Prezes PiS Jarosław Kaczyński spotkał się w środę w Warszawie z przedstawicielami środowisk żydowskich w Polsce

Rozmowy podczas spotkania Jarosława Kaczyńskiego ze środowiskami żydowskimi w Polsce dotyczyły m.in. relacji polsko-żydowskich, także w kontekście artykułu „Washington Post”.

„Washington Post” zamieścił na swoim portalu 10 sierpnia depeszę Associated Press zatytułowaną „Żydzi proszą przywódcę Polski o potępienie narastającego antysemityzmu”, w której poinformowano o liście przedstawicieli społeczności żydowskiej w Polsce skierowanym do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. W liście tym – jak zaznaczyło AP – wzywają Jarosława Kaczyńskiego, „by potępił, jak mówią, narastający antysemityzm, z powodu którego obawiają się o swoją przyszłość w tym kraju”.

W środowym spotkaniu z prezesem PiS uczestniczyli szef Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce Artur Hofman, naczelny rabin Krakowa Eliezer Gurary oraz rabin domu modlitwy Chabad Lubawicz w Warszawie Szalom Ber Stambler oraz były doradca Donalda Trumpa, a także założyciel i prezes żydowskiej fundacji From the Depths zajmującej się relacjami Polaków i Żydów Jonny Daniels.

Jonny Daniels w rozmowie z PAP poinformował, że spotkanie odbyło się na zaproszenie prezesa PiS i trwało około 1,5 godziny.

„To było nieprawdopodobnie miłe spotkanie, pełne wzajemnego zrozumienia, w trakcie którego rozmawialiśmy o historii Żydów, a także o przyszłości Żydów w Polsce” – powiedział.

Jak podkreślił, uczestnicy spotkania byli pod wrażeniem „głębokiego zrozumienia” historii, zwyczajów i religii żydowskiej prezesa PiS.

„Rozmawialiśmy o bardzo wielu kwestiach – od odbudowywania obecności i kultury Żydów w Polsce po poczucie bezpieczeństwa Żydów tutaj. To było doskonałe spotkanie” – podsumował.

AP odnotowała, że list niektórych przedstawicieli społeczności żydowskiej w Polsce to „rzadki wyraz obaw” i został napisany prawie dwa lata po zwycięstwie wyborczym PiS, które określiła jako „głęboko konserwatywną, nacjonalistyczną i antymigrancką partię wspieranaą przez niektóre grupy o antysemickich poglądach”.

„Jesteśmy przerażeni najnowszymi wydarzeniami i obawiamy się o nasze bezpieczeństwo, jako że sytuacja w naszym kraju staje się coraz bardziej niebezpieczna” – cytuje AP fragment listu napisanego, jak informuje, przez przewodniczącego Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP Lesława Piszewskiego i szefową Zarządu Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie Annę Chipczyńską.

Chipczyńska powiedziała AP, że społeczność żydowska dotąd nie otrzymała odpowiedzi na list.

Według AP w liście wskazano na „narastanie postaw antysemickich w ostatnich miesiącach”, czemu towarzyszy „agresywna mowa nienawiści i nacechowane przemocą zachowanie skierowane przeciwko naszej społeczności” i zwrócono się do prezesa Kaczyńskiego o zdecydowane potępienie antysemityzmu.

AP omawia także wymienione w liście przykłady wypowiedzi uznanych za antysemickie, po czym pisze, że „niektórzy polscy obserwatorzy mówią, iż ten klimat przywołuje nastroje panujące w kraju w 1968 roku, kiedy reżim komunistyczny rozpętał antysemicką kampanię przeciwko Żydom, której kulminacją było wydalenie tysięcy (Żydów) z kraju”.

„Nie chcemy powrotu do 1968 roku” – napisano w liście.

PAP/MoRo

Urszula Doliwa z Community Media Forum Europe i Uniwersytetu w Olsztynie: Media trzeciego sektora trzeba wspierać

Liderem takich projektów jest na pewno Francja, gdzie tego typu stacji jest około 600, często to małe garażowe projekty . CMFE kilka lat temu oszacowała liczbę tego typu inicjatyw w Europie na 2500.

– Moje zainteresowanie radiem rozpoczęło się w latach 90., kiedy obserwowałam powstawanie lokalnych stacji w Polsce – powiedziała dr hab. Urszula Doliwa z Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Wówczas radio przekonało ją na tyle, że rozpoczęła pracę w tym medium, a w późniejszym okresie przyglądała mu się jako medioznawca.

– Zawsze poszukiwałam tej atmosfery z lat 90., która towarzyszyła powstawaniu radia – powiedziała Doliwa, ubolewając, że atmosfera ta zanika i jeżeli  gdzieś przetrwała, to właśnie w tak zwanym trzecim sektorze, w radiach społecznych. Z rozrzewnieniem wspomina czasy, w których „ludzie byli w stanie nie spać, nie jeść, tylko przychodzić i robić dniami i nocami radio”.

Urszula Doliwa jest również spółdzielcą Mediów Wnet, bowiem gdy tylko usłyszała, że takie media spółdzielcze tworzą się w Polsce, wiedziała, że chce brać w tym udział. Tego typu mediami zajmuje się również w swojej codziennej pracy dla Community Media Forum Europe, organizacji promującej niekomercyjne media „nazywane często mediami trzeciego sektora”.

[related id=34684]- Liderem takich projektów jest na pewno Francja, gdzie takich stacji jest około 600, często to małe, garażowe projekty. CMFE kilka lat temu oszacowała liczbę tego typu inicjatyw w Europie na 2500 – powiedziała Doliwa, dodając że w Polsce jest to sektor niemal nieznany.

– Jeśli zostawimy wszystko wolnemu rynkowi, wychodzi bardzo skomercjalizowana oferta – powiedziała dr Doliwa. Jej zdaniem w mediach przecież chodzi o różnorodność, dlatego CMFE zajmuje się również wspieraniem tych inicjatyw. Poinformowała, że w Wielkiej Brytanii fundusz przeznaczony na tego typu projekty wynosi 500 tys. funtów. W Polsce, przy słabej ściągalności abonamentu, są to sumy rzędu 800 mln złotych.

– Jeden procent naszego abonamentu to jest taka trampolina, która pozwala temu sektorowi zadziałać – powiedziała Doliwa. Jej zdaniem pomogłoby to w swobodnej wymianie myśli i poglądów, by „zwykły człowiek, amator, mógł przyjść i zrobić swoje radio, bo eter to nie jest coś, co obywatele powinni oddać tylko komercyjnym podmiotom”.

Przyznała, że w Polsce zupełnie nie jest wykorzystany status nadawcy społecznego, bowiem do tej pory uzyskało go zaledwie osiem stacji, co stanowi niewielki odsetek wszystkich, i są to głównie stacje wyznaniowe. W Olsztynie w ramach sektora komercyjnego nadaje niekomercyjne radio studenckie na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim.

MoRo

Chcesz wysłuchać Poranka Wnet, kliknij tutaj

16.08 / W 80 dni dookoła Polski / Popołudnie Radia Wnet z Olsztyna

Mija pięćdziesiąty dzień naszej podróży po Polsce. W popołudniowej audycji zapraszamy do wysłuchania rozmowy o mniejszości niemieckiej w Olsztyńskiem oraz geopolityce na skalę światową.

 

Andrzej Dramiński – radca prawny, dziennikarz;

Dr Jacek Bartosiak – ekspert w dziedzinie geopolityki.

 


Prowadzący: Aleksander Wierzejski

Realizator: Andrzej Gumbrycht

Wydawca: Jan Brewczyński


 

Część pierwsza:

Andrzej Dramiński o zachowaniu Niemców, dla których tereny Olsztyńskiego są terenami niemieckimi.

 

Część druga:

Dr Jacek Bartosiak o konflikcie Stanów Zjednoczonych z Chinami, czego efektem jest groźna postawa Korei Północnej, a także o rywalizacji USA z Rosją i interesach amerykańskich w Europie.

– Korea jest używana przez Chińczyków, żeby Amerykanie mieli taki side shore (boczny trend) i Amerykanie nie za bardzo mogą wygrać tę sytuację – powiedział Bartosiak w pierwszej części audycji podczas Poranka Wnet. Jego zdaniem nie ma tu optymalnego rozwiązania, a Amerykanie „tracą czas i energię, pokazując swoją bezradność”. W dodatku Chiny dalej rosną w siłę i utrzymują gospodarczy porządek globalny, jaki nie podoba się Amerykanom. Zwrócił uwagę na to, że Chińczycy wcale nie chcą pomóc w tej trudnej sytuacji. 

W październiku odbędzie się już VI edycja Ogólnopolskiego Festiwalu Filmu Niezależnego OKNO w Olsztynie

Dzień 50. z 80/ Olsztyn/ Poranek WNET – „Poznajmy się, poznajmy wasze historie” – zapraszała Wioletta Machniewska, szefowa Klubu Gazety Polskiej w Olsztynie, w rozmowie z Aleksandrem Wierzejskim.

Klub Gazety Polskiej organizuje już VI edycję festiwalu filmu niezależnego OKNO. Odbędzie się on między 26 a 28 października w Olsztynie w Centrum Edukacji Inicjatyw Kulturalnych.

W tym roku festiwal został objęty patronatem przez wicepremiera Mateusza Morawieckiego. Swojego wsparcia udzielił mu również minister obrony narodowej Antonii Macierewicz oraz prokurator krajowy Bogdan Święczkowski, fundując tegoroczne nagrody rzeczowe dla laureatów.

– Chciałabym zaprosić Państwa do udziału w naszym festiwalu – powiedziała Wioletta Machniewska.

„Szanowni Państwo, mamy zaszczyt zaprosić wszystkich chcących ukazać fakty, te znane i te nam nieznane, oraz ludzi z nimi związanych, których należy nie tylko ocalić od zapomnienia, ale przede wszystkim ich poznać. Ogólnopolski Festiwal Filmu Niezależnego OKNO jest inicjatywą skierowaną właśnie do Was” – czytamy na stronie festiwalu. [related id=34684]

W ubiegłym roku Grand Prix otrzymał film Jolanty Hajdasz „Żołnierz Niezłomny Kościoła”. To dokument ukazujący tragiczne losy i niezwykłe bohaterstwo ks. arcybiskupa Antoniego Baraniaka, sekretarza prymasów Polski – księży kardynałów Augusta Hlonda i Stefana Wyszyńskiego. Drugą nagrodę otrzymał Stanisław Markiewicz za film obrazujący tragizm życia w niemieckim obozie koncentracyjnym w Auschwitz; narratorem tego obrazu jest Marian Kołodziej, wiezień z numerem 432. Trzecie miejsce zajął Arkadiusz Olszewski za film „Ludobójstwo”, przedstawiający za pomocą grafiki komputerowej historię rzezi dokonanej na Polakach. Nagroda specjalna przypadła Łukaszowi Bindkowi za obraz „Odebrano nam całe dzieciństwo”, dokument o zapomnianym hitlerowskim obozie koncentracyjnym przy ulicy Przemysłowej w Łodzi, do którego zwożono polskie dzieci z całego kraju.

Zgłoszenia uczestnictwa w festiwalu można nadsyłać do 30 września 2017 roku. Karty zgłoszeń oraz regulamin festiwalu są dostępne na stronie www.stowarzyszenierkw.org oraz www.strefaobywatelska.boo.pl

– Poznajmy się, poznajmy wasze historie – zapraszała Wioletta Machniewska.

Całej audycji możesz posłuchać tutaj.

MW

 

Aneta Markowska, redaktor naczelna express.olsztyn.pl: Mocne tematy niepokornego portalu solą w oku „układu miejskiego”

Dzień 50. z 80/ Olsztyn/ Chodzi o spółdzielnię „Pojezierze” i tzw. mieszkania dla swojaków, czyli sprzedawanie mieszkań krewnym i znajomym prezesa po zaniżonych cenach – powiedziała Aneta Markowska.

Express.olsztyn.pl to portal internetowy, który został utworzony na bazie gazety papierowej. Początki tego tytułu nie były łatwe, bowiem gdy gazeta zaczęła wychodzić pięć lat temu w wersji papierowej, „były tutaj duże perturbacje na rynku wydawniczym”.

– Zmowa cenowa, nie chciano nas w kioskach, nie chciano zaakceptować naszej „za niskiej” ceny, były nawet interpelacje poselskie w tej sprawie, no, niestety, nie udało się – powiedziała redaktor naczelna express.olsztyn.pl Aneta Markowska, gość Aleksandra Wierzejskiego w Poranku Wnet z Olsztyna. Kolporterzy, nie przyjmując gazety, twierdzili, że jej cena była za niska i dlatego odmawiali jej kolportażu.

– Jeśli gazeta jest najtańsza na rynku, w dodatku porusza tematykę miejską, to ludzie będą kupowali tę gazetę, a nie inną, która ma ugruntowana pozycję – powiedziała Markowska. Jej zdaniem to, że nie mogła wydawać i kolportować swojej gazety, wynikało ze zmowy wydawców i kolporterów w tym regionie.

– Jeżeli zrobicie droższą gazetę, to wam weźmiemy, jeżeli w tej cenie, to nie – argumentowali kolporterzy, jak relacjonuje Markowska. -Zaczęliśmy wydawać gazetę, tyle że bezpłatnie, i była rozdawana „z ręki”.

Zaznaczyła, że z reklamodawcami również było ciężko. Mocna tematyka odstraszała wielu z nich, bo „nie wszystkie firmy chciały się narażać układowi miejskiemu”. Skończyło się na portalu internetowym. Wśród wielu trudnych tematów, jakimi zajmuje się redakcja, znalazły się również te poruszające kwestie wykupu mieszkań w spółdzielniach mieszkaniowych Olsztyna.

– Jako pierwsi pisaliśmy o tzw. kamienicy wybrańców w Olsztynie, zresztą sprawa jest w prokuraturze i mogę powiedzieć, że chodzi tu o spółdzielnię „Pojezierze” i tzw. mieszkania dla swojaków, czyli sprzedawanie krewnym i znajomym prezesa po zaniżonych cenach mieszkań, na których bardzo łatwo można było zarobić, bo ponad połowa tych mieszkań została sprzedana na wolnym rynku – powiedziała Markowska.

Jej gazeta również poruszała tematykę nieprawidłowości w wymiarze sprawiedliwości, co skutkowało podjęciem współpracy z Bogusławem Owocem, zwolennikiem opcji zerowej w sądownictwie. Podjęła również temat Michała K., słynnego asesora komorniczego z Łodzi, który „ma zasądzoną karę pozbawienia wolności, ale ciężko go za kratki wsadzić”. Jak twierdzi naczelna express.olsztyn.pl, osoba ta nie odbywa kary, bo początkowo ukrywała się, a aktualnie ponoć jest chora.

Kolejnym tematem, którym zajęła się redakcja naszego gościa, były działania firm windykacyjnych, co jest „tematem rzeką”. Jej zdaniem firmy windykacyjne często wcielają się w rolę komorników i doprowadzają nawet do śmierci ludzi.

– Ostatnio mieliśmy właśnie przypadek – mogę podać nazwisko, bo mam zgodę rodziny – Leonarda Pszczoły, nękanego licznymi telefonami za trzy tysiące długu narosłego do 10 tysięcy, którego serce nie wytrzymało – powiedziała Markowska, dodając, że zmarły miał problemy psychiczne z tego powodu, udokumentowane pobytami w szpitalu, a sprawa przeciwko firmie windykacyjnej znalazła swój finał w prokuraturze. Redakcja express.olsztyn.pl będzie się bacznie temu przyglądała.

Jej zdaniem w przyszłorocznej kampanii wyborczej do samorządów głównym tematem będą drogi, bowiem Olsztyn należy do jednych z najbardziej zakorkowanych polskich miast, w którym „jeździ się gorzej niż po Krakowie”.

– Drugim wiodącym tematem będzie wyszukiwanie minusów „dobrej zmiany” – przewiduje dziennikarka. Jej zdaniem obóz aktualnie rządzący „bardzo opieszale albo w ogóle nie odpowiada na pytania, które nas interesują”. Przykładowo problemem są takie pytania, jak chociażby wykształcenie radnych, temat ich pracy magisterskiej czy przebieg kariery zawodowej.

Express Olsztyn jest laureatem Nagrody Wolności Słowa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich przyznanej w 2016 roku za rok 2015.

MoRo

Chcesz wysłuchać Poranka Wnet, kliknij tutaj

Wywiad z Anetą Markowską naczelną www.express.olsztyn.pl w części siódmej Poranka Wnet.

Samorealizacja prowadzi do braku chęci słuchania drugiej osoby: „Ja” jestem najważniejszy, mam prawo żądać, wymagać

Dzień 50 z 80/ Olsztyn/Poranek WNET; Postmodernistyczne idee wypaczyły w nas zdolność komunikowania się z drugim człowiekiem. Nie umiejąc rozmawiać i słuchać drugiej osoby, rodzina nie może przetrwać.

W dzisiejszym Poranku WNET można było usłyszeć nagraną wczorajszą rozmowę z ks. Przemysławem Drądem, dyrektorem Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin przy Konferencji Episkopatu Polski, oraz z ks. Wojsławem Czupryńskim, duszpasterzem diecezjalnym rodzin Archidiecezji Warmińskiej.

Ks. Przemysław Drąd powiedział, że duszpasterze małżeństw i rodzin troszczą się nie tylko o katolickie rodziny. Pragną przekazywać wszystkim wzorce, które są oparte na tej podstawowej komórce społecznej.

– Tutaj z wielką pomocą przychodzi nam papież Franciszek, który w Amoris laetitia bardzo mocno podkreśla, że rodzina jest miejscem uczenia się człowieczeństwa, uczenia się różnych cnót, uczenia się miłości – podkreślił dyrektor Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin.

Każde państwo, nawet bezwyznaniowe, powinno chcieć posiadać obywateli zaangażowanych społecznie, którzy troszczą się o siebie nawzajem, potrafią żyć w rodzinach wielopokoleniowych, są odpowiedzialni za siebie i za ojczyznę. Prace prowadzone nad pogłębieniem treści zawartych przez Ojca Świętego w „Amoris letitia” pozwalają odkryć wielkie bogactwo spojrzenia na rodzinę, na małżeństwo z poziomu Boga i człowieka.

– Człowiek powołany jest do miłości i ta miłość ma być radosna. Myślę, że to jest ciągle przez nas mało zrozumiane, mało odkryte – powiedział ks. Przemysław Drąd. Małżeństwo nie jest źródłem cierpienia, mimo że wiele chrześcijańskich rodzin sprawia takie wrażenie.

Obecnie jesteśmy świadkami zmian w polskim społeczeństwie i w mediach. Rodzina staję się czymś docenianym i dobrym. Reformy, które obecnie przeprowadza rząd, zmieniają postrzeganie społeczeństwa, jest to jednak proces długotrwały. Czasy komunistyczne oraz różne prądy przeciwne rodzinie sprawiły, że w polskiej mentalności duża rodzina była powodem do wstydu. Na szczęście to się powoli zaczyna zmieniać.

Ks. Wojsław Czupryński podzielił się z nami swoją refleksją, mówiąc, że obecnie zbyt mocno w nas pracują idee postmodernizmu i hasła takie, jak samorealizacja i sukces. W tym wszystkim człowiek często zapomina o rodzinie i dopiero gdy jest za późno, uświadamia sobie, że coś zmarnował, coś zaprzepaścił, bo odkrywa prawdę, że szczęście w życiu to kochać i być kochanym. Jednak co innego jest chcieć kochać, a co innego umieć to robić. Trzeba stale przypominać, co jest istotą miłości.

– Miłujcie się, ofiarowując samych siebie, dar z siebie drugiemu człowiekowi – a to często jest właśnie w poprzek tym hasłom postmodernizmu, sukcesu, samorealizacji, zaparcia się siebie, umarcia dla siebie, swoich ideałów. Ale koniec końców tylko taka inwestycja w pełną, prawdziwą miłość jest zawsze największym zwycięstwem.[related id=34684]

Kościół szczególnie troszczy się o duszpasterstwo narzeczonych. Jest to świetna okazja, żeby ewangelizować młodych ludzi. Przez wiele lat kursy przedmałżeńskie były zaniedbywane. Obecnie powstaje coraz więcej inicjatyw opierających się na dialogu małżeńskim, czyli głównym narzędziu potrzebnym do zachowania rodziny w jedności.

Ks. Przemysław Drąd zauważył, że w wielu przypadkach narzeczeni nie posiadają zdolności rozmawiania ze sobą, słuchania siebie nawzajem. Trzeba ich tego uczyć, organizując warsztaty, spotkania. Jeżeli brakuje dialogu w małżeńskim życiu, zaczynają pojawiać się problemy. Dążenie do samorealizacji prowadzi do braku chęci słuchania drugiej osoby: ja jestem najważniejszy, mam prawo żądać, wymagać. W momencie, kiedy druga osoba zostaje zepchnięta na dalszy plan, dochodzi do wielu dramatów.

– Chrystus uczy nas najlepiej, jak rozmawiać z drugim człowiekiem i Bogiem – powiedział ks. Przemysław Drąd, podkreślając, że kursy nie mogą się skupić tylko na rozmowie. Zawsze trzeba pamiętać, kto jest najważniejszy.

Całej audycji możesz posłuchać tutaj. Rozmowa o rodzinie w części szóstej.

MW

 

Jakie nazwy ulic i placów pozostały na Warmii i Mazurach po czasach komunistycznych? Jakimi innymi je zastąpić?

Dzień 50. z 80 / Olsztyn / Poranek WNET – W dzisiejszej audycji o dekomunizacji nazewnictwa, o konieczności upamiętniania mniej i bardziej znanych zasłużonych Polaków oraz o architekturze Olsztyna.

Jednym z tematów rozmów w Poranku WNET były liczne jeszcze upamiętnienia działaczy komunistycznych pozostałe w przestrzeni publicznej Olsztyna, a także Warmii i Mazur. Aleksander Wierzejski rozmawiał o tym z olsztynianami Andrzejem Dramińskim z tutejszego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, wydawcą regionalnego miesięcznika „Debata”, z historykiem i księgarzem Wojciechem Koziołem i z architektem Sławomirem Hryniewiczem.

Wojciech Kozioł powiedział, że w Olsztynie nie ma ulic imienia 22 lipca lub Manifestu PKWN, ale pozostała na przykład ulica Dąbrowszczaków. Jest też wiele innych nazw upamiętniających mniej znane dzisiaj osoby zasłużone dla komunizmu, np. ulice Hanki Sawickiej czy Wincentego Pstrowskiego. Rada miasta przedstawiła IPN bardzo długą listę nazw ulic i miejsc w mieście, które proponuje zmienić. Czy jest powszechna zgoda na zmianę nazw i na jakie? Lokalne stowarzyszenie protestuje przeciwko zmianie nazwy ulicy Dąbrowszczaków. Są to młodzi komuniści czy też maoiści. Jednym ze znaczących udanych przykładów likwidacji symboli komunistycznej władzy jest usunięcie pomnika sowieckiego generała Iwana Czerniachowskiego w Pieniężnie.

Andrzej Dramiński, którego miesięcznik „Debata” zajmuje się między innymi kwestią usunięcia z przestrzeni publicznej nazw sławiących komunizm i jego bohaterów, zwrócił uwagę, że oprócz nazw wspomnianych przez Wojciecha Kozioła jest wiele innych sławiących „nie wiadomo co”, jak np. ulica Wyzwolenia. Nie wiadomo, o jakie wyzwolenie chodzi, od czego, od Niemców? A może ma to być „wyzwolenie społeczne”? Nie ma też wątpliwości, że należy zmienić nazwę ulicy Dąbrowszczaków, którzy byli formacją powiązaną z NKWD, tak samo jak jej dowódca gen. Karol Świerczewski.

Zdaniem wydawcy nowymi patronami „zdekomunizowanych” ulic mogłyby być osoby zasłużone dla rozwoju Olsztyna, np. burmistrz z przełomu XIX i XX wieku Oskar Belian, który był Niemcem, ale jego zasługi dla miasta były wielkiei warto o nich pamiętać. Inną osobą jest Anna Walentynowicz, która działała w opozycji antykomunistycznej, nie mając żadnych powiązań ze służbami PRL, nie musiała się więc nikomu z niczego potem tłumaczyć, jak niestety wiele innych głośnych osób z Solidarności. [related id=34684]

Inna postać, którą należałoby szczególnie upamiętnić, to Wojciech Kętrzyński, polski działacz z przełomu XIX i XX wieku, wieloletni dyrektor Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Lwowie. Urodził się jako Adalbert von Winkler, ale odkrył, że jego prawdziwe nazwisko to Kętrzyński. Odtąd do końca życia czuł się Polakiem i bardzo zasłużył się dla Polski.

Byli też Niemcy, którym Polska i katolicyzm wiele zawdzięczają, na przykład proboszcz z Gietrzwałdu ksiądz Augustyn Weichsel. Był on nawet represjonowany przez Niemców. W tym kontekście bardzo wymowne jest to, że objawienia maryjne nastąpiły w Gietrzwałdzie, czyli w południowej części Warmii, w której polskość zachowała się dużo lepiej niż na jej północnych terenach. Ważne też jest to, że Matka Boża w Gietrzwałdzie przemówiła po polsku, a nie po niemiecku.

Objawienia miały bardzo duży wpływ na rozwój polskości i świadomości narodowej, gdyż pielgrzymi przyjeżdżający do Gietrzwałdu odwiedzali tutejszą księgarnię, w której sprzedawane były polskie książki, modlitewniki czy kalendarze. Jej właścicielem był Andrzej Samulowski, który co prawda ma swoją ulicę w Olsztynie, ale niestety bardzo małą.

Sławomir Hryniewicz zapytany o to, czy w Olsztynie są podobne problemy z reprywatyzacją jak w Warszawie, powiedział, że Olsztyn „ma to szczęście czy nieszczęście”, że leży na terenie tzw. ziem odzyskanych. Dawni właściciele albo nie żyją, albo nie ma z nimi kontaktu, więc tego rodzaju działania jak te
ujawnione w Warszawie (tzw. dzika reprywatyzacja) tutaj nie mają miejsca. Przyznał, że w Olsztynie są innego rodzaju nieprawidłowości związane z nieruchomościami: „Nie takie jak w Warszawie, ale mamy swoje grzechy na sumieniu”.

Jako architekt opowiedział o olsztyńskiej Starówce, która – podobnie jak warszawska – nie przetrwała wojny i została prawie w całości odbudowana w latach 60. Zniszczona została nie w czasie walk armii radzieckiej o Olsztyn, ale już po zdobyciu miasta przez Armię Czerwoną, która zburzyła dużą część miasta w ramach swoistego odwetu na Niemcach. Poza zamkiem, katedrą, Wysoką Bramą i kilkoma kamienicami cała stara część miasta nie zachowała się. To, co oglądamy dzisiaj, to jest udana, ale rekonstrukcja.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy ze Sławomirem Hryniewiczem, Wojciechem Koziołem i Andrzejem Dramińskim w pierwszej i czwartej części dzisiejszego Poranka WNET.

JS

 

 

16.08 / W 80 dni dookoła Polski / Południe Radia Wnet z Olsztyna

Podczas południowej audycji poruszyliśmy temat patologii w działaniu systemu sprawiedliwości i układu w samorządzie olsztyńskim oraz przyczyn przybywania Włochów do Polski.

Bogusław Owoc – wicewojewoda olsztyński w latach 1998–1999;

Wojciech Sobierański – Stowarzyszenie Wolne Jeziorany;

Lucia Baldi – właściciel włoskiej restauracji i cukierni oraz producent filmowy.

 


Prowadzący: Aleksander Wierzejski

Realizator: Andrzej Gumbrycht

Wydawca: Jan Brewczyński


 

Część pierwsza:

Bogusław Owoc o walce z układem polityczno-sądowym.

Część druga:

Wojciech Sobierański opowiedział o walce z lobby i układem w samorządzie. Jak mówi, doszło wręcz do poważnego bicia go.

Część trzecia:

Luca Baldi opowiedział o przyczynach otworzenia włoskiej restauracji w Olsztynie, trzech filmach oraz skutkach otwarcia włoskich granic na imigrantów.

Jacek Bartosiak: Stany Zjednoczone chciałyby rewizji porządku światowego na taki, który dalej sprzyjałby ich gospodarce

Dzień 50. z 80/ Olsztyn/ Poranek Wnet/ O trwającej już wojnie o supremację nad światem między Chinami i USA oraz o jednym z jej przejawów – konflikcie w związku z groźbami ataku atomowego Korei Płn.

– Rozwój technologii, sieci transportowych, komunikacji czyni świat coraz bardziej kalustrofobicznym, a więc reguły geograficzne mówiące, gdzie są napięcia, wojny o wpływy będą miały coraz większe znaczenie – powiedział Jacek Bartosiak, gość Aleksandra Wierzejskiego w Poranku Wnet. Uważa on, że w dzisiejszej geopolityce ciągle aktualna jest teoria Mackindera wymyślona ponad wiek temu, która mówi, że Heartland (stepy Azji Środkowej) stanowi klucz do kontroli nad Eurazją, a ta z potęg, która kontroluje Eurazję, może zapanować nad światem.

Wyjaśnił, że mimo iż koszty transportu spadają, to zwiększenie wielkości transportu, jego mobilności w konsekwencji  sprowadza się do tego, kto więcej, a kto mniej korzysta. I nie ma tu mowy o zyskach wymiernych, bowiem bilans jest zerowy. Jego zdaniem chodzi tu bardziej o korzyści natury geopolitycznej poprzez prowadzenie właściwej strategii, co będzie miało coraz większe znaczenie w XXI wieku ze względu na problem „ścieśniania się świata i czynienia go coraz bardziej napiętym”.

Jego zdaniem batalia w związku z eskalacją konfliktu z Koreą Północną nie jest główną batalią, którą powinny toczyć Stany Zjednoczone.

– Korea jest używana przez Chińczyków, żeby Amerykanie mieli taki side shore (boczny trend) i Amerykanie nie za bardzo mogą wygrać tę sytuację – powiedział Bartosiak. Jego zdaniem nie ma tu optymalnego rozwiązania, a Amerykanie „tracą czas i energię, pokazując swoją bezradność”. W dodatku Chiny dalej rosną w siłę i utrzymują gospodarczy porządek globalny, jaki nie podoba się Amerykanom. Zwrócił uwagę na to, że Chińczycy wcale nie chcą pomóc w tej trudnej sytuacji.

– Trump grozi użyciem siły, Koreańczycy z kolei bombardowaniem Guam – hubu logistycznego USA na Pacyfiku, a Chińczycy eskalują konflikt, mówiąc, że jeśli Amerykanie pierwsi zaatakują, to oni staną po stronie Korei, chyba że zrobi to Korea Północna – wtedy będą neutralni. To jest bardzo twarde dictum – ocenił Bartosiak. Przypomniał, że w 1950 roku, gdy Chińczycy byli po stu latach upokorzenia niewolniczego i kolonizacji, po wojnie domowej „biedni strasznie, tak jak najbiedniejsze kraje afrykańskie, gdzie PKB na głowę mieszkańca kształtowało się w okolicach tego, jakie mamy w Mozambiku”, wówczas weszli do wojny, popierając rewolucję w Korei  i Kim Ir Sena przeciwko pierwszej potędze ówczesnego świata – USA.

– Trump zrozumiał już, że został wciągnięty w pułapkę i przedwczoraj wydał rozporządzenie, aby amerykańska komisja specjalna zbadała naruszanie praw autorskich i własności intelektualnej w wymianie handlowej ze Stanami przez Chiny – powiedział Bartosiak, który stwierdził, że tego typu działania zazwyczaj poprzedzają sankcje. W odpowiedzi na te poczynania Amerykanów jeden z chińskich ministrów w oficjalnym wystąpieniu zagroził im wojną handlową, „jeśli nie zejdą z tej ścieżki”.

– To już nie są żarty, bo to dwa najpotężniejsze państwa świata – ocenił Bartosiak, który zauważył, że PKB chińskie, nawet liczone nominalnie, a nie według parytetu siły nabywczej, ma już 60 procent tego, co posiadają Stany Zjednoczone, „a to jest dwa razy tyle niż miały Niemcy hitlerowskie i Japonia imperialna razem wzięte w roku 1943; dwukrotnie, a nawet trzykrotnie więcej niż Związek Sowiecki u szczytu swej potęgi”.

[related id=34684]- Nigdy Amerykanie nie mieli w Eurazji takiego przeciwnika, i to jeszcze wpiętego w handel globalny, właściwie fabrykę świata, z którą wszyscy chcą handlować – powiedział Bartosiak. Jego zdaniem Korea Północna jest tematem, którym Amerykanie nie bardzo chcieliby się zajmować, a są niejako zmuszeni.

– Amerykanie chcieliby się zajmować rewizją systemu globalnego, tak aby nadal wspierał gospodarkę Stanów Zjednoczonych – podsumował Bartosiak.

MoRo

Chcesz wysłuchać całego Poranka Wnet, kliknij tutaj

W Południu Wnet dalsza część rozmowy z Jackiem Bartosiakiem na tematy geopolityczne.