Nowy format w integracji krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Dzisiaj w Sejmie szczyt przedstawicieli parlamentów

W Poranku Wnet dr Maciej Szymanowski – wykładowca na uczelni katolickiej w Budapeszcie, współpracownik marszałka Kuchcińskiego – mówił o znaczeniu spotkania, w którym uczestniczą aż 24 państwa.

W Sejmie odbędzie się drugi dzień szczytu przewodniczących parlamentów z krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Na zaproszenie marszałków Sejmu i Senatu do Warszawy przyjechało ponad dwadzieścia delegacji z regionu.

Obecni są szefowie parlamentów z: Węgier, Ukrainy, Gruzji, Turcji, Litwy, Słowacji, Chorwacji, Serbii, Bośni i Hercegowiny, Bułgarii, Turcji, Czarnogóry, Albanii, Mołdawii, Azerbejdżanu oraz Rumunii.

W rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim nasz gość dr Maciej Szymanowski – hungarysta, wykładowca na uczelni katolickiej w Budapeszcie, współpracownik marszałka Kuchcińskiego, mówił o znaczeniu spotkania, w którym uczestniczą aż 24 państwa. Na pytanie, jak to możliwe, skoro „tyle państw nie ma w Europie Środkowo-Wschodniej”, wyjaśnił, że akces w szczycie zgłosiły także kraje nienależące geograficznie do tej strefy, jak Austria, zainteresowana tematami, które będą poruszane podczas spotkania, czy np. Armenia, która poczuwa się do przynależności kulturowej do naszego regionu. „Cieszy mnie to” – podkreślił dr Szymanowski. Mówiąc o zadaniach szczytu, powiedział, że ważnym obszarem rozmów będą sprawy dotyczące inwestycji transportowych, m.in. kolejowych i wodnych, regionu. Kolejnym – to kwestie bezpieczeństwa, co jest szczególnie istotne w aktualnej sytuacji, gdy UE, a szczególnie strona niemiecka, zaczyna zajmować się swoimi priorytetami, a Europa Środkowa i Wschodnia nie chce znaleźć się w „czarnej dziurze”.

Rano marszałkowie Mark Kuchcińskie i Stanisław Karczewski otworzą uroczyście obrady szczytu, po których nastąpią obrady i panele tematyczne przeprowadzane w sali plenarnej polskiego Sejmu. Przedstawiciele delegacji parlamentów będą debatować o roli paramentów we współtworzeniu polityki międzynarowej, bezpieczeństwie Europy Środkowej i Wschodniej, a także o współpracy w tworzeniu połączeń infrastrukturalnych. Obrady szczytu zakończą się dzisiaj wspólnym oświadczeniem marszałków Sejmu i Senatu.

Wczoraj uczestnicy szczytu byli z wizytą w Pałacu Prezydenckim, gdzie spotkali się z prezydentem Andrzejem Dudą. – Dziś jednym z naszych największych zadań i największych obowiązków jest przede wszystkim zapewnienie bezpieczeństwa, to, czego społeczeństwa we wszystkich naszych krajach oczekują. Wszyscy mamy świadomość, że jest wiele niepokojów; mamy naruszenie integralności terytorialnej państw, mamy niestety agresję, mamy niestety w efekcie zamrożone konflikty – powiedział prezydent.

 

ŁAJ

Polska przedstawi na spotkaniu unijnych ministrów kontrargumenty wobec twierdzeń KE w sprawie Trybunału Konstytucyjnego

Minister Witold Waszczykowski: Cała ta dyskusja jest bezprzedmiotowa. W Polsce nie dzieje się nic takiego, co wymagałby uruchomiania takiej procedury, a tym bardziej dotyczącej artykułu 7.

Polska przedstawi na spotkaniu unijnych ministrów kontrargumenty do twierdzeń Komisji Europejskiej ws. Trybunału Konstytucyjnego – zapewnił w poniedziałek w Brukseli szef MSZ Witold Waszczykowski. Jak zapowiedział, będziemy się domagać, aby KE uwzględniała w pismach odpowiedzi polskiego rządu.

Na wniosek Komisji Europejskiej sprawa prowadzonej wobec Polski procedury praworządności dotyczącej Trybunału Konstytucyjnego trafi we wtorek na agendę unijnej Rady ds. ogólnych, czyli ministrów odpowiedzialnych za sprawy europejskie. Pod koniec posiedzenia, w punkcie „sprawy różne”, prezentację ma w tej sprawie przedstawić wiceszef KE Frans Timmermans. Zgodnie z procedurą, później mogą zabrać głos przedstawiciele stolic krajów członkowskich.

– Pan Frans Timmermans powiadomił wszystkich, że przedstawi informacje na temat stanu dialogu pomiędzy Komisją a Polską. Odpowiemy własną narracją na wszystkie kwestie, które zostaną poruszone – powiedział dziennikarzom w Brukseli Witold Waszczykowski.

W przygotowanym na spotkanie ministrów dokumencie Komisja Europejska pisze m.in., że „pomimo wyrażonych obaw, dialogu z polskim rządem nie ma”. 1 czerwca 2016 r. wydała opinię, a następnie w lipcu rekomendacje dla polskich władz. W grudniu Bruksela przysłała do Warszawy kolejne rekomendacje w tej sprawie. Te rekomendacje – czytamy w piśmie – biorą pod uwagę opinie Komisji Weneckiej dotyczące praworządności w Polsce. Komisja Europejska konkluduje, że obawy nie zostały rozwiązane i wciąż istnieje „systemowe zagrożenie dla praworządności w Polsce”.

Jak zaznaczył minister Waszczykowski, Polska odbiera jako pozytywny sygnał fakt, że KE nie domaga się żadnych decyzji w tej sprawie, a jedynie chce przedstawić informacje. Minister przekonywał, że to, iż przedstawiciele niektórych stolic zamierzają się wypowiedzieć w tej kwestii, nie oznacza wcale dyskusji, bo będą się oni jedynie odnosić do informacji Timmermansa.

Choć w piśmie do państw członkowskich, wysłanym przed wtorkowym spotkaniem, KE wspomina o art. 7 unijnego traktatu, który mówi o sankcjach za naruszenie wartości unijnych, to nie ma mowy o pójściu teraz dalej z procedurą.

Timmermans powiedział w ubiegłym tygodniu w Sztokholmie, że nie czas jeszcze na podejmowanie dalszych działań przeciwko Polsce. Do podjęcia decyzji o ewentualnych sankcjach przewidzianych w art. 7 potrzebna jest jednomyślność przywódców państw UE, której w Radzie Europejskiej nie ma.

„Przedstawimy kontrargumenty, które na każde pytanie KE były przedstawiane przez ostatnie miesiące. Będziemy się domagać, żeby ewentualnie następny raport KE uwzględniał to, kiedy cała sprawa się zaczęła. A nie zaczęła się w grudniu 2015 r., zaczęła się wiele, wiele miesięcy wcześniej, w 2015 r., kiedy to poprzedni rząd i poprzednia większość parlamentarna chciała zmienić status TK. Wtedy KE nie reagowała” – mówił Waszczykowski.

„Będziemy się domagali, żeby we wszystkich dokumentach Komisji uwzględniano nasze odpowiedzi, nasze uwagi, które były przedstawiane na każde pytanie, każde pismo KE” – dodał.[related id=”17620″]

Minister relacjonował, że rozmawiał w sobotę z szefem MSZ Niemiec Sigmarem Gabrielem i – jak mówił – obaj uznali, „że nie ma potrzeby, aby publicznie dywagować, dyskutować na temat stanu praworządności w Polsce”. Waszczykowski poinformował, że Gabriel przyjedzie do Polski z wizytą w niedzielę.

Szef MSZ oświadczył, że nie zauważa, aby sprawa sporu z KE o Trybunał Konstytucyjny szkodziła Polsce. „Mamy bardzo rozległe relacje międzynarodowe. Pani premier niedawno została zaproszona do Niemiec na bardzo ważne wydarzenie, jakim były targi w Hanowerze, w tym tygodniu przyjeżdża do Polski prezydent Niemiec, a pod koniec tygodnia, w niedzielę, przybędzie minister spraw zagranicznych; pani premier odbyła wizytę w Chinach. Pan prezydent też podróżuje po świecie, ja niedawno wróciłem z Australii, w środę będę w Japonii. Cóż nam tutaj szkodzi?” – pytał szef polskiej dyplomacji.

Polskę podczas wtorkowego spotkania będzie reprezentował wiceszef MSZ, minister ds. europejskich Konrad Szymański. Ostatnia wysłana do Brukseli odpowiedź naszego rządu na zarzuty KE mówi o tym, że przyjęte przez polski parlament zmiany dotyczące funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego są zgodne ze standardami europejskimi, a wprowadzone zmiany w prawie „w sposób kompleksowy i ostateczny” regulują problematykę ustroju i funkcjonowania TK, uwzględniając szereg zaleceń przedstawionych Polsce przez Komisję Wenecką.

PAP/LK

Piotr Naimski w programie „24 Minuty” w TVP Info: gazociąg z Norwegii zostanie uruchomiony przed końcem 2022 roku

Konsekwentnie realizujemy strategię zapewnienia Polsce bezpieczeństwa energetycznego. Pracujemy nad połączeniem Polski ze złożami norweskimi – powiedział minister w programie redaktora Skowrońskiego.

Zbudowanie gazociągu, który połączy Polskę z norweskimi złożami na Morzu Północnym oraz zapewni import gazu skroplonego przez terminal LNG w Świnoujściu – to podstawowe elementy strategii budowania bezpieczeństwa energetycznego Rzeczypospolitej,  o których mówił w TVP Info dr Piotr Naimski, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i pełnomocnika rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej. Piotr Naimski był gościem Krzysztofa Skowrońskiego w programie „24 Minuty”.

Cała rozmowa do obejrzenia na na stronie programu w serwisie vod.tvp.pl.

Polityk zwrócił uwagę, że zarówno umowa z Norwegami, jak i funkcjonowanie gazoportu są kontynuacją działań podjętych już 10 lat temu. Częścią tych działań jest zakup przez PGNiG koncesji na wieloletnie wykorzystanie złóż norweskich, a także rozmowy z Danią na temat przebiegu gazociągu.

Chcemy przełamać w Polsce dominującą pozycję Gazpromu jako jedynego dostawcy.

Nasi sąsiedzi mają dywersyfikację pozorną. W dużej części zaopatrywani są przez gaz rosyjski, czasem sprzedawany przez zachodnie koncerny. W Polsce chodzi nam o zróżnicowanie źródeł.

[related id=19036]W rozmowie została też poruszona kwestia gazociągu Nord Stream II. Te plany są dla Polski niekorzystne, utrwalają dominującą pozycję rosyjskiego dostawcy, ale nie przeszkadzają realizacji polskich planów.  Piotr Naimski stwierdził, że jest to część szerszej współpracy niemiecko-rosyjskiej.

 

To wykracza poza energetykę. Źródeł tego postępowania trzeba szukać w propozycji Władimira Putina złożonej na Westerplatte 1 września 2009 roku, propozycji paktu : surowce za nowoczesne technologie.

Krzysztof Skowroński pytał gościa o współpracę na gruncie bezpieczeństwa energetycznego z innymi krajami Europy Środkowej – nawiązując do doświadczeń z trwającego wciąż cyklu Poranków WNET ze stolic regionu. Polityk wskazywał na uwarunkowania współpracy Polski z poszczególnymi krajami. Występujące w tej współpracy trudności często wynikają z obecnych w polityce naszych partnerów silnych wpływów zewnętrznych: Jeżeli jeden z ministrów w rządzie Republiki Czeskiej jest równocześnie w radzie nadzorczej operatora gazu, który stanowi własność Niemców, to trudno się spodziewać pełnego zrozumienia od całości rządu czeskiego. Ale doszliśmy do porozumienia.

Minister mówił też o energetyce węglowej. Podkreślił, że Polska nie zrezygnuje z dominującej pozycji węgla w naszej gospodarce.

Cała rozmowa na stronie TVP Info. 

Program „24 Minuty” – w każdy poniedziałek o godzinie 18.00

ax

 

 

Premier Beata Szydło chce zrównoważyć bilans handlowy z Chinami, który obecnie wypada dla Polski niekorzystnie

Musimy walczyć o nasz handel, ponieważ w 2016 roku polski eksport do Chin spadł, za to import chiński do Polski wzrósł. Chiny muszą bardziej otworzyć się na nasze towary – to powinniśmy podkreślać.

W popołudniowym wydaniu audycji Radia Wnet Hanna Shen w rozmowie z Antonim Opalińskim komentowała Forum Pasma i Szlaku w Chinach, na które udała się również polska premier Beta Szydło.

– Chińczykom bardzo zależało, by przyjechała kanclerz Niemiec Angela Merkel czy premier Wielkiej Brytanii Theresa May. Indie wiele chińskich inwestycji w ramach nowego szlaku postrzegają jako zagrożenie dla ich suwerenności. Inne państwa, jak np. Japonia wysłały niższych rangą urzędników.

Hanna Shen przypomniała też, że chiński model działania jest zupełnie inny niż w Europie. Chińczycy nie chcą żadnych przetargów, lecz kontroli nad wszystkim.

Premier powiedziała, że musimy być bardzo aktywni, żeby zrównoważyć bilans z Chinami. Musimy walczyć o nasz handel, o nasz eksport, ponieważ w 2016 roku nasz eksport do Chin spadł, za to import chiński do Polski wzrósł. Bilans wypada na naszą niekorzyść i to jest coś, co w rozmowie z Chinami powinniśmy podkreślać. Chiny muszą bardziej otworzyć się na nasze towary. Problem w tym, że przekaz polski nie jest jednolity – stwierdziła Hanna Shen.

Rozmówczyni redaktora Opalińskiego mówiła także o napięciu wokół Korei Północnej i o sytuacji politycznej na Tajwanie.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

LK

Prezydenci Polski i Łotwy deklarują wspólne stanowisko ws. bezpieczeństwa, zwłaszcza w odniesieniu do relacji z Rosją

NATO powinno w sprawie relacji z Rosją stać razem – oświadczył Andrzej Duda. Prezydent Polski zapewnił, że w kwestii relacji z Rosją stanowiska Polski i Łotwy są „absolutnie zgodne”.

– NATO powinno w sprawie relacji z Rosją stać razem – powiedział w poniedziałek w Warszawie prezydent Andrzej Duda. Prezydent Łotwy Raimonds Vejonis podkreślił, że jego kraj blisko współpracuje z Polską na rzecz umacniania bezpieczeństwa w rejonie Morza Bałtyckiego.

Na wspólnej konferencji prasowej obu prezydentów Andrzej Duda powiedział, że rozmowa z przebywającym z oficjalną wizytą w Polsce prezydentem Łotwy dotyczyła relacji dwustronnych, zbliżającego się szczytu NATO w Brukseli, a także realizacji postanowień szczytów Sojuszu z Newport i Warszawy.

Prezydenci Polski i Łotwy rozmawiali także o współpracy w ramach inicjatywy Trójmorza, czyli państw leżących w rejonie Bałtyku, Adriatyku i Morza Czarnego. Tematem spotkania była także polityka unijna, w tym Brexit.

Prezydent Duda zaznaczył, że w kwestii relacji z Rosją stanowiska obu krajów są „absolutnie zgodne”. – Uważamy, że NATO powinno w sprawie relacji z Rosją stać razem i przede wszystkim dbać o to, aby flanka wschodnia Sojuszu Północnoatlantyckiego była zabezpieczona i żeby było widać spójność, jednomyślność i solidarność wszystkich państw Sojuszu Północnoatlantyckiego i determinację w tym, aby terytorium NATO było terytorium absolutnie niepodzielnym” – powiedział.

Odniósł się też do tworzonej grupy batalionowej na Łotwie, w której bierze udział kompania polskich żołnierzy wyposażona w czołgi. Według prezydenta RP to nawiązanie „do wielkiej, stuletniej tradycji współdziałania żołnierzy polskich i żołnierzy łotewskich, w czasie kiedy Łotwa odzyskiwała niepodległość, kiedy walczyła o utworzenie granic wolnego państwa”.[related id=”16380″]

Dodał, że Polska i Łotwa jednomyślnie są zdania, że NATO powinno zwalczać terroryzm i także w tej sprawie powinno zajmować twardą postawę.

Andrzej Duda zaznaczył, że Polskę i Łotwę łączy zgodne stanowisko w sprawach unijnych, m.in. przekonanie, że Brexit powinien mieć maksymalnie łagodny przebieg i dążyć do wzajemnie korzystnych stosunków między UE i Wielką Brytanią. „Bo to jest warunkiem dobrego współdziałania na przyszłość w kwestii zabezpieczenia praw polskich i łotewskich obywateli, którzy w Wielkiej Brytanii dzisiaj przebywają i będą przebywali” – powiedział polski prezydent.

Wyraził on również wdzięczność wobec swojego łotewskiego partnera za deklarację udziału w spotkaniu państw Trójmorza. Podkreślił, że jest to inicjatywa europejska, która dąży do spójności w ramach UE i wyrównania rozwoju pomiędzy częściami Unii w obszarach infrastruktury energetycznej i transportowej. Prezydent mówił, że chciałby współdziałać w łączeniu wielkich inwestycji drogowych, kolejowych i energetycznych realizowanych w ramach Funduszu Spójności.

Polski prezydent podziękował Raimodosowi Vejonisowi za jego wsparcie dla polskiej kandydatury na niestałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ w latach 2018-2019. Zaznaczył, że Polska chce być w RB ONZ reprezentantem naszego regionu Europy.

Dodał, że rozmowa z prezydentem Łotwy dotyczyła także via Baltica (czyli połączenia krajów nadbałtyckich z południową Europą), połączeń energetycznych między krajami oraz obchodów 100-lecia niepodległości w Polsce i na Łotwie.

Raimodos Vejonis podkreślił, że jego kraj i Polska blisko ze sobą współpracują na rzecz umacniania bezpieczeństwa w rejonie Morza Bałtyckiego. Dodał, że oba kraje mają wspólny pogląd na temat globalnych i regionalnych wyzwań.[related id=”15134″]

Powiedział też, że wysoko ocenia polski wkład w wysuniętą obecność NATO na wschodniej flance. Podkreślił, że pełna implementacja postanowień szczytu NATO w Warszawie i możliwość szybkiego wysłania międzynarodowej grupy batalionowej to priorytet dla państw bałtyckich. Zaznaczył, że przywództwo amerykańskie i silny Sojusz są niezwykle ważne dla bezpieczeństwa regionu bałtyckiego i Polski. Zaznaczył, że Łotwa chce osiągnąć poziom 2 proc. PKB wydatków na obronność w przyszłym roku.

Prezydent Vejonis powiedział też, że Polska jest jednym z najważniejszych partnerów gospodarczych Łotwy w Europie i oświadczył, że jego zdaniem „poziom współpracy może być zwiększany. Polskie firmy są zapraszane do inwestowania również na Łotwie”. Dodał też, że jego kraj ceni współpracę z Polską w rozwoju infrastruktury energetycznej i transportowej w regionie.

Raimondos Vejonis podkreślił, że oczekuje bliskiej współpracy przy realizacji projektu via Baltica. Zaznaczył, że Polska jest bardzo ważnym partnerem dla krajów bałtyckich w łączeniu z rynkiem europejskim, „zapewniającym alternatywne dostawy gazu ziemnego, drogi tych dostaw”. Dodał, że jego kraj oczekuje na budowę interkonektora gazowego między Polską i Litwą.

PAP/LK

Minister Jan Szyszko: Gminy powinny rekompensować prywatnym właścicielom to, że na swoim terenie utrzymują drzewa

Wedle ministra środowiska mogłoby to się odbywać np. przez obniżkę podatku gruntowego. Stwierdził, że jeśli właściciel posadził na swoim gruncie drzewo, to powinien móc je też bez przeszkód usunąć.

Według szefa resortu środowiska, gminy w wielu przypadkach „przerzuciły” na prywatnych właścicieli gruntów odpowiedzialność za utrzymywanie terenów zielonych.

„Mnóstwo lasów oraz terenów zielonych zostało zabudowanych przez miasta, przez co osiągnęły one konkretne korzyści finansowe. Z kolei prywatni właściciele, jeśli mają na swoim terenie drzewa, muszą niejako bezpłatnie świadczyć usługi dla tych, którzy ich nie mają, mimo że je posadzili i wyhodowali. Obecny system kontroli polega de facto na donosicielstwie, bo samorządy nie wiedzą, ile mają drzew. Polega to na tym, że ktoś informuje urzędników o usunięciu drzewa, następnie oni przyjeżdżają i nakładają karę” – powiedział.

Minister ocenił, że samorządy powinny rekompensować prywatnym właścicielom gruntów to, że utrzymują oni na swoim terenie tereny zielone. – Jeżeli na swoim gruncie mamy cenne z punktu widzenia społeczności lokalnej drzewa – chodzi o wartości przyrodnicze czy krajobrazowe – to gmina powinna rekompensować takim właścicielom to, że nie mogą oni w pełni korzystać ze swojej nieruchomości. Mogłoby to być np. obniżenie podatku gruntowego, który by rósł do „normalnej stawki” przy wycięciu drzew – wyjaśnił.

Od początku roku obowiązują zliberalizowane przepisy dotyczące wycinki drzew na prywatnych gruntach. Zgodnie z nimi właściciel nieruchomości może bez zezwolenia wyciąć drzewo na swojej działce, bez względu na jego obwód, jeśli nie jest to związane z działalnością gospodarczą. Przepisy te wzbudziły jednak społeczne protesty.

Minister zwrócił uwagę, że to co się wydarzyło po Nowym Roku wykazało przede wszystkim braki w planowaniu przestrzennym w gminach. „Poselska nowelizacja ustawy o ochronie przyrody, która zaczęła obowiązywać od 1 stycznia, była wspierana przeze mnie całym sercem, bo przywracała właścicielom gruntów prawo do zarządzania nimi wedle swojego uznania. To, co zaistniało po 1 stycznia, pokazało dobitnie, że gminy nie mają planów zagospodarowania przestrzennego, które nakładałyby na miasta obowiązek dbania o tereny zielone. To obowiązkiem miast, a nie prywatnych właścicieli jest finansowanie, utrzymywanie terenów zielonych” – powiedział.

Przypomniał, że niedawno Najwyższa Izba Kontroli informowała, że plany zagospodarowania przestrzennego obejmują tylko ok. 30 proc. powierzchni kraju.

W czwartek Sejm poparł senackie poprawki do noweli dotyczącej wycinki na prywatnych gruntach. W kwietniu posłowie zdecydowali, by przepisy zmienić tak, aby planowaną wycinkę zgłaszać organom gminnym. Urzędnik będzie miał dokonać oględzin w ciągu 21 dni. Jeżeli gmina nie wyrazi sprzeciwu, tzw. milcząca zgoda, to właściciel będzie mógł ją przeprowadzić. Gminy mają też dostać nowe narzędzie, które pozwoli im wyrazić sprzeciw wobec wycinki, jeśli drzewo będzie cenne przyrodniczo. Kryteria, na podstawie których urzędnik będzie mógł wydać taki zakaz, mają zostać określone w rozporządzeniu ministra środowiska.

Nowe przepisy przywrócą też konieczność uzgodnienia z regionalnym dyrektorem ochrony środowiska zezwolenia na usunięcie drzew w pasie przydrożnym. Wyjątek stanowić będą niektóre gatunki topoli.

Nowe prawo zakłada, że jeśli przed upływem pięciu lat od dokonania oględzin przez urzędnika gminnego właściciel wystąpi o pozwolenie na budowę związaną z prowadzeniem działalności gospodarczej i będzie ona realizowana na części nieruchomości, gdzie rosły usunięte drzewa, będzie musiał uiścić opłatę za wycinkę tych drzew.

PAP/WJB

Polski pianista Szymon Nehring zwycięzcą konkursu pianistycznego w Tel-Awiwie

Szymon Nehring urodził się 29 września 1995 r. w Krakowie. Jest absolwentem Szkoły Muzycznej w Krakowie. Obecnie studiuje w Akademii Muzycznej w Bydgoszczy.

Polski pianista Szymon Nehring zdobył pierwszą nagrodę w 15. Międzynarodowym Mistrzowskim Konkursie Pianistycznym Artura Rubinsteina w Tel-Awiwie. O sukcesie 21-latka poinformował dyrektor Stowarzyszenia im. Ludwiga van Beethovena w Krakowie Andrzej Giza.

Do finału 15. Międzynarodowego Mistrzowskiego Konkursu Pianistycznego im. Artura Rubinsteina jury pod przewodnictwem profesora Arie Vardiego zakwalifikowało szóstkę finalistów – w tym Nehringa reprezentującego Stowarzyszenie im. Ludwiga van Beethovena w Krakowie.

„Szymon Nehring wykonał trzeci koncert Siergieja Rachmaninowa” – powiedział w rozmowie z PAP dyrektor Stowarzyszenia Andrzej Giza. „W odbywającym się co trzy lata konkursie biorą udział wybitnie uzdolnieni pianiści, reprezentujący grupę wiekową między 18 a 32 rokiem życia. Do tegorocznej edycji zakwalifikowano 30. pianistów z całego świata” – zaznaczył Giza.

Uczestnicy podczas trzech etapów prezentowali literaturę muzyczną różnych kompozytorów. Według Gizy konkurs daje możliwość „wielkiej międzynarodowej kariery”. Dyrektor Stowarzyszenia im. Ludwiga van Beethovena przypomniał również, że Szymon Nehring po finale konkursu chopinowskiego koncertował po „największych salach koncertowych świata”.

Nehring jest laureatem m.in II nagrody „Premio Akademia” w Rzymie, I nagrody i wyróżnienia za wykonanie nokturnu Chopina w Poznaniu, oraz wyróżnienia za wykonanie utworu Chopina w konkursie im. Artura Rubinsteina w Bydgoszczy. Występował także jako solista z orkiestrami symfonicznymi w Jeleniej Górze i Tallinie jak i z orkiestrami Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej i Lwowskiej. Jest laureatem nagrody publiczności XVII Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina (2015). Nehring jest stypendystą Fundacji Pro Musica Bona (od 2010 r.), a także Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego (2010).

Międzynarodowy Mistrzowski Konkurs Pianistyczny im. Artura Rubinsteina organizowany jest od 1974 r. przez The Arthur Rubinstein International Music Society. Konkurs składa się z trzech etapów, w czasie których uczestnicy grają recitale i koncerty. W programie przewidziano zarówno utwory okresu klasycyzmu, jak też i romantyczne. Jednym z celów konkursu jest promowanie kultury Izraela, dlatego też pianiści są zobowiązani do wykonania wybranego utworu muzyków izraelskich. Biorą w nim udział najbardziej utalentowani młodzi pianiści z całego świata.

PAP/LK

Frans Timmermans: Nie czas na dalsze działania przeciwko Polsce – wciąż jest jeszcze miejsce na dialog polityczny

Frans Timmermans przygotował w sprawie tzw. rządów prawa w Polsce raport. Strona polska ocenia go jako stronniczy i szykuje odpowiedź na wtorkowe posiedzenie Rady ds. Ogólnych na temat Polski.

Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Timmermans powiedział w czwartek w Sztokholmie, że nie czas jeszcze na podejmowanie dalszych działań przeciwko Polsce w sprawie rządów prawa – podał Reuters.

„Nie jestem gotów ogłosić żadnych dalszych kroków na tym etapie. Mamy pewną liczbę instrumentów. […] Wierzę, że wciąż jest miejsce na dialog polityczny” – powiedział Timmermans dziennikarzom.

Dodał, że ma nadzieję na przeprowadzenie debaty w tej sprawie na forum Rady do Spraw Ogólnych w przyszłym tygodniu.

Szef MSZ Witold Waszczykowski poinformował w środę, że Polska otrzymała raport, który Timmermans przygotował dla Rady. Zapowiedział, że na wtorkowym posiedzeniu Rady w Brukseli zostanie przedstawiona odpowiedź na raport, który on ocenia jako stronniczy.

Sprawa prowadzonej wobec Polski przez KE procedury ochrony praworządności ma trafić we wtorek 16 maja na posiedzenie unijnej Rady ds. Ogólnych, czyli ministrów odpowiedzialnych za sprawy europejskie. Informacje w tej sprawie ma przedstawić KE, która sama, jak podaje PAP, domagała się, by wprowadzić ten punkt do porządku obrad.

(PAP)

Chorwacka gazowa szachownica z Orlenem w tle. Bezpieczeństwo energetyczne w Europie Środkowej zaczyna się od Zagrzebia

Chorwacja to jeden z ważniejszych krajów dla rynku gazu i nafty w Europie. Położenie tego państwa jest decydujące dla bezpieczeństwa energetycznego, zaś sama Chorwacja ma status kraju strategicznego.

Dla Polski jest to o tyle ważne, że rozpoczynający się w Chorwacji rurociąg Janaf (Jadranski Naftovod) uzupełnieni europejską magistralę gazową Północ – Południe, dzięki czemu polski terminal w Świnoujściu będzie miał dostęp do strategicznego akwenu Morza Adriatyckiego.

Wspomniany rurociąg biegnie jedną nitką od miejscowości Omiš przez Chorwację, Węgry i Słowację, gdzie łączy się z rurociągiem Przyjaźń, oraz drugą odnogą w kierunku wschodnim do Serbii i Bośni i Hercegowiny.

Historia powstania rurociągu

Rurociąg Adriatycki i jego infrastruktura zostały zbudowane w latach 1984-1990 jako nierosyjska alternatywa dostaw ropy, która miała połączyć Morze Adriatyckie z Europą Środkową. Część rurociągu położona w głębi kraju została wyłączona z użytku w czasie konfliktu w krajach byłej Jugosławii. Rurociąg ma trzy odgałęzienia, które biegną na trasie z Chorwacji przez Węgry, Bośnię i Serbię. Maksymalną przepustowość zaplanowano na 34 milionów ton ropy rocznie. Obecnie zdolność operacyjna jest na poziomie prawie 27 milionów ton rocznie.

Węgierskie ramię rurociągu, które dociera do rafinerii MOL w mieście Százhalombatta, może przetransportować do 10 milionów ton ropy rocznie. Udziałowcami Janafu są państwo chorwackie – rząd i pięć agencji państwowych – które kontrolują w sumie 78% udziałów, a także spółka gazowa i naftowa INA (w której głównymi udziałowcami są chorwacki rząd oraz węgierska spółka giełdowa MOL (notowana na giełdach w Warszawie i Budapeszcie) z 16% udziałów, oraz inni udziałowcy, którzy kontrolują 6% udziałów.

Port Omišajl jest zlokalizowany w osłoniętej, posiadającej głęboki basen zatoce wyspy Krk. Port ten może przez cały rok przyjmować supertankowce, a Janaf stale rozszerza możliwości magazynowe. Omišajl jest połączony podwodnym rurociągiem z rafineriami w Sisak i Uroni-Rijeka, należącymi do spółki INA. Trzeba zaznaczyć, że Sisak to początkowy przystanek tranzytu ropy w głąb lądu.

Janaf transportuje ropę naftową do rafinerii w Chorwacji, Bośni i Hercegowinie, Serbii oraz na Węgry. Firma przechowuje również ropę naftową i produkty naftowe dla największych światowych koncernów naftowych. Niezależnie od zawartej umowy z Jadranskm Naftovodem, Orlen negocjuje również warunki transportu surowca węgierskim odcinkiem rurociągu.

W oczekiwaniu na tankowce z Bliskiego Wschodu

Przez Chorwację ma popłynąć ropa naftowa z krajów Bliskiego Wschodu. Czeka również na to nasz potentat Orlen. Pod koniec roku 2016 należąca do polskiego giganta spółka Unipetrol podpisała z chorwacką firmą Jadranski Naftovod trzyletnią umowę na przesył surowca do swoich rafinerii w Kralupach i Litwinowie. Umowa z Jadranskim Naftovodem została zawarta na okres trzech lat i przewiduje dostawy ropy naftowej zarówno dla rafinerii w Kralupach, jak i Litvinovie.

Aktualnie Unipetrol do swoich rafinerii w Litvinowie i Kralupach transportuje surowiec systemami Przyjaźń oraz IKL. Łączne moce przerobowe obu czeskich rafinerii wynoszą około 8,7 mln ton ropy naftowej rocznie.

Grupa PKN Orlen zarządza sześcioma rafineriami w Polsce, Czechach i na Litwie, prowadzi też działalność wydobywczą w Polsce i w Kanadzie. Skonsolidowane przychody koncernu sięgnęły w 2015 roku 88,34 mld zł. Spółka jest notowana na GPW od 1999 r.

ORLEN a chorwacka sprawa JANAF

Na Chorwację spogląda uważnie PKN Orlen. Od lat na jego celowniku znajduje się spółka paliwowa INA, o którą walczy z węgierskim MOL-em. Potem polski potentat paliwowy chciał odkupić udziały od Węgrów, ale obie strony nie doszły do porozumienia. Teraz w łonie INA trwa ostry konflikt między Węgrami a chorwackim rządem, który – jak się okazało w grudniu – chce odkupić od nich udziały. Taką deklarację złożył w Wigilię premier Andrej Plenković.

Do MOL-a należy 49% pakietu, do rządu w Zagrzebiu – 44,8%. Reszta jest własnością pozostałych, prywatnych akcjonariuszy. Od pewnego czasu główni udziałowcy nie potrafią porozumieć się w sprawie administrowania INA. Chorwatom nie podoba się, że ich firma coraz mniej znaczy w regionie, topnieje liczba należących do niej stacji, a będące jej własnością dwie rafinerie – w Rijece i Sisaku – tracą autonomię na rzecz MOL-a.

Deklaracja premiera Plenkovicia może okazać się przełomowa w batalii o INA. Wciąż nie wiadomo jednak, skąd Zagrzeb ma wziąć pieniądze na spłacenie Węgrów. W grę może wchodzić kwota do 2 mld euro, ale na pewno chorwacki rząd chce rozwiązać problemy w akcjonariacie. I tu pojawia się nasz Orlen.

Według informacji portalu BiznesAlert.pl, Chorwacja liczy na zaangażowanie polskiego koncernu w INA. Orlen to mocny gracz w regionie, jego działalność gospodarcza poza Polską rozwija się także na Litwie i w Czechach. Płocka spółka posiada swoje stacje w Niemczech. INA to ważny element na mapie Orlenu, i jeżeli tylko Chorwaci dopną swego, a Orlen wykorzysta nadarzającą się okazję, polski koncern zyska kolejny przyczółek w Europie.

Tomasz Wybranowski

Chorwacja: Już od 27 lat Polskie Towarzystwo Kulturalne „Mikołaj Kopernik” rozsławia kulturę i historię naszego kraju

Gośćmi Tomasza Wybranowskiego w Popołudniu Wnet były prof. Barbara Kryżan-Stanojević oraz Walentyna Loncarić – przedstawicielki polskiej mniejszości w Chorwacji, rozsławiające polską kulturę.

Prof. Barbara Kryżan-Stanojević mówiła o największej organizacji polonijnej w Chorwacji, czyli o Polskim Towarzystwie Kulturalnym „Mikołaj Kopernik”, które powstało w 1990 r. Aktualnie liczy ono około 120 członków:

Na początku aktywności nasza siedziba mieściła się w starszej części miasta. Wraz z rozrostem działalności udało nam się dostać nowe miejsce, z dwa razy większym metrażem oraz z miejscem na galerię. Mamy obecnie podpisaną umowę na pięć lat.

Prof. Barbara Kryżan powiedziała, że organizacja stara się propagować na różnych płaszczyznach polską kulturę i historię. Między innymi prowadzi galerię i działalność wydawniczą pod patronatem Mikołaja Kopernika: – Mieliśmy już m.in. wystawy o chrzcie Polski, o szopkach krakowskich czy kolaży Wisławy Szymborskiej.

– Kolejny filar naszej działalności to bardzo prężnie działający zespół „Wisła” i biblioteka, która cały czas się rozwija. Co roku obchodzimy również Boże Narodzenie oraz Wielkanoc. 

Swoimi wspomnieniami z działalności na rzecz krzewienia polskości w Chorwacji podzieliła się także Walentyna Loncarić, mieszkająca w Chorwacji od ponad 40 lat. Powiedziała, że priorytetem dla działaczy polonijnych było zorganizowanie nauki języka polskiego, następnie stworzenie organizacji polonijnej.

Początki nie były łatwe. Dopiero po kilku latach istnienia Polskie Towarzystwo Kulturalne uzyskało lokal na siedzibę, jednak w stanie wymagającym dużego nakładu pracy nad doprowadzeniem go do stanu użyteczności.

– Będąc przewodniczącą Polskiego Towarzystwa Polonijnego, starałam się, aby polska uzyskała status mniejszości narodowej. Udało się to dopiero w 2012 roku – relacjonowała Walentyna Loncarić.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

JN