Targi w Hanowerze: Zaprezentujemy m.in. łaziki kosmiczne, autobusy elektryczne, superprzetwornice i obiecujące start-upy

– Targi w Hanowerze to najważniejsze na świecie targi przemysłowe; trudno, żeby Polski tam nie było – powiedział w sobotę wicepremier, minister rozwoju i finansów, Mateusz Morawiecki.

Polska, jako kraj partnerski międzynarodowych targów przemysłowych w Hanowerze, będzie współgospodarzem niedzielnej ceremonii otwarcia, w której udział wezmą m.in. premier Beata Szydło i kanclerz Angela Merkel. Szefowe polskiego i niemieckiego rządu otworzą też wspólnie w poniedziałek polskie stanowisko.

Targi w Hanowerze to najważniejsze na świecie targi przemysłowe. Trudno, żeby Polski, która wyznaczyła azymut w Planie na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju na wzrost wysokodochodowego przemysłu, wysokodochodowych branż przemysłowych, tam nie było – powiedział wicepremier w radiu RMF FM.

Poza szefową rządu, w Hanowerze obecni będą także wicepremierzy: minister finansów i rozwoju Mateusz Morawiecki oraz minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin. Morawiecki weźmie udział m.in. w podpisaniu umów pomiędzy polskimi i niemieckimi firmami.

[related id=”14122″]Jak powiedział w sobotę wicepremier Morawiecki, Polska na targi zabiera około 200 przedstawicieli firm zaawansowanych technologicznie.

Łaziki kosmiczne, autobusy elektryczne, superprzetwornice i inne urządzenia o wysoko zaawansowanej technologii – ale dodatkowo mogę powiedzieć, że bierzemy ze sobą grupę start-upów, która zachwyciła ostatnio wielu inwestorów międzynarodowych – powiedział minister rozwoju.

Dodał, że już za trzy dni rusza program „Starter”, z którego blisko miliard złotych będzie dostępne dla start-upów.

To są pieniądze w dużym stopniu zagregowane z różnych programów unijnych. Natomiast w Hanowerze chcemy pokazać się nie tylko od strony znakomitych produktów rolnych, ale też chcemy pokazać nasze znakomite osiągnięcia przemysłowe. My chcemy, żeby polskie autobusy elektryczne jeździły po niemieckich drogach – podkreślił minister finansów.

Polskie stanowisko na terenie targów zajmie około 1,2 tys. metrów kwadratowych. Zaprezentuje się 11 polskich firm, wśród nich Solaris Bus & Coach (producent autobusów, także elektrycznych), Saule Technologies (producent ultracienkich półprzeźroczystych ogniw fotowoltaicznych), Eko Energetyka (producent urządzeń do ładowania pojazdów elektrycznych) czy TMA Automation (projektant rozwiązań w dziedzinie robotyki oraz automatyki).

Obecne będą także Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, osiem regionów, pięć specjalnych stref ekonomicznych i Urząd Dozoru Technicznego.

W strefie start-upów znajdzie się dodatkowo 18 młodych, innowacyjnych firm, a w całych targach weźmie udział w sumie ok. 200 przedsiębiorstw z Polski.

Polska obecność na targach będzie promowana pod hasłem „Smart means Poland”.

Hannover Messe w tym roku odbędą się między 24 a 28 kwietnia. To jedne z największych targów przemysłowych na świecie.

WBJ/PAP

Istnieje bardzo duże ryzyko, że dojdzie do okupacji Białorusi przez wojska rosyjskie po manewrach „Zapad 2017”

W Poranku Wnet o sytuacji na Białorusi po demonstracjach z końca marca Krzysztof Skowroński rozmawiał z Siarhejem Czysłowem, jednym z twórców legendarnej organizacji opozycyjnej „Biały Legion”.

Założyciel Białego Legionu opisywał skalę represji po demonstracjach z końca marca: – Aresztowanych zostało około 700 osób, w większości to byli zwykli ludzie, którzy po prostu brali udział w protestach. Aresztowanych zostało również około 20 osób należących kiedyś do Białego Legionu. Do aresztowań doszło jeszcze przed główną demonstracją.

Pierwsza umowa socjalna zawarta przez obecną władzę ze społeczeństwa białoruskim polegała na powszechnym dostępie do tanich kredytów oraz możliwości czasowych wyjazdów za granicę, w zamian za co cała władza miała zostać przekazana w ręce Łukaszenki, który nawet mówił, że Białorusinowi wystarczy „lufa i słonina” – zaznaczył gość Poranka Wnet.

Zdaniem Siarheja Czysłowa, Putin będzie starał się zbrojnie opanować Białoruś. – Istnieje wielkie niebezpieczeństwo okupacji Białorusi przez wojska rosyjskie. Sytuacja z Białym Legionem pokazuje, że Kreml rękoma białoruskich służb specjalnych chce usunąć tych, którzy mogliby stawić opór rosyjskiej okupacji.

Na pytanie o możliwe pozytywne scenariusze rozwoju wydarzeń na Białorusi odpowiedział: – Rosja prowadzi od lat intensywną politykę inkorporacji Białorusi i Ukrainy. Dlatego prezydentami zostali Janukowicz i Łukaszenko, aby łatwiej było to zrobić. Ale na Kremlu zdają sobie sprawę, że Rosja nie wytrzyma dwóch wojen, więc będą dążyli do scenariusza krymskiego, czyli pokojowego przejęcia Białorusi.

Unia Europejska na różne sposoby próbowała współpracować z Łukaszenką – i w sposób miękki, i na twardym kursie. Ale nic z tego nie wyszło. Wydaje się że Unia nie ma pomysłu, jak rozmawiać Łukaszenką – stwierdził gość Poranka Wnet.

ŁAJ

W prywatnych rozmowach politycy mówią o fałszowaniu wyborów, ale nikt nie jest zainteresowany zmianą ordynacji wyborczej

– Zwracaliśmy się do prezydenta, do posłów, do samego prezesa Jarosława Kaczyńskiego, ale nikt się tym nie zajmuje — mówił Marcin Dybowski z Ruchu Kontroli Wyborów–Ruchu Kontroli Władzy.

Za chwilę minie ustawowy termin zgłaszania zmian w ordynacji wyborczej – alarmuje Ruch Kontroli Wyborów–Ruch Kontroli Władzy, który od dawna domaga się reform w tej kwestii. Wskazuje, że są dwa źródła patologii – uchwały Państwowej Komisji Wyborczej oraz samowola samorządowców.

Jest mnóstwo nieprawidłowości wynikających z tego, że o szczegółach nie decyduje ordynacja wyborcza, tylko uchwały Państwowej Komisji Wyborczej, a jej działania są niezaskarżalne – stwierdził.

[related id=”14211″]Zdaniem przedstawiciela Ruchu Kontroli Wyborów–Ruchu Kontroli Władzy, problem jest jeszcze większy przy wyborach samorządowych: – Dokłada się jeszcze to, że te wybory są kontrolowane przez tych, którzy mają być wybrani.

Na przykład musimy wiedzieć, że pieczęcie, które służą do legalizowania dokumentacji wyborczej, są cały czas np. w sejfie u wójta i do tych pieczęci ma on dostęp — powiedział Marcin Dybowski.

Jako receptę wskazał zmianę systemową: – Poprzez prawodawstwo sejmowe należy wprowadzić rozwiązania, które wprost będą mówiły, że nie organizują tego samorządy. Trzeba dopuścić czynnik społeczny.

Na sobotę 22 kwietnia jest zaplanowane Forum RKW. Rozpocznie się o godz. 16.00 w siedzibie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Warszawie, ul. Foksal 3/5.

WJB

Min. Kownacki: Rząd Brazylii wynegocjował niższą kwotę za helikoptery; rząd PO-PSL wynegocjował niższą liczbę śmigłowców

Przy zakupie wojskowych śmigłowców Caracal Brazylijczycy potrafili w tym samym czasie wynegocjować znacznie lepsze warunki finansowe niż rząd PO-PSL – poinformował piątkowy „Nasz Dziennik”.

Według gazety takie wnioski płyną z analizy warunków kontraktu wynegocjowanego przez poprzedni rząd z koncernem Airbus Helicopters w porównaniu z umową, jaką ten producent zawarł z Brazylią.

„Nasz Dziennik” przypomina, że brazylijskie siły zbrojne kupiły od francuskiego koncernu 50 śmigłowców Eurocopter EC725 Super Cougar, obecnie wytwarzanych pod nazwą H225M Caracal. Francuzi chcieli początkowo otrzymać za te maszyny 2,5 mld euro (ponad 10 mld zł), ale ostatecznie Brazylijczycy wynegocjowali kwotę 1 mld 847 mln euro (czyli ok. 7,5-8 mld zł). Tymczasem rząd koalicji PO-PSL wynegocjował za 50 śmigłowców Caracal kwotę około 3 mld euro (13 mld zł).

Gazeta cytuje wiceministra obrony Bartosza Kownackiego, który przypomina, że poprzedni rząd zgodził się na zmniejszenie liczby zamawianych maszyn z 70 do 50 przy zachowaniu wartości kontraktu. „W Brazylii rząd wynegocjował niższą kwotę za zamawiane helikoptery, a w Polsce rząd PO-PSL wynegocjował niższą liczbę śmigłowców” – mówi gazecie wiceminister Kownacki.

Zdaniem „Naszego Dziennika”, o fiasku kontraktu na dostawy śmigłowców H225M Caracal przesądził brak umowy offsetowej. Wartość offsetu dla Brazylii była wyższa niż w Polsce (przekraczała 100 proc. wartości kontraktu przy zastosowaniu tzw. mnożników offsetowych). Cytowany przez gazetę Kownacki twierdzi, że offset proponowany Polsce przez AH miał wartość 3 mld zł wobec kontraktu o wartości 13 mld zł.

Źródło: PAP

lk

Adam Borowski: Za zgodę na podpisanie umowy SKW z FSB Donald Tusk powinien stanąć przed Trybunałem Stanu

Zdaniem byłego opozycjonisty z lat PRL, organizatorzy demonstracji na Dworcu Centralnym liczyli na większą frekwencję, a przyszli tylko działacze i parlamentarzyści z Platformy Obywatelskiej.

Zdaniem Adama Borowskiego, huczne przywitanie Donalda Tuska w Warszawie miało przykryć sprawę, w której były premier zeznawał w prokuraturze, czyli podpisania umowy o współpracy między Służbą Kontrwywiadu Wojskowego a rosyjskim wywiadem: – Polskie służby w 2010 roku bez formalnej zgodny swojego przełożonego, czyli Donalda Tuska, rozpoczęły współpracę ze służbami wrogiego państwa, jakim jest Rosja. W tej sprawie mamy do czynienia z co najmniej brakiem nadzoru nad służbami i niedopełnieniem obowiązków przez Donalda Tuska.

[related id=14055]

Jak podkreśli szef Warszawskiego Klubu Gazety Polskiej, akcja przywitania Donalda Tuska nie spełniła oczekiwań polityków opozycji. – W komitecie powitalnych na Dworcu Centralnym przeważali funkcjonariusze partyjni z Platformy, posłowie, senatorowie oraz działacze młodzieżówki z tej partii. Na peronie nr trzy Donalda Tuska przyszedł witać aparat partyjny. Z pewnością organizatorzy spodziewali się większej frekwencji, ponieważ zamknięto wcześniej całą ulicę dla manifestantów.

Na peronie doszło do przemieszania się demonstrantów i były akty agresji. Mój transparent został naderwany w trakcie przepychanek z działaczami KOD. Ale do większych rękoczynów nie doszło – przyznał Adam Borowski.

Gość Popołudnia Wnet podkreślił, że najwięcej do przegrania na powrocie przewodniczącego Rady Europejskiej może mieć obecny przewodniczący Platformy – Donald Tusk na tle liderów opozycji jawi się jako człowiek dużo sprawniejszy i posiadający pewną charyzmę. Wiec wzbudził nadzieje opozycji, że wróci do krajowej polityki. Dla Grzegorza Schetyny powrót Donalda Tuska w szeregi Platformy Obywatelskiej oznaczałby degradację. Dalego będzie się starał wypchnąć Tuska jako kandydata opozycji w wyborach prezydenckich.

Jeden z posłów opozycji mówił, że za fakt współpracy SKW z rosyjskim FSB, Donald Tusk powinien co najmniej stanąć przed Trybunałem Stanu – zaznaczył w Popołudniu Wnet Adam Borowski.

ŁAJ

PiS zamierza „skończyć z PRL w MSZ” i wprowadzić projekt zmian w służbie zagranicznej; opozycja chce odrzucenia projektu

Państwo polskie zasługuje na osoby, które chcą w pełni służyć Rzeczypospolitej, które nie mają w życiorysie uwikłania w kolaborację z systemem sowieckim – powiedział minister Witold Waszczykowski.

PiS uważa, że projekt zmian w ustawie o służbie zagranicznej kończy z PRL-em w MSZ. Opozycja ocenia, że proponowane rozwiązania spowodują chaos i służą wprowadzeniu do dyplomacji osób związanych z PiS. PO, Nowoczesna, PSL i Kukiz’15 chcą odrzucenia projektu w pierwszym czytaniu.

Sejm przeprowadził w czwartek pierwsze czytanie przygotowanego przez MSZ projektu nowelizacji ustawy o służbie zagranicznej, który przewiduje m.in. wygaśnięcie – po 6 miesiącach od dnia wejścia w życie ustawy – stosunku pracy nawiązanego z członkami służby zagranicznej, chyba, że przed upływem tego terminu zostaną im zaproponowane nowe warunki pracy lub płacy. Stosunek pracy wygaśnie także, jeżeli członek służby zagranicznej nie przyjmie nowych warunków pracy lub płacy.

Ponadto projekt zakłada, że funkcjonariusze i współpracownicy komunistycznego aparatu bezpieczeństwa nie będą mogli pełnić służby zagranicznej – ma to dotyczyć osób, które do 31 lipca 1990 r. pracowały lub pełniły służbę albo były współpracownikami organów bezpieczeństwa państwa w rozumieniu tzw. ustawy lustracyjnej. Stosunek pracy z tymi osobami wygaśnie w ciągu 30 dni.

Wiceszef MSZ Jan Dziedziczak, prezentując projekt w Sejmie, mówił, że dotychczas w polskiej dyplomacji funkcjonowali ludzie związani z systemem komunistycznym, a nawet zdarzały się osoby, które były tajnymi współpracownikami służb bezpieczeństwa. – To było coś szczególnie niestosownego, że zdarzało się tak, że osoby takie miały za zadanie np. opiekowanie się Polonią, opiekowanie się ludźmi, którzy zostali bardzo skrzywdzeni w wielu przypadkach przez władzę komunistyczną – oświadczył wiceminister.

My chcemy to zmienić, bo państwo polskie zasługuje na osoby, które chcą w pełni służyć Rzeczypospolitej, które nie mają w życiorysie uwikłania w kolaborację z systemem sowieckim czy to formalną, czy to nieformalną – powiedział wiceszef MSZ. Dodał, że dziś osoby związane z dawnym systemem są już w służbie zagranicznej niepotrzebne i „stanowią jedynie zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa i interesu Rzeczypospolitej”.

Podkreślił, że aby uzupełnić kadry, MSZ „otwiera szeroko drzwi” dla kandydatów z Akademii Dyplomatycznej, która – jak zaznaczył – w tym roku ma rekordowo dużą liczbę słuchaczy, dwa razy więcej niż w roku ubiegłym. Podkreślił też, że trzeba skończyć „z biurokracją i doprowadzić do sytuacji, że procent dyplomacji w polskiej dyplomacji będzie wysoki, tak jak wymagają tego europejskie standardy”.

Według niego obecnie „niestety, ten zbiurokratyzowany twór, jakim jest w tej chwili służba zagraniczna, jest targany patologiami w stylu klanowości i kolesiostwa”. „To trzeba zmienić” – podkreślił wiceszef MSZ.

Posłanka PiS Małgorzata Gosiewska, odnosząc się do proponowanych zmian, powiedziała, że „po 28 latach doczekaliśmy się wreszcie momentu, kiedy możemy mówić o reformie w służbie zagranicznej, bo w międzyczasie powoływano nowe służby, reformowano instytucje państwa, a MSZ jaki był, taki jest”.

Posłanka PiS oceniła, że do dziś w resorcie pracują „oficerowie PRL-owskiej bezpieki”. – Może to Państwu nie przeszkadza, ale nam akurat tak i interesowi państwa polskiego również – powiedziała, zwracając się do posłów opozycji: PO i Nowoczesnej.

Według Gosiewskiej, w MSZ obecnie wciąż pracują osoby, które zaczynały karierę w latach 80. od „śledzenia emigracji, donoszenia na kolegów”. – Byli współpracownicy PRL-owskiej bezpieki oraz absolwenci wybitnej rosyjskiej uczelni już w tym resorcie zatrudnienia mieć nie będą, doczekaliśmy tego momentu, koniec z PRL-em w MSZ – powiedziała posłanka.

Gosiewska oceniła, że w resorcie pracują także osoby, które „nie tylko nie utożsamiają się ze służbą zagraniczną, ale też po prostu nic nie robią”. Stwierdziła, że istniała ustawowa możliwość rozstania się z takimi pracownikami poprzez regularne oceny okresowe, ale w praktyce „ograniczano się do przeniesienia źle ocenianego pracownika do innej komórki”.

Słyszymy, że to będzie chaos w służbie dyplomatycznej, demontaż czy wręcz paraliż, ale propozycje przedstawione przez rząd pani premier Beaty Szydło nie mają charakteru czystki, jak Państwo mówicie, jak przedstawia to tzw. totalna opozycja, a stanowi to próbę systemowego i dawno oczekiwanego uporządkowania wybranych zagadnień, w tym m.in. kwestii kadrowych – mówiła Gosiewska.

Jak zaznaczyła, zadaniem MSZ jest aktywnie współuczestniczyć w tworzeniu polskiej polityki zagranicznej. – Jednak gdy przyjrzymy się bliżej samej strukturze organizacyjnej ministerstwa, proporcjom pomiędzy komórkami organizacyjnymi zajmującymi się obsługą ministerstwa a komórkami zajmującymi się zagadnieniami politycznymi, to zrozumiemy, że ten resort nawet przy woli politycznej jego szefa nie był w stanie realizować swoich podstawowych założeń – stwierdziła.

Z kolei Rafał Trzaskowski (PO), zwracając się do polityków PiS podkreślił, że PRL skończył się 27 lat temu. – Ci straszni ludzie, o których Państwo mówicie, wprowadzili nas do NATO, do Unii Europejskiej – powiedział.

W momencie, kiedy decydują się losy Unii Europejskiej, w momencie kiedy Wielka Brytania wychodzi z Unii, przeredagowywany jest porządek globalny, kiedy decydują się najważniejsze kwestie bezpieczeństwa, wy chcecie wprowadzić największy chaos i niepewność w polskiej dyplomacji – mówił polityk PO do polityków PiS.

W jego ocenie prawdziwym celem projektu jest wprowadzenie do polskiej dyplomacji współpracowników PiS. – Wy nie ufacie ludziom, którzy mówią wam prawdę, i dlatego chcecie usunąć specjalistów i wprowadzić na ich miejsce swoich wiernych akolitów – stwierdził Trzaskowski.

Klub PO złożył wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu. Odrzucenia projektu chce również klub Nowoczesnej. Jak mówił poseł Nowoczesnej Adam Szłapka, polityka zagraniczna rządu PiS i ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego jest książkowym zobrazowaniem powiedzenia „ryba psuje się od głowy”.

W ciągu półtora roku funkcjonowania ministra Waszczykowskiego na stanowisku szefa MSZ potrafiliście doprowadzić całkiem dobrze zorganizowaną dyplomację, która wprowadziła Polskę do UE i NATO, do takiego stanu, że nie jest w stanie żadnego projektu zrealizować – powiedział, zwracając się do polityków PiS.

Jak mówił, PiS doprowadził dyplomację do „całkowitej kompromitacji” na szczycie unijnym, podczas którego przy sprzeciwie polskiego rządu przedłużono mandat szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska. Szłapka stwierdził, że planowana „dezubekizacja” i „dekomunizacja” służby dyplomatycznej to „skrajna hipokryzja”.

Bo to wy powołaliście na ambasadora w Berlinie TW Wolfganga – powiedział, zwracając się do posłów PiS i nawiązując do sprawy ambasadora Polski w Niemczech, Andrzeja Przyłębskiego – na początku marca poznański oddział IPN udostępnił teczkę personalną tajnego współpracownika o pseudonimie „Wolfgang”, dotyczącą Przyłębskiego.

Według posła Nowoczesnej, wygaszenie stosunków pracy z członkami służby zagranicznej to „bolszewicka czystka”, która otwiera furtkę do zatrudniania w służbie zagranicznej „misiewiczów”.

Mówcie rzeczy prawdziwe: zwalniamy ludzi, bo chcemy zatrudnić swoich – powiedział z kolei poseł Kukiz’15, Grzegorz Długi, w debacie nad projektem. Według niego projekt wyraża chęć wprowadzenia „złej ustawy, w złym, niecnym celu”. – Jeżeli chcecie wprowadzić tę ustawę, to łamiecie przepisy prawa, łamiecie konstytucję przynajmniej w dwóch przepisach, łamiecie porozumienia międzynarodowe związane z międzynarodową organizacją pracy, łamiecie ustawę o związkach zawodowych – mówił Długi, zwracając się do posłów PiS.

Zdaniem Długiego, tym projektem politycy PiS „łamią prawo, posługując się mianem aniołów”. – Nie jesteście aniołami, jesteście aniołami śmierci. Ta ustawa nie zasługuje na żadne poparcie. Ta ustawa nie jest żadną reformą – dodał Długi. Poinformował, że również klub Kukiz’15 składa wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu.

Podobny wniosek złożył klub PSL. Jak mówił w debacie poseł Marek Sawicki (PSL), w czasie międzynarodowych zawirowań związanych m.in. z Brexitem „nasi dyplomaci żyją perspektywą wygaszenia stosunków pracy”. W jego ocenie, rozwiązania zawarte w projekcie będą prowadzić do likwidacji polskiej służby zagranicznej. – Wam nie zależy na Polsce, na polskiej gospodarce, na dobrym imieniu Polski. Wam zależy na wewnętrznych rozgrywkach w kraju – powiedział pod adresem polityków PiS.

Jeśli jeszcze nie tak dawno mieliśmy teorię budowania wielkiego Międzymorza, teraz Trójmorza, a za chwilę się okaże, że pojezierza, to pytanie, po co ładujecie się w tego typu rozwiązania. Jeżeli w dyplomacji potrzebne są osoby wolne, niezawisłe i nieuwikłane w poprzedni system, to pozbądźcie się Piotrowicza, Jasińskiego, Przyłębskiego, Kryże. Przecież do tego nie potrzeba żadnej ustawy, to można zrobić jednym ruchem kadrowym – powiedział Sawicki.

Odpowiadając na pytania posłów ws projektu, wiceminister Dziedziczak powiedział m.in., że od 1944 roku do okresu po roku 1989 pracę w MSZ można było dostać dlatego, że należało się do rodziny dygnitarza partyjnego albo wysokiego urzędnika MSZ, a nie dzięki kompetencjom. – To była ta klanowość, to była ta patologia. Teraz tak nie będzie – oświadczył.

MSZ zaproponowało w tym roku pracę największej ilości absolwentów Krajowej Szkoły Administracji Publicznej ze wszystkich organów administracji publicznej. To jest ta otwartość, ta szansa dla wszystkich ze względu na ich kompetencje – mówił wiceszef MSZ.

Według Dziedziczaka, liczba zwolnionych osób ze służby dyplomatycznej będzie „mniejsza niż w latach koalicji PO-PSL”. – Wtedy to było ok. 300 osób. Teraz to będzie nawet kilkakrotnie mniej – zapowiedział.

Wiceszef MSZ zaznaczył, że w projekcie ustawy podkreślany jest etos urzędnika służby zagranicznej. – Służba zagraniczna, jak sama nazwa wskazuje, jest służbą dla Polski – mówił. Zdaniem Dziedziczaka, służba zagraniczna to praca wtedy, kiedy wymaga tego interes Polski, także w święta, w dni wolne, wieczorami. – My chcemy to podejście, oczywiste w wielu krajach, wprowadzić – oświadczył.

Zapowiedział, że podczas weryfikacji osób pełniących służbę zagraniczną mają być brane pod uwagę potrzeby służby zagranicznej, środki budżetowe i etatowe, a także ocena dotychczasowej służby.

Reforma ma unowocześnić MSZ, chcemy doprowadzić do sytuacji, że Polska będzie miała służby profesjonalne, nieobarczone żadnymi elementami z przeszłości, które uniemożliwiałyby dyplomacie skuteczną pracę dla Polski. Zależy nam, by to nowoczesne podejście, obecne w innych krajach UE, było także widoczne w naszych służbach dyplomatycznych – podsumował.

Źródło: PAP

lk

Marek Opioła: służby przedstawiły sejmowej komisji ds. służb specjalnych informacje o zagrożeniach ekstremistycznych

„W świetle wydarzeń w Europie doszliśmy do wniosku, że wiele zdarzeń ekstremistycznych jest wynikiem działań osób, które zradykalizowały się podczas pobytu w więzieniach” – powiedział PAP Opioła.

Komisja ds. służb specjalnych uzyskała w czwartek informacje ABW, SKW i Służby Więziennej dotyczące zagrożeń ekstremistycznych – poinformował przewodniczący komisji Marek Opioła (PiS). „Na szczęście jest to wszystko pod kontrolą” – zapewnił w rozmowie z PAP.

Sejmowa komisja zajęła się w czwartek informacjami szefów Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służby Kontrwywiadu Wojskowego i dyrektora generalnego Służby Więziennej „na temat rozpoznawania, zapobiegania i zwalczania zagrożeń wynikających z aktywności środowisk ekstremistycznych w Polsce”.

Marek Opioła wyjaśnił, że rozszerzenie katalogu dopytywanych o tę sprawę instytucji o Służbę Więzienną wynikało z oceny ostatnich zdarzeń i sytuacji w Europie.

W świetle wydarzeń w Europie doszliśmy do wniosku, że wiele zdarzeń ekstremistycznych jest wynikiem działań osób, które zradykalizowały się podczas pobytu w więzieniach – powiedział PAP Opioła. – Idąc tym tropem, komisja doszła do wniosku, że powinniśmy poprosić Służbę Więzienną o informacje, jak to wygląda w naszych więzieniach – czy taki trend jest zauważalny, czy SW monitoruje tego typu problemy i czy współdziała z innymi służbami państwa – m.in. służbami specjalnymi i policją – wyjaśnił.

[related id=”13231″]

Przewodniczący komisji powiedział, że swoją ocenę zagrożeń ekstremistycznych przedstawili też wiceszef Służby Kontrwywiadu Wojskowego, ppłk Marek Utracki, i wiceszef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, płk Jacek Gawryszewski. – Pytaliśmy i zwracaliśmy uwagę na to, jak te służby monitorują tego typu zagrożenia ekstremistyczne i jak to wygląda w Wojsku Polskim.

Mieliśmy wielu żołnierzy, którzy odbywali misje poza granicami kraju. Każda z nich miała inną specyfikę, ale są zauważane w Wojsku Polskim przypadki przechodzenia na inną wiarę – powiedział szef komisji. – To jednostkowe, pojedyncze przypadki, ale interesowało nas, jak instytucje zajmujące się monitoringiem i ochroną przed zagrożeniami te sprawy obserwują. Przedstawiono nam informacje w tym zakresie. Nie sprecyzował szczegółów, zasłaniając się tajnym przebiegiem obrad komisji.

Posłowie pytali też ABW o to, czy i jak inne państwa próbują wpływać na takie środowiska i radykalizować je, np. Federacja Rosyjska. – Na szczęście informacje są uspokajające – że pod tym względem nie mamy jakiegoś znaczącego zagrożenia – zapewnił Opioła.

Mamy różnego rodzaju grupy, które odwołują się do wielu ideologii – zarówno lewackich, jak i skrajnie prawicowych – czy ludzi walczących z państwem jako takim, jego strukturą. Rozmawialiśmy o tych grupach w kontekście naszych zachodnich sąsiadów i niemieckich problemów z takimi grupami, gdzie są one realnym zagrożeniem. Interesowała nas współpraca w tym względzie z niemieckimi odpowiednikami i wymiana informacji – mówił.

Na szczęście to wszystko jest pod kontrolą – zapewnił Marek Opioła. Powiedział jednak, że przedstawiciele służb zwracali uwagę na potrzebę dopracowania przepisów i naszego stanu prawnego do przyszłych możliwych zagrożeń.

Źródeł: PAP

lk

Krzysztof Szczerski: Brane są pod uwagę dwie daty spotkania prezydentów Andrzeja Dudy i Donalda Trumpa

Dwie naturalne daty spotkania prezydenta Polski Andrzeja Dudy z prezydentem USA Donaldem Trumpem to koniec maja podczas szczytu NATO w Brukseli lub początek lipca w Polsce podczas szczytu Trójmorza.

Szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski podkreślił, że szef MSZ Witold Waszczykowski podczas środowego spotkania w Waszyngtonie z sekretarzem stanu Rexem Tillersonem „mówił o dwóch naturalnych datach, które są już w kalendarzu wpisane jako potencjalne daty tej rozmowy” prezydentów Polski i USA.

Są to: „spotkanie NATO w Brukseli z końcem maja i wciąż aktualne, otwarte zaproszenie dla pana prezydenta Trumpa do odwiedzenia Polski na początku lipca jako gościa szczytu Trójmorza” – powiedział minister.

To są te dwie daty, o których będę także ja rozmawiał w przyszłym tygodniu w Waszyngtonie. Natomiast czy do tego dojdą jeszcze inne możliwości, to będzie wynikało także z pewnej gotowości strony amerykańskiej, jeśli chodzi o te rozmowy. Te dwie daty są datami, które są już dzisiaj na stole i o nich możemy mówić jako o konkretnych propozycjach takiej rozmowy – dodał Szczerski.

Szef gabinetu prezydenta będzie przebywał w USA od 26 do 28 kwietnia. Z kolei w niedzielę do Stanów Zjednoczonych udaje się szef BBN Paweł Soloch. Soloch i Szczerski w Waszyngtonie mają spotkać się z doradcą prezydent USA ds. bezpieczeństwa narodowego, gen. Herbertem McMasterem, i z podsekretarzem stanu ds. politycznych w Departamencie Stanu, Thomasem Shannonem.

Jesteśmy na bardzo intensywnym etapie politycznych relacji polsko-amerykańskich – powiedział Szczerski. Podkreślił, że „one konkludują, podążają w ślad ważnego wydarzenia – powitania drugiej grupy żołnierzy amerykańskich, którzy przyjechali do Polski pod flagą natowską” i wizyty naczelnego dowódcy sił sojuszniczych w Europie, gen. Curtisa Scaparrottiego.

Zaznaczył, że strategia budowania relacji polsko-amerykańskich na ten rok jest realizowana zgodnie z przyjętym harmonogramem. – On oczywiście nas zbliża do momentu, gdy obaj prezydenci się spotkają i będą na ten temat rozmawiali. Na tym polega budowanie tej strategii, że na razie intensyfikujemy kontakty polityczne wszystkich wysłanników prezydenta w relacjach z Ameryką, by zbudować agendę, treść na rozmowy obu prezydentów – powiedział. – Kolejne spotkania nas do tego przybliżają. Mam nadzieję, że zrealizujemy te rozmowy w tym roku i będzie to rozmowa z treścią, agendą, substancją – dodał minister.

W lutym w Waszyngtonie Krzysztof Szczerski przekazał w imieniu prezydenta Andrzeja Dudy i prezydent Chorwacji Kolindy Grabar-Kitarović zaproszenie dla prezydenta Trumpa do złożenia wizyty w Polsce. Jak wówczas informowano, przywódcy Polski i Chorwacji chcieliby, aby wizyta prezydenta Trumpa odbyła się podczas zaplanowanego na lipiec we Wrocławiu Forum Państw Trójmorza. To wspólna inicjatywa prezydentów Polski i Chorwacji dotycząca współpracy krajów Europy Środkowo-Wschodniej w obszarach energetyki, transportu, cyfryzacji i gospodarki.

Minister Szczerski dodał, że w relacjach z USA Polska przechodzi od spraw bezpieczeństwa do spraw politycznych i gospodarczych.

Poinformował również, że w czwartek minister spraw zagranicznych zdał prezydentowi relację z rozmowy, którą odbył z Tillersonem. Jak dodał, w piątek w Pałacu Prezydenckim będzie gościć przewodniczący Izby Reprezentantów USA Paul Ryan wraz z delegacją.

Pan prezydent będzie rozmawiał ze spikerem Ryanem zarówno o wewnętrznej dynamice polityki amerykańskiej, pracach legislacyjnych, które dzieją się w Izbie Reprezentantów, ale także oczywiście o relacjach polsko-amerykańskich w wymiarze strategicznym, jakim są relacje bezpieczeństwa – powiedział.

Szczerski podkreślił, że w przyszłym tygodniu w Nowym Jorku będzie kontynuował „zbliżającą się do finału” kampanię na rzecz wsparcia kandydatury Polski na niestałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ. – Głosowanie w pierwszych dniach czerwca, więc teraz jest ostatnia już prosta, kiedy będziemy o te głosy zabiegać, bo to wciąż jest sprawa, o którą należy zabiegać nieustannie i mamy nadzieję, że wynik będzie pozytywny – dodał prezydencki minister.

Źródło: PAP

lk

Odejście Antoniego Macierewicza to zaniechanie wyjaśniania katastrofy smoleńskiej i koniec projektu obrony terytorialnej

– Nie wszyscy i nie od razu chcieli wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej – powiedział Tomasz Sakiewicz. Szef „Gazety Polskiej” uważa, że rozdmuchiwanie sprawy Misiewicza to atak na szefa MON.

 

Gościem Krzysztofa Skowrońskiego w Poranku WNET był redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz. Publicysta komentował spór między „Gazetą Polską” a środowiskiem skupionym wokół portalu wPolityce.pl.  Jego zdaniem korzenie sporu sięgają czasu zaraz po katastrofie smoleńskiej.

Tomasz Sakiewicz uważa, że część dziennikarzy nie chciała przyjąć wszystkich wniosków z przebiegu zdarzeń, że „dali się wkręcić” w narrację promowaną przez ówczesny sztab wyborczy PiS, który bał się jakichkolwiek wzmianek o możliwości zamachu. Dziennikarz pyta, dlaczego tak wielu dziennikarzy „dało sobie zatkać usta” ?  Tymczasem, „nawet gdyby tego zamachu nie było, trzeba było rozważyć również taką hipotezę”.

Trzeba się zastanowić, dlaczego ludzie, którzy są teraz po naszej stronie, wtedy nie mieli wątpliwości co do tego, że nie mógł być to zamach? Dlaczego tłumaczono, że to, co robimy, jest paranoiczne?

[related id=”13923″]

Spór między dwoma środowiskami dziennikarskimi  rozgorzał wokół sprawy byłego współpracownika Antoniego Macierewicza – Bartłomieja Misiewicza. Tomasz Sakiewicz uważa, że za rozdmuchiwaniem sprawy Misiewicza stoi w istocie atak na szefa resortu obrony narodowej i próba wymuszenia jego dymisji.  Spory wokół Antoniego Macierewicza dotyczą zawsze spraw najbardziej drażliwych – kiedyś lustracji i WSI, dziś katastrofy smoleńskiej. Ewentualne odejście ministra obrony narodowej będzie oznaczało – zdaniem naszego gościa – nie tylko  koniec śledztwa smoleńskiego, ale też zaniechanie reform w wojsku, np rozwijania projektu obrony terytorialnej.

Nie broniliśmy Misiewicza – tylko Antoniego Macierewicza.  Dziś odejście Macierewicza oznacza zamknięcie sprawy smoleńskiej. Gdyby był to tylko atak zewnętrzny, to nie byłoby problemu, jednak jest cała grupa dziennikarzy, również prawicowi. Ten konflikt dotyczy rzeczy zasadniczych – chodzi o to, co jest dla nas kluczowe: polski honor, sprawa smoleńska, bezpieczeństwo armii.

jn/ax

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

[related id=”13923″]

ZNP: Nie wolno zmarnować potencjału gimnazjów. W Sejmie złożono ponad 910,5 tys. podpisów pod wnioskiem o referendum

Gimnazja są wartością wynikającą z ogromnego potencjału zgromadzonego w środowisku nauczycieli, rodziców, uczniów, samorządów, i nie można jej zmarnować – uważa prezes ZNP, Sławomir Broniarz.

Szef Związku Nauczycielstwa Polskiego stwierdził, że gimnazja nie tylko reprezentują olbrzymi potencjał, ale same w sobie są rzeczą dobrą: – Bronią się swoimi wynikami, atrakcyjnością oferty, jakością pracy, więc nie ma powodu, żebyśmy niszczyli to, co dobre.

Zapytany o argument przywrócenia pełnowartościowego liceum odparł: – Rzecz jest nie w strukturze, ale w tym, czego będziemy uczyć polskich uczniów i kto to będzie robił. Zmiany wymaga przede wszystkim podstawa programowa. Nie możemy tkwić w takim chaotycznym korowodzie generowanym przez decyzje ministra edukacji narodowej, zapisane w podstawie programowej. Chcemy, aby podstawa była zdecydowanie szczuplejsza. Odpowiadająca na zapotrzebowanie dzisiejszego społeczeństwa.

[related id=”14243″]Pytanie referendalne, pod którym zbierano podpisy, brzmi: „Czy jest Pani/Pan przeciw reformie edukacji, którą rząd wprowadza od 1 września 2017 roku?”.

Z inicjatywą przeprowadzenia referendum wystąpił Związek Nauczycielstwa Polskiego. Pod koniec stycznia zawiązał się komitet referendalny, w skład którego weszli przedstawiciele partii politycznych, stowarzyszeń, organizacji i ruchów społecznych popierających pomysł referendum, m.in. ruchu „Rodzice przeciwko reformie edukacji”, koalicji „’Nie’ dla chaosu w szkole”, Kongresu Kobiet, Krajowego Porozumienia Rodziców i Rad Rodziców, Społecznego Towarzystwa Oświatowego, Krajowego Forum Oświaty Niepublicznej, OPZZ, PO, Nowoczesnej, PSL, Razem i Inicjatywy Polska.

Przyszliśmy tu po to, by po pierwsze: zademonstrować obywatelski sprzeciw wobec tego, co się dzieje w sferze polityki edukacyjnej, po drugie: by zaapelować do marszałka Sejmu o niezwłoczne przeprowadzenie debaty parlamentarnej, w wyniku której Sejm podejmie decyzję o przeprowadzaniu referendum — powiedział prezes ZNP Sławomir Broniarz w czwartek na konferencji w Sejmie.

Przypomniał, że zbiórkę podpisów pod wnioskiem rozpoczęto 1 lutego: – W ciągu dwóch zimowych miesięcy zebraliśmy ponad 900 tysięcy podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum szkolnego — powiedział. Jak podał, jest to dokładnie 910 558 podpisów.

[related id=”12721″ side=”left”]Broniarz podziękował wszystkim, którzy zbierali podpisy. Podał, że przykładowo ZNP zebrał ponad 550 tys. podpisów, PO — ponad 209 tys., Nowoczesna — ponad 56 tys. podpisów, rodzice — ponad 50 tys. podpisów.

Minister edukacji narodowej Anna Zalewska pytana w czwartek w Radiu RMF FM o obywatelski wniosek dotyczący referendum w sprawie reformy edukacji powiedziała, że uszanuję podpisy, bo jest zwolenniczką wypowiedzi obywateli: – To posłowie zdecydują, czy referendum będzie, czy nie — dodała.

Aby złożyć obywatelski wniosek o przeprowadzenie ogólnopolskiego referendum, jego inicjatorzy muszą zebrać co najmniej 500 tys. podpisów osób popierających tę ideę. Uchwałę w sprawie referendum ogólnokrajowego Sejm podejmuje większością głosów, w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.

Reforma edukacji, w ramach której zmieniona zostanie m.in. struktura szkół, rozpocznie się od roku szkolnego 2017/2018. W miejsce obecnie istniejących typów szkół zostaną wprowadzone stopniowo: 8-letnia szkoła podstawowa, 4-letnie liceum i 5-letnie technikum oraz dwustopniowe szkoły branżowe; gimnazja mają zostać zlikwidowane.

WJB/PAP