Kongres ma na celu przypomnienie, że istnieje społeczne nauczanie Kościoła, a chrześcijanin ma obowiązek nie tylko wprowadzać tę naukę w czyn indywidualnie, ale również stosować w życiu społecznym.
Dr Krzysztof Kawęcki z Prawicy Rzeczpospolitej w Poranku Wnet opowiadał o IV Chrześcijańskim Kongresie Społecznym, który odbył się 18 czerwca 2017 w Warszawie.
Inicjatorem kongresu jest Marek Jurek. Kongres skupia organizacje pozarządowe prorodzinne czy po prostu katolickie.
„Wolny Naród” to hasło, które przyświecało tegorocznemu zjazdowi.
– Chcieliśmy przypomnieć, że wolny naród jest wolny od presji zewnętrznej. Dziś doświadczamy takiej presji ze strony europejskiej oligarchii polityczno-finansowo-medialnej czy też instytucji europejskich. Chcieliśmy przypomnieć też piękną polską tradycję wolnościową, tradycję republikańską, która łączy wolność i godność obywatela z wolnością zewnętrzną i z niepodległością państwa polskiego. Polski republikanizm zawsze był oparty na wartościach patriotycznych, tradycyjnych i katolickich. To był inny republikanizm niż np. francuski, czyli jakobiński.
Podczas kongresu miały miejsce dwa panele – jeden dotyczył zagadnienia nowej konstytucji, tego, jaka ona powinna być, drugi zaś traktował o szacunku dla wspólnoty oraz o odbudowie solidarności narodowej.
Nasz gość przyznaje, że nastąpił bardzo znaczący podział wspólnoty narodowej, co widać po wynikach wyborów zarówno parlamentarnych, jak i prezydenckich. Partia rządząca, jego zdaniem, w praktyce odwołuje się do patriotyzmu jakobińskiego, czyli do demokracji ludowej. Stąd retoryka walki, która jest bardziej symboliczna niż rzeczywista.
Polityk przedstawił też najważniejsze zagadnienia, które powinno się poruszyć w dyskusji o nowej konstytucji.
– W obecnych czasach zasadnicze kwestie dotyczą wszystkich zagrożeń, jakimi są zapaść demograficzna w Polsce i w Europie czy kryzys rodziny. My chcemy zredefiniować prawa człowieka, które teraz tak naprawdę godzą w człowieka. Poza tym konstytucja powinna wyraźnie gwarantować prawa ekonomiczne rodziny, a także to, że polską walutą zawsze będzie złoty. (…) Strefa Euro nie jest projektem ekonomicznym, tylko politycznym, wynikającym z imperializmu instytucjonalno-prawnego, który Unia Europejska chce narzucić innym państwom i narodom.
Dr Kawęcki wierzy, że chrześcijańskie środowiska polityczne z całej Europy doprowadzą do nowej wiosny ludów. Według niego jesteśmy świadkami swoistego renesansu takich politycznych nurtów.
We wtorek 20 czerwca będzie obchodzony Światowy Dzień Uchodźcy pod hasłem „Z uchodźcami. Dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek musimy stać po stronie uchodźców”. Dzień ten został ogłoszony przez ONZ
Papież Franciszek upomniał się o kobiety, mężczyzn i dzieci uciekających przed konfliktami, przemocą oraz prześladowaniami. W modlitwie wspominał także tych, którzy stracili życie w morzu bądź podczas wyczerpujących podróży lądowych.
Ojciec Święty wierzy, że „ich historie bólu i nadziei mogą stać się okazją do braterskiego spotkania i prawdziwego wzajemnego poznania”.
„Osobiste spotkanie z uchodźcami rozprasza strach oraz wypaczone ideologie i staje się czynnikiem rozwoju człowieczeństwa, zdolnym do tego, by uczynić miejsce na uczucia otwarcia i na budowę mostów” – powiedział.
Zapewniał również o swej bliskości naród Portugalii w związku z pożarami lasów w środkowej części kraju, w których zginęło już blisko 60 osób. W ciszy modlono się za ofiary.
Nikt z nich, tylko student Duda został Prezydentem, a student Ziobro Ministrem Sprawiedliwości! Czujecie Państwo ten ból nabzdyczonych naukowych guru salonu III RP podwawelskiego Krakówka???
Krzysztof Pasierbiewicz
Afera oksfordzka
Prof. Lech Morawski, sędzia Trybunału Konstytucyjnego z nadania PiS, wziął udział w konferencji dotyczącej kryzysu konstytucyjnego w Polsce. Odbyła się ona na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Oksfordzie. Prof. Morawski wystąpił w jednym z paneli wraz z innym gościem z Polski – prof. Tomaszem Gizbertem-Studnickim. Pierwszy zaprezentował stanowisko prawników, którzy usprawiedliwiają działania Prawa i Sprawiedliwości wokół Trybunału, drugi – zdanie prawników krytykujących poczynania PiS. Od tego się zaczęło.
Nawet nie próbuję się odnieść do meritum tego sporu, gdyż nie jestem prawnikiem. Wszakże wolno mi napisać, jak widzę zaistniały problem, jako były nauczyciel akademicki z 40-letnim stażem oraz bloger portalu społecznościowego.
Atak na rząd i prezydenta
Zacznę od tego, iż należy sobie powiedzieć jasno, że to, co się obecnie dzieje w Polsce, to nie jest, jak pokrętnie wmawia się Polakom, walka nowej opozycji z błędami nowej władzy, lecz frontalny i bezpardonowy atak na rząd PiS-u i na prezydenta Dudę stymulowany przez lewackie media, do niedawna postkomunistyczny Trybunał Konstytucyjny, a także urażone w swej dumie i bucie uniwersyteckie „elity” podwawelskiego Krakówka i mazowieckiej Warszawki, do których zaczynają dołączać aspirujące do elity satelickie uczelnie w całym kraju.
W tym noszącym znamiona „zamachu stanu” uderzeniu w nowy rząd i nowego prezydenta postanowiono wykorzystać uniwersytety, gdzie pod osłoną uczelnianej autonomii opracowuje się mechanizm „zamachu”, a do realizacji tego „intelektualnego puczu” zdecydowano się także spożytkować etos niezawisłości i niepodważalności orzeczeń starego Trybunału Konstytucyjnego, Komisji Weneckiej, a także międzynarodowy klan opiniotwórczych instytucji prawnych.
Otóż moim zdaniem jedną z najważniejszych, o ile nie najważniejszą przyczyną tego histerycznego ataku na nową władzę, jest trauma starych elit uniwersyteckich po wyborach przegranych przez Platformę Obywatelską, co było jednoznaczne z obaleniem mitu ich wiekuistości. Chodzi mi o reakcję dotychczasowych bonzów uniwersyteckich panicznie się lękających, że Jarosław Kaczyński jest w stanie przeprowadzić gruntowną weryfikację środowisk akademickich.
I nie ma się co dziwić ich zachowaniu, gdyż psychologia uczy, że objawami traumy są między innymi: niekontrolowane wybuchy gniewu; bezprzyczynowe popadanie w przestrach i ataki paniki; obsesyjna podejrzliwość i nieufność, a także gotowość do czynów nieodpowiedzialnych. Po szczegóły odsyłam do mojego wpisu na blogu salonowcy.salon24.pl, który zatytułowałem: genetycznie-wyzuta-z-sumienia-dzicz-zdolna-do-wszystkiego.
Warto też wspomnieć o pozornie tylko banalnym problemie, jakim są fantasmagoryczne dąsy profesorskich celebrytów uniwersyteckich. Podam konkretny przykład. Gdy po tragedii smoleńskiej założyłem prawicowy blog w kontrze do zwijających Polskę rządów Platformy Obywatelskiej, salon naukowy podwawelskiego Krakówka, z którym do roku 1989 byłem zaprzyjaźniony, uznał to za niewybaczalną zdradę i wydał na mnie swoisty „wyrok śmierci”, zaś dawni Przyjaciele za sprzeniewierzenie się sakramentowi poprawności politycznej obłożyli mnie klątwą ostracyzmu i zmowy milczenia.
Nigdy nie wyobrazicie sobie Państwo, jak irracjonalnie wynaturzoną nienawiścią, dosłownie z dnia na dzień, zapałali do mnie moi dawni Przyjaciele jedynie za to, że opowiedziałem się publicznie po prawej stronie polskiej sceny politycznej. Do dziś na mój widok czerwienieją jak indory i prychają, jak to mają zwyczaj czynić wiejskie baby na widok cudaka, co to w gaciach łazi po wsi.
Więc, jeśli mnie, skromnego blogera, tak obłąkańczo nienawidzą, to spróbujcie sobie Państwo tylko wyobrazić, co muszą czuć w stosunku do prezydenta Dudy i ministra Ziobry, którzy byli ich studentami? Co się dzieje w duszach akademickich beneficjentów Okrągłego Stołu, którym się przez kilka dekad wydawało, że posiadają wyłączność na wszelkie racje oraz wiekuiste prawo do piastowania kluczowych stanowisk w państwie i jego wymiarze sprawiedliwości?
Jeszcze o aferze
Wracając do „afery oksfordzkiej”, powiem, że pana profesora Tomasza Gizberta-Studnickiego znam blisko od wielu lat i wiem, że był to wytwornie kulturalny człowiek o nienagannych manierach, przemiły, zawsze pogodnie uśmiechnięty, a jeszcze do tego był niezwyczajnie inteligentnym, najwyższej marki naukowcem. I jakież było moje zdumienie, gdy obserwując w telewizji jego mowę ciała w trakcie wystąpienia prof. Lecha Morawskiego na konferencji oksfordzkiej spostrzegłem, że ten zawsze opanowany profesor Wszechnicy Jagiellońskiej zachowuje się jak mały chłopczyk, któremu kolega z piaskownicy pokazał język, bowiem w czasie wystąpienia prof. Morawskiego prof. Studnicki nerwowo wiercił się na krześle, strojąc gombrowiczowskie miny, nie panował nad rękami, pretensjonalnie przewracał oczami i wydawał z siebie jakieś jękliwe piski, co notabene wczoraj w TVN24 pokazywano niezliczoną ilość razy – zupełnie, jakby to był jakiś inny Studnicki.
Słowem, życie pokazało, iż złe emocje potrafią odebrać zdolność panowania nad sobą nawet najprzedniejszej klasy uczonym, co w tym konkretnym przypadku wynikało z obawy, że rządy Prawa i Sprawiedliwości są w stanie raz na zawsze skończyć z klanową hegemonią parafeudalnych obyczajów wciąż panujących na Uniwersytecie Jagiellońskim. A tu masz, babo, placek! Nikt z nich, tylko student Duda został Prezydentem, a student Ziobro Ministrem Sprawiedliwości! Czujecie Państwo ten ból nabzdyczonych naukowych guru salonu III RP podwawelskiego Krakówka?
Szczególnego smaczku dodaje fakt, że prof. Studnicki to najbliższy przyjaciel bohaterów mojej notki pt. „Dwóch skrzypków na dachu Collegium Maius”, także na blogu salonowcy.salon24.pl.
I już na koniec słowo do polskich akademików. Nie wiem, czy nowa władza Prawa i Sprawiedliwości potrafi wyprowadzić Polskę na szerokie wody. Nie wiem, bo daleko jej jeszcze do ideału, popełnia szereg błędów i przyznaję, iż bywa czasem irytująco „intelektualnie nieestetyczna”. Więc krytykujcie, jak trzeba, bo od tego między innymi jesteście.
Ale na litość Boską! Róbcie to podług reguł kodeksu etycznego nauczyciela akademickiego, w przyzwoity sposób i w granicach zdrowego rozsądku powściągając egocentryczne emocje, bo nowa władza nie ustanowiła się sama, lecz dzięki demokratycznej woli wyborców.
Post Scriptum
Lektura nadesłanych komentarzy zmusza mnie do wyjaśnienia, że moja notka nie traktuje o tym, co powiedział prof. Morawski, lecz – jak to zostało pokazane w telewizji TVN24. Mam na myśli wyrywanie wypowiedzi Morawskiego z kontekstu i ich interpretację. Chciałem też w notce wyrazić moje zdumienie, że prof. Studnicki, którego znam od lat jako poważnego człowieka i naukowca, dał się wpuścić w tę polityczną aferę, stając się, mam nadzieję niechcący, gwiazdorem tak niskiego lotu przekaźnika, jak TVN24.
Post Post Scriptum
A najlepszym dowodem tego, że niektórym profesorom prawa polityka odbiera rozum, jest zbojkotowanie przez kilku akademickich szaleńców obrony doktorskiej Bogu ducha winnego młodego człowieka, którego promotorem jest pan profesor Lech Morawski. Na szczęście właściwie zareagował min. Gowin, który, mam nadzieję, zgodnie z przepisami zdyscyplinuje to rozhisteryzowane towarzystwo wzajemnego zachwytu nad samymi sobą.
Krzysztof Pasierbiewicz – emerytowany nauczyciel akademicki, członek grupy inicjatywnej krakowskiego oddziału Akademickiego Ruchu Obywatelskiego (AKO) im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Cały Artykuł Krzysztofa Pasierbiewicza pt. „Afera oksfordzka” można przeczytać na s. 2 czerwcowego „Wielkopolskiego Kuriera Wnet” nr 36/2017, wnet.webbook.pl.
„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.
Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.
Artykuł Krzysztofa Pasierbiewicza pt. „Afera oksfordzka” na s. 2 czerwcowego „Wielkopolskiego Kuriera Wnet” nr 36/2017, wnet.webbook.pl
Według wicepremiera Morawieckiego płace za rządów PiS rosną średnio dwukrotnie szybciej niż przez osiem lat Platformy i PSL: 4,6-5 procent rocznie, jak powiedział w piątek w Spale.
Mateusz Morawiecki odniósł się do wzrostu płac za poprzednich rządów: „przez osiem lat rządów Platformy i PSL wzrost wynagrodzeń wyniósł średnio rocznie 2,2-2,3 proc. „W czasie rządów PiS w dwóch pierwszych latach 2016-2017 będzie to średnio 4,6 do 5 proc. rocznie” – zapowiedział w trakcie wystąpienia na XII zjeździe Klubów Gazety Polskiej w Spale.[related id=”17548″]
Dodał, że wzrost płac to są mechanizmy, przez które „rozumiemy system gospodarki solidarnej, dzięki temu wierzymy, że skończy się tania siła robocza”. „Nie chcemy być tanią siłą roboczą. Mamy znakomitych ludzi, genialnych, a jak ktoś nie jest genialny, to jest mądry i pracowity, chce dbać o swoją rodzinę i chce godnie pracować” – wyjaśnił.
Morawiecki wymienił też cztery podstawowe postulaty, które dla każdego człowieka są ważne: rodzinę, pracę, płacę i mieszkanie. I rząd chce się nimi zająć. „Niektórymi już bardzo mocno się zajęliśmy” – powiedział.
W sobotę na XII zjeździe Klubu Gazety Polskiej w Spale jest przewidziany m.in. udział Prezydenta RP Andrzeja Dudy oraz ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza.
Zaczęło się od szantażu Niemiec. Tak, że: dzięki, ale nie. Mamy swoje życie i chcemy je zachować. Zachowamy też twarz. A najlepsze tradycje koncentrowania ludzi w obozach mają Niemcy.
Ani guzika
albo o rzekomych uchodźcach
W Polsce nigdy nie było żadnego problemu z przyjmowaniem imigrantów. Dowodem na to jest podejście do Wietnamczyków, a w moim mieście – do Ukraińców czy nawet Chińczyków (których obecność bardzo mnie zaskakuje).
Nikt też (a przynajmniej ja) nie oczekuje, że ci prawdziwi imigranci będą się „integrować”; niech kwitnie tysiąc kwiatów – różnorodność jest piękna i wystarczy, że zachowują się normalnie, według własnych i naszych standardów. Standardów powszechnych.
Inaczej jest z nachodźcami muzułmańskimi. Raz, że ludzie ci bynajmniej nie przyjeżdżają do Polski, a (na ogół) do Niemiec i zatrzymanie ich w Polsce wymagałoby stosowania wobec nich przymusu, zamknięcia, skoncentrowania w obozach. N’est-ce pas?
Gdybyśmy byli tak głupi i ich przyjęli, to za 10, 20 lat nikt już nie będzie pamiętał, od czego się to zaczęło… A konkretnie zaczęło się od szantażu Niemiec. Tak, że: dzięki, ale nie. Mamy swoje życie i chcemy je zachować. Zachowamy też twarz. A najlepsze tradycje koncentrowania ludzi w obozach mają Niemcy.
Jednak cały spór o nachodźców konstruowany jest sztucznie – wokół kwestii może i ważnych, ale i tak wtórnych.
Tu nie idzie o przyjęcie paru tysięcy nachodźców, jak przedtem Hitlerowi nie chodziło o „korytarz” ani Gdańsk. Jak przedtem, tak i teraz chodzi o narzucenie dyktatu Fuhrera, o złamanie kręgosłupa opornym. Gdy raz zgodzimy się poddać woli Fuhrera, to potem poddawać się jej będziemy za każdym razem.
Jak to ujął Wierzyński, z okna skacze się tylko raz. A gdy pęknie Polska, to i pękną mniejsze państwa naszego regionu, którym dziś, chcąc nie chcąc (raczej nie chcąc), przewodzimy. Gdy wpuścimy nachodźców, to za 5, 10 lat będziemy musieli np. zlikwidować wolność słowa, zakazać chrześcijaństwa, potem zakładania rodzin… Katalog jest długi i jak mówią prawnicy, „otwarty” – a jego zawartość w przyszłości zależeć będzie tylko od aktualnego obłędu Fuhrera, tak jak od obłędu zależy i dziś.
Ustąpienie choćby tylko raz woli Fuhrera – czy to tamtego, czy obecnego – to wejście na równię pochyłą, na której końcu jest likwidacja niepodległości Polski i likwidacja Europy takiej, jaką znamy.
W takim sensie wypowiadał się minister Józef Beck w styczniu 1939 r.: „Jeśli Niemcy podtrzymywać będą nacisk w sprawach dla nich tak drugorzędnych, jak Gdańsk i autostrada, to nie można mieć złudzeń, że grozi nam konflikt w wielkim stylu, a te obiekty są tylko pretekstem; wobec tego chwiejne stanowisko z naszej strony prowadziłoby nas w sposób nieunikniony na równię pochyłą, kończącą się utratą niezależności i rolą wasala Niemiec” (J. Beck, Ostatni raport).
Tak jak poprzednio, najbardziej też zaszkodzi to samym Niemcom – ale tego oni nie zrozumieją, bo taka właśnie, między innymi, jest definicja ich obłędu. Tak że najsensowniej powtórzyć: nie oddamy ani guzika!
Gościem Poranka Radia Wnet był Piotr Semka, publicysta tygodnika „Do Rzeczy”. Głównym tematem rozmowy były demonstracje z okazji 86. miesięcznicy smoleńskiej oraz problem relokacji uchodźców w UE.
Piotr Semka wypowiedział się na temat relacji mediów krajów zachodnich dotyczących usunięcia przez policję kilku demonstrantów podczas obchodów miesięcznicy smoleńskiej. Skomentował również krótką wypowiedź premier Beaty Szydło w związku z 77. rocznicą pierwszego transportu więźniów do Auschwitz, która wywołała ogromną burzę w mediach:
Beata Szydło: Do nas należy przypominanie światu o tym, kto był katem a kto bohaterem. Śp. prezydent Lech Kaczyński, komentując losy II wojny światowej, mówił, że to, co stało się Auschwitz, było zorganizowane przez III Rzeszę. Trzeba o tym pamiętać, bo nie zawsze ten, kto ma siłę, ma rację (…) Wielkim zadaniem dla polityków jest, aby tak straszliwe wydarzenia jak Auschwitz nigdy więcej się nie powtórzyły. Auschwitz to w dzisiejszych czasach wielka lekcja, aby czynić wszystko, by uchronić bezpieczeństwo i życie swoich obywateli.
Piotr Semka powiedział, że media zmanipulowały tę wypowiedź pani premier i jest to mechanizm, który powtarza się coraz częściej:
– Mamy w Polsce parę ośrodków, które posiadają tzw. władzę interpretacji. Tak było w sobotę 10 czerwca, kiedy legalna demonstracja była blokowana w sposób nielegalny. Tak często dzieje się na Zachodzie, wtedy policja przenosi tego typu osoby. W przypadku sobotniej demonstracji to przenoszenie odbyło się o godz. 19, a już o 23 na stronie „The Times” była interpretacja, że policja Jarosława Kaczyńskiego zaatakowała pokojową demonstracje na czele z legendą solidarności.
[related id=”24165″]
Jest to sytuacja, kiedy część dziennikarzy przedstawia interpretacje niekorzystne dla Polski i wszystkie agencje je powtarzają, nakręcając spiralę kłamstw.
Z przemówienia Beaty Szydło prasa wybrała jedno zdanie. To zdanie ktoś zinterpretował jako wykorzystywanie uroczystości ku czci ofiar Oświęcimia do ataku na cudzoziemców. Donald Tusk ogłosił na Twitterze, że stała się „rzecz haniebna”, i powstała tzw. moralna panika. Część ludzi powiedziała, że jeżeli sam Donald Tusk uznał, że stało się coś złego, to faktycznie tak musiało być.
Gość Radia Wnet uważa, że każda wypowiedź na terenie obozu Auschwitz wywołuje na świecie duże poruszenie, dlatego pani premier powinna unikać w takim miejscu dłuższych dywagacji, z których można wyciągnąć jakieś zdanie, a później niekorzystnie je przedstawić. – Należy unikać takich sytuacji, ponieważ media zrobią z pani premier oszalałą ksenofobkę, która nienawidzi cudzoziemców.
Piotr Semka powiedział również o problemie relokacji uchodźców w Europie: – Bruksela chce manipulować rzeczywistością polityczną w Polsce. Samorządy w dużych miastach są w rękach opozycji. W związku z tym w Europie pojawił się mechanizm – „jeśli chcemy przykręcić śrubę, to należy pompować pieniądze bezpośrednio ponad głowami rządu do samorządów, które są w przypadku Polski w rękach opozycji”.
[related id=”24423″ side=”left”]
Akcje zachęcające do przyjmowania uchodźców przez samorządy są według publicysty nieodpowiedzialne: – Dobrym tego przykładem jest ukucie nośnego hasła, że Sopot chce przyjąć sieroty. Wszyscy, którzy znają realia bliskowschodnie i siłę więzów rodzinnych, stwierdziły, że jest to absurd, żadna rodzina nie wyśle samych dzieci. Jeśli wyśle, to razem z rodzicami.
Zdaniem Piotra Semki takie działania są robione tylko po to, aby zrobić na złość Jarosławowi Kaczyńskiemu oraz aby budować Polskę z podziałami. Podobnie było z pomysłem, że każda parafia przyjmie jedną rodzinę: – Jest to kolejny absurd, ponieważ ci ludzie chcą żyć w grupie. Mają inną religię, nawyki żywieniowe etc. Są to setki problemów i w momencie, kiedy te efektowne hasła wynikające z szantażu moralnego opadają, okazuje się, że jest to „zabawa” ludźmi. Albo wywoła to konflikty, albo będzie utrzymywana fikcja, w której nie mówi się o negatywnych konsekwencjach.
Piotr Semka zauważył też, że nie jest tak, że na świecie są tylko ludzie, którzy chcą kooperacji. Jest wiele osób, które pragną dekonstrukcji, i takim elementem jest wojujący islam: – Nie jest tak, że Polska nie chce czy nienawidzi uchodźców, boi się tylko, czy mechanizm przesiewania tych ludzi pozwoli na ustalenie, kto z nich ma złe zamiary.
Ich tożsamość jest bardzo trudna do ustalenia – nie mają często dokumentów, nie ma możliwości kontaktu z biurem meldunkowym w Aleppo czy w Damaszku. Do tego dochodzi sytuacja, w której w Europie duża cześć opinii publicznej nie ufa już przedstawianemu obrazowi imigrantów: – Przedstawiane są kobiety z dziećmi, a dominują samotni mężczyźni. Mówi się o ofiarach Aleppo, a Syryjczycy stanowią zdecydowaną mniejszość tych ludzi. Włoskie władze wysyłają przede wszystkim tych najbardziej kłopotliwych dla siebie, np. buntowników w obozach uchodźców.
Marszałek senior w rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim powiedział, że protesty KOD-u w kolejne miesięcznice smoleńskie wykraczają poza działania normalnej opozycji, a mają charakter bluźnierczy.
Próba zablokowania 10 czerwca na Krakowskim Przedmieściu legalnego zgromadzenia przez działaczy organizacji związanych z opozycją, jak Obywatele RP oraz Komitet Obrony Demokracji, ciągle budzi wielkie emocje. Szczególnie że przeciwnicy rządu zapowiadają dalsze działania w celu rozbijania miesięcznic smoleńskich.
[related id=24479]
Według Kornela Morawieckiego, marszałka seniora, legendarnego przywódcy Solidarności Walczącej, to, co robi KOD pod przewodnictwem Władysława Frasyniuka, łamie przyjęte normy działań opozycji: – Jego zachowania są bardzo naganne. To jest zachowanie na granicy bluźnierstwa. Miesięcznica to jest coś w rodzaju takiego obrzędu pogrzebowego, takiego płaczu po nieszczęściu. Te uroczystości odbywały się po mszy świętej, kiedy osoby szły pod Pałac Prezydencki.
Zdaniem gościa Poranka Wnet sprawa zachowania 10 czerwca to jest pójście dalej niż bycie w opozycji czy pokazanie, jak daleko sytuujemy się od instytucji państwa i obecnego rządu: – Ten protest dotyka rdzenia naszej tożsamości – podkreślił marszałek senior, dodając, że: – nasze korzenie wyrastają z chrześcijaństwa, z szacunku dla zmarłych. Więc zachowania opozycji z 10 czerwca uderzają w coś więcej niż w samo państwo, to jest uderzenie w naszą cywilizację.
Sprawa smoleńska jest tak bolesna, ponieważ ona nas bardzo dzieli, i to jest kwestia zasadnicza. Obydwie strony powinny starać się te podziały zasypać. Można mieć różne zdanie na temat tego, co się stało w Smoleńsku, ale nie można na tym budować bloków politycznych, bo to będzie bezproduktywne – stwierdził Kornel Morawiecki.
Przewodniczący koła Wolni i Solidarni mówił również o prezydenckiej propozycji referendum na temat nowej konstytucji, o której uchwalenie marszałek senior nawołuje od lat: – To musiałaby być konstytucja, która będzie na takim poziomie, aby podziały istniejące w naszym społeczeństwie zostały zniwelowane. Sprawa konstytucji to jest kwestia świeżego spojrzenia na nową rzeczywistość cywilizacyjną, jaka pojawia się wokół nas. Jak chociażby fakt, że zmienia się podejście do pracy, z wymiaru materialnego, do wymiaru intelektualnego. To są przemiany, które powinny być zauważone również przez najważniejsze akty prawne.
– To musi być konstytucja sensu, która będzie starała się zbliżyć społeczeństwo i nie dzielić nas na osoby wierzące i niewierzące. My jak na razie nie wiemy, o co pytać w tym referendum. W tej chwili jesteśmy nieprzygotowani do tej debaty. Nie ma poważnych rozmów na poziomie akademickim, na poziomie prawnym. Ja nie widzę możliwości, abyśmy mogli tę prace przygotowawczą przeprowadzić w ciągu jednego roku – powiedział na zakończenie rozmowy Kornel Morawiecki.
Uniemożliwienie płacenia gotówką uderzy w zwykłych uczestników rynku. Społeczeństwo stanie się zakładnikiem karteli bankowych – ostrzegał w rozmowie z Radiem Wnet autor bloga Independent Trader.
Rząd wykonuje kolejny krok w kierunku ograniczenia obrotu gotówkowego. W poniedziałek 12 czerwca Ministerstwo Rozwoju podpisało porozumienie ze Związkiem Banków Polskich i przedstawicielami Visa i Mastercard w sprawie współpracy i uruchomienia Programu Wsparcia Obrotu Bezgotówkowego oraz powołania fundacji Polska Bezgotówkowa.
– W Polsce nie będzie konkurencyjnej gospodarki opartej na innowacjach bez szybkiego i wygodnego dostępu do cyfrowych płatności. Każdy z nas ma prawo do tego, żeby w sklepie czy urzędzie zapłacić kartą lub telefonem. Chcemy w Polsce znacząco zwiększyć obrót bezgotówkowy, a do tego niezbędne jest rozszerzenie systemu akceptacji kart płatniczych i innych instrumentów płatniczych – powiedział na uroczystości podpisania porozumienia wiceminister rozwoju Tadeusz Kościński.
– Jeżeli wyeliminujemy gotówkę i wszystkie transakcje będą musiały odbywać się za pomocą serwera bankowego, nic nie będzie stać na przeszkodzie, aby banki w ramach kartelu poniosły koszty za przeprowadzenie transakcji czy przechowywanie pieniędzy– podkreślił Trader21, autor bloga ekonomicznego Independent Trader.
– Trend, by zwiększyć liczbę operacji bezgotówkowych kosztem operacji gotówkowych, występuje w Europie już od jakiegoś czasu. Jednak z punktu widzenia praw obywatelskich i praw jednostki jest to niebezpieczne zjawisko, ponieważ banknot daje nam poczucie anonimowości i uniemożliwia śledzenie – powiedział w Poranku Wnet Piotr Woyciechowski, prezes Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych.
Projekt ograniczania obrotu gotówkowego znalazł się już w Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju oraz w innych programach rządowych. 18 marca wicepremier Mateusz Morawiecki przekazał dziennikarzom najważniejsze dla polskiej strony ustalenia szczytu G-20 w Baden-Baden, m.in. na temat walki z praktykami uciekania z podatkami do „rajów podatkowych” czy uszczelniania podatkowego, a także wprowadzenie nad Wisłą programów „paperless” oraz „cashless”, które zakładają nie tylko cyfryzację administracji publicznej, ale również odchodzenie do pieniądza papierowego w gospodarce.
W Polsce obrót bezgotówkowy pojawił się na szerszą skalę dopiero pod koniec lat 80. XX wieku, kiedy zaczynała się budowa komercyjnego systemu bankowego. Pieniądz bezgotówkowy to środki na indywidualnych rachunkach bankowych i na kontach własnych banków. Rozwój obrotu bezgotówkowego od lat pilotuje i wspiera Narodowy Bank Polski, chociaż – jak podkreślają eksperci – w łonie samego banku istnieje konflikt między departamentami odpowiedzialnymi za wprowadzenie gotówki do obiegu a działającymi na rzecz rozwoju pieniądza drukowanego.
Chociaż pierwsze rządowe programy wspierania obrotu bezgotówkowego opracowywały jeszcze rządy koalicji PO-PSL, to program powolnego wypierania gotówki realnie zaczął wprowadzać rząd Prawa i Sprawiedliwości. W myśl założeń programu „Od papierowej do cyfrowej Polski”, rząd stawia sobie za cel ograniczenie udziału gotówki w gospodarce z 21,5 do 15 procent, a koszty utrzymywania gotówki z tego powodu mają spaść do 0,5 procent polskiego PKB.
Założony cel rząd zamierza osiągnąć w pierwszej kolejności przez wprowadzenie zmian w administracji publicznej. Obecnie tylko około 10 procent urzędów dopuszczało płatności bezgotówkowe. Mimo burzliwego rozwoju możliwości płatności kartą w przestrzeni komercyjnej, administracja państwowa nadal pozostaje w sferze pieniądza papierowego. Teraz to ma się zmienić.
Od 1 kwietnia rząd wprowadził pilotażowy program umożliwiający płatności kartą w urzędach, instytucjach państwowych i samorządowych oraz na policji. Ministerstwo Rozwoju i Krajowa Izba Rozliczeniowa pilotują ten program, który docelowo ma objąć całą administrację, i wspierają obrót bezgotówkowy w urzędach. Urzędy, które zgłoszą się do programu, nie poniosą kosztów wynikających z instalacji terminali typu POS i uruchomiena platformy WebPOS Paybynet.
– To jest dopiero początek działań na rzecz rozwoju pieniądza bezgotówkowego – podkreśla Tadeusz Kościński, wiceminister rozwoju odpowiedzialny za prowadzenie programu „cashless”. Chcemy, żeby obywatel do końca 2017 roku mógł płacić kartą w urzędach – mówił minister Kościński.
Zdaniem byłego wiceministra finansów Cezarego Mecha obecnie rozwój obrotu bezgotówkowego jest wskazany także ze względu na jego bezpieczeństwo. Dodatkowo „jednym z niewielkich pozytywów wejścia do UE było zmniejszenie opłat za korzystanie z kart płatniczych” – uważa.
„Dlatego obrót bezgotówkowy staje się coraz bardziej opłacalny, bo o ile jeszcze parę lat temu […] mógły przełożyć się na znaczne zwiększenie dochodu banków komercyjnych”, to „przy obecnej skali opłat za korzystanie z usług bankowych (np. kart płatniczych czy kredytowych) nie ma niebezpieczeństwa wystąpienia takiego zjawiska” – podkreślił dr Cezary Mech.
Jednak część ekspertów i znawców rynku w pomyśle wprowadzenie do gospodarki obrotu bezgotówkowego widzi zagrożenie dla wolności gospodarczej jednostki. – Jeżeli nie mamy gotówki, to bank centralny może wprowadzić ujemne stopy procentowe. Wtedy trzymanie pieniędzy na koncie będzie nas kosztowało nawet do 5 procent. Bank nie będzie nam płacić odsetek za to, że trzyma nasze pieniądze na koncie. W tej sytuacji banki będą miały jeszcze większy wpływ na kształtowanie cyklu gospodarczego – podkreślił Trader21.
Do wprowadzenia terminali płatniczych wurzędach rząd planuje również dodać wprowadzenie zachęt w postaci ulg w podatku VAT dla klientów płacących kartą lub przelewem. Jednak oprócz przysłowiowej marchewki rząd szykuje również legislacyjny kij na tych, którzy będą chcieli dalej używać bez ograniczeń gotówki.
Rząd planuje wprowadzenie obowiązku posiadania urządzenia umożliwiającego przyjmowanie płatności bezgotówkowych początkowo w wybranych sektorach gospodarki, z jednoczesnym wymogiem zapewnienia możliwości zapłaty w formie bezgotówkowej oraz wprowadzeniem sankcji za nieprzestrzeganie przepisów.
– Niesamowicie wzrośnie kontrola nad jednostką. Dzisiaj możemy iść i zrobić zakupy, nikt nie będzie widział, na co wydaliśmy nasze pieniądze. Nie możemy dopuścić do sytuacji, kiedy ktoś, mając informacje o naszych wydatkach, będzie miał niesamowitą przewagę – podkreślił Trader21.
Szef PWPW zwrócił uwagę, że operacje bezgotówkowe, wymuszone przepisami prawa na obywatelach, powodują jedynie powiększanie się „oka wielkiego brata”.
—Dochodzi wówczas do profilowania marketingowego klienta, a wszystkie te informacje zbierają banki ponadnarodowe, co znaczy, że bazy danych wędrują za ocean bądź do ośrodków zapasowych, o których klient nie ma pojęcia – powiedział na antenie Radia Wnet Woyciechowski. Jego zdaniem argument, że to ma służyć bezpieczeństwu obywateli, jest złudny, gdyż największe afery ostatnich 25 lat związane z bankowością, począwszy od afery Amber Gold, a skończywszy na „matce matek afer w Polsce, to jest na aferze FOZZ”, były związane z wyprowadzaniem funduszy za granicę, co „rozwiązywane było obrotem bezgotówkowym”. Następnym krokiem będzie limitowanie płatności gotówkowych w obiegu gospodarczym w transakcjach pomiędzy przedsiębiorcami, a w dalszej przyszłości – również w obrocie pomiędzy konsumentem a przedsiębiorcą.
Równocześnie z działaniami rządu na rzecz obrotu bezgotówkowego Narodowy Bank Polski podjął decyzję o wypuszczeniu nowego nominału w postaci banknotu 500 złotych. Ponieważ większość przestępczej działalności opiera się na transakcjach gotówkowych, to wypuszczenie tego nominału może być wręcz zachętą dla działań przestępczych – zwraca uwagę ekonomista Cezary Mech.
Pierwsza ustawa ograniczająca obrót bezgotówkowy w Polsce została wprowadzona już w 2016 roku. Ministerstwo Finansów, jeszcze pod kierownictwem Pawła Szałamachy, przeprowadziło ustawę ograniczającą górny limit obrotu gotówkowego między przedsiębiorcami z 15 tysięcy euro do 15 tysięcy, ale złotych polskich.
Zdaniem autora bloga Independent Trader pomysły wicepremiera Morawieckiego wzmocnią tylko pozycję instytucji finansowych – Banki komercyjne poczują się jeszcze bardziej pewne, bo nie będzie możliwości przeprowadzenia runu na banki, czyli wypłaty zgromadzonych środków z kont bankowych. Nic nie będzie ograniczało banków przed jeszcze większym lewarowaniem swoich aktywów.
PWPW po zakończeniu trwającej modernizacji powalczy z największymi na świecie koncernami. Mimo dokonywanych inwestycji, firma w ubiegłym roku osiągnęła najwyższy od lat zysk 260 mln złotych netto.
Piotr Woyciechowski, niewiele ponad rok temu wybrany na prezesa PWPW, opowiadał w „Poranku Wnet” o zmianach, jakie od tamtej pory wprowadzał w spółce.
– Realizujemy bardzo duże inwestycje w celu poprawy jakości i wydajności naszej podstawowej produkcji banknotowej i paszportowej. Inwestycje te opiewają na ponad 160 mln zł. Stanowi to duży skok technologiczny dla spółki, która w poprzednich latach, tak jak cała Polska, została sprowadzona do roli „składaka” czy „montowni” – powiedział prezes PWPW.
– Chcemy za dwa-trzy lata konkurować z największymi światowymi koncernami – powiedział Woyciechowski. Przypomniał, że PWPW odnotowuje liczne sukcesy na forum międzynarodowym ze względu na najnowszą technologię zabezpieczającą i wysokie walory estetyczne swoich produktów, i to nie tylko banknotów. Podał tu przykład Armenii, która od pięciu lat drukuje właśnie w PWPW paszporty i dowody osobiste.
– Zeszły rok był rekordowy dla PWPW, która odnotowała zysk w wysokości 236 milionów złotych netto. Tym samym przekroczyliśmy wartość aktywów o miliard złotych. To wielkie osiągnięcie całej załogi i zarządu, którym mam zaszczyt kierować – powiedział prezes spółki. Jego zdaniem już dziś wytwórnia powoli zaczyna konkurować na rynkach międzynarodowych.
– Polskie banknoty są jednymi z najlepiej zabezpieczonych na świecie. W marcu 2017 roku w Baku polski banknot 500-złotowy został okrzyknięty najpiękniejszym i najlepiej zabezpieczonym banknotem na świecie. Trzeba przyznać, że w dużej mierze przyczynia się do tego Narodowy Bank Polski, który zleca PWPW wyprodukowanie tego typu banknotów, nakładając pewne obowiązki i ciężary w związku ze standardem zabezpieczeń – powiedział z dumą prezes spółki.
Redaktor Krzysztof Skowroński mówił o światowym nurcie myślowym, który dąży do tego, by sukcesywnie eliminować z obiegu banknoty w celu zwiększenia bezpieczeństwa obywateli i pytał przy tej okazji, czy polski rząd z tym nurtem się zgadza.
Piotr Woyciechowski potwierdził, że projekty tego typu jak najbardziej pojawiają się w planach wicepremiera Mateusza Morawieckiego.
– Trend, by zwiększyć ilość operacji bezgotówkowych kosztem operacji gotówkowych występuje w Europie od jakiegoś czasu. Jednak z punktu widzenia praw obywatelskich i praw jednostki jest to niebezpieczne zjawisko. Banknot ze swej istoty daje nam poczucie anonimowości i uniemożliwia śledzenie. Natomiast operacje bezgotówkowe, wymuszone przepisami prawa na obywatelach, powodują powiększanie się tzw. „oka wielkiego brata”.
Zwrócił uwagę, że dochodzi wówczas do profilowania marketingowego klienta, a wszystkie te informacje zbierają banki ponadnarodowe, co znaczy, że bazy danych wędrują za ocean bądź do ośrodków zapasowych, o których klient nie ma pojęcia. Argument, że to ma służyć bezpieczeństwu obywateli, jest złudny, gdyż największe afery ostatnich 25 lat związane z bankowością, począwszy od afery Amber Gold, a skończywszy na matce matek afer w Polsce, czyli aferze FOZZ, były związane z wyprowadzaniem funduszy za granicę, co „rozwiązywane było obrotem bezgotówkowym”.
– Jedynie przy okazji afery Art-B mieliśmy do czynienia z gotówką, kiedy to około 30 milionów dolarów wyleciało z Polski awionetką – powiedział Woyciechowski.
Ponadto prezes PWPW wyjaśnił, w jakim celu w lipcu ubiegłego roku powołał Fundację Reduty PWPW: – Fundacja na rzecz obrony pamięci historii Polski powstała dla ochrony historii obrony Reduty w czasie powstania warszawskiego. Ma ona na celu kultywowanie tych elementów historii, które do tej pory były albo zakłamywane, albo zapomniane. PWPW ma szczególny tytuł moralny i historyczny, żeby przypominać i propagować prawdziwą historię. Zeszłoroczna rekonstrukcja obrony reduty PWPW przeszła do historii. Obecnie fundacja przygotowuje się do obchodów 100-lecia istnienia spółki, które odbędą się w 2019 roku.
Gość porannej audycji wspominał również obalenie rządu Jana Olszewskiego i pierwszej lustracji w RP. Podkreślił, że pierwsze wrażenie, gdy umożliwiono penetrację pomieszczeń po dawnej SB, było niezapomniane.
– Kartoteka ogólnoinformacyjna byłej SB to było półtora miliona fiszek, dotyczących polskich obywateli i nie tylko, które SB gromadziła od lat czterdziestych, do 1989 roku – powiedział Piotr Woyciechowski.
Zapraszamy do wysłuchania rozmowy, m.in. o POLPUSIE, czyli oryginalnym polskim mikroprocesorze, który zapewni pełne bezpieczeństwo danych obywatelom RP.
Projektowanie banknotów to normalny proces twórczy – tylko trzeba uwzględniać specyfikę zabezpieczeń. Grafik musi brać pod uwagę technologię, poligrafię i – oczywiście – estetykę.
O tym, jak się projektuje banknoty, o wpływających na ich powstawanie czynnikach artystycznych i technicznych mówili w „Poranku WNET” graficy-projektanci pracujący dla Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych – Justyna Kopecka i Krystian Michalczuk.
Proces projektowania zaczynamy od zbierania materiałów. Zawsze dużo czytamy. Musimy się jak najwięcej dowiedzieć o tematyce banknotu, zbieramy fotografie, szukamy w internecie, chodzimy po bibliotekach, szukamy inspiracji z otoczenia. To jest taki sam proces twórczy, jak każde inne projektowanie. Projektowanie banknotów jest jednak specyficzne, ponieważ uwzględnia skomplikowaną technologię powstawania banknotu – mówiła Justyna Kopecka.
Praca grafika jest walką z ograniczeniami wynikającymi ze specyfiki zabezpieczeń. W każdym banknocie mamy kilkanaście, czasem kilkadziesiąt zabezpieczeń, nie o wszystkich oczywiście można mówić. Każde z nich wpływa na pozostałe, czyli nie ma zupełnej dowolności. Grafik musi mieć dość dużą wiedzę technologiczną i poligraficzną, żeby wszystko współgrało. Dodatkowo pojawia się czynnik estetyczny – banknot oprócz tego, że ma być doskonale zabezpieczony i funkcjonalny, musi być estetyczny i przyjemny dla użytkownika – dodał Krystian Michalczuk.
Goście „Poranka” przedstawili swoje autorskie projekty. Krystian Kopecki mówił o kolekcjonerskim banknocie wyemitowanym z okazji 1050 rocznicy Chrztu Polski. Banknot ten został nagrodzony podczas międzynarodowej konferencji w Kuala Lumpur jako „najlepszy banknot kolekcjonerski” .
foto: Rafał Jaworski
Justyna Kopecka pokazała projekt tzw. banknotu promocyjnego „Szachy” – jest to banknot zachowujący wszelkie standardy zabezpieczeń, a równocześnie ciekawa kompozycja artystyczna. Tego typu banknoty powstają także po to, aby pokazywać na międzynarodowym rynku możliwości PWPW.