Jerzy Kwieciński, wiceminister rozwoju: Nie ma prawnych możliwości, aby Bruksela odebrała Polsce unijne fundusze

Zdaniem pełnomocnika rządu ds. środków europejskich propozycje prezydenta Francji Emanuela Macrona w zakresie powołania budżetu strefy euro niekorzystnie wpłyną na kondycję całej Unii Europejskiej.

W wywiadzie dla ośmiu dzienników europejskich nowy prezydent Francji potwierdził swoje postulaty z kampanii wyborczej o powołaniu osobnego budżetu tylko dla państw strefy euro. Jednocześnie wyraźnie odniósł się do potrzeby uregulowania kwestii niższych stawek za wynagrodzenie w państwach Europy Środkowej poprzez popieranie unijnych rozwiązań w zakresie dyrektywy o pracownikach delegowanych. Proponowane przepisy uderzają w polskich przedsiębiorców podejmujących działalność na innych rynkach, szczególnie w branży transportowej.

Pomysł Unii Europejskiej, w której są silne dwie prędkości, a nie jedna, a na tym polega pomysł Macrona, to nie jest dobre rozwiązanie. To by oznaczało bardzo silne wzmocnieni strefy euro poprzez stworzenie tam oddzielnego budżetu, co musiałoby się odbyć kosztem pozostałych krajów Unii Europejskiej – podkreślił Jerzy Kwieciński, sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju.

[related id=15648]

Zdaniem ministra Kwiecińskiego nie ma realnego zagrożenia, by rozmiary obecnego budżetu zmniejszyły się w wyniku opuszczenia przez Wielką Brytanię Unii Europejskiej. Natomiast wyjście Londynu ze Wspólnoty na pewno wpłynie na rozmiary następnej perspektywy budżetowej, która zacznie obowiązywać po 2020 roku – Rozmowy nad budżetem trwają, chociaż nie wiemy do końca, jak zakończą się negocjacje brexitowe. Wielka Brytania ma duży wpływ na budżet Wspólnoty. Nie sądzę, aby Londyn chciał przeciąć wszystkie więzy ze Wspólnotą Europejską. Wydaje się, że będzie chciał korzystać ze wspólnego rynku UE, a to oznacza również pewne zobowiązania, a nie tylko same korzyści.

Wiceminister rozwoju podkreślił, że po wyborach parlamentarnych na Wyspach pozycja negocjacyjna Londynu wobec Wspólnoty osłabła. W negocjacjach liczy się siła polityczna. Mandat partii konserwatywnej, która popierała Brexit, został osłabiony w samej Wielkiej Brytanii, a to oznacza osłabienie pozycji Londynu w negocjacjach z Unią Europejską – podkreśli Jerzy Kwieciński.

[related id=10935 side=left]

W ostatnią środę 21 czerwca rozpoczęły się oficjalne rozmowy w ramach Komisji Europejskiej nad projektowaniem nowej perspektywy finansowej UE po 2020 roku. Kryzys imigracyjny oraz proces Brexitu sprawiają, że następny unijny budżet będzie się znacznie różnił od obecnie realizowanej perspektywy. Jednak nieoficjalne rozmowy na najwyższych szczeblach trwają już od kilku miesięcy. Ważnym wydarzeniem w walce o utrzymanie w jak największym wymiarze unijnej polityki spójności było spotkanie 14 czerwca w Warszawie ministrów odpowiedzialnych za gospodarkę i środki unijne w formacie poszerzonej Grupy Wyszehradzkiej V4+4, gdzie do stałych członków grupy dołączyli zaproszeni przedstawiciele Chorwacji, Rumunii, Bułgarii i Słowenii. W szczycie uczestniczył również unijny komisarz ds. budżetu Günther Oettinger.

– Ostatnim akordem naszej rocznej prezydencji w Grupie Wyszehradzkiej było spotkanie formatu V4+4 w Warszawie. W osiem krajów podpisaliśmy wspólną deklarację ws. zachowania polityki spójności. Obecna perspektywa finansowa kończy się w 2020 roku, ale już rozpoczęły się rozmowy w sprawie kształtu budżetu po roku 2020 – podkreślił Jerzy Kwieciński.

Zdaniem pełnomocnika rządu ds. środków europejskich mimo sprzeciwu niektórych polityków w UE korzystna dla Polski i wszystkich nowych państw UE polityka spójności zostanie utrzymana, chociaż jej kształt najprawdopodobniej ulegnie zmianie. – Jest bardzo silna wola, aby utrzymać politykę spójność. Pozostają kluczowe pytania, jak mocna, w sensie finansowym, będzie polityka spójności oraz co będzie mogło być finansowane. Mówiło się, aby polityka spójności i plan Junckera nie konkurowały ze sobą, ale w większym stopniu współdziałały. Dla Polski ważne jest, aby procedury stosowane w obydwu przypadkach były podobne. Obecnie procedury stosowane w planie Junckera są znacznie prostsze niż w ramach polityki spójności.

Jesteśmy gotowi, aby udział instrumentów zwrotnych był wyższy niż dotychczas w ramach polityki spójności – podkreślił minister Kwieciński.

Jednocześnie pełnomocnik rządu ds. środków europejskich podkreślił, że w przyszłej perspektywie budżetowej na pewno kontynuowana będzie polityka spójności, chociaż ciągle nie wiadomo, w jakim zakresie. – Dyskusja o następnym budżecie nie możne być porównana z warunkami, jakie panowały przy ustalaniu obecnej perspektywy budżetowanej po 2020 roku – zaznaczył gość Popołudnia Wnet.

Odnosząc się do pojawiających się ze strony polityków brukselskich gróźb pod adresem Warszawy, że jeżeli nie dołączy do procesu relokacji uchodźców, to Komisja wstrzyma wypłatę środków z budżetu UE, minister Kwieciński jednoznacznie podkreślił, że nie ma takiej prawnej możliwości.
Polityka spójności ma swoje podstawy w traktatach […]. Nie można tych reguł łamać, czego wymaga się również od Polski. To nie jest takie proste, żeby nam od razu zabrać pieniądze.
Zdaniem ministra Kwiecińskiego otwarta pozostaje kwestia następnej perspektywy finansowej, która będzie musiała odpowiedzieć na wydatki związane z kryzysem imigracyjnym, co może niekorzystnie odbić się na sytuacji finansowej Polski
.

Z wiceministrem rozwoju rozmawialiśmy również o nowelizacji tzw. ustawy ramowej, zmieniającej niektóre zasady wydatkowania środków z Unii Europejskiej. – Kiedy rozpędzaliśmy nową perspektywę finansową z UE, niemiłym zaskoczeniem było, że programy regionalne były realizowane dwukrotnie wolnej niż programy krajowe, podczas gdy w poprzedniej perspektywie było odwrotnie. Gość Popołudnia Wnet wskazał, że przykładem jest województwo kujawsko-pomorskie, które zakontraktowało do tej pory tylko 10 procent dostępnych środków z programu regionalnego.

[related id=20494]

Na koniec rozmowy padło pytanie o reformę emerytalną, zakładającą likwidację OFE oraz wprowadzenie nowej formy oszczędzania na emeryturę w postaci Pracowniczych Planów Kapitałowych. Projekty obydwu rozwiązań zostały zaprezentowane przez premiera Morawieckiego już prawie rok temu, a mimo to cały czas rząd nie przyjął odpowiedniego projektu ustawy w tej sprawie. – To nie są łatwe rozwiązania prawne, mają one swoje silne konsekwencje długoterminowe. Budowanie oszczędności w naszym państwie przez oszczędności obywateli jest jednym z naszych priorytetów. Chcemy, aby cała akcja legislacyjna została zawarta w tym roku – zapowiedział Jerzy Kwieciński.

 

ŁAJ

 

Dlaczego tolerowano oszukiwanie Polaków? – pytał poseł o brak reakcji ówczesnego premiera na matactwa Amber Gold [VIDEO]

„Kolokwialnie mówiąc, to była lipa” – to słowa Michała Tuska wypowiedziane w środę przed komisją śledczą, które według niektórych relacjonujących przesłuchanie mediów „pogrążyły” Donalda Tuska.

Gościem Krzysztofa Skowrońskiego w Poranku Wnet był poseł Stanisław Pięta.

„Kolokwialnie mówiąc, to była lipa” – powiedział w środę przed komisją śledczą w sprawie Amber Gold Michał Tusk. Przesłuchiwał go poseł Stanisław Pięta, dzisiejszy gość Krzysztofa Skowrońskiego w Poranku Wnet. – I co z tą „lipą”, panie pośle? – pytał redaktor Wnet.
– Kilka słów, a mówi aż tak wiele. Po pierwsze – to, że pan Michał Tusk wiedział, że to „lipa”, ale od tej „lipy”, konkretnie od Marcina P., brał pieniądze, co więcej – upominał się o te pieniądze – relacjonował poseł, przywołując wypowiedź Michała Tuska dla „Faktu” oraz mail, w którym „prosi o przyspieszenie wypłaty”.[related id=”25676″]
– Pani przewodnicząca Małgorzata Sadurska wczoraj powiedziała kilka ważnych zdań, że tak naprawdę trudno znaleźć ślady pracy pana Michała Tuska, natomiast wiemy, że jako jeden z nielicznych […] otrzymał przelewy od upadającej spółki – podkreślał Stanisław Pięta.
Druga sprawa jest jeszcze istotniejsza, a dotyczy tego, „co z tą wiedzą zrobił Donald Tusk” – jego syn zeznał, że o tym, że to „lipa”, wiedzieli „razem z tatą”. „Co zrobił z tą wiedzą premier Rzeczpospolitej, który nadzoruje służby specjalne?” – mówił poseł, podkreślając, że brak reakcji Donalda Tuska pozwolił na to, żeby „następni oszukani klienci wnosili swoje depozyty do placówek Amber Gold”.

W rozmowie uczestniczył też Jan Bogatko, korespondent Radia Wnet z Niemiec. Przypomniał wypowiedź z przesłuchania sprzed paru miesięcy, z której wynika, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego „wiedziała o działalności Marcina P. od 2010 roku, a przez cały rok 2011 i połowę 2012 tak naprawdę nie zrobiła nic. I za to odpowiada pan Donald Tusk, który nadzorował służby specjalne” – mówił na antenie.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.
ma

 

Posłuchaj również całego wywiadu na YouTube i nie zapomnij subskrybować naszego kanału.

„Zbiór zastrzeżony” zgodnie z ustawą miał być odtajniony 16.06. Jakie są losy szczególnie ważnych akt – mówi prezes IPN

Jarosław Szarek: – Już sam fakt, że jakieś dokumenty z czasów PRL-u są tajne, budzi duże wątpliwości. Niektórzy chcieli, by został zlikwidowany, bo tam jest też dużo tajemnic nt. III Rzeczpospolitej.

Prezes IPN dr Jarosław Szarek był pierwszym gościem Krzysztofa Skowrońskiego w Poranku Wnet.
Co to jest „zbiór zastrzeżony” i czy został już „odtstrzeżony”, co miało nastąpić zgodnie z ustawą 16 czerwca? – pytał nasz redaktor.
– Tak, zgodnie z ustawą zbiór przestał istnieć – jednak jak wyjaśnił prezes IPN, sprawa odtajnienia wszystkich akt to jest długi proces.

– Instytut Pamięci Narodowej jest dysponentem akt po komunistycznym aparacie bezpieczeństwa – powiedział Jarosław Szarek. – Już sam fakt, że w wolnej, niepodległej Polsce jakieś dokumenty z czasów PRL-u są tajne, wiele lat po jego upadku, budzi pewne wątpliwości – mówił. – Sądzę, że takie było myślenie ustawodawcy, by całkowicie zlikwidować ten „zbiór zastrzeżony”, bo tam jest wiele tajemnic dotyczących III Rzeczpospolitej. Podkreślał, że III Rzeczpospolita została „ufundowana na Okrągłym Stole, czyli na porozumieniun części elit solidarnościowych z z władzą komunistyczną”, która wymogła na przedstawicielach Solidarności wiele kompromisów chroniących jej interesy, a które miały na celu przede wszystkim ochronę agentury, służb specjalnych mających swe korzenie w czasach PRL-u.[related id=”25433″]

Zgodnie z ustawą służby dostały rok – od 16 czerwca ub. roku – na przejrzenie i zabezpieczenie dokumentów „zbioru zastrzeżonego” oraz złożenie wniosków do prezesa IPN o nadanie niektórym z nich klauzuli „ściśle tajne”. Wnioski, jak uzgodniono, miały napłynąć do końca marca 2017 roku, tak aby IPN miał czas na zapoznanie się z nimi i ich zaopiniowanie. Jednak tak się nie stało, ponieważ ustawa jako termin ostateczny podawała 16 czerca 2017 roku. Oczywiście „drobna” część akt, dotycząca np. zachodnich przedstawicielstw dyplomatycznych, infrastruktury wojskowej, systemów łączności czy kwestii osobowych, nie powinna być odtajniona – mówił dr Szarek.

Jednak sprawa dotyczy wielu sygnatur, dlatego proces potrwa jeszcze kilka miesięcy. Dla jego usprawnienia powołano specjalną komisję, której członkami są m.in. prof. Sławomir Cenckiewicz, historyk i publicysta, pani Marzena Kruk, dyrektor Archiwum IPN, dr Witold Bagieński i inni historycy. Zadaniem tej komisji jest „przejrzeć i zarekomendować, zgodzić się z wnioskami służb”.

Mimo to można powiedzieć, że „zbiór zastrzeżony” jest już częściowo jawny, dostępny dla dziennikarzy, historyków, obywateli – są to m.in. sygnatury dotyczące wywiadu, płk. Kuklińskiego, gospodarki i wielu innych, także tych, których utajenie nie miało żadnych podstaw. Już dziś w internecie można odszukać sygnatury 1 mln 700 tys. akt. Odtajnienie wszystkich to rzecz przełomowa – podkreślał gość Poranka Wnet.

Jednak IPN to nie tylko sprawa zbioru akt zastrzeżonych – opowiadał Jan Szarek, mówiąc o nowym projekcie. Archiwum Pełne Pamięci ruszyło po to, „by zbierać najmniejsze okruchy polskiej historii”. Dzięki niemu wraca do nas wiele bezcennych dokumentów, źródeł historycznych, które często bywają wyrzucane – podkreślał prezes IPN. – Przykładem są dokumenty, które jeden z cichociemnych zostawił pewnej szkockiej rodzinie przed wyruszeniem na swą ostatnią akcję, a które ta rodzina przekazała nam w ramach programu IPN – mówił.

Jarosław Szarek komentował też wydarzenia związane z środowymi obchodami 35-lecia powstania Solidarności Walczącej. – To też jest część odkrywania, odkłamywania polskiej pamięci narodowej – mówił, podkreślając zasługi tych, którzy „nie chcieli porozumienia z władzą komunistyczną, a którzy teraz, dzięki takim wydarzeniom jak wczorajsze uroczystości i odznaczenia, „wychodzą z cienia”.

Prezes IPN w związku ze zbliżającym się w 2018 roku 100-leciem odzyskania niepodległości wspominał też płk. Ignacego Matuszewskiego, jednego z twórców polskiego wywiadu, publicystę, którego diagnozy polityczne, m.in. dotyczące „wojny cywilizacji”, są aktualne do dziś, a który „został zepchnięty w niepamięć”.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.
ma

Obejrzyj również nasz wywiad na YouTube!

Poranek WNET z placu Zbawiciela w Warszawie w czwartek 22 czerwca

Tematy dzisiejszego Poranka WNET: najważniejsze instytucje stanowiące intelektualne zaplecze Rzeczypospolitej, komisja ds. Amber Gold oraz promowanie polskiej kultury na świecie.

Goście Krzysztofa Skowrońskiego:
Dr Jarosław Szarek – prezes IPN
Ksiądz Piotr Rymuza – duszpasterz akademicki z parafii Zbawiciela
Dr Krzysztof Olendzki – dyrektor Instytutu Adama Mickiewicza
Jan Bogatko – korespondent Radia Wnet
Dr Adam Eberhardt – dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich
Stanisław Pięta – poseł, komisja śledcza Amber Gold
Piotr Jegliński – wydawca


Prowadzący: Krzysztof Skowroński

Wydawca: Antoni Opaliński

Realizator: Andrzej Gumbrycht

Wydawca techniczny: Jaśmina Nowak

www.wspieram.to/latownet

Część pierwsza:

Głównym tematem rozmowy był tzw. zbiór zastrzeżony, obejmujący akta utajnione, dotyczące przede wszystkim czasów PRL-u i III RP. Odtajnienie zastrzeżonego zbioru zgodnie z ustawą przewidziane było na 16 czerwca br.

Część druga:

Ksiądz Piotr Rymuza o działalności Kościoła Najświętszego Zbawiciela w Warszawie.

Część trzecia

Stanisław Pięta o przesłuchaniu przez komisję śledczą ds. Amber Gold Michała Tuska – syna b. premiera, szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska. Michał Tusk powiedział, że zdawał sobie sprawię, że Amber Gold to „lipa” i rozmawiał o tym ze swoim tatą, jednak nie przeszkadzało mu to w pobieraniu wynagrodzenia od spółki. Donald Tusk w tym czasie nadzorował Służby Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Aferę Amber Gold skomentował również Jan Bogatko.

Część czwarta: 

Krzysztof Romaniuk o wyścigach konnych.

Część piąta: 

Dr Krzysztof Olendzki, dyrektor Instytutu Adama Mickiewicza, o budowaniu marki i promowaniu polskiej kultury na świecie.

Część szósta: 

Dr Adam Eberhardt: System rosyjski gnije w wymiarze gospodarczym na skutek dekoniunktury surowcowej i sankcji zachodnich. Problemem w Rosji jest również nowa fala protestów, w której uczestniczą głównie młodzi ludzie. Nasz gość mówił również o głębokim kryzysie gospodarczym na Białorusi, gdzie brakuje wiary w instytucję państwa.

Piotr Jegliński o spotkaniu z Julianem Kulskim, synem prezydenta Juliana Kulskiego, nt. książki „Julian Kulski. Prezydent okupowanej walczącej Warszawy”. Spotkanie odbędzie się 22 czerwca o godz. 18.00 w sali odczytowej Centralnej Biblioteki Rolniczej przy Krakowskim Przedmieściu 66 w Warszawie.
W rozmowie także o książce „Kapelan Armii Andersa” autorstwa Ryszarda Grabskiego.

Komisja Śledcza przesłuchała Michała Tuska – syna b. premiera, szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska

W środę o godz. 10 sejmowa komisja śledcza ds. Amber Gold rozpoczęła przesłuchanie syna Donalda Tuska. Michałowi Tuskowi towarzyszy pełnomocnik mec. mec. Roman Giertych

Spółka Amber Gold była właścicielem linii lotniczych OLT Express, które rozpoczęły działalność 1 kwietnia 2012 r.

Po upadku OLT Express pod koniec lipca 2012 r. okazało się, że ze spółką współpracował pracujący w Porcie Lotniczym w Gdańsku Michał Tusk, który miał się zajmować obsługą prasową linii OLT Express i analizą ruchu lotniczego z Gdańska.[related id=”3688″]

Prezes Portu Lotniczego w Gdańsku Tomasz Kloskowski, którego komisja przesłuchiwała we wtorek, mówił że Michał Tusk został zatrudniony w gdańskim porcie lotniczym w kwietniu 2012 r.

Kloskowski mówił też, że polecał ówczesnemu dyrektorowi zarządzającemu OLT Express Jarosławowi Frankowskiemu Michała Tuska, jako człowieka, który mógłby się zająć PR-em dla OLT; wtedy jednak Michał Tusk nie był jeszcze pracownikiem portu lotniczego. „Swoich pracowników nie polecam” – zaznaczył. Kloskowski zaznaczył, że nigdy natomiast o Michale Tusku nie rozmawiał z szefem Amber Gold Marcinem P.

Podczas niedawnej rozmowy z PAP szefowa komisji śledczej Małgorzata Wassermann (PiS) powiedziała, iż oczekuje od Michała Tuska, że „powie w sposób zgodny z prawdą gdzie, kiedy i za czyim pośrednictwie trafił do OLT Express oraz jaka była jego rzeczywista rola w tej firmie”.

Zwróciła jednocześnie uwagę, że wątek współpracy Michała Tuska z OLT Express pokazuje, że z ABW „było coś bardzo nie tak”. „Są dwie możliwości. Pierwsza, że te służby były kompletną fikcją w państwie polskim i nie były w stanie zapewnić bezpieczeństwa syna premiera przed bandytami. Albo z niewiadomych przyczyn nie reagowały” – stwierdziła szefowa komisji.

O sytuacji spółki Amber Gold zrobiło się głośno w lipcu 2012 r., kiedy linie OLT Express zaczęły mieć kłopoty finansowe – zawieszono wówczas wszystkie rejsy regularne przewoźnika, a następnie spółka poinformowała, że wycofuje się z inwestycji w linie lotnicze. Linie OLT Express upadłość ogłosiły pod koniec lipca 2012 r. Z kolei w połowie sierpnia 2012 r. upadłość ogłosiła spółka Amber Gold.

Amber Gold powstała na początku 2009 r. i miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji. 13 sierpnia 2012 r. ogłosiła likwidację; tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Według ustaleń, w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej firma oszukała w sumie niemal 19 tys. swoich klientów, doprowadzając do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł.

PAP/JN

21 czerwca 2017 r. 1800. Poranek Wnet / róg ul. Próżnej i Zielnej: Wojciech Cejrowski, dr Paweł Zyzak, Józef Czyczerski

Tematem rozmowy była między innymi prezydentura Donalda Trumpa, wybory we Francji oraz sytuacja finansowa na KGHM, przemysł zbrojeniowy na potrzeby polskiej armii oraz reparacje wojenne.

Goście Poranka Wnet:

Józef Czyczerski – przewodniczący Solidarności, KGHM;

Wojciech Cejrowski – podróżnik, publicysta;

dr Paweł Zyzak – historyk, publicysta, autor m.in. biografii Lecha Wałęsy;

Piotr Witt – korespondent Radia Wnet w Paryżu;

Marek Jakubiak – poseł Kukiz’15;

Grzegorz Kurdziel – członek Zarządu Poczty Polskiej SA;

Jadwiga Chmielowska – redaktor naczelna Śląskiego Kuriera Wnet.


Prowadzący: Krzysztof Skowroński

Realizator: Andrzej Gumbrycht

Wydawca: Łukasz Jankowski

Wydawca techniczny: Jaśmina Nowak

www.wspieram.to/latownet

Część pierwsza

Józef Czyczerski o walnym zgromadzeniu akcjonariuszy, o sytuacji finansowej w KGH  oraz o podatku od kopalin, który niszczy polską miedź.

Część druga

Debata Wojciecha Cejrowskiego oraz dr. Pawła Zyzaka o prezydenturze Donalda Trumpa. Paweł Zyzak zarzuca Donaldowi Trumpowi m.in. „pranie brudnych pieniędzy” oraz niejasne kontakty z Rosją. Wojciech Cejrowski odpiera te argumenty.

Część trzecia

Felieton Piotra Witta o wyborach we Francji.

Część czwarta

Marek Jakubiak o wczorajszym utajnionym posiedzeniu komisji obrony, o przemyśle zbrojeniowym w polskiej armii. Wojciech Cejrowski o tym, że niemiecki Jugendamt odbiera dzieci polskim rodzinom, które pozostają z tym problemem osamotnione, oraz o reparacjach wojennych i wizycie Donalda Trumpa  w Polsce.

Część piąta

Grzegorz Kurdziel – Poczta Polska przeżyła trudny okres transformacji i nie została sprywatyzowana jako jedyna tego formatu firma polska. W tej chwili  zatrudnia 80 tys osób, posiada około 5 tys. samochodów. Jest również największą firmą ochroniarską – posiada 2 500 tys ochroniarzy i jest największym operatorem przewozu gotówki w Polsce.

Część szósta

Jadwiga Chmielowska o uroczystościach z okazji 35 rocznicy powstania Solidarności Walczącej oraz o tym, czy w środowisku Solidarności również istnieje podział na twardą opozycję oraz na zwolenników dobrej zmiany.

Piotr Naimski: Po 2022 roku nie będziemy importować gazu z Rosji. Umowę z Rosją zastąpi kontrakt z Norwegią i gaz LNG

Pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej we wtorek przedstawił plany polskiej polityki energetycznej na najbliższe lata, ze szczególnym uwzględnieniem budowy Baltic Pipe.

Na posiedzeniu sejmowego zespołu Piotr Naimski przedstawił plany rządu mające na celu uzyskanie przez Polskę niezależności energetycznej. – Długoterminowe kontrakty są realizowane. Kontrakt jamalski kończy się w 2022. Jego zapisy są tak sformułowane, że o jego przyszłości musimy zadecydować do końca 2019 roku. Nasza strategia opiera się na przekonaniu, że do 2022 roku dostawy ze wschodu będą zastąpione innymi źródłami.

[related id=17356]

W 2016 roku zużycie gazu w Polsce kształtowało się na poziomie 16 mld metrów sześciennych gazu. Polska otrzymuje z kontraktu jamalskiego obecnie około 10 mld metrów sześciennych ze złóż rosyjskich. Produkcja własna to kolejne 4,5 mld metrów sześciennych gazu. W ramach europejskiej sieci gazowej Polska zakupiliła kolejne 2,5 mld metrów sześciennych, ale to jest ciągle gaz rosyjski. Do tego dochodzi niewielki import z Czech. Łącznie do Polski wpłynęło około 18 mld metrów sześciennych gazu, z czego niecały miliard został sprzedany na Ukrainę.

– Realizujemy dwa projekty strategiczne. Pierwszym jest terminal LNG w Świnoujściu, który zostanie rozbudowany, w tym jego moce regazyfikacyjne o 50 procent, do 7,5 mld metrów sześciennych gazu rocznie. To nie jest duża inwestycja. Tej rozbudowy nie należy wiązać z budową trzeciego zbiornika – powiedział minister Naimski przedstawiając priorytety polskiej polityki energetycznej. Zwrócił uwagę, że inwestycja ta spowoduje zwiększenie mocy regazyfikacyjnych i zwiększenie częstotliwości przyjmowania statków. Jeżeli zdecydujemy, że budujemy trzeci zbiornik LNG w Świnoujściu, wówczas będziemy mogli przyjmować nawet 10 mld metrów sześciennych gazu. Drugim projektem jest budowa połączenia gazociągowego z szelfem norweskim przez Danię do Polski.

[related id=15595 side=left]

– Gazociąg jamalski ma szczególny status w Polsce, ponieważ na mocy porozumienia międzyrządowego z 2010 roku dochód spółki polsko-rosyjskiej EuRoPol GAZ, czyli właściciela naszej części gazociągu Jamal, jest ograniczony do 21 miliardów złotych. To jest suma niemalże zerowa w porównaniu z ilościami przepompowanego gazu. Polska nie straci dochodów z tranzytu Jamalem, bo ich porostu nie ma- powiedział Naimski, który nie ma wątpliwości co do tego, że kontrakt z Rosją nie przynosi polskiej gospodarce odpowiednich korzyści.  Przypomniał, że mamy możliwość odbioru gazu z Jamalu teoretycznie w ilości ponad 8 mld metrów sześciennych gazu, ale z tylko z 3 mld metrów sześciennych gazu z tego gazociągu pochodzi z kontraktu jamalskiego, reszta jest realizowana przez inne, mniejsze gazociągi z Białorusi i Ukrainy. Więc kontrakt jamalski, a gazociąg jamalski to dwie różne rzeczy.

– Z Ukrainą chcemy rozbudować przejście w Hermanowicach do 5,8 mld metrów sześciennych i to jest dla nas kwestia strategiczna mówił pełnomocnik rządu ds. infrastruktury energetycznej, zapowiadając wzmocnienie współpracy z Kijowem w zakresie energetyki.  Poinformował, że toczą się rozmowy między Gaz-Systemem a Trans-Gazem, co jego zdanie powinno zakończyć się podjęciem współpracy. W zeszłym roku Ukraina nie kupiła ani jednego metra sześciennego gazu z Rosji. Kijów, w sensie kontraktowym bardzo szybko przestał być uzależniony od Rosji, z jednej strony radykalnie redukując zużycie gazu, a z drugiej szukając innych możliwości dostaw.

[related id=19102]

Minister powiedział, że dla rządu w ramach rozwoju Bramy Północnej istotne będzie utworzenie dostępu do rynków państw Europy Środkowej. – Obecnie realizujemy również inwestycję połączenia polskiej sieci ze Słowacją interkolektorem, który będzie mógł przesyłać ponad 5 mld metrów sześciennych gazu. Dodał, że system przesyłu gazu na Słowacji jest połączony z Węgrami interkolektorem, który nie jest wykorzystywany i tworzy możliwości połączenia w jeden system całego regionu.

– Połączenie z Litwą jest aktualnie realizowane, ale to jest trudny kontrakt z powodu jego długości i dużych kosztów budowy przy niewielkiej przepustowości – zaznaczył Piotr Naimski.

Wszystkie projekty interkolektorowe z sąsiednimi państwami są skoordynowane z budową gazociągu Baltic Pipe. Interkolektory będą oddawane do użytku między 2021 a 2022 rokiem. Chcemy to zrobić tak, aby wszystkie interkolektory, były gotowe, kiedy popłynie gaz z Norwegii – powiedział pełnomocnik rządu ds. infrastruktury energetycznej.

Minister Naimski mówił również o polskich możliwościach magazynowania surowca oraz o europejskim programie przyjętym na wypadek kryzysu energetycznego. Polska jest w stanie zmagazynować ponad 3 miliardy metrów sześciennych gazu . Magazyny to jest pewien bufor, który pozwala sezonowo koordynować działania sieci gazowej. Drugą funkcją magazynów jest zapewnienie bezpieczeństwa kryzysowego.

-Rozporządzanie SOS, które udało się przyjąć, jest dla polski sukcesem – powiedział Naimski. Zdradził, że poprzedzona była długimi negocjacjami z Komisją Europejską. Ponoć szczególnie kłopotliwe było osiągnięcia porozumienia z Niemcami. Berlin chciał, aby w sytuacji kryzysowej najpierw był, jak do tej pory, napełniany duży zbiornik po stronie niemieckiej, a dopiero potem gaz miał być przekazywany do Polski.

– Obecne rozporządzanie jest realizacją pomysłu, który proponowaliśmy jako rząd w 2006 roku. Wtedy chcieliśmy podpisać porozumienie dla zainteresowanych krajów w Europie. Wówczas politycy w Europie mówili, że nie wiadomo, kto za to zapłaci, a poza tym dostawy gazu to kwestia ekonomiczna i politycy nie powinni się w to mieszać. Minęło 10 lat i teraz udało się powołać mechanizm SOS – podkreślił Naimski.

– Baltic Pipe, historycznie rzecz biorąc, miał być interpolatorem łączącym Danię z Polską po dnie Bałtyku – powiedział pełnomocnik.  Projekt łączy szelf norweski z polską infrastrukturą. Na całość przedsięwzięcia składa się gazociąg między Norwegią a Danią (duński system przesyłu gazu musi być rozbudowany, a tłocznie mocy dopiero powstaną). Projekt został zatwierdzony, a jego realizację gwarantuje umowa podpisana 1 czerwca przez operatorów narodowych.

[related id= 18392 side=left]

Wyceniono go na 1,7 miliarda euro. Polski Gaz-System  sfinansuje zapłaci trochę więcej niż połowę. Odcinek pod Bałtykiem konstrukcyjnie jest najłatwiejszy. Najważniejsze są pozwolenia i kwestie regulacyjne. Pierwszy gaz z szelfu norweskiego popłynie 1 października 2022 roku.

ŁAJ

Krzysztof Szczerski: Tematem szczytu Trójmorza będzie współpraca Europy Środkowej i USA dotycząca m.in. inwestycji

Szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski zapowiedział, że przesłaniem szczytu będzie współpraca w dziedzinie inwestycji rozwojowych oraz utrzymanie unijnej polityki spójności.

Jak poinformowało we wtorek biuro prasowe Kancelarii Prezydenta, w planowanym na 6 lipca szczycie Trójmorza ma wziąć udział 12 państw regionu. Gościem sesji transatlantyckiej szczytu będzie prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump. Zapowiedziano jednocześnie, że organizacyjne szczegóły szczytu, w tym m.in. program prasowy spotkania, zostaną opublikowane na początku lipca na stronie internetowej kancelarii.[related id=”14275″]

Pytany przez Polską Agencję Prasową o priorytety lipcowego szczytu, Krzysztof Szczerski podkreślił, że inicjatywa ma przede wszystkim „zachęcić rządy i przedsiębiorców do tego, żeby budować spójność regionu Europy Środkowej na osi północ-południe”, a także stworzyć nad tymi działaniami „prezydencki parasol”.

Prezydencki minister zwrócił uwagę, że w Europie „bardzo dużo zainwestowano w oś wschód-zachód”, a bardzo niewiele – w spójność pomiędzy Północą i Południem.

– To była w pewnym sensie naturalna konsekwencja przełamywania podziału zimnowojennego, ale także ekonomicznych potrzeb państw zachodnich, żeby uzyskać dostęp do rynków wschodnich – zaznaczył. – W efekcie jednak – dodał – nasz region postrzegany jest jako polityczna jedność, ale pod względem infrastrukturalnym jest bardzo rozdrobniony i podzielony.

– Chodzi nam o spójność regionu w ramach spójności europejskiej. I też ważnym przesłaniem tego szczytu Trójmorza będzie konieczność utrzymania polityki spójności europejskiej także w kolejnej perspektywie budżetowej – mówił Szczerski.

Pytany o rolę USA i współpracy transatlantyckiej w projekcie Trójmorza, podkreślił, że Trójmorze od samego początku jest „inicjatywą wewnątrz Unii Europejskiej”.

– Natomiast zdajemy sobie sprawę z tego, że Europa Środkowa także potrzebuje dodatkowych środków inwestycyjnych do tego, żeby ten swój rozwój kreować, dlatego że te potrzeby rozwojowe są ogromne i one przekraczają także możliwości polityki spójności UE. I w tym sensie ta sesja transatlantycka będzie rozmową o tym, w jaki sposób możemy budować tę więź transatlantycką nie tylko w sferze bezpieczeństwa, ale także po prostu w inwestycjach rozwojowych – dodał szef gabinetu prezydenta.

Według niego, inicjatywa Trójmorza pozostaje zarazem projektem „par excellence europejskim, wpisującym się w założenia UE”. – Im silniejsza Europa Środkowa jako część UE, tym silniejsza Unia Europejska; im bardziej spójna Europa Środkowa, tym lepiej funkcjonujący rynek europejski, bo rynek środkowoeuropejski jest częścią rynku europejskiego. Im mniej więc będzie barier infrastrukturalnych w Europie Środkowej, tym lepiej będzie funkcjonował rynek całej Unii – podkreślił Szczerski.

Trójmorze to wspólna inicjatywa prezydentów Polski i Chorwacji dotycząca współpracy państw regionu Adriatyk – Bałtyk – Morze Czarne w obszarach energetyki, transportu, cyfryzacji i gospodarki.

PAP/JN

„Popołudnie Wnet” 19 czerwca 2017 r. Goście: Zbigniew Stefanik, Jan Wójcik, Janusz Korwin-Mikke, Dawid Salamądry

Głównym tematem rozmowy były wybory parlamentarne we Francji, rozwój Islamu w Europie, decyzje Komisji Europejskiej w sprawie relokacji uchodźców oraz kłopoty polskiego sektora energetycznego.

Zbigniew Stefanik – politolog, autor bloga „Polsko-francuski obserwator polityczny”;

Jan Wójcik – prezes zarządu Stowarzyszenie Europa Przyszłości;

Janusz Korwin-Mikke – polityk, publicysta;

Dawid Salamądry – ekspert ds. energetyki Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego.


www.wspieram.to/latownet

Prowadzący: Łukasz Jankowski

Realizator: Andrzej Gumbrycht

Wydawca techniczny: Jaśmina Nowak


Część pierwsza  

Zbigniew Stefanik o mapie francuskiej sceny politycznej po wyborach parlamentarnych nad Sekwaną.

Część druga

Jan Wójcik o zagrożeniu islamem w Europie oraz o braku możliwości porozumienia między cywilizacją chrześcijańską a religią islamu.

Cześć trzecia: 

Janusz Kowin-Mikke o decyzji Komisji Europejskiej w sprawie wszczęcia procedury dotyczącej relokacji uchodźców oraz o półtora roku rządów PiS.

Część czwarta:

Dawid Salamądry o kłopotach polskiego sektora energetycznego i możliwości blackout energetycznego w Polsce latem.

 

Marek Dietl został wybrany na prezesa GPW. Zgodę na objęcie funkcji musi wydać jeszcze Komisja Nadzoru Finansowego

Zwyczajne Walne Zgromadzenie Giełdy Papierów Wartościowych wybrało w poniedziałek Marka Dietla na prezesa spółki. Wśród swoich głównych celów Marek Dietl wymienił m.in. budowanie „skali Giełdy”.

Minister rozwoju i finansów, działający w imieniu Skarbu Państwa, zgłosił kandydaturę Marka Dietla na stanowisko prezesa Giełdy w ubiegłą środę, 14 czerwca. Tego samego dnia także sam Dietl zgłosił swoją kandydaturę na tę funkcję.

W poniedziałek, w trakcie posiedzenia ZWZ GPW, a przed wyborem, Dietl powiedział m.in., że jako prezes spółki chciałby budować „skalę Giełdy”.

– Jednym ze sposobów budowania skali są alianse strategiczne. Wierzę, że w Europie Środkowo-Wschodniej w pewnych niszach rynkowych jest szansa na zbudowanie aliansów strategicznych. I chciałbym, żeby to było mocniej eksploatowane, jeśli miałbym okazję kierować pracami zarządu – powiedział. Dodał, że jako prezes Giełdy chciałby współpracować z rynkiem niepublicznym private equity oraz wykorzystywać zmiany technologiczne, które mogą m.in. zmniejszyć koszty transakcyjne.

Drugim kandydatem na prezesa GPW był Mariusz Patrowicz – zgłoszony przez akcjonariusza Giełdy posiadającego 2 akcje GPW. W trakcie posiedzenia ZWZ GPW Patrowicz zrezygnował z kandydowania na to stanowisko.[related id=”7116″]

Marek Dietl jest doktorem, adiunktem w katedrze Ekonomii Biznesu Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie (SGH). W latach 2012-13 był visiting fellow w Department of Economics University of Essex (UK). Absolwent SGH, tytuł doktora nauk ekonomicznych uzyskał w Instytucie Nauk Ekonomicznych PAN. Podczas studiów doktoranckich odbył staż w University of Glasgow.

Dietl jest obecnie społecznym doradcą ekonomicznym prezydenta RP, ekspertem i członkiem zarządu Instytutu Sobieskiego oraz ekspertem Business Centre Club. W latach 2007-10 był społecznym doradcą trzech kolejnych prezesów Urzędu Regulacji Energetyki. Ostatnio – członkiem rady nadzorczej oraz przewodniczącym Komitetu Strategii GPW.

W latach 2008-2012 zajmował się inwestowaniem w fundusze venture capital w Krajowym Funduszu Kapitałowym SA (KFK), najpierw jako menedżer inwestycyjny, a potem jako zastępca dyrektora inwestycyjnego. Przed dołączeniem do zespołu KFK pracował w międzynarodowej firmie doradczej specjalizującej się w zarządzaniu cenami, Simon-Kucher & Partners w Bonn (Niemcy), a następnie w Warszawie.

Dietl zdobył duże doświadczenie związane z rynkiem finansowym. Ukończył specjalistyczne dwuletnie studia w zakresie finansów EY Executive Studies in Finance. W latach 2008-2013 był mediatorem w Sądzie Polubownym przy Komisji Nadzoru Finansowego, a w latach 2007-2008 członkiem rady nadzorczej Banku Gospodarstwa Krajowego. Od stycznia 2017 roku zasiada w Komitecie Selekcyjnym funduszu-funduszy PZU Witelo. Ponadto ma doświadczenie w pracy w radach nadzorczych kilku spółek. Pracował również w spółkach niepublicznych – zarządzał trzema spółkami, a w kolejnych dwunastu zasiadał w radach nadzorczych – m.in. w związanych z rynkiem finansowym: Lib-Leasing (2005-10); BA Seedfund (2006-08); Inovo Venture Fund (2013-14); Zernike Meta-Ventures (2013-2014).

Formalnie zmiana na stanowisku prezesa Giełdy nastąpi w dniu doręczenia spółce decyzji Komisji Nadzoru Finansowego, wyrażającej zgodę na zmianę w składzie zarządu GPW.

W ubiegły wtorek, 13 czerwca rada nadzorcza GPW powołała Jarosława Grzywińskiego, który dotychczas pełnił obowiązki prezesa, na stanowisko wiceprezesa zarządu GPW. Jak dodano, decyzja o powierzeniu Grzywińskiemu funkcji wiceprezesa wejdzie w życie pod warunkiem uzyskania zgody KNF na dokonanie zmian w składzie zarządu Giełdy.

Grzywiński był oddelegowany z rady nadzorczej spółki do czasowego wykonywania czynności prezesa zarządu 15 marca, na okres nie dłuższy niż trzy miesiące. Jego oddelegowanie nastąpiło po tym, jak z funkcji prezesa zarządu Giełdy, z powodów osobistych, zrezygnował Rafał Antczak, który na szefa Giełdy został powołany na początku tego roku.

PAP/JN