28.07 / W 80 dni dookoła Polski / Dzień 31. / Poranek WNET z Białowieży

Kornik drukarz, wycinka lasu, prowadzenie biznesu, praca i wypoczynek w jednym z najpiękniejszych miejsc naszego kraju. 31 dzień wędrówki Radia Wnet dookoła Polski. Zapraszamy na Poranek w Białowieży!

 

Goście audycji:

Prof. Jan Szyszko – minister środowiska;

Dariusz Skirko – dyrektor Nadleśnictwa Białowieża;

Prof. Rafał Paluch – pracownik Instytutu Badawczego Leśnictwa;

Bartosz Nowosadko – nauczyciel w Technikum Leśniczym w Białowieży;

Mieczysław Gmiter – Społeczny Ruch Obrońców Puszczy Białowieskiej;

Krzysztof Zamojski – leśnik, przewodniczący Rady Gminy Białowieża;

Klaudia Formejster – Społeczny Ruch Obrońców Puszczy Białowieskiej;

Ks. Tomasz Duszkiewicz – kapelan Dyrekcji Lasów Państwowych.

 


Prowadzący: Tomasz Wybranowski

Realizator: Karol Smyk

Wydawca: Andrzej Abgarowicz

Wydawca techniczny: Jan Brewczyński



 

"Dilerzy z Białowieży" handlują… kornikiem drukarzem. W piątek zmierzymy się z chrząszczami wyjaławiającymi doszczętnie Puszczę Białowieską. Słuchaj nas o 7:07 na falach Radia Warszawa, Radia Nadzieja oraz na www.wnet.fm

Gepostet von Radio Wnet am Donnerstag, 27. Juli 2017

 

Część pierwsza:

Bartosz Nowosadko i prof. Rafał Paluch opowiedzieli o kuriozalnej zmianie definicji drzewostanu stuletniego oraz walce z kornikiem drukarzem.

 

Część druga:

Klaudia Formejster opowiadała o zaangażowaniu się młodzieży w obronę działań leśników w Puszczy Białowieskiej. Poruszyła również kwestię strat, które dotykają lokalnych mieszkańców. Wytknęła niedouczenie tzw. obrońców puszczy, którzy czasami nawet nie wiedzą, ile lat żyje dane drzewo.

Krzysztof Zamojski odpowiadał na pytania co jest prawdą, a co fałszem w zachowaniu kornika drukarza. Tłumaczył również dlaczego są usuwane drzewa suche, które kornik już opuścił.


Część trzecia:

List Josepha Conrada


 

Część czwarta:

Mieczysław Gmiter stwierdził, że w walce o Puszczę Białowieską chodzi o zaszkodzenie ministrowi środowiska, a mieszkańcy gminy chcą, aby puszcza powróciła do stanu sprzed lat. Zaprzeczył również, aby była to puszcza pierwotna, ponieważ ludzie sadzili w niej drzewa, a badania wykazały, iż były w niej pola uprawne. Zachęcił również do wysyłania pism do Fransa Timmermansa na adres jego frans-timmermans-contact@ec.europa.eu

 

Część piąta:

Serwis informacyjny Radia Warszawa

 

Część szósta:

Minister środowiska Jan Szyszko mówił o poprawianiu retencyjności w Polsce. Przypomniał, że na polskim prawie wodnym z okresu międzywojennego, opierały swoje prawodawstwo inne kraje. Obecną ustawą, ministerstwo nawiązuje do tamtych rozwiązań. Odniósł się również do oskarżeń o dewastowanie Puszczy Białowieskiej oraz nagrody, którą otrzymał.

 

Część siódma:

Ks. Tomasz Duszkiewicz mówił o przyczynach udzielenia tak dużego poparcia  przez mieszkańców regionu, polityków oraz duchowieństwo, dla działań leśników. Stwierdził, że Puszcza Białowieska powstała dzięki działalności ludzi i powinno się im dać za to medale. Opowiedział również o blokadzie, przez którą nie mógł dojechać do swojego domu.

Dariusz Skirko i Jarosław Krawczyk podsumowali audycję i opowiedzieli o atrakcjach Puszczy Białowieskiej.

 


 

Cała audycja:

 

Jarosław Kaczyński prezes PiS dla Trwam: Zatrzymanie przez prezydenta reformy sądownictwa było poważnym błędem

Zatrzymanie przez prezydenta reformy, która miała na celu dekomunizację sądownictwa, było poważnym błędem, ale teraz trzeba myśleć o tym, jak z tego wyjść – powiedział prezes PiS.

[related id=”32432″]Prezes PiS w czwartkowym wywiadzie dla TV Trwam odniósł się do zawetowania przez prezydenta Andrzeja Dudę dwóch ustaw: o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa.

Jak podkreślił, w przeciągu 20 miesięcy opozycji nie udało się doprowadzić do sytuacji, która stwarzałaby „niebezpieczeństwo przełomu” i w ostatnich tygodniach można było mówić, że opozycja poniosła totalną klęskę.

„Te panie, panowie bijący nogami w policyjne przesłony, nosy na kwintę, jeśli chodzi o przywódców opozycji i nagle wystąpienie pana prezydenta, w którym zażądał 3/5. Myśmy się zgodzili, sądząc, że to będzie podpisane. Potem mieliśmy tę drugą niespodziankę i doszło do poważnego kryzysu” – powiedział Kaczyński.

Jak ocenił, zatrzymana została ważna reforma, która miała na celu dekomunizację sądownictwa.

[related id=”32340″]”Moim obowiązkiem jest powiedzieć, że to był błąd, bardzo poważny błąd, ale na tym trzeba skończyć. Teraz trzeba myśleć o tym, jak z tego wyjść, jak doprowadzić do tego, by to był tylko incydent, który zostanie szybko zapomniany, a my pójdziemy do przodu.  Tzn. będzie taka reforma i to reforma radykalna, bo tylko taka będzie rzeczywistą zmianą” – mówił Kaczyński.

Według niego podwójne weto prezydenta rodzi „niebezpieczeństwo przełomu”. Prezes PiS w wywiadzie wyraził nadzieję, że do tego nie dojdzie.

Zauważył, że prezydent wyraźnie powiedział, iż chce przejąć tutaj inicjatywę. „Więc w żadnym wypadku nie będziemy mu w tym przeszkadzać” – podkreślił, pytany, czy PiS przygotuje własne projekty ustaw dotyczące sądownictwa.

„Warto poczekać na przedłożenie pana prezydenta. Mam nadzieję, i słyszałem o takich deklaracjach, że to będzie zmiana idąca bardzo daleko, taka, o którą chodzi, która rzeczywiście zmieni polskie sądownictwo. Wtedy nie będzie problemu. Można dyskutować o poprawkach, poszczególnych punktach” – zaznaczył lider PiS. „W tej chwili za tę sprawę odpowiada prezydent RP. Tego się trzymajmy” – podkreślił Kaczyński.

Jak dodał, częściowa reforma wymiaru sprawiedliwości nic nie zmieni, bo celem jest przebudowa kraju, aby „odrzucić wszystko co pozostało po komunizmie”.

Kaczyński tłumaczył, że przede wszystkim chodzi o to, by odrzucić to, co było bardzo złe w ciągu ostatnich 28 lat. Podkreślił, że SN musi być zmieniony „całkowicie, radykalnie”, bo „dorobek polskiego sądownictwa, jeśli chodzi o to zło jest ogromny, a Sądu Najwyższego szczególnie wielki”.

„My robimy w tej chwili to, co powinno być zrobione w 90, 91, 92 czy 93 roku. To takie zadanie niewykonane, przez cały czas niewykonane, bo nie było do tego warunków politycznych” – mówił.

Kaczyński zaapelował jednocześnie do wszystkich osób, które chcą „tej dobrej zmiany w Polsce, żeby byli w tej sprawie zjednoczeni”. „Żeby zdawali sobie sprawę, że błędy się popełnia, że błędy to jeszcze nie jest wina – my tutaj nie szukamy winnych – tylko, że trzeba umieć je naprawić. Trzeba pójść do przodu” – powiedział.

Wyraził nadzieję, że sprawa sądownictwa, wraz z innymi ważnymi takimi jak dekoncentracja mediów, zostaną załatwione. „Chociaż też przecież będzie pewnie wielki opór” – dodał.

PAP/MoRo

Kaczyński o Komisji Europejskiej

Kaczyński o reformie służb specjalnych i dekoncentracji mediów

Kaczyński o przyszłych reformach: dekoncentracja mediów i reforma służb specjalnych

Dekoncentracja mediów oraz reforma służb specjalnych – to duże reformy, które Prawo i Sprawiedliwość chce przeprowadzić w najbliższym czasie – poinformował w czwartek prezes PiS Jarosław Kaczyński.

W trakcie czwartkowego wywiadu w TV Trwam Kaczyński był pytany m.in. o najbliższe działania, reformy jakie wprowadzić planuje Prawo i Sprawiedliwość.

„Jest ogromna ilość działań, w zasadzie we wszystkich dziedzinach życia i nie jestem tutaj w stanie ich w tej chwili omówić. Jeśli chodzi o duże reformy, to z całą pewnością stoi przed nami kwestia dekoncentracji mediów. Tu też będzie zapewne bardzo silny opór” – powiedział prezes PiS nawiązując do ostatnich protestów dotyczących zmian w wymiarze sprawiedliwości.

„Jest sprawa reformy służb specjalnych, tu może opór będzie troszkę mniejszy, ale też pewnie będzie” – dodał.

Kaczyński zaznaczył, że „jest także szereg innych, bardziej szczegółowych kwestii”. „My pewne sprawy odkładamy na po wyborach 2019 r.” – wskazał.

Szef PiS zapowiedział, że część ewentualnych reform uzależniona będzie od sytuacji gospodarczej. Jak podkreślił, jeśli sytuacja (gospodarcza) będzie się rozwijała tak jak w tej chwili, to „chcemy także dokonać w ciągu przyszłego, a szczególności tego kolejnego roku, wielu posunięć prospołecznych”. Wyjaśnił, że choć do tej pory w tej kwestii zrobiono już dużo, to „można zrobić jeszcze więcej, ale trzeba mieć odpowiednie zasoby”.

Kaczyński wskazał ponadto na reformę służby zagranicznej, „która już właściwie jest gotowa, jest w tej chwili na poziomie komisyjnym, dokładnie w podkomisji”. Jak ocenił zmiana ta zapewne też będzie przedmiotem ostrego sporu.

„Jeśli spojrzeć na poszczególne resorty, to właściwie w każdym jest jeszcze wiele rzeczy do zrobienia począwszy od resortu kultury a skończywszy np. na resorcie pracy” – mówił. Odnosząc się do ministerstwa pracy stwierdził, że choć zrobiono tu bardzo dużo, to są już kolejne plany.

„Na pewno nie zakończyło się to przynoszące wielkie efekty, ale jeszcze niedokończone dzieło, jeśli chodzi o uszczelnianie naszego systemu podatkowego (…). Tutaj musimy jeszcze nie jedno uczynić, aby w Polsce było sprawiedliwie, bo niepłacenie podatków to jest po prostu pewien akt niesprawiedliwości” – wskazał Kaczyński.

PAP/MoRo

Kaczyński w sprawie decyzji Komisji Europejskiej: to są próby nacisku psychologicznego

Decyzja KE dotycząca zmian w polskim wymiarze sprawiedliwości, to są próby nacisku psychologicznego; polityka międzynarodowa jest bardzo bezwzględna, a musimy bardzo twardo bronić swoich interesów.

Sytuacja w Polsce była tematem środowego spotkania unijnych komisarzy.  KE oczekuje odpowiedzi polskiego rządu na swoje zalecenia w ciągu miesiąca.

O komentarz do tej sprawy pytany był w czwartek w TV Trwam prezes PiS Jarosław Kaczyński. „No cóż, przeczekamy ten miesiąc” – żartował Kaczyński. Jak jednocześnie dodał, w drugiej fazie procedury KE potrzebna jest jednomyślność państw członkowskich. „Jestem pewny, że ona nie zostanie uzyskana” – zaznaczył lider PiS.

W jego ocenie decyzja KE ws. Polski „to są próby nacisku psychologicznego”. „Polityka międzynarodowa jest bardzo bezwzględna, to musimy przyjmować, ale też musimy bardzo twardo bronić swoich interesów” – podkreślił.

„My odbudowujemy Polskę, jako państwo podmiotowe” – dodał.

„Trzeba twardo zabiegać i po prostu się nie bać. Odwoływać się do prawa europejskiego, bo ono jest po naszej stronie, ale jest ono niestety nieprzestrzegane w UE od bardzo długiego czasu, ale musimy walczyć, aby było ono przestrzegane” – mówił Kaczyński.

PAP/MoRo

Dzień 30. z 80/ 27.07 Poranek WNET z Cieszyna / Historycy o dziejach Cieszyna i losach podzielonego Śląska Cieszyńskiego

Prof. Gojniczek: Cieszyn to miasto, z którym wiążą się najstarsze dzieje państwa polskiego. Dr Szymeczko: Polakom w Republice Czeskiej żyje się dobrze. Konflikty na tle narodowościowym to incydenty.

Profesor Wacłąw Gojniczek przedstawił słuchaczom Radia WNET historię miasta. Jak mówił w Poranku, Cieszyn to jedno z miast, z którym wiążą się najstarsze dzieje państwa polskiego – wg legendy historia sięga tu roku 810, kiedy to spotkali się u studni bracia – założyciele miasta.
Osadnictwo na Wzgórzu Zamkowym już miało miejsce – jeszcze starsze było na tzw. Cieszynisku po czeskiej stronie. Pierwsza historyczna wzmianka datowana jest na 1155 rok – wtedy Cieszyn był stolicą Kasztelanii, natomiast rok 1290 to początek Księstwa Cieszyńskiego, które powstało z księstwa opolskiego – mówił profesor Gojniczek.
Zapytany o rotundę romańską na Wzgórzu Zamkowym, odpowiedział, że jeśli chodzi o datę powstania są różne hipotezy. Obecnie trwają prace archeologiczne, które być może odpowiedzą na to pytanie. „ Niestety w latach 50. podczas rekonstrukcji rotundy miało miejsce szereg nieprawidłowości”, zrobiono np. betonowe plomby, nie zachowała się dokumentacja, „ nie będzie już żadnych źródeł archiwalnych i ciężko jest określić, kiedy powstała rotunda” – relacjonował Wacław Gojniczek.
Na pytanie o specyfikę i to, czym wyodrębniało się Księśtwo Cieszyńskie spośród innych księstw śląskich, profesor aż do początków, kiedy to w księstwie rządziła miejscowa linia piastowska. – Ciekawa rzecz jest związana z narodowością tego Górnego Śląska – kolonizacja niemiecka, która miała miejsce w średniowieczu, spowodowała, że Dolny Śląsk został zamieszkany przez sporą liczbę Niemców i uległ germanizacji, natomiast inaczej się to potoczyło tutaj, w części górnośląskiej, gdzie dominowała miejscowa ludność”.
– Jak to się stało, że ziemia cieszyńska, będąc kilkaset lat poza Polską, w ogóle nie wchodząc w skład tej nowożytnej Rzeczpospolitej, zachowała swoją polskość do tego stopnia, że stała się tutaj jednym z bastionów odrodzenia w 1918 roku? – pytał dziennikarz Poranka.
– Ma to właśnie związek ze słabym osadnictwem niemieckim, przyjęciem języka czeskiego jako urzędowego, natomiast język potoczny to był gwarowy język śląsko-polski – podkreślił profesor Gojniczek. Do tego doszła „również kultura ewangelicka”:
– Wraz z przyjęciem nowego wyznania – w 1555 roku – mamy już dziekana protestanckiego, co miało istotny wpływ na naukę choćby – ludzie musieli umieć czytać Biblię, tej umiejętności wymagało też coraz częściej życie. To wszystko spowodowało, że ta ludność miejscowa przetrwała aż do XiX wieku, kiedy to język polski zaczął odgrywać coraz większą rolę – tłumaczył.
– Zabytków języka polskiego z XVI wieku jest mało – coraz więcej pojawia się od końca XVII wieku, a największa liczba dokumentów, głównie prywatnych, zachowała się właśnie w archiwum kościoła ewangelickiego w Cieszynie – mówił profesor.
W drugiej części rozmowy dr Józef Szymeczko opowiadał o XX-wiecznej historii miasta. „To dla Cieszyna są przede wszystkim trudne sprawy polsko-czeskie – zagaił rozmowę Antoni Opaliński.
– Tak, ale nie tylko – XX wiek to dla Cieszyna także wielki rozwój wielokulturowy, bo mieszkańcami miasta są Niemcy, Polacy, Czesi, grupa tzw. Ślązakowców, podkreślających pochodzenie regionalne, a nie narodowe, i dodatkowo Żydzi – dlatego wszystkie te narodowości i kultury mieszały się, bywało różnie, ale na pewno ciekawie – opowiadał historyk z Zaolzia.
– To wszystko zmieniło się po powstaniu państw narodowych – trudno tu było uniknąć konfliktów, bo czyje miały być ziemie, na których żyli i Polacy i Czesi – a Niemcy już wtedy się nie liczyli, bo wojną przegrali.
– Jest pan działaczem społeczności polskiej na Zaolziu, w Czechach – jaka jest obecnie sytuacja Polaków w Republice Czeskiej?
– To trudne pytanie – bo po podziale Śląska Cieszyńskiego w 1920 roku po niepolskiej stronie zostało około 150 tysięcy Polaków – mówił dr Józef Szymeczko – a dzisiaj nas jest na Zaolziu przeszło 30 tysięcy.
Te lata to „były wielkie nacjonalistyczne naciski czeskie, niemiecka okupacja, likwidacja polskich elit przez Niemców i przez Sowietów – w Katyniu zginęło 600 Zaolziaków, to bardzo dużo jak na tak malutki teren”. A dodatkowo, powojenny „internacjonalizm komunistyczny wypaczał prawdziwe relacje międzyludzkie – przez to wszystko przeszliśmy, a teraz – czy te 30 tysięcy to po tych stu latach dużo czy mało?”.
– Czy dzisiaj te relacje polsko-czeskie są dobre, czy Polacy w Czechach mają, podobnie jak w Niemczech, jakieś pretensje, czy oczekują od rządu polskiego jakiejś interwencji? – dopytywał swego rozmówcę Antoni Opaliński.
– Republika Czeska jest bezsprzecznie demokratycznym państwem i to widać w życiu codziennym – odpowiedział dr Józef Szymeczko. – Jest tam wysoka kultura komunikacji mniejszości z władzami i Polakom w Republice Czeskiej żyje się dobrze, a jeżeli zdarzą się jakieś wybryki na tle narodowościowym, to mają charakter incydentalny.
Jak podkreślał, „ogólnie jest dobra atmosfera, tak jak między Pragą a Warszawą. Jesteśmy sojusznikami, jesteśmy w NATO, w UE, myślę, że mają rację ci historycy, którzy twierdzą, że te relacje są najlepsze w całym okresie naszego wspólnego współżycia”.
Na koniec spotkania prof. Wacław Gojniczek opowiedział o historii cieszyńskiego Rynku:
– Rynek cieszyński – tak jak w innych miastach lokowanych na prawie niemieckim – to centralne, najważniejsze miejsce – mówił. Ratusz pochodzi – według prof. Gojniczka – z 1496 roku, bo jak zaznaczył, wokół tej daty istnieją „kontrowersje, niektórzy twierdzą, że powstał w XV wieku”.
„Na Rynku mieszkały elity”, a „po wojnie 30-letniej lat 1618-48 zamek był tak zniszczony, że w trzech kamienicach zamieszkała ostatnia księżna Elżbieta Lukrecja”. „Cztery najstarsze kamienice renesansowe – to pałac baronów Bessów”, również przy Rynku w jednej z kamienic „znajdował się konwent elżbietanek”.
Hotel „Pod brunatnym jeleniem” – to z kolei niegdyś „ jeden z największych hoteli na terenie Śląska Cieszyńskiego”.
Zapytany o Dom Narodowy, prof. Wacław Gojniczek powiedział, że pod koniec XIX wieku był on siedzibą polskich organizacji narodowych – mieściły się tu wydawnictwa, stowarzyszenia, czytelnia, spotykały się chóry, odbywały się spektakle teatralne. Dzisiaj mieści się tu dom kultury o tej samej nazwie.

  • Adam Słomka: W Polsce należy używać polskiej nazwy – Cieszyn Zachodni, a nie obcej, propagandowej – Cieszyn Czeski

    Dzień 30. z 80 / Cieszyn / Poranek WNET / Mimo przeszłości stosunki polsko-czeskie w Cieszynie są coraz lepsze. – Myślę, że wszystko zmierza ku serdecznym i normalnym relacjom – powiedział nasz gość.

    Kolejnym gościem Antoniego Opalińskiego w Poranku WNET był Adam Słomka, działacz opozycji w PRL, polityk KPN, poseł na sejm I, II i III kadencji, który opowiedział o swoim przywiązaniu do Zaolzia. Jego rodzinna miejscowość Ropica obecnie znajduje się po stronie czeskiej.

    Gość Poranka wspominał czasy PRL-u, kiedy aż do roku 1989, aby odwiedzić rodzinę, musiał posiadać przepustkę , którą można było uzyskać średnio raz w roku. Każde wakacje spędzał w rodzinnych stronach Cieszyna Zachodniego.

    Opowiedział o skomplikowanych stosunkach polsko-czeskich związanych z pomnikiem legionistów znajdującym się pod wzgórzem zamku. Pomnik Ślązaczki w stroju cieszyńskim, wzniesiony ku czci legionu śląskiego, czyli grupy ochotników do legionów Piłsudskiego, został wysadzony przez Niemców 1 września 1939 roku, zaledwie 7 lat po postawieniu go. Po wojnie władze wybudowały w tym miejscu pomnik wdzięczności Armii Radzieckiej, który stał jeszcze przez kilka lat po odzyskaniu niepodległości. Dzięki Zbyszkowi Ciechomskiemu oraz grupie działaczy współpracujących jeszcze za czasów konspiracji, po zaciekłym boju o likwidację tego „straszydła sowieckiego” można było rozpocząć pracę nad odbudową pomnika sprzed wojny.

    W tym czasie pojawiły się znaczne naciski ze strony rządu czeskiego i polskiego, żeby nie odrestaurowywać pomnika w przedwojennym kształcie. Problem stanowiła szabla trzymana przez postać kobiety, skierowana w stronę Zaolzia. Czesi wnioskowali, by przesunąć szablę. Mimo nacisku władze Cieszyna nie ugięły się, a pomnik stoi już od 9 lat.

    Adam Słomka, zapytany, czemu szabla stanowiła taki problem, wyjaśnił, że w świadomości mieszkańców to, co zrobili Czesi, nadal jest silnie obecne. Ostatni zabór Zaolzia miał miejsce w 1945 roku i był to bardzo silny konflikt. Do roku 1958 władze komunistyczne nie uznawały granicy oraz Zaolzia za część Czechosłowacji.

    Problem Zaolzia pojawił się po raz pierwszy w 1920 roku, kiedy Czesi wykorzystali najazd Rosjan na Polskę i mimo wcześniejszych ustaleń przyłączyli zbrojnie obszar  ponad 1000 km2. Ponieważ wszystkie siły skierowane były na Warszawę i Lwów, nie było komu bronić Zaolzia. [related id=32215]

    W późniejszym czasie miał się odbyć plebiscyt, który Polska bez problemu by wygrała, ponieważ 80 procent ludności stanowili Polacy. Jednak nie doszedł on do skutku, ponieważ przez Cieszyn prowadziła jedyna droga dwutorowa łącząca Czechy i Słowację. Jak podkreślił Adam Słomka, obecnie jedyny dworzec w Cieszynie chwilowo znajduje się po stronie Cieszyna Zachodniego.

    Mimo, że konflikt militarny zakończył się w 1946 roku, dla wielu polskich rodzin jest to nadal ogromna tragedia. Nie akceptują tego, że te tereny zostały zajęte przez Czechów.

    Obecnie Cieszyn stanowi jedno wspólne miasto. Mimo, że nadal jest wiele problemów, jak chociażby wodociągi znajdujące się po stronie czeskiej, sytuacja w relacjach wzajemnych poprawia się. Ludzie starają się przełamać stereotypy i wzajemne żale.

    Na koniec Poranka nasz gość zaprosił wszystkich do odwiedzenia Cieszyna i Zaolzia, gdzie jest wiele ciekawych miejsc.

    – Mało kto wie, że II wojna światowa zaczęła się na Zaolziu w Mostach Jabłonkowskich. 26 sierpnia 1939 roku Niemcy dokonali tam napaści na wiadukt, kluczowy dla linii kolejowej. Po prostu w tym jednym miejscu nie zdążono odwołać rozkazu Hitlera o napaści na Polskę, która pierwotnie miała nastąpić 5 dni wcześniej.

    Całego Poranka możesz posłuchać tutaj. Wywiad z Adamem Słomką w części trzeciej.

    MW

     

    Dlaczego Angela Merkel milczy na temat „strasznej sytuacji” w Polsce?

    Ma to być przemyślana strategia, której celem jest to, żeby najbliższe wybory w Polsce wygrał Donald Tusk – wyjaśnia postępowanie kanclerz Merkel „Die Welt”.

     

    Korespondent Radia WNET relacjonuje słuchaczom, co wypisują niemieckie media na temat reformy sądownictwa przeprowadzanej przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. Sezon ogórkowy w pełni?

    „Die Welt” zdradziła swoim czytelnikom to, o czym od dawna mówiła polska prawica, a czemu niemieckie media zawsze zaprzeczały. Otóż Niemcy próbują w różny sposób oddziaływać na sytuację wewnętrzną w Polsce. Dziennik ten „wysmażył długi materiał”, w którym tłumaczy, dlaczego Angela Merkel milczy na temat Polski. Ma to być przemyślana strategia, której celem jest to, żeby najbliższe wybory w Polsce wygrał Donald Tusk. Bezpośrednie zabranie głosu przez kanclerz Merkel w sprawie – jak ją się określa – „strasznej sytuacji” w Polsce tylko wzmocniłoby pozycję Jarosława Kaczyńskiego, a przecież nie o to Niemcom chodzi. [related id=32215]

    „Niemieckim specjalistom od polskiej konstytucji wszystko, ale to wszystko kompletnie się myli”. Dlatego można darować „Spieglowi”, podanie informacji, że prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę o reformie Sądu Najwyższego. W ogóle informacje podawane w Niemczech na temat tego, co jest zgodne, a co nie, z polską konstytucją, są kompletnie niezrozumiałe dla tych, którzy się na tym cokolwiek znają.

    Z kolei „Bild” zarzuca, że Polska staje się republiką bananową, przy czym opisując, co się według niego dzieje w Polsce, nieustannie myli Sąd Najwyższy z sądami powszechnymi.

    Czy elementem strategii Niemiec jest ultimatum postawione Polsce przez Fransa Timmermansa, „ulubionego” polityka Jana Bogatki, nie reprezentującego obecnie nikogo, bo jego partia w Holandii ostatnio otrzymała zaledwie 7 procent głosów?

    Zapraszamy do słuchania korespondencji Jana Bogatki w dzisiejszym Poranku WNET w jego trzeciej części.

    JS

    Prof. Andrzej Zybertowicz: Musimy się bardzo wiele nauczyć, żeby w sposób nowoczesny zmieniać Polskę

    Dzień 30. z 80 / Cieszyn / Poranek WNET – „Wypowiedzi wielu polityków „Dobrej zmiany” są rozczarowujące, widać brak profesjonalizmu, brak dystansu i ograniczone umiejętności kontroli własnego ego”.

    Antoni Opaliński rozmawiał również z Andrzejem Zybertowiczem, profesorem socjologii i doradcą prezydenta RP, któremu ze względu na gorące wydarzenia polityczne w ostatnich dniach nie udał się zaplanowany na czas urlopu „post informacyjny”.

    Profesor Andrzej Zybertowicz powiedział, że stara się zrozumieć, czy ostatnie wydarzenia polityczne – próba uchwalenia ustaw zmieniających wymiar sprawiedliwości, burzliwe protesty opozycji przeciwko nim oraz zawetowanie przez prezydenta dwóch z trzech ustaw – oznaczają jakościową zmianę w polskiej polityce czy też jest to „mała, przejściowa konwulsja”.

    Można i trzeba budować scenariusze, co może się wydarzyć z obozem „dobrej zmiany”. Profesor stawia tezę, że obóz ten, a czuje się jego częścią, przechodzi trudny sprawdzian, być może najtrudniejszy od lat. Gdy zmagał się ze „stabilnie zdefiniowanym przeciwnikiem”, potrafił być jednolity. Gdy pojawiły się nowe trendy, „wytworzone zostało ciśnienie”, które doprowadziło do tego, że wielu polityków koalicji rządzącej (jak i część jej elektoratu) nie radzi sobie sobie z nową sytuacją – ulega emocjom, nie potrafi zdystansować się, zachowuje się nieprofesjonalnie. Odżywają – jak to ujął gość Radia WNET – demony defetyzmu i klimat finis Poloniae, jakby od pojedynczego posunięcia miały zależeć losy Polski. Może to być związane z „płytkim rozumieniem zasobów polskości, jakimi dysponujemy”. [related id=32215]

    Jakie są te nowe trendy, które spowodowały taką reakcję? To jest temat jeszcze do zbadania, zjawiska nie zostały jeszcze „zmierzone”, a część z nich ma charakter symulowanej spontaniczności. Prawdopodobnie jest tak, że do polityki wchodzi, na razie jeszcze zdezorganizowane, młode pokolenie. Wcześniej nie reagowało ono zupełnie na wezwania KOD-u i „kiepskiej jakościowo, intelektualnie, programowo i organizacyjne” opozycji. Teraz część tego pokolenia dała się poderwać.

    Zasadnicze pytanie jest takie, czy wymaga to od obozu rządzącego większej elastyczności politycznej i kulturowej, czy też jest to przejściowe zawirowanie. Bez precyzyjnych badań na razie nie można na nie dobrze odpowiedzieć.

    Zapraszamy do słuchania Poranka WNET. Rozmowa z prof. Andrzejem Zybertowiczem znajduje się części siódmej.

    JS

    Paweł Bobołowicz: Prezydent Poroszenko pozbawił obywatelstwa ukraińskiego b. prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego

    Dekret prezydenta spotkał się z się szerokim echem krytyki na Ukrainie. Oburzeni są zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy Saakaszwilego. Jego partia zapowiedziała protesty na kijowskim Majdanie.

    Podczas dzisiejszego Poranka Antoni Opaliński połączył się z Pawłem Bobołowiczem, korespondentem Radia WNET na Ukrainie, który skomentował bieżące wydarzenia.

    Służba Migracyjna Ukrainy podała wczoraj informację, że Micheil Saakaszwili został pozbawiony obywatelstwa ukraińskiego, na mocy dekretu wydanego przez prezydenta Poroszenkę. Prezydent na razie nie odniósł się do sprawy, a dekret nie został opublikowany.

    Były prezydent Gruzji od 2014 roku jest poszukiwany międzynarodowym listem gończym wydanym przez Gruzinów. Był zaangażowany w kryzys ukraiński, m.in.  przemawiał na tzw. Euromajdanie. W 2015 roku władze Ukrainy odmówiły ekstradycji Saakaszwilego. Wtedy też otrzymał obywatelstwo ukraińskie, w konsekwencji czego pozbawiono go obywatelstwa gruzińskiego.

    Po otrzymaniu ukraińskiego obywatelstwa Micheil Saakaszwili został szefem administracji obwodu odeskiego. Był uważany za przyjaciela Poroszenki, jednak dość szybko zaczął krytykować władze Ukrainy, w tym samego prezydenta. [related id=32215]

    W 2016 roku, po rezygnacji z funkcji szefa administracji w obwodzie odeskim, stworzył partię o nazwie Ruch Nowych Sił. Głównym punktem jej programu jest walka z korupcją, o którą oskarża obecne władze Ukrainy. Partia silnie krytykuję zarówno rząd, jak i prezydenta Poroszenkę. Domaga się całkowitej zmiany władzy. W związku z obecnymi  wydarzeniami partia Saakaszwilego zapowiedziała protesty na kijowskim Majdanie.

    Decyzję Poroszenki skrytykowali politycy z różnych opcji, także tych, które nie były przychylne Saakaszwilemu. „Batkiwszczyna” Julii Tymoszenko zamieściła na swoim profilu komunikat, w którym decyzję prezydenta Poroszenki nazwała kolejnym krokiem do dyktatury.

    Sam zainteresowany obecnie przebywa w USA. Jego powrót na Ukrainę może zakończyć się deportacją do Gruzji. Twierdzi, że obywatelstwo ukraińskie jest jedynym, jakie posiada i nie jest możliwe odebranie go.

    Całego Poranka możesz posłuchać tutaj. Komentarz Pawła Bobołowicza w części trzeciej.

    MW