Mariusz Patey/ W sprawie reformy sądownictwa: Ocena sędziów nie będzie zależała od kolegów, ale wyjdzie poza korporację

Warto powrócić do rozwiązania z I Rzeczpospolitej, przejętego przez USA, by interes obywatela i jego ochrona stał ponad interesami grup, nawet jeśli składają się one z osób światłych i wykształconych.

Najwięcej kontrowersji wokół proponowanych reform sądów wiązało się ze sposobem wyboru sędziów i organu oceniającego ich pracę, czyli Krajowej Rady Sądownictwa.

Dziś sędziowie są zależni od kolegów stojących wyżej w hierarchii korporacji zawodowej, a w proponowanych zmianach czynnik polityczny, czyli z większą legitymacją społeczną, będzie mógł wpływać na obsadę sędziów.

Czy to jest nasz spór? W 90% spraw, w których rozstrzyga się sprawy zwykłych obywateli, nie ma to znaczenia.

Jednak dla establishmentu prawniczego ma jednak zasadnicze. Tworzy się precedens, w którym ewaluacja pracy sądów wyjdzie poza środowisko.

Zanim przejdziemy do systemu doboru pracowników wymiaru sprawiedliwości, warto zastanowić się, dlaczego w niektórych państwach sędziowie mają wysoki poziom zaufania, a mierzalne parametry oceny są wyższe niż u nas?

Dla społeczeństwa ważne jest, by sądy sądziły sprawiedliwie i sprawnie. Aby tak się działo, musi być spełnione parę warunków naraz:

1. Dobre prawo;
2. Racjonalne procedury;
3. Pracownicy o odpowiednich walorach moralnych i wysokich kwalifikacjach zawodowych;
5. Kompetentni zarządzający;
4. Środki finansowe;
6. Skuteczna ewaluacja pracy sądów.

Systemy sądownicze kształtowały się przez setki lat. W Polsce, wobec braku ciągłości państwowości, przychodzi przejść pewne procesy w sposób przyspieszony. Dobrze, że rządzący dostrzegli problem sądownictwa ciągnący nasz kraj w dół we wszystkich rankingach (np. „Doing business”), ale czy lekarstwo zaproponowane pomoże? Tu śmiem wątpić.

To co można zrobić?

Warto powrócić do dawnej koncepcji znanej z rozwiązań I Rzeczpospolitej, a potem przejętej przez Ojców Założycieli Stanów Zjednoczonych Ameryki, by to interes obywatela i jego ochrona stał ponad interesami grup, nawet jeśli składają się z osób światłych i wykształconych.

Obawa przed naruszeniem zasady praworządności i sprawiedliwości, będących fundamentem cywilizacji łacińskiej, stała u źródeł pomysłu, by w ocenę pracy sędziów włączyć przedstawicieli społeczności, której ta praca dotyczy.

Jaka więc byłaby najlepsza wyborów przewodniczących sądów rejonowych, okręgowych, jak i Sędziów Sądu Najwyższego?

Naturalnie wybór dokonywany spośród osób, które uzyskały odpowiednie uprawnienia do wykonywania zawodu, nie były karane, o nieposzlakowanej opinii – nie będzie na pewno łatwy dla społeczeństwa, które o swojej tradycji republikańskiej uczyło się przez lata z podręczników pisanych przez historiozofie zaborcze, naszej cywilizacji niechętne.

Miast twórczej krytyki i kontynuacji naszych rozwiązań obywatelskich, rozwijanych bez mała parę stuleci, zwróciliśmy się, przyznać trzeba – często bezkrytycznie – ku rozwiązaniom cudzym, ani lepszym, ani do nas pasującym.

Polacy nie darzą zaufaniem ani polityków, których sami przecież wybierają, ani instytucji swojego państwa.

Nie wierzą też mediom.

Lata bez swego państwa pozostawiły swój ślad.

Syndrom narodu podbitego, kolaboracyjnych elit jeszcze długo będzie wpływał na życie społeczne i poziom kapitału zaufania.

Warto może zatem rozważyć wprowadzenie skądinąd słusznej zasady „check and balance” nieco inaczej niż to robiono w kontynentalnej Europie.

Wybory wójtów, burmistrzów, szefów posterunków dzielnicowych, szefów prokuratur rejonowych zmniejszyłyby poziom determinacji walczących między sobą elit politycznych czy innych i uciekanie się do metod walki destabilizujących i osłabiających państwo.

Tyle, że żadne prawo pisane, żadne najlepsze rozwiązania organizacyjne nie zastąpią przyzwoitości, wyczucia, co znaczy zachowywać się jak trzeba.

Wierzę, że gros społeczeństwa nie zapomniało o wartościach cywilizacji łacińskiej, a posiadając silną podmiotowość, nauczy się odpowiedzialnych postaw szybciej, niż zadowolone z siebie elity się samonaprawią.

Mariusz Patey

Dzień 28. z 80/ Wodzisław Śląski/ Czesław Sobierajski, poseł PiS: Pan prezydent zreflektuje się. Śląsk zrewitalizujemy

Prezydent zreflektuje się i jeszcze wszystko będzie dobrze. Reformę sądownictwa przeprowadzimy do końca, bo to fundamentalny program wprowadzania zmian w Polsce – powiedział Czesław Sobierajski z PiS.

– Weto prezydenta było dla mnie zaskoczeniem – powiedział poseł PiS Czesław Sobierajski, pytany o zdarzenia wczorajszego dnia, kiedy to prezydent zawetował aż dwie ustawy reformujące sądownictwo: o KRS i SN. Aktualnie poseł oczekuje na prezydenckie projekty, bo to, co uchwaliło PiS, zgadzało się z oczekiwaniami „tysięcy, milionów ludzi, którzy czekali na sprawiedliwość w dobrze funkcjonujących sądach”. .

Pytany o swoje przemyślenia na temat motywów prezydenckiego postępowania stwierdził, że nie ma o nich pojęcia. Zadeklarował przy tym, że „reformę sądownictwa przeprowadzimy do końca, bo to fundamentalny program wprowadzania zmian w Polsce”.

Przyznał, że prawica w Polsce zazwyczaj nie przegrywała z przeciwnikiem z zewnątrz, tylko rozpad zaczynał się od środka. Wspomniał tu chociażby sytuację, w jakiej znalazła się prawica w Polsce po obaleniu rządów Olszewskiego. Jak przypuszcza, podczas spotkania prezydenta z premier i marszałkami Sejmu musiały zapaść jakieś wiążące decyzje.

– Skoro naród oczekuje „dobrej zmiany”, reformy sądownictwa, to nie możemy się tutaj zapętlić – powiedział poseł Sobierajski. Uważa, że najważniejsza dla PiS była reforma sądownictwa, na którą czekaliśmy od 26 lat, i że „właściwie bez tej reformy nie ma możliwości zmiany czegokolwiek, bo główny hamulcowy działa”.

„Brawo, tak trzymać”, „wreszcie” – pisali wyborcy i znajomi posła Sobierajskiego podczas gorących obrad i uchwalania reformy sądownictwa w ubiegłym tygodniu.

– Mnie nie przeraziłby nawet milion, a nie tylko te kilkanaście tysięcy, które wyszło demonstrować – powiedział . Jego zdaniem można takie wystąpienia brać pod uwagę, ale na pewno „nie powinno to być determinantem naszych działań”.

– Jestem przekonany, że zbyt gwałtownie likwidowano kopalnie – ocenił Czesław Sobierajski ostatnie 25 lat przemysłu wydobywczego. Przypomniał, że jeszcze gdy był członkiem Porozumienia Centrum, postulował w 1994 r. o ustanowienie specjalnych stref w miejscach, gdzie będą likwidowane zakłady pracy. Wskazał, że aktualnie te specjalne strefy pod Opolem są położone na terenach zielonych, a miejsca, w których kiedyś były zakłady pracy, często w samym centrum miasta, tylko straszą, a przecież „są to tereny najbardziej proinwestycyjne i tylko trzeba je ożywić”.

Wiele osób na Śląsku podnosi kwestie związane z upadkiem kopalni, które jeszcze latami mogłyby wydobywać węgiel i były rentowne w momencie zamykania. Ich zdaniem zamykanie kopalń często przebiegało wbrew zdrowemu rozsądkowi i interesom ekonomicznym, ale na zlecenia polityczne, które były w jakiś sposób skorelowane z planami gospodarczymi Niemiec.

[related id=”31888″]- Prawdopodobnie taki był zamysł ogólny i nie dotyczył tylko górnictwa – potwierdził poseł Sobierajski nasze domniemania. Przypomniał słowa ministra Tadeusza Syryjczyka w rządzie Tadeusza Mazowieckiego: „brak polityki gospodarczej to jest polityka”.

– No bardziej głupiego stwierdzenia jeszcze nie słyszałem, bo państwo bez przemysłu to żadne państwo – ocenił. Jego zdaniem postąpiono tak, aby Polska była dostarczycielem tanich produktów, siły roboczej i surowców. Podkreślił, że wprowadzanie „dobrej zmiany” to odbudowa polskiego przemysłu.

Jak utrzymuje, walka o klimat to jedno z najbardziej absurdalnych pomysłów w Unii Europejskiej, a przecież wiele spraw „podporządkowuje się tej dziwacznej idei”.

– Już idziemy na udry z Brukselą, bo oni swoje, a my swoje. W dodatku Komisja Europejska tak naprawdę nie realizuje ustaleń paryskich – podsumował Sobierajski, który uważa, że węgiel jeszcze przez lata będzie podstawowym surowcem energetycznym w Polsce ze względu na jego dostępność i taniość.

Z raportu NIK podsumowującego działania koalicji PO-PSL w przemyśle wydobywczym wynika, że wydano 66 mld zł bez żadnych efektów. Poseł PiS pytany, czy nie będzie podobnie, jeśli chodzi o rządy PiS, odparł, że nie ma takiej możliwości, bowiem aktualnie mamy koniunkturę na węgiel i z tego powodu firmy teraz zbierają kapitał, aby wprowadzać inwestycje, w tym budować nowe ściany wydobywcze, a nawet nowe kopalnie.

– Na tym terenie mamy jedną trzecią terenów zdegradowanych i poprzemysłowych, to jest największy problem Śląska – powiedział poseł PiS. Dodał, że często to są centra miast, bo tak się kiedyś budowało. Uważa, że tylko państwo może wkroczyć w taki teren i przystosować go do inwestycji. Przypomniał, że często wokół takiej fabryki powstawały osiedla mieszkaniowe, w których dziś bieda aż piszczy.

Ujawnił, że rząd aktualnie zajmuje się projektem zmian, które mają uzdrowić sytuację na Śląsku i zrewitalizować tereny poprzemysłowe. Przy współudziale władz samorządowych powstanie fundusz, który się tym zajmie zasilany z budżetu państwa.

Chcesz wysłuchać całego Poranka Wnet, kliknij tutaj

MoRo

Chcesz wysłuchać całego Poranka Wnet, kliknij tutaj

Cały wywiad z posłem Sobierajskim  w części 8 Poranka

Piotr Łukasz Andrzejewski, sędzia Trybunału Stanu, o wecie prezydenckim: Stało się źle! Nadchodzi koniec sobiepaństwa

Wydaje mi się, że nadchodzi koniec tego sobiepaństwa elity sędziowskiej – z całym szacunkiem dla sędziów, którzy dobrze wykonują swoje obowiązki – bo sumienie sędziowskie ciągle jednak szwankuje.

– Spodziewałem się, że w ramach swoich wątpliwości prezydent prześle do Trybunału Konstytucyjnego samą ustawę o Sądzie Najwyższym. To, co się stało, będzie przedmiotem dodatkowych roszczeń wobec prezydenta [ze strony obozu „dobrej zmiany” – przyp. red.] – powiedział sędzia Trybunału Stanu z ramienia PiS Piotr Łukasz Andrzejewski, według którego „stało się źle”. Jego zdaniem prezydent zobowiązany jest w ramach konstytucji do czuwania nad przestrzeganiem jej zapisów. W zawetowanych ustawach otrzymał wiele kompetencji na swoje własne życzenie, jak zaznaczył gość Poranka Wnet, w związku z tym on jest głównie odpowiedzialny, w myśl ustawy, za wiele elementów, które dotyczą utworzenia regulaminu Sądu Najwyższego, z przyjmowaniem oświadczeń majątkowych sędziów na czele.

Piotr Andrzejewski ma nadzieję, że prezydent przejmie odpowiedzialność za wdrożenie do polskiego systemu prawnego nowych rozwiązań. Jego zdaniem prezydent, aby nie umniejszyć zakresu reformy sądownictwa, powinien zastosować się do trzech punktów:
Po pierwsze, powinien określić, co to jest niezależność sędziowska i to on musi ją określić, a nie sędziowie sobie sami.

[related id=”31888″]Po drugie, powinien odsunąć od pracy winnych zaistniałego stanu rzeczy, lub tych, którzy ten stan tolerowali.

Po trzecie, powinien postawić na kontrolę obywatelską, czyli postępowanie dyscyplinarne poza korporacjami prawniczymi.

– Te trzy tezy muszą być elementem, który prezydent będzie wdrażał w ramach przejęcia odpowiedzialności za reformę sądownictwa – powiedział sędzia Andrzejewski.

– Nic dodać, nic ująć od tego, co powiedziała pani premier. Premier Beata Szydło to jest dziś najwybitniejszy polski polityk, który daje nam gwarancję, że „dobra zmiana” przyniesie rezultaty – zadeklarował Piotr Andrzejewski, podkreślając wagę jej determinacji i poparcia społecznego, jakim się cieszy. Zwrócił uwagę, że dziś wszyscy jesteśmy poddawani propagandzie, która jest „dobrze zorganizowana, kłamliwa i posługuje się orwellowską socjotechniką”.

– Chcą przekonać wszystkich, że dzieje im się krzywda wówczas, kiedy tak nie jest – podkreślił, zaznaczając, że przecież wszyscy są równi wobec prawa, a więc utyskiwanie, że ktoś jest traktowany tak jak inni jest co najmniej dziwne.

Podkreślał, że zmiana, nawet kilkakrotna, wszystkich istniejących kodeksów niczego w sądownictwie nie zmieni, jeśli „będziemy mieli taką kadrę sędziowską, która stawia się ponad prawem i uważa, że tylko ona może decydować, jaka jest treść konstytucji”.

– Wydaje mi się, że nadchodzi koniec tego sobiepaństwa elity sędziowskiej – z całym szacunkiem dla sędziów, którzy dobrze wykonują swoje obowiązki – bo sumienie sędziowskie ciągle jednak szwankuje – powiedział sędzia Andrzejewski.

MoRo

Chcesz wysłuchać całego Poranka Wnet, kliknij tutaj

Cała wypowiedź sędziego Trybunału Stanu Andrzejewskiego w części 1 Poranka

Dzień 28. z 80/ Wodzisław Śląski/ Poranek WNET / Węgiel to czarne złoto, przetwarzajmy je i twórzmy paliwo bezemisyjne!

W Radiu WNET eksperci opowiadali o pozyskiwaniu z węgla bezdymnych paliw, o produkcji siarkobetonu i innych nowoczesnych technologiach z zakresu ochrony środowiska oraz o perspektywach ich wdrażania.

Łukasz Jankowski rozmawiał z Jerzym Kwiatkowskim i Januszem Bauerkiem z Zespołu Autorskiego WNM. Jest to nieformalna organizacja skupiająca technologów, projektantów, biznesmenów „z pierwszej ligi”. Zajmuje się różnego rodzaju technologiami z zakresu ochrony środowiska od 25-30 lat. W Wodzisławiu zespół zorganizował instalację oczyszczania spalin dla siłowni okrętowej.

Czysta energia węglowa. 25 lat temu jako firma „okołostoczniowa” zajmowaliśmy się oczyszczaniem spalin. Wtedy pytania, ile firma zarobi na oczyszczaniu spalin, były bezzasadne. Oczywiste było wtedy, że aby oczyścić gazy odlotowe, trzeba będzie „dopłacić do interesu”. Dlatego poszukiwaliśmy możliwości, aby doprowadzić do wytwarzania tańszych źródeł energii. [related id=”31888″]

Wydobywany węgiel jest w istocie produktem handlowym, wykorzystywanym do wytwarzania energii, do produkcji paliw płynnych i w zakładach chemicznym. Gazy odlotowe, które powstają w wyniku przekształcania węgla, zamieniają się w gazy palne. Dlatego staraliśmy się przetwarzać węgiel jako produkt paliwowy (a nie „coś, co jest czarne i brzydkie”), dopiero produkty uzyskane z tego przekształcenia wykorzystywać do produkcji energii i w zakładach chemicznych. Spalając tonę węgla, emitujemy 9 tys. metrów sześciennych gazów odlotowych, które potrafimy przekształcić w gaz syntezowy. Produkt beztlenowego wyżarzania węgla jest paliwem bezdymnym. Ten uboczny produkt może być bezdymnym, bezemisyjnym paliwem dla domków jednorodzinnych, dla ciepłowni i elektrociepłowni.

W drugiej części rozmowy tematem była produkcja siarkobetonu. Wytwarza się go z produktów odpadowych, bardzo zagrażających środowisku. Do wyprodukowania siarkobetonu potrzeba dziesięć razy mniej energii i jest on dziesięć razy bardziej wytrzymały, nie nasiąka wodą, nie szkodzi mu mróz. Dlaczego nie jeździmy po drogach z siarkobetonu? Bo dopiero niedawno opanowana została technologia. Musi jeszcze zostać dopracowana przemysłowo.

Żeby w skali wielkiego przemysłu uruchomić produkcję siarkobetonu, potrzeba ok. 100 mln złotych. Ta inwestycja szybko się spłacić.

Rozmowy z Jerzym Kwiatkowskim i Januszem Bauerkiem można posłuchać w części piątej i dziesiątej Poranka WNET.

JS

 

Dzień 28. z 80 / Wodzisław Śląski / Poranek WNET / Mieczysław Kościuk: Czy tak miała wyglądać reforma górnictwa?

„Młode zdrowe chłopy, posłane na urlopy górnicze, na osłony socjalne, dostają pieniądze z budżetu państwa, żeby nie pracowali w górnictwie.” – mówi Mieczysław Kościuk o likwidacji KWK „Krupiński”.

W Poranku WNET nadawanym z Wodzisławia Śląskiego Łukasz Jankowski rozmawiał z Mieczysławem Kościukiem, szefem Solidarności w kopalni „Krupiński”, o tym, w jakim stadium jest proces zamykania kopalni KWK „Krupinski”.

Pięć miesięcy temu zapadła decyzja o zamknięciu kopalni. Likwidacja obecnie trwa. Sprzęt jest wywożony.

Kopalnia jest jedną z najmłodszych i najnowocześniejszych. Planowano w niej produkcję węgla koksowego, która jednak się nie rozpoczęła. Tuż przed zamknięciem można było zaczynać eksploatację węgla koksowego. Niestety – jak twierdzi Mieczysław Kościuk – w wyniku pewnych układów (niemieckich firm i poprzedniej władzy PO i PSL) doprowadzono do tego, żeby wykazać, że kopalnia jest stale nierentowna. W konsekwencji obecnie podjęto decyzję o zamknięciu kopalni.

Minister Krzysztof Tchórzewski powiedział w Radiu WNET, że pokłady kopalni „Krupiński” będą eksploatowane. Jednak Mieczysław Kościuk uważa, że tak jak rząd realizuje swoje obietnice, tak minister Tchórzewski, odwrotnie, ich nie spełnia. Minister zapowiada teraz, że nie odda kopalni nikomu, że trzeba ją zrównać z ziemią.

Szef „S” w kopalni powiedział, że jest wizja jej wskrzeszenia. Powstała „grupa inicjatywna” w tej sprawie. Są robione przymiarki do biznesplanu. Wykonany powinien zostać remanent, aby można było określić, jak duże środki są aktualnie potrzebne, aby rozpocząć produkcję węgla koksowego. W marcu szacowano, że koszty te wyniosą 280-300 mln złotych. Tymczasem sama likwidacja kopalni będzie kosztować budżet państwa 1 mld złotych. [related id=”31888″]

– Młode zdrowe chłopy, posłane na urlopy górnicze, na osłony socjalne, dostają pieniądze z budżetu państwa, żeby nie pracowali w górnictwie. Czy tak miała wyglądać reforma? – pytał gość Poranka.

Premier Szydło na spotkaniach z górnikami zapowiadała, że to, co zostało zamknięte za czasów poprzedniej władzy, nowy rząd otworzy. Premier Morawiecki realizuje plan wskrzeszenia stoczni. „Zwracam się do pana Morawieckiego, aby pomógł również reaktywować kopalnie” – powiedział Mieczysław Kościuk w Poranku WNET. Uzasadnia to tym, że w przeciwieństwie do pomysłu poprzedniego zarządu obecnie jest realny plan na reaktywowanie kopalni „Krupiński”.

Skoro w rządzie ta idea nie znajduje poparcia, będzie go trzeba szukać pośród posłów PiS, a następnie, jak biznesplan będzie gotowy, były górnik będzie chciał dostać się do prezesa Kaczyńskiego.

Rozmowy można wysłuchać w części trzeciej dzisiejszego Poranka WNET.

JS

 

Michał Karnowski o nastrojach po prezydenckim wecie: Obóz „dobrej zmiany” jest na ostrym zakręcie, a opozycja w euforii

Liderzy podejmujący decyzje naprawdę muszą wiedzieć, co robią, bo te dwa weta prezydenta nie przybliżyły nas do reformy sądownictwa, ale dały paliwo opozycji i podzieliły obóz „dobrej zmiany”.

Dzisiaj obóz „dobrej zmiany” jest na ostrym zakręcie i im więcej czasu upływa od decyzji prezydenta o wecie, tym wyraźniej to widać. Rozumiem argumenty merytoryczne zwolenników prezydenta – chociaż ich nie podzielam – bo są przesłanki ku temu. Jednak w sensie politycznym, czyli ich skuteczności (co powinno być ważnym kryterium oceny polityków), to mamy zupełną katastrofę. Brak podstawowego celu, jaki można było przypisać decyzji prezydenta, czyli uspokojenia nastrojów. Odwrotnie, opozycja wydaje się być rozzuchwalona i zyskała zupełnie nieusprawiedliwione poczucie siły, bo manifestacje nigdy nie przekroczyły liczebnie tego, co zazwyczaj. Jedyna różnica to fakt, że zapalili sobie świece – twierdzi dziennikarz, publicysta i komentator polityczny Michał Karnowski.

– Opozycja dostała jakieś ogromne poczucie siły i zwycięstwa, i nie wiem, dlaczego prezydent zrobił to swojemu obozowi – zastanawia się komentator polityczny.

– Po drugie nie wydaje mi się, abyśmy byli bliżej reformy sądownictwa – wylicza. Jego zdaniem prezydent nie ma z kim przygotować reformy sądownictwa.[related id=31843]

– Z kim on ją przygotuje, z panią Gersdorf, z prezesem Krajowej Rady Sądowniczej? – pytał Karnowski, który uważa, że przecież te środowiska sędziowskie już niejednokrotnie dawały nam znać, że świetnie się czują z „patologiczną samorządnością”, która de facto jest oligarchizacją. A nie ulega wątpliwości, że chcą jej kontynuacji.

– Po trzecie szkoda, że prezydent Andrzej Duda przynajmniej nie postawił opozycji warunku, jak chociażby – „zakończcie te wulgarne protesty” czy „przestańcie uprawiać jakieś majdanowanie”, „przestańcie wzywać do przemocy, sugerować rozlew krwi” – wylicza komentator.

Jego zdaniem opozycja dostała wszystko właściwie za darmo, a obóz „dobrej zmiany” jest mocno poobijany, a co ważniejsze – podzielony. Karnowski wyraził nadzieję, że zostało to już wyhamowane, i zalecił, aby wszyscy powstrzymali emocje i zrobili analizę na zimno.

– Poczucie zwycięstwa, jakie dostali, to jest jakaś euforia i przekonanie, że każdą zmianę w Polsce można zatrzymać takimi protestami. To znaczy że wystarczy zebrać kilkadziesiąt tysięcy zdeterminowanych osób – wyjaśnił. Przyznał, że opozycja to nadal silny obóz mający oddziały w każdym powiecie. Przypomniał, że to są ludzie którzy niedawno rządzili i jeszcze pamiętają smak władzy i tęsknią za tym. Wśród tego kilkudziesięciotysięcznego tłumu roi się od ludzi z różnych fundacji i rzekomych działaczy obywatelskich, którzy bez pieniędzy z budżetu nie są w stanie działać.[related id=31846]

– Oni teraz tylko troszeczkę się zorganizowali i pan Soros, jak można podejrzewać, podesłał trochę pieniędzy i kilka czy kilkanaście ton świeczek zostało zakupionych. I dlaczego teraz ta siła dostała zwycięstwo? – pyta Karnowski. Przypomnijmy, że w grudniu ubiegłego roku prawica była zjednoczona i ulica wówczas niczego nie zwojowała. Wyraził przypuszczenie, że może teraz niektórzy już się przyzwyczaili do dyrektorskich stołków, które zawdzięczają „dobrej zmianie”, że teraz z poczuciem wyższości zalecają, żeby się dogadać z protestującymi, bo oni też mają swoje zdanie.

– Liderzy podejmujący decyzje naprawdę muszą wiedzieć, co robią, bo te dwa weta prezydenta nie przybliżyły nas do reformy sądownictwa, ale dały paliwo opozycji, podzieliły obóz „dobrej zmiany” i dały potworne poczucie satysfakcji drugiej stronie. Dziś cieszą się u Sorosa, cieszą się w „Gazecie Wyborczej”, cieszą się w pieczarze Schetyny. Natomiast smutni są ludzie, którzy często popadając w ostracyzm, bo ryzykując sporo, wieszali plakaty prezydenta Andrzeja Dudy na płotach swoich domów.

– Szanuję prezydenta, bo może został za mocno przyciśnięty do ściany i miał za słabe poczucie konsultacji – zadeklarował Karnowski, przypominając jednocześnie, że konsultacje z prezydentem odbywały się.

Mam poczucie, że prezydent chciał huknąć i trafiło na sądownictwo. Tylko że dzisiaj ryzykujemy to, że tej reformy po prostu nie będzie. Prezydent Duda wziął na siebie ogromną odpowiedzialność, także przed przyszłymi pokoleniami i wobec tych, którzy cierpieli przez ostatnie trzy dekady w tym postkomunistycznym bagnie sądownictwa – powiedział Karnowski.

[related id=”31888″] Jego zdaniem wczorajszy dzień oddalił Polaków od uczciwego sądownictwa. Przyznał jednocześnie, że przyjęte przez Sejm ustawy miały wady, ale dawały szansę na skokowe zmiany w wymiarze sprawiedliwości.

– A dzisiaj prezydent zaprasza panią Gersdorf i szefa KRS-u, sugerując, że z nimi zreformuje sądownictwo. Ja w to nie wierzę, bo ci ludzie nie zrobili nic, żeby reformy wprowadzić – twierdzi komentator polityczny. Przyrównał sytuację z wymiarem sprawiedliwości do lustracji, bo „w tamtym przypadku, tak jak i teraz, wszyscy chcieli lustracji, tylko lepszej, mądrzejszej… a ten horyzont był ruchomy. Tutaj mamy również ruchomy horyzont żądań opozycji i tego, jak ma wyglądać rzekomo mądra reforma sądownictwa”. De facto jej nie chcą.

MoRo

Chcesz wysłuchać całego Poranka Wnet, kliknij tutaj

Cała wypowiedź Michała Karnowskiego w części 8 Poranka

 

Dzień 28. z 80 / Poranek Wnet / Samorządowiec z Wodzisławia Śląskiego Alojzy Szymiczek o lokalnych kopalniach i polityce

WODZISŁAW ŚLĄSKI – 25.08 – Przymierzano się do zamknięcia kopalni Rydułtowy, ale cudem się utrzymała – powiedział Alojzy Szymiczek przewodniczący zarządu dzielnicy Stare Miasto w Wodzisławiu Śląskim.

Wodzisław Śląski, miasto 50. równoleżnika i kopalń, których do niedawna było cztery. W Poranku Wnet gościł Alojzy Szymiczek, były górnik, aktualnie przewodniczący zarządu dzielnicy Stare Miasto w Wodzisławiu Śląskim, mieszkaniec miasta od urodzenia.

– W okresie prosperity Wodzisław miał cztery dobrze prosperujące kopalnie: „1 Maja”, „Anna”, „Marcel” i kopalnia „Rydułtowy” – powiedział, ubolewając nad tym, że aktualnie działają tylko dwie. Przypomniał, że za premierowania Jerzego Buzka w 2001 roku została zamknięta kopalnia „1 maja”, a całkiem niedawno – kopalnia „Anna”.

– Przymierzano się do zamknięcia kopalni „Rydułtowy”, ale cudem się utrzymała – powiedział gość Poranka Wnet. Pan Szymiczek przez wiele lat był górnikiem i pracował w kopalni „1 maja” na kierowniczym stanowisku. Jego zdaniem kopalnia ta mogła działać po dziś dzień, a zamknięta została dlatego, „że komuś na tym zależało”. Powołuje się przy tym na ekspertów, którzy ocenili, że „mogła ona jeszcze ze 40 lat fedrować”.

– To była najlepsza kopalnia w rejonie, a wydobywano w niej najlepszy węgiel koksujący – stwierdził Alojzy Szymiczek, podkreślając, że kopalnia w momencie zamknięcia była dochodowa, a w dodatku jako kopalnia gazowa, największa w Europie, mogła dostarczać mieszkańcom gaz jako opał. Dziś Wodzisław jest miastem, nad którym często utrzymuje się smog, „a mogliśmy być jednym z najczystszych miast”.

[related id=”31888″] Alojzy Szymiczek ocenia, że doszło do zmarnowania dużego potencjału tej kopalni, bowiem sama płuczka (jeden z większych budynków kopalni, gdzie zajmowano się uzdatnianiem węgla) w chwili zamknięcia była jednym z nowocześniejszych tego typu zakładów. W dodatku zamknięcie „1 maja” doprowadziło to skokowego wzrostu bezrobocia w Wodzisławiu Śląskim.

Przyznaje jednak, że kopalnia ta ze względu na zagazowanie była bardzo niebezpieczna, ale”mimo tego niebezpieczeństwa, żeśmy sobie dawali radę i wydobycie szło”.

W Wodzisławiu rządzi Platforma, a kiedyś SLD. Słusznie nazywają to miasto „najbardziej czerwonym miastem Śląska”. – Powiem szczerze, z tych rządów nie jestem zadowolony – powiedział pan Alojzy, który uważa, że „tu bardziej wchodzi w grę polityka niż gospodarka”, a jemu osobiście zależy na tym, żeby samorządowcy zadbali o mieszkańców, zajęli się czystością powietrza, a nie tylko rozgrywkami politycznymi.

– Ta kadencja i następna będzie dla tego rządu – powiedział Alojzy Szymiczek, którego zdaniem „dobra zmiana” rzeczywiście ma miejsce, a rząd premier Beaty Szydło jest najlepszym rządem od lat.

MoRo

Cały wywiad z Alojzym Szymiczkiem w części drugiej Poranka Wnet.

Chcesz wysłuchać całego Poranka Wnet, kliknij tutaj.

 

25.07/80 dni dookoła Polski/Dzień 28/Poranek WNET z Wodzisławia Śląskiego

Na rynku w Wodzisławiu Śląskim rozmawiamy o sytuacji politycznej w kraju i o problemach górnictwa

 

Goście Poranka:

Piotr Łukasz Andrzejewski – sędzia Trybunału Stanu;

Michał Karnowski – dziennikarz tygodnika WSieci;

Czesław Sobierajski – poseł PiS;

Krzysztof Sitarski – poseł klubu Kukiz’15;

Mieczysław Kościuk – Solidarnośc KWK Krupiński;

Alojzy Szymiczek – przewodniczący zarządu dzielnicy stare miasto w Wodzisławiu Śląskim;

Janusz Bauerek – technolog;

Jerzy Kwiatkowski – wynalazca;

Ks. Bogusław Płonka – proboszcz WNMP w Wodzisławiu Śląskim;

Alan Szatyło – radny.

 


Prowadzący: Łukasz Jankowski

Wydawca: Antoni Opaliński

Realizator: Andrzej Gumbrycht

Wydawca techniczny: Jan Brewczyński


Część pierwsza:

Piotr Andrzejewski komentował decyzję prezydenta Andrzeja Dudy o zawetowaniu ustaw o KRS i SN.

 

Część druga:

Alojzy Szymiczek opowiedział o zamknięciu w 2001 roku Kopalni Węgla Kamiennego „1 Maja”. Jak informuje, eksperci wskazywali na możliwość działania kopalni przez dodatkowe czterdzieści lat.

Ks. Bogusław Płonka opowiedział o działaniu parafii, której jest proboszczem. Między innymi pomaga w utrzymaniu syryjskiej rodziny, która jest ofiarą wojny. Odnosząc się do likwidacji KWK „1 Maja”, stwierdził, że z zamknięciem kopalni wiąże się nie tylko z zabraniem miejsca pracy, ponieważ z kopalniami wiąże się kultura tworzona przez pokolenia.

 

Część trzecia:

Mieczysław Kościuk opowiedział o obecnym etapie likwidowania KWK „Krupiński”. Przypomniał, że wciąż znajduje się tam ogromne złoże węgla koksowego.

 

Część czwarta:

List Konrada Korzeniowskiego.

 

Część piąta:

Jerzy Kwiatkowski i Janusz Bauerek o spalaniu węgla w sposób bezdymny.

 

Część szósta:

Serwis informacyjny Radia Warszawa.

 

Część siódma:

Czesław Sobierajski komentował wczorajszą wypowiedź prezydenta Andrzeja Dudy wobec ustaw mających na celu reformę sądownictwa. Odnosząc się do górnictwa węglowego, stwierdził, że jest to najtańszy sposób pozyskiwania energii, na którym Polska musi budować swoje bezpieczeństwo energetyczne. Stwierdził również, że ludzkość emituje jedynie dwa procent gazów cieplarnianych, przez co mówienie o walce z globalnym ociepleniem jest bezsensowne.

 

Część ósma:

Michał Karnowski ocenił, że obóz Prawa i Sprawiedliwości jest na ostrym zakręcie. Stwierdził, że decyzja prezydenta wsparła opozycję powodując u niej euforię. Zaapelował również, aby mimo wszystko pilnować wejścia w życie ustaw reformujących sądownictwo w celu uniknięcia sytuacji takiej jak była przy lustracji – wszystkie partie chciały lepszej ustawy niż ta proponowana.

 

Część dziewiąta:

Krzysztof Sitarski stwierdził, że popiera prezydenta w celu rozsądnego poprawienia ustaw o reformie wymiaru sprawiedliwości. Przechodząc do tematu górnictwa stwierdził, że Ministerstwo Energii zrobiło więcej w półtora roku, niż poprzednie rządy przez 10 lat. Jego zdaniem błędem było zamknięcie kopalni „Krupiński”.

Alan Szatyło opowiedział o przyczynach pójścia do polityki oraz scenie politycznej w Wodzisławiu.

Część dziesiąta:

Jerzy Kwiatkowski i Janusz Bauerek opowiedzieli o siarkobetonie, który mógłby być np. tańszym odpowiednikiem asfaltu. Zwrócili uwagę na uzależnienie od polityki i przepisów.

 

Cała audycja:

Po prezydenckim wecie: Gaszenie ulicy i zagranicy rozpaliło Zjednoczoną Prawicę. OCHŁOŃCIE!!!

Niektórzy mówią, że weta prezydenta inaugurują jego start w wyborach. Chyba falstart? Obóz władzy monolitem już nie jest, a rozbicie może tylko skutkować spadkiem społecznego poparcia.

Prezydent wyciągnął korek i wypuścił paliwo zasilające rozparzelisko pod Sądem Najwyższym, Sejmem i Pałacem Prezydenckim. To akurat nie ulega wątpliwości. Platforma Obywatelska, jak i Nowoczesna zostały z niczym i politycy z tych formacji dokładnie zdają sobie z tego sprawę. Wywody, jakoby miała tu miejsce jakaś ustawka między prezesem PiS i prezydentem są po prostu żałosne, bo czy się to komuś podoba czy nie obóz rządzący przestał być monolitem.

Czy będziemy tu mieli kolejny popis z „szorstkiej przyjaźni”, jak to miało miejsce w przypadku Aleksandra Kwaśniewskiego i Leszka Millera, miejmy nadzieję, że nie, bo to wszystko może się skończyć tym – i niech to będzie przestrogą – czym się skończyło dla obu wspomnianych panów i formacji, która w tej kadencji Sejmu nie jest już reprezentowana w izbie niższej naszego parlamentu.

Prezydenckie weta przyczyniły się co prawda do wygaszania nastrojów politycznych w Polsce, ale bez wątpienia rozbuchały emocje w obozie władzy. Miejmy nadzieję, że ta rewolucja nie pożre własnych dzieci, bo o stopniu frustracji świadczą ukryte między wierszami w orędziu pani premier połajanki pod adresem prezydenta, czy zawoalowane oskarżenia o dyletanctwo w słowie do Narodu wygłoszonym przez prezydenta. Miejmy tylko nadzieję, że nie przejdzie to nigdy do fazy taplania się w kisielu.

Trudno jednak nie zauważyć, że postępowanie prezydenta zostało niejako sprowokowane przez rząd Zjednoczonej Prawicy, bowiem rola petenta, jaką wyznaczono Andrzejowi Dudzie była zupełnie nie do przyjęcia. Ignorowanie prezydenta przy konstruowaniu przepisów reformy sądownictwa zapewne nie wpłynęło na ocieplenie klimatu między Pałacem i Nowogrodzką.

W końcu Andrzej Duda, którego wystawiono w wyborach prezydenckich w 2015 roku był mało znanym politykiem, a jednak jego praca, determinacja, a także umiejętności sprawiły, że pokonał Bronisława Komorowskiego w przysłowiowych cuglach. Być może to zasługa jego szefowej kampanii, a dzisiejszej oponentki i premier Beaty Szydło, ale fakt pozostaje faktem, że Andrzej Duda został prezydentem, który ma swoje prerogatywy i liczyć się z nim trzeba, czy się tego chce czy nie. Ani on, ani ludzie którzy go wybrali nie mają ochoty na powtórkę z Bronisława Komorowskiego.

Miejmy tylko nadzieję, że nie będzie się wsłuchiwał w głos Małgorzaty „10 tysięcy” Gersdorf, bo ona sama nie za bardzo wie co mówi. Jej, prezydenckie weto i łańcuchy światła kojarzą się ze światełkiem w tunelu wymiaru sprawiedliwości, chciałabym tylko wierzyć, że owo światełko w tunelu w rzeczywistości okaże się pociągiem sprawiedliwości dziejowej.

Monika Rotulska

Premier: Weto prezydenta spowolniło prace nad reformą sądownictwa. Odpowiedzialni politycy muszą o tym pamiętać (CAŁOŚĆ)

Weto prezydenta spowolniło prace nad reformą sądownictwa – powiedziała w orędziu telewizyjnym premier Beata Szydło. Dodała, że PiS nie wycofa się z tej reformy, bo chce państwa prawa, a nie prawników.

Szanowni Państwo

[related id=”31843″]Wszyscy chcemy żyć w sprawiedliwej Polsce, dlatego reforma sądów jest konieczna. Dziś działają one źle. Zdecydowana większość Polaków niezależnie od przekonań i poglądów politycznych, czy miejsca zamieszkania chce by sądy działały sprawnie i uczciwie. Każdy z nas ma w swoim najbliższym otoczeniu kogoś, kto został skrzywdzony przez wymiar sprawiedliwości. Przekonałam się o tym podczas setek spotkań w czasie kampanii wyborczej, przekonuję się o tym codziennie, kiedy zrozpaczeni Polacy proszą mnie o interwencję, bo są bezradni w starciu z korporacją sędziowską. Jako PiS wsłuchujemy się w głos zwykłych Polaków, a oni mówią wyraźnie: prawo ma służyć wszystkim, również tym najsłabszym, a dotąd tak w Polsce nie było.

Mimo powszechnego oczekiwania reformy sądownictwa przez 28 lat III RP nikt tego nie zrobił. Jako odpowiedzialna władza podjęliśmy się tego zadania. Polacy w wyborach zaufali PiS, a my dotrzymujemy złożonych zobowiązań. Nie cofniemy się z drogi naprawy państwa, nie ulegniemy naciskom, podszeptom: nie teraz. Jeśli nie teraz, do kiedy? Jeśli się sprzeniewierzymy zaufaniu Polaków, drugiej szansy nie będzie.

Dzisiejsze weto pana prezydenta spowolniło prace nad reformą. Co więcej, zostało potraktowane jako zachęta przez tych, którzy walczą o utrzymanie niesprawiedliwego systemu, wielkich i małych nadużyć oraz opresji dla wielu uczciwych obywateli. Cenne są spotkania i dyskusje z prawnikami, filozofami i politykami, ale żeby dobrze zreformować polskie sądy, trzeba przede wszystkim słuchać głosu zwykłych Polaków.

Trzeba wiedzieć, że skuteczne zmiany muszą mieć nie tylko charakter instytucjonalny, ale także, zgodnie z naszymi zapowiedziami, szeroki charakter personalny.

Ludzie, którzy czynili zło, albo przynajmniej na zło się zgadzali, polskiego wymiaru sprawiedliwości nie zmienią. Wiedzą to zwykli Polacy i ja, jako premier deklaruję, że w drodze do skutecznej reformy wymiaru sprawiedliwości, zawsze będę stała po waszej stronie.

Chcemy dialogu i współpracy, ale nie zrezygnujemy z trzech postulatów, bez których głęboka reforma sądownictwa się nie uda: Po pierwsze. Muszą odejść ci, którzy odpowiadają za dotychczasowe fatalne praktyki, którzy uczestniczyli w nich czynnie, albo się na nie zgadzali.

Po drugie. Muszą nastąpić zmiany, które sprawią, że sędziowie będą odpowiadali za łamanie prawa. Dziś są praktycznie bezkarni. I wreszcie po trzecie, ludzie  winni mieć kontrolę nad działaniami sądów.

Musimy przywrócić realny trójpodział władz. Dziś władzę wykonawczą, czyli rząd kontroluje demokratycznie wybrany parlament. Nad władzą ustawodawczą, czyli Sejmem i Senatem jest kontrola nas wszystkich, jako obywateli głosujących w wyborach. A tylko ponad trzecią władzą sądowniczą nie ma żadnej kontroli. 

Chcemy państwa prawa, a nie państwa prawników. To postulaty, z których nie zrezygnujemy.

Jesteśmy otwarci na dyskusję o szczegółach, ale rozmowy nie mogą sprawić, że reforma utknie w martwym punkcie, z czym po roku 1989 mieliśmy nie raz do czynienia. Odpowiedzialni politycy musza o tym pamiętać.

Prawo i Sprawiedliwość w demokratycznych wyborach uzyskało większość parlamentarną, stworzyło rząd którego pracami mam zaszczyt kierować.

Dzisiejsza decyzja pana prezydenta mogła być niezrozumiała dla tych, którzy czekają na dobrą zmianę. Dlatego tym bardziej  jesteśmy winni być dzisiaj jednością.

Dlatego nie możemy ulegać naciskom ulicy i zagranicy. Musimy zrezygnować ze swoich osobistych i politycznych ambicji, a skupić się na tym, czego Polacy od nas oczekują.

Mamy stabilną większość, nie ulegniemy naciskom, zrealizujemy nasz program.

Szanowni państwo

Łączy nas wspólny cel, jakim jest silna, nowoczesna i sprawiedliwa Polska. Dlatego, tak jak pamięć historyczną budujemy na prawdzie, tak jedność winniśmy budować w oparciu o równość wobec prawa. Rozpoczynając reformę sądownictwa, wiedzieliśmy że to trudne zadanie, że kierunek, który obraliśmy  wymaga konsekwencji, determinacji i ciężkiej pracy. Wsparcie, które tak licznie dostawaliśmy od Polaków było niezwykle potrzebne. Za to chcę serdecznie Państwu podziękować.
Chcę prosić, nie traćcie wiary. Zapewniam was, że wypełnimy nasze zobowiązanie. Naprawimy Polskę!

Spisane za https://www.premier.gov.pl

Wyróżniki pochodzą od redakcji