieli dostęp do pełni prawdy Bożej, do czego dochodzi się w wolności sumienia, bez zewnętrznego przymusu, który jest sprzeczny z wolnością rozumu i serca, nieodłącznych od godności człowieka. To jest prawdziwy sens wolności religijnej, która szanuje zarówno Boga, jak i człowieka. Od takich to wyznawców oczekuje Bóg prawdziwego kultu; od tych, którzy wielbią Go w duchu i w prawdzie.

Jesteśmy przekonani, że „nie możemy zwracać się do Boga jako do Ojca wszystkich, jeśli nie zgadzamy się traktować po bratersku kogoś z ludzi na obraz Boży stworzonych” (ibid.). (…)

Na tym świecie istnieją granice i podziały między ludźmi oraz brak zrozumienia między pokoleniami. Istnieją, dla przykładu, rasizm, wojny i niesprawiedliwości, również głód, marnotrawstwo oraz bezrobocie. Oto ogromne zło, które dotyka nas wszystkich, ale szczególnie młodych na całym świecie. Niektórzy są zagrożeni zniechęceniem, inni możliwością poddania się, jeszcze inni skłonnością, aby zmieniać wszystko przemocą lub za pomocą skrajnych rozwiązań. Mądrość uczy nas, że samodyscyplina i miłość są jedynymi środkami do osiągnięcia upragnionej odnowy.

Bóg nie chce, żeby ludzie pozostawali bierni. Powierzył im ziemię, którą wspólnie mają czynić sobie poddaną, uprawiać ją i sprawiać, że będzie wydawała owoc.

Jesteście obarczeni przyszłością świata. To dzięki pełnemu i odważnemu podejmowaniu swoich obowiązków będziecie w stanie przezwyciężyć wszelkie trudności. To do was należy podjęcie inicjatyw oraz to, aby nie czekać, aż wszystko przyjdzie od osób starszych lub tych w biurach. Musicie budować świat, a nie tylko o nim marzyć.

To poprzez zgodną pracę człowiek może być efektywny. Praca właściwie zrozumiana jest służbą dla innych. Tworzy więź solidarności. Doświadczenie wspólnej pracy pozwala nam się oczyścić i odkryć bogactwo innych ludzi. W ten sposób zatem stopniowo może narodzić się poczucie zaufania, które pozwala każdemu wzrastać, rozwijać się i „być czymś więcej”. Nie bójcie się, drodzy młodzi ludzie, współpracować z dorosłymi, zwłaszcza z Waszymi rodzicami i nauczycielami, jak również z przywódcami społecznymi oraz państwowymi. Młodzi ludzie nie powinni izolować się od innych. Młodzi potrzebują dorosłych, tak samo jak dorośli potrzebują młodych. (…)

Niezależnie od tego, jak ważne mogą być problemy ekonomiczne, człowiek nie żyje samym chlebem, potrzebuje życia intelektualnego i duchowego; to w nim znajduje duszę tego nowego świata, do którego macie aspiracje. Człowiek ma potrzebę rozwijać swojego ducha i swoją świadomość. Tego często brakuje dzisiejszym ludziom. Utrata wartości i kryzys tożsamości, męczące nasz świat, zobowiązują nas do tego, aby prześcigać samych siebie w ciągłym wysiłku naszych badań i dociekań. Wewnętrzne światło, które dzięki temu narodzi się w naszej świadomości, pozwoli na to, aby nadać rozwojowi znaczenie, aby go ukierunkować na dobro człowieka, każdego z osobna i wszystkich razem, w zgodzie z Boskim planem. (…)

Kościół katolicki odnosi się z szacunkiem i uznaje wartość waszego rozwoju religijnego, bogactwa waszej duchowej tradycji.

My, chrześcijanie, też jesteśmy dumni z naszej tradycji religijnej. (…)

Lojalność wymaga też abyśmy uznawali i szanowali dzielące nas różnice. Oczywiście fundamentalny jest pogląd, jaki mamy na Osobę i dzieła Jezusa z Nazaretu. Wiecie, że dla chrześcijan ten właśnie Jezus sprawił, że otrzymali oni intymną wiedzę na temat tajemnicy Boga i weszli w komunię dzięki Jego darom, poprzez co uznali i obwołali go Panem i Zbawicielem.

Są to istotne różnice, które możemy zaakceptować z pokorą i szacunkiem, z wzajemną tolerancją – jest w tym pewna tajemnica; jestem pewien, za jej pomocą Bóg kiedyś nas oświeci.

Całe przemówienie Jana Pawła II wygłoszone do muzułmańskiej młodzieży w Maroku w roku 1985, pt. „Dialog potrzebny jak nigdy dotąd”, znajduje się na s. 4 dodatku „Bliski Wschód” do styczniowego „Kuriera WNET” nr 43/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Przemówienie Jana Pawła II wygłoszone do muzułmańskiej młodzieży w Maroku w roku 1985, pt. „Dialog potrzebny jak nigdy dotąd”, na s.4 dodatku „Bliski Wschód” do styczniowego „Kuriera WNET” nr 43/2018, wnet.webbook.pl

„Artyści dla Tomka” -Wielka aukcja charytatywna warszawskiej Pragalerii na pomoc w rehabilitacji Tomasza Wytrykowskiego

Tomek Wytrykowski jest szesnastolatkiem, który w czerwcu 2017 roku uległ poważnemu wypadkowi komunikacyjnemu. Uraz kręgosłupa szyjnego spowodował porażenie czterokończynowe. Artyści postanowili pomóc.

Przed Tomkiem bardzo długa i kręta droga ku zdrowiu i pełnej sprawności. Ale pierwszy rok rehabilitacji jest zawsze najważniejszy. W tej chwili Tomek wymaga całodobowej opieki oraz bardzo drogiego leczenia farmakologicznego, które przekracza możliwości finansowe rodziny.

 

Pomysł zoorganizowania specjalnej aukcji charytatywnej, z której dochód w całości zostanie przeznaczony na pomoc w rehabilitacji Tomka, narodził się w sercach artysty plastyka Piotra Trusika i dyrektora warszawskiej Pragalerii, pana Mikołaja Konopackiego. Na odzew nie trzeba było długo czekać. Na wielkiej aukcji można będzie nabyć aż osiemdziesiąt prac.

Na aukcji znajdą się obrazy oraz rzeźby młodych twórców takich jak: Marlena Rakoczy, Mariola Świgulska, Nikita Tsoy, Tomasz Winiarski, Alicja Kappa, Marcin Dybkowski, Jacek Sikora czy wspomnianego Piotra Trusika, oraz Eweliny Kołakowskiej.

 

Płótno TIGRI Eweliny Kołakowskiej jest jednym z osiemdziesięciu dzieł, które będzie można zlicytować i nabyć podczas aukcji.

 

Aukcja odbędzie się w sobotę 27 stycznia, w Centrum Kreatywności przy ul. Targowej 56, w Warszawie. Początek wydarzenia o godzinie 16:30. Jednym z patronów wydarzenia jest Radio WNET. Ceny wywoławcze wszystkich dzieł artystycznych to 100 zł.

 

 

Mikołaj Konopacki. Fot. Łukasz Stępień.

– Zapraszamy do wspólnej licytacji. Wierzymy, że wspólnie możemy pomóc Tomkowi wrócić do pełnej sprawności! Jest to świetna okazja do nabycia wyjątkowych i niepowtarzalnych dzieł jednych z najlepszych współczesnych artystów i jednocześnie pomoc – powiedział Mikołaj Konopacki, dyrektor Pragalerii, główny organizator akcji.

 

Link do galerii i katalog prac, z możliwością złożenia oferty aukcyjnej, znajdą Państwo tutaj:

http://pragaleria.pl/aukcje-wystawy/aukcja-charytatywna-rzecz-tomka/

Wszystkie informacje o aukcji, wraz z katalogiem dzieł znajdziemy także w serwisie Artinfo:

http://www.artinfo.pl/pl/katalog-aukcji/katalog/pragaleria-dom-aukcyjny/aukcja-charytatywna-na-rzecz-tomka/

Do każdego obiektu można zgłosić chęć kupna.

Organizatorzy polecają także skorzystanie z opcji „LICYTUJ TELEFONICZNIE lub Z LIMITEM CENY”.

Udział w licytacji odbywa się za pośrednictwem telefonu lub organizatorzy reprezentują Państwa zgłoszenia do wskazanego limitu ceny (informacja poufna).  Informacji na temat obiektów i sposobu licytacji mozna zasięgnąć w dwojaki sposób:

  • telefonicznie: (22) 818 94 68; tel. kom.: 506 122 445
  • i pocztą elektroniczną: e-mail: aukcje@artinfo.pl

Oprócz licytacji za pomocą Artinfo, można jeszcze licytować za pomocą platformy ONEBID. Rejestracja jest bezpłatna, a proces zlecenia licytacji bardzo prosty, tutaj link:

https://pragaleria.onebid.pl/auction/41/

Przypomnę, że organizatorami aukcji charytatywnej, z której całkowity dochód zostanie przekazany na pomoc w rehabilitacji Tomasza Wytrykowskiego, jest Fundacja Promocji Sztuki Polskiej i PRAGALERIA, ul. Stalowa 3, 03-425 Warszawa (metro Warszawa Wileńska) http://pragaleria.pl/

Tutaj mogą Państwo wysłuchać mojej rozmowy z dyrektorem Pragalerii, panem Mikołajem Konopackim:

 

W Chinach sklonowano dwie małpki. Kard. Sgreccia: To może być wstęp lub ukrycie próby sklonowania człowieka

W rozmowie z włoskim dziennikiem „Corriere della Sera” skomentował, emerytowany przewodniczący Papieskiej Akademii Życia, wyraził zaniepokojenie i sprzeciw wobec dalszych prób klonowania zwierząt.

 

Kard. Elio Sgreccia skomentował niedawną wiadomość, że uczonym chińskim udało się sklonować dwie małpki, co – jego zdaniem – może być wstępem lub ukryciem próby przeprowadzenia podobnego doświadczenia z ludźmi.

Purpurat oświadczył, że w tego rodzaju badaniach najbardziej niepokoi go to, co się za nimi kryje, dodając, że widzi w tym zagrożenie dla ludzkości. „Najpierw była owca [Dolly, urodzona w wyniku sklonowania w 1996, uśmiercona w 2003 – KAI], teraz małpa. Dostrzegam w tym przedostatni krok w próbie zbliżania się do człowieka” – powiedział kardynał. Przypomniał, że „Kościół nigdy nie będzie mógł się na to zgodzić”. Po co ta chęć klonowania małpy? Jaki jest cel tego? Czy chcą odtworzyć ciało i stworzyć sztucznych ludzi? – zadał kilka retorycznych pytań rozmówca włoskiego dziennika, dodając, że cała ta sprawa budzi jego podejrzenia.

Według purpurata próba igrania z dziełem stworzenia łączy się z groźbą zniszczenia „szczebli metafizycznych”, to znaczy z próbą usunięcia ontologicznego zróżnicowania między człowiekiem a zwierzęciem. Za chęcią sklonowania małpy może się ukrywać tendencja, która pojawiła się już w niektórych działach nauki – sprowadzenia człowieka do małpy i małpy do człowieka, a w końcu do uważania małpy za równą człowiekowi.

Były przewodniczący Papieskiej Akademii Życia odrzucił również uwagę, jakoby tego rodzaju doświadczenia oznaczały „niezwykły krok naprzód z lekarskiego punktu widzenia”. Jego zdaniem do prowadzenia badań biologicznych czy medycznych nie trzeba naruszać porządku naturalnego. Przypomniał w związku z tym instrukcję Kongregacji Nauki Wiary „Dignitas personae” z 2008, której był współautorem, stwierdzającą, iż rozróżnienie między klonowaniem reprodukcyjnym a terapeutycznym jest nie do przyjęcia.

Włoski kardynał kurialny zwrócił przy tym uwagę, że o ile Kościół jednoznacznie, całkowicie i z całą mocą potępia klonowanie ludzi, to na temat klonowania zwierząt nie zajął dotychczas wyraźnego i oficjalnego stanowiska. Pozostawiono to zagadnienie samym naukowcom. „Mimo wszystko nie powinno to być sprawą jedynie Kościoła” – podkreślił kard. Sgreccia. Wyjaśnił, że dla osoby wierzącej sama myśl o klonowaniu człowieka jest nie do przyjęcia, ale „wszyscy powinni uważać tego rodzaju głębokie manipulacje za zagrożenie dla osoby ludzkiej i próbę pomniejszenia jej godności”.

Kard. Elio Sgreccia, który 6 czerwca br. skończy 90 lat, jest jednym z najwybitniejszych katolickich znawców bioetyki. Jest autorem m.in. katolickiego „Podręcznika bioetyki”, który stał się klasycznym dziełem z tego zakresu w Kościele. Był też jednym z głównych twórców instrukcji „Dignitas personae” z 8 września 2008, podkreślającej m.in. nienaruszalną godność osoby ludzkiej. Kapłanem jest od 1952, biskupem od 1992 (sakry udzielił mu osobiście 6 stycznia 1993 Jan Paweł II, a do Kolegium Kardynalskiego włączył go 20 listopada 2010 Benedykt XVI. W latach 1996-2008 stał na czele Papieskiej Akademii Życia.

Źródło: Katolicka Agencja Informacyjna