Zofia Romaszewska dla PAP: Wyrzucimy z wymiaru sprawiedliwości to całe towarzystwo. Histerię rozkręciły media

To, co się teraz dzieje, jest niesłychanie szkodliwe. Różni fajni ludzie rozdzierają szaty, nie wiedząc przy tym za bardzo, o co konkretnie chodzi. Wiedzą, że w Polsce ma być przyzwoite sądownictwo.

Czy ta „kluczowa rola”, o której się pisze i mówi po wystąpieniu prezydenta, Pani rola, jak określają to media, to był rzeczywiście taki przełomowy moment dla prezydenta i podjętej przez niego decyzji o zawetowaniu ustaw o SN i KRS?

Myślę, że nie. Prezydent ma własne zdanie, bardzo zdecydowane w tej materii. Podzielam to zdanie niesłychanie silnie. To co zrobił, było konieczne. W takim sensie prezydenta rzeczywiście wspierałam i wspieram. Ale sam pomysł był pomysłem prezydenta, nie moim.

Czy to, że prezydent nie zawetował trzech ustaw, tylko dwie, zaskoczyło Panią?

Nie, wiedzieliśmy, że prezydent zamierza zawrzeć rodzaj kompromisu z ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym i że tamta ustawa o Ustroju Sądów Powszechnych będzie podpisana. Pan prokurator generalny może już zaczynać robić porządek i od paru dni może już przymierzać się do ewentualnej zmiany prezesów sądów.

Pojawił się mechanizm, który wielu ludzi zadziwił, a mianowicie niebywała dynamika emocji tuż po ogłoszeniu przez prezydenta weta. Czy to budzi w Pani głębszą refleksję o stanie, w jakim jesteśmy jako społeczeństwo?

W moim przekonaniu jest to o tyle przerażające, że osoby, które na ten temat tak pilnie się wypowiadają, często chyba nawet nie przeczytały tych ustaw, nie zastanowiły się, co one ze sobą niosą. Nie zadały sobie pytania, czy niosą one ze sobą faktyczną reformę sądownictwa. Czy po ich wprowadzeniu teraz już sprawy będą szły jedna za drugą i nie będą przeciągane. W zaproponowanych przez ministra sprawiedliwości reformach nie ma czegoś takiego. Tam jest po prostu wymiana kadry. Kadry, która była często paskudna. Wszyscy wiemy, że duża grupa sędziów była skorumpowana albo przynajmniej była związana układami w rozmaitych miejscach.

Jest wielkie żądanie ludzi, żeby wyrzucić tych skorumpowanych sędziów. Ale zwracam uwagę, że prokuratura, choć hierarchiczna, wciąż jest bardzo podobna.

Też zbyt często nie działa, nie podejmuje spraw, umarza wszystko. Ja mam pretensje do prokuratury naprawdę nie mniejsze, a czasami nawet jeszcze większe niż do sądu. Nie uważam, żeby tutaj „dobra zmiana” już wykonała wystarczającą liczbę ruchów, żeby nie działy się rzeczy zupełnie skandaliczne, które umiem nawet wymienić. Tymczasem w sprawie reformy sądów rozkręcono histerię. Ten mechanizm jest znany w socjologii i psychologii tłumów. Tę histerię rozkręciły media. Te, że tak powiem „nasze” i „nie nasze”. Dzisiaj wielu po prawej stronie krzyczy, że nie będzie reformy. A niby dlaczego? Pan prezydent jest za reformą i chce, żeby nie została po prostu sknocona! Mam nadzieję, że prace nad nią będą się toczyły. To, co się teraz dzieje, jest niesłychanie szkodliwe. Różni fajni ludzie, moi wspaniali koledzy, rozdzierają szaty, nie wiedząc przy tym za bardzo, o co konkretnie chodzi. Wiedzą, że w Polsce ma być przyzwoite sądownictwo. Ale ja też jestem za tym. Ba, trudno powiedzieć, żeby pan prezydent nie wiedział, co dzieje się w polskim sądownictwie. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Tylko chodzi o to, żeby dobra sprawa była dobrą sprawą, a nie kiepską.

Czy jest Pani zaskoczona tą agresywną dyskusją, która się toczy w obrębie całego środowiska czy formacji, która jest skupiona wokół obozu rządzącego?

Jestem może trochę zaskoczona, ale kiedy się głębiej zastanowić, to nie powinnam być. Dlatego, że sądownictwo to jest taki wrzód w naszym kraju, którego nigdy nie można było zacząć leczyć. Zawsze się mówiło, że nie ma woli politycznej, a teraz się okazało, że jest wola, a tu pan prezydent protestuje. Tak, protestuje merytorycznie i chce, by ta zmiana rzeczywiście nastąpiła, ale żeby nie tworzyć takiego rodzaju perpetuum mobile. Takiego, że jedna osoba, a więc prokurator generalny, obsadza wszystkie możliwe sędziowskie urzędy, a także Sąd Najwyższy, a następnie przychodzi następna zmiana i wykorzystawszy stworzony mechanizm, zmienia to wszystko znów do góry nogami. Nie można takiego mechanizmu uruchamiać, trzeba było to jakoś próbować zahamować. Zawetowanie tych dwóch ustaw: jednej o KRS, a drugiej o Sądzie Najwyższym jest próbą takiego wyhamowania. Teraz, w ciągu dwóch, najdalej trzech miesięcy, rozumiem, że prezydent przedstawi w konsultacji z ministrem sprawiedliwości swoją inicjatywę i będziemy mogli wprowadzać zmiany w życie.

Wielu komentatorów stwierdziło, że decyzja, jaką podjął prezydent, to pogrzebanie tej próby reformy.

Nie ma żadnego pogrzebania, bo prace będą się toczyć. Jest podpisana zasadnicza Ustawa o ustroju sądów powszechnych, gdzie pan prokurator, minister sprawiedliwości może wszystkich prezesów sądów powszechnych zacząć zmieniać. Wszystkich, na wszystkich szczeblach. Prezydent chce naprawić dwie pozostałe ustawy. I pewnie trochę naprawi, bo wygląda, że te ustawy były przygotowywane w pośpiechu.

Czy prezydent poczuł się niedoinformowany w całym tym procesie szybkiego procedowania w Sejmie?

Ustawę o Sądzie Najwyższym zobaczył wywieszoną w internecie. Wszyscy mogliśmy w tym samym czasie zobaczyć tę ustawę. Jest to po prostu skandaliczne. Dlaczego tak zrobiono? Myślę, że warto się też i nad tym aspektem sprawy zastanowić.

Nie doceniono roli prezydenta?

Pan prezydent i jego współpracownicy chcą budować silne państwo. I myślę, że cały PiS też chce tego samego.

Pan prezes Kaczyński słusznie zauważył, że nie mamy mieć sztucznego państwa, tylko prawdziwe. Więc prawdziwe państwo, póki co, ma taką konstytucję, jaką ma: dobrą, złą, wszystko jedno, ale ma jakąś i jest w niej urząd prezydenta, który ma istotny wpływ na legislację i odpowiada także za jakość wymiaru sprawiedliwości.

A ta reforma tego nie gwarantowała. Z prezydentem jej nie skonsultowano, nie porozumiano się, nie robiono tego razem. Przecież powinniśmy razem tę kwestię omówić, powinny być spotkania. Od pół roku powinniśmy wspólnie pracować. A nikt o niczym nie mówił.

Prezydent zapowiedział, że za dwa miesiące przedstawi swój projekt. Czy do tego czasu te złe emocje wygasną?

Mam nadzieję, że wygasną, aczkolwiek z emocjami jest to bardzo różnie. Trzeba uważać, gdy się je rozpętuje, bo trudno przewidzieć, co czasami się z nimi może dziać. Jednak mam nadzieję, że wszyscy się zastanowią, czy zamierzają burzyć nasz kraj, czy zamierzają go budować. Na pewno prezydent jest tą osobą, która popiera budowę silnego kraju i to chce robić wraz z rządem. Ale rząd musi uwzględniać instytucję prezydenta. I tu nie chodzi o pana Andrzeja Dudę, ale o instytucję prezydenta. Tak jak prezydent musi uwzględniać instytucję rządu, instytucję ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Wszyscy byliśmy wielkimi zwolennikami powiązania tych dwóch stanowisk, bo naszym zdaniem było wskazane, żeby polityka karna państwa była prowadzona przez rząd, a nie przez korporację. Wszyscy jesteśmy też tego zdania, że sądownictwo powinno być niezależne, bo sędziowie muszą zachować status niezawisłych. Natomiast choć sądownictwo powinno być niezależne od rządu, to nie powinno być strukturą korporacyjną. Mieliśmy to właśnie likwidować.

Opozycja chce reformę traktować kosmetycznie, mimo że obywatele mają zupełnie inne zdanie i chcą głębokiej reformy. Ten obszar dyskusji, czy robimy, czy nie robimy, przeniósł się w tej chwili w obręb formacji, która w Polsce sprawuje władzę. Teraz kwestia już nie brzmi: „czy robić zmiany”, tylko „jak to zrobić, jak głęboko i kiedy”. Dyskusję toczą dzisiaj dwa ośrodki władzy w Polsce, a nie władza z opozycją. Niewiele się mówi o tej ciekawej sytuacji, która się wytworzyła po wecie prezydenta.

Jest to fenomenalna sytuacja. Jeżeli to wszyscy wszystko wytrzymamy, nie wpadniemy w tę idiotyczną histerię, to razem z Ministerstwem Sprawiedliwości, jego instytutami, uda nam się stworzyć niezależne od rządu sądownictwo i wyrzucimy z wymiaru sprawiedliwości to całe towarzystwo, któremu należy się to już od dawna.

Pomysł powołania izby dyscyplinarnej w Sądzie Najwyższym jest dobry i panu prezydentowi to się podoba. Jest jeszcze jeden pomysł, na którym mnie osobiście bardzo zależy i który też jest pomysłem bardzo dobrym. Chodzi o utworzenie instytucji apelacji nadzwyczajnej dla szczególnie pokrzywdzonych przez wymiar sprawiedliwości, żeby istniała trzecia instancja jako nadzwyczajny środek merytorycznego rozpatrywania sprawy od jej początku, nie tylko z punktu widzenia formalnego. Sędzia Janusz Wojciechowski walczy o to już od wielu lat. To jest bardzo dobry i ważny pomysł. Obecnie funkcjonuje tylko dość wąsko pomyślana kasacja. Jednym słowem, zostanie poprawiona ustawa o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa. Z grubsza poprawki w KRS dotyczą tego, aby członków KRS nie mogła obsadzać tylko jedna partia, jeśli nie ma konstytucyjnej większości, ale żeby choć trochę można to było spluralizować i dopuścić jeszcze inne siły polityczne.

Pan prezydent zwrócił uwagę, że w obecnej ustawie stoi to w kolizji z konstytucją?

Oczywiście.

Komunikat, który wysłał pan prezydent w przestrzeń publiczną, jest wyraźny: róbmy wszystko, ale tak, żeby to odbywało się w ramach konstytucji. Widać tu wyraźną korespondencję z tym, co prezydent mówił w maju: zacznijmy od zmiany konstytucji. Czy tak należy rozumieć to, co płynie z Pałacu Prezydenckiego?

Myślę, że dokładnie o to chodzi. Dlatego jest ten pomysł, żeby pytać, jak i w których miejscach nasza konstytucja powinna być zmieniana. Gdzie ona wprowadza niejasności albo nie pozwala nam zmienić rzeczy, które, tak jak w wypadku wymiaru sprawiedliwości, zmienić powinniśmy. Taka sytuacja jest bowiem szkodliwa dla funkcjonowania państwa jako całości. A prezydent jest po prostu ogromnym państwowcem. I zawsze uważałam, że Prawo i Sprawiedliwość, a w szczególności jego prezes, też chce budować właśnie taką Polskę. Dlatego nie sądzę, żeby nie można było się porozumieć. Myślę, że po pierwsze powinniśmy przestać wszyscy histeryzować, tylko zabrać się wspólnie do roboty. Jest reforma i za dwa-trzy miesiące będzie jej dalszy ciąg. To, co było, naprawdę było nie do przyjęcia. Prezydent musiał zareagować. Ale idziemy do przodu.

Rozmawiał: Mariusz Pilis

Wywiad opublikowała i przeprowadziła PAP

PAP/MoRo

Wyróżniki pochodzą od redakcji WNET

Zofia Romaszewska – polska działaczka społeczna, uczestniczka opozycji demokratycznej w PRL. Razem z mężem Zbigniewem Romaszewskim współtwórczyni Biura Interwencyjnego KSS „KOR” i Radia „Solidarność”, od 2015 roku doradca społeczny prezydenta RP. Dama Orderu Orła Białego.

 

KE wszczęła postępowanie wobec Polski za reformę wymiaru sprawiedliwości. Waszczykowski: Złe emocje w kontaktach z UE

KE rozpoczęła postępowanie wobec Polski o naruszenie unijnych przepisów z powodu Ustawy o ustroju sądów powszechnych. Witold Waszczykowski: przywódcy europejscy pójdą po rozum do głowy i odpuszczą.

[related id=”32550″]Komisja Europejska wszczęła postępowanie przeciwko Polsce w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego, przesyłając wezwanie do usunięcia uchybienia w następstwie opublikowania w Dzienniku Ustaw w piątek 28 lipca br. ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych. Władze polskie mają miesiąc na odpowiedź na wezwanie do usunięcia uchybienia” – przekazała Komisja w wydanym komunikacie.

Jak poinformowała KE, pierwszy wiceprzewodniczący Komisji Frans Timmermans w piątek przesłał pismo do ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego, „ponownie zapraszając jego oraz ministra sprawiedliwości [Zbigniewa Ziobrę] na spotkanie w Brukseli w dogodnym dla nich terminie, aby powrócić do dialogu”.

W kontekście dialogu na temat praworządności zaznaczył, że „Komisja nadal wyciąga rękę do władz polskich w nadziei na konstruktywny dialog”.

[related id=”32543″]Wszczęcie przez KE postępowania wobec Polski sprawi, że przez kilka miesięcy w obustronnych stosunkach będzie dużo złych emocji i negatywnej atmosfery – ocenił w sobotę w wywiadzie dla wPolityce.pl szef MSZ Witold Waszczykowski. Pytany o konsekwencje, jakie może nieść dla Polski decyzja KE, stwierdził, że „przez kilka miesięcy w obustronnych stosunkach będzie dużo złych emocji i negatywnej atmosfery”. Jak mówił, „przywódcy europejscy pójdą po rozum do głowy i w którymś momencie odpuszczą”.

Według ministra Waszczykowskiego w sprawie wszczętego postępowania działania powinno podjąć przede wszystkim Ministerstwo Sprawiedliwości, bo w tym resorcie została przygotowana Ustawa o ustroju sądów powszechnych. „MSZ nie ma tu specjalnej roli do odegrania poza pewną rolą techniczną i instrumentalną” – dodał.

[related id=”32528″]Podkreślił, że „Ministerstwo Spraw Zagranicznych będzie odpowiadało zgodnie z argumentacją, jaką otrzyma z Ministerstwa Sprawiedliwości”.

Pytany, czy jest możliwe, że wobec Polski i Węgier zostanie uruchomiony „art. 7 traktatu unijnego, który dopuszcza sankcje”, zaprzeczył. „Nie jest możliwe, aby w stosunku do dwóch krajów zastosować tę samą procedurę” – oświadczył szef MSZ.

Jak dodał, „pozostaje jeszcze druga ścieżka”, jaką są „trybunały Unii Europejskiej”. „Komisja Europejska, Parlament Europejski bądź inna instytucja będzie wnosić sprawy do Trybunału. Ale ta procedura – jak mówił Witold Waszczykowski – jest długotrwała i toczy się wiele lat”.

PAP/MoRo

 

Wstępna decyzja Trybunału Sprawiedliwości UE o natychmiastowym nakazie wstrzymania wycinki w Puszczy Białowieskiej

Trybunał Sprawiedliwości UE podjął w piątek wstępną decyzję o natychmiastowym nakazie wstrzymania wycinki Puszczy Białowieskiej – poinformowała PAP rzeczniczka Trybunału Holly Gallagher.

Trybunał Sprawiedliwości UE podjął w piątek wstępną decyzję o natychmiastowym nakazie wstrzymania wycinki Puszczy Białowieskiej – poinformowała PAP rzeczniczka Trybunału Holly Gallagher. Dodała, że jest to środek tymczasowy.
Rzecznik Ministerstwa Środowiska Aleksander Brzózka powiedział, że do resortu nie wpłynął żaden oficjalny dokument w tej sprawie. „Jak tylko taki dokument otrzymamy, to oczywiście odniesiemy się do niego” – napisał w oświadczeniu.

Z kolei, polski dyplomata w Brukseli powiedział PAP, że decyzja Trybunału Sprawiedliwości UE oznacza, że jeśli Polska nie wstrzyma wycinki w Puszczy Białowieskiej, to grożą nam kary. Źródło dodało, że jak dotąd stałe przedstawicielstwo RP w Brukseli nie otrzymało oficjalnej decyzji Trybunału.

„Z prawnego punktu widzenia, w momencie odebrania decyzji musimy natychmiast wstrzymać wycinkę. W uproszczeniu mówiąc, jeśli tego nie zrobimy, grożą nam kary finansowe: Komisja Europejska może uruchomić wtedy procedurę o naruszenie prawa unijnego, potem sprawa może trafić do Trybunału i w ostatecznym rozrachunku grożą nam kary finansowe” – powiedziało źródło.

Polska ma do 4 sierpnia czas na reakcję na zarzuty Komisji Europejskiej
Źródło PAP przypomniało, że zgodnie z wcześniejszą decyzją Trybunału, Polska ma do 4 sierpnia czas na reakcję na zarzuty Komisji Europejskiej wobec wycinki. „Dziś Trybunał wydał tymczasową decyzję o natychmiastowym nakazie wstrzymania wycinki, a po otrzymaniu odpowiedzi Polski, Trybunał podejmie decyzję, czy podtrzymuje swoją dzisiejszą decyzję, czy też nie” – podało źródło.

Trybunał Sprawiedliwości UE dał Polsce czas do 4 sierpnia na odpowiedź w sprawie wycinki w Puszczy Białowieskiej po tym, gdy Komisja Europejska złożyła wniosek, by podjął decyzję o zablokowaniu wycinania drzew. Ministerstwo Środowiska zapewniło we wtorek, że prześle odpowiedź w terminie.

„Jesteśmy gotowi do tego, by przedstawić nasze argumenty przed Trybunałem. Działania w puszczy prowadzone przez resort, a także Lasy Państwowe wynikają z prawa krajowego, europejskiego oraz wiedzy i ponad 100-letniego dorobku polskich leśników. Polska jako państwo członkowskie UE zobowiązało się do przestrzegania prawa i prowadzenia obszarów Natura 2000. Dlatego musimy o nie dbać; należy także powstrzymać proces ich zanikania” – powiedział we wtorek Brzózka.

KE:  środki tymczasowe są wykorzystywane przez Trybunał jedynie w wyjątkowych przypadkach
KE poinformowała również we wtorek PAP, że środki tymczasowe są wykorzystywane przez Trybunał jedynie w wyjątkowo nagłych i poważnych przypadkach. „Zmuszają one państwo członkowskie do powstrzymania się od działań powodujących poważne i nieodwracalne szkody przed wydaniem orzeczenia. Komisja uważa, że pilność tej sytuacji wymaga takich wyjątkowych środków. Wycinka trwa w Puszczy Białowieskiej, a w momencie naszej rozmowy dokonywane są tam nieodwracalne zniszczenia przy użyciu ciężkich maszyn” – powiedział we wtorek PAP rzecznik KE Enrico Brivio.

KE pod koniec kwietnia podjęła decyzję o przejściu do drugiego etapu prowadzonej od ubiegłego roku procedury przeciwko Polsce. Bruksela skierowała do Warszawy wezwanie do usunięcia uchybienia, domagając się przestrzegania unijnych przepisów z dyrektywy ptasiej i siedliskowej. Polska dostała krótszy niż zazwyczaj czas na odpowiedź; wynosił on miesiąc, a nie dwa, jak zwykle. Przedstawiciele KE tłumaczyli, że wynika to z tego, że sytuacja jest pilna.

Polska odpowiedziała na kwietniowe wezwanie Komisji 26 maja. Resort środowiska zapewniał, że działania prowadzone w Puszczy Białowieskiej wynikają z prawa krajowego i europejskiego – w tym m.in. z przepisów dyrektyw siedliskowej i ptasiej, które mają na celu powstrzymanie utraty siedlisk i gatunków cennych dla UE.

KE zarzuca Polsce naruszenie niektórych przepisów dyrektywy siedliskowej (w sprawie ochrony siedlisk przyrodniczych i dzikiej flory i fauny) oraz dyrektywy ptasiej (w sprawie ochrony dzikiego ptactwa); obie dyrektywy są podstawą europejskiego programu Natura 2000.

„Ponieważ wyrąb w puszczy jest już obecnie prowadzony i obejmuje usuwanie stuletnich i starszych drzew oraz działania w siedliskach, które powinny być ściśle chronione zgodnie z planem zadań ochronnych dla obszaru Natura 2000, Komisja przekazuje obecnie ostateczne ostrzeżenie” – podkreślono w kwietniowym komunikacie KE.

PAP/MoRo

„Niemieccy kaci – polskie ofiary” – wystawa upamiętniająca Powstanie Warszawskie. Można ją oglądać na ogrodzeniu PWPW

Ta wyjątkowa wystawa z okazji 73. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego została oficjalnie otwarta w piątek 28 lipca na historycznym ogrodzeniu Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych .

Ekspozycja składa się z koloryzowanych zdjęć z okresu Powstania Warszawskiego, przedstawiających walki powstańców, ich przebieg, a także osoby ofiar i zbrodniarzy wojennych oraz życie warszawiaków w tamtym czasie. Wystawa łączy historię i nowoczesność dzięki wykorzystaniu aplikacji na smartfony.

„Sześćdziesiąt sześć koloryzowanych fotografii o wielkości 2×3 m, z których każda symbolizuje Powstanie Warszawskie, zawisło na historycznym ogrodzeniu, pamiętającym obronę Reduty PWPW; w niektórych miejscach można jeszcze dostrzec przestrzeliny z okresu walk” – powiedział Piotr Woyciechowski, prezes Zarządu Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych SA.

„PWPW jest instytucją o prawie stuletniej historii; powstała 2,5 miesiąca po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1919 r. Wytwórnia jest i zawsze była ściśle związana z odradzającą się państwowością polską. Była związana z Warszawą, to tutaj, w kompleksie Sanguszki, udostępniano we wrześniu 1939 r. liczne schrony dla ludności cywilnej podczas bombardowań niemieckich. Najważniejszy epizod to obrona budynków PWPW w sierpniu 1944 r. podczas Powstania Warszawskiego, które przeszły do historii jako obrona Reduty PWPW”.

Upamiętnienie tych niezwykle ważnych dla Polski wydarzeń wpisuje się w misję Wytwórni. – Istnieje nieprawdopodobne zakłamanie na Zachodzie dotyczące historii Polaków w trakcie II wojny światowej. To jeden ze skromnych elementów próby prostowania naszej historii i dedykowania jej także turystom, którzy odwiedzają Warszawę – powiedział prezes Woyciechowski. – To odpowiedź na obecną sytuację pewnego hejtu i kłamliwej propagandy, z którą Polska i Polacy spotykają się, jeżeli chodzi o ich udział w II wojnie światowej, w szczególności pod nazwą polskie obozy śmierci bądź inkryminowanie takich pomówień, jak udział Polaków czy AK w tzw. holokauście”.

Wystawa wraz z towarzyszącą jej aplikacją „Reduta PWPW”, dostępna jest w dwóch wersjach językowych: polskiej i angielskiej. – Na planszach zostały zainstalowane tzw. beacony – niewielkie nadajniki sygnału radiowego. Po wgraniu do urządzenia przenośnego aplikacji można uzyskać szersze informacje na temat poszczególnych zdjęć i Powstania Warszawskiego” – powiedział Marcin Pachacz z firmy BlueBeacon.

Aplikacja jest skierowana do wszystkich użytkowników, mogą z niej korzystać również osoby niedowidzące i niesłyszące, ponieważ umożliwia powiększanie tekstu, a także ma wbudowany moduł lektora. – Możemy sprawdzić kierunek zwiedzania, a poprzez wybranie odpowiedniego artykułu możemy uzupełnić cały kontent i poszerzyć zwiedzanie o dodatkowe informacje” – dodał Pachacz.

Wystawę można oglądać przez najbliższe 3 miesiące na ogrodzeniu PWPW, okalającym budynki Wytwórni przy ulicach: Sanguszki, Zakroczymskiej, Rybaki i Wójtowskiej.

PAP

Zaprojektujmy polski paszport – trwa głosowanie na nowy dokument, który „ma stać się powodem do dumy”

Chcieliśmy oddać hołd tym wszystkim, którzy przelewali krew za wolność Polski – powiedział szef MSWiA Mariusz Błaszczak, inaugurując kampanię promującą wzór nowego paszportu z motywami narodowymi.

 

Im bliżej setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, tym częściej słyszymy o akcjach podejmowanych przez osoby angażujące się w życie społeczne, a także polityków, które mają na celu upamiętnić to ważne wydarzenie. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji pragnie stworzyć nowy wzór paszportu, który na swoich stronach wizowych będzie miał wizerunki graficzne najważniejszych dla odzyskania niepodległości motywów: postaci, wydarzeń, miejsc i symboli. W tym celu już w 2016 roku zostało powołane grono ekspertów, składające się z historyków, grafików i przedstawicieli służb mających na co dzień do czynienia z weryfikacją autentyczności dokumentów.

Teraz MSWiA zaprasza do współtworzenia tego nowego dokumentu przez głosowanie na sześć spośród 13 zaproponowanych motywów. Głosować mogą wszyscy obywatele.

„Każdy z nas po wejściu na stronę internetową zaprojektujpaszport.gov.pl może oddać swój głos na osobę, wydarzenie lub symbol związany z odzyskaniem niepodległości” – powiedział minister Mariusz Błaszczak, zapewniając, że sam też już oddał głos, wybierając orzełka legionowego.

 

Swoje poparcie można wyrazić dla grafiki przedstawiającej: Eugeniusza Kwiatkowskiego, Gabriela Narutowicza, ks. Ignacego Skorupkę, gen. Józefa Hallera, Kopiec Czynu Niepodległościowego, gen. bryg. Marię Wittek, obraz Jacka Malczewskiego „Polonia”, Order Odrodzenia Polski, wspomniany przez ministra orzełek legionowy, Ostrą Bramę, pieczęć Rzeczypospolitej z 1919 roku, pomnik Powstańców Śląskich na górze św. Anny, Władysława Grabskiego.

Każdą z propozycji omówił prof. Wiesław Wysocki, stwierdzając na zakończenie: „Tak jak narody mają charakter, tak wreszcie paszport polski będzie miał duszę”.

 

Oprócz motywów, na które można głosować, zostało wybranych 13 motywów stałych, które również zostały wymienione podczas konferencji. Wśród nich znajdą się m.in.: Bitwa Warszawska, Grób Nieznanego Żołnierza, Józef Piłsudski, Roman Dmowski, Ignacy Paderewski.

 

Na sześć motywów nowego paszportu można oddawać głos codziennie od 28 lipca do 10 września bieżącego roku. Nowy wzór dokumentu wejdzie w życie 1 stycznia 2018 roku – w tym roku ważność straci 1,3 mln paszportów, ale każdy będzie mógł zgłosić chęć wymiany paszportu na nowy.

W przygotowaniu projektu paszportu na 100-lecie niepodległości z MSWiA współpracuje Instytut Pamięci Narodowej i Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych

WJB

Szef Kancelarii Prezydenta Krzysztof Szczerski nazwał słowa prezesa PiS dla Telewizji Trwam dobrym sygnałem

Słowa prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego zachęcające do wyciszenia emocji to dobry sygnał, który wychodzi naprzeciw oczekiwaniom prezydenta i dlatego powinny być dobrze przyjęte – powiedział polityk.

Do słów Jarosława Kaczyńskiego dla TV Trwam o reformie sądownictwa odniósł się w piątek w rozmowie z PAP szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski. Wyjaśnił, że prezydent pozostaje przywiązany do idei głębokiej i skutecznej reformy wymiaru sprawiedliwości. „Dlatego, jak podkreślał, z ubolewaniem przyjął fakt, że zarówno procedowanie, jak i treść przedłożonych mu ustaw […] nie dawały gwarancji dobrej jakości tej reformy, co spowodowało jego decyzję o ich zawetowaniu” – powiedział szef Kancelarii Prezydenta.

– Naszym wspólnym zadaniem jest teraz odbudowa spójności i siły zwolenników „dobrej zmiany” i zapewnienie realizacji wspólnego celu, jakim jest reforma naszego państwa. Mam nadzieję i przekonanie, że jest to możliwe i tej pracy teraz warto się poświęcić – podkreślił Krzysztof Szczerski.

PAP/MoRo

Ks. Duszkiewicz: Pseudoekolodzy walczą z człowiekiem. Błędna kwalifikacja Puszczy Białowieskiej przez UNESCO

Dzień 31. z 80 / Białowieża / Poranek WNET – Gdy ustalano strefę UNESCO, popełniono straszny błąd, bo zakwalifikowano Puszczę Białowieską jako obiekt przyrodniczy, a to godzi w miejscową ludność.

– Tutaj pseudoekolodzy walczą z człowiekiem. Są tacy, którzy się mnie pytają, po co ksiądz tu jest, po co się miesza. Mieszam się, bo tam, gdzie jest walka z Panem Bogiem, z wartościami, a przede wszystkim z zamysłem Pana Boga o stworzeniu, tam musi włączyć się kapłan i musi bronić ewangelii – powiedział ksiądz Tomasz Duszkiewicz, kapelan Dyrekcji Lasów Państwowych, który pochodzi z Sarnak nad Bugiem, koło Serpelic.

Tomasz Wybranowski przypomniał wszystkim, którzy chcieliby wykluczyć osoby duchowne z życia społecznego, że przecież każdy jest obywatelem, a więc ksiądz też. – Wykluczanie pewnych osób, pewnych grup z życia społecznego jest dyskryminacją, ale również faszyzmem – powiedział i zacytował przy tym słowa Marka Borowskiego, że „wykluczanie to przeniesienie pewnych faszystowskich praktyk kolonialnych w nasze rozwiązania”.

„Czyńcie sobie ziemię poddaną” – kapelan przypomniał leśnikom słowa z Księgi Genesis Starego Testamentu, które Pan Bóg powiedział człowiekowi i wskazał w ten sposób hierarchię wartości, która jest następująca: Pan Bóg, który jest naszym Bogiem; człowiek, który jest najpiękniejszym dziełem stworzenia Pana Boga, istotą rozumną, mającą duszę i wolną wolę; zwierzęta, przyroda, wszystko to, co nas otacza.

Przyroda jest dana człowiekowi przez Pana Boga po to, aby z niej korzystać. Oczywiście według rozumu, nie robiąc nikomu krzywdy – uważa ksiądz Duszkiewicz.

Mieszkańcy tych terenów w sporze o Puszczę Białowieską w większości popierają działania ministra środowiska. Z poparciem wystąpili też duchowni katoliccy i prawosławni z powiatu hajnowskiego.

– Oni tak naprawdę poparli człowieka, który tu od wieków przebywał – powiedział ksiądz Duszkiewicz, który podkreślił, że gdy ustalano na tym obszarze strefę UNESCO, popełniono straszny błąd, gdyż zakwalifikowano Puszczę Białowieską jako obiekt przyrodniczy. Godzi to w miejscową ludność, ponieważ Puszcza nie jest obiektem przyrodniczym, ale kulturowo-przyrodniczym.

Przypomniał, że Puszcza Białowieska i jej okolice to wytwór ludzi, którzy od wieków mieszkali na tych terenach, gospodarowali, sadzili lasy, kosili łąki itd. Jego zdaniem zakwalifikowanie Puszczy Białowieskiej przez UNESCO jako obiektu tylko przyrodniczego to „kulturalne powiedzenie, że ludzie nic tutaj nie zrobili i mogą się stąd wynosić, a przecież ten obiekt powstał dzięki tym ludziom”.

[related id=”32338″] – My, włączając się w ochronę, pomagając leśnikom, chcemy pokazać światu, że tak piękny obiekt powstał dzięki działalności miejscowej ludności i za to powinniśmy tym ludziom na szyjach wieszać medale, a tymczasem przyjeżdżają tutaj pseudoekolodzy i tych ludzi obrażają, szkalują, chcą wypędzić z tej ziemi – powiedział ksiądz Tomasz. Zresztą on sam również miał przejścia z „ekologami”, którzy zablokowali dojazd do jego domku letniego.

– Wezwano policję i powiedziano, że ich rozjeżdżam. A ja kulturalnie zatrzymałem się i pytałem, dlaczego nie mogę wjechać do swojego domu – skarżył się kapelan leśników. – Jest to łamanie prawa, bo przecież każdy ma prawo dojechać do własnego domu i w nim żyć – twierdzi ksiądz Duszkiewicz.

Korzystając z możliwości, podziękował na antenie wszystkim leśnikom, którzy pracują na terenie Puszczy Białowieskiej, bronią polskiej nauki i bronią godności człowieka.

MoRo

Chcesz wysłuchać całego Poranka Wnet, kliknij tutaj

 

Mieczysław Gmiter: Mamy nadzieję, że ta chora sytuacja, która jest wokół Puszczy Białowieskiej, ulegnie zmianie

Dzień 31. z 80/ Poranek WNET/ Białowieża – Przekazy medialne o sytuacji w Puszczy Białowieskiej rozgłaszane na świecie i w Polsce są przekłamane. Zamiast się spierać, trzeba szybko zacząć działać.

O sytuacji w Puszczy Białowieskiej w dzisiejszym Poranku Wnet Tomasz Wybranowski rozmawiał z Mieczysław Gmiterem, byłym burmistrzem Hajnówki reprezentującym Społeczny Ruch Obrońców Puszczy Białowieskiej.

Zdaniem gościa nie trzeba wiele zrobić, aby sytuacja w Puszczy się poprawiła, niestety nagonka trwa. Gorąca atmosfera jest podtrzymywana przez tych wszystkich, którzy chcą zaszkodzić obecnemu rządowi i jego działaniom. Atakowany jest minister środowiska prof. Jan Szyszko. Wykorzystywane są przy tym wszystkie dostępne środki.

Puszcza Białowieska jest obecnie w stanie klęski ekologicznej. Jest to ogromna tragedia. Dla okolicznej ludności teraz najważniejsze jest jej ratowanie. Spory polityczne zostały odłożone na bok, a większość ludności popiera działania podjęte przez ministra Szyszkę. Wszyscy chcieliby, żeby Puszcza wróciła do stanu sprzed dziesięciu lat. [related id=32338]

– Od wieków mieszkańcy tej ziemi żyli wokół puszczy, współdziałali z tą puszczą, dbali o tę puszczę, sadzili drzewa w tej puszczy. To nieprawda, że jest to puszcza pierwotna, las naturalny, bo zawsze żył tu człowiek. Ostatnie badania wykazały, że na terenie Puszczy Białowieskiej były pola uprawne.

Gość Poranka zauważył, że Polaków dzielą poglądy polityczne, co przenoszą na spór dotyczący Puszczy. Nie powinni tego robić, ponieważ jest ona częścią Rzeczypospolitej.

Mieczysław Gmiter zaapelował do osób, które – jak minister Jan Szyszko – uważają, że dalsza bierna obrona doprowadzi do zaniku Puszczy, aby – tak jak czynią to „ekolodzy” – wysyłały pisma do Fransa Timmermansa, wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej, na jego adres frans-timmermans-contact@ec.europa.eu.

Całego Poranka można posłuchać tutaj. Wywiad z Mieczysławem Gmiterem znajduje się w części czwartej.

MW

 

Co uniemożliwiło szybkie reagowanie na rozwój kornika? Co by było, gdyby zostawić Puszczę Białowieską samą sobie?

Dzień 31. z 80 / Białowieża / Poranek WNET – O tym, czy w Puszczy Białowieskiej potrzebne są wycinki oraz co ma wspólnego leśnik z konserwatorem zabytków – w dzisiejszej rozmowie w Radiu WNET.

W pierwszej części nadawanego z Białowieży Poranka WNET Tomasz Wybranowski rozmawiał z profesorem Rafałem Paluchem, pracownikiem Instytutu Badawczego Leśnictwa, i z Bartoszem Nowosadką, nauczycielem z Technikum Leśnego w Białowieży. Goście opowiadali o przyczynach gradacji kornika drukarza w Puszczy Białowieskiej oraz o prawnych ograniczeniach uniemożliwiających leśnikom skuteczne przeciwdziałanie jego rozwojowi.

Czy w ogóle wycinki są potrzebne? Zdaniem gości, w części Puszczy są one niezbędne, w innych tylko potrzebne. Wycinki konieczne są tam, gdzie drzewa zaatakowane przez kornika zagrażają ludziom, a więc przede wszystkim przy drogach i szlakach turystycznych. Z kolei wycinki potrzebne są tam, gdzie są „świeże wgryzy” kornika – czyli tam, gdzie dopiero zadomawia się w nowych świerkach.

Są też miejsca, w których zgodnie z prawem zakazane są jakichkolwiek wycinki – drzewostany tzw. naturalne, drzewostany ponadstuletnie oraz parki narodowe i w rezerwaty. [related id=32338]

Gradacja kornika pojawiła się w 2012 r. i nasila się. Tym, co uniemożliwia walkę z nią, jest wprowadzona w 2012 roku definicja drzewostanu ponadstuletniego. Aby dany drzewostan uznać za „ponadstuletni” wystarczy, że jest w nim 10% drzew starych. Przy czym liczy się nie powierzchnia lub ilość drzew, ale ich tzw. miąższość, czyli objętość masy drzewnej w danym drzewostanie. W praktyce często wystarcza, że w danej uprawie będzie dziesięć starych dębów, a cały ten drzewostan zostanie uznany za ponadstuletni.

Gdy pojawia się kornik w takich drzewostanach, leśnicy nie mogą podejmować odpowiednich działań. W innych drzewostanach ich możliwości reagowania ogranicza zmniejszony o połowę w planie urządzenia lasu z 2012 r. limit pozyskania drewna.

Co się stanie, jeśli pozostawić Puszczę Białowieską samą sobie? Drzewostany świerkowe to około 25% całej Puszczy. W krótkim czasie już ich wtedy nie będzie albo pozostanie bardzo mało.

Goście Poranka podsumowali rozmowę stwierdzeniem, że warto przyjechać do Puszczy Białowieskiej i zobaczyć na miejscu, jak wygląda sytuacja. Zbyt wiele osób wygłasza na jej temat kategoryczne sądy, w ogóle wcześniej tutaj nie będąc. Porównali też pracę leśnika do pracy konserwatora zabytków.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy w dzisiejszym Poranku WNET w części pierwszej.

JS

Czy człowiek jest największym wrogiem przyrody? Spór o kornika drukarza w Puszczy Białowskiej sporem filozoficznym?

Dzień 31. z 80 / Białowieża / Poranek WNET – O przyczynach gradacji kornika w Puszczy Białowieskiej oraz o filozoficznym i politycznym podłożu protestów ekologów i opozycji w rozmowie z Janem Szyszką.

[related id=”32504″]Tomasz Wybranowski, prowadzący Poranek WNET ze studia w Białowieży, rozmawiał z ministrem środowiska prof. Janem Szyszką. Głównym tematem rozmowy był oczywiście spór o działania podejmowane przez Ministerstwo Środowiska i leśników na terenie Puszczy Białowieskiej w związku z gradacją (czyli masowym mnożeniem się) kornika drukarza.

Opozycja ma – według gościa Radia WNET – „krótką pamięć”, jeśli chodzi o zaniechania w gospodarce leśnej w czasach, gdy rządziła koalicja PO i PSL. Przyczyną jest – jak to określił – „uległość wobec pewnej myśli filozoficzno-politycznej, która związana jest z układem liberalno-lewackim”. Według tej filozofii największym wrogiem zasobów przyrodniczych jest człowiek, a „najwyższą formą ich ochrony jest niewycinanie drzew i niezabijanie zwierząt”. Tę koncepcję realizuje totalna opozycja i ta koncepcja była też realizowana za czasów poprzedniego rządu.

Gradacja kornika drukarza rozpoczęła się w latach 2010-12. Dopiero za rządów PiS zaczęto jej przeciwdziałać. Miejscowi leśnicy doskonale znają historię drzewostanów w Puszczy Białowieskiej i wiedzą, że gdyby pozwolono im działać i wyciąć zainfekowane (zaatakowane przez kornika) drzewa, kontrolowana mogłaby być populacja tego gatunku i nie pojawiłyby się setki czy nawet tysiące hektarów zamarłych drzewostanów. Do tego właśnie doprowadziła ideologia pod hasłem „Nie wycinaj, nie zabijaj – to jest najlepsza forma ochrony”.

[related id=”32404″]Zasoby przyrodnicze trzech nadleśnictw gospodarczych w Białowieży mają swoją historię użytkowania. Były – jak to powiedział minister – „robione ręką człowieka”. Pozbawione działalności gospodarczej zareagowały, powracając do kornika. Może on mieć nawet cztery generacje w ciągu jednego roku. Dlatego nieusunięcie trzydziestu paru zarażonych drzew miało taki skutek, że każde z nich zarażało ok. trzydziestu kolejnych drzew. W efekcie już po pierwszym roku zarażonych zostało kilkanaście tysięcy drzew. Teraz jest ich już ok. 1,3 miliona.

– Te drzewa trzeba za wszelką cenę usunąć, żeby zahamować proces erupcji jeszcze w tym roku – twierdzi Jan Szyszko.

Dlaczego nie ma rozmowy na argumenty? Zdaniem ministra Szyszki jest to wynik wcześniej wspomnianej filozofii, że człowiek jest największym wrogiem przyrody oraz chęci zatarcia dowodów przestępstwa względem gospodarki i przyrody, jakim był brak reakcji na gradację kornika.

Drzewostany białowieskie („zrobione ręką człowieka”) minister Szyszko porównuje je do krajobrazów Polski południowej – szachownicy polskich pól. Trzeba je chronić. Pytanie jak. Oczywiście przed człowiekiem. Co się wtedy stanie? Wszystko zarośnie. Minister środowiska objaśnia to też na przykładzie rzeki Rospudy. Postanowiono chronić ją przed człowiekiem i obwodnicę Augustowa wybudowano gdzie indziej. Gdy człowiek przestał teren Rospudy wykorzystywać, jak to było wcześniej, gatunki, które miały być chronione, „oczywiście zginęły”.

[related id=32338]Jan Szyszko ocenia, że Polska jest liderem, jeśli chodzi o właściwe gospodarowanie zasobami przyrodniczymi, dzięki czemu „mamy najlepszą bioróżnorodność”. Przy czym chodzi o „tę bioróżnorodność, którą kształtował człowiek przez użytkowanie zasobów przyrodniczych”.

W audycji mowa była także o niedawnym otwarciu zaporowego zbiornika retencyjnego na Skawie – zbiornika Świnna-Poręba. Budowa trwała ponad 30 lat, a pierwsze jej plany pochodzą z 1919 r., uczestniczył w ich opracowywaniu prof. Gabriel Narutowicz.

Minister pochwalił się również tym, że udało mu się doprowadzić do uchwalenia nowego prawa wodnego. Oparte jest ono na rozwiązaniach z ustawy z 1922 r., które za wzór dla świata w zakresie gospodarowania wodami w systemie zlewniowym.

Rozmowy można wysłuchać w części szóstej dzisiejszego Poranka WNET.

JS