7.09/ W 80 dni dookoła Polski/ Dzień 72. z 80/ Zapraszamy na Poranek WNET z Nowego Korczyna na Ponidziu

W naszej podróży wzdłuż Wisły dotarliśmy na Ponidzie, gdzie przed kilku laty powstała idea Jarmarków WNET

 

Goście audycji:

Paweł Mucha – zastępca szefa Kancelarii Prezydenta RP;

Krzysztof Lipiec – poseł PiS;

Jan Bogatko – korespondent Radia Wnet z Niemiec;

Stanisław Klepka – rolnik, sprzedawca na Jarmarku WNET;

Paweł Zagaja – wójt gminy Nowy Korczyn;

Karina Lechowska – dziennikarka „Tygodnika Ponidzie”;

Ewa Ciepielewska – malarka, podróżniczka;

Edward Ragan – radny Nowego Korczyna;

Paweł Kulik – nauczyciel, historyk;

Bogusława Zawada – dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Nowym Korczynie;

Grażyna Rasińska – Stowarzyszenie Koło Gospodyń Wiejskich Korczyna;

Dariusz Wiech – główny specjalista w Zespole Świętokrzyskich i Nadnidziańskich Parków Krajobrazowych.


Prowadzący: Antoni Opaliński

Realizator: Karol Smyk

Wydawca: Łukasz Jankowski

Wydawca techniczny: Konrad Tomaszewski/Jan Brewczyński


Część pierwsza:

Paweł Kulik o dziejach Nowego Korczyna, które są mocno związane z początkami piłki nożnej w Polsce oraz negatywnie o reformie edukacji przeprowadzanej przez rząd premier Beaty Szydło.

Ewa Ciepielewska o pływaniu na Wiśle.

 

Część druga:

Bogusława Zawada oraz Grażyna Rasińska o kulturze w Nowym Korczynie oraz o postaci pisarza Adolfa Dygasińskiego.

Edward Ragan o wylewaniu Wisły, które stanowi duże zagrożenie dla Nowego Korczyna oraz o bezrobocie w mieście.

 

Część trzecia:

Jan Bogatko przedstawił komentarze w niemieckim tygodniku na temat reformy edukacji w Polsce.

Dariusz Wiech o bogactwie przyrodniczym terenów wokół rzeki Nidy, jednego z dopływów Wisły.

 

Cześć czwarta:

Serwis informacyjny Radia Warszawa.

 

Część piąta:

Paweł Zagaja o akcji, która miała na celu zmniejszenie liczby pośredników pomiędzy rolnikami a kupującymi ich produkty – zapoczątkowała ona Jarmarki Wnet. W rozmowie także o potrzebach gminy. Najpilniejszą jest budowa kanalizacji oraz rozwój infrastruktury drogowej. Jednym z problemów, który dotyka samorządy jest też niedobry mechanizm subwencji oświatowej, która nie pozwala na utrzymanie małych, wiejskich szkół.

Karina Lechowska krótko przedstawiła dwudziestoletnią historię Tygodnika Ponidzia, który ma polskiego, prywatnego właściciela. Wypowiedziała się też na temat lokalnych spraw. Po ostatnich wyborach samorządowych w 2014 roku nie było zmian personalnych. Wygrali w nich przedstawiciele PSL-u. Miejscowym paradoksem jest to, że z kolei w wyborach parlamentarnych wygrał tutaj PiS.

 

Część szósta:

Krzysztof Lipiec o tym, że dla niego Korczyn wciąż jest miastem, ponieważ nie uznaje ukazu carskiego odbierającego mu prawa miejskie. Dzisiaj lokalne władze starają się o uznanie Korczyna za miasto. Zapytany o słowa wójta, iż brakuje właściwych subwencji, stwierdził, że rząd stara się robić jak najwięcej, ale zaniedbań z poprzednich lat jest bardzo dużo. Uznał za błędną decyzję prezydenta o zawetowaniu ustaw o KRS i o SN. Stwierdził jednak, że nie ma konfliktu między partią rządzącą a głową państwa.

-Mówił o tym minister Kwieciński na Forum w Krynicy, stawiając świętokrzyskie jako ten negatywny wzór, którego nie należy naśladować – podkreślił Lipiec. – To jest w moim przekonaniu specjalna gra ze względu na to, że rok następny jest rokiem wyborczym i pewnie wtedy te środki będą w większym zakresie uruchomione. To jest problem, bo każde opóźnienie powoduje, że rozwój gospodarczy naszego regionu jest spowolniony.

Paweł Mucha zapytany o eo tym, kiedy możemy spodziewać się nowych projektów ustaw o SN i KRS oraz o szorstkiej relacji między prezydentem a rządem i większością parlamentarną. Odniósł się również do kontrowersji wokół wypowiedzi rzecznika prezydenta Krzysztofa Łapińskiego.

Lidia Płonka zaprosiła do Nowego Korczyna i wymieniła kilka miejsc, które warto odwiedzić podczas wizyty.

Stanisław Klepka zaprosił na sobotni Jarmark Wnet.

 


 

Cała audycja:

 

Marszałkowska 43 w Komisji weryfikacyjnej. Remonty tuż przed reprywatyzacją i pomroczność warszawska zeznających

Komisja weryfikacyjna ds. reprywatyzacji w stolicy badała sprawę Marszałkowskiej 43 zwróconej w 2010 r. Dziś najbardziej do tej pory owocne posiedzenie komisji weryfikacyjnej – ocenił na twiterze Jaki

Marszałkowska 43 to druga – po Poznańskiej 14 – badana przez komisję zreprywatyzowana nieruchomość z lokatorami. Decyzję o przyznaniu praw do niej dwóm mieszkankom Francji wydał Jakub R. (dziś podejrzany w sprawie reprywatyzacji Chmielnej 70; jest w areszcie). Według mediów odsprzedały one prawa i roszczenia bratu Jakuba R. (którego reprezentował znany adwokat mec. Robert N., również podejrzany ws. Chmielnej 70; jest w areszcie). Ten sprzedał je obecnemu właścicielowi. Miasto wznowiło niedawno postępowanie w sprawie tej nieruchomości, wobec wątpliwości co do testamentu z lat 70.

W środę jako świadków komisja przesłuchała na jawnej rozprawie lokatorkę kamienicy Krystynę Wrońską, b. pracownicę urzędu miasta Warszawy, radcę prawną Alinę Domańską oraz brata Jakuba R. Jako strony wezwano prezydent stolicy Hannę Gronkiewicz-Waltz, beneficjentów decyzji reprywatyzacyjnej oraz obecnego właściciela nieruchomości. Po zakończeniu części jawnej rozprawy komisja przesłuchała mec. Iwonę Gerwin – pełnomocniczkę beneficjentek decyzji zwrotowej ws. Marszałkowskiej 43.

Mieszkanka kamienicy Krystyna Wrońska zeznała, że Marszałkowska 43 została przejęta przez rodzinę i osoby związane z mec. Gerwin.

„Kamienica została przejęta, tzn. cała nieruchomość, bo i działka, przez rodzinę i osoby związane z panią Iwoną Gerwin. Nieruchomość została po odzyskaniu sprzedana panu Adamowi R., z którym w czasie prowadzenia postępowania administracyjnego była związana pani Iwona Gerwin” – mówiła Wrońska.

„Pani Alina D., teściowa pani Iwony Gerwin, nawet się tym chwaliła do znajomych, że roszczenia do nieruchomości i sprawy w BGN prowadzi jej synowa” – dodała. Podkreśliła, że decyzja zwrotowa „oczywiście” była wydana przez brata Adama R. – Jakuba R., b. pracownika BGN. „Po przejęciu kamienicy przez pana Adama R. wynikła już sprawa fałszerstwa testamentu, na podstawie którego uzyskano prawo do nieruchomości. Sprawa była w prokuraturze i w bardzo krótkim czasie pan Adam R. sprzedał nieruchomość. Tzn. to jeszcze były prawa do nieruchomości, bo jeszcze nie było zakończone postępowanie sądowe. Sprzedał pani Katarzynie Smoladze, która jest partnerką pana Roberta N.” – zeznała Wrońska.

Dodała, że Robert N. był pełnomocnikiem w transakcjach obrotu nieruchomością, mimo wpisu ostrzeżenia w księdze wieczystej.

Świadek Bartłomiej Opaliński pytał, czy mogło być przypadkiem, że nastąpiła zbieżność dużego remontu w kamienicy i pojawiających się roszczeń dekretowych.

„W trakcie remontu robotnicy, którzy u nas remontowali, pytali się, czy tu są spadkobiercy. Odpowiadaliśmy, że nie. Nigdy nie było żadnych roszczeń. Oni się śmiali, że się znajdą, jak wyremontujemy” – odpowiedziała Wrońska. „To była powszechna wiedza w mieście, że bardzo często, jak dokonywano remontu jakiejś kamienicy, to się pojawiali spadkobiercy” – dodała.

Świadek ocenił, że spadkobierczynie Marszałkowskiej 43 zostały zmanipulowane przez mec. Gerwin, bo odmówiły podpisania ostatecznej umowy notarialnej ws. sprzedaży praw do niej. Według niego nie było na to „racjonalnego powodu”.

Brat Jakuba R., Adam zeznał, że jego obecność przy transakcji dot. Marszałkowskiej 43 jest przypadkowa i został do niej namówiony przez Gerwin. Dopytywany przez Patryka Jakiego, czy można powiedzieć, że był w tej sprawie słupem, powiedział: „No w pewnym sensie chyba tak”. Świadek zapewnił, że o transakcji ws. Marszałkowskiej nie rozmawiał z rodzicami (jego matką jest Alina D. podejrzana ws. reprywatyzacji, tak jak i jego brat Jakub R., b. wiceszef BGN – PAP).

Zapytany przez Patryka Jakiego, jak poznał reprezentującego go potem przy sprzedaży praw do nieruchomości mec. Roberta N., Adam R. odparł, że w maju 2014 r. to był dla niego „ktoś z ulicy”, a „dziś jest ważną osobą”. Jak dodał, przeglądał w internecie, kto byłby zainteresowany zakupem tej nieruchomości i znalazł kancelarię, którą zajmowała się takimi transakcjami. Wyjaśnił, że zaczął szukać kogoś, „kto by ode mnie to przejął”.

Świadek zapewnił, że „nie zna nikogo w ratuszu”. Jaki dopytywał, czy brat nie polecał mu usług mec. N. „Nie pamiętam” – padła odpowiedź. Mówił, że nie wiedział o zaangażowaniu brata w sprawę nieruchomości przy Marszałkowskiej 43. Dopytywany, czy wiedział o decyzji zwrotowej z 2010 roku „wydanej przez brata”, odpowiedział: „Nawet nie wiedziałem, że to mój brat. Ja się teraz od państwa dowiedziałem” – zeznał.

Była pracownica ratusza, radca prawna Alina Domańska (jest to inna osoba niż podejrzana ws. reprywatyzacji Alina D. – PAP) zeznała przed komisją, że nie interesowała się koneksjami rodzinno-zawodowymi swoich szefów czy pracowników. Dodała, że nie pamięta okoliczności sprawy Marszałkowskiej 43.

Dodała, że w stołecznym urzędzie miasta pracowała od 2002 r., a kilka miesięcy temu przeszła na emeryturę. „To była moja decyzja, prawie 47 lat pracy, wiek odpowiedni, tak że dziękuję” – zaznaczyła.

„Dopiero teraz właśnie, po latach, się dowiaduję, że były takie historie, o których w tamtym momencie nie miałam bladego pojęcia” – powiedziała, odnosząc się do pytania o ujawniane podczas prac komisji informacje np. na temat „powiązań rodzinnych pomiędzy podpisującym decyzję a kupującym”. Jak zaznaczyła, nie chodziła „po pokojach w wydziale dekretowym”. „Pracowaliśmy w innych pomieszczeniach i innych warunkach, dostawałam sprawy na biurko i zajmowałam się tymi sprawami” – zaznaczyła.

Mec. Gerwin na początku jawnej rozprawy odmówiła zeznań w charakterze świadka. Wniosek taki złożył Patryk Jaki. Gerwin mówiła, że na komisję przyszła jako pełnomocnik strony i protestuje przeciw przesłuchiwaniu jej jako świadka.

Po przesłuchaniu brata Jakuba R. Jaki ponownie zapytał Gerwin, czy chce złożyć zeznania. Mecenas odpowiedziała wtedy, że musi skonsultować się ze swymi mocodawczyniami i ogłoszono przerwę. „Jestem po rozmowie z jedną ze spadkobierczyń, to jeśli miałoby się to odbyć z wyłączeniem jawności, to oczywiście w zakresie pytań dotyczących przebiegu tego postępowania dekretowego mogę na pytania komisji odpowiedzieć” – powiedziała po przerwie i takie przesłuchanie odbyło się na posiedzeniu niejawnym, które zakończyło się po godz. 19.

Po raz kolejny na rozprawie nie stawiła się prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz, za co pod koniec rozprawy została ukarana grzywną 3 tys. zł. Za tą decyzją głosowało 5 członków komisji, jeden był przeciw, dwóch wstrzymało się od głosu. O grzywnę dla prezydent za nieusprawiedliwioną nieobecność wniósł Patryk Jaki.

Przeciwny był Robert Kropiwnicki (PO). Według niego, ta „rytualna kara” dla prezydent stolicy „jest niestosowna i niepotrzebna”. Jak dodał, nie wie, co do sprawy Marszałkowskiej 43 wniosłoby osobiste stawiennictwo na rozprawie Gronkiewicz-Waltz. Prezydent stolicy reprezentowali pełnomocnicy oraz urzędnicy miasta.

Kropiwnickiemu odpowiadał Sebastian Kaleta, który zaznaczył, że w sprawie kary dla Gronkiewicz-Waltz komisja nie ma wyboru innego, niż postępowanie analogiczne jak w poprzednich sprawach. „Piastowanie urzędów wiąże się z odpowiedzialnością” – dodał.

Dziewięcioosobowa komisja – pod przewodnictwem wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego – od początku czerwca br. bada zgodność z prawem decyzji administracyjnych ws. reprywatyzacji warszawskich nieruchomości. Uchyliła już decyzje wydane z upoważnienia prezydent Warszawy: o przyznaniu Maciejowi M. prawa do dwóch działek przy ul. Twardej; o przyznaniu praw do działki Chmielna 70 Januszowi Piecykowi, mec. Grzegorzowi Majewskiemu i Marzenie K. oraz o przyznaniu Maciejowi M. działki Sienna 29.

PAP/MoRo

Premier Beata Szydło Człowiekiem Roku XXVII Forum Ekonomicznego w Krynicy. „To początek drogi, przed nami długa praca”

Premier Beata Szydło została we wtorek uhonorowana nagrodą Człowieka Roku przez XXVII Forum Ekonomicznego w Krynicy. Nie ma w rządzie ministra, który nie ma się czym poszczycić – mówiła premier.

[related id=37022]Beata Szydło odebrała we wtorek z rąk marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego nagrodę Człowieka Roku Forum Ekonomicznego w Krynicy. „Dziękuję bardzo serdecznie biało-czerwonej drużynie, która zwyciężyła” – mówiła we wtorek Szydło.

Dziękowała wszystkim, którzy „pracują bardzo ciężko wprowadzając w życie program, który wybrali Polacy”. „To przecież wyborcy obdarzyli nas zaufaniem, powiedzieli: spróbujcie, my wam ufamy, zrealizujcie to, o czym mówicie” – dodała szefowa rządu.

„Naszym wielkim zobowiązaniem jest to, żeby ten projekt doprowadzić do końca. Ale żeby tak się stało ta drużyna musi cały czas być razem, musimy konsekwentnie i z uporem dążyć do tego, do czego się zobowiązaliśmy” – oświadczyła premier. „Dziękuję moim koleżankom i kolegom ministrom” – podkreśliła Szydło.

„Mogę śmiało powiedzieć, że nie ma w rządzie w tej chwili ministra, który nie ma się czym poszczycić. Wszystkie resorty wspaniale pracują i dzięki temu możemy powiedzieć, że tak dużo dobrego się dzieje” – stwierdziła szefowa rządu. Szczególne podziękowanie skierowała do wicepremiera, ministra finansów i rozwoju Mateusza Morawieckiego, za Plan na rzecz odpowiedzialnego rozwoju.

[related id=37018]„Myśmy poszli po to z tym programem, żeby zmienić życie zwykłych Polaków, żeby dać poczucie godnego życia. To jest ogromna rola (minister rodziny, pracy i polityki społecznej) Elżbiety Rafalskiej. Program 500 Plus, który okazał się rewolucyjnym, nie dlatego, że jest to program pomocowy. On zmienił faktycznie życie wielu polskich rodzin” – mówiła Szydło. Dodała, że program Rodzina 500 Plus jest także programem napędzającym polską gospodarkę.

Premier dziękowała także szefowi resortu energii Krzysztofowi Tchórzewskiemu i wiceministrowi resortu Grzegorzowi Tobiszowskiemu za „uratowanie polskiego górnictwa”. Skierowała także podziękowania do wszystkich, którzy pracują w różnych instytucjach w całej Polsce, wprowadzając w życie projekt dobrej zmiany.

„Musimy pamiętać, że to jest zaledwie początek drogi, a przed nami długa praca. Najważniejsze to, co pozostaje do zrealizowania” – wskazywała Szydło. „To jest moja rola, żeby ta drużyna cały czas była razem” – dodała. „Jeżeli do końca pozostaniemy biało-czerwoną drużyną, to zwyciężymy, a to zwycięstwo będzie oznaczało rozwój Polski, dobre życie w bezpiecznej Polsce polskich rodzin” – podkreśliła premier.

Premier podkreśliła, że przyjeżdżała na Forum Ekonomiczne w Krynicy w różnych rolach jako samorządowiec i parlamentarzysta.

„Za każdym razem, kiedy tutaj przyjeżdżałam widziałam i słyszałam dyskusje o Polsce, o Europie, o tym co zrobić, jak zrobić, żeby wszystkim nam żyło się po prostu lepiej, żebyśmy byli państwem, które jest w awangardzie nowoczesnej Europy” – powiedziała premier.

Szefowa rządu wyraziła nadzieję, że Forum Ekonomiczne w Krynicy będzie łączyć wszystkich w dyskusji o przyszłości, która ma być „bezpieczna i dawać poczucie satysfakcji młodym Polakom”.

„Możemy się różnić, możemy mieć różne zdania, możemy mieć różne poglądy, bo jest to rzeczą naturalną, ale powinna nas łączyć Polska. Myślę, że każdy z nas siedzących tutaj na sali ma takie przekonanie, że właśnie to są bardzo ważne momenty, chwile w życiu naszego narodu, że zmieniamy Polskę, po to, by Polakom lepiej się żyło, byśmy byli zadowoleni z tego miejsca na ziemi, w którym żyjemy” – mówiła szefowa rządu.

Premier podziękowała również założycielowi Forum Ekonomicznego w Krynicy Zygmuntowi Berdychowskiemu.

Dodała, że 5 września jest dla niej szczególną datą także ze względów prywatnych. „Chcę podziękować osobie, dla której ta data jest tak samo ważna jak dla mnie, bo to dzięki mojej rodzinie, dzięki miejscu na ziemi, które mam jestem tym, kim jestem” – podkreśliła premier Szydło.

Rada Programowa Forum Ekonomicznego przyznaje nagrodę Człowieka Roku wybitnym osobom, które swoją postawą i dokonaniami wywarły największy wpływ na bieg spraw w Europie Środkowowschodniej.

W poprzednich latach tytuł Człowieka Roku trafił do m.in.: papieża Jana Pawła II, Jarosława Kaczyńskiego czy premiera Węgier Viktora Orbana.

PAP/MoRo

Raytheon: w tym miesiącu oferta offsetu na zestawy Patriot

Do końca miesiąca zostanie przygotowana oferta offsetowa towarzysząca ofercie na zestawy obrony powietrznej Patriot – zapowiedzieli we wtorek w Kielcach przedstawiciele korporacji Raytheon.

John Baird, wiceprezes ds. zintegrowanych systemów obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej na Polskę Raytheon Defense Systems podkreślił, że jeszcze w tym miesiącu zostanie przygotowany pakiet dotyczący transferu technologii

Zgodnie z porozumieniem zawartym w lipcu br. kontrakt na zestawy Patriot ma zostać podzielony na dwie fazy. Baird zapowiedział, że także offset ma zostać podzielony na dwie części; trwają prace nad listami intencyjnymi, część z nich została już uzgodniona i podpisana.

„Jesteśmy gotowi dokonać największego transferu, na jaki pozwoli amerykańskie prawo” – zapewnił. Za podstawowy cel offsetu Baird uznał tworzenie w Polsce samowystarczalności w utrzymaniu systemu. Podkreślił, że Raytheon zamierza przekazać nie tylko technologie, ale i zdolności, które pozwolą polskiemu przemysłowi z tych technologii korzystać. Offset ma objąć także wiedzę, jak zarządzać dużymi programami zbrojeniowymi, która, jak powiedział, będzie przydatna Polskiej Grupie Zbrojeniowej w innych przedsięwzięciach.

Przedstawiciele Raytheona zwracali uwagę na korzyści, jakie daje wybór konfiguracji zestawów Patriot uzupełnionych niskokosztowym pociskiem SkyCeptor, opracowywanym wspólnie przez USA i Izrael: Umożliwia ona znacznie większy transfer technologii niż w przypadku samych USA, gdzie ograniczenia są ostrzejsze.

Do technologii, których transferu nie może zaoferować, Raytheon zaliczył algorytmy, kody źródłowe, głowicę naprowadzającą i wieloimpulsowe silniki rakietowe zwiększające prędkość pocisku tuż przed uderzeniem w cel.

Baird poinformował, że Raytheon jako offsetodawca wystąpi także w imieniu koncernu Northrop Grumman, dostawcy zażądanego przez Polskę systemu zarządzania polem walki, trwają natomiast rozmowy z firmą Lockheeed Martin, producentem głównych pocisków zestawów Patriot.

Zgodnie z memorandum podpisanym na początku lipca rząd USA zgadza się na sprzedaż Polsce baterii obrony powietrznej Patriot w najnowocześniejszej konfiguracji, jakiej mają używać wojska lądowe Stanów Zjednoczonych.

Dodał, że chodzi o zintegrowanie baterii z sieciocentrycznym systemem zarządzania polem walki IBCS i nowym dookólnym radarem opartym na technologii azotku galu (dotychczas zestawy Patriot są wyposażone w radar sektorowy, o ograniczonym polu widzenia).

Memorandum intencji dotyczące zamiarów Departamentu Obrony USA w sprawie systemu Patriot dla Polski przewiduje, że w pierwszej fazie wojska lądowe USA przedstawią Polsce ofertę dotyczącej czterech jednostek ogniowych (tj. dwóch baterii z 12 wyrzutniami) uzbrojonych w pociski Lockheed Martin PAC-3 MSE i wyposażonych w IBCS. Zestawy mają być wyposażone w obecnie dostępny sektorowy radar, a USA „nie są w stanie dostarczyć bieżących radarów w celu wypożyczenia lub późniejszego odkupu”. Dostawy mają się rozpocząć w roku 2022, osiągnięcie zdolności operacyjnej przewidziano na rok 2023.

Umowa dotycząca pierwszej fazy miałaby zostać zawarta do końca bieżącego roku.

W kolejnej fazie USA mają kontynuować integrację pocisków SkyCeptor, nowego radaru i polskich sensorów. Oferta w tej fazie ma zostać przedstawiona pod koniec roku 2018

Modernizacja obrony powietrznej to jeden z priorytetów wieloletniego planu rozwoju sił zbrojnych. System ma być mobilny i umożliwić obronę wybranych obszarów – ważnych obiektów, zgrupowań wojsk i kontyngentów za granicą. Wisła – system średniego zasięgu zdolny zwalczać rakiety balistyczne – to jedna z części planowanego systemu obrony powietrznej kraju

O wyborze zestawów Patriot do rozmów między rządami Polski i USA koalicja PO-PSL zdecydowała w kwietniu 2015 r., poinformował o nim prezydent Bronisław Komorowski

We wrześniu ub. roku Macierewicz poinformował o decyzji wystosowania zapytania ofertowego. Przedstawiciele firmy Raytheon – producenta systemu Patriot – zapewnili, że rząd USA zgadza się na włączenie w polski system będącego w opracowaniu pocisku SkyCeptor – zmodyfikowanego pocisku Stunner, opracowanego w kooperacji izraelsko-amerykańskiej, mającego być tańszym uzupełnieniem dla pocisków GEM-T oraz PAC-3 i PAC-3MSE.

W marcu br. wystosowano zmodyfikowane zapytanie ofertowe, szef MON poinformował, że system wprowadzony w ramach programu Wisła ma kosztować nie więcej niż 30 mld zł.

PAP/MoRo

Prezydent Andrzej Duda na Forum Ekonomicznym w Krynicy: Unia musi pozostać otwarta, jeśli chce się rozwijać.

Unia musi pozostać otwarta na nowych członków, jeśli chce konkurować z największymi mocarstwami świata – powiedział prezydent. Wskazał na potrzebę reform w UE i wyciągnięcia wniosków z Brexitu.

W popołudniowym wystąpieniu dla mediów prezydent wyraził zadowolenie z obecności na rozpoczętym we wtorek Forum prezydentów Gruzji Giorgiego Margwelaszwilego i Macedonii Gjorgego Iwanowa. Nawiązał również do debaty z udziałem trzech prezydentów poświęconej przyszłości UE oraz europejskim aspiracjom Gruzji i Macedonii, która zainaugurowała tegoroczną edycję krynickiego Forum.

„Z całą mocą chcę podkreślić, że Polska wspiera aspiracje europejskie i aspiracje euroatlantyckie zarówno Gruzji, jak i Macedonii” – powiedział Duda. Jak dodał, politykę „otwartych drzwi” UE uważa za niezwykle ważną dla przyszłości Unii.

„UE chce być tym organizmem gospodarczym, który będzie mógł konkurować z największymi mocarstwami świata. Jeżeli Unia ma się stawać coraz silniejsza, musi się rozwijać również pod względem potencjału terytorialnego i potencjału ludnościowego, czyli musi być nas w UE coraz więcej, to jest warunek” – przekonywał prezydent.

„Jeżeli drzwi do UE zostaną zamknięte, jeżeli będzie się mówiło, że żadne nowe państwa nie będą mogły stać się członkami UE, to w tym momencie cały projekt UE znacząco straci na atrakcyjności” – dodał. Według prezydenta Unia „musi pozostawać otwarta” i pokazywać państwom aspirującym do członkostwa w jej strukturach, że warto się rozwijać i ubiegać o przynależność do wspólnoty.

„Jeżeli nie będziemy zostawiali tych drzwi otwartych, to jedynym, co będzie się przydarzało UE, to Brexit” – przestrzegał Duda. Zaznaczył, że w związku z Brexitem UE powinna „wyciągnąć wnioski na przyszłość, jeżeli chodzi o jej funkcjonowanie i o to, jakie reformy wewnętrzne UE są potrzebne”.

Przed konferencją prezydent Duda wziął udział w uroczystości otwarcia na terenie Forum wystawy poświęconej Solidarności Walczącej w związku z 35-leciem organizacji; towarzyszył mu b. lider SW, marszałek senior Kornel Morawiecki.

„Bardzo mnie cieszy, że ci, którzy odwiedzają Forum krynickie, przede wszystkim goście zagraniczni, także i ten ważny element najnowszej historii Polski będą mogli tutaj zobaczyć. Dziękuję za tę inicjatywę” – powiedział Duda.

Odnosząc się do przebiegu Forum, wskazał również na wysoką, podobno rekordową frekwencję. „Ogromnie mnie to cieszy. Chciałbym, żeby ta inicjatywa rozwijała się jak najlepiej i żeby przynosiła ona pożytki” – podkreślił prezydent.

PAP/MoRo

Generał Roman Polko: Ćwiczenia Zapad 2017 budują agresywny potencjał militarny Rosji. NATO ćwiczy, ale nie przeciw Rosji

Mamy do czynienia z kolejnym krokiem Rosji, która buduje swój potencjał militarny nie tylko do działań obronnych, ale również do działań agresywnych – ocenia manewry Zapad 2017 były dowódca GROM.

W poniedziałkowym artykule brytyjskiego dziennika „Financial Times” napisano m.in., że „pomimo obaw państw sąsiedzkich nie ma wystarczających powodów, by sądzić, że manewry Zapad 2017 mogą być punktem wyjścia do militarnego ataku. Rosja nie prowadzi wojny informacyjnej, przygotowującej grunt dla interwencji zbrojnej”.

W opinii gen. Romana Polko publikacja „Financial Timesa” ma wydźwięk uspokajający, sugerujący, że „nic nie powinniśmy robić, że nic poważnego się nie dzieje”. Tymczasem, jak uważa generał, choć „prawdopodobieństwo ataku na kraje NATO w wymiarze kinetycznym jest bardzo małe, to mamy do czynienia z kolejnym krokiem Rosji, która buduje swój potencjał militarny nie tylko do działań obronnych, ale również do działań agresywnych”.

– „Financial Times” powinien być więc raczej zaniepokojony takim rozwojem sytuacji – zauważa Polko.

– Sojusz natowski też wprawdzie trenuje, ale nigdy w scenariuszu nie zakłada uderzenia na suwerenne terytorium Rosji – mówi ekspert. – Natomiast ze strony rosyjskiej konsekwentnie, co rok, mamy do czynienia z ćwiczeniem scenariusza uderzenia na kraje natowskie – dodaje i przypomina książkę gen. Richarda Shirreffa „2017. Wojna z Rosją”, w której były zastępca naczelnego dowódcy Sojuszniczych Sił Zbrojnych NATO w Europie przestrzega, że „bezczynność wręcz ośmiela Putina, który testuje nas na różne sposoby”.

Gen. Polko polemizuje z opinią brytyjskiego publicysty o wojnie informacyjnej, stwierdzając, że „agresja w sferze informacyjnej już ma miejsce w cyberprzestrzeni”. „A przecież z punktu widzenia NATO to też jest obszar wojny” – dodaje.

– Działania Rosji w obszarze informacyjnym mają pokazać, że Rosja jest silnym imperium i że Europa nie powinna drażnić 'niedźwiedzia’ – stwierdza Polko.

– Do tej pory Putinowi się to udawało i za każdym razem nie było adekwatnej odpowiedzi – czy to na agresję na Gruzję, czy na Ukrainę i Donbas – mówi ekspert. Oceny generała nt. działań europejskich nie zmienia rozmieszczenie na wschodniej flance NATO sił sojuszniczych, ponieważ, jak zauważa, w gruncie rzeczy mamy tutaj do czynienia „z reakcją, za którą odpowiadają Stany Zjednoczone, a nie Europa”. – Przyznaję tu rację Donaldowi Trumpowi, który dobitnie mówi o zbyt słabym zaangażowaniu państw europejskich w NATO – dodaje Polko.

Według generała, „jeśli głębiej przeanalizować postawę takich krajów jak Niemcy czy Francja, to okazuje się, że interesy biznesowe są dla nich ważniejsze niż pryncypia, które mówią o kolektywnej obronie”. – Putinowska Rosja nie od dziś rozgrywa te rozbieżności interesów członków NATO, by skutecznie prowadzić swoje działania na froncie wojny propagandowo-informacyjnej – puentuje ekspert.

Rosyjsko-białoruskie manewry Zapad ’17 mają się odbyć w dniach 14-20 września. W ćwiczeniach tych ma wziąć udział 12,7 tys. wojskowych, w tym 3 tys. z Rosji; zaangażowanych zostanie 700 jednostek sprzętu wojskowego.

PAP/MoRo

Andrzej Pająk o debacie publicznej: „Demokracja” i „konstytucja” to bożki, a realnie „jednostka zerem, jednostka bzdurą”

Dzień 70. z 80 / Harmęże – Okręg wyborczy, w którym jest 15 posłów, to jest taki kołchoz – ocenił senator Pająk. Postuluje wprowadzenie zmian w prawie wyborczym w związku z pisaną na nowo konstytucją.

Senator Andrzej Pająk był gościem Antoniego Opalińskiego w Poranku Wnet nadawanym z Harmęża. W audycji mówił o swoich doświadczeniach, jakie wyniósł z pracy w instytucjach samorządowych, a także jako wójt i starosta. Jego zdaniem wiele rozwiązań dotyczących samorządów jest bardzo dobrych i nie oczekuje rewolucji w tym względzie. Jego główne postulaty nt. zmian w prawie dotyczą ordynacji wyborczej. Jeśli chodzi o władze samorządowe to zmieniłby przepisy dotyczące wyboru starosty i optowałby za wyborami bezpośrednimi w zamian aktualnych wyborów pośrednich. Widziałby również zmiany odnośnie ordynacji wyborczej do Sejmu, w tym dotyczące list partyjnych, w których „na zająca musi startować dwa razy więcej kandydatów niż jest miejsc”. Zmany, za którymi optuje, dotyczą też zmniejszenia okręgów wyborczych.

– Okręg wyborczy, w którym jest 15 posłów, to jest taki kołchoz – ocenia.

Pytany o celowość istnienia powiatów, podkreśla zdecydowanie, że jest za ich pozostawieniem. Jako orędownik tworzenia małych ojczyzn „uważam, że powiat dobrze spełnia swoją rolę”.

Jego zdaniem „demokracja i „konstytucja” urosły w debacie publicznej do rangi swego rodzaju bóstwa. A realnie wygląda to tak, jak w wierszu Majakowskiego – „jednostka zerem, jednostka bzdurą”. Senator nie ma wątpliwości, że aktualnie o żadnym zagrożeniu demokracji nie może być mowy.

W rozmowie z Andrzejem Pająkiem poruszone były również kwestie związane z reformą szkolnictwa, której jest wielkim zwolennikiem.

MoRo

[related id=36815]Andrzej Pająk ur. 26.09.1955 r. w Zawoi. W 1981 r. ukończył studia na Wydziale Metalurgicznym Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. W latach 1982–83 pracował jako technolog w Fabryce Samochodów Małolitrażowych w Bielsku-Białej. Od 1984 do 1990 r. był nauczycielem w Zespole Szkół Mechanicznych w Suchej Beskidzkiej.

W okresie 1990–98 sprawował mandat radnego Rady Gminy Zawoja, pełniąc jednocześnie funkcję wójta tej gminy. W latach 1998–2011 był radnym Rady Powiatu Suskiego, a od 1999 do 2011 r. – starostą tego powiatu.

W Senacie VIII kadencji był członkiem Komisji Rodziny, Polityki Senioralnej i Społecznej oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej. Należy do Prawa i Sprawiedliwości.

Chcesz wysłuchać całego Poranka Wnet, kliknij tutaj

Początek roku szkolnego 2017/2018. Premier: polska szkoła ma być nowoczesna, ale też czerpać z tradycji narodu polskiego

Reformę edukacji wprowadzamy po to, by polska szkoła była szkołą ambitną, otwartą, nowoczesną, ale też taką, która czerpie z tradycji i kultury polskiego narodu – mówiła premier Beata Szydło.

Premier Szydło rozpoczynając rok szkolny 2017/2018 w Dobrzechowie k. Strzyżowa na Podkarpaciu zapowiedziała, że pensje nauczycieli wzrosną w ciągu trzech lat o 15 proc. Pierwsza podwyżka ma nastąpić 1 kwietnia 2018, druga – 1 stycznia 2019, trzecia 1 stycznia 2020.

W swoim wystąpieniu premier mówiła o wprowadzanej reformie edukacji. Zgodnie z nią w obecna struktura szkół będzie stopniowo zmieniana. Docelowo będzie obejmować: 8-letnią szkołę podstawową, 4-letnie liceum, 5-letnie technikum, 3-letnią szkołę branżową I stopnia, 2-letnią szkołę branżową II stopnia. Zmiany zaczynają się wraz z nowym rokiem szkolnym 2017/2018 – uczniowie, którzy w czerwcu skończyli VI klasę zamiast do I klasy gimnazjum poszli do VII klasy. Ruszyły też szkoły branżowe I stopnia, które wchodzą w miejsce zasadniczych szkół zawodowych.

Podczas inauguracji roku szkolnego premier podkreśliła, że uczniowie wracają z wakacji do „nieco innej szkoły”, niż ta, którą żegnali w czerwcu.

„Dzisiaj rozpoczynamy nowy rok szkolny i rozpoczynamy też reformę oświaty” – powiedziała Szydło, zaznaczając, że zmiany w edukacji były konsultowane z samorządowcami, pedagogami, środowiskami oświatowymi, ekspertami i rodzicami. „I tym wszystkim państwu, którzy braliście udział w tych konsultacjach, zgłaszaliście swoje uwagi, chcę za to bardzo serdecznie podziękować” – dodała szefowa rządu.

Przekonywała, że rząd wprowadza obecną reformę po to, by „sprostać wyzwaniom współczesności, by polska szkoła była szkołą ambitną, otwartą, nowoczesną”, ale też szkołą, która czerpie z tradycji i kultury polskiego narodu; szkołą, która dobrze przygotowuje młodzież i dzieci do wyzwań, które przed nimi stoją” – powiedziała Szydło. „Po to przygotowaliśmy właśnie reformę, która taką dobrą szkołę dla naszej młodzież dzisiaj otwiera” – zaznaczyła szefowa rządu.

Premier podkreśliła, że polska szkoła dzięki reformie „będzie szkołą, w której każdy musi znaleźć równe szanse bez względu na to, skąd pochodzi, gdzie mieszka, jakie są możliwości materialne jego rodziców”. „Każdy ma prawo do tego, aby zdobyć jak najlepsze wykształcenie w polskiej szkole, które będzie realizowało jego marzenia, ale też będzie spełniało oczekiwania i realizowało plan, który młody człowiek zakłada na swoją drogę życiową i będzie wykorzystywało jego talenty” – zaznaczyła premier.

Jak mówiła, największym kapitałem jest młodzież i dzieci. „Naszym obowiązkiem dorosłych, ludzi odpowiedzialnych za oświatę, za państwo, za samorządy, za lokalne wspólnoty jest inwestować jak najlepiej właśnie w dzieci i młodzież, by ten największy kapitał, którego nic nie zastąpi, żaden pieniądz, żadne dobra materialne, pięknie się rozwijał, wzrastał i przynosił jak najlepsze owoce”.

W swoim wystąpieniu premier podkreśliła, że szkoła branżowa, wykształcenie, dobry zawód, to jest to, co powinno być w edukacji stawiane na pierwszym miejscu. Jak mówiła szkoła branżowa ma wyjść naprzeciw oczekiwaniom pracodawców, ale „ma też przede wszystkim dać Polsce, polskiej gospodarce, nam wszystkim, dobrych fachowców, ludzi o najwyższych umiejętnościach, najlepszych kwalifikacjach, którzy będą potrafili nie tylko realizować swoje cele zawodowe, ale będą również przyczyniali się do budowania nowoczesnej gospodarki, będą odkrywali nowoczesne technologie i będą konkurowali z najlepszymi na świecie”.

„Mam nadzieję, że w polskiej szkole, w dobrej szkole, będą realizowane te ambicje, te marzenia i wszystkie plany młodych ludzi, że ta szkoła spełni oczekiwania polskich rodziców i że wreszcie stanie się ona miejscem, w którym będą pracować ci najlepsi, ci, którzy będą marzyć o tym, żeby przyjść do zawodu nauczycielskiego” – zaznaczyła Szydło. Dodała, że zawód ten „jest misją, jest zawodem trudnym”, ale „nie ma takiej możliwości, żeby nie było nauczycieli”. „Dlatego musimy dbać o to i pamiętać, że dobra kadra pedagogiczna jest polskiej szkole niezwykle potrzebna. I to jest jeden z priorytetów, który przed sobą postawiliśmy” – powiedziała.

Premier zapewniła, że rząd wywiążę się ze wszystkich zobowiązań, które zostały złożone przy przygotowaniu reformy.

„Chcemy, by w szkołach była pełna opieka medyczna dla polskich dzieci” – podkreśliła szefowa rządu. Nauczyciele, jak mówiła, muszą wiedzieć, że trudna misja, która wypełniają jest doceniana i że w ich zawodzie można realizować swoje plany, marzenia i ambicje.

„Zostały zaplanowane podwyżki wynagrodzeń – w ciągu trzech lat wynagrodzenia nauczycieli wzrosną o 15 proc.”- zapowiedziała Beata Szydło. „Pierwsza podwyżka będzie na początku drugiego kwartału 2018 r., 1 kwiecień pierwsza transza 5 proc. podwyżki; kolejna 1 styczeń 2019 i ostatni etap 1 styczeń 2020” – podała.

Premier podkreślała, że reforma oświaty była przygotowywana od początku pracy rządu PiS. Dziękowała wszystkim zaangażowanym we wdrożenie reformy – dyrektorom szkół, nauczycielom, rodzicom, kuratorom, samorządom.

Zapewniła też, że „będą dodatkowe środki, żeby ta reforma została dokończona”. „W tym roku zaplanowaliśmy ponad 300 mln dodatkowo w subwencji, w przyszłym roku to będzie ok. 150, a w 2019 – ponad 200 mln” – zapowiedziała.

Premier podkreślała także zaangażowanie minister Anny Zalewskiej w przygotowanie reformy, podziękowała „za jej determinację, upór, za bardzo często trudne z ministrem finansów, z całym rządem, dyskusje”.

Minister Zalewska: szkoła podstawowa „w każdym dowolnym miejscu Rzeczpospolitej ma być taka sama”

Minister Zalewska podkreśliła, że szkoła podstawowa „w każdym dowolnym miejscu Rzeczpospolitej ma być taka sama, ma być tak samo wyposażona i ma być tak samo dobrze przygotowany nauczyciel kształcący dziecko” – podkreśliła.

„Będziemy wspierać nauczycieli. Będziemy umożliwiać im doskonalenie zawodowe – stanie się ono obowiązkowe. Jednocześnie będziemy wspierać nauczycieli, tak by pracowali również dla systemu – szkoła nie może być bez pedagoga szkolnego, szkoła nie może być bez doradcy zawodowego, czy doradcy metodycznego. Do 2019 r. w szkole te wszystkie zawody się pojawią” – zapowiedziała minister edukacji narodowej podczas uroczystej ogólnopolskiej inauguracji rok szkolny 2017/2018.

„Od stycznia 2018 r. rozpoczynamy doskonalenie zawodowe dla nauczycieli” – zapowiedziała. „Chcemy, aby obowiązywał krajowy program doskonalenia zawodowego. W połowie września nauczyciele, związkowcy, samorządowcy będą uczestniczyć w dyskusji na temat założeń tego programu” – wyjaśniła.

Mówiąc o doskonaleniu nauczycieli wskazała na edukację włączającą. „Potrzebujemy edukacji włączającej (…). Każde dziecko ma realizować swoje ambicje, swoje zamierzenia. Dla każdego dziecka musimy nauczyć się uczenia tego dziecka. Edukacja włączająca to nic innego jak wsparcie dziecka ze specjalnymi potrzebami. Ono ma być w szkole, a my dorośli cierpliwie musimy się tego uczyć” – zaznaczyła.

Przypomniała, że w przygotowanym przez MEN projekcie ustawy o finansowaniu zadań oświatowych znalazła się propozycja zmian w Karcie Nauczyciela. Zgodnie z nią określone zostanie pensum dla szkolnych psychologów, pedagogów i logopedów. Ma ono wynosić maksymalnie do 22 godzin w tygodniu bezpośredniej pracy z dziećmi; obecnie nie ma ono określonego wymiaru. „Tak też potraktowaliśmy nauczyciela wspomagającego” – dodała Zalewska.

Zalewska podkreśliła, że nowe podstawy programowe kształcenia ogólnego, które są bardzo nowoczesne, dają wolność nauczycielowi. „To nauczyciel zbuduje program w zależności od tego, jaką będzie miał grupę, z jakim dziećmi będzie pracował, jakie będą ambicje tych dzieci, ich potrzeby” – powiedziała. Stąd – jak zaznaczyła – wymóg, by każdym przedmiocie 20 proc. poświęcić na pracę projektami.

„Chcemy wspierać szkołę, by stawała się coraz bardziej nowoczesna” – zadeklarowała minister. Przypomniała, że obecnie tylko 20 proc. szkół ma szerokopasmowy internet, 25 proc. gimnazjów i 18 proc. szkół podstawowych ma gabinety przyrodnicze. Dlatego – jak poinformowała – w 2018 r. ogłoszony zostanie program „Laboratorium”, po to w ciągu dwóch lat powstały takie gabinety. Dodała, że unowocześnieniu szkoły służą też programy mające na celu dostęp do szerokopasmowego internetu w szkołach oraz program „Aktywna tablica”.

W związku z setną rocznicą odzyskania przez Polskę niepodległości, minister edukacji narodowej Anna Zalewska ogłosiła w poniedziałek, że rok szkolny 2017/2018 będzie „Rokiem dla Niepodległej”. Od kilku lat MEN nadaje hasła kolejnym latom szkolnym, zwracając uwagę na kwestie, które w danym roku powinny być priorytetem. Miniony rok szkolny 2016/2017 był „Rokiem Wolontariatu”.

Inaugurację rozpoczęła msza św. w intencji uczniów i nauczycieli. Przewodniczył jej ordynariusz rzeszowski biskup Jan Wątroba. W homilii przypomniał postać bł. Natalii Tułasiewicz, nauczycielki, która w marcu 1945 r. zginęła w niemieckim obozie koncentracyjnym w Ravensbrueck. Jego zdaniem, jej postawa może być wzorem dla współczesnych nauczycieli.

„Niech bł. Natalia Tułasiewicz wyprosi także obfite owoce rozpoczętej reformy szkolnej. Prośmy przez nią, aby podjęty trud władz oświatowych i całego rządu Rzeczpospolitej zakończył się wielkim sukcesem dla dobra polskiej szkoły; uczniów i wychowawców” – podkreślił hierarcha.

PAP/MoRo

Szef MSZ Witold Waszczykowski: decyzja w sprawie reparacji od Niemiec to tylko kwestia czasu

Decyzja dotycząca ewentualnego wystąpienia do Niemiec o reparacje wojenne to kwestia tygodni lub miesięcy(…)Wynika to m.in. z potrzeby przeprowadzenia dokładnych badań dotyczących rozmiaru strat.

Szef MSZ był pytany o kwestię reparacji wojennych od Niemiec na poniedziałkowej konferencji prasowej po spotkaniu ambasadorów RP z prezydentem Andrzejem Dudą.

Ocenił, że sprawa niemieckiego zadośćuczynienia była zaniedbana od czasów zakończenia II wojny światowej – albo nie była w ogóle podnoszona przez polskie rządy, albo wycofywano się z zabiegania o reparacje. „W związku z tym należy się przyjrzeć temu problemowi jeszcze jakiś czas. Jeśli przez 70 lat nie wypracowano stanowiska, to pozwolicie państwo, że będziemy mieć jeszcze jakiś kilka tygodni, bądź miesięcy, aby to stanowisko wypracować” – dodał polityk.

Podkreślił, że sytuacja wokół reparacji jest skomplikowana. „Oczywiście aspekt moralny nie budzi żadnych wątpliwości, natomiast należy doprowadzić do solidnej kwerendy prawnej w jaki sposób, kto i jak podejmował w ostatnim 70-leciu decyzje w sprawie reparacji” – zaznaczył minister spraw zagranicznych. Dodał, że działania kolejnych ekip rządzących trzeba skonfrontować z przepisami prawa międzynarodowego.

Waszczykowski zauważył, iż reparacje to także istotny problem gospodarczy, ponieważ Polska, w wyniku niemieckich działań, poniosła ogromne straty materialne. Jeszcze większy wymiar – mówił – miały straty ludzkie. „Straciliśmy wiele milionów (ludzi). Dane mówią o sześciu milionach – ja znam statystyki, które mówią, że przed wojną nasza ojczyzna liczyła 30. kilka milionów obywateli. W 1935 r. doliczyliśmy się na terenie Polski, już po zmianach granicznych, o ponad 10 do 12 milionów mniej” – powiedział szef MSZ.

Wskazywał więc, że w sprawie niemieckiego zadośćuczynienia należałoby dotrzeć do prowadzonych w przeszłości szacunków i ekspertyz. „Przez lata takie ekspertyzy i szacunki strat były prowadzone przez państwową komisję badania zbrodni hitlerowskich – część tych archiwów znajduje się w IPN” – zaznaczył Waszczykowski. Nie wykluczył, iż dodatkowe informacje mogą znajdować się archiwach lokalnych, np. wojewódzkich czy miejskich.

Minister spraw zagranicznych zwrócił ponadto uwagę, że w sprawie reparacji trzeba uwzględnić kontekst historyczny i bieżący polityczny. „Znajdujemy się kilkadziesiąt lat po II wojnie światowej, w zupełnie innej rzeczywistości. Jesteśmy krajem wolnym, niepodległym, suwerennym, będącym w sojuszach międzynarodowych i te wszystkie aspekty, cały kontekst też będzie musiał być brany pod uwagę. Na pewno nie będzie to decyzja wyłącznie Ministerstwa Spraw Zagranicznych, ale musi być podjęta przez szersze kręgi polityczne w Polsce” – wyjaśnił Waszczykowski.

Przyznał jednak, że jest jeden powód dla którego trzeba byłoby działać szybko. „To jest możliwość zadośćuczynienia jeszcze osobom poszkodowanym w czasie II wojny światowej, którzy jeszcze żyją i takich rekompensat, czy takich odszkodowań nie dostali” – dodał szef MSZ.

W poniedziałek rozpoczęła się doroczna narada ambasadorów RP, która ma potrwać do piątku. Uczestniczył w niej m.in. szef MSZ Estonii Sven Mikser (która obecnie sprawuje prezydencję w UE); we wtorek – w rozmowach weźmie udział minister spraw zagranicznych Słowacji Miroslav Lajczak. W następnych dniach gościem honorowym spotkania ma być b. ambasador USA w Polsce, Daniel Fried. W czwartek szefowie polskich placówek dyplomatycznych spotkają się z premier Beatą Szydło, później również z przedstawicielami biznesu.

PAP/MoRo

Narada ambasadorów w MSZ m.in. o migracji i sporze z Brukselą na temat TK i sądownictwa

Migracja, polityka klimatyczna, wycinka Puszczy Białowieskiej, spór z UE o TK i sądownictwo, a także unijna dyrektywa o pracownikach delegowanych, to kwestie poruszone podczas narady ambasadorów RP.

Doroczna narada ambasadorów RP w Warszawie rozpoczęła się w poniedziałek i potrwa do piątku. Wśród gości zagranicznych jest m.in. szef MSZ sprawującej obecnie prezydencji w UE Estonii, Sven Mikser. We wtorek minister SZ Witold Waszczykowski ma się spotkać z szefem MSZ Słowacji Miroslavem Lajczakiem. W poniedziałek ambasadorowie zostaną przyjęci przez prezydenta Andrzeja Dudę.

Doradca szefa MSZ Przemysław Żurawski vel Grajewski poinformował PAP, że Witold Waszczykowski wskazywał podczas narady na sukcesy polityki zagranicznej w 2016 r.: szczyt NATO w Warszawie i sprawne wdrażanie jego postanowień. Tzn. wyrównanie statusu bezpieczeństwa Polski do poziomu +starych+ państw NATO, warszawską deklarację współpracy NATO-UE, otwarcie Polski na Chiny – potencjalnie największego inwestora i największy rynek poza UE – dodał.

Minister spraw zagranicznych za osiągnięcia w roku bieżącym uznał nawiązanie bliskich relacji MSZ z nową administracją USA (rozmowy w kwietniu z sekretarzem stanu USA Rexem Tillersonem) – relacjonował jego doradca. A także, dodał, „umocnienie roli naszego regionu w UE jako grupy lobbystycznej, wzmocnienie solidarności V4, wybór Polski na niestałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ, wypromowanie Trójmorza”. „I pozyskanie dlań wsparcia USA w trakcie wizyty prezydenta Donalda Trumpa w Warszawie, która była wielkim sukcesem Polski w wymiarach bezpieczeństwa, wizerunkowym, energetycznym i regionalnym” – podkreślił.

Według Żurawskiego vel Grajewskiego, Waszczykowski podkreślił także, że sprawy, które konfliktują Polskę z UE nie są wywołane przez działania dyplomacji polskiej.

Na naradzie podkreślano, relacjonował, że „problem migracji wprowadzili do UE Niemcy swoją z nikim niekonsultowaną decyzją, łamiąc konwencję dublińską o zasadach udzielania azylu”.

Jak dodał, wskazywano, że „Polska, solidarnie z V4 broni się przed bezprawnym narzucaniem kwot, propagandowym zacieraniem różnic między terminami uchodźcy i imigranci oraz ignorowaniem faktu nieskuteczności dotychczasowych unijnych recept na walkę z kryzysem imigracyjnym”. Podkreślano, że Polska „chce realizować postanowienia G7 w zakresie migracji, przy czym problematyka ta, jako dotycząca bezpieczeństwa wewnętrznego, leży w kompetencjach MSW – relacjonował doradca.

Odnosząc się do polityki klimatycznej i czystej energii – zaznaczył Żurawski vel Grajewski – wskazywano, że są „to także tematy zainicjowane w UE przez RFN, kierującą się chęcią sprzedaży technologii niemieckich na rynku europejskim”. Podkreślano, że „Polska nie walczy z ochroną środowiska, uznaje jej wagę, ale broni się przed kosztami, które grożą zniszczeniem naszej gospodarki przez gwałtowny wzrost cen energii”.

Sprawy te podobnie jak kwestię wycinki Puszczy Białowieskiej to zagadnienia należące do kompetencji resortu środowiska, zaznaczono na spotkaniu. Według MSZ, relacjonował Żurawski vel Grajewski, problem wycinki Puszczy Białowieskiej „jest używany instrumentalnie przez biurokrację UE do walki z rządem RP”.

„O tym jak chronić puszczę chcą nas pouczać kraje, które swoje lasy zniszczyły. Rząd zaś odpowiedzialny jest przed obywatelami polskimi za utrzymanie także i tej części dziedzictwa narodowego. Dlatego nie może zaakceptować stanowiska ekologów, którzy domagają się zaniechania akcji ratowania drzewostanu, czyli de facto żądają, by puszcza uległa zniszczeniu. Do tego bowiem prowadziłby brak wycinki drzew zarażonych” – relacjonował naradę Żurawski vel Grajewski.

Według niego, podczas spotkania wskazywano, iż „spór o Trybunał Konstytucyjny zainicjowany został przez PO, która w celu uczynienia wyników wyborów sejmowych politycznie nieistotnymi, a zatem z zamiarem podważenia samego fundamentu demokracji, dokonała, z pogwałceniem świeżo przez samą siebie wówczas uchwalonego regulaminu sejmowego, bezprawnego wyboru prawnie wadliwie zgłoszonych kandydatów na sędziów TK”.

Jak zaznaczył podczas narady padło, iż „Trybunał Konstytucyjny, jako sąd prawa, a nie sąd faktów, jest niekompetentny w korygowaniu decyzji Sejmu innych niż ustawodawcze”. „Mimo to opozycja uczyniła z tej sprawy oręż dyskredytowania Polski za granicą” – dodał.

Żurawski vel Grajewski zaznaczył, że podczas spotkania ambasadorów podkreślono, iż „reforma sądownictwa przygotowana w Sejmie i w resorcie sprawiedliwości dla naprawy niesprawnego i skorumpowanego systemu jest zgodnie z art. 5. Traktatu o UE wyłączną kompetencją Rzeczypospolitej Polskiej”. „Komisja Europejska nie ma podstaw prawnych ingerowania w tę dziedzinę władztwa państw członkowskich. Przywołany przez KE art. 19.1 TUE dotyczy zaś systemu prawnego UE, a nie państw członkowskich” – poinformował doradca ministra SZ relacjonując przebieg spotkania.

Według niego w kwestii dyrektywy o pracownikach delegowanych, na naradzie stwierdzono, że jest „to spór z Francją wywołany przez prezydenta Macrona, zagrożonego w swym kraju masowymi protestami przeciw reformie francuskiego ustawodawstwa pracy i dążącego do ukazania się francuskiej opinii publicznej w szacie obrońcy miejsc pracy dla Francuzów”.

Jak poinformował Żurawski vel Grajewski na naradzie zaznaczono, że „Polska rozumie logikę tej gry, ale nie ma powodu, by akceptować burzenie przez Francję zagwarantowanej w Jednolitym Akcie Europejskim swobody przepływu usług w ramach jednolitego rynku UE, ani płacić za realizację interesów politycznych prezydenta Macrona utratą ok. 50 tys. miejsc pracy dla Polaków i bankructwem polskich firm przewozowych i budowlanych”.

Według doradcy szefa MSZ na naradzie oceniono też, że „w żadnej z wyżej wymienionych spraw MSZ RP nie jest inicjatorem sporu”, a „problemy na forum UE wynikają z nadaktywności Brukseli, która inicjuje spory z Polską, często bez podstaw prawnych, w złej wierze (dla politycznego wsparcia opozycji i osłabienia pozycji rządu RP, który nie chce być uległy ni bierny)”.

„MSZ w sprawach tych wykazuje postawę defensywną, wolę dialogu i kompromisu” – relacjonował Żurawski vel Grajewski.

PAP/MoRo