Czujemy się oszukani. Nie zostawimy sprawy „Krupińskiego”. To nie jest koniec – oświadczył Piotr Duda, szef Solidarności

Wczoraj w Sejmie odbyło się posiedzenie Sejmowej Komisji Energii, na którym minister energii tłumaczył się przed posłami oraz przedstawicielami Solidarności z decyzji o zamknięciu KWK „Krupiński”.

W posiedzeniu brał udział między innymi przewodniczący „Solidarności”, który zabierając głos, podkreślił, że mimo iż popiera ogólną politykę ministerstwa w sprawie reformy górnictwa, nie zgadza się założeniami restrukturyzacji Jastrzębskiej Spółki Węglowej. – W przypadku KWK „Krupiński” czujemy się oszukani, bo nie tak to miało wyglądać. Tam są złoża, nasi koledzy są przygotowani w sposób merytoryczny, a po drugiej stronie jest tylko polityka. Czujemy się oszukani. Nie zostawimy tak tej sprawy, to nie jest koniec.

Politycy powinni brać odpowiedzialność za swoje słowa sprzed wyborów. Były obietnice, że nie będzie się zamykać kopalń, w których są złoża – tam gdzie jest możliwości rentownego fedrowania – podkreślił przewodniczący Solidarności.

 

O przebiegu obrad komisji mówił na antenie Radia Wnet również Mieczysław Kościuk, przewodniczący „Solidarności” w KWK „Krupiński”: – Z wczorajszej komisji wróciłem z jak najgorszymi myślami. Udzielano głosu wszystkimi posłom, którzy przychylali się do głównej tezy pana ministra, że uratowano 27 tysięcy miejsc pracy w Jastrzębskiej Spółce Węglowej.

Strona społeczna wskazuje, że ministerstwo opiera się na nieaktualnych wyliczeniach możliwości działania kopalni. Związkowcy od tygodni argumentują, że analizy, na podstawie których podjęto decyzję o zamknięciu kopalni „Krupiński”, są nieaktualne. – W dniu wczorajszym otrzymaliśmy materiał z ministerstwa energii, gdzie w punkcie pierwszym przedstawia się decyzję w sprawie kopalni „Krupiński”, podjętą w wyniku analiz, mówiących że kopania nie ma szans na rentowne działania, nawet przy wzroście cen. To jest nieprawda, ponieważ minister odnosi się do wyników kopalni w starych strukturach, przy wydobyciu węgla energetycznego, a nie uwzględnia nowej strategii wydobywania węgla koksowego.

W nowej koncepcji wydobywczej kopalnia „Krupiński” może osiągnąć zysk już w 2019 roku, pod warunkiem, że zmienimy profil produkcji z węgla energetycznego na węgiel koksujący – mówił w Poranku Wnet Mieczysław Kościuk.

Przewodniczący Kościuk podkreślał, że aktualne wyniki finansowe Jastrzębskiej Spółki Węglowej pozwalają na spłatę zadłużenia i uratowanie „Krupińskiego”. – Przeniesienie kopalni „Krupiński” do SRK było jednym z warunków podpisanego w sierpniu porozumienia pomiędzy zarządem a wierzycielami JSW. To samo porozumienie mówi o przedłużeniu spłaty obligacji o następne pięć lat, podczas gdy spółka już w tym roku mogłaby spłacić zadłużenie.

Na koniec komisji odbyło się głosowanie nad wnioskiem o przekazanie informacji o likwidacji KWK „Krupiński” przez ministra energii na sali plenarnej, które zakończyło się wynikiem 12 głosów za i 12 przeciw, co przełożyło się na brak poparcia dla wniosku i zakończyło sprawę na forum komisji.

ŁAJ

 

Tchórzewski: Mnie nie trzeba będzie wyrzucać. Jestem zmęczony sytuacją w „Krupińskim”, ale staram się robić dobrą robotę

Niemiecki inwestor prosił, żeby nie zamykać „Krupińskiego”, bo tylko tak uda mu się sczyścić swoje złoża. Tak zapadła decyzja, żeby zabrać z „Krupińskiego” całą infrastrukturę – oświadczył minister.

W czwartek wieczorem na sejmowej Komisji Energii i Skarbu Państwa odbyła się burzliwa debata nad decyzją zarządu Jastrzębskiej Spółki Węglowej i Ministerstwa Energii o zamknięciu KWK „Krupiński”. Sprawa likwidacji kopalni wzbudziła ostry sprzeciw strony społecznej zarówno związkowej, jak i samorządowej. Przeciwko decyzji ministerstwa wypowiedział się również szereg polityków Prawa i Sprawiedliwości. Kopalnia ma zostać przekazana najpóźniej 3 kwietnia do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, gdzie zastanie zlikwidowana.

Minister Tchórzewski na początku wystąpienia wskazywał, jaka była sytuacji finansowa całej spółki, jaką zastał rząd i która doprowadziła do decyzji o likwidacji „Krupińskiego”. – Sprawa zaczęła się w momencie, kiedy sytuacja w JSW była tragiczna. Środki na inwestycje, aby zwiększyć wydobycie, można było uzyskać tylko w momencie odblokowania kont spółki przez stronę finansową.

Zdaniem ministra energii to kategoryczne stanowisko wierzycieli wpłynęło na decyzję o likwidacji „Krupińskiego”. – Sprawa była bardzo trudna, chodziło o wypłaty pensji dla całej załogi JSW, tak trudna była sytuacja. Jeszcze wcześniej strona społeczna podjęła decyzję, że zgadza się na zawieszenie 14-tych pensji. Trzeba było szukać możliwości inwestycji w spółce, aby zwiększyć wydobycie i podnieść przychody spółki. Wszystkie aktywa spółki były analizowane pod względem uzyskania rentowności oraz pod względem sprzedaży, jeśli nie może przynieść zysku. (…)

Fachowcy ING ocenili, że dla nich jest zbyt ryzykowne, aby oddać miliardowe zabezpieczenie jastrzębskiej spółce, która przyniosła kilka miliardów złotych. Trzeba było bardzo ciężkich rozmów z pozostałymi wierzycielami, aby wykupić ING. Dopiero wtedy udało się doprowadzić do zawieszenia blokady finansowej ze strony społecznej – oświadczył minister Tchórzewski.

Zdaniem szefa resortu energii, nie ma możliwości finansowej, aby uratować KWK „Krupiński”, ponieważ na taki scenariusz nie zgodzi się strona społeczna.

Punktem spornym był „Krupiński”, który potrzebował co najmniej 600 tysięcy złotych i bez zgody wierzycieli nie byłoby reformy całej jastrzębskiej spółki. Aby dotrzeć do złoża, trzeba było kopać kolejne 2 lata, dokładając cały czas do produkcji. (…)

Po analizach jednoznacznie wykazano, że aby uzyskać zgodę wierzycieli na ratowanie całej spółki, nie możemy ratować „Krupińskiego”. To była cena. Mogliśmy schować głowę w piasek i pozostawić spółkę samą sobie. Do tego zlikwidowanie połowy KWK Jas-Mos oraz „Krupińskiego” dawało możliwości zmniejszenia zatrudnienia o 10 procent i podniesienia produkcyjności – podkreślił minister.

Jak podkreślił, dalsze działanie „Krupińskiego” jest tylko z korzyścią kapitału niemieckiego. – Tam są zasoby, ale to jest jedna strona medalu; z drugiej strony są wcześniejsze przygotowania, żeby niemiecki inwestor mógł wydobywać złoże „Orzesze” poprzez szyb „Krupińskiego”. Była już podpisana wstępna umowa o wydzierżawienie zakładu przeróbki i infrastruktury KWK „Krupiński”. Niemiecki inwestor nawet prosił o to, żeby nie zamykać „Krupińskiego”, bo tylko tak uda mu się sczyścić swoje złoża. Stąd wzięła się decyzja, żeby zabrać z „Krupińskiego” całą infrastrukturę.

Jak podkreślił minister energii, obecnie kopalnia „Krupiński” faktycznie już nie istnieje, mimo że jeszcze 10 marca na antenie Radia Wnet podkreślał, że dwie ściany z węglem energetycznym zostaną wydobyte po przekazaniu do SRK.

Strona społeczna podkreśla, że dane techniczne kopalni oraz złoża węgla koksowego 405/1, którymi posługuje się minister Tchórzewski, są nieprawdziwe, a kopalnia mogłaby być rentowna już w roku 2018.

ŁAJ

Beata Szydło: Wniosek o odwołanie ministra Szyszki jest oparty na zmyślonych informacjach, to jest swoisty fake news

W czasie debaty nad odwołaniem ministra środowiska, o które wnioskowała Platforma, premier podkreśliła, że to poprzednie rządy, nie zważając na środowisko, dążyły do prywatyzacji lasów państwowych.

 

Zdaniem premier tło całego wniosku o odwołanie ministra Szyszki stanowi medialna burza, która opierając się na zmyślonych informacjach, miała na celu podgrzewanie atmosfery w kraju i zbijania przez opozycję kapitału politycznego. – Mam nieodparte wrażenie, że wniosek powstał pod wpływem zdjęcia wiewiórki, której minister Szyszko rzekomo wyciął drzewo, będące jej domem. Szybko okazało się, że cała historia wiewiórki bez domu to fake news – historia zmyślona, mająca narobić dużo szumu.

Beata Szydło podkreślała, że to za czasów poprzedniej koalicji polska przyroda była zagrożona. – Warto przypomnieć, jak koalicja PO i PSL troszczyła się o środowisko, kiedy sprawowała władzę. Na przełomie 2013/14 r. została przyjęta ustawa zakładająca drenowanie lasów państwowych, które miało zapewnić wpływy do zadłużonego skarbu państwa. W każdym zgłaszanym przez was projekcie były furtki dla prywatyzacji lasów państwowych. Obchodziło was tylko, jak na lasach zarobić. To, co dzieje się obecnie w Puszczy Białowieskiej, jest wynikiem zaniedbań PO-PSL.

Kiedy mówicie, że Polakom nie wolno wycinać drzew na prywatnych posesjach, to przypominam sobie, że nie było protestów, kiedy przez 10 lat rządów PO w Warszawie wycięto ponad 230 tysięcy drzew – podkreślała z trybuny sejmowej Beata Szydło.

Premier przypomniała sprawę wplątania polityków Platformy w nielegalne działania jednego z biznesmenów w ramach tzw. afery hazardowej, kiedy doszło do wycięcia kilku hektarów państwowego lasu, aby mógł powstać stok narciarski. – Pan Grzegorz Schetyna na pewno kojarzy nazwisko Ryszard Sobiesiak, to nagrania rozmów tego pana z politykami PO, zamieszanymi w aferę hazardową pokazuje, że również nad nielegalnymi wycinkami roztaczał się parasol ochronny. Do historii przeszedł cytat, kiedy to jeden z działaczy PO mówił do biznesmena: „my załatwiliśmy ci wycinkę, ale śniegu ci nie załatwimy”.

Prezes Rady Ministrów podkreśliła, że mówienie o jakim szczególnym zagrożeniu dla polskiej przyrody jest całkowicie nieuprawnione. – Dziś kłamliwie alarmujecie, że lasy są zagrożone, ale doskonale wiecie, że ustawa nie zagraża lasom, a dotyczy tylko prywatnych działek Polaków. Wiecie, że Polska jest liderem pod względem zalesiania, lasy państwowe co roku sadzą 500 milinów nowych drzew.

– Walka z drzewami, szczególnie z tymi najpiękniejszymi, jest dla pana ministra misją, bo to przecież minister Szyszko odpowiada za wycinkę Puszczy Białowieskiej – mówił z trybuny sejmowej Stanisław Gawłowski.

Zdaniem polityka Platformy, działania ministra środowiska stanowią zagrożenie dla stanu polskiej przyrody i dlatego opozycja musi starać się go odwołać. – Wotum nieufności to szczególny mechanizm i powinno się go stosować tylko w wyjątkowych sytuacjach. Z taką sytuacją mamy teraz do czynienia. Za tym wnioskiem są argumenty. Minister Szyszko dewastuje polską przyrodę, niszczy skarby, które rosły setki lat. Minister szanuje interesy tylko jednego człowieka, to jest ojca Tadeusza Rydzyka. Gdyby minister tak wspierał ochronę przyrody, jak wspiera ojca Tadeusza, to polska przyroda byłaby najlepiej chroniona w Europie – podkreślił w czasie debaty Stanisław Gawłowski z Platformy Obywatelskiej.

Bartosz Jóźwiak, prezentując stanowisko klubu poselskiego Kukiz’15, oświadczył: – Nie będziemy popierali wniosku przedstawionego przez Platformę Obywatelską ani za pozostaniem ministra Szyszki.

Za odwołaniem ministra środowiska opowiedziały się również kluby Nowoczesna oraz PSL, które, uzasadniając swoje poparcie dla wniosku, podkreślały kwestie ochrony Puszczy Białowieskiej oraz ustawę o wycince drzew. Przedstawiciel Polskiego Stronnictwa Ludowego zwracał uwagę na kwestię zmian w wypłacaniu odszkodowań dla rolników za straty w uprawach czynione przez dzikie zwierzęta,  przedstawiając argumenty za decyzją klubu o głosowaniu za odwołaniem ministra środowiska.

ŁAJ

 

Prof. Stanisław Mikołajczak: Opozycja powinna być merytoryczna i demokratyczna, wchodzić w dyskurs z partią rządzącą

– Nienormalna jest sytuacja, że opozycja nazywa siebie „totalną”, bo totalnie to można brać udział w wojnie przeciwko innemu państwu. Mamy opozycję, która stosuje wyłącznie bzdurne argumenty.

 

 

W opinii prof. Stanisława Mikołajczaka, Prawu i Sprawiedliwości potrzebna jest merytoryczna opozycja, która wejdzie w dyskurs z partią rządzącą. Historyk negatywnie odniósł się do obecnych ugrupowań zasiadających w Sejmie, podkreślając ich irracjonalność:

Opozycja próbuje wykorzystywać cokolwiek w myśl zasady, że jest totalna. Nienormalna jest sytuacja, w której opozycja nazywa siebie „totalną”, bo totalnie można brać udział w wojnie przeciwko innemu państwu. Opozycja powinna być merytoryczna i demokratyczna, a mamy taką, która wykorzystuje wyłącznie bzdurne argumenty – powiedział.

Prof. Mikołajczak odniósł się również do lokalnej władzy w Poznaniu. Tam bowiem najwyższą funkcję w mieście sprawuje Jacek Jaśkowiak z Platformy Obywatelskiej, który jest prezydentem:

Ma on poglądy skrajnie libertyńsko-lewackie. Zrobił z tego miasta bastion działań ugrupowań opozycyjnych, nieopierających się na refleksji ideologicznej – podkreślił.

Przypominamy, że żona prezydenta Jaśkowiaka jeszcze niedawno uczestniczyła na proteście kobiet z 8 marca 2017 r. To właśnie tam podczas protestu Komitetu Obrony Demokracji wyraziła się w sposób wulgarny, nieprzystający do otwartej debaty publicznej:

– Najpierw było zdziwienie, później zaskoczenie, niedowierzanie, złość wściekłość, a teraz brakuje mi już słów. I chyba tylko jedno mało cenzuralne oddaje moje uczucia. W****. Jestem w********”. […] Mówię nie o nienawiści i pogardzie okazywanej kobietom. Mówię o niepozbawianiu kobiet prawa wyboru i wolności podejmowania decyzji, począwszy od praw reprodukcyjnych, poprzez wybór stylu i sposobu życia. Jestem przeciwna ingerencji Kościoła w każdą dziedzinę mojego życia.

Historykowi wtórowała Jolanta Hajdasz, redaktor naczelna wielkopolskiego wydania „Kuriera Wnet”. Stwierdziła, że w Poznaniu – bastionie Platformy Obywatelskiej – prezydent wraz ze swoją małżonką są mocno zaangażowani we wspieranie lewicowej ideologii. Zdaniem dziennikarki, nie jest możliwy w Poznaniu dialektyczny dyskurs, gdyż władze miasta nie dają pola do działania dla osób wyrażających prawicowe poglądy.

K.T.

Bogatko: Bundestag będzie debatował nad nielegalnością pobytu w Niemczech osób nielegalnie w tym kraju przebywających

O budzącym się w Niemczech poczuciu konieczności poważnego zajęcia się sprawą imigrantów i towarzyszących temu absurdach w Poranku Wnet opowiadał nasz korespondent w Niemczech, Jan Bogatko.

Bundestag będzie się dziś zajmował inicjatywą rządu, dotyczącą wydalania z Niemiec cudzoziemców bez prawa pobytu. Zarazem jednak krytykuje się plany poddania analizie danych billingowych mieszkańców ośrodków dla uchodźców w celu ustalenia ich tożsamości – relacjonował Jan Bogatko.

O większości młodych przybyszów nie wiadomo, z jakiego kraju przybywają, nie wiadomo dokładnie, jak się nazywają ani ile mają lat. Budzi też wesołość, kiedy na przykład jakiś młody człowiek z brodą podaje, że ma 12 lat – zauważył nasz korespondent.

[related id=”8438″]

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego mówił o nadchodzących wyzwaniach: – Urząd do spraw cudzoziemców stwierdził, że uchodźcy z Syrii nie mają prawa do azylu, ponieważ przybyli do Niemiec z państwa bezpiecznego, czyli z Turcji. Jest to chyba przeczucie tego, co się może niedługo zdarzyć, a mianowicie, że Turcja zmieni swoje postanowienia zawarte w umowie z Niemcami i od wiosny mogą tu w dużych ilościach zacząć przybywać łodzie pełne uchodźców.

Pomimo problemów wewnętrznych, niemiecka prasa znajduje czas na pochylenie się nad niewłaściwym, w jej odczuciu, kierunkiem zmian zachodzących w Polsce. – Spiegel przypomina wypowiedzi Fransa Timmermansa na temat okropnej Polski, której należy zdecydowanie dać odpór w sposób międzynarodowy, a nie tylko – jak dotychczas – przez instytucje unijne. Jego zdaniem Komisja powinna przekazać państwom członkowskim postępowanie w sprawie „ochrony państwa prawa w Polsce”. Mówi to człowiek, którego partia postulowała w czasach bolszewickich wprowadzenie tych samych postępowych, radzieckich zasad w Królestwie Holandii – zauważył Jan Bogatko.

AA

Niemcy realizują swój projekt Mitteleuropy – gospodarczej i politycznej dominacji nad naszą częścią kontynentu

Mitteleuropa obejmuje baseny trzech mórz: Bałtyku, Adriatyku i Morza Czarnego. Jej państwa mają być wkomponowane w system ekonomiczny Niemiec – w Poranku Wnet mówił profesor Grzegorz Kucharczyk.

Gość poznańskiego studia plenerowego Radia Wnet, profesor Grzegorz Kucharczyk, historyk specjalizujący się w kwestiach niemieckich, przybliżał historię i dzisiejszą praktykę projektu supremacji Niemiec nad Europą: – Oczywiście program Mitteleuropy, który powstał w czasie I wojny światowej, nie będzie powtórzony w 100 procentach, ale jego istota zostaje zachowana. A tą istotą jest, że już nie germanizujemy, nie prześladujemy, nie eksterminujemy, ale ma panować niemiecki typ gospodarczy.[related id=”2489″]

Ma zostać ustanowiony, jak się to dziś nazywa, szklany sufit – bariera rozwojowa np. dla wschodniego sąsiada Niemiec, który powinien znać swoje miejsce w szeregu, także na płaszczyźnie ekonomicznej. Symboliczna była deklaracja kanclerz Angeli Merkel w Bundestagu już w przeddzień elekcji przewodniczącego Rady Europejskiej, że jedziemy wybrać Donalda Tuska – kontynuował prof. Kucharczyk.

Niemiecka wizja świata wdziera się do Polski, na naszym obszarze operują różne podmioty, mniej lub bardziej uzależnione od państwa niemieckiego i realizujące różne odcienie jego polityki historycznej, przykładowo fundacje Konrada Adenauera, Willego Brandta, Friedricha Eberta i wiele innych środowisk – wyliczał rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego.

Historyk konstatował także brak polskiej odpowiedzi na niemiecką politykę. Jego zdaniem, nasz kraj nie wytwarza naukowych podstaw podobnych działań, badania nad naszymi zachodnimi sąsiadami zamierają. Instytut Zachodni, think-tank powołany do prowadzenia podobnych analiz, uratowany przed likwidacją przewidzianą za czasów Platformy Obywatelskiej, obecnie od kilkunastu miesięcy czeka na nominację dyrektora.

AA

Kolejna zmiana na stanowisku prezesa PZU. Rada Nadzorcza PZU odwołała z tej funkcji Michała Krupińskiego

Oficjalnym powodem są słabe wyniki finansowe PZU, najniższe od dziesięciu lat. Nieoficjalnie mówi się, że odwołanie Michała Krupińskiego jest rezultatem walk frakcyjnych w ramach rządu Beaty Szydło.

W środę rada nadzorcza PZU SA odwołała z dniem 22 marca 2017 r. prezesa spółki Michała Krupińskiego – poinformował w komunikacie zarząd Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń SA.

Michał Krupiński był prezesem PZU od stycznia 2016 roku, kiedy to zastąpił na tym miejscu stanowisku Andrzeja Klesyka, który złożył rezygnację na prośbę Ministerstwa Skarbu. Jednym z wymienianych powodów odwołania prezesa PZU są słabe wyniki finansowe największego polskiego ubezpieczyciela. Rok 2016 PZU zamknęło najniższym zyskiem od dziesięciu lat, księgując niecałe dwa miliardy złotych.

Według nieoficjalnych informacji, powodem odwołania Michała Krupińskiego jest walka frakcji w ramach rządu Beaty Szydło. Powszechna jest opinia, że odwołany prezes PZU był „człowiekiem”  Zbigniewa Ziobry. Jego powołanie na prezesa PZU było związane z podziałem wpływów w ramach umowy między Ziobrą a byłym ministrem skarbu Dawidem Jackiewiczem.

Po zlikwidowaniu Ministerstwa Skarbu na początku 2017 roku, nadzór nad PZU przejęło Ministerstwo Rozwoju. Od tego czasu głośno mówiono o możliwości odwołania Michała Krupińkiego ze stanowiska. Tajemnicą poliszynela jest, że wpływowy minister sprawiedliwości toczy wojnę o wpływy z wicepremierem Mateuszem Morawieckim, również na polu obsady zarządów oraz rad nadzorczych spółek należących do Skarbu Państwa. Odwołanie Michała Krupińskiego można traktować jako sukces Ministra Rozwoju.

ŁAJ/PAP

Marcin P., założyciel Amber Gold, zmienił zdanie i zdecydował, że będzie odpowiadał przed sejmową komisją śledczą

Małgorzata Wassermann: Komisja ds. Amber Gold zdecydowała, że przesłuchanie Marcina i Katarzyny P. zostanie przesunięte na koniec czerwca. Marcin P. zapowiedział, że nie uchyli się od zeznań.

Inny członek komisji śledczej, Witold Zembaczyński z Nowoczesnej poinformował, że komisja zdecydowała o ponownym wezwaniu na przesłuchanie prok. Barbary Kijanko. Jej przesłuchanie prawdopodobnie odbędzie się na początku lipca.

Kijanko była prokuratorem referentem prowadzącym sprawę Amber Gold w Prokuraturze Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz w pierwszej fazie postępowania, po zawiadomieniu Komisji Nadzoru Finansowego pod koniec 2009 r. Jej przesłuchanie miało się pierwotnie odbyć już w listopadzie ub.r., ale nie pojawiła się na nim, zasłaniając się zwolnieniem lekarskim. Ponowne przesłuchanie Kijanko miało się odbyć pod koniec lutego br., ale wówczas też nie stawiła się przed komisją śledczą. Ta zdecydowała wówczas o wystąpieniu do sądu o nałożenie kary na gdańską prokurator.

Podczas zamkniętego posiedzenia komisji w środę po południu rozmawiano m.in. na temat przesłuchania małżeństwa P., które pierwotnie miało się odbyć 28 i 29 czerwca.

Marek Suski, odpowiadając po posiedzeniu na pytania dziennikarzy, powiedział, że do przesłuchania prawdopodobnie dojdzie w czerwcu.

Podczas pierwszego środowego posiedzenia szefowa komisji przekazała, że zwrócił się do niej telefonicznie pełnomocnik byłego prezesa Amber Gold Marcina P., że ten ostatni jest gotów zeznawać przed komisją śledczą, jeśli przesłuchanie odbędzie się w późniejszym terminie niż przyszły tydzień.

W lutym komisja śledcza zdecydowała, że przesłuchania Marcina i Katarzyny P. odbędą się w budynku Sądu Okręgowego w Warszawie 28 i 29 marca. Na początku marca obrońcy obojga oskarżonych zapowiedzieli, że Marcin P. i Katarzyna P. nie będą zeznawać.

ŁAJ/PAP

Raport KRRiT: TVN i TVN 24 mogą być zakwalifikowane jako naruszające zapisy koncesyjne. Polsat zbliżył się do granicy

Wedle raportu przekazy tych stacji z 16-18 grudnia mogły stwarzać m.in. wrażenie załamania ustroju państwa, a także emitowały komunikaty pośrednio nawołujące do manifestacji i oporu wobec władzy.

KRRiT postanowiła się przyjrzeć szczegółowo przekazom medialnym w dniach 16-18 grudnia 2016 roku: – Przede wszystkim zauważyliśmy i o tym głośno mówimy, cały szereg czynników, które niekorzystnie wpływają na pluralizm medialny, jest ileś czynników ograniczających ten pluralizm – komentował Witold Kołodziejski, przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

W związku z tym powstał raport, w którym czytamy, że „monitorowane przekazy TVN i TVN 24 mogą być zakwalifikowane jako naruszające przez stację zapisy koncesyjne”, a „stacja POLSAT zbliża się do granicy naruszania zapisów koncesyjnych”.

Jak napisano w raporcie, występuje naruszenie przez stacje TVN i TVN 24 artykułów 18 p.1 i 18 p. 3 ustawy o radiofonii telewizji. Artykuły te stanowią kolejno: „Audycje lub inne przekazy nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu oraz postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym, w szczególności nie mogą zawierać treści nawołujących do nienawiści lub dyskryminujących ze względu na rasę, niepełnosprawność, płeć, wyznanie lub narodowość” oraz „Audycje lub inne przekazy nie mogą sprzyjać zachowaniom zagrażającym zdrowiu lub bezpieczeństwu oraz zachowaniom zagrażającym środowisku naturalnemu”.

Wedle raportu przekazy TVN, TVN 24 i stacji POLSAT mogły stwarzać u widzów przede wszystkim wrażenie dramatyzmu sytuacji w kraju, atmosfery buntu obywateli wobec autorytarnego rządu, społecznego niepokoju, załamania ustroju państwa, groźby wprowadzenia medialnej cenzury, a także emitowały komunikaty mobilizacyjne pośrednio nawołujące do manifestacji i oporu wobec państwa.

Raport będzie omawiany przez KRRiT w czwartek. Przewodniczący, dopytany o skutki możliwości złamania prawa przez rozgłośnie, stwierdził, że celem raportu było zdiagnozowanie sytuacji i wywołanie dyskusji na temat funkcji informacyjnej mediów, a od badania zgodności z prawem jest inna instytucja: – Jeżeli ktoś łamie prawo, to jedni mają obowiązek zgłoszenia tego złamania prawa, a inni mają prawo do obrony.

W świetle raportu sprawa jest poważna, ponieważ jego autorka wyraziła opinię, iż „przekazy stacji TVN 24 można zakwalifikować do kategorii zagrożeń związanych przede wszystkim z bezpieczeństwem państwa, jego funkcjonariuszy (władza ustawodawcza i rządowa) oraz jego obywateli”.

Ustawa o radiofonii i telewizji pozwala nawet na cofnięcie koncesji, jeżeli rozpowszechnianie programu powoduje zagrożenie interesów kultury narodowej, bezpieczeństwa i obronności państwa lub narusza normy dobrego obyczaju.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy.

WJB

Ryszard Terlecki: Na szczycie w Brukseli nie zapadną żadne ważne decyzje. Walka o kształt UE jeszcze przed nami

Zdaniem wicemarszałka sejmu stworzenie Unii wielu prędkości doprowadzi do rozpadu wspólnoty, która powstała jako element łączenia państw w Europie, a nie dzielenia ich na bogatsze i biedniejsze.

W Poranku Wnet Ryszard Terlecki, wicemarszałek Sejmu i przewodniczący klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości powiedział, że jak dotąd, do laski marszałkowskiej nie trafił wniosek opozycji o wotum nieufności dla rządu Beaty Szydło.

W piątek Platforma Obywatelska mówi, że już składają wniosek. Potem okazało się, że miał być w poniedziałek, ale wniosek nie został do dzisiaj złożony. Czekamy, kiedy w końcu się Platforma wygramoli z tym wnioskiem i pojawi się on w Sejmie.

– Głównym celem spektaklu z wnioskiem o odwoływanie rządu jest wyścig między partiami opozycyjnymi, która z nich jest główną siłą, a nie walka o nowych wyborców – powiedział w Poranku Wnet wicemarszałek Sejmu.

Gość Poranka Wnet odniósł się również do propozycji programowych, jakie mają się pojawić przy okazji próby odwołania rządu Beaty Szydło.

Przez 8 lat rządów Platformy mieliśmy trzy panie minister edukacji i one skutecznie pogrążały szkołę w ciągłym obniżaniu poziomu nauczania. Bardzo jestem ciekaw, jaki będzie pomysł Platformy, jeżeli te panie, które mają takie zasługi w niszczeniu edukacji, znowu coś wymyśliły.

Szef klubu parlamentarnego PiS wskazał, że nie ma żadnego sporu politycznego między prezydentem a szefem MON, a cała sprawa z wymianą listów to naturalny sposób komunikacji między ministrem obrony a zwierzchnikiem sił zbrojnych.

Wymiana listów to jest normalna sytuacja, że prezydent interesuje się sprawami w wojsku. Ponieważ prezydent uznał, że nie wszystkie odpowiedzi go satysfakcjonują, to umówili się na spotkanie i tam wyjaśnią sobie wszystkie wątpliwości.

Profesor Terlecki powiedział też, że nie należy się spodziewać żadnych konkretnych ustaleń po szczycie Unii Europejskiej w stolicy Włoch.

Szczyt w Rzymie będzie miał charakter jubileuszowy, a komunikat końcowy będzie taki, aby nie wzbudzać żadnych napięć między uczestnikami.

Natomiast na szczycie Rady Europejskiej pod koniec kwietnia dojdzie już do dyskusji o możliwości wprowadzenia Unii dwóch prędkości, czemu Polska jest zdecydowania przeciwna. Unia powstała jako twór, który miał łączyć państwa i pomagać tym biedniejszym, a nie dzielić kraje na te bogatsze i mniej zamożne.

Kolejnym tematem rozmowy była ustawa o zakazie handlu w niedzielę, złożona przez związki zawodowe i organizacje religijne. Zdaniem wicemarszałka Sejmu, wymaga ona jeszcze pewnych poprawek.

Już w samym projekcie „Solidarności” jest zastrzeżenie, że niektóre niedziele będą handlowe. Jest również kwestia, na którą rząd się nie zgodził, to znaczy na kary więzienia za otwarcie sklepu w niedzielę. Rząd uznał, że tutaj karą powinna być grzywna.

– Założenia były takie, że najpierw reforma sądownictwa, a potem reforma mediów, ale ostatnie wydarzenia sprawiły, że szybciej zajmiemy się ustawą o dekoncentracji mediów – zaznaczył w Poranku Wnet Ryszard Terlecki.

ŁAJ