Irena Śniadkowska o mieście królewskim Augustowie. Bolesne karty historii – Obława Augustowska, tzw. Mały Katyń

Dzień 36. z 80 / Augustów / Poranek Wnet – Wiele lat pracowaliśmy wspólnie ze wszystkimi przewodnikami PTTK nad tym, żeby o Obławie Augustowskiej usłyszał cały świat – powiedziała Irena Śniadkowska.

 

Augustów to miasto założone przez Zygmunta Augusta. Gród nad Nettą i dziewięcioma jeziorami to również najpiękniejsze zachody słońca, jakie można zobaczyć. Radio Wnet dzisiaj nadawało spod Kolumny Zygmunta, Zygmunta Augusta w mieście królewskim Augustowie.

– Miło mi państwa gościć w roku jubileuszowym, bowiem mamy 460-lecie założenia Augustowa. Dokładnie 17 maja 1557 roku król Zygmunt August założył moje piękne miasto – powiedziała pani Irena Śniadkowska, przewodnik PTTK, gość Wojciecha Jankowskiego w Poranku Wnet z Augustowa. Przypomniała, że lokowanie miasta w tym miejscu związane jest z romantyczną historią.

Legenda mówi, że właśnie tam król Zygmunt August umówił się z Barbarą Radziwiłłówną na pierwszą schadzkę. Jak zaznacza nasza przewodniczka, mit mija się z faktami, ale jak to bywa z legendami, i tam „można odnaleźć ziarenko prawdy”.

– Augustów to dawne tereny Jadźwingów, którzy urzędowali tutaj do XIII wieku, my jesteśmy ich potomkami – powiedziała goszcząca w Poranku Wnet przewodniczka PTTK, która wyjaśniła, że wiele osób mieszkających na północ od Augustowa, na terenie Suwalszczyzny czy obwodu Kaliningradzkiego, czuje się potomkami Jadźwierzy. W okresie późniejszym, jako że miasto było położone na szlaku z Wilna do Krakowa, było to typowe miasto handlowe. W okresie międzywojennym do Augustowa przyjeżdżał prezydent Mościcki, który gościł w klubie oficerskim położonym nad jeziorem Białym.

– W tym roku będziemy obchodzili 100-lecie osiedlenia się na tych terenach ułanów krechowieckich, którzy przybyli tu po wojnie polsko-bolszewickiej i przyczynili się do rozwoju tych ziem – powiedziała Śniadkowska. Przypomnijmy, że ułani krechowieccy to formacja mająca swój początek w Legionie Puławskiego, który walczył przeciw Niemcom po stronie Rosji podczas I wojny światowej. Formacja została utworzona przez Polski Komitet Narodowy, a swoją nazwę zawdzięcza bitwie pod Krechowcami, gdzie 24 lipca 1917 roku stoczyła zwycięską bitwę z oddziałami bawarskimi. W trakcie walk w wojnie polsko-bolszewickiej wielokrotnie walczyła przeciwko I Armii Konnej Budionnego.

Mały Katyń, czyli Obława Augustowska

Po II wojnie światowej w lipcu 1945 roku na terenie Puszczy Augustowskiej i jej okolic miała miejsce pacyfikacja zwana Obławą Augustowską, która do historii przeszła również pod mianem „małego Katynia”. Wymordowano wówczas około 600 osób (jak podaje IPN) – do tej pory nieznane jest miejsce ich pochówku. Możliwe, że miejsce stracenia i wiecznego spoczynku pomordowanych znajduje się w pobliżu granicy, po stronie białoruskiej. Pewne jest, że zamordowano ich przy akceptacji najwyższych sowieckich władz politycznych, to jest samego Stalina.

W trakcie obławy oddziały sowieckie przetrząsały lasy i wsie, aresztując podejrzanych o kontakty z polską partyzantką niepodległościową. Nie znamy dokładnie ani daty początkowej, ani końcowej operacji – najczęściej datuje się ją między 12 a 28 lipca. W sumie zatrzymano kilka tysięcy osób, część z nich więziono i poddawano brutalnemu śledztwu.

– Wiele lat pracowaliśmy wspólnie ze wszystkimi przewodnikami PTTK nad tym, żeby o Obławie Augustowskiej usłyszał cały świat – powiedziała Irena Śniadkowska, dla której wydarzenia sprzed ponad 70 lat są bardzo bolesne.

– Okrutnego mordu dokonali Sowieci na ludności cywilnej – mówiła. Jej zdaniem Sowieci wyciągali z domów młodych ludzi, zadając im pytanie, czy słyszeli o partyzantach, i na tej podstawie zabierano ludzi. Po kolei, dom za domem – w Augustowie, Mikaszówce i Gibach, gdzie dziś stoi memoriał poświęcony wszystkim tym, którzy zginęli w Obławie Augustowskiej.

– Wiemy, jak wyglądała obława, nieznane jest miejsce pochówku około 600 osób i czy w ogóle te osoby zostały pochowane – powiedziała Irena Śniadkowska. Przypomniała, że siedziba ówczesnej UB była na dzisiejszej ulicy 3 maja i tam przywożono ludzi na przesłuchania i wielu z nich już do domów nie powróciło. Problemy z ustaleniem, co działo się latem 1945 roku, wynikają również z tego, że „Rosja odmawia udostępnienia Polsce materiałów źródłowych o sowieckiej zbrodni z lipca 1945 roku”.

Informacje na temat Obławy Augustowskiej znajdziemy na stronie  KLUBu HISTORYCZNego IM. ARMII KRAJOWEJ W AUGUSTOWIE. Jego działaczami są państwo Danuta i Wojciech Kaszlejowie, którzy wiele zrobili, aby prawda ujrzała światło dzienne.

W artykule zamieszczonym na stronie Klubu Historycznego Danuta Kaszlej twierdzi, że ofiar było nawet ponad tysiąc. A w trakcie działań „zatrzymano i poddano brutalnemu śledztwu ponad siedem tysięcy ludzi, w tym starców, kobiety i nieletnich. (…) Wśród ofiar odrębną kategorię stanowili zabici w trakcie przeprowadzania obławy i polegli w walce z bronią w ręku”.

[related id=”33090″]- W tej chwili znamy 60 miejsc pochówku, ale niestety w znacznej części znajdują się one po stronie białoruskiej, na Grodzieńszczyźnie, a Białorusini niekoniecznie chcą z nami współpracować (…), jak również na terenie Obwodu Kaliningradzkiego – powiedziała pani Śniadkowska. W latach 90. szacowano, że zaginionych w tej akcji jest około 600 ludzi, a do dziś ustalono już, że zaginionych jest ponad 1000 osób, i „ta liczba stale wzrasta”, a ponad dwa tysiące zabitych. Przypomniała, że w 2015 roku wyszła książka Teresy Kaczorowskiej pod tytułem „Obława Augustowska”.

– Augustowiacy od zawsze wiedzieli o Obławie Augustowskiej, takiej okrutnej rzezi, i ciężko nam było pogodzić się z tym – powiedział nasz gość, wspominając, że w domach się o tym mówiło szeptem i w taki sposób dowiedziała się o tym od swoich dziadków. W czasach komuny bardzo ciężko było o tym mówić, ale pamięć nie ginęła.

– W mojej rodzinie akurat nie ma ofiar Obławy Augustowskiej, ale w rodzinach moich przyjaciół są – powiedziała na zakończenie.

Zachęciła do przyjazdu do Augustowa, bo tu się człowiek „najpiękniej resetuje”, o czym najlepiej wiedział Karol Wojtyła, który o swojej nominacji kardynalskiej dowiedział się właśnie na jeziorach augustowskich. Więcej w Poranku Wnet.

MoRo

Chcesz wysłuchać poranka Wnet, kliknij tutaj

Wywiad z Ireną Śniadkowską w części pierwszej Poranka Wnet.

Witold Soiński o zesłaniu rodziny, trudnych początkach życia w Kazachstanie oraz działalności Solidarności w Szczecinie

Dzień 36. z 80 / Augustów / Poranek WNET – W porannej audycji fragment rozmowy ze współzałożycielem komitetu strajkowego w Stoczni Remontowej PARNICA. Cała rozmowa ukaże się w „Kurierze Wnet”.

Witold Soiński urodził się w Augustowie. Został wraz z rodziną zesłany przez Sowietów do Kazachstanu. Po powrocie do Polski w czasach PRL był działaczem opozycyjnym, uczestniczył w strajkach w Stoczni Szczecińskiej w 1970 r., a w latach 80. działał w Solidarności. Opowiedział Radiu WNET o swoich przeżyciach.

W pierwszej części Poranka Witold Soiński mówił o wywózce z Polski i trudnych początkach życia w Kazachstanie. Podkreślił, że sam tego nie pamięta, jednak zna dokładnie z opowieści matki, babki i prababki. W 1940 roku ich dom został otoczony przez żołnierzy, którzy dali im 15 minut na pozbieranie rzeczy. Dzięki babce, która biegle władała językiem rosyjskim, udało się przekonać Rosjan, aby dali więcej czasu na spakowanie. Żołnierze poradzili też, żeby zabrali jak najwięcej ciepłych ubrań.

Wywiezieni z dworca w Augustowie w kwietniu, podróżowali sześć tygodni w bydlęcych wagonach po Rosji sowieckiej, aż trafili do północnego Kazachstanu. Jako zesłańcy dostali polecenie wybudowania sobie osiedla na stepie, co było dla nich niewykonalne, ponieważ pośród nich były prawie same kobiety z dziećmi i starcami. Ostatecznie w początkowym okresie zsyłki zamieszkali u kazachskiej rodziny.

Dzięki dokumentom przywiezionym z Polski matka Witolda Soińskiego otrzymała pracę jako dentystka. Pozwoliło to poprawić byt rodziny, ponieważ miała dostęp do spirytusu, za który „można było wszystko dostać”. Wymieniała go na cebulę i czosnek, który kazała dzieciom jeść, co uchroniło je od szkorbutu.

[related id=33090]W szóstej części Poranka opowieść Witolda Soińskiego przenosi się do czasów bardziej współczesnych. Działał on jako współzałożyciel komitetu strajkowego w Stoczni Remontowej PARNICA, tam też założył Solidarność. Wspominał, co się działo w Szczecinie w 1970 roku.

Zapytany o Okrągły Stół, powiedział, że z komunistami nie wolno się dogadywać, gdyż oni uznają tylko siłę i wykorzystają każdą słabość. Jego zdaniem mimo wszystko Okrągły Stół był potrzebny w tamtym czasie. W wolnej Polsce należało jednak zerwać wszystkie układy i pozbawić komunistów przywilejów.

Obecne działania rządu określił jako działania na rzecz Polski, aby była suwerenna i rządzona przez patriotów.

Cały wywiad z Witoldem Soińskim ukaże się w „Kurierze Wnet”.

Chcesz posłuchać Poranka, kliknij tutaj.

MW

Poseł Jacek Żalek: W sprawie weta prezydenta największą rolę odegrały ambicje i plany jego doradców

Dzień 36. z 80 / Augustów / Poranek WNET – W rozmowie z posłem PiS o tym, co zdecydowało, jego zdaniem, o wecie prezydenta, oraz o tym, jak może ono wpłynąć na wynik przyszłych wyborów prezydenckich.

Poseł Jacek Żalek uważa, że tym, czym dzisiaj żyją Polacy, nie jest zawetowanie przez prezydenta ustaw o Sądzie Najwyższym i o Krajowej Radzie Sądownictwa, ale poczucie satysfakcji i dumy ze zjednoczenia przy świętowaniu rocznicy powstania warszawskiego, czyli czasu, kiedy Polacy razem walczyli o wolność.

Jeśli chodzi o sprawę weta prezydenta, to poseł sądzi, że największą rolę odegrały w niej ambicje i plany doradców, a nie przekonanie o tym, że można coś zrobić lepiej. Weto oznacza zmianę strategii polegającą na tym, że prezydent wyjdzie na pierwszą linię frontu sporu politycznego. Nie jest to dobry pomysł, gdyż wybory prezydenckie mają charakter plebiscytowy. O zwycięstwie w nich decydują przede wszystkim głosy wyborców, którzy nie interesują się polityką.

Głosy ogółu wyborców poseł dzieli na trzy grupy: jedna trzecia to wyborcy obozu Okrągłego Stołu, jedna trzecia – obozu patriotycznego, pozostała cześć to ludzie bierni, których do oddania głosu przekonują raczej gesty i symbole. To o tę ostatnią grupę głównie zabiega się w wyborach prezydenckich. Aby być w tym skutecznym, trzeba stać raczej z boku politycznej walki. [related id=33090]

Same reformy wymiaru sprawiedliwości muszą być przeprowadzone, gdyż jest to ostatnia instytucja, która nie była reformowana od 1944 roku. Coraz częściej mówią o tym nawet przedstawiciele opozycji. Reformy te powinny być głębokie, więc muszą spotkać się z oporem zwłaszcza tej części środowiska sędziowskiego, która piastuje najważniejsze stanowiska w sądach i w Krajowej Radzie Sądownictwa. To oni tworzą koterię, która sprzeciwia się zmianom w sądownictwie. Jest to według posła skutek między innymi tego, że po wojnie do wymiaru sprawiedliwości trafiali ludzie po kilkumiesięcznych kursach, często niemal analfabeci.

Poseł zauważa jednak dobry efekt dyskusji o wymiarze sprawiedliwości. Wobec sędziów zaczyna się wyciągać konsekwencje dyscyplinarne. Okazuje się, że za czyny urągające powadze i godności stanowiska sędziego, jak kradzież 50 zł, można zostać ukaranym.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy z Jackiem Żalkiem w drugiej części Poranka WNET.

JS

 

 

 

Robert Hanisz: Dynamicznie rozwijająca się firma Ślepsk padła ofiarą swojego sukcesu, brakuje nam chętnych do pracy

Dzień 36. z 80 / Augustów / Poranek Wnet – Stocznia Ślepsk, według jej dyrektora, jest przede wszystkim realizacją marzeń tych, którzy chcieliby budować, projektować i mieć swój własny jacht.

Gościem dzisiejszego Poranka z Augustowa był Robert Hanisz, dyrektor stoczni jachtowej Ślepsk. W rozmowie z Wojciechem Jankowskim opowiedział o tym, jak prosperuje stocznia. Mimo wielkiej konkurencji na świecie jachty motorowe produkowane w stoczni Ślepsk docierają do Australii, Nowej Zelandii czy Japonii.

Polskie jachty są doceniane dzięki rozsądnym kosztom produkcji, które jeszcze przemysł w Polsce może zaproponować, oraz bardzo dobrej jakości wykonania, dużo lepszej niż na przykład w USA. Dzięki temu stocznia Ślepsk jest producentem, u którego składają zamówienia największe firmy globalne.

– Ciężka praca, dobra jakość i rozsądne koszty – podsumował sukces stoczni Robert Hanisz.

Jachtów wyprodukowanych w Ślepsku nie można kupić pod tą nazwą. Stocznia jest tylko producentem, do którego zgłaszają się klienci ze swoją wizualizacją, która jest później wdrażana w życie, zaczynając od modelu, a kończąc na dostawie do klienta. [related id=33090]

Dzięki ogromnemu zainteresowaniu polskimi jachtami firma Ślepsk cały czas się dynamicznie rozwija. W ubiegłym roku zatrudnionych w stoczni było 800 osób; obecnie jest ich 1200. Gwałtowny wzrost stanowi problem, ponieważ zaczyna brakować chętnych do pracy mimo atrakcyjnych wynagrodzeń oraz możliwości przyuczenia do zawodu.

Sytuację ratują pracownicy z Ukrainy, których obecnie jest już 200. Aby czuli się dobrze i komfortowo, w stoczni stosuje się dwujęzyczny system oznakowania. Gość Poranka podkreślił, ze między bajki należy włożyć stwierdzenie, że Ukraińcy zabierają miejsca pracy Polakom.

– My w każdej chwili jesteśmy w stanie zatrudnić ok. 120 osób – podkreślił Robert Hanisz – to mogą być pracownicy z Polski, z Ukrainy, z Białorusi, skądkolwiek – byle zechcieli z nami pracować.

Rynek jachtowy nie jest tani, ceny jachtów ze stoczni Ślepsk są okazjonalne dla zagranicznych klientów. Dla polskich klientów są one nadal wysokie.

Całego Poranka możesz posłuchać tutaj. Wywiad z Robertem Haniszem w części szóstej.

MW

 

Czy obchody rocznicy powstania warszawskiego na Powązkach to właściwy czas i miejsce na kazania polityczne?

Dzień 36. z 80 / Augustów / Poranek Wnet – Leszek Żebrowski o tym, jak Hanna Gronkiewicz-Waltz wykorzystuje uroczystości do celów politycznych, oraz o zakłamywaniu historii powstania przez GW.

Dzień po 1 sierpnia, który upłynął pod znakiem obchodów 73. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego, Antoni Opaliński rozmawiał w Poranku WNET z Leszkiem Żebrowskim, autorem wielu książek i artykułów o żołnierzach wyklętych, stosunkach polsko-żydowskich i o powstaniu warszawskim. Gość Poranka napisał m.in. książkę „Paszkwil Wyborczej. Michnik i Cichy o Powstaniu Warszawskim”. Dementuje w niej twierdzenia, zawarte w osławionym artykule Adama Michnika i Michała Cichego z 1994 r. „Polacy-Żydzi: czarne karty powstania”, o tym, że powstańcy warszawscy mieli mordować Żydów ocalałych z Holocaustu.

Gość Poranka uważa, że III RP obchodzi rocznicę powstania warszawskiego w taki sposób, jak należy, aczkolwiek są to już obchody spóźnione. Nie ma też takiej atmosfery, jaką Leszek Żebrowski pamięta z obchodów z lat 60., kiedy na Powązki przychodziło po 100 tysięcy, a pośród nich wielu powstańców w opaskach, z rodzinami. Dzisiaj w czasie uroczystości ciężko już wypatrzeć powstańców. [related id=”32854″]

Gdy wchodzi „piętno urzędowe”, oficjalne państwowe obchody, powstaje rozdźwięk, pojawiają się barierki oddzielające oficjeli, „bo tu Hanna Gronkiewicz-Waltz składa wieniec, ona musi być odseparowana, bo ktoś może jej coś powiedzieć, bo ona musi tam przejść, musi dojść, nie ma wtedy miejsca dla powstańców, nie ma miejsca dla ludzi (..) muszą się odbyć oficjalne uroczystości”. Dopiero jak dygnitarze „się zwiną”, uroczystość „jest dla wszystkich”. „Tak nie powinno być, oficjele powinni być na końcu, najmniej ważni, to nie jest tylko i wyłącznie ich święto i to nie jest święto dla nich, nawet przy najlepszych intencjach z ich strony”.

Antoni Opaliński zwrócił uwagę na to, że Hannie Gronkiewicz-Waltz „udało się” połączyć obchody rocznicy powstania z bieżącymi sporami politycznymi. Na to Leszek Żebrowski odrzekł, że „nie tylko jej się udało, ale że ona tylko po to przychodzi na takie uroczystości”. Podobnie jego zdaniem postępują inni politycy Platformy Obywatelskiej, np. burmistrzowie niektórych dzielnic Warszawy. „Oni uważają, że powstanie to jest ich rocznica, że to jest wydarzenie, które mówi o tym, co oni teraz robią, czego oni oczekują”. Chcą obchody rocznicowe całkowicie sobie podporządkować i upolitycznić.

Przy takich okazjach nie powinno się zabierać głosu na tematy polityczne. Prezydent może „na uroczystej sesji rady miasta wygłosić sobie kazanie polityczne, natomiast Cmentarz Powązkowski nie jest od tego”. To prezydent Gronkiewicz-Waltz między innymi jest odpowiedzialna za to, że ten cmentarz jest zaśmiecony, że do dzisiaj są tam pochówki komunistycznych generałów i stalinowskich sędziów, jakby nic się nie zmieniło. „To jest cmentarz we władaniu miasta i miasto przez tyle lat nic z tym nie zrobiło, Bierut jak leżał, tak leży, Gomułka jak leżał, tak leży, a my musimy koło nich chodzić”. Oni mają mauzolea, a dla powstańców zostają „dosłownie połówki grobów”. [related id=33090]

Leszek Żebrowski mówił także o sporach na temat powstania, szczególnie z lat 90., których dotyczy książka Jacka Stykowskiego „Kapitan 'Hal’. Kulisy fałszowania prawdy o PW ’44”. 2 sierpnia o 18:30 w Klubie Dziennikarza przy ulicy Foksal w Warszawie odbyła się jej promocja.

Autor jest synem jednego z wybitniejszych dowódców powstania warszawskiego, kapitana Wacława Stykowskiego „Hala”, który w sposób szczególny został spotwarzony, przede wszystkim przez „Gazetę Wyborczą”. W 1994 r., w 50. rocznicę powstania warszawskiego kpt. Hal w artykule Adama Michnika i Michała Cichego został przedstawiony jako morderca Żydów, a dowodzone przez niego zgrupowanie powstańcze jako bandyckie.

Twierdzenia te były oparte na fałszywych materiałach i nieprawdziwych cytatach. Artykuł wszedł jednak do światowego obiegu, był tłumaczony na inne języki i bardzo często jest przedstawiany jako coś odkrywczego i wybitnego, podczas gdy był to – jak to określił w tytule swojej książki Leszek Żebrowski – paszkwil. Za odkłamywanie tej sprawy wzięła się też rodzina kapitana Hala. Efektem jej katorżniczej pracy, przeszukiwania archiwów, odszukania ostatnich świadków jest właśnie książka Jacka Stykowskiego.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy z Leszkiem Żebrowskim w drugiej części dzisiejszego Poranka WNET.

JS

2.08 / W 80 dni dookoła Polski / Dzień 36. / Poranek WNET z Augustowa

W 460 lat od nadania praw miejskich jesteśmy w mieście nad Nettą pod pomnikiem jego założyciela Zygmunta Augusta.

 

Goście Poranka WNET:

Jacek Żalek – poseł PiS , polityk Solidarnej Polski;

Wojciech Walulik – burmistrz Augustowa;

Leszek Żebrowski – historyk;

Irena Śniadkowska – przewodnik PTTK;

Robert Hanisz – dyrektor produkcyjny Stoczni Jachtowej Ślepsk;

Witold Soiński – zesłaniec, działacz Solidarności w Szczecinie, mieszkaniec Augustowa;

Anna Bożena Jastrzębska – dyrektor Augustowskich Placówek Kultury.

 


Prowadzący: Wojciech Jankowski

Wydawca: Antoni Opaliński

Realizator: Andrzej Gumbrycht

Wydawca techniczny: Jan Brewczyński


 

Część pierwsza:

Irena Śniadkowska opowiedziała o pochodzeniu mieszkańców Augustowa. Wyraziła również radość z powodu coraz większej świadomości Polaków, na temat obławy augustowskiej, ponieważ między innymi ona sama włożyła wiele wysiłku, aby ten mord na Polakach nie został zapomniany. Mówi się dzisiaj o 2 tysiącach zamordowanych i tysiącu zaginionych.

Problemy z ustaleniem, co działo się latem 1945 roku podczas obławy augustowskiej wynikają również z tego, że „Rosja odmawia udostępnienia Polsce materiałów źródłowych o sowieckiej zbrodni z lipca 1945 r. w ramach pomocy prawnej”.

Witold Soiński opowiedział o przebiegu obławy augustowskiej i przesiedleniu rodzin z Augustowszczyzny do Kazachstanu.

 

Część druga:

Jacek Żalek, komentując prezydenckie weto wobec ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz Sądzie Najwyższym, przypomniał historię awansów w sądownictwie. Stwierdził, że sama zmiana władzy powodowała wyciąganie konsekwencji dyscyplinarnych wobec nieuczciwych sędziów.

Same reformy wymiaru sprawiedliwości muszą być przeprowadzone, gdyż jest to ostatnia instytucja, która nie była reformowana od 1944 r. Coraz częściej o tym mówią nawet przedstawiciele opozycji.

Leszek Żebrowski stwierdził, że obchody rocznicy powstania warszawskiego nie powinny być upolityczniane. Zaprosił na dzisiejsze spotkanie w Domu Dziennikarza przy ulicy Foksal 3/5 w Warszawie, które rozpocznie się o godzinie 18:30. Będzie tam miała miejsce promocja książki z cyklu „Gazeta Wyborcza kontra Powstanie Warszawskie” pod tytułem”Kapitan Hal. Kulisy fałszowania prawdy o Powstaniu Warszawskim”.

Politycy Platformy Obywatelskiej, np. burmistrzowie niektórych dzielnic Warszawy. „Oni uważają, że powstanie to jest ich rocznica, że to jest wydarzenie, które mówi o tym, co oni teraz robią, czego oni oczekują”. Chcą obchody rocznicowe całkowicie sobie podporządkować i upolitycznić.

Irena Śniadkowska zachęciła do odwiedzenia Augustowa i wymieniła kilka lokalnych atrakcji.

 

Część trzecia:

Serwis informacyjny Radia Warszawa

 

Część czwarta:

Wojciech Walulik opowiedział o planie dwutorowego rozwoju miasta. Jednym z problemów jest brak pracowników, przy bezrobociu rzędu 12 procent. Zapytany o zarzuty utrudniania protestów wobec reformy sądownictwa, stwierdził, że miasto udostępnia prąd każdej demonstracji, jeżeli tylko zostanie złożone pismo.

– To jest paradoks – powiedział Walulik pytany o bezrobocie w Augustowie, bo pomimo utrzymującego się statystycznie bezrobocia na poziomie 12 procent brakuje rąk do pracy. Jego miasto chciałoby dołączyć do programu rządowego Mieszkanie Plus, bo mają tereny i chcą je uzbroić, by wykorzystać pod budownictwo mieszkaniowe na tani wynajem, „tak żeby młodzi ludzie mogli się tu w Augustowie osiedlać”.

 

Część piąta:

List Josepha Conrada

Część szósta:

Robert Hanisz powiedział o budowie jachtów i rozwoju firmy oraz problemach z tym związanych. Głównym problemem jest brak pracowników pomimo dobrej oferty finansowej.

– My w każdej chwili jesteśmy w stanie zatrudnić ok. 120 osób – podkreślił Robert Hanisz – to mogą być pracownicy z Polski, z Ukrainy, z Białorusi, skądkolwiek – byle zechcieli z nami pracować.

Witold Soiński opowiedział o współtworzeniu „Solidarności”. Stwierdził, że Okrągły Stół był potrzebny, ale komunistom powinny zostać zabrane wszystkie przywileje. Ocenił również działania obecnego rządu.

Wywiezieni z dworca w Augustowie w kwietniu, podróżowali sześć tygodni w bydlęcych wagonach po Rosji sowieckiej, aż trafili do północnego Kazachstanu. Jako zesłańcy dostali polecenie wybudowania sobie osiedla na stepie, co było dla nich niewykonalne, ponieważ pośród nich były prawie same kobiety z dziećmi i starcami. Ostatecznie w początkowym okresie zsyłki zamieszkali u kazachskiej rodziny.

 

 

Część siódma:

Anna Bożena Jastrzębska opowiedziała o Pływaniu na Byle Czym oraz wakacyjnych działaniach kulturalnych w Augustowie.

 


 

Cała audycja:

73. ROCZNICA POWSTANIA WARSZAWSKIEGO. Po raz 11 odbyło się wspólne śpiewanie piosenek powstańczych przez warszawiaków

Powstańcze piosenki, między innymi „Warszawskie dzieci”, zaśpiewali uczestnicy i publiczność koncertu „Warszawiacy śpiewają (nie)zakazane piosenki”, który odbył się na pl. Piłsudskiego w Warszawie.

Na koncert przybył prezydent Andrzej Duda.  Koncert „Warszawiacy śpiewają (nie)zakazane piosenki” stanowił część obchodów 73. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego.

„To są takie piosenki, których ja uczyłem się w większości jeszcze w dzieciństwie” – powiedział prezydent dziennikarzom przed rozpoczęciem koncertu. „To są też piosenki moje z czasów harcerskich. Większość z nich znam, nie wszystkie, ale znam” – dodał Andrzej Duda. Podkreślił, że piosenki te budzą w nim „zawsze łzy wzruszenia”.

Do swoich ulubionych powstańczych piosenek prezydent zaliczył m.in. „Pałacyk Michla”, „Warszawiankę”, „Warszawskie dzieci”.

Pytany o sposoby zasypywania podziałów między Polakami na co dzień, prezydent odparł: – Przede wszystkim właśnie poprzez takie spotkania, na które przecież przychodzą ludzie o najróżniejszym punkcie widzenia, ale to jest dla nich ważne – dla wszystkich ważne.

– Gdyby nie było powstania warszawskiego – jestem przekonany, że gdyby nie było bohaterstwa powstańców, przecież niezależnie od wszelkich ideologii – to nie byłoby wolnej Polski po 1989 roku – ocenił prezydent, dodając, że „być może nasza historia potoczyłaby się całkiem inaczej”.

– To chyba wszyscy rozumieją i absolutna większość moich rodaków to czci. W Warszawie – tutaj szczególnie – ale także we wszystkich innych miastach Polski, w miasteczkach, wioskach. To piękne jest w naszym narodzie, w naszej ojczyźnie. Ja się szczególnie z tego cieszę, to buduje wspólnotę – mówił. Jak dodał, „z całą pewnością cześć dla powstania warszawskiego, dla powstańców warszawskich tę naszą polską wspólnotę w najlepszym tego słowa znaczeniu buduje”.

Widzowie koncertu, po odśpiewaniu „Warszawianki”, gdy prowadzący przywitał właśnie przybyłego prezydenta, zaczęli skandować „Bohaterom! Cześć i chwała!” oraz „Andrzej Duda!, Andrzej Duda!”. Prezydent wmieszał się w tłum warszawiaków i razem z nimi odśpiewał m.in. „Piosenkę o mojej Warszawie”, „Naprzód, do boju żołnierze!” czy „Natalię”.

– To już 11. edycja wspólnego śpiewania. W tym roku również spotykamy się na pl. Piłsudskiego, by wspólnie wykonywać piosenki z powstania warszawskiego. Liczymy na udział warszawiaków, którzy co roku tłumnie przybywają na to wydarzenie. To bardzo ważna inicjatywa na pl. Piłsudskiego w Warszawie, dzięki której czujemy, że jesteśmy razem i czcimy rocznicę powstania. Kilka lat temu postanowiliśmy zorganizować akcję naboru śpiewających osób do Chóru Warszawiaków, by w ten sposób jeszcze bardziej podkreślić, że to Warszawa śpiewa razem z nami, by podkreślić obecność warszawiaków także na scenie – opowiadała PAP Justyna Rudkowska, szefowa Działu Edukacji Kulturalnej Instytutu Stefana Starzyńskiego, oddziału Muzeum Powstania Warszawskiego, organizującego imprezę.

Śpiewających warszawiaków jak co roku wsparli profesjonalni muzycy. Za aranżację piosenek odpowiadał Andrzej Borzym jr., będący również kierownikiem przedsięwzięcia i dyrygentem. W tym roku na scenie pojawiły się: Chór Kameralny, Orkiestra Warszawy, Chór Warszawiaków i trójka solistów – Klementyna Umer, Łukasz Lipski i Piotr Pieron.

W repertuarze koncertu znalazły się utwory z okresu powstania warszawskiego, takie jak: „Pałacyk Michla”, „Warszawskie dzieci”, „Warszawo ma”, „Natalia” czy „Marsz Żoliborza”.

Dla uczestników koncertu przygotowano śpiewniki z tekstami piosenek, które rozdawano na placu przed koncertem. Teksty wyświetlano także na dwóch telebimach przy scenie. Podobnie jak w poprzednich latach, na telebimie nad sceną emitowano fragmenty z filmu „Powstanie Warszawskie” oraz fragmenty opowieści powstańców zaczerpnięte z muzealnego Archiwum Historii Mówionej.

Powstanie warszawskie było największą akcją zbrojną podziemia w okupowanej przez Niemców Europie. 1 sierpnia 1944 r. do walki w stolicy przystąpiło ok. 40-50 tys. powstańców. Planowane na kilka dni, trwało ponad dwa miesiące. W czasie walk w Warszawie zginęło ok. 18 tys. powstańców, a 25 tys. zostało rannych. Straty wśród ludności cywilnej były ogromne i wynosiły ok. 180 tys. zabitych. Pozostałych przy życiu mieszkańców Warszawy, ok. 500 tys., wypędzono z miasta, które po powstaniu zostało niemal całkowicie spalone i zburzone.

PAP/MoRo

73. ROCZNICA POWSTANIA WARSZAWSKIEGO. Prezydent: chcemy zameldować powstańcom – Polska jest wreszcie wolna

Powstańcom chcemy zameldować po tylu latach: Polska jest wreszcie wolna, odzyskuje pamięć i siły, żyje – to słowa prezydenta odczytane podczas uroczystości na Cmentarzu Powstańców Warszawy.

Uroczystość odbyła się we wtorek wieczorem przed pomnikiem „Polegli – Niepokonani” na Cmentarzu Powstańców Warszawy w ramach głównych uroczystości obchodów 73. rocznicy Powstania Warszawskiego. Prezydenta reprezentowała  szefową Kancelarii Halina Szymańska, która odczytała list.

„Tysiącom rozstrzelanych mieszkańców Woli, których prochy spoczywają tutaj, w tej ziemi, mówimy: zawsze będziemy o was pamiętać. Wasze męczeństwo będzie trwać w naszej narodowej pamięci jako przestroga, jako wydarzenie, do którego już nigdy więcej nie wolno nam już więcej dopuścić” – napisał prezydent.

„A Powstańcom chcemy zameldować po tylu latach: Polska jest wreszcie wolna, Polska odzyskuje pamięć i siły, żyje, rozwija się, odważnie czerpie ze swoich najcenniejszych i najpiękniejszych tradycji. Polska z dumą i niewzruszoną determinacją podąża dziś drogą wolności, niepodległości i suwerenności. I dlatego nie waham się dzisiaj powiedzieć: czcigodni polegli, obecni tu czcigodni kombatanci, oficerowie i żołnierze Powstania Warszawskiego – zwyciężyliście 1 sierpnia” – podkreślił Andrzej Duda.

Prezydent zaznaczył, że powstańcom trzeba podziękować za wyjątkową lekcję prawości, ofiarności i patriotyzmu i za przykłady wyjątkowego męstwa na polu walki. „Dziękujemy im za to, że zachowali się jak trzeba. Za to, że w roku 1956, 1970, 1981, 1989 i aż po dzień dzisiejszy w jakiś sposób odczuwamy ich obecność pośród nas. Czujemy na sobie ich poważne, skupione spojrzenie. Wzrok, który pyta: czy jesteś gotów trwać przy Polsce tak wiernie jak my, czy nie pozwolisz jej nigdy zginąć, popaść w niewolę?” – napisał Andrzej Duda.

Uczestniczka Powstania Warszawskiego Wanda Traczyk-Stawska ps. „Pączek” z komitetu ds. cmentarza Powstańców Warszawy powiedziała, że aby „móc być w Unii, żeby żyć na co dzień i cieszyć się wolnością, nie możemy mieć w sercu nienawiści” – przekonywała.

Podczas przemówienia nawiązała do Pomnika Matki, który znajduje się w pobliskim parku. „Ta rzeźba będzie przypominała nam o tym, że nie wolno więcej dopuścić do jakiejkolwiek wojny w Europie i na świecie. Bo najbardziej w czasie wojny cierpią matki. Matki i ludność cywilna” – podkreśliła. „Proszę o to, abyście nigdy nie zapomnieli o przesłaniu, które ta matka niesie: wszystko róbmy, aby już nigdy, nigdy nie było wojny. Tego wam najserdeczniej życzę i proszę o pamięć” – dodała.

Traczyk-Stawska apelowała też, by pamiętać o dacie 2 października. „Wszyscy pamiętają o wojsku, a w powstaniu główną siłą była ludność cywilna Warszawy. Bez niej powstanie nie trwałoby 63 dni, bez niej nie wychodzilibyśmy my, pobite wojsko, unosząc w górę głowę. Oni stali, mimo, że tyle się wycierpieli i żegnali nas łzami” – podkreśliła. „Dlatego bardzo proszę żebyście pamiętali, że dzień 2 października jest dniem pamięci o ludności cywilnej Warszawy” – dodała. Traczyk-Stawska stwierdziła też, że być może jest to jej „ostatni meldunek”.

„Skończyłam 90 lat i jestem coraz słabsza, nie mam jednak zamiaru rezygnować z tego, czego potrzebuje jeszcze ten cmentarz” – zaznaczyła.

Jak wskazała, na cmentarzu leżą prochy ponad 50 tys. osób, których nazwisk nie ma gdzie umieścić. Jak dodała, komitet ma już jednak zapewnienie od prezydent stolicy Hanny Gronkiewicz-Waltz, że jeszcze w tym roku zostanie wybudowana ściana pamięci na której te nazwiska będą. „Ale także, że wreszcie będzie wybudowana Izba Pamięci” – dodała.

Zwróciła przy tym uwagę, że to bardzo ważne, aby zaistniały te dwa elementy, które będą mówiły o tym cmentarzu, o tych ludziach, którzy tu leżą. „Bo tu leżą razem żołnierze i cywile. Dzieci i starcy tak jakeśmy w Powstaniu trwali, walczyli i ginęli” – mówiła.

„Nie mogą tu oni leżeć bezimiennie, bo zasługują na to, aby ich nazwiska były wypisane złotymi zgłoskami. Bo my jesteśmy wolni w tej chwili, cieszymy się tą piękną pogodą, warunkami, w jakich wreszcie żyjemy, a oni nie zdążyli dorosnąć, bo zwykle moi koledzy mieli około 18-20 lat. Zanim poznali smak życia, już tu się musieli zameldować” – dodała.

Wiceprezydent Warszawy Renata Kaznowska podkreśliła, że cmentarz na Woli jest jednym z największych w Europie. „Tutaj złożone został ponad 100 tys. pomordowanych i poległych” – mówiła. „Na Woli doszło do jednej z największych zbrodni wojennych, jakie zostały popełnione podczas II wojny światowej” – dodała.

Uroczystość przed pomnikiem „Polegli – Niepokonani” na Cmentarzu Powstańców Warszawy to element głównych uroczystości obchodów 73. rocznicy Powstania Warszawskiego. Kwiaty przed pomnikiem złożyli m.in. prezes zarządu głównego Światowego Związku Żołnierzy AK Leszek Żukowski, wicepremier Mateusz Morawiecki oraz wiceszefowa MRPiPS Elżbieta Bojanowska.

Na Cmentarzu Powstańców Warszawy spoczywają szczątki i prochy ponad 104 tys. głównie cywilnych i wojskowych ofiar powstania; w dużej mierze bezimiennych, ekshumowanych po wojnie z licznych mogił na ulicach, skwerach i podwórkach Warszawy.

Cmentarz został założony w 1945 r. Był drugą nekropolią obok Powązek, gdzie po wojnie grzebano szczątki mieszkańców Warszawy. Szczątki spoczęły w 177 zbiorowych mogiłach. W 1973 r. odsłonięto na cmentarzu pomnik „Polegli – Niepokonani” projektu Gustawa Zemły.

PAP/MoRo

73. ROCZNICA POWSTANIA WARSZAWSKIEGO. Marsz środowisk narodowych w Warszawie „Chwała bohaterom stolicy”

Ulicami Warszawy przeszedł największy i najbardziej barwny marsz środowisk narodowych z okazji rocznicy wybuchu powstania warszawskiego. Manifestanci przeszli z ronda Dmowskiego na pl. Krasińskich.

Uczestnicy marszu trzymali flagi biało-czerwone; wznosili też okrzyki: „Cześć i chwała bohaterom!”, „Każdy pocisk – jeden Niemiec!” i „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!”.

Podczas przemarszu pojedyncze osoby próbowały go zakłócić, ale policja nie dopuściła do tego.

Ostatnie kilkaset metrów od ulicy Senatorskiej do placu Krasińskich manifestanci przeszli w ciszy.

Przedstawiciele środowisk narodowych podczas przemówień na pl. Krasińskich przekonywali, że ojczyzna to nie tylko uczczenie rocznicy wybuchu powstania warszawskiego, ale codzienny obowiązek. Ich zdaniem, osoby, które protestują przeciwko obchodzeniu przez narodowców rocznicy powstania, powinny cofnąć się do szkoły.

Uczestnicy marszu odśpiewali też hymn oraz złożyli kwiaty pod Pomnikiem Powstania Warszawskiego.

Na zakończenie marszu na pl. Krasińskich odbył się koncert polskich raperów.

PAP/MoRo

73. ROCZNICA POWSTANIA WARSZAWSKIEGO. O godzinie „W” zawyły syreny w hołdzie dla powstańców warszawskich

Punkt 17.00 w stolicy zawyły syreny, zatrzymali się kierowcy, zatrzymały się tłumy przechodniów. Wznoszono okrzyki: „cześć i chwała bohaterom”. W innych miastach również uczczono pamięć powstańców.

[related id=”32959″]O 17.00, w godz. „W”, o której 73 lata temu wybuchło Powstanie Warszawskie, w stolicy zabrzmiał dźwięk syren. Na minutę na ulicach przystanęli przechodnie, zatrzymały się samochody, tramwaje, autobusy. Tłumy ludzi zebrały się m.in. na Rondzie Dmowskiego i pl. Zamkowym; przed godziną „W” wznoszono okrzyki: „cześć i chwała bohaterom”.

Na Rondzie Dmowskiego zgromadziły się tłumy ludzi, w tym rodziny z dziećmi, wiele osób miało biało-czerwone flagi, odpalono biało-czerwone race.

PAP/Marcin Obara Mieszkańcy Warszawy tworzą „żywy znak” Polski Walczącej na placu Zamkowym

Wielu ludzi zgromadziło się również na pl. Zamkowym, gdzie mieszkańcy stolicy uformowali kotwicę – znak Polski Walczącej. Godz. „W” uczciły także jednostki rzeczne, które o 17.00 stanęły w nurcie Wisły oddając hołd powstańcom.

Godzina „W” była formalnym początkiem zrywu. Uczczono ją również przy pomniku Gloria Victis na Wojskowych Powązkach, gdzie o godz. 17.00 także zabrzmiały syreny. Zgromadzeni stali na baczność, następnie minutą ciszy uczcili pamięć powstańców. Odegrano Mazurka Dąbrowskiego.

Modlitwę w intencji poległych powstańców odmówił biskup polowy Wojska Polskiego gen. bryg. Józef Guzdek. Poległych w Powstaniu uczczono również salwą honorową.

„Składając ofiarę życia na ołtarzu wolności naszej ojczyzny zostawili nam niezwykle ważne przesłanie: lepiej poświęcić swoje życie w imię obrony wartości, które będą żyć niż żyć dla idei, które umrą” – mówił bp Guzdek. „Stajemy dziś przed pomnikiem Gloria Victis, aby spotkać się z poległymi i zmarłymi uczestnikami powstania. Oni wszyscy żyją w Bogu, żyją także w naszej pamięci, wszak nie umarła idea, dla której przelewali krew” – podkreślał.

Uroczystości przed pomnikiem Gloria Victis PAP/Tomasz Gzell

Wieńce przed pomnikiem złożył prezydent Andrzej Duda, a także delegacje: rządu z udziałem premier Beaty Szydło i m.in. wicepremierów Mateusza Morawieckiego i Piotra Glińskiego, Sejmu z udziałem wicemarszałków Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i Ryszarda Terleckiego, Senatu z udziałem marszałka Stanisława Karczewskiego, PiS z udziałem prezesa Jarosława Kaczyńskiego oraz warszawskiego ratusza z udziałem prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz.

Składającym wieńce towarzyszyli kombatanci. Prezydent złożył wieniec w towarzystwie Hanny Szczepanowskiej, Hanny Szeremety-Węgrzeckiej, Jerzego Majkowskiego i Sławomira Pocztarskiego. Wychodzących kombatantów zgromadzeni warszawiacy żegnali okrzykami „cześć i chwała bohaterom” i oklaskami. Tłum reagował także oklaskami na wychodzących przedstawicieli rządu, prezydenta i polityków partii rządzącej.

Zanim rozpoczęła się ceremonia przed pomnikiem Gloria Victis prezydent Andrzej Duda złożył wieniec na grobie wojskowego dowódcy Powstania Warszawskiego gen. Antoniego Chruściela ps. Monter. Towarzyszyła mu córka generała Jadwiga Chruściel. Z kolei po oddaniu hołdu w godzinę „W” grób „Montera” odwiedziła premier Beata Szydło.

PAP/Tomasz Gzell

Po godz. 17. z Ronda Dmowskiego na pl. Krasińskich wyruszył marsz środowisk narodowych m.in. ONR z okazji rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Obok marszu szła ok. 20-osobowa kontrmanifestacja Obywateli RP.

Rocznicę wybuchu Powstania obchodzono w Warszawie od rana. Uroczystości zainaugurowano złożeniem kwiatów przy gmachu na ul. Filtrowej, gdzie 31 lipca 1944 r. Antoni Chruściel „Monter” podpisał rozkaz rozpoczęcia powstania, wydany przez gen. Tadeusza Komorowskiego „Bora”.

Uroczystości odbyły się też przed pomnikiem Mokotów Walczy 1944 upamiętniającym powstańców dzielnicy, żołnierzy AK pułku „Baszta” i innych oddziałów V obwodu 10 dywizji im. Macieja Rataja walczących w dniach 1 sierpnia-27 września 1944 r. Pamięć o poległych powstańcach mokotowskich uczczono zapaleniem zniczy i złożeniem wieńców przed pomnikiem. Po zakończeniu uroczystości z parku im. Orlicz-Dreszera wyruszył Marsz Mokotowa, który przeszedł przed obelisk poświęcony pamięci 119 pomordowanych powstańców z „Baszty” przy ul. Dworkowej.

Fot. PAP/Marcin KmiecińskiWarszawa, 01.08.2017. Eleonora Galica-Zaremba ps. „Maja” śpiewa z dziećmi powstańcze piosenki

Przed południem prezydent Andrzej Duda złożył wieniec biało-czerwonych kwiatów przed Pomnikiem Ofiar Rzezi Woli. Towarzyszący mu harcerze zapalili przed pomnikiem znicze. Rzeź mieszkańców stołecznej Woli trwała od 5 do 7 sierpnia 1944 r. Tylko 5 sierpnia w wyniku masowych egzekucji mieszkańców Woli zginęło ok. 20 tys. ludzi.

Przed Grobem Nieznanego Żołnierza w południe zabrzmiała salwa honorowa i złożono kwiaty. „To powstańcy warszawscy sprawili, że jest szansa na odbudowę niepodległości, ich ofiara nie może pójść na marne. To oni sprawili, że możemy dzisiaj z podniesionym czołem stanąć naprzeciw wszystkich trudności, że możemy dzisiaj wierzyć, że jest szansa na skuteczną walkę o odbudowę państwa i niepodległości” – mówił szef MON Antoni Macierewicz, który w trakcie uroczystości awansował kilkoro powstańców na wyższe stopnie oficerskie.

Przedstawiciele władz i kombatantów wzięli także udział w uroczystości przy pomniku Polskiego Państwa Podziemnego i Armii Krajowej, gdzie złożono wieńce. „W polskich dziejach wyjątkową rolę ogrywały trzy słowa – Bóg, honor, ojczyzna (…) Mieszkańcy Warszawy 73 lata temu podjęli walkę o niepodległość: za wiarę i w imię godności” – podkreślił marszałek Sejmu Marek Kuchciński, którego list na uroczystości odczytał wicemarszałek Sejmu, szef klubu PiS Ryszard Terlecki. Wiązanki złożono również przed pomnikiem gen. Stefana Roweckiego „Grota” przy al. Ujazdowskich.

Fot. PAP/Marcin Kmieciński
Warszawa, 01.08.2017. Uczestnicy marszu narodowców z czerwonymi flarami podczas godziny „W” na rondzie Dmowskiego w Warszawie – widok z PKiN. 1 sierpnia br. o godzinie 17

Rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego uczciły lub odnotowały także ambasady m.in. USA, Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii. Okolicznościowe posty zamieściły też w sieci placówki NATO i instytucji UE w Polsce.

Najwięcej uwagi obchodom polskiego zrywu poświęciła ambasada USA w Warszawie. „Dziś jest 73. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Pamiętamy!” – czytamy na profilu ambasady na Twitterze. Do postu dołączono wizerunek sierżanta amerykańskiej Piechoty Morskiej trzymającego w dłoniach Znak Polski Walczącej.

Rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego uczczono również w innych miastach.

Na wieczór zaplanowano złożenie wieńców i wspólną modlitwę przed pomnikiem „Polegli-Niepokonani” na Cmentarzu Powstańców Warszawy. Później odbędzie się wspólne śpiewanie powstańczych piosenek na pl. Piłsudskiego i rozpalenie Ogniska Pamięci na Kopcu Powstania Warszawskiego na Mokotowie.

PAP/MoRo

Prezydent: chcemy zameldować powstańcom – Polska jest wreszcie wolna

73. ROCZNICA POWSTANIA WARSZAWSKIEGO. Koncert „Warszawiacy śpiewają (nie)zakazane piosenki”

Marsz środowisk narodowych w Warszawie ku czci bohaterom stolicy

Prezydent złożył wieniec przed Pomnikiem Ofiar Rzezi Woli

Premier Beata Szydło złożyła kwiaty pod dzwonem „Montera” oraz tablicą upamiętniającą prezydenta Lecha Kaczyńskiego

Szef MON Antoni Macierewicz: dzięki powstańcom szansa na niepodległość

OBCHODY 73. ROCZNICY POWSTANIA WARSZAWSKIEGO Program uroczystości

Prezydent: Nie jest przegrane powstanie, które prowadzi do wolnej Polski

Kalendarium Powstania Warszawskiego 1 sierpnia – 2 października 1944 roku