Wojciech Roszkowski: 4 czerwca 1992 roku wybiła godzina prawdy. Część elity solidarnościowej pokazała nową twarz

O pięknych początkach w 1989 r., gdy „Solidarność” wygrała „99 do 1”, i o kolejnym „zwycięstwie” 4 czerwca 1992 r. mówił gość Poranka Wnet i zadał pytanie o to, kto był w zwycięskiej drużynie.

Profesor Wojciech Roszkowski twierdzi, że dobór „drużyny”  Lecha Wałęsy był pod kontrolą konkretnej opcji politycznej.

– Postać Lecha Wałęsy rysuje się tu szczególnie wyraźnie, ponieważ w 1989 roku był symbolem, katalizatorem zmiany, wodzem ludu. W 1992 roku Wałęsa pokazał zupełnie inną twarz, nawet wizualnie. W momencie kiedy poseł Kazimierz Świtoń, intensywnie zagłuszany przez marszałka, wygłosił, że na liście istnieje też nazwisko prezydenta, Wałęsa siedzący w loży miał dziwny uśmiech. Zaraz po tym zmontował koalicję, która obaliła rząd Olszewskiego. W tle wtedy były jeszcze lista Macierewicza i próba dokonania lustracji – mówił profesor.

Według profesora Roszkowskiego, w udaremnieniu lustracji chodziło o dwie rzeczy – po pierwsze niechęć do ujawnienia związków części ówczesnej elity ze służbami, a po drugie – o udaremnienie wykorzystywania teczek przez tę ekipę.

– 4 czerwca 1992 był dla wielu ludzi zaskoczeniem, że nie wszystko jest tak piękne, jak się to przedstawia. To jakby godzina prawdy o tym, jak ta władza wyglądała – powiedział.

Wojciech Roszkowski mówił jeszcze o pochodzeniu elit PRL-u, a potem III Rzeczypospolitej, które były wychowane w duchu kompromisów z komunistyczną władzą. Stwierdził, że po 1989 roku wytworzyła się sytuacja, że takie kompromisy nie były już potrzebne, ale szansa ta nie została wykorzystana.

LK

Rafał Dzięciołowski: Prezesa ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej nazwałbym ideologiem i fałszerzem historii

– Uważam, że powinniśmy zbudować pewną psychologiczno-historyczną mapę wpływu na ukraińską świadomość historyczną – powiedział w „Poranku Wnet” Rafał Dzięciołowski, historyk i dziennikarz.

1 czerwca zapadła decyzja, aby jedna z ulic w Kijowie nosiła imię Romana Szuchewycza: – Jest to fatalna decyzja, podobnie jak ta pierwsza, dotycząca ulicy Stepana Bandery. Jest to decyzja, która pokazuje, że część władz ukraińskich, głównie ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej, nie liczy się w najmniejszym stopniu z opinią strony polskiej na temat historycznej odpowiedzialności przywódców UPA za ludobójstwo na Polakach na Wołyniu, a także odpowiedzialności za późniejsze zbrodnie na terenach Polski.

Zdaniem rozmówcy Aleksandra Wierzejskiego, inna jest perspektywa Polski, a inna ukraińska. Polacy patrzą na Ukrainę z perspektywy historycznej, a Ukraińcy – gospodarczej. Polska powinna się skupić na zdecydowanym potępieniu przez Ukraińców postaci Dmytra Klaczkiwskiego, który bezpośrednio nadzorował i wydał rozkaz likwidacji ludności polskiej na Wołyniu. Natomiast na postaci takie, jak Bandera czy Szuchewycz, należy patrzeć z dystansem, choć bez ich usprawiedliwiania.

– Uważam, że powinniśmy zbudować pewną psychologiczno-historyczną mapę wpływu na ukraińską świadomość historyczną. Zwróćmy uwagę, jakie tam są ewolucje tej świadomości. Juszczenko robi bohaterem Szuchewycza, Janukowycz go wycofuje, Wiatrowycz usiłuje przywrócić jego kult, a wszystko dotyczy tradycji, która praktycznie dotyczy pięciu z dwudziestu pięciu obwodów Ukrainy – powiedział.

Wołodymyr Wiatrowicz jest prezesem ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej i lobbuje za stwierdzeniem o dwóch wojnach polsko-ukraińskich. Zakłada ono, że na Wołyniu doszło do równorzędnej walki między narodami: – Krótko mówiąc, nie nazywałbym go historykiem. Nazwałbym go ideologiem i fałszerzem historii.

Rafał Dzięciołowski widzi szansę dla Polski w młodych ludziach, takich jak studenci, którzy rozpoczęli Majdan. Jak mówi, powinniśmy odszukiwać takie osoby i stawiać na nie jako na przyszłe elity Ukrainy.

WJB

Biedroń: 25 lat temu, kiedy został odwołany rząd Jana Olszewskiego, sowiecka agentura odniosła w Polsce sukces [VIDEO]

To był wielki sukces ludzi, którzy odetchnęli z ulgą, że nie będzie lustracji i dekomunizacji. Zostaliśmy wtedy na kilkanaście lat odłączeni od pełnej suwerenności – w Poranku Wnet mówił dziennikarz.

Gościem Aleksandra Wierzejskiego w porannej audycji Radia Wnet był Wojciech Biedroń.

– Rocznica 4 czerwca 1992 roku dla części środowisk liberalnych i lewicowych w Polsce była rocznicą hańby. Ogłosili wtedy wielki sukces, ale to był sukces agentury sowieckiej – wspominał odwołanie rządu Olszewskiego redaktor portalu wPolityce.pl. – Polska została wówczas wpleciona w agenturalne układy, w dobrosąsiedzkie stosunki z Rosją, a później doszło do grabieży majątku narodowego.

Wojciech Biedroń skomentował również wyniki ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej: – Wszyscy się dowiedzieli, jak wyglądała praca Ewy Kopacz, Donalda Tuska czy Tomasza Arabskiego w pierwszych godzinach i dniach po tragedii. (…) Kopacz kłaniała się w pas, już dzisiaj to wiemy, bandytom.

Redaktor przywołał opowieści o brutalnym wrzucaniu szczątków polskich bohaterów do worków na śmieci: – Ruski ekspert wrzucał części ciał do jednego worka, żeby waga się zgadzała, a przesuwając worek, kopał go.

Zdaniem rozmówcy Aleksandra Wierzejskiego, Donald Tusk jako bezproblemowy partner Władimira Putina i Angeli Merkel otrzymał wysokie stanowisko w strukturach Unii Europejskiej nie tylko za tuszowanie prawdy o katastrofie smoleńskiej. W tle był także problem gazociągu Nord Streamu, którego budowę blokował śp. prezydent Lech Kaczyński.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

 

 

Obejrzyj również wywiad na YouTube:

W X Święto Dziękczynienia dziękowaliśmy za chleb i życie, a także posługę św. Brata Alberta

Dziękujemy i modlimy się dziś za tych, którym możemy, chcemy i powinniśmy pomagać – powiedział metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz podczas uroczystej mszy świętej.

4 czerwca odbyło się X Święto Dziękczynienia w Świątyni Opatrzności Bożej na Polach Wilanowskich w Warszawie. W tym roku obchodzone było pod hasłem „Dziękujemy za chleb”. Wierni w sposób szczególny dziękowali Bogu za życie i posługę św. Brata Alberta Chmielowskiego, który dbał o najbiedniejszych. Swoją wdzięczność wyrażali także za wszystkie dzieła charytatywne i ludzi angażujących się w nie.[related id=”21255″]

„W dziękczynieniu tym pragniemy zamknąć to wszystko, czym chleb jest dla człowieka i czego jest symbolem” – mówił kard. Kazimierz Nycz – Dziękujemy na pierwszym miejscu za Chleb Eucharystyczny, Ciało Chrystusa, którym Kościół karmi swych wiernych. Dziękujemy za ludzi, o których można powiedzieć, że są „dobrzy jak chleb” i potrafią pomagać, dzielić się z innymi, przede wszystkim sobą, swoim czasem, dobrocią, miłością. Dziękujemy i modlimy się za tych, którym możemy i chcemy pomagać, i powinniśmy pomagać.

Wierni modlili się również w intencji ofiar  sobotniego zamachu w Londynie i poszkodowanych w wyniku paniki w Turynie.

W obchodach dziękczynienia w  Świątyni Opatrzności Bożej udział wzięli przedstawiciele rządu, parlamentarzyści, członkowie wspólnot i ruchów katolickich z archidiecezji warszawskiej.

Homilię wygłosił kard. Francesco Montenegro, metropolita sycylijskiej archidiecezji Agrigento, do której przynależy wyspa Lampedusa, gdzie skupiają się główne problemy uchodźców w Europie.

Źródło: ekai/LK

Jan Kowalski / V Rzeczpospolita Przedsiębiorcza. Mali i średni przedsiębiorcy jako podstawa ładu społecznego

Pomyślność i podporządkowanie organizacji struktur państwa interesom przedsiębiorców powoduje nie wprost pomyślność innych grup społecznych. W ciągu kilku lat może rozładować strukturalne bezrobocie.

Jan Kowalski

V RP – Rzeczpospolita Przedsiębiorcza

Według badań przeprowadzonych kilkanaście lat temu przez Amerykanów, Polacy są drugim najbardziej przedsiębiorczym narodem świata, po Amerykanach. A wynika to wprost z indywidualnego umiłowania wolności i chęci decydowania o własnym losie nawet przy ryzyku niedostatku. Oczywiście dla obecnej warstwy rządzącej i nawet grupy do tej władzy aspirującej brzmi to jak przekleństwo. I jest wystarczającym powodem, żeby w zarodku tępić jakiekolwiek aspiracje Polaków do rządzenia państwem. To dlatego nazywam mój projekt „V Rzeczpospolitą”. W odróżnieniu od III, która jest spiskiem przeciwko narodowi polskiemu, zawiązanym przy Okrągłym Stole. W odróżnieniu od IV, która była projektem, jak zmusić Polaków do uczciwości i pracowitości bez przeprowadzenia jakichkolwiek zmian systemowych, za to pod przewodem tym razem sprawiedliwej partii.

Projekt V Rzeczpospolitej wynika wprost z charakteru Polaków, z naszego historycznego doświadczenia. Z doświadczenia I Rzeczypospolitej Szlacheckiej, z doświadczenia Wielkopolan pod pruskim zaborem, wreszcie z doświadczenia 1. Solidarności. Wynika wprost i jako sposób urządzenia państwa, i jako sposób dojścia do tego państwa.

Ale po kolei, najpierw przedstawmy model upragnionego przez nas państwa wolnych Polaków. Zacznijmy od idei. Ideą przewodnią w tym przypadku jest, rzecz jasna, charakter narodowy Polaków. Wspominałem już o tym. Jest skończoną fantasmagorią próba uczynienia z Polaków kogoś innego niż są. Nie staniemy się Niemcami, Rosjanami, Anglikami, Turkami ani Bułgarami. Żaden najbardziej nawet zdeterminowany rząd nie wyprodukuje nowego Polaka, który już nie byłby Polakiem.

Komunizm nas stłamsił, ale przecież nie przemienił w komunistów. Oczywiście zawsze było pod dostatkiem renegatów, którzy gotowi byli w imię materialnego dobra własnego służyć najgorszemu wrogowi narodu polskiego. Ale przecież najbardziej nawet dorodne ziarno oblepione jest plewą.

Charakter narodowy Polaków, objawiający się w przedsiębiorczości i indywidualizmie, historycznie rzecz biorąc, trwa przez całe stulecia. Bez wgłębiania się w temat należy powiedzieć jedno: czy się to komuś podoba, czy nie, chrześcijaństwo jest jedyną doktryną oddającą charakter narodowy Polaków i jedyną ideą spajającą naród.

Według mojej niesprawdzonej wiedzy historycznej, chrześcijaństwo podkreśliło i uwypukliło jedynie cechy wrodzone naszych przodków. Dlatego na zawsze już zlało się z Polską i polskością.

Biskup Łaski, którego już przywołałem, miałby chyba niemały problem z rozdzieleniem służby Bogu od służby Ojczyźnie. Ale tych księży służących jednocześnie Bogu i Ojczyźnie jest nieprzebrany szereg. Wspomnijmy księdza Skargę, którego modlitwa za Ojczyznę przetrwała do dziś. Jana Pawła II, który pomimo sprawowania przywództwa duchowego nad całym światem chrześcijan katolików z Rzymu, a nie z Warszawy, nawet nie pomyślał, żeby wyrzec się polskości. Na koniec wspomnijmy księdza Jerzego Popiełuszkę. Błogosławiony ksiądz Jerzy, kapelan Solidarności, został zamordowany przez sługi Zła nie dlatego, że był politykiem i walczył o władzę polityczną. Ksiądz Jerzy walczył dobrem o prawdę, o bożą prawdę.[related id=6658]

Wielu osób ukąszonych w młodości przez bestię socjalizmu lub mających prywatne problemy z wiarą powyższy akapit pewnie nie przekona. Oni chcą, podobnie jak kiedyś Żydzi, żeby Jezus Chrystus przywrócił im ziemskie królestwo, a jak nie, to sorry. Kończąc chwilowo temat wiary, powiem jedno – w odzyskaniu Polski, w nadaniu jej kształtu państwa służącego wszystkim obywatelom nie pomogą hipokryci jakiejkolwiek maści.

Nie pomogą ci, którzy msze święte wykorzystują jedynie jako pretekst do organizowania patriotycznych demonstracji. I nawet nie pomyślą, że należałoby wejść do kościoła i się pomodlić, a nie tylko wrzeszczeć: Ojczyznę wolną racz nam wrócić (!). O co będziecie prosić Boga, gdy znowu utracimy niepodległość? Nie pomogą też ci, którzy w rozmodleniu na wszelki wypadek dłużej zostają w kościele, bo mogą zostać spałowani. Pocieszę obie grupy – hipokryzja jako jednostka chorobowa daje się leczyć… Wiarą.

Napisałem to, co powyżej, jako pewnego rodzaju ubezpieczenie przed złym zrozumieniem tego, co poniżej. Uważam bowiem, że Kościół katolicki w Polsce ma na swoim sumieniu ogromne grzechy, z największym grzechem głównym, jakim jest pycha. To pycha proboszczów i biskupów doprowadziła do swoistego przymierza tronu z ołtarzem. Suto zastawione stoły i ceremoniały oficjalnych uroczystości państwowych i gminnych, a wszędzie na pierwszym planie – były komunista, ubek i ksiądz. Jakiż przykład dla wiernych, okradanych i rujnowanych przez państwo Okrągłego Stołu! I jeszcze uwikłanie w rozgrywki władzy, które nie pozwoli nazwać zła po imieniu. I hipokryzja byłego biskupa krakowskiego, apelującego ze wzgórza wawelskiego do polityków, żeby wreszcie podali sobie ręce na zgodę i porzucili swary. W sytuacji, gdy jeden kopie i poniża, a drugi jest kopany i poniżany. Nie tego zostałem nauczony przez mojego proboszcza.

Sojusz tronu z ołtarzem nigdy nie był korzystny dla wiernych. I ten również nie będzie. Co więcej, od Kościoła może się wielu odwrócić. Po chwilowym świeckim tryumfie w blasku kamer zrozumieją to również biskupi i proboszczowie. Ale wtedy – kto odbuduje utracony autorytet?

Rok ’89 zawrócił chwilowo w głowie wielu ludziom, nie tylko księżom. Jednak wina księży jest o tyle niepokojąca, że nie jest tylko winą ludzką (chociaż ksiądz to też człowiek). W wymiarze tym nie-ludzkim ksiądz jest Sługą Bożym i depozytariuszem Wiary. Komuniści i libertyni doskonale wiedzą, jak wykorzystywać wszelkie ludzkie słabości księży, żeby ich potem ośmieszyć w oczach wiernych, tych wszystkich maluczkich, za których zgorszenie księża ponoszą odpowiedzialność.

Sojusz z nową władzą był jednym z takich zgorszeń. Ale dużo poważniejszym przestępstwem była utrata autorytetu wśród młodzieży. Zamiast tworzyć własne szkoły, od parafialnych poczynając, Kościół dał się zwieść iluzji łatwego przejęcia całości szkolnictwa. I jeszcze miał mieć za to płacone. W efekcie, wchodząc do świeckich szkół, utracił sacrum, a religia stała się jedynie kolejnym przedmiotem.

Piszę w tak gorzki sposób z jednego powodu. Bez czynnego udziału Kościoła, czy też, ściślej mówiąc, zaangażowania wielu patriotycznych księży, nie jest możliwe odbudowanie naszej ojczyzny. Mam na myśli nie tylko ich indywidualny, duchowy i fizyczny wkład, ale również, jak było to w latach 80., pomoc instytucjonalną. Zwłaszcza, że budując naszą V Rzeczpospolitą, oprzemy się na wierze w Boga, jaki nam się objawił w Jezusie Chrystusie i społecznej nauce Kościoła.

Wiele nieporozumień narosło wokół nauki społecznej Kościoła. Na tyle wiele, że przypomnijmy jej trzy filary, żeby nie zostać źle zrozumianym. Te trzy filary to umiłowanie Ojczyzny, solidarność i pomocniczość.

Umiłowanie Ojczyzny jest tożsame z patriotyzmem. Oznacza przywiązanie do ziemi ojców, do pracy dla dobra ojczyzny i gotowość do poświęcenia własnego życia w jej obronie. Bo w rozumieniu chrześcijańskim Ojczyzna jest przestrzenią, w której spotykają się minione i przyszłe pokolenia ludzi związanych wspólną krwią i kulturą. Jest rodziną rodzin.

Solidarność w rozumieniu chrześcijańskim jest gotowością do niesienia pomocy i opieki nad wdowami, sierotami i kalekami – tymi wszystkimi, którym w ramach naszego narodu nie wiedzie się najlepiej. Obejmuje swym pojęciem wszystkich i nie wyklucza nikogo. Taka właśnie była Pierwsza Solidarność. Upominała się nie o najmądrzejszych i najbardziej utalentowanych, ale o tych najsłabszych.

I wreszcie pomocniczość. Z naszego punktu widzenia – filar najważniejszy. Bo to on determinuje sposób zorganizowania i funkcjonowania naszej V RP. W pomocniczości w zasadzie zawiera się wszystko. A zatem po kolei. [related id=10627]

  1. Od dołu do góry.
  2.  Finanse państwa.
  3. Podatki.
  4. System wyborczy.
  5. Parlament.
  6. Rząd.
  7. Wojsko.
  8. Policja.
  9.  Skarb państwa.
  10. Konstytucja.
  11. Sądownictwo.
  12. Partie polityczne.

1.      Od dołu do góry. Każda inicjatywa służąca lokalnej społeczności powinna być realizowana środkami lokalnymi. Bez udziału jakiekolwiek „góry”, tak jeśli chodzi o środki finansowe, jak i władztwo decyzyjne. Wszelkie inicjatywy mieszczące się w obrębie danej gminy muszą być realizowane i finansowane jej środkami własnymi. Jeżeli projekt dotyczy kilku sąsiadujących gmin, to tylko te gminy dogadują się co do realizacji wspólnego projektu – z ich własnych pieniędzy.

2.      Finanse państwa. Wynikają wprost z oddolnej organizacji życia społecznego. Ciężar podejmowania decyzji jest przeniesiony jak najbliżej zainteresowanych. I oznacza zlikwidowanie osławionej Centrali. Kończymy ze zbiórką pieniędzy dla Centrali tylko po to, żeby później w niej żebrać. Na własnym terenie sami zbieramy pieniądze na realizację wspólnych celów. Zatem po kolei: najpierw liczy się kasa gminy, potem kasa samorządnego (nie mylić z obecnym) województwa, dopiero na końcu kasa państwowa, czyli skarb państwa.

3.      Podatki. Mieliśmy być już drugą Japonią, drugą Irlandią. Czas najwyższy przy okazji budowania nowej struktury finansów państwa i co za tym idzie, podatków, popatrzeć bliżej naszych granic. Popatrzmy na Szwajcarię, o której już wspominałem. Otóż najważniejsze dla Szwajcarów decyzje zapadają na poziomie samorządu gminnego i kantonu, co wielkościowo i liczebnie odpowiada polskiemu powiatowi. Dlatego też mają Szwajcarzy taką a nie inną strukturę wydatków publicznych.

28% podatków, czyli pieniędzy publicznych, jest w dyspozycji gminy, 40% jest wydatkowanych przez kanton, a tylko 32% pieniędzy trafia do skarbu państwa. Wybory do samorządu gminnego i do kantonu są bezpośrednie. Jak zatem widać, każdy Szwajcar decyduje w 68% o swojej przyszłości. A 32% przekazywane federacji też w niemałym stopniu kontroluje, ponieważ wiele stanowisk urzędniczych szczebla ogólnokrajowego jest wybieralnych bezpośrednio. Nie ma sensu, żebyśmy próbowali zostać drugą Szwajcarią. Przy naszej organizacji państwa wybór takiego finansowania państwa jest oczywisty. Dzięki niemu wreszcie będziemy mogli stać się Polską. A wtedy niech inni starają się być drugą Polską.

4.      System wyborczy. Jest rzeczą oczywistą, że przy takim systemie finansowym państwa, zorganizowanym od dołu do góry, najważniejsze wybory obywatelskie dotyczą spraw lokalnych. To wybory do władz gminy są najważniejsze dla mieszkańców. Oczywiście znowu nie mówimy o dotychczasowych strukturach gminnych, monstrualnych jak i obecne gminne budynki. Zamiast je burzyć, wynajmiemy je lokalnym firmom albo obywatelskim inicjatywom. A obecni urzędnicy gminni, cóż – będą musieli znaleźć sobie inne zajęcie. Może nie wszyscy, ale przynajmniej 75% z nich.

Drugie nie mniej ważne wybory w państwie to będą wybory wojewódzkie, do sejmu województwa. To posłowie wojewódzcy (ziemscy) będą koordynować współpracę gmin i nadzorować zarządzanie województwem. Ale oprócz tego będą również wybierać posłów na sejm V Rzeczypospolitej. Żeby nie było kłótni w zależności od liczby mieszkańców danego województwa – od 2 do 7, tak jak to było w I Rzeczypospolitej.

5.      Parlament. Tak wybrany Sejm V Rzeczypospolitej będzie liczył około 70 posłów, delegatów poszczególnych województw. Będzie radził nad istotnymi, ważnymi dla państwa polskiego sprawami. Wszystkimi, które przerastają skalę i kompetencje gmin i poszczególnych województw. Jego pierwszym zadaniem będzie uchwalenie nowej konstytucji państwa. Tej konstytucji, którą przedstawimy w programie wyborczym naszego społecznego ruchu Konfederacji Wolnych Polaków. Ponieważ większość obowiązków razem z pieniędzmi delegowaliśmy do gmin i województw, Sejm nie będzie musiał już być Sejmem Nieustającym (naszym przodkom nawet do głowy nie przyszło, żeby stale obradować w Warszawie, dopóki ich caryca nie zmusiła). Wystarczą, jak to było kiedyś, dwie sesje: wiosenna i jesienna. W sytuacji nadzwyczajnej pomoże Internet lub sesja nadzwyczajna.

6.      Rząd. Szkoda, że nie mamy króla, mądrego króla. Nasi przodkowie z Rzeczypospolitej Szlacheckiej jako pierwsi ludzie w świecie cywilizacji łacińskiej sami wybierali króla. Bez pisemnych i przed Bogiem zobowiązań do przestrzegania ich praw i konstytucji państwa, kandydat nie mógł objąć urzędu. Teraz ten wybierany przez naród człowiek będzie się nazywał prezydentem. Jego zadaniem, po złożeniu przysięgi na konstytucję, będzie zorganizowanie ogólnej administracji państwa polskiego. Stanie zatem na czele rządu. Oczywiście zupełnie innego rządu niż ten, który oglądamy w telewizji. Jego zadaniem będzie sprawne zarządzanie państwem w sferach, które przekraczają kompetencje władz lokalnych. Takich, jak wojsko do obrony całości i niepodległości państwa, policja państwowa, zarządzanie ogólnonarodowymi sferami gospodarki istotnymi dla bezpieczeństwa państwa. Również zarządzanie ogólnonarodowymi projektami celowymi. Ale na pewno nie będzie miejsca w rządzie dla ministerstwa zdrowia, sportu, wyznań, poprawności politycznej lub urody.[related id=1123]

7.      Wojsko. Oczywiście armia zawodowa będzie zarządzana przez ministra wojny, członka rządu. Zawodowa armia na potrzeby państwa polskiego w czasie pokoju w zupełności wystarczy. Ale nie zapominajmy o możliwym zagrożeniu (Si vis pacem para bellum) i pospolitym ruszeniu. Żeby takie pospolite ruszenie na czas wojny szybko można było uruchomić, w czasie pokoju wszyscy zdolni do noszenia broni Polacy muszą przechodzić obowiązkowe półroczne przeszkolenie wojskowe w ramach szkoły średniej. Rzecz jasna, rzeczywiste przeszkolenie wojskowe. No i oczywiście, co się z tym wiąże, każdy przeszkolony obywatel będzie mógł w szafie powiesić mundur wojskowy i karabin. Sprawna koordynacja współpracy armii zawodowej i pospolitego ruszenia (Gwardii Narodowej), zdolna uruchomić milionową armię, pozwoli obronić niepodległość Polski przed jakimkolwiek zagrożeniem zewnętrznym.

8.      Policja. Oczywiście, że na poziomie lokalnym policja musi być lokalna i zależna od mieszkańców finansowo. A co za tym idzie, przez nich wybieralna.

Lokalny szef policji, nazwijmy go szeryf, podobnie jak było to nawet w II RP, będzie reagował na każde przestępstwo i naruszenie porządku publicznego, nie zasłaniając się, jak teraz, niską szkodliwością społeczną czynu. Całe grupy przestępcze wyrastają z niskiej szkodliwości społecznej przestępstwa. I oczywiście, co rozumie się samo przez się, nie będzie gnębił obywateli=swoich wyborców wyłudzaniem ich pieniędzy, zamiast ścigać przestępców.

Policja państwowa musi istnieć dla ochrony konstytucyjnych władz państwowych i jako służba rozpracowująca zorganizowaną przestępczość kryminalną i gospodarczą. Podlegać będzie ministrowi policji. I utrzymywana będzie, podobnie jak armia zawodowa, ze skarbu państwa.

9.      Skarb państwa. Tu oczywiście szykujemy historyczną rewolucję. Historyczną, to znaczy wracamy do pierwotnego znaczenia pojęcia skarbu państwa. A zatem to obywatele, my wszyscy decydujemy o wielkości skarbu państwa. O tym, ile środków finansowych ma zostać przeznaczonych na sprawne zarządzanie państwem, tak aby nasza ojczyzna rozkwitała i wzrastała w siłę, zapewniając zewnętrzne i wewnętrzne bezpieczeństwo wszystkich obywateli, włączając w to wdowy, sieroty i ludzi kalekich.

Finansowanie władz państwowych i samego państwa będzie się odbywać w dwojaki sposób. Raz – poprzez podatki zatwierdzane przez Sejm, dwa – poprzez wykorzystanie dochodów wielkich narodowych firm zarządzanych przez kolejnego ministra rządu – ministra gospodarki.

10.  Konstytucja. Konstytucja będzie naszym programem wyborczym. Pokazaniem, jakiego państwa chcemy i za jakim państwem zagłosują nasi wyborcy. To będzie niepodlegająca dyskusji i przetargom przysięga narodowa. Przysięga obowiązująca przede wszystkim naszych kandydatów do parlamentu, który przecież będzie jeszcze wybierany według starych reguł, według reguł prawnych Okrągłego Stołu. I automatycznie każdy wybrany poseł naszego Ruchu będzie tracił mandat poselski, jeżeli okaże się uległy staremu układowi władzy. Bo nasz Ruch, czyli Konfederacja Wolnych Polaków, nie będzie kolejną partią polityczną, którą można zmanipulować i zawłaszczyć. To będzie ruch społeczny na wzór Ruchu Egzekucyjnego Praw i Dóbr, ustanawiający nowe państwo z nową konstytucją – V Rzeczypospolitą, służącą wszystkim Polakom. I na to państwo, i na tę konstytucję będą musieli przysięgać kolejni prezydenci i inni urzędnicy państwowi. A jeśli przyszłoby im do głowy Konstytucję złamać, zostaną natychmiast pozbawieni stanowiska.[related id=18515]

11.  Sądownictwo. Wymiar (nie)sprawiedliwości, jaki zapanował w III RP dla ochrony systemu Okrągłego Stołu, stanowi najbardziej skuteczną gwarancję trwania obecnej patologii. Wyrasta wprost z komunizmu, nie przeszedł najlżejszej nawet weryfikacji i jest dowolnie używany przez system do niszczenia przeciwników i zabezpieczenia pozycji uwłaszczonych w latach 80. komunistów. Rola wymiaru sprawiedliwości w aspekcie nadzoru nad przestrzeganiem naszej konstytucji jest zbyt poważna, żeby i tu nie dokonać gruntownej przebudowy, logicznie zgodnej z nowym, terytorialnym ustrojem państwa. Oczywiście wszyscy prawnicy, od sędziów poczynając, będą musieli złożyć przysięgę na nową konstytucję. A ci, którzy obecnie łamią ułomne dotychczasowe prawo, będą musieli pożegnać się z zawodem.

12.  Partie polityczne. W zasadzie nie piszę tu o partiach politycznych, ponieważ jest na to za wcześnie. Najpierw, niezależnie od naszych doktrynalnych poglądów i wynikających stąd różnic, musimy nasze państwo w podstawowym dla nas wszystkich kształcie zbudować. Jedno jest pewne: w naszym samorządnym państwie nie będzie szerokiego pola dla politykierstwa. Podobnie jak to jest w Stanach, partie polityczne będą jedynie społecznymi komitetami wyborczymi kandydatów na prezydenta. Oczywiście administrowanie państwem razem ze swoim zwycięskim kandydatem będzie dla osób tworzących takie sztaby wystarczającą mobilizacją do aktywnego działania. A nas, czyli całego społeczeństwa, nie będzie to obciążać zbędnymi kosztami.

Rządzący (czytaj: zarządzający państwem w imieniu obywateli) są odpowiedzialni za zapewnienie obywatelom warunków do jak najlepszego rozwoju. Jeśli tego podstawowego kryterium nie wypełniają, oznacza to jedno – nie nadają się na zarządców. Nie chodzi tu o zapewnienie pomyślności jakiejś jednej, wybranej grupie społecznej – nie wiem: nauczycielom, robotnikom, urzędnikom.

Jednak pomyślność i podporządkowanie sposobu organizacji struktur państwa interesom przedsiębiorców powoduje nie wprost pomyślność dla innych grup społecznych. Przede wszystkim w bardzo krótkim czasie kilku lat może rozładować strukturalne bezrobocie, które wydaje się, że na stale zagościło w państwie Okrągłego Stołu, i to pomimo wyjazdu z kraju 2 milionów obywateli i dorywczej pracy za granicą kolejnych 2–3 mln.

Solidarność Przedsiębiorców musi być otwarta na ludzi z każdej warstwy społecznej. Tak, jak otwarta była Solidarność roku 1980. A przedsiębiorcy główną grupą są z tego samego powodu, dla którego w roku 1980 to robotnicy byli siłą zdolną przeciwstawić się ówczesnemu systemowi. Przedsiębiorcy są warstwą-gwarantem przemian w interesie wszystkich Polaków. Przedsiębiorczość nie jest stanem ani przywilejem. Nikt nie rodzi się przedsiębiorcą ani przedsiębiorczości nie dziedziczy.

Ziemski opiekun Jezusa Chrystusa, św. Józef, był cieślą, rzemieślnikiem, a zatem drobnym przedsiębiorcą. Według obecnego nazewnictwa – mikroprzedsiębiorcą. Własny warsztat i praca na swoim od początku towarzyszą nauce społecznej Kościoła. Już Leon XIII w pierwszej encyklice społecznej optował za samozatrudnieniem jako najlepszym stanem społecznym.

Odbudowa państwa polskiego jako państwa wolnych i odpowiedzialnych obywateli według zasad nauki społecznej Kościoła wprost determinuje oparcie się na małych i średnich przedsiębiorcach jako podstawie ładu społecznego. I ten nowy ład społeczny, nazywany przeze mnie V Rzeczpospolitą lub Rzeczpospolitą Przedsiębiorczą, jest nie tylko najlepszym ustrojem społecznym odpowiadającym charakterowi narodowemu Polaków, z ich umiłowaniem wolności, indywidualności i przedsiębiorczości. Jest również jedyną możliwością zbudowania silnego państwa, zdolnego obronić swoją pozycję, po pierwsze w warunkach globalizacji, po drugie – w zmieniającej się niekorzystnie sytuacji geopolitycznej.
Cały artykuł Jana Kowalskiego pt. „V RP – Rzeczpospolita Przedsiębiorcza” można przeczytać na s. 6 czerwcowego „Kuriera Wnet” nr 36/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Jana Kowalskiego pt. „V RP – Rzeczpospolita Przedsiębiorcza” na s. 6 czerwcowego „Kuriera Wnet” nr 36/2017, wnet.webbook.pl

 

Szydło: „To historyczny sukces”. Zgromadzenie Ogólne wybrało Polskę na niestałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ

Wynik głosowania świadczy o mocnej pozycji Polski, która jest postrzegana jako kraj „silny, szanowany i bezpieczny”. To dowód na to, że podmiotowa polityka zagraniczna przynosi oczekiwane rezultaty.

Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych wybrało w piątek w tajnym głosowaniu Polskę na niestałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ na lata 2018-19. Polska była jedynym kandydatem z grupy państw Europy Wschodniej (EEG) ubiegającym się o to miejsce. Pozostałymi członkami są Kuwejt, Peru, Wybrzeże Kości Słoniowej i Gwinea Równikowa.

– To dzień niezwykłej dla mnie satysfakcji i radości, który wieńczy długą kampanię na rzecz niestałego członkostwa w RB ONZ; Polska na 100-lecie odzyskania niepodległości będzie członkiem Rady – oświadczył z radością prezydent RP Andrzej Duda.

Premier Beata Szydło nazwała tę decyzję historycznym sukcesem polskiej dyplomacji w RB ONZ. – Polska staje się silnym, szanowanym i bezpiecznym krajem.  To kolejny krok w dobrym kierunku – mówiła, nie kryjąc satysfakcji.

Szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych stwierdził po wyborach niestałych członków, że wybór Polski do Rady Bezpieczeństwa ONZ to zwieńczenie kilkuletnich starań polskiego rządu i potwierdzenie, że podmiotowa polityka zagraniczna przynosi sukcesy.

Nasz kraj otrzymał 190 głosów (dwa państwa się wstrzymały). Swoją kandydaturę do RB zgłosił w roku 2009. Kampanię wyborczą państwo polskie prowadziło pod hasłem „Solidarność – Odpowiedzialność – Zaangażowanie”. Od grudnia 2016 roku, kiedy Bułgaria wycofała się z batalii o niestałe miejsce w RB, Polska była jedynym kandydatem grupy EEG.

Polska zastąpi w grupie EEG Ukrainę. Kadencja nowych niestałych członków Rady ma się rozpocząć 1 stycznia 2018 roku.

PAP/LK

Szef MSZ Witold Waszczykowski: Niestałe członkostwo w Radzie Bezpieczeństwa ONZ „to instrument oddziaływania na świat”

Minister zapewnia, że członkostwo w jakichkolwiek instytucjach nie jest celem samym w sobie, tylko narzędziem, które daje możliwość politycznego wpływu na rozwiązywanie konfliktów międzynarodowych.

W piątek w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ w Nowym Jorku odbyły się głosowania w sprawie wyboru niestałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ na lata 2018-19; jednym z krajów kandydujących jest Polska. Szef MSZ Witold Waszczykowski, który jest w Nowym Jorku, tłumaczył na briefingu, co według niego oznacza członkostwo w Radzie Bezpieczeństwa ONZ.

„Oczywiście członkostwo ani w NATO, ani w Unii Europejskiej, ani teraz w Radzie Bezpieczeństwa nigdy nie jest celem. Członkostwa w tych instytucjach są i były instrumentami”, których działanie miało służyć podnoszeniu swojej rangi i realizowaniu celów narodowych, rozwiązywaniu problemów bezpieczeństwa Polski, wzmacnianiu współpracy gospodarczej – twierdzi minister Waszczykowski. „To jest instrument oddziaływania na świat”.

Jak zaznaczył, obecność w Radzie Bezpieczeństwa ONZ daje możliwość politycznego wpływu na rozwiązywanie konfliktów międzynarodowych. Jest to także „wielka rozpoznawalność w świecie, która może się przełożyć na współpracę gospodarczą” – powiedział Waszczykowski.

Szef MSZ przypomniał, że państwa wybierane do RB ONZ są wyłaniane z poszczególnych grup regionalnych; Polska należy do grupy państw Europy Wschodniej. „Jeszcze przed rokiem rywalizowaliśmy z Bułgarią. Doszło jednak do porozumienia w ubiegłym roku: Bułgarzy wystawili swoją kandydatkę na sekretarza generalnego ONZ i w zamian za jej poparcie uznali, że mogą jako państwo zrezygnować z rywalizacji z nami o miejsce w RB – mówił minister.[related id=”22359″ side=”left”]

Podkreślił przy tym, że i tak trzeba było „zdobyć prawie 130 poparć z całego świata”. Jak dodał, Warszawa zdobyła także akceptację Rosji, która jest w jednej grupie z Polską. – To wszystko należało zrobić w ostatnich miesiącach i to się udało, więc z pewnym optymizmem czekam na jutrzejszą decyzję – zaznaczył. Jak mówił, w ubiegłym roku odbył około 70 podróży zagranicznych i przyjął około 50-60 gości w Polsce. „Spora część świata została przez nas w jakiś sposób doceniona – albo ugoszczona, albo odwiedzona” – powiedział.

Odkąd w grudniu 2016 roku z ubiegania się o miejsce w RB ONZ zrezygnowała Bułgaria, Polska jest jedynym kandydatem z grupy państw Europy Wschodniej, której tradycyjnie przypada jedno z dziesięciu miejsc w Radzie. W celu zdobycia niestałego miejsca w Radzie konieczne będzie uzyskanie poparcia minimum dwóch trzecich (129) państw członkowskich biorących udział w głosowaniu w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ.

PAP dowiedziała się nieoficjalnie, że Polska uzyskała w czasie kampanii więcej niż 129 deklaracji poparcia ze strony państw członkowskich ONZ. Wcześniej Polska uzyskała również poparcie ze strony krajów swojego regionu.

PAP/LK

W hiszpańskim dzienniku „El Pais” padło sformułowanie “polski obóz zagłady”; interweneniowała Ambasada Rzeczypospolitej

Redakcja internetowego wydania wyraziła ubolewanie i obiecała, że podobne kłamliwe określenia nie będą w przyszłości publikowane – powiedziała Monika Domańska-Szymczak z polskiej ambasady w Madrycie.

W internetowym wydaniu dziennika “El Pais” w tekście o zgonie 95-letniego „nazistowskiego strażnika z Auschwitz” czołowy hiszpański dziennik napisał, że „Reinhold Hanning był przez dwa lata w polskim obozie zagłady”. Po interwencji Ambasady RP w Madrycie sformułowanie to zostało usunięte.

Jak poinformowała PAP Monika Domańska-Szymczak, rzecznik prasowy Ambasady RP w Madrycie, placówka dyplomatyczna wkrótce po publikacji artykułu skontaktowała się z redakcją „El Pais”. Wydawca zapewnił, że skoryguje artykuł na stronie internetowej, a sformułowanie „polski obóz zagłady” nie pojawi się w papierowym wydaniu dziennika.[related id=”22237″]

W czwartek w godzinach popołudniowych tekst w sieci został poddany korekcie. Ze zdania opisującego obóz zagłady usunięto wyraz „polski”, zastępując go określeniem: „[ obóz] niemiecki w okupowanej Polsce”.

„El Pais” przypomniał, że w 2016 roku Hanning został skazany w Niemczech na pięć lat więzienia za udział w zbrodniach w nazistowskim obozie Auschwitz. O jego śmierci poinformował w czwartek jego adwokat Andreas Scharmer. Ujawnił, że zgon nastąpił we wtorek.

Hanning wstąpił do niemieckiej hitlerowskiej formacji paramilitarnej SS w wieku 19 lat. Strażnikiem w Auschwitz był w latach 1943-44.

PAP/LK

Katowice będą gospodarzem szczytu klimatycznego ONZ w 2018 roku – ogłosili w czwartek Jan Szyszko i Patricia Espinosa

Polska była nominowana przez Grupę Wschodnioeuropejską Narodów Zjednoczonych. – Jestem szczęśliwy, że to właśnie zielone Katowice będą organizatorem konferencji – wyznał prezydent miasta Marcin Krupa

Wiadomość o wyborze Katowic została ogłoszona na konferencji prasowej w Tucznie przez ministra środowiska Jana Szyszko i sekretarz wykonawczą konwencji klimatycznej Patricię Espinosa.

– Ogłosiliśmy konkurs na organizację szczytu klimatycznego w Polsce. Wpłynęły propozycje z dwóch miast, Gdańska i Katowic. Przyjechała komisja ONZ, oceniła dwa miasta. Po wnikliwej analizie wszystkich za i przeciw, wszelkich plusów i minusów, podjąłem dziś decyzję, że ta konferencja odbędzie się w Katowicach – powiedział minister Szyszko.

Szef resortu środowiska podkreślił, że Polska będzie po raz trzeci gospodarzem szczytu klimatycznego, a obradom po raz czwarty będzie przewodniczył Polak.

Espinosa podziękowała prezydentom i mieszkańcom Gdańska i Katowic za to, „jak przywitali mnie i członków mojego zespołu w czasie misji technicznej, którą odbyliśmy w obu miastach”.  Gdańsk i Katowice uznano za miasta spełniające oczekiwania i warunki, jakie stawiano przed miastami – kandydatami do objęcia funkcji gospodarza szczytu, co zostało przedstawione w raporcie. – Ostateczny wybór był natomiast w rękach polskiego rządu. Po bardzo dokładnym rozważeniu różnych czynników rząd zdecydował, że będą to Katowice. Gratulujemy temu miastu. Oczekujemy , że będziemy mogli pomagać w organizacji tego wydarzenia – podkreśliła .

Dodała, że zdaje sobie sprawę,  jak duże doświadczenie w organizowaniu konferencji ma Polska. – Być może jest nawet najbardziej doświadczonym organizatorem szczytu klimatycznego ONZ. Jestem przekonana, że razem możemy przygotować konferencję w sposób bardzo udany i dzięki temu podniesie się poziom ochrony klimatu – mówiła.

Uczestniczący w konferencji prezydent Katowic Marcin Krupa powiedział, że jest szczęśliwy, że to właśnie Katowice będą miastem organizującym konferencję klimatyczną ONZ.

Katowice na ogół kojarzą się tylko z przemysłem. – To nie do końca prawda, ponieważ miasto jest jednym z najbardziej zielonych miast w Polsce. Aż 45 procent powierzchni miasta to tereny zielone. – podkreślił. – Znaczną część oczywiście zajmują lasy, z pięknym starodrzewem, pozostałością po Puszczy Pszczyńskiej, pięknym bukowym lasem.

Prezydent miasta zaznaczył, że Katowice to miejsce „spotkań i konferencji, dysponujące jednym z największych w Polsce międzynarodowym centrum kongresowym, połączonym z halą widowiskowo-sportową Spodek”. Szczyt klimatyczny odbędzie się właśnie tam. [related id=”22193″]

W Tucznie Espinosa wraz ze współpracownikami zapoznała się z działalnością stacji badawczej katedry meteorologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Stacja zajmuje się oszacowywaniem przepływu strumieni dwutlenku węgla wymienianych między ekosystemem leśnym na gruntach porolnych a atmosferą, z wykorzystaniem spektroskopowych i numerycznych metod pomiarowych. Pole badawcze obejmuje 10 ha lasu, na którym jest usytuowana wieża pomiarowa. Najwyżej zainstalowana aparatura znajduje się na wysokości 46 metrów na ziemią.

– Z fascynacją oglądałam tę stację – powiedziała pani sekretarz. – Bardzo doceniam zdolność tego ośrodka do monitorowania przepływu emisji i absorpcji dwutlenku węgla. Gratuluję prowadzenia tak ważnych prac o międzynarodowym znaczeniu. Cieszę się już dziś z możliwości szerszego poznania działań, które Polska podejmuje w ramach przygotowań do szczytu.

Szczyty klimatyczne ONZ, czyli tzw. COP (Conference of the Parties), to doroczne globalne konferencje, podczas których są negocjowane działania na rzecz polityki klimatycznej. Polska już dwukrotnie była ich organizatorem – w 2008 roku w Poznaniu i w 2013 roku w Warszawie. Polacy trzykrotnie przewodniczyli Ramowej Konwencji NZ w sprawie zmian klimatu: w latach 1999-2000 – Jan Szyszko, 2008-09 – Maciej Nowicki i 2013-14 – Marcin Korolec.

W ramach szczytu w Polsce odbędą się: 24. Konferencja Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (COP24), 14. Spotkanie Stron Protokołu z Kioto (CMP 14), a także Konferencja sygnatariuszy Porozumienia Paryskiego (CMA 1). W szczycie ma wziąć udział kilkanaście tysięcy osób z ponad 190 krajów – politycy oraz reprezentanci organizacji pozarządowych, środowisk naukowych i sfer biznesu.

PAP/LK

Sąd Okręgowy w Gdańsku: W czwartek znalazły się, do tej pory uznawane za zaginione, dyski z danymi w sprawie Amber Gold

Jak wyjaśnił Tomasz Adamski, miejsce, w którym znaleziono dyski, było „miejscem bezpiecznym, właściwym do przechowywania tego rodzaju rzeczy. Problemem był brak przepływu informacji”.

Dyski znaleziono w czwartek w kasie pancernej będącej w dyspozycji kierownika sekretariatu jednego z wydziałów karnych – poinformował rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Gdańsku Tomasz Adamski.

„Na zarządzenie sędziego referenta w sprawie Amber Gold przeprowadzono ponowne sprawdzenie kasy pancernej znajdującej się w dyspozycji kierownika sekretariatu IV Wydziału Karnego. W wyniku tej czynności ujawniono dyski twarde, które były przedmiotem ustaleń” – napisał w komunikacie Adamski.

„Ktoś, kto umieścił wspomniane dyski w kasie pancernej, nie przekazał tej informacji dalej” – tłumaczył Adamski.

Adamski zaznaczył w rozmowie z PAP, że wydział, który zajmuje się sprawą Amber Gold, dysponuje wieloma pomieszczeniami. Wyjaśnił, że w poszukiwaniu dysków przeszukano m.in. specjalne pomieszczenie, w którym są przechowywane akta sprawy, a także główny sekretariat. W czwartek zdecydowano się ponownie przeszukać kasę pancerną znajdującą się w głównym sekretariacie, i tam znaleziono pudełko z dyskami.

Rzecznik dodał, że „na zarządzenie władz Sądu Okręgowego w Gdańsku wszczęto procedurę zmierzającą do ustalenia osób odpowiedzialnych za powyższe zaniedbania”.

O zaginięciu siedmiu nośników danych stanowiących część akt sprawy Amber Gold Adamski poinformował w czwartek rano na konferencji prasowej w gdańskim Sądzie Okręgowym. Konferencję zorganizowano po tym, jak w środę o sprawie zaginięcia dysków poinformowała lokalna rozgłośnia radiowa.

Adamski wyjaśniał w czasie konferencji, że na zaginionych trzech nośnikach znajdowały się kopie wszystkich danych z laptopów i mp3, które należały do osób oskarżonych w tej sprawie, a na czterech pozostałych – kopie danych „tożsame z innymi, które znajdują się w aktach sprawy”, sporządzone na potrzeby jednego z biegłych.

Rzecznik wyjaśniał też, że zaginione nośniki danych były częścią akt sprawy Amber Gold, które wpłynęły do sądu z łódzkiej prokuratury (to ona prowadziła śledztwo w tej sprawie) w 184 kartonach. Informował, że „w tej masie” był też jeden karton opisany jako zawierający „dyski”. Wewnątrz tego pudła znajdowały się „dwa mniejsze kartony z dyskami”.

Właśnie jeden z tych dwóch mniejszych kartonów – zawierający siedem nośników danych – uznawano przez dłuższy czas za zaginiony. Sąd zwracał się w tej sprawie m.in. do prokuratorów z Łodzi, którzy prowadzili śledztwo w sprawie Amber Gold: 18 maja uzyskał od nich zapewnienie, że prokuratura przekazała do sądu wszystkie nośniki.

W czwartek prezes gdańskiego Sądu Okręgowego złożyła w Prokuraturze Okręgowej w Gdańsku zawiadomienie w sprawie zaginięcia nośników. Śledczy planowali jeszcze tego samego dnia przesłuchać zawiadamiającą.

PAP/LK