Znaleźli sobie chłopca do bicia. Przez ostatnie kilka lat wyżywali się na Węgrach, teraz przerzucili się na Polskę

Dzień 78. z 80/Toruń/Za nami 839 km Wisły – W rozmowie z prof. Wojciechem Polakiem o tym, jak powinniśmy reagować na działania UE wobec Polski, o projekcie Trójmorza oraz o reparacjach wojennych.

W Poranku WNET nadawanym z Torunia Krzysztof Skowroński rozmawiał z historykiem, profesorem Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, od 2016 r. członkiem Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej Wojciechem Polakiem. Zasadniczym tematem rozmowy były stosunki Polski z Unią Europejską i z Niemcami.

Gość Poranka powiedział, że jest zaniepokojony działaniami Komisji Europejskiej wobec Polski. Podpowiadał, jak Polska powinna na nie reagować.

– Czy nie należałoby w końcu powiedzieć, kochani panowie, jeśli tak bardzo nas nie lubicie, tak bardzo chcecie nam szkodzić, nakładać kary, organizować jakieś sabaty czarownic nad nami, to może my wam podziękujemy podobnie jak Anglicy? To są mocne słowa, ale w końcu tego argumentu też trzeba będzie użyć. Może to by tych panów z gorącymi głowami trochę ostudziło. Wszystkie zarzuty wobec Polski są kompletnie absurdalne, wynikają z nieznajomości naszego kraju, z czystej złośliwości albo z różnych politycznych powodów. Znaleźli sobie chłopca do bicia. Przez ostatnie kilka lat wyżywali się na Węgrach, teraz przerzucili się na Polskę.

Czy to nie jest wspólna strategia Komisji Europejskiej i polskiej opozycji, i czy nie jest to zamysł wypychania takich krajów jak Polska z Unii Europejskiej? Zdaniem profesora Polaka elity zachodnioeuropejskie nie chcą nas wyrzucić z Unii, gdyż wiązałoby się to ze zbyt dużymi perturbacjami (co prawda mniejszymi niż w przypadku wyjścia z Unii Wielkiej Brytanii). Elity unijne chcą z Polski zrobić państwo wasalne, podporządkowane, niestawiające się. W odpowiedzi na to „trzeba kategorycznie powiedzieć NIE”.

Gość Poranka uważa, że skoro Francja i Niemcy chcą tworzyć „Unię dwóch prędkości”, czy też tworzyć w niej tzw. twarde jądro składające się z Niemiec, Francji, Włoch i państw Beneluksu („Może jeszcze kogoś by tam dorzucili łaskawie”), to pozostałe państwa UE powinny organizować się w opozycję przeciwko takiemu rozwiązaniu i ewentualnie grozić wyjściem z UE. „Nadszedł czas na język bardziej zdecydowany”.

W tym kontekście ważny staje się projekt Trójmorza. Jest on krytykowany między innymi ze strony tzw. realistów.

– Ci, którzy za dużo mówią o realizmie politycznym, zbyt wiele nie osiągają. W polityce trzeba mieć wyobraźnię. Gdyby Piłsudski w 1914 roku mówił o realizmie, to pewnie niepodległej Polski by nie było – tak prof. Polak odpowiada na ich zarzuty.

Zwraca jednak uwagę, że projekt Trójmorza nie jest koncepcją, którą dałoby się zrealizować w ciągu kilku lat. Trzeba do niej dochodzić latami, opleść kraje siecią porozumień, wzajemnie korzystnych umów, stworzyć ciała koordynujące politykę, gospodarkę, kulturę. „To musi potrwać, ale to trzeba robić, dobrze, że zrobiono pierwszy krok”. Ważne według profesora jest to, że Polska nie próbuje dominować nad pozostałymi krajami Trójmorza.

Jeśli chodzi o głośny obecnie temat żądania przez Polskę reparacji wojennych od Niemiec, profesor zwraca uwagę, że sprawa ta ma kilka aspektów – moralny, gospodarczy i prawny. Uważa, że reparacje nam się należą.

„Pod względem prawnym każdy rozsądny człowiek powie, że nie ma żadnych przeszkód”. Pod względem moralnym, to nawet Niemcy z tym się zgadzają. Z reparacjami jest jednak podobnie jak z Trójmorzem – to nie jest sprawa na parę tygodni czy miesięcy. Nad tym trzeba pracować, stawiać sprawę na forum międzynarodowym, w różnych gremiach, szukać sojuszników.

Profesor Polak krytykuje przy tym to, że Polska odcina się od Grecji, która już kilka lat temu domagała się reparacji od Niemiec. Z Niemcami trzeba rozmawiać w sposób ostry, ale w granicach dyplomacji.

[related id=38076]Ważny jest też aspekt psychologiczny reparacji wojennych w sytuacji, gdy Niemcy prowadzą nagonkę przeciwko Polsce. Przypomnienie im o ogromie zbrodni popełnionych przeciwko Polsce, o niezapłaconych rachunkach, może na nich podziałać moderująco, jak to ujął Wojciech Polak.

Biuro Analiz Sejmowych sporządziło ekspertyzę, według której Polska skutecznie nie zrzekła się reparacji wojennych od Niemiec. Profesor Polak uważa, że najpierw należy dokładnie policzyć straty Polski i podsumować roszczenia Polski – państwa i osób indywidualnych, czego efektem byłaby konkretna kwota liczona w dolarach lub w euro.

Niemcy w odpowiedzi na to nie będą mogły wystawić rachunku za zachodnie ziemie obecnej Polski, gdyż Polska ich nie zajęła. Otrzymała je na mocy traktatu poczdamskiego jako rekompensatę za kresy wschodnie. Jeżeli Niemcy mieliby za to komuś wystawiać rachunek, to Amerykanom i Anglikom, ewentualnie Rosjanom.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy w części szóstej Poranka WNET z Torunia, a w niej także o tym co profesor Polak sądzi o „dobrej zmianie”.

JS

 

„Dobra zmiana” według Jacka Żurawskiego: Zadowoleni ludzie, mniej biedy, Solidarność pewniejsza, praca stabilniejsza

Dzień 78. z 80/ Toruń/ Za nami 839 km Wisły/ Jacek Żurawski, szef regionalnej Solidarności, ocenił w Poranku WNET „dobrą zmianę”, która sprawiła, że aby uzyskać swoje, „nie musimy biegać po ulicach”.

Gość Poranka WNET bardzo pozytywnie ocenia „dobrą zmianę” w Polsce. Ludzie są zadowoleni, jest mniej biedy, pewniejsza Solidarność, stabilniejsza praca. Takie nastroje są wyraźnie odczuwalne w zakładach pracy. Wiele spraw trzeba jeszcze poprawić, ale ludzie zdają sobie sprawę, że to wymaga czasu.

Tej oceny Jacka Żurawskiego nie zmieniają protesty opozycji przeciwko łamaniu zasad demokracji. O tym, że demokracja w Polsce ma się dobrze, najlepiej świadczy właśnie to, że te protesty mają miejsce.

Jacek Żurawski uważa, że sądy w Polsce powinny być zreformowane.

„Wystarczy otworzyć jakąś gazetę, wystarczy popatrzyć w jakąś telewizję i widzimy, ile jest bezprawia w instytucji prawa”.

[related id=38076]Czy Solidarność ma jakieś oczekiwania wobec „dobrej zmiany”? Gość Poranka powiedział, że oczekuje „jeszcze większego szacunku dla pracowników” i dobrego wynagradzania oraz wpisania „na trwałe” do polskiego prawa wieku emerytalnego dla mężczyzn (65 lat) i dla kobiet (60 lat). Liczy także na prawdziwy dialog między pracodawcami i pracownikami. „Nie chcemy i nie musimy biegać po ulicach, żeby artykułować swoje żądania, ale zapewniam, kiedy nasze oczekiwania nie będą spełniane, będziemy prawa związkowe wykorzystywać”.

Zdaniem Jacka Żurawskiego specjalna strefa ekonomiczna pod Toruniem ma obecnie szansę znacząco wpłynąć na rozwój gospodarczy. Dotychczas tej roli nie spełniała.

Japońska fabryka, która miała przynieść zaawansowane technologie i kulturę, okazała się być montownią z gotowych części sprowadzanych z zagranicy, a płace w niej na najniższym dopuszczalnym polskim prawem poziomie. Teraz w tej strefie pojawiają się polskie firmy, np. Apator. W tych firmach jest NSZZ „Solidarność” i jest przestrzegane polskie prawo.

Całej rozmowy można posłuchać w trzeciej i czwartej części dzisiejszego Poranka WNET.

JS

Krzysztof Czabański o reformie sądownictwa, abonamencie i dekoncentracji mediów: „Diabeł tkwi w szczegółach”

Dzień 78. z 80/ Toruń – Widać w telewizji i słychać w radiu wiele amatorszczyzny niestety. Profesjonalizacja mediów publicznych to proces ciągłej pracy  i mam nadzieję, że się będą do tego przykładać.

[related id=38036]- Można się spodziewać bardzo gorącej atmosfery, ponieważ wcześniejsze wydarzenia to już pokazały – przewiduje Krzysztof Czabański, dziennikarz i publicysta, pytany o rozpoczęty właśnie sezon parlamentarny. Jego zdaniem konieczna i wprowadzana właśnie reforma wymiaru sprawiedliwości nadal będzie pretekstem do wystąpień ze strony opozycji totalnej, która ma na celu negowanie wszystkiego, co obóz rządzący zaproponuje.

– Opozycja ta zawsze będzie zainteresowana w maksymalnym podgrzewaniu atmosfery politycznej, nie patrząc na polską rację stanu – ocenił Czabański. Jak uważa, opozycyjni politycy są zainteresowani jedynie „zbijaniem własnego kapitału politycznego”. Przyznał, że wysokie i stabilne sondaże dla PiS to wynik uprawianej przez to ugrupowanie polityki. PiS po wygranych wyborach „nie odłożyło do szuflady swojego programu, ale go konsekwentnie, punkt po punkcie, realizuje”. Cieszy go, że ta „determinacja w przeprowadzaniu reform ma duże poparcie społeczne”.

– Wyniki sondaży to efekt prowadzonej przez PiS polityki  – powiedział Czabański, który przyznał, że reformowanie państwa nie przebiega ani tak sprawnie, ani tak bezbłędnie, jakby tego sobie życzył. Wyraził nadzieję, że pęknięcie w obozie władzy, które unaoczniły weta prezydenta Andrzeja Dudy, mimo wszystko nie pogłębi się i „rany się zabliźnią”. Ale co będzie, „zobaczymy”.

[related id=38123]- Czekamy na projekty pana prezydenta, bo, jak wiadomo, rozpoczął on proces konsultacji ustaw o SN i KRS z klubami parlamentarnymi – powiedział Czabański. Jego zdaniem „diabeł tkwi w szczegółach” i na temat prezydenckich ustaw będzie można cokolwiek powiedzieć dopiero po wpłynięciu ich do Sejmu. Cieszy go deklarowana przez prezydenta chęć gruntownej reformy wymiaru sprawiedliwości.

– Większość spraw w Strasburgu wygrywanych przez obywateli przeciwko państwu polskiemu dotyczy opieszałości sądów – podkreślił Czabański – czyli nikt nie rozpatruje merytorycznie wyroku, czy był on słuszny, czy nie, tylko że był po prostu spóźniony i to nieraz o wiele lat, co w wielu sytuacjach życiowych powoduje niesłychane komplikacje. Konieczność przeprowadzenia reformy jest poza dyskusją.

– Ustawa abonamentowa będzie szybciej niż ta o repolonizacji mediów, a uściślając, o dekoncentracji mediów – powiedział Krzysztof Czabański. Zwrócił uwagę, że nazywanie ustawy „repolonizacyjną” nie jest trafne, ponieważ chodzi o dekoncentrację, co nie oznacza, że na miejsce kapitału obcego napłynie polski. Zaznaczył, że w UE jest swobodny przepływ kapitału i że na miejsce – przykładowo –
kapitału niemieckiego może równie dobrze wejść chociażby francuski.

– Ustawa abonamentowa będzie, jak to zapowiada Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, na PiT-cie dla większości obywateli; jeśli chodzi o rolników – na KRUS-ie, a dla firm na CIT-cie – powiedział przewodniczący Rady Mediów Narodowych. Jego zdaniem taka baza danych potencjalnych płatników abonamentu radiowo-telewizyjnego przyczyni się do upowszechnienia uiszczania tejże opłaty. – Nienormalna jest sytuacja, w której za media publiczne płaci około 10 procent gospodarstw domowych, a media te służą wszystkim obywatelom.

Niższa opłata niż w tej chwili, a także zminimalizowanie opłaty abonamentowej dla emerytów do symbolicznej złotówki, to ważne zmiany forsowane przez posłów PiS.

– Trzeba nagrodzić tych, którzy przez lata uczciwie płacili abonament – powiedział Czabański, który uważa, że mogłoby temu posłużyć rozpisanie loterii abonamentowej z cennymi nagrodami finansowymi i rzeczowymi. Jako trzeci filar zmian mających nastąpić w ustawie abonamentowej wymienił abolicję dla niepłacących do tej pory.

– O daty proszę pytać wicepremiera Glińskiego, którego ministerstwo przygotowuje obydwa projekty – powiedział, pytany o to, kiedy możemy spodziewać się projektów tych dwu ustaw. – Oficjalne zapowiedzi mówią o wrześniu – październiku. Aby ustawa abonamentowa weszła w życie od 1 stycznia 2018 roku, musi zostać uchwalona nie później niż w listopadzie.

Zmiany w mediach publicznych po 2015 roku ocenił jako bardzo korzystne i mające znaczący wpływ na rozwijanie pluralizmu światopoglądowego.

– Wprowadziły one nową narrację w dyskursie publicznym – ocenił przewodniczący Rady Mediów Narodowych. Zwrócił uwagę, że do okresu przemian w mediach publicznych mieliśmy do czynienia w Polsce z szokującą sytuacją. Wszyscy trzej główni nadawcy mówili jednym głosem, wykluczając z dialogu społecznego mniej więcej trzecią część opinii publicznej.  Podkreślił, że pluralizm debaty publicznej przekłada się również na różnorodność informacyjną.

[related id=38076]- W takiej sytuacji bardzo trudno jest ukrywać cokolwiek przed obywatelami i dlatego generalnie jestem bardzo zadowolony z tego, co się dzieje na rynku mediów – stwierdził Krzysztof Czabański – chociaż jeszcze wiele pracy przed ludźmi mediów publicznych, bo „widać w telewizji i słychać w radio wiele amatorszczyzny, niestety. Profesjonalizacja mediów publicznych to proces ciągłej pracy i mam nadzieję, że się będą do tego przykładać”.

MoRo

Krzysztof Czabański (ur. 4 października 1948 w Warszawie) – polski dziennikarz i publicysta, w 1992 prezes Polskiej Agencji Prasowej, w latach 1999–2000 prezes Polskiej Agencji Informacyjnej, w latach 2006–2009 prezes zarządu Polskiego Radia, poseł na Sejm VIII kadencji, w latach 2015–2016 sekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, od 2016 przewodniczący Rady Mediów Narodowych.

Tutaj możesz wysłuchać całego Poranka WNET z Torunia 

Wywiad z przedodniczącym Rady Mediów Narodowych Krzysztofem Czabański w części siódmej Poranka WNET

Mam nadzieję, że wrócimy do swoich korzeni i będziemy gospodarowali zasobami wodnymi w połączeniu z gospodarką leśną

Puszcza Białowieska musi być obiektem, który pokaże całemu światu, że Polacy wiedzą, jak prawidłowo użytkować zasoby przyrodnicze. Jako kraj jesteśmy absolutnym liderem pod tym względem.

Tomasz Wybranowski
Jan Szyszko

Użytkuj zasoby przyrodnicze tak, aby te zasoby trwały, służąc tobie i następnym pokoleniom. Ale też tak działaj, abyś miał pieniądze, by było coraz lepiej. I żeby wszystkie gatunki współegzystowały ze sobą. Profesor Jan Szyszko, minister środowiska, w rozmowie z Tomaszem Wybranowskim.

27 lipca w małopolskiej miejscowości Świnna Poręba, wraz z panią premier Beatą Szyszko uroczyście otworzył Pan zaporowy zbiornik retencyjny na rzece Skawie. Budowa trwała 31 lat i dwa miesiące, a jej całkowity koszt wyniósł 2 miliardy 200 milionów złotych. Można? Okazuje się, że gdy się chce, to jest to możliwe.

Oczywiście, że można. Historia zbiornika Świnna Poręba jest znacznie dłuższa, bo jego koncepcja sięga roku 1919 roku. Jego powstanie zadekretował prezydent Gabriel Narutowicz i teoretycznie powinien on być gotowy do połowy ubiegłego wieku. Przeszkodził temu wybuch II wojny światowej. Natomiast za naszego rządu budowę ukończono. Wszystkie dokumenty stwierdzają, że można go użytkować.

Dlaczego ta inwestycja jest ważna dla Małopolski i całego południa Polski?

Ta inwestycja jest ważna z kilku powodów. Po pierwsze, dotyczy bezpieczeństwa powodziowego tego regionu, w szczególności Krakowa. Druga ważna kwestia związana jest z retencją. Nie możemy zapominać, że współczesna Polska jest krajem, gdzie notujemy ujemny bilans wodny. Skoro wody ubywa, to trzeba ją retencjonować. Trzeci motyw to jest rozwój gospodarczy. Dzięki tej inwestycji ten region zacznie kwitnąć. Już kwitnie. Ceny działek wzrosły niebotycznie. To miejsce staje się powoli bardzo atrakcyjne z turystycznego punktu widzenia.

Zbiornik retencyjny w Świnnej Porębie oznacza także produkcję prądu, energii elektrycznej. W ten sposób dotykamy tematu odnawialnych źródeł energii. Proszę sobie wyobrazić, że prawie 5 MW energii wiatrowej rocznie będzie pochodziło stamtąd. Trzeba by postawić w tamtym miejscu piętnaście wiatraków, i to tych największej mocy, bo 3-megawatowych, gdyż ich wydajność jest na poziomie ok. 30%. A tutaj ten prąd będzie wytwarzany za darmo.

W zbiorniku Świnna Poręba jest retencjonowanych 166 milionów metrów sześciennych wody. A metr sześcienny wody kosztuje ok. 12 zł. W skali potrzeb całego kraju ta inwestycja, choć niezbędna i oczekiwana, może wydawać się mała. Jeśli spojrzymy na całą Polskę, temat retencji jest bardzo ważny, ze względu właśnie na bezpieczeństwo wodne. Jeżeli uda nam się wykorzystać wszystkie możliwości w zakresie energetyki wodnej, to dziesiątą część naszego całego zapotrzebowania energetycznego może pochodzić z energetyki wodnej. Do tego dochodzi bezpieczeństwo powodziowe i zabezpieczenie w wodę mieszkańców.

(…) Polskie prawo wodne powstało w roku 1922 i do dzisiaj jest uważane za wzór dla całego świata pod względem gospodarowania wodami w układzie zlewowym. Prawo z 1922 roku regulowało również gospodarcze użycie wód, zwłaszcza w zakresie ochrony przeciwpowodziowej i żeglugi. W nowym prawie wodnym zbliżyliśmy się do tamtych założeń.

Mam nadzieję, że wrócimy do swoich korzeni i będziemy mogli gospodarować zasobami wodnymi w połączeniu z gospodarką leśną. A skoro gospodarka leśna, to również planowanie przestrzenne kraju i poszczególnych regionów. I jeśli te trzy dziedziny znalazłyby się w gestii Ministerstwa Środowiska, to gwarantuję Panu i Czytelnikom, że mielibyśmy zapewnione bezpieczeństwo ekologiczne Polski, czyli dobrą wodę, dobre powietrze i trwałość występujących gatunków. (…)

Dlaczego o Puszczy Białowieskiej nie rozmawia się na argumenty?

Rozmowa na argumenty nie jest możliwa z bardzo prostego powodu: przyjętej przez te środowiska i, ich zdaniem, jedynej i niepodważalnej filozofii, że człowiek jest największym wrogiem przyrody. Teraz, zdaniem oponentów, chodzi o te „ewidentne dowody przestępstwa”, czyli ślady wycinki chorych drzew, bo „przyroda jest spontaniczna i nie powinno się w nią w jakikolwiek sposób ingerować”. To rozumowanie jest całkowicie błędne, gdyż mowa jest o drzewostanach uszykowanych ręka człowieka.

I tak samo jest w przypadku krajobrazów Polski południowo-wschodniej, z tą przepiękną szachownicą polskich pól. Ekolodzy mówią: chrońmy ten krajobraz! Czyli, w ich rozumieniu, chrońmy go przed człowiekiem. A więc jaki będzie kolejny krok? Wyeliminować człowieka i co dalej? Ten krajobraz żałośnie zarośnie. Mamy przykład tego, co stało się w Rospudzie, miejscu chronionym całkowicie przed człowiekiem. Ugięto się pod naciskiem środowisk tzw. ekologów i zmieniono lokalizacje kilku inwestycji, w tym obwodnicy miasta Augustowa. Do czego doprowadzono? Wszyscy wiemy, co tam się stało. Ludzie przestali te tereny użytkować i… wiele gatunków zginęło.

Cały wywiad Tomasza Wybranowskiego z prof. Janem Szyszką pt. „Czyńcie sobie ziemię poddaną” znajduje się na s. 12 wrześniowego „Kuriera Wnet” nr 39/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Wywiad Tomasza Wybranowskiego z prof. Janem Szyszką pt. „Czyńcie sobie ziemię poddaną” na s. 12 wrześniowego „Kuriera Wnet” nr 39/2017, wnet.webbook.pl

 

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Miejsce z potencjałem nad Wisłą. Nieodkryta perła Mazowsza zapomniana przez marszałka mazowieckiego Adama Struzika

Dzień 77. z 80 / Czerwińsk / Za nami 685 km Wisły / – Praca marszałka Mazowsza Struzika w dużej mierze to promocja własnej osoby  i uprawianie polityki krajowej – ocenił radny powiatu płońskiego.

 Czerwińsk to zapomniana perła Mazowsza, która ma w sobie wielki potencjał – powiedział miejscowy nauczyciel Jarosław Dąbrowa. – Wśród czerwińszczan krążą opowieści o tym, jak kiedyś na zjeździe burmistrzów w Czerwińsku miejscowy burmistrz życzył burmistrzowi Warszawy, aby ta tak pięknie się rozwijała, jak Czerwińsk.

Aktualnie miejscowość ta ze względu na różne perypetie historyczne została zdegradowana do roli wsi, bowiem swoje prawa miejskie Czerwińsk utracił ukazem carskim po powstaniu styczniowym. Gmina ta dzisiaj jest zasadniczo częścią zagłębia malinowo-truskawkowego, a więc rejonem czysto rolniczym.

– Czerwińsk czeka na odkrycie. Posiada niesamowite skarby – powiedział Artur Czapliński, radny powiatu płońskiego, w którym znajduje się odwiedzana dziś przez Poranek WNET miejscowość.  Historia tego miasta sięga późnego średniowiecza. Jest tu kościół romański z drugiej połowy XII wieku, a także bazylika i klasztor poaugustiański, który aktualnie w swojej pieczy mają salezjanie. Do budowy tego klasztoru przyczynił się król Polski Bolesław Śmiały. Gościł tutaj Kazimierz Wielki, a Władysław Jagiełło w tym miejscu przeprawiał się ze swoimi wojskami przed słynną bitwą pod Grunwaldem. W miasteczku pod klasztorem „zatrzymał się czas”, a podwórka kilku siedzib rybackich wychodzą wprost na Wisłę, tak jak na przełomie XIX i XX wieku.

– Miejsce zapiera dech w piersiach – ocenia radny, któremu przytakuje redaktor Krzysztof Skowroński. Swój potencjał wykorzystują jedynie bracia salezjanie, którzy organizują dla wiernych grupy modlitewne, rekolekcyjne, dni skupienia, a także warsztaty, podczas których pisane są ikony.

Niestety miejscowość ta, mimo iż ma potencjał podobny do Kazimierza na Wisłą, nie doczekała się jeszcze inwestora strategicznego i wciąż czeka…

– Praca marszałka Mazowsza Struzika w dużej mierze to promocja własnej osoby  i uprawianie polityki krajowej  – ocenił radny Płońska, który uważa, że Czerwińsk powinien być objęty programem mazowieckim, „jako taka perła w koronie” – wspaniałe miejsce na mapie Mazowsza. – Jego polityka nie polega na dbaniu o Mazowsze .

[related id=37889]Zdaniem radnego Płońska, przywrócić rangę Czerwińskowi mogą jedynie władze całego Mazowsza, bowiem budżet gminny, jak i powiatowy, nie dadzą sobie z tym rady. Marzy mu się, aby miejscowość zaczęła podobnie prosperować, jak Kazimierz nad Wisłą.

O cudach obrazu Matki Bożej  Łaskawej w Czerwińsku, a także o jego bogatej historii w części pierwszej Poranka WNET.

Tutaj można posłuchać całego Poranka WNET z Czerwińska

MoRo

Poseł Waldemar Olejniczak: Moim marzeniem jest polski samochód. Być może to będzie samochód elektryczny

Dzień 77. z 80 / Czerwińsk / Poranek WNET – W drodze na pierwsze po wakacjach posiedzenie Sejmu poseł PiS opowiedział w Radiu WNET o tym, co należy zmieniać w polskiej gospodarce.

Krzysztof Skowroński rozmawiał dziś w Poranku WNET z Waldemarem Olejniczakiem, posłem PiS z Sierpca, jadącym przez Czerwińsk do Warszawy na powakacyjne posiedzenie Sejmu inaugurujące jesienną sesję polskiego parlamentu. Poseł, poza zasiadaniem w parlamencie, od dwudziestu lat prowadzi ze wspólnikami firmę z branży metalowej.

Gość Poranka opowiedział, jak z perspektywy jego pracy zawodowej, którą rozpoczął w latach osiemdziesiątych, oraz prowadzonej przez niego firmy, wyglądały przemiany gospodarcze, które się dokonały w Polsce na początku lat dziewięćdziesiątych. Twierdzi, że „była to rzeź polskiej gospodarki”.  Dzisiaj „musimy to wszystko prostować i odbudowywać”.

Zdaniem posła jest bardzo dużo spraw do naprawienia w polskim prawie podatkowym i gospodarczym. Najważniejsza jest – uważa – sprawa mentalności urzędników i systemu prawnego. Oświadczył, że mozolnie i ciężką pracą „my to robimy”.

Dlaczego to jest takie mozolne, dlaczego nie można stworzyć prostych przepisów i doprowadzić do tego, że człowiek będzie czuć się pewnie, prowadząc interesy w Polsce? Waldemar Olejniczak mówi, że nie da się na to odpowiedzieć w dwóch słowach.

Gdy zaczynał własną działalność gospodarczą, po tym, jak zbankrutowało przedsiębiorstwo, w którym pracował, najbardziej przerażała go mentalność ludzi. Mówili oni: „Olejniczak poszedł do biznesu? Przecież on nie kradnie”. Teraz jest już inaczej, ale nadal jest co zmieniać.

Poseł stwierdził, że przepisy można interpretować na wiele sposobów. Bardzo dużo zależy przy tym od ludzi. Na uwagę Krzysztofa Skowrońskiego, że bardzo istotną rolę odgrywają tu posłowie, którzy powinni przepisy formułować jak najprościej, żeby urzędnik nie miał pola manewru, Waldemar Olejniczak odparł, że „nie zawsze tak to się da”. Zwrócił uwagę na to, że jedna ustawa dotyczy wielu spraw, wielu gałęzi gospodarki, wielu produktów. Oprócz ustaw są też interpretacje, dyrektywy, zarządzenia – „tu jest bardzo wiele pracy”.

Poseł pochwalił forsowany przez ministra Mateusza Morawieckiego pomysł na reindustrializację polskiej gospodarki. Uważa, że należy „postawić na nogi” przemysł samochodowy. Jako wzór stawia Stany Zjednoczone, których gospodarka, jak twierdzi, oparta jest na budownictwie i motoryzacji.

– Moim marzeniem jest polski samochód. Być może to będzie samochód elektryczny. Już produkujemy przecież autobusy elektryczne, które sprawdzają się, zbyt jest.

Rozmowa z posłem Waldemarem Olejniczakiem dostępna jest w drugiej części Poranka WNET z Czerwińska. Zapraszamy do słuchania.

JS

 

Holocaust w Czerwińsku. Podczas okupacji ryzykowali życiem, ratując żydowskie dziecko. Nikt ich nie wydał Niemcom

Dzień 76. z 80/ Czerwińsk/ Za nami 685 km rzeki Wisły / Sprawiedliwy wśród Narodów Świata: Rodzina Gortatów uratowała w czasie okupacji niemieckiej żydowską dziewczynkę, Miriam Glickman.

W Czerwińsku w Poranku WNET gościł Ryszard Gortat, były wójt tej gminy, którą przed wojną zamieszkiwała duża społeczność żydowska. W czasie okupacji większość miejscowych Żydów została wymordowana przez Niemców. Niektórzy dzięki pomocy Polaków ocaleli.

Wśród polskich rodzin, które się do tego przyczyniły, byli dziadkowie Ryszarda Gortata oraz jego ojciec Henryk. To oni, narażając życie swoje i całej swojej rodziny – w Generalnej Guberni za udzielanie pomocy Żydom groziła kara śmierci – uratowali Miriam Glickman.

W październiku 1942 roku, w czasie likwidacji czerwińskiego getta, gdzie znajdowało się około 3 tysiące Żydów, nielicznym udało się uciec. Zbiegła też rodzina Glickmanów – małżeństwo z dwojgiem dzieci, Chaimem i Miriam.

Początkowo uciekinierzy znaleźli schronienie w pieczarze grobowca miejscowego ziemianina na lokalnym cmentarzu. Po pożywienie dzieci chodziły do dziadków Ryszarda Gortata i jego ojca. Jeszcze niedawno w grobowcu, w którym się schronili, były naczynia przez nich pozostawione.

Nie wiadomo dokładnie, w jakich okolicznościach Miriam trafiła do domu państwa Gortatów. Są dwie wersje. Według jednej – do Gortatów przyprowadzili ją Niemcy. Według drugiej – zrobili to jej rodzice, spodziewając się, że następnego dnia zostaną pojmani przez hitlerowców. Chłopiec trafił do innej rodziny i nieznane są  jego dalsze losy.

Gortatowie wymyślili historię, że dziewczynka, która pojawiła się u nich w domu, jest nieślubną córką dziadka Ryszarda Gortata i w związku z trudną sytuacja jej matki przybyła z Warszawy. Zmienili jej imię na Maria. Problem polegał na tym, że cały Czerwińsk wiedział, jaka jest prawda.

Rodzina Gortatów żyła więc w strachu, że w każdej chwili mogą być wydani Niemcom. Tak się jednak nie stało, udało im się przetrwać do końca okupacji. Dziewczynka jeszcze po wojnie chodziła do szkoły jako Maria Gortat. Następnie została adoptowana przez francuską rodzinę i opuściła Polskę.

[related id=37889]Wojciech Gortat otrzymał w 1979 roku tytuł nadawany przez Jad Washem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”, a także medal. Uznał jednak, że nie jemu się on należy, ale całej społeczności czerwińskiej, która wiedziała, kim jest Miriam i jej nie wydała. Dlatego przekazał go do kościoła parafialnego jako wotum za to, że czerwińszczanie „zachowali się jak trzeba”.

O historii uratowania Miriam Glickman można posłuchać w rozmowie z Ryszardem Gortatem w części trzeciej i siódmej Poranka WNET z Czerwińska. Zapraszamy.

JS

2017 rokiem rzeki Wisły: Zanurzony w nurtach królowej polskich rzek głaz strażnikiem skarbu templariuszy

Dzień 77. z 80 / Czerwińsk / Za nami 685 km Wisły / Templariusze do Czerwińska zawitali w roku 1310 i kto wie, czy wówczas ten głaz nie leżał na brzegu – powiedział Ryszard Gortat, gość Poranka Wnet.

W nurtach Wisły na wysokości Czerwińska znajduje się największy na Mazowszu głaz narzutowy. Opowiedział o nim w Poranku Wnet Ryszard Gortat, były wójt i ojciec aktualnego wójta gminy Czerwińsk.

– To jest kolos, który od czasu II wojny światowej jest nieco mniejszy, bo przeszkadzał żegludze niemieckiej w okresie okupacji. Niemcy w tamtym okresie na masową skalę grabili nasz kraj i tą drogą wywozili barkami do portu w Gdańsku dobra zagrabione z Polski, dlatego ten głaz został przez nich odstrzelony – powiedział Gortat, który wiedzę na temat swojej rodzinnej miejscowości wraz z innymi mieszkańcami Czerwińska chce popularyzować na Facebooku „Ziemia czerwińska”.

Głaz jest kolosem, którego jedynie wierzchołek wystaje ponad nurt. Dno Wisły aktualnie jest na głębokości 3 metrów, ale jak głęboko jest zakopany głaz, jeszcze nie ustalono.

– Tam się tworzyły zatory w okresie, kiedy Wisła zamarzała. Potężne spiętrzenia kry na  Wiśle nawet trochę tego kamienia nie przesunęły – wyjaśnia Gortat. – To są potężne siły, które są w stanie zmieść swoją siłą tamy elektrowni. Wały przeciwpowodziowe nie stanowią dla nich żadnych przeszkód, a wielkie nabrzeżne drzewa są łamane niczym zapałki.

Z głazem związana jest legenda o ukrytym pod nim wielkim skarbie templariuszy, którzy ponoć zdeponowali w tutejszym klasztorze dużą część swego olbrzymiego majątku i powiedzieli wówczas, że jeśli „w ciągu stu lat się nie zgłosimy, to zakon może się uważać za właściciela tego skarbu”. Zdaniem byłego wójta wszystko jest możliwe.

[related id=37889]- Ten kamień w średniowieczu usytuowany był bliżej brzegu. Wisła się co nieco przesuwa w prawą stronę, podmywając prawy brzeg wyjaśnia Gortat – Templariusze do Czerwińska zawitali w roku 1310 i kto wie, czy wówczas ten głaz nie leżał na brzegu.

Wśród miejscowych krążą opowieści o różnych tajemnicach tego głazu i „siłach geomancji, bo jest on dziwnie lubiany przez ptactwo rzeczne, a nocą nawet przez bobry”.

W dalszej części gościł na falach Poranka WNET Andrzej Sadurski z Państwowego Instytutu Geologicznego, który opowiadał  o leniwym mazowieckim odcinku Wisły i bogactwie fauny i flory tego niespotykanego już gdzie indziej w Europie ekosystemu oraz jej wtórnym zdziczeniu.

MoRo

Rozmowy z Ryszardem Gortatem w części trzeciej i piątej Poranka.

Cały Poranek WNET

 

Ziemkiewicz: Powrót w koleiny kongresu wiedeńskiego, czyli ratowanie UE kosztem Polski – „chłopca do bicia” eurokratów

Dzień 77. z 80 / Czerwińsk / Jeżeli Polskę dostatecznie się zdyskredytuje w oczach zachodniej opinii publicznej, to łatwiej będzie robić różne rzeczy absolutnie przeczące unijnej solidarności.

[related id=38036]Radio Wnet nadawało dzisiejszy Poranek z malowniczo położonego Czerwińska, który „był już miastem, gdy w miejscu Warszawy tury o rozłożyste dęby się czochrały” – jak to ujął Rafał Ziemkiewicz. Jego rodzina pochodzi z tej miejscowości, a szkoła, którą budował jako wójt dziadek publicysty, do tej pory stoi i przyjmuje kolejne pokolenia czerwińszczan.

Zdaniem Ziemkiewicza Dobra Zmiana jest cały czas w rozpędzie i jeżeli nie popełni jakichś błędów, to Polacy nawet liczniej niż dotąd w następnych wyborach wyrażą gotowość jej kontynuowania. Oczywiście, wybory są za dwa lata i trudno wróżyć. Opozycja totalna nie zdołała i raczej już nie zdoła przekonać do siebie wyborców. Pytanie tylko, kto ewentualnie będzie współrządzić w trakcie drugiej kadencji i kto będzie tworzyć większość konstytucyjną.

– Przyszłość jeszcze jest przed Dobrą Zmianą, a jeżeli Polacy ją w końcu odrzucą, bo stwierdzą, że już swoje zrobiła, to raczej nie na rzecz tego, co się nazwało – zresztą bezmyślnie – opozycją totalną, tylko na rzecz czegoś nowego, co wyrośnie gdzieś na styku dzisiejszego klubu Kukiz’15 i partii „Wolność”, gdzieś na prawo od PiS.

Zauważył, że na to, co robi Bruksela, Polacy nie mają wielkiego wpływu. W dodatku to, co dzisiaj obserwujemy, niekoniecznie prawidłowo jest interpretowane.

[related id- Bruksela oczywiście wykorzystuje to, że dzisiaj mamy silne stronnictwo, które uznało, że organizowanie nagonki na Polskę to sposób, aby wpłynąć na Polaków i odzyskać w Polsce rząd dusz. To skutek dyletanckiego i dość prymitywnego czytania sondaży. Ci politycy Platformy i Nowoczesnej, prawdopodobnie przejęli się tym, że w sondażach 70-80 procent Polaków opowiada się za członkostwem w UE – co jest jednym z najwyższych wskaźników w Europie – w związku z czym wyszli z założenia, że jak się Polaków postraszy, że PiS ich z tej Europy wyprowadza, to oni PiS znienawidzą i znowu zagłosują na tych, którzy zrobią „żeby było, jak było”.

Zdaniem Ziemkiewicza taka postawa – poza moralnym aspektem atakowania własnego kraju i nikczemności stanowiska „im gorzej, tym lepiej dla nas” – jest przejawem bezmyślności, która i tak opozycji totalnej nic nie da. Natomiast Bruksela to wykorzystuje, bo przydaje się jej to do własnych rozgrywek politycznych.

– Główną przyczyną zdarzeń, które następują, nie jest to, że Polska dała takie czy inne preteksty do jej atakowania – ocenił Ziemkiewicz. – Wśród grupy trzymających władzę w Brukseli, Berlinie i innych stolicach mocarstw europejskich zwyciężyła koncepcja ratowania tego sypiącego się interesu przez przecięcie Europy na pół, zdecydowanie bardziej protekcjonistycznej polityki między tą Europą lepszą i gorszą – czyli naszą – oraz sprowadzenie jej do roli zaplecza surowcowo-ludnościowego, to jest kolonii gospodarczej. Żeby w tym kierunku sprawy popychać, trzeba mieć w ręku argumenty i propagandową podbudowę. Stąd nagle Polska stała się chłopcem do bicia, bo jest największym krajem tego regionu.

Jeżeli Polskę się dostatecznie się zdyskredytuje w oczach zachodniej opinii publicznej, to łatwiej będzie robić różne rzeczy przeczące absolutnie unijnej solidarności, która de facto już od jakiegoś czasu nie istnieje – powiedział Ziemkiewicz. – Mamy aktualnie kluczowy moment rozpadania się dotychczasowego układu politycznego w UE i wracamy w koleiny kongresu wiedeńskiego.

[related id=37889]Jego zdaniem Niemcy prowadzą politykę na wzór cesarza Wilhelma i Bismarcka. To co robi z kolei Emmanuel Macron, zmierza ku „zamienieniu UE w pozór i fasadę”. Kwestionowanie przez francuskiego prezydenta swobody przepływu kapitału i pracowników jest faktycznie podważaniem podwalin wspólnoty gospodarczej UE i tym samy fundamentów Unii.

MoRo

 

Tutaj możesz wysłuchać Poranka WNET.

Całą rozmowa z Rafałem Ziemkiewiczem w części szóstej Poranka WNET

 

Zastępca Koordynatora Służb Specjalnych Maciej Wąsik: Zamiast gorącej jesieni opozycja dostanie zimny prysznic

Dzień 77. z 80 / Czerwińsk / Za nami 685 km Wisły – Prywatyzację warszawską rozliczamy kamienica po kamienicy. Myślę, że wiele innych spraw zostanie tak samo rozliczonych – powiedział Gość Poranka.

[related id=37816]Dziś Sejm rozpoczyna czterodniowe posiedzenie – pierwsze po wakacyjnej przerwie. We wtorek rano posłowie wysłuchają informacji rządu na temat działań podejmowanych w związku z nawałnicami, które przeszły nad Polską w połowie sierpnia; zajmą się m.in. też projektem ustawy o modernizacji i finansowaniu sił zbrojnych. Ponadto Sejm zajmie się poselskim projektem zmian w ustawie o statusie sędziów TK, który doprecyzowuje kwalifikacje wymagane do zajmowania stanowiska sędziego Trybunału.

– Sejm będzie rozpatrywał kolejne ustawy mające za zadanie zreformowanie Polski, a – jak się spodziewam – opozycja będzie próbowała w tym histerycznie przeszkadzać – powiedział Maciej Wąsik, zapytany o rozpoczynający się dzisiaj jesienny sezon parlamentarny. – Zamiast gorącej jesieni, jak zapowiadał Grzegorz Schetyna, opozycja dostanie zimny prysznic.

Jego zdaniem nastroje społeczne są w Polsce „wyraźnie dobre”, a Polacy akceptują kurs reformatorski PiS i nie są zainteresowani zawieruchą polityczną, dlatego „wielkich demonstracji nie będzie”. Wątpi, aby jesienią doszło do tego typu wystąpień co latem, w związku z reformą wymiaru sprawiedliwości, bo „nie ma już tego paliwa, które było”.

– Chyba nikt już nie ma wątpliwości, że reforma sądów jest niezbędna – powiedział polityk. Uważa też, że różnice zdań co do jej kierunku nie zmieniają przekonania ogółu społeczeństwa co do konieczności jej przeprowadzenia. – Bez dobrego wymiaru sprawiedliwości nie ma dobrego państwa, a my chcemy, aby w Polsce do sądu chodziło się nie po wyroki, ale po sprawiedliwość.

– Polacy nie chcą, aby decyzje o Polsce były podejmowane w myśl zasady „ulica i zagranica”. Nie tędy droga – ocenił poseł PiS. Jego zdaniem im bardziej rząd PiS jest atakowany przez eurokratów z Komisji Europejskiej, tym większe ma poparcie społeczne.

[related id=2007]- Mogę tylko powtórzyć, że wolno mielą pewne młyny, ale – zapewniam – cały czas mielą. Prokuratura i służby ciężko pracują – oświadczył zastępca Koordynatora Służb Specjalnych po pytaniu o zapowiadane przed wyborami przez PiS rozliczenie wielkich afer gospodarczych. – Są rzeczy, których nie można mówić w przestrzeni medialnej ze względów oczywistych.

– Jest bardzo dużo postępowań przygotowawczych, które zmierzają do fazy ad personam – powiedział podsekretarz stanu w rządzie Beaty Szydło. – Proszę zobaczyć, w jaki sposób rozliczamy chociażby prywatyzację warszawską: kamienica po kamienicy. Myślę, że wiele innych spraw będzie dokładnie tak samo rozliczonych.

– Nie ma „świętych krów”, ciężko pracujemy i nikt nie będzie miał taryfy ulgowej – stwierdził Maciej Wąsik w odpowiedzi na pytanie, czy tak samo wnikliwie służby przyglądają się działalności osób z obozu władzy. Do finału zmierzają również prace nad ustawą o jawności życia publicznego, którą niebawem zaprezentuje jej twórca, Koordynator Służb Specjalnych Mariusz Kamiński. Dzięki tej ustawie wszyscy Polacy będą mogli przyjrzeć się chociażby takim sprawom, jak styk gospodarki i polityki, bo „jawność jest najlepszą metodą zapobiegającą korupcji”.

Kamiński jako koordynator służb specjalnych „bardzo intensywnie pracuje nad kontrolą służb specjalnych”, zapewnił Maciej Wąsik. „Jest on gwarantem tego, że służby są dobrze zarządzane i skoordynowane”.

[related id=37889]Zdaniem gościa Poranka, PiS to taki specyficzny twór, który potrafił połączyć w sobie romantyzm z pozytywizmem, czyli szczytne idee, wielką wizję i dalekosiężne cele z pracę pozytywną wśród ludzi i dla ludzi.

W wywiadzie m.in. również o malowniczym i niezwykle atrakcyjnym turystycznie Czerwińsku i usypanym tam Kopcu Kościuszki.

MoRo

Tutaj możesz wysłuchać całego PORANKA WNET.

Wywiad z podsekretarzem stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, zastępcą Koordynatora do spraw Służb Specjalnych, posłem PiS Maciejem Wąsikiem w części piątej Poranka WNET