Poznań: Pożegnano polskich lotników, którzy od 1 maja do końca sierpnia br. będą patrolować niebo nad krajami bałtyckimi

W skład Polskiego Kontyngentu Wojskowego wejdą cztery samoloty F-16, ok. 135 żołnierzy i pracowników wojska. Jego trzon będzie stanowił Orlik 7 z 31. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Krzesinach.

W 31. Bazie Lotnictwa Taktycznego w poznańskich Krzesinach pożegnano w środę polskich lotników, którzy 1 maja rozpoczną dyżur bojowy w ramach natowskiej misji nadzoru nad przestrzenią powietrzną państw bałtyckich.

Misja Baltic Air Policing polega na patrolowaniu przestrzeni powietrznej nad Litwą, Łotwą i Estonią, które nie mają własnego lotnictwa myśliwskiego. Trwa ona od wejścia tych państw do NATO. Sojusznicy wysyłają swoje samoloty na czteromiesięczne zmiany. Polska weźmie udział w misji po raz siódmy, po raz pierwszy wyśle wielozadaniowe samoloty F-16, a nie myśliwce MiG-29.

W skład kontyngentu wejdą cztery samoloty F-16 oraz ok. 135 żołnierzy i pracowników wojska. Trzon Polskiego Kontyngentu Wojskowego Orlik 7 wystawi 31. Baza Lotnictwa Taktycznego z poznańskich Krzesin, gdzie żołnierzy odlatujących na Litwę żegnały ich rodziny, samorządowcy oraz przedstawiciele głównych dowództw.

[related id=”13923″]- Jest to misja niezwykle ważna, bo jest to zapewnienie bezpieczeństwa państwom bałtyckim. Jest to także misja historyczna, gdyż po raz pierwszy będziemy ją realizować w tym rejonie na samolotach F-16. Wierzę, że komponent, któremu powierzono to zadanie, będzie powodem do dumy nie tylko dla Dowództwa Generalnego, ale dla całej Rzeczypospolitej – powiedział dowódca generalny rodzajów sił zbrojnych gen. dyw. Jarosław Mika.

Dowodzenie nad kontyngentem przejął gen. bryg. Andrzej Tuz z Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych. – Dzisiaj zaczynamy pisać kolejne karty udziału sił zbrojnych Rzeczypospolitej w utrzymywaniu pokoju w Europie i na świecie. Głównym zadaniem PKW Orlik 7 jest nadzorowanie przestrzeni powietrznej w rejonie państw bałtyckich. Nasza obecność w tych krajach jednocześnie wpisuje się w postanowienia podjęte podczas szczytu NATO w Warszawie, tj. wzmocnienie flanki wschodniej sojuszu. Istotne jest to, że za dwa miesiące wysyłamy kolejny kontyngent – kompanię czołgów na Łotwę. I to między innymi od PKW Orlik 7 będzie zależeć ich bezpieczeństwo – podkreślił Tuz.

Nasi koledzy na samolotach F-16 wykonują misję na Bliskim Wschodzie. Realizują te zadania bardzo dobrze i mam nadzieję, że wy będziecie wykonywać je na takim samym, a może nawet wyższym poziomie. Wierzę, że biało-czerwona szachownica na waszych skrzydłach dalej będzie wskazywała patos i dobre imię polskiego żołnierza. Rodzinom życzę wytrwałości i spokoju w oczekiwaniu na powrót swoich najbliższych. Wiem, ile to kosztowało moją rodzinę, gdy sam dwukrotnie byłem na misjach – dodał.

Żołnierze na Litwę polecą w czwartek. Misja kontyngentu rozpocznie się 1 maja i potrwa do 31 sierpnia.

Polacy, podobnie jak poprzednie kontyngenty Orlik, będą stacjonowali w bazie w litewskich Szawlach (lit. Šiauliai). Zastąpią tam lotników z Holandii. Do Ämari w Estonii, gdzie od stycznia dyżurują Niemcy, przyleci kontyngent z Hiszpanii z pięcioma samolotami F-18 i ok. 130 żołnierzami.

W najbliższej misji Polska będzie państwem wiodącym, co oznacza, że polscy lotnicy będą pełnili dyżury bojowe przez 24 godziny na dobę przez cały okres misji. W 2016 r., gdy Polska poprzednio uczestniczyła w Baltic Air Policing, miała status państwa wspierającego – po tygodniowym dyżurze następował tydzień szkolenia na przemian z innym państwem wspierającym.

Koszty użycia PKW zaplanowano na 8 mln zł. Dowódcą kontyngentu jest ppłk pil. Piotr Ostrouch, starszy inspektor bezpieczeństwa lotów w bazie na poznańskich Krzesinach. Tam na początku kwietnia odbyło się ćwiczenie Orlik-17, a kontyngent przeszedł certyfikację. „Celem certyfikacji było sprawdzenie gotowości kontyngentu do realizacji zadań mandatowych w rejonie misji. Sprawdzane były siły i środki wydzielone do PKW Orlik 7 w obszarach operacyjnym, logistycznym i ochrony wojsk” – poinformowało Dowództwo Operacyjne RSZ.[related id=”14591″ side=”left”]

Postanowienie o użyciu kontyngentu prezydent Andrzej Duda, na wniosek rządu i z kontrasygnatą premier Beaty Szydło, podpisał 13 kwietnia. Określa ono maksymalną liczebność kontyngentu na 140 żołnierzy i pracowników wojska, a okres użycia wojska – na 18 kwietnia-15 września (daty różnią się od faktycznego okresu dyżuru ze względu na konieczność przebazowania żołnierzy przed i po misji).

Rotacyjną misję Baltic Air Policing (BAP) sojusz rozpoczął w 2004 r. W 2012 r. przedłużono ją bezterminowo. Polacy pełnili dyżury w latach 2006, 2008, 2010, 2012, 2014 i 2016.

Główny cel BAP to patrolowanie i niedopuszczenie do naruszenia przestrzeni powietrznej Estonii, Litwy i Łotwy oraz udzielanie pomocy samolotom wojskowym i cywilnym w sytuacjach awaryjnych występujących podczas lotu.

Rutynowo zmiany składały się z czterech myśliwców z jednego państwa NATO. Wobec konfliktu rosyjsko-ukraińskiego dyżurujący na początku 2014 r. Amerykanie zwiększyli swój kontyngent. Do końca sierpnia 2015 r. jednorazowo w misji uczestniczyły cztery państwa NATO (w tym jedno stacjonujące rotacyjnie w Malborku). Od września 2015 r. równocześnie w państwach bałtyckich stacjonują kontyngenty z dwóch państw NATO. Do tej pory dyżury w misji BAP pełniło 17 państw.

Kontyngent, który będzie dyżurował w Szawlach, to druga misja zagraniczna polskich F-16. W lipcu 2016 r., tuż przed szczytem NATO, kontyngent z czterema wielozadaniowymi myśliwcami odleciał do bazy w Kuwejcie. Stamtąd Polacy prowadzą rozpoznanie lotnicze nad terytorium Iraku, wspierając operację Inherent Resolve (OIR) przeciwko tzw. Państwu Islamskiemu.

Źródło: PAP

lk

Premier Beata Szydło zwołała spotkanie z ministrami i wiceministrami w sprawie „odpowiedzialności za słowo”

Premier oznajmiła, że w rządzie musi obowiązywać zasada lojalności, odpowiedzialności za słowo i umiarkowania w wypowiedziach medialnych. Apelowała do ministrów, by „wzięli sobie tę zasadę do serca”.

Spotkanie z ministrami i wiceministrami zostało zwołane na środę na godz. 16. Z kolei w czwartek szefowa rządu ma spotkać się z wojewodami.

Premier na briefingu prasowym w środę rano była pytana o wypowiedź minister cyfryzacji Anny Streżyńskiej, która w Radiu ZET powiedziała, że wyobraża sobie współpracę z każdym, kto jest uczciwym człowiekiem, ponieważ sama jest „fachowcem do wynajęcia”. W ten sposób odpowiedziała na pytanie, czy byłaby w stanie pracować w rządzie Platformy. Minister przyznała też, że rząd powinien więcej stawiać na rozwój niż na wydatki socjalne.

Jak dodała, nie zawsze zgadza się ze wszystkimi decyzjami rządu, np. o militaryzacji cyberbezpieczeństwa. Na pytanie, czy ministerstwo obrony narodowej zanadto nie próbuje rozszerzyć swojego władztwa w tej dziedzinie, odparła, że zdecydowanie uważa, że „nie wszystko mu podlega i jest wiele takich zadań, które związane są z ochroną przeciętnego obywatela, a które po prostu nie będą nigdy w gestii MON-u”.

– Nie rozumiem wypowiedzi pani minister Streżyńskiej, bo ona nie podnosiła nigdy na posiedzeniach rządu wątpliwości co do wprowadzanych przez rząd propozycji i projektów – powiedziała premier.

Zdaniem Beaty Szydło: – Można mieć różne zdania, są dyskusje. Dobre projekty rodzą się wtedy, gdy jest wokół nich dyskusja, ale ta dyskusja ma być dyskusją wewnętrzną, na posiedzeniach rządu czy na spotkaniach wewnętrznych, po to, żebyśmy wypracowywali dobre rozwiązania. [related id=”14939″ side=”left”]

Premier Szydło podkreśliła, że wchodząc do rządu, wszyscy ministrowie zobowiązali się realizować określony program.

Jak dodała, w jej rządzie musi obowiązywać zasada lojalności, odpowiedzialności za słowo i umiarkowania w wypowiedziach medialnych. Apelowała do ministrów, by „wzięli sobie tę zasadę do serca”: – Będę o tym dzisiaj mówić na spotkaniu, które zwołałam. W popołudniowych godzinach w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów będzie spotkanie ze wszystkimi ministrami i wiceministrami. Jutro będzie takie spotkanie z wojewodami.

Źródło: PAP

lk

Archeolodzy z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika odnaleźli ruiny zamku krzyżackiego z XIII wieku w Unisławiu k. Torunia.

Zamek wybudowany został na skarpie nad doliną Wisły. Naukowcy znaleźli tam także zabytki o charakterze wojskowym, ale i typowo użytkowe, np. nóż. Do 1326 roku zamek pełnił rolę siedziby komtura.

Ta średniowieczna budowla na ziemi chełmińskiej była dotychczas najmniej znana spośród obiektów tego rodzaju. Badania nad nią prowadzone są w ramach grantu Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki „Castra Terrae Culmensis – na rubieży chrześcijańskiego świata”. W ciągu trzech lat naukowcy mają przeprowadzić interdyscyplinarne badania pięciu zamków krzyżackich. Jeszcze przed rozpoczęciem prac ziemnych w Unisławiu – na początku kwietnia 2017 r. – przeprowadzono badania nieinwazyjne zamków w Lipienku, Zamku Bierzgłowskim, Unisławiu i Starogrodzie. W piątym zamku – w Papowie Biskupim – nie podjęto jeszcze żadnych prac.

O budowli na górze zamkowej w Unisławiu nie wiedzieliśmy do niedawna praktycznie nic. Nie zachowało się bowiem do dzisiejszych czasów wiele informacji. Teraz już wiemy, że obiekt był pięknie usytuowany – na stromej skarpie nad doliną Wisły, z dobrą widocznością na całą okolicę – powiedział w rozmowie z PAP kierownik prac archeologicznych dr Bogusz Wasik.

Kompleks zamkowy był wieloczłonowy. – Składał się z zamku wysokiego i dwóch przedzamczy. Sam zamek wysoki, czyli główny element, był bardzo mały. Miał ok. 30 metrów rozpiętości. Przez to należy go uznać za najmniejszy zamek krzyżacki na ziemi chełmińskiej – opisał obiekt archelolog. Dodał, że przedzamcze nie było murowane.

Z całą pewnością możemy już stwierdzić obecność jednego głównego budynku i jednego pobocznego budynku murowanego. Wzniesione były one na tzw. fundamentach arkadowych, stosowanych w miejscach, w których obawiano się niestabilności gruntu. Ponadto przed tymi budynkami był niewielki dziedziniec oraz budynek gospodarczy, do którego pozostałości również się dokopaliśmy. Poza tym była kuchnia, o czym świadczą znalezione elementy wyposażenia – zabytkowa ceramika naczyniowa, ale również kości pokonsumpcyjne, skorupki jajek, pozostałości po rybach – łuski czy ości – dodał kierownik prac archeologicznych.

Nowe badania krzyżackich twierdz realizuje dr hab. Marcin Wiewióra z Zakładu Archeologii Architektury Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu (UMK) wraz z zespołem. Naukowcy znaleźli także w Unisławiu zabytki o charakterze wojskowym, ale i typowo użytkowe, np. nóż.

Zachował się w całości, ale jest pokryty rdzą. Mamy elementy związane z oporządzeniem ochronnym – płytki różnego rodzaju, które mogą pochodzić ze zbroi bądź pancerza płatowego, nazywanego w starszej literaturze pancerzem folgowym-krytym – dodał doktorant Instytutu Archeologii UMK, Krzysztof Cackowski, który również pracuje na stanowisku.[related id=”14732″ side=”left”]

Dr Wasik uzupełnił, że naukowcy wiedzą już, na kiedy można datować początki warowni. – Było to związane z obecnością w Unisławiu komturów, co w literaturze wzmiankowane jest w latach 80. XIII wieku. Pierwszy obiekt był drewniano-ziemny. Udało nam się uchwycić nawarstwienia z tym związane, ale odkryliśmy również fragment wału z pierwszej warowni krzyżackiej. Zamek murowany – późniejszy – związany był z obecnością w tym miejscu w XIV wieku prokuratorów – dodał archeolog.

Dr hab. Wiewióra precyzuje, iż „przypuszczano, że Krzyżacy pojawili się w tym miejscu już w 1245 r., ale bardziej zasadne jest założenie, że pierwszy komtur – znany zresztą z imienia (Herman) – pojawił się dopiero w latach 70. XIII wieku. Aż do 1326 roku zamek pełnił rolę siedziby komtura. Po 1339 r. ustanowiono w Unisławiu prokuratorstwo, od 1384 roku podległe komturstwu starogrodzkiemu. Wiadomo również, że w 1454 roku, w czasie wojny trzynastoletniej, warownia została zdobyta i zniszczona. Po zawarciu II pokoju toruńskiego mocno zniszczony zamek przyłączono do Polski. Zniszczony ponownie w czasie wojen polsko-szwedzkich, został rozebrany”.

W jego ocenie „największym odkryciem jest potwierdzona już obecność starszej, krzyżackiej fazy osadniczej: pod fundamentami murowanego zamku udało się zarejestrować nie tylko poziom osadniczy, który potwierdza, że pierwsi rycerze krzyżaccy, zasiedlając wzgórze w Unisławiu, wznieśli drewniano-ceglaną budowlę, być może fachwerkową. Pozostałości tej konstrukcji i warstwy osadniczej z tego okresu stwierdzono we wszystkich trzech wykopach do tej pory eksplorowanych” – stwierdził dr hab. Wiewióra.

Źródło: PAP

lk

Jan Szyszko, minister środowiska: Wycięcie drzew w stacji badawczej w Tucznie to akt wyjątkowego wandalizmu (VIDEO)

Zmieniamy optykę ochrony przyrody z teorii, że człowiek jest wrogiem natury, na taką, że człowiek ma prawo i obowiązek korzystać z zasobów przyrodniczych zgodnie z zasadą zrównoważonego rozwoju.

Na początku rozmowy minister wypowiedział się na temat aktu wandalizmu, do którego doszło w stacji badawczej w Tucznie, będącej własnością ministra. Kilkadziesiąt drzew zostało podciętych tak, że przewracały się pod wpływem wiatru i stwarzały zagrożenie, między innymi dla bawiących się dzieci. Przy znajdującej się tam kapliczce były posadzone dwie magnolie, kwitnące w barwach narodowych – jedna na biało, a druga na czerwono. Minister liczył, że krzewy te zakwitną w czasie wizyty ministrów środowiska z Europy, która niedługo odbędzie się w Tucznie. Podobne akty wandalizmu na terenach należących do ministra zdarzały się już wcześniej.

Gość Poranka Wnet, w odpowiedzi na pytanie na temat doniesień prasowych o jego uczestnictwie w polowaniu na bażanty razem z myśliwymi, stwierdził, że jako minister środowiska ma obowiązek spotykać się z Polskim Związkiem Łowieckim. To jest olbrzymia organizacja, zrzeszająca ponad 130 tysięcy osób, mająca bardzo duże zasługi w utrzymywaniu dobrostanu dzikiej zwierzyny. Myśliwi co roku usuwają dziesiątki tysięcy wnyków i różnego rodzaju pułapek rozstawianych przez kłusowników.

Dziś Senat zajmie się m.in. nowelizacją ustawy o ochronie przyrody, która ma zaostrzyć obowiązujące od tego roku liberalne zasady usuwania drzew z prywatnych posesji. Przepisy te wzbudziły liczne protesty.

Do tych kwestii również odniósł się minister Szyszko. Powiedział, że ustawa liberalizująca zasady wycinki drzew to była ustawa poselska i że w pełni się z nią zgadza. Dopuszczała tylko i wyłączne wycinanie drzew na działkach prywatnych. W mediach podaje się, że wycięto dwa miliony drzew, ale nikt nie mówi, ile drzew w tym czasie zostało posadzonych. Nie mówi się również, że Lasy Państwowe sadzą rocznie ponad pół miliarda drzew. Do tego pokazywano również zdjęcia wycinek prowadzonych na terenach leśnych, które z tą ustawą nie miały nic wspólnego, oraz wycinek dokonywanych jeszcze za rządów poprzedniej koalicji.

Lasy Państwowe znacznie więcej sadzą niż wycinają. Polskie lasy pozyskują drewno dla przemysłu i konsumentów, a mamy więcej drzew, które zajmują coraz większą powierzchnię kraju. Do tego przez lata nie straciliśmy żadnego z zagrożonych gatunków.

Zdaniem ministra, ustawa liberalizująca prawo wycinki zrobiła dużo dobrego, bo rozpoczęła w Polsce debatę o tym, jak racjonalnie użytkować zasoby przyrodnicze. Zaczynamy zmieniać optykę w zakresie ochrony przyrody z teorii, że to człowiek jest głównym wrogiem natury, na taką, że jest wręcz przeciwnie, że człowiek ma prawo i obowiązek korzystać z zasobów przyrodniczych, zgodnie z zasadą zrównoważonego rozwoju. Według Jana Szyszki, przykładem takiego prawidłowego wykorzystywania zasobów przyrodniczych jest polskie leśnictwo, polskie łowiectwo i polska wieś.

Kolejnym tematem rozmowy była kwestia możliwości prowadzenia upraw żywności genetycznie modyfikowanej (GMO). Według ministra, Polska powinna być wolna od GMO, a za czasów PO-PSL w sposób niekontrolowany  wpuszczono GMO do produkcji pasz i produktów żywnościowych, które nie muszą nawet być odpowiednio oznakowanie.

Obecnie w Sejmie trwają prace nad nowelizacją ustawy o mikroorganizmach i organizmach genetycznie zmodyfikowanych, autorstwa ministerstwa rolnictwa. Postanowienia ustawy budzą jednak obawy opozycji z Kukiz’15 i organizacji rolniczych. Zdaniem ministra Szyszki, nowe prawo w praktyce wyeliminuje GMO. Przed założeniem upraw GMO konieczne będzie m.in. uzyskanie zgody wszystkich sąsiadów w promieniu 3 kilometrów, władz gminnych, a także wykazanie, że ta uprawa nie będzie mieć negatywnego wpływu na kilka tysięcy gatunków zagrożonych.

ŁAJ

 

Członek Rady Mediów Narodowych: Media narodowe mogą zbankrutować. Niezbędna jest reforma systemu finansowania

Od charakteru przychodów środków wykorzystywanych na działalność mediów zależy charakter mediów. Bez środków publicznych nie będzie mediów publicznych – powiedziała w Poranku Wnet Elżbieta Kruk.

Realizacja misji mediów narodowych jest podważana przez wielu komentatorów. Zdaniem poseł Elżbiety Kruk, największym problemem tych mediów jest brak dobrego systemu pozyskiwania pieniędzy w związku z abonamentem: – Od charakteru przychodów środków wykorzystywanych na działalność mediów zależy charakter mediów. Bez środków publicznych nie będziemy mieć mediów publicznych.

[related id=”954″]Zapytana, dlaczego kwestia abonamentu nie została uregulowana przez tyle lat, stwierdziła, że winien jest tzw. imposybilizm: – Niejednokrotnie były podejmowane działania i w parlamencie, i w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji, i w tej kadencji, i w poprzedniej. Jakoś nie udało się zrealizować tego celu. Przyznam, że poza spiskowymi teoriami dziejów, nie przychodzi mi żadne inne wytłumaczenie.

Jeżeli nie zrobimy czegoś w kwestii finansowania, to rzeczywiście możemy spodziewać się tego, że media zaczną nam bankrutować. Musimy dokonać reformy finansów mediów publicznych – stwierdziła rozmówczyni Krzysztofa Skowrońskiego.

Zapytana, czy jako widz jest zadowolona z mediów publicznych, stwierdziła, że pewne rzeczy jej się podobają, a pewne nie: – Żeby przebudować taką instytucję, jaką jest telewizja publiczna, potrzeba wiele czasu, ponieważ musi nastąpić przekierowanie myślenia tysięcy ludzi zatrudnionych w tej instytucji.

Rada Mediów Narodowych przygotowała uchwałę, w której apeluje do szefów mediów publicznych, aby rozwiązywali umowy o pracę z byłymi funkcjonariuszami komunistycznych służb PRL-u: – Nie mamy wiedzy, ile takich osób pracuje. Jest to bardziej działanie symboliczne, przypominające, że dziennikarstwo to służba publiczna – powiedziała Elżbieta Kruk.

WJB

Prezydent RP Andrzej Duda: Biuro handlowe w Meksyku będzie służyło polskim i meksykańskim przedsiębiorcom

Prezydent wziął udział w stolicy Meksyku w otwarciu Zagranicznego Biura Handlowego Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu. Zdaniem prezydenta, Meksyk to kraj dający wielkie możliwości inwestowania.

– To kolejna polska placówka zagraniczna obok tych, które już zostały otwarte w Szanghaju, w San Francisco, a więc w najważniejszych miastach świata – powiedział prezydent podczas uroczystego otwarcia biura.

Według planów, do 2019 r. takich placówek na całym świecie ma być 70.

Andrzej Duda stwierdził, że 80 proc. polskiej aktywności zagranicznej, jeżeli chodzi o kwestie gospodarcze, odbywa się dzisiaj na obszarze Unii Europejskiej. – Oczywiście można powiedzieć, że to łatwy i bezpieczny rynek, także bliski rynek, ale to rynek także i niezwykle konkurencyjny. Tymczasem, zdaniem prezydenta, gigantyczne rynki, takie jak Meksyk, stwarzają możliwości rozwoju, ekspansji i sukcesu gospodarczego. Według prognoz Meksyk do 2050 r. stanie się szóstą gospodarką na świecie. To bardzo poważny partner gospodarczy, który stwarza wielkie możliwości inwestowania dla polskich przedsiębiorców, jako kraj liczący ponad 120 mln mieszkańców.

– Spodziewam się wzrostu wymiany inwestycyjnej pomiędzy naszymi krajami. Dziś już szereg firm meksykańskich jest obecnych w Polsce, choćby firma Cemex, jeden z największych producentów cementu i materiałów budowlanych, ale są także polskie firmy, które już inwestują w Meksyku. [related id=”14976″ side=”left”]

Dodał, że wartość skumulowanych inwestycji meksykańskich w Polsce i polskich w Meksyku to ponad 10 mld dolarów. Biorąc jednak pod uwagę, że Meksyk to piętnasta gospodarka na świecie, a Polska siódma w UE, to „wciąż bardzo mało”.

– Perspektywa jest bardzo obiecująca. Liczę, że wymiana handlowa na skutek aktywności PAIH, polskiego rządu, mojej jako prezydenta, się powiększy. Prezydent powiedział też, że wspieranie polskiego biznesu na świecie to jeden z priorytetów jego prezydentury.

Nowo otwarte biuro będzie służyło polskim przedsiębiorcom, zamierzającym inwestować w Meksyku, ale też przedsiębiorcom meksykańskim, którzy będą chcieli uzyskać informacje o Polsce i o możliwościach inwestowania w niej.

Prezydent został spytany o to, dlaczego podpisana w poniedziałek z prezydentem Meksyku Enrique Peñą Nieto deklaracja dotycząca współpracy Polski i Meksyku mówi tylko o dążeniu „w kierunku partnerstwa strategicznego”, a nie ustanawia strategicznego partnerstwa.

– Żeby można było w tym wymiarze dyplomatycznym, międzynarodowym mówić o współpracy strategicznej, podpisać taką deklarację, musi być spełniony cały szereg warunków, nad którymi w tej chwili pracujemy. Ta deklaracja stanowi etap wstępny do ustanowienia strategicznej współpracy, co – mam nadzieję – nastąpi w najbliższych latach – odparł Duda.

Andrzej Duda zaprosił prezydenta Meksyku do złożenia oficjalnej wizyty w Warszawie. – Mam nadzieję, że taka możliwość w przyszłym roku będzie – powiedział.

Źródło: PAP

lk

Patryk Jaki: Polskie więziennictwo czeka rewolucja. SW zostanie zmodernizowana i przybędzie pracujących więźniów

W Polsce ma powstać 5-6 nowoczesnych jednostek penitencjarnych. Plany zakładają też dalsze zwiększenie liczby pracujących więźniów, dzięki wprowadzanemu programowi pn. „Praca dla więźniów”.

Polskie więziennictwo czeka rewolucja – zapowiada wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. Chodzi o modernizację Służby Więziennej, budowę nowych więzień, rozszerzenie systemu dozoru elektronicznego, zwiększenie liczby pracujących więźniów, zmiany w resocjalizacji.

We wtorek wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki wraz z gen. Kitlińskim przedstawili podczas konferencji w MS założenia planowanej kompleksowej reformy funkcjonowania SW i systemu resocjalizacji w Polsce. Jaki podkreślał, że po 1989 r. SW była jedyną służbą mundurową, która nie przeszła modernizacji. Dziś 30-tysięczna SW to trzecia służba mundurowa w Polsce.

System odbywania kary pozbawienia wolności w ramach dozoru elektronicznego ma być rozszerzony na osoby skazane na kary do półtora roku więzienia (obecnie – do roku więzienia); więźniów odbywających przerwę w karze oraz sprawców przestępstw mających zaburzenia seksualne, którzy po wyjściu na wolność nie zostali skierowani do ośrodka w Gostyninie. Jaki powiedział, że wkrótce odpowiedni projekt trafi do Sejmu. Według MS dozór lepiej służy resocjalizacji, a państwa nie naraża na wysokie koszty związane z pobytem skazanego w więzieniu.

Według Jakiego, w Polsce ma powstać 5-6 nowoczesnych jednostek penitencjarnych; pierwsza budowa ruszy już w tym roku. Zapowiedział też likwidację lub przekształcenie mniejszych więzień i aresztów, z których wiele powstało jeszcze wXIX wieku, a które często znajdują się w centrach miast, są nierentowne i trudne do pilnowania. Kitliński dodał, że oznacza to m.in. polepszenie warunków odbywania kar. Wskutek zmian nie zmniejszy się liczba dostępnych miejsc dla osadzonych.

Plany zakładają dalsze zwiększenie liczby pracujących więźniów, dzięki wprowadzanemu już programowi pn. „Praca dla więźniów”. W ciągu roku funkcjonowania programu zatrudnienie skazanych wzrosło z ok. 24 tys. do niemal 32 tys. W ramach programu otwarto już trzy hale produkcyjne. W tym roku do użytku zostaną oddane dwie następne; rozpoczęto budowę 12 kolejnych.

Według MS przełomem w systemie resocjalizacji więźniów jest planowana w Kaliszu budowa pierwszego w Polsce tzw. „domu przejściowego”, do którego trafiać będą więźniowie na kilka miesięcy przed końcem kary więzienia. Takie placówki, mające półotwarty charakter (osadzeni chodzą do pracy i stopniowo przyzwyczajają się do funkcjonowania na wolności) z powodzeniem działają m.in. w Norwegii – podkreśla MS. Jako najskuteczniejsze metody resocjalizacji resort rekomenduje zatrudnienie oraz nauczanie.

Ponadto m.in. ma zostać utworzona Państwowa Akademia Więziennictwa, która będzie kształcić na studiach pierwszego i drugiego stopnia przyszłą kadrę oficerską i dowódczą SW. Powołany miałby też zostać Instytut Kryminologii, który byłby instytucją badawczo-rozwojową zajmującą się problematyką resocjalizacji, kryminologii i bezpieczeństwa publicznego. Prowadziłby też projekty badawcze systemu penitencjarnego w Polsce.[related id=”13990″]

Nikt z funkcjonariuszy i pracowników cywilnych SW nie straci pracy w związku z modernizacją polskiego więziennictwa – zapewnił gen. Kitliński. Dodał, że jeszcze w maju będzie podwyżka dla funkcjonariuszy. Była ona zaplanowana w uchwalonym w 2016 r. programie modernizacji SW w latach 2017-20, który wszedł w życie 1 stycznia 2017 r. Łącznie na ten program zostanie przeznaczone 1,5 mld zł.

Reforma zakłada też podniesienie umiejętności strzeleckich i sprawności fizycznej funkcjonariuszy SW, budowę strzelnic, utworzenie zespołów strzelców wyborowych, jak również powołanie klubu sportowego SW, w którym będą funkcjonowały sekcje strzeleckie.

Podczas konferencji zapowiedziano też, że 30 czerwca br. odbędzie się uroczysta promocja oficerów SW z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy; dzień wcześniej zostanie zorganizowana międzynarodowa konferencja szefów służb penitencjarnych państw Unii Europejskiej. Kitliński dodał, że będzie też można wtedy zwiedzać dawny areszt przy ul. Rakowieckiej w Warszawie, gdzie powstaje Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL.

Jaki dodał, że muzeum to powstaje przy udziale Służby Więziennej, co jest jednym z elementów przywracania jej etosu. Inne elementy przywracania etosu to nawiązywanie do tradycji SW z lat II Rzeczpospolitej, zaangażowanie funkcjonariuszy w edukację patriotyczną, uroczystości państwowe, tworzenie miejsc pamięci i oddawanie czci bohaterom.

Źródło: PAP

lk

Prokuratura bada w ramach głównego śledztwa dot. katastrofy smoleńskiej, czy nie było sfałszowania danych z rejestratora

Podkomisja ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego w sierpniu 2016 r. skierowała do prokuratury zawiadomienie w sprawie podejrzenia sfałszowania danych zapisanych przez rejestrator ATM QAR

Podejrzenie ewentualnego sfałszowania danych z polskiej „czarnej skrzynki” ATM QAR jest badane w ramach głównego śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej. To (jak na razie) jedyne zawiadomienie, jakie skierowała do prokuratury tzw. podkomisja smoleńska czyli Podkomisja ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego.

Naukowcy, którzy wchodzą w skład powołanej w lutym 2016 r. podkomisji, wcześniej wspierali parlamentarny zespół smoleński kierowany przez obecnego szefa MON Antoniego Macierewicza. Niejednokrotnie już mówili oni, że zapisy ATM QAR mogły zostać sfałszowane przez Komisję Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego (KBWLLP), którą kierował ówczesny szef MSWiA Jerzy Miller. Pół roku po tym, jak szef MON powołał podkomisję, jej członkowie skierowali w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury.

„Podkomisja ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego (…) skierowała do Prokuratury Krajowej w dniu 12 sierpnia 2016 r. zawiadomienie w sprawie podejrzenia sfałszowania danych zapisanych przez rejestrator ATM QAR” – poinformował sekretariat podkomisji w odpowiedzi na pytanie PAP o złożone do tej pory w prokuraturze zawiadomienia. Z odpowiedzi wynika, że jest to jedyna sprawa skierowana do prokuratury.[related id=”10475″ side=”left”]

Jednocześnie podkomisja wyjaśniła, że zawiadomienie powstało „w związku z ujawnieniem się nowej okoliczności, jaką było odnalezienie w archiwach KBWLLP dokumentów potwierdzających okoliczność, że odczyt polskiego rejestratora ATM QAR kończy się o godz. 8:41:05 czasu warszawskiego. Komisja Millera korzystała z danych do godz. 8.41:02,5, bo wtedy – jak napisano w ekspertyzie producenta – kończą się <ostatnie poprawne dane>. Jednak zdaniem podkomisji <w przypadku polskiego rejestratora ATM QAR, zachodziło duże prawdopodobieństwo zamierzonego działania w celu zniekształcenia zapisów parametrów>”.

Prokurator Maciej Kujawski z zespołu prasowego Prokuratury Krajowej poinformował PAP, że ten wątek badany jest w ramach głównego śledztwa dotyczącego katastrofy smoleńskiej.

Ani podkomisja, ani prokuratura nie podały bliższych szczegółów na temat zawiadomienia i jego badania przez śledczych. Podkomisja wyjaśniła jedynie, że jej badania mają na celu poznanie okoliczności katastrofy smoleńskiej i do czasu zakończenia badań jest za wcześnie, by formułować ostateczne konkluzje, „które mogłyby skutkować stawianiem zarzutów konkretnym osobom przez uprawnione do tego instytucje”.

Katastrofę samolotu przetrwały dwa rosyjskie rejestratory parametrów lotu – katastroficzny MŁP-14-5 i eksploatacyjny KBN-1-1 oraz jeden polski – eksploatacyjny ATM QAR, a także magnetofon pokładowy MARS-BM.

W połowie września 2016 r. obecny p.o. przewodniczący podkomisji dr Kazimierz Nowaczyk powiedział, że z polskiej „czarnej skrzynki” wycięto ok. 3 sekund nagrania, a z rosyjskiej – ok. 5 sekund. Kilka dni później media donosiły, że do prokuratury wpłynęło zawiadomienie dotyczące nieprawidłowości w odczytaniu czarnych skrzynek Tu-154M.

W lutym 2016 r. w uzasadnieniu powołania podkomisji do ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej napisano, że pełen, odtworzony w kwietniu 2010 r. zapis polskiej czarnej skrzynki ATM QAR jest dłuższy od analizowanego i opublikowanego przez komisję Millera.

Przed rokiem w wywiadzie dla PAP Nowaczyk zakwestionował sformułowanie o tym, że ostatnie poprawne dane kończą się o godz. 8.41:02,5 przyjęte przez komisję Millera za ekspertyzą producenta. – W profesjonalnym raporcie podaje się taki przebieg lotu, jaki się uzyskało z rejestratorów, i ewentualnie pisze się, że coś jest nieprawidłowe i dlaczego, a w raporcie komisji Millera nigdzie nie podano całkowitego zapisu ATM! Podano od razu z fragmentem zastąpionym zapisem z rosyjskiego rejestratora. To jest zafałszowanie danych – powiedział Nowaczyk.

Ten jeden fakt powinien spowodować, że raport Millera można podrzeć. W raporcie można znaleźć tylko i wyłącznie odczyt ATM, który się kończy o 8:41:02 i potem jest – nawet niewyróżniony w żaden sposób – odczyt z MŁP. I to jest nazywane raportem z odczytu polskiej czarnej skrzynki ATM QAR – dodał.[related id=”14902″]

W ekspertyzie dołączonej do raportu komisji Millera polska firma ATM, producent rejestratora, napisała: „Ostatnie poprawne dane kończą się o godzinie 8:41:02,5. Algorytm kompresji wbudowany w rejestratory serii ATM-QAR/R128ENC powoduje opóźnienie zapisu o około 1,5 sekundy, dlatego podjęto próbę uzyskania brakującej 1,5 sekundy zapisu z innego rejestratora”. Tym rejestratorem był rosyjski MŁP-14-5.

Dr Maciej Lasek, członek komisji Millera, a później szef zespołu, który przypominał jej ustalenia, wiele razy publicznie wyjaśniał, że uzupełnienie zapisu polskiego rejestratora ATM QAR o dwie sekundy danych z nagrania urządzenia rosyjskiego nie miało na celu manipulacji. Chodziło bowiem o to, że dane z ostatniej 1,5 sekundy nie nagrały się wcale (zabrakło czasu na buforowanie i szyfrowanie), a w przypadku kolejnej pół sekundy nie było pewności, czy dane prawidłowo się zapisały w momencie odcięcia napięcia.

Lasek zwracał też uwagę, że ATM QAR to rejestrator eksploatacyjny (ang. Quick Access Recorder – rejestrator szybkiego dostępu), a nie katastroficzny, więc można było go skonstruować tak, że dane zapisywały się z opóźnieniem. W rejestratorach katastroficznych, które są certyfikowane do odtwarzania przebiegu katastrofy, nie stosuje się buforowania danych przed zapisem, zapis jest bezpośredni.

Źródło: PAP

lk

Morawiecki: Dziś to wymiana gospodarcza określa sukces, a na Hannover Messe 2017 widać rosnącą potęgę polskich firm

Wicepremier wskazał na rosnące znaczenie polskich firm, które stają się coraz ważniejsze dla świata przemysłowego. Stwierdził też, że polska kreatywność i niemiecki kapitał to znakomita para.

Widać tutaj rosnącą potęgę polskich firm, które stają się coraz ważniejsze dla świata, dla świata przemysłowego. Doskonale wiemy – świat się mocno globalizuje i digitalizuje, świat staje się coraz bardziej cyfrowy. Wymiana gospodarcza pomiędzy poszczególnymi krajami determinuje sukces – mówił wicepremier na konferencji prasowej w Hanowerze.

Polska jest krajem partnerskim Hannover Messe 2017. Są to największe targi przemysłowe świata.

Morawiecki wraz z premier Beatą Szydło oraz wicepremierem, ministrem nauki Jarosławem Gowinem wszedł w skład polskiej delegacji rządowej.

Targi hanowerskie to liga mistrzów z punktu widzenia targów przemysłowych świata. My, wchodząc na te targi, wchodzimy jednocześnie do ligi mistrzów – podkreślił.

Zauważył, że na targach polskie firmy demonstrują nowoczesne technologie, z którymi dotychczas Polski nie kojarzono. Dodał też, że polskie firmy są mocno wprzęgnięte w rozwój gospodarczy wielu znakomitych międzynarodowych przedsiębiorstw.[related id=”1497″ side=”left”]

Zwrócił uwagę na relacje gospodarcze łączące Polskę i gospodarza targów – Niemcy. – Wierzę, że ten punkt kulminacyjny relacji polsko-niemieckich, ale również rozwoju gospodarczego, jest jeszcze przed nami – powiedział.

W czasie konferencji wicepremier odniósł się do swoich rozmów z niemiecką minister gospodarki i energii Brigitte Zypries. – Rozmawialiśmy o wielu tematach, które łączą Polskę i Niemcy. Rozmawialiśmy o średnich i większych firmach polskich i niemieckich, które nawzajem chcą inwestować w Niemczech i w Polsce – oświadczył.

Rozmawialiśmy też o niedawnym przejęciu Opla przez Peugeota. I tutaj potwierdziliśmy naszą wiedzę, nasze rozmowy z kierownictwem Peugeota i kierownictwem Opla, które zarówno ja, jak i minister Zypries prowadzimy, potwierdziliśmy sobie, że nie ma zagrożenia dla miejsc pracy w Polsce – a wręcz przeciwnie, obecność Opla w Polsce może być wzmocniona – poinformował. – Również firma Peugeot wie, że jesteśmy rosnącym w siłę klastrem motoryzacyjnym – zaznaczył.

Jak wskazał, rozmowy w dużej mierze dotyczyły sektora motoryzacyjnego, gdyż Polska staje się kluczowym partnerem dla wielu firm niemieckich, francuskich i włoskich, do których należą marki pojazdów.

Stajemy się europejską potęgą w produkcji części samochodowych. Ostatnie inwestycje, które przyciągnęliśmy – Daimler-Mercedes, FIAT, Toyota czy Volkswagen (…) – to są inwestycje, z których jesteśmy bardzo zadowoleni – dodał.

Odnosząc się do opłat drogowych w Niemczech, wyjaśnił, że rozmowy toczą się na szczeblu Unii Europejskiej. – Kilka państw oprotestowało ten system niemieckich opłat drogowych, który planują Niemcy wdrożyć. Mamy nadzieję, że nie będzie tutaj żadnej dyskryminacji – podkreślił wicepremier.

Morawiecki mówił też o rajach podatkowych. – My w ramach Ministerstwa Finansów i na EcoFin – na radach z ministrami finansów Unii Europejskiej – stoimy bardzo mocno na gruncie eliminacji nieprawidłowości inwestycyjnych w wyniku stosowania rajów podatkowych. Nam się to nie podoba, uważamy że jest to de facto omijanie systemów podatkowych poszczególnych krajów i chcemy powrócić do sytuacji takiej, żeby firmy były opodatkowane tam, gdzie prowadzą działalność gospodarczą – powiedział.

Wcześniej, podczas polsko-niemieckiego forum gospodarczego, Morawiecki mówił, że polska kreatywność i niemiecki kapitał to „znakomita para”. Przypomniał też, że Polska jest jednym z ważniejszych partnerów dla Niemiec.

Stosunki bilateralne, handlowe, polsko-niemieckie, urosły do rozmiarów, które dzisiaj już właściwie trzeba sobie uświadomić w oparciu o liczby. Polska jest dla Niemiec siódmym importerem niemieckich towarów – ważniejszym niż Rosja, i to dwa i pół razy ważniejszym: 54 mld euro eksportu niemieckich towarów do Polski; z kolei towary niemieckie do Rosji to jest 21 mld euro – wyliczył Morawiecki.

Jak dodał, „Polska razem z Czechami jest ważniejsza dla Niemiec niż Chiny”. Polska razem z Czechami i Węgrami jest ważniejsza niż Stany Zjednoczone”.[related id=”14700″]

Właściwie za parę lat mamy szansę przeskoczyć Włochy, które od wielu lat są krajem rozwijającym się zupełnie inaczej niż Polska – stwierdził wicepremier.

Nasza bliska współpraca polsko-niemiecka w szczególności tam, gdzie mamy bardzo dużo wspólnych interesów, gdzie ewidentnie poruszamy się na tej samej fali, w pojazdach, w tych samych Ursusach, Solarisach, wkrótce Mercedesach czy Manach – to jest dla nas wspólny interes, który powinniśmy razem realizować – zaznaczył wicepremier.

Oprócz Morawieckiego na forum wystąpił Dieter Kempf, prezes Federalnego Stowarzyszenia Przemysłu Niemieckiego (BDI). Wskazał, że bardzo istotne w polsko-niemieckich relacjach gospodarczych są m.in. branże motoryzacyjna czy chemiczna, coraz intensywniej rozwija się współpraca w gałęziach nowoczesnych, takich jak mobilność oraz gospodarka cyfrowa.

Źródło: PAP

lk

Premier Szydło: Z Angelą Merkel będę rozmawiać na temat wyborów we Francji, Brexitu, migracji i niemieckich mediów

Szefowa polskiego rządu i kanclerz Niemiec w niedzielę w Hanowerze wezmą udział w ceremonii otwarcia targów przemysłowych Hannover Messe. Po niej dojdzie do spotkania Beaty Szydło z Angelą Merkel.

Szefowa polskiego rządu i kanclerz Niemiec w niedzielę w Hanowerze wezmą udział w ceremonii otwarcia targów przemysłowych Hannover Messe. Po oficjalnej ceremonii otwarcia targów dojdzie do spotkania Beaty Szydło i Angeli Merkel.

Pytana w sobotę w TVP, czego będzie dotyczyć ta rozmowa, premier odpowiedziała: – Spotykamy się w szczególnym dniu, bo jutro są wybory we Francji i na pewno będziemy miały okazję o tym porozmawiać. W momencie, gdy będzie nasza kolacja, będą pewnie znane pierwsze wyniki.

[related id=”14697″]- Ale będziemy też pewnie rozmawiać o tym, co w tej chwili absorbuje polityków europejskich. Za tydzień w Brukseli jest szczyt Rady Europejskiej, na którym mamy przyjąć założenia, instrukcje związane z Brexitem. Mamy też sporo wzajemnych spraw bilateralnych – powiedziała Szydło.

Premier zapowiedziała, że będzie też chciała zwrócić uwagę na sposób, w jaki niemieckie media przekazują informacje o Polsce. – Liczylibyśmy na to, chcielibyśmy, by media niemieckie nieco inaczej, a przede wszystkim uczciwie nas traktowały – podkreśliła.

Na pewno będziemy rozmawiać o problemie migracji, bo to jest jeden z ważnych tematów prezydencji maltańskiej. Tyle tylko, że stanowisko Polski jest odmienne niż stanowisko niemieckie. My uważamy, że problem migracyjny można rozwiązać w ten sposób, aby zwiększyć pomoc humanitarną, ażeby rozwiązywać ten problem tam, gdzie się rodzi – dodała.

Przypomniała o polskich inicjatywach – m.in. dotyczących odbudowy mieszkań dla osób poszkodowanych w konflikcie w Syrii (ma na to zostać przeznaczonych 4 mln zł) i wsparciu poszkodowanych w czasie wojny dzieci – przekazano na to 1,5 mln zł.

Natomiast w Hanowerze „chcemy pokazać, że Polska stawia na nowoczesne technologie, na innowacje, że jesteśmy państwem, w którym gospodarka i nauka łączy się po to, żeby wprowadzać nowe rozwiązania technologiczne” – podkreśliła szefowa rządu.

Przekonywała, że jej rządowi zależy na tym, żeby Polska gospodarka była oparta na badaniach, rozwoju i nowoczesnych technologiach.

Jesteśmy naprawdę na dobrej drodze, ale to jest początek. My sobie zdajemy z tego sprawę, że te dobre wyniki i to, że jutro jesteśmy w Hanowerze jako główny partner, to jest to wyróżnienie, to jest pokazanie i docenienie polskiej gospodarki, tego, co robi polski rząd, ale to jest też wielka odpowiedzialność, bo musimy w tej chwili zrobić wszystko, żeby te dobre wyniki, wskaźniki utrzymać i żeby one były jeszcze lepsze – stwierdziła premier Szydło.

[related id=”14622″ side=”left”]Premier powiedziała, że na targach w Hanowerze prezentowany będzie m.in. „elektryczny samochód z Polski”. – To jest produkt, który może stać się właśnie marką Polski i to jest produkt, który chcemy rozwijać i możemy właśnie w ten sposób budować markę Polski – dodała. Według niej ten produkt „będzie nas wyróżniał na arenie międzynarodowej”.

Polska jako kraj partnerski międzynarodowych targów przemysłowych będzie współgospodarzem niedzielnej ceremonii otwarcia, w której udział wezmą m.in. premier Beata Szydło i kanclerz Angela Merkel. Szefowe polskiego i niemieckiego rządu otworzą też wspólnie w poniedziałek polskie stanowisko.

Polskie stanowisko na terenie targów zajmie około 1,2 tys. metrów kwadratowych. Wśród polskich firm, które tam się zaprezentują, są m.in. Solaris Bus & Coach (producent autobusów, także elektrycznych), Saule Technologies (producent ultracienkich półprzeźroczystych ogniw fotowoltaicznych), Eko Energetyka (producent urządzeń do ładowania pojazdów elektrycznych) i TMA Automation (projektant rozwiązań w dziedzinie robotyki oraz automatyki).

Będą także obecne: Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, osiem regionów, pięć specjalnych stref ekonomicznych i Urząd Dozoru Technicznego. W strefie start-upów znajdzie się dodatkowo 18 młodych, innowacyjnych firm.

Polska obecność na targach będzie promowana pod hasłem „Smart means Poland”

Hannover Messe w tym roku odbędą się między 24 a 28 kwietnia, to jedne z największych targów przemysłowych na świecie.

WJB/PAP