„Kurier WNET” 40/2017, Paweł Czyż: RAŚ za niemieckie pieniądze opluwa polskich bohaterów walk o polskość Górnego Śląska

Bez decyzji niemieckiego koncernu prasowego RAŚ i dr Gorzelik, który „nie ma sentymentu do Polski”, nie byliby lansowani nigdzie poza satyrycznymi pisemkami czy „parówkowymi” portalami internetowymi.

Paweł Czyż

RAŚ opluwa polskich bohaterów walki o polskość Górnego Śląska!

Ruch Autonomii Śląska najwyraźniej poza promowaniem oczywistej nieprawdy historycznej o „polskim obozie koncentracyjnym” w Świętochłowicach postanowił zaatakować Polaków zasłużonych dla Śląska.

W połowie lat 90. XX wieku obecny szef RAŚ wręczył ówczesnemu liderowi katowickiego SLD Zbyszkowi Zaborowskiemu symbolicznego „buraka”. Po „występach” przed gmachem Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w replice munduru piechoty Wehrmachtu i z repliką niemieckiego Karabinier 98k, Jerzy Gorzelik wziął w obronę komunistycznego dygnitarza, byłego wojewodę katowickiego gen. LWP Jerzego Ziętka, równocześnie szkalując przedwojennego wojewodę śląskiego Michała Grażyńskiego oraz marszałka Józefa Piłsudskiego. – Jeśli takie wystąpienie ze strony Jerzego Gorzelika miało miejsce, to czas przerwać stan bezczynności struktur państwa wobec fałszowania historii przez RAŚ. Zastanawia mnie, dlaczego ugrupowanie wspierane przez medialny niemiecki koncern z Pasawy, który właściwie monopolizuje rynek mediów regionalnych w Polsce, nie jest przedmiotem oceny konstytucyjności i możliwości legalnego funkcjonowania – komentuje lider KPN-NIEZŁOMNI Adam Słomka. – Przypominam, że Polska jest konstytucyjnie państwem unitarnym, a wiele działań RAŚ wprost to podważa. Myślę, iż działalność RAŚ powinna zostać ponownie oceniona przez sąd i jako sprzeczna z wartościami konstytucyjnymi stać się powodem do likwidacji tej organizacji – kwituje Słomka.

Niedawno kontrowersyjne poglądy Gorzelika na temat Ziętka, Grażyńskiego i Piłsudskiego opublikował serwis Silesion.pl.

– (…) Pamięć o Ziętku zasadza się na micie Wallenroda – nie był komunistą, wszedł w struktury władzy po to, żeby pomagać ludziom. To jest ten mit „swojego komunisty”, który wyróżniał się na korzyść na tle tych „złych”, w większości z Zagłębia. (…) To nie z Warszawy narzucono nam patronów ulic w latach 90. w miejsce komunistów. Przypomnę, że mamy w Katowicach ulicę Michała Grażyńskiego. Ten sam wojewoda, który chce się rozprawić z Ziętkiem, jednocześnie odsłania tablicę poświęconą Grażyńskiemu, a więc postaci wyjątkowo paskudnej, reprezentującej autorytarny reżim. (…) Mamy w Katowicach np. pomnik Józefa Piłsudskiego, człowieka, który dokonał zamachu stanu, jest odpowiedzialny za śmierć kilkuset osób i który wsadzał przeciwników do Twierdzy Brzeskiej. Uczciwie trzeba debatować o całej historii, nie tylko o Jerzym Ziętku i okresie Polski Ludowej. A wydaje mi się, że mamy do czynienia z wybiórczym skupieniem się tylko na niektórych symbolach. Trzeba pracować nad tym, aby ta pamięć zbiorowa była wolna od gloryfikacji systemów, które przyniosły ludziom nieszczęścia, i tych, którzy te systemy wspomagali – ogłosił w debacie Silesion.pl radny Sejmiku Województwa Śląskiego dr Jerzy Gorzelik.

Grażyński symbolem walki i rozwoju

Kim był Józef Piłsudski, którego szef RAŚ oskarża o odpowiedzialność za śmierć setek osób, wie 99,9 procent społeczeństwa i nie ma powodu skupiać się nad tym polskim mężem stanu. Ale kim był Michał Grażyński, tak znienawidzony przez radnego Gorzelika?

Michał Grażyński urodził się w roku 1890 w Gdowie na terenie ówczesnych Austro-Węgier jako siódme dziecko Michała Kurzydły i Marianny z domu Zastawniak. Jego ojciec był kierownikiem czteroklasowej szkoły ludowej. Matka zmarła trzy lata po urodzeniu Michała. W momencie urodzin nosił rodzinne nazwisko Kurzydło, które, gdy miał sześć lat, zmieniono pod naciskiem drugiej żony jego ojca Antoniny z domu Broniowskiej na Grażyński (od tytułu ulubionego przez jego starszą siostrę Marię poematu Adama Mickiewicza Grażyna). Studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim, otrzymując w roku 1913 doktorat z filozofii za rozprawę na temat historii systemu monetarnego w Polsce Jagiellonów. W 1913 roku rozpoczął pracę jako nauczyciel w gimnazjum w Stanisławowie, został jednak wkrótce po wybuchu I wojny światowej zmobilizowany do cesarskiej i królewskiej armii jako podporucznik rezerwy.

W roku 1915 został ciężko ranny w walkach na froncie rosyjskim i resztę wojny spędził w służbie garnizonowej w Krakowie. W ostatnim roku wojny wstąpił do Wojska Polskiego i służył w Oddziale II Sztabu Generalnego, w pionie propagandy. 25 listopada 1920 roku został zatwierdzony w stopniu porucznika piechoty z dniem 1 kwietnia 1920 roku, w „grupie byłej armii austro-węgierskiej”.

Był zaangażowany w przygotowania do plebiscytu na Spiszu i Orawie, a następnie na Górnym Śląsku, jako członek Komendy Polskiej Organizacji Wojskowej Górnego Śląska. Uczestniczył jako zastępca szefa sztabu Dowództwa Ochrony Plebiscytu w II powstaniu śląskim i na stanowisku szefa sztabu grupy „Wschód” w III powstaniu śląskim. W trakcie akcji plebiscytowej i III powstania używał pseudonimu „Borelowski”. Był jednym z przywódców najbardziej nieprzejednanego kręgu przywódców powstania, dążącego od początku do rozstrzygnięć militarnych i walki do ostatecznego zwycięstwa.

Po przewrocie majowym został z poparcia Piłsudskiego wojewodą śląskim. Pełniąc tę funkcję, szczególną wagę przykładał do rozwoju szkolnictwa, będąc jednocześnie kuratorem szkolnym nadzorującym Wydział Oświecenia Publicznego. W związku z tym popierał budowę nowych gmachów szkolnych, których powstało w tym czasie ok. 100. Bez powodzenia starał się doprowadzić do utworzenia na Górnym Śląsku uczelni wyższej o profilu technicznym. Udało mu się jednak wpłynąć na utworzenie w województwie: Instytutu Pedagogicznego (w zamyśle zalążka przyszłego uniwersytetu) z wykładowcami w większości pracownikami UJ, a także Śląskich Technicznych Zakładów Naukowych (ponadśredniej uczelni technicznej) oraz Wyższego Studium Nauk Społeczno-Gospodarczych.

Prowadził politykę etatystyczną, dążył do ograniczenia wpływów mniejszości niemieckiej w województwie. Pod różnymi pretekstami starał się doprowadzić do przejmowania niemieckich zakładów, aby wprowadzić tam polskie zarządy. Wobec władz samorządowych, w których nadal często znajdowały się osoby mówiące po niemiecku, stosowano ustawy pozwalające na ich rozwiązanie i komisaryczne zastąpienie bardziej polskimi (tak było m.in. w Katowicach). Po wyborach samorządowych w 1926 roku, kiedy to Niemcy zdobyli 40% głosów w województwie i większość w wielu miastach, Grażyński jeszcze bardziej zaostrzył walkę z tą mniejszością.

Poparł inicjatywę utworzenia Muzeum Śląskiego, które dzięki jego zaangażowaniu rozpoczęło działalność naukową i propagandową pół roku od wydania decyzji o powołaniu (zajęło V piętro Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach). Przy jego kluczowym udziale doprowadzono prawie do końca budowę najnowocześniejszego gmachu muzealnego w Europie, w którym Muzeum Śląskie miało mieć swoją siedzibę (gmach zburzyli Niemcy w latach 1941–1944). Jako wojewoda wspierał też m.in. Teatr Polski, teatry ludowe, Towarzystwo Przyjaciół Nauk na Śląsku, Polskie Radio (w nowej siedzibie od 1937 roku). Przyczynił się także do powstania Archiwum Akt Dawnych Województwa Śląskiego. Był mecenasem artystów, m.in. wspierał twórczość Stanisława Szukalskiego, który ozdobił płaskorzeźbami, m.in. Ślązaków, gmach Muzeum Śląskiego oraz niektóre budynki w stolicy województwa.

Gdy Grażyński był wojewodą, powstała w Katowicach nowa dzielnica, zabudowana nowoczesnymi budynkami w stylu modernistycznym, jak np. wieżowiec przy ul. Żwirki i Wigury, zabudowa ulic PCK, Skłodowskiej, kościół garnizonowy oraz osiedle w Katowicach-Ligocie. Ponieważ związał się na dłużej ze Śląskiem i przepracował na nim ponad 14 lat, pisał o sobie, że jest szczerze oddanym synem ziemi śląskiej, bo wspólnie przelana tu krew jest ważniejsza niż urodzenie.

Był prezesem Śląskiego Okręgu Wojewódzkiego Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej, a także przewodniczącym Oddziału Śląskiego ZHP; działaczem, ale nie instruktorem harcerskim. Inicjował i wspierał zakładanie harcerskich ośrodków na Buczu i w Górkach Wielkich. W latach 1931–1939 był przewodniczącym ZHP, a w latach 1934–1936 przewodniczącym Biura Skautów Słowiańskich.

W roku 1940, z powodu swojej działalności sanacyjnej, został przez nowy rząd RP pozbawiony funkcji przewodniczącego ZHP i zesłany do Rothesay, na tzw. Wyspę Węży u brzegów Szkocji, gdzie przetrzymywano przeciwników rządu bez prawa opuszczania wyspy. Grażyński w latach 1943–1945 ponownie pełnił służbę w Wojsku Polskim i po zakończeniu wojny został awansowany na podpułkownika. Po wojnie mieszkał w Wielkiej Brytanii. Był jednym z założycieli i działaczem powstałej w 1944 roku Ligi Niepodległości Polski. W latach 1946–1960 był przewodniczącym ZHP poza granicami kraju. Zmarł tragicznie w Londynie 10 grudnia 1965 roku, potrącony przez samochód. Został pochowany w Londynie na Putney Vale Cemetery (kw. 12) obok żony Heleny z Gepnerów Grażyńskiej – zasłużonej instruktorki harcerskiej, byłej wiceprzewodniczącej ZHP.

RAŚ-iści?

Rodzina Jerzego Gorzelika w czasach aktywności wojewody Grażyńskiego bynajmniej nie zamieszkiwała na Górnym Śląsku. Niektórzy jego przodkowie walczyli w wojnie polsko-sowieckiej. Główny ideolog separatystów od lat szuka swojej tożsamości. W maju 2011 roku w dodatku do „Rzeczpospolitej” w rozmowie z Robertem Mazurkiem podkreślał, że nie ma sentymentu do Polski:. (…) Nie odczuwam, bo żywię go do mojej nacji. Można mówić o związku z różnymi aspektami polskości czy niemieckości. W warstwie językowej z pewnością bliżej mi do Polaków. Jeśli chodzi o inne elementy kultury, bliżej mi do kultury niemieckiej, ale też czeskiej (…) Patriotyzm to umiłowanie ojczyzny. A moją ojczyzną nie jest Polska, tylko Górny Śląsk.

Zwolennicy RAŚ czy nowej „śląskiej partii regionalnej” twierdzą przy jawnym wsparciu mediów należących do grupy Polskapresse – związanej z Verlagsgruppe Passau – że istnieje odrębny „naród śląski”. Tymczasem teoretycznie większe prawa do uznania się za odrębny naród (względnie do deklarowania pochodzenia narodowego zgodnego ze związkiem emocjonalnym kulturowym i rodzinnym) mają mieszkańcy np. Wilamowic koło Bielska-Białej.

Mieszkańcy Wilamowic są potomkami osadników z Fryzji i Flandrii, którzy osiedlili się na tych terenach w XIII wieku. Stworzyli wyizolowaną kulturowo społeczność, odrębną również językowo. W 1808 roku wykupili się z poddaństwa, a w 1818 – wykupili prawa miejskie dla Wilamowic. Język wilamowski (nazwa własna: wymysiöeryś), którym posługują się mieszkańcy tej miejscowości, to etnolekt z grupy zachodniej języków germańskich. Na początku XXI wieku niemal wymarły, obecnie jako językiem ojczystym posługuje się nim prawdopodobnie około 25 osób. Języka tego uczy się na dzień dzisiejszy ok. 60 młodych osób, głównie uczniów tamtejszej szkoły; są także prowadzone intensywnie akcje rewitalizacyjne. Biblioteka Kongresu USA, nadająca językom skróty literowe, 18 lipca 2007 roku nadała językowi wilamowskiemu skrót „wym”. Wilamowice mają wytyczony realny obszar gminy 56,72 km2; radny Gorzelik zawalczy może zatem i o taką „narodowość” i ogłosi „Wielkie Państwo Śląsko-Wilamowickie” ze sobą jako regentem?

Na jednym z pochodów Ruchu Autonomii Śląska dr Jerzy Gorzelik przedstawił też koncepcję RAŚ w dążeniu do osłabienia Polski: regionalizację. Skąd bierze się hasło RAŚ: „Śląsk jak Bawaria”? Może z medialnego wsparcia dla separatystów płynącego od bawarskiego giganta medialnego Verlagsgruppe Passau!

Wspomniany wyżej międzynarodowy koncern medialny jest obecny za pośrednictwem Polskapresse w wielu największych regionach Polski (Dolny Śląsk Pomorze, Lublin, Łódzkie, Małopolska, Mazowsze, Wielkopolska, Śląsk i Zagłębie), gdzie wydaje co najmniej 10 dzienników regionalnych, w tym 8 połączonych wspólną marką „Polska” („Dziennik Bałtycki”, „Dziennik Łódzki”, „Dziennik Zachodni”, „Gazeta Krakowska”, „Gazeta Wrocławska”, „Głos Wielkopolski”, „Kurier Lubelski”), „Express Ilustrowany”, „Dziennik Polski”, a także 90 tygodników lokalnych oraz bezpłatną gazetę miejską „Nasze Miasto”. Średnia dzienna sprzedaż wszystkich tych dzienników to prawie 320 tys. egz. Serwisy grupy Polskapresse zajmują 13 miejsce w polskim internecie z 6 mln użytkowników i zasięgiem 31% (PBI/Gemius, październik 2012). W portfolio Polskapresse są serwisy informacyjne: m.in. portal społeczności lokalnych Naszemiasto.pl, serwis dziennikarstwa obywatelskiego Wiadomości24.pl czy Polskatimes.pl.

Twórcą potęgi niemieckiego koncernu z Bawarii był Hans Kapfinger, który otrzymał już w 1946 roku amerykańską zgodę na stworzenie konserwatywnej gazety „Passau Neue Presse”. Kapfinger był zwolennikiem Unii Chrześcijańsko-Społecznej działającej wyłącznie w Bawarii i założonej również w 1946 roku. CSU od początku ściśle współpracuje z bliźniaczą krajową partią CDU (Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna). Założyciel „Passau Neue Presse” był represjonowany w czasach III Rzeszy, jednakże nie mógł nie wiedzieć o związkach działaczy Związku Wypędzonych z niemieckim totalitaryzmem z lat 1933–45.

Okazuje się, że pierwszym prezesem kontrowersyjnego dla Czechów i Polaków Związku Wypędzonych był polityk CSU Georg Manteuffel-Szoege. Tygodnik „Der Spiegel”, w artykule z 14 sierpnia 2006 roku pt. Dafür fehlen uns die Mittel (pol. Na to brakuje nam środków) podał, iż na 200 byłych członków kierownictwa Związku Wypędzonych ponad 1/3 była członkami NSDAP. Zaliczało się do nich również trzech byłych sekretarzy generalnych Związku i kilku jego wiceprzewodniczących. Drugi prezydent Związku, Hans Krüger, był aktywnym działaczem NSDAP uczestniczącym w puczu monachijskim, a następnie szefem okręgowej organizacji NSDAP (NSDAP-Ortsgruppenleiter) i sędzią wydającym wyroki śmierci w okupowanej Polsce (w składzie tzw. sądów specjalnych, niem. Sondergerichte). Większość z 13 pierwotnych założycieli Związku w 1958 r. była powiązana z reżimem narodowosocjalistycznym III Rzeszy — wśród nich Alfred Gille, Erich Schellhaus (Wehrmacht), Heinz Langguth, Rudolf Wollner (SS).

Forsowany przez RAŚ „regionalizm” i „separatyzm” są ewidentnie na rękę Republice Federalnej Niemiec. Zaatakowany przez Gorzelika wojewoda Grażyński bronił polskiego interesu i polskości Śląska. Brednie szefa RAŚ o systemie autorytarnym Piłsudskiego i „wyjątkowo paskudnym” Michale Grażyńskim czy „krwi na rękach” samego Marszałka mają na celu „robienie dobrze” Verlagsgruppe Passau i bawarskiej CSU.

Bez decyzji tego koncernu prasowego RAŚ i Jerzy Gorzelik nie byliby lansowani nigdzie poza satyrycznymi pisemkami czy „parówkowymi” portalami internetowymi. Herr „Jorg 2.0” Gorzelik milczy o zbrodniach niemieckich zatem „całkiem przypadkowo”?

Nie ma żadnego porównania między Michałem Grażyńskim a liderem Ruchu Autonomii Śląska. Pierwszy Śląsk umacniał, drugi go osłabia. Pytanie nasuwa się samo: w czyim interesie pan działa, panie Gorzelik?…

Autor jest dziennikarzem „Niezależnej Gazety Obywatelskiej” w Bielsku-Białej.

Cały artykuł Pawła Czyża pt. „RAŚ opluwa polskich bohaterów walki o polskość Górnego Śląska!” znajduje się na s. 14 październikowego „Kuriera Wnet” nr 40/2017, wnet.webbook.pl.

______

„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Pawła Czyża pt. „RAŚ opluwa polskich bohaterów walki o polskość Górnego Śląska!” na s. 1 październikowego „Kuriera Wnet” nr 40/2017, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Poranek WNET 5 października 2017 r.

W pierwszej godzinie dominował temat górnictwa. W drugiej zapytaliśmy o to, co się dzieje w rolnictwie. W trzeciej rozmawialiśmy o nowej książce Pawła Lisickiego i sytuacji w Niemczech.

Goście audycji:

Poseł Jarosław Sachajko – poseł z klubu Kukiz ’15, dr nauk rolniczych;

Paweł Lisicki – redaktor naczelny tygodnika „Do Rzeczy” i autor książki „Luter. Ciemna strona rewolucji”;

Cezary Gmyz – korespondent Telewizji Polskiej w Berlinie i dziennikarz tygodnika „Do Rzeczy”;

Michał Potocki – dziennikarz śledczy „Dziennika Gazeta Prawna”, współautor biografii prezydenta Ukrainy „Kryształowy fortepian. Zdrady i zwycięstwa Petra Poroszenki”;

Jan Bogatko – korespondent Radia WNET z Niemiec;

Zbigniew Dąbrowski – autor audycji „Republica Latina” w Radiu WNET;

Mieczysław Kościuk – NSZZ Solidarność KWK Krupiński;

Bogumiła Boba – lekarka, poseł na sejm I kadencji, autorka listu otwartego do Jarosława Kaczyńskiego w sprawie likwidacji KWK Krupiński.


Prowadzący: Krzysztof Skowroński

Wydawca: Antoni Opaliński

Realizator: Andrzej Gumbrycht

Wydawca techniczny: Luiza Komorowska


Część pierwsza:

Krzysztof Skowroński przedstawił przegląd najważniejszych artykułów w dzisiejszej prasie.

Mieczysław Kościuk mówił o działaniach zarządu KWK Krupiński, które zmierzają do przejęcia kopalni. Proces likwidacji trwa, ale biznesplan jest już gotowy, a warunki wymagane przez ministra energii spełnione. Spółka cieszy się zainteresowaniem inwestorów.

 

Część druga:

Michał Potocki przedstawił swoje ustalenia na temat tego, jak węgiel kamienny wydobywany na terenach zajętych przez separatystów w Donbasie jest eksportowany do Polski. Węgiel najpierw trafia do Rosji, gdzie fałszowana jest jego dokumentacja, a potem jako węgiel rosyjski, przez sieć spółek, przesyłany jest do Polski. Odpowiada za to ukraiński biznesmen Oleksandr Melnyczuk, powiązany wcześniej z oligarchą Rinatem Achmetowem. Za import tego węgla w Polsce odpowiada Melnyczuka spółka, zarejestrowana na Śląsku, posiadająca jedynie skrzynkę pocztową i płacącą rachunki, a poza tym nie wykazująca faktycznej działalności.

Gość Poranka opowiedział też o ukraińskim prezydencie Petro Poroszence, o którym napisał książkę. Zmiany na Ukrainie nie spowodowały, że układy i korupcja odeszły w niepamięć. Ukraina jest wciąż skorumpowana, choć system korupcyjny się zdecentralizował. Panuje więc nastrój rozczarowania, gdyż wśród polityków nie pojawiają się nowe twarze. Jako szansę wielu Ukraińców traktuje wyjazd do Polski do pracy. Polska jest dla nich jak jeszcze niedawno Irlandia dla Polaków.

 

Część trzecia:

Bogumiła Boba wyjaśniła, dlaczego opublikowała w Śląskim Kurierze WNET list otwarty do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego w sprawie zamykania kopalni na Śląsku, w szczególności KWK Krupiński. Jej zdaniem ma to międzynarodowy kontekst, a decyzja o zamknięciu tej kopalni była, jak napisała w liście, „na wskroś nieuzasadniona ekonomicznie, społecznie i politycznie”.

 

Część czwarta:

Jan Bogatko jak zazwyczaj opowiedział o tym, co się pisze w niemieckiej prasie na temat Polski. Tym razem zrelacjonował artykuł poważnego niemieckiego historyka, który rzetelnie opisał, co się działo w Polsce w czasie niemieckiej okupacji. Niemcy mogli więc sobie przypomnieć, co robili w czasie wojny, nie tylko w latach 1941-45, ale w latach 1939-45, i nie tylko w Rosji, ale też w Polsce. Jest to ważne w kontekście dyskusji o reparacjach wojennych. Najważniejsze, że o tych sprawach w Niemczech się pisze i mówi, a także, że takie osoby, jak autor wspominanego tekstu, są znane i uznane.

Michał Potocki opowiedział o dalszych prowadzonych przez siebie śledztwach dziennikarskich dotyczących sprowadzania węgla kamiennego z Ługańska do Polski, o których zamierza pisać artykuły.

 

Część piąta:

Przegląd prasy Antoniego Opalińskiego. Ogłoszenia Radia Wnet.

 

Część szósta:

Dr Jarosław Sachajko wyjaśnił, dlaczego  Kukiz’15  wstrzymał się od głosu podczas głosowania wotum nieufności dla ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela. Debata poprzedzająca głosowanie była „marnym show”, a zarzuty formułowane przez totalną opozycję bezpodstawne, jak chociażby zarzut podwyższenia wieku emerytalnego rolników czy problemy z ustawą o obrocie ziemią, która według Sachajki działa. Także zarzuty wobec ministra rolnictwa w sprawie afrykańskiego pomoru świń nie mają podstaw, podobnie dotyczące umowy CETA, którą wynegocjowała poprzednia koalicja rządowa.

Jarosław Sachajko twierdzi jednak, że nie mógł głosować przeciw wotum nieufności. Uważa, że w rolnictwie jest lepiej niż za rządów Platformy Obywatelskiej, ale zmiany idą zbyt wolno. Nie zostało na przykład powstrzymane zmniejszanie się liczby gospodarstw rolnych. Rozmowa dotyczyła też skutków epidemii afrykańskiego pomoru świń, a także sytuacji na rynku mleczarskim i wynikającego z niej wzrostu cen masła.

 

Część siódma:

Zbigniew Dąbrowski opowiedział o audycji Republica Latina, którą prowadzi na falach Wolnej Anteny Radia Wnet w każdy poniedziałek o 21. Jest to najstarsza audycja w naszym radiu na Wolnej Antenie, nadawana już od 2011 roku. Gość wyjaśnił, skąd się wzięło jego zamiłowanie do Ameryki Łacińskiej. Obecnie, jak zawsze, bardzo dużo się tam dzieje. Aktualnie najważniejsze tematy to klęski żywiołowe, które spustoszyły tam wiele krajów. Istotna jest też sytuacja w Wenezueli, w której rządzi prezydent Nicolás Maduro.

 

Część ósma:

Przegląd prasy Antoniego Opalińskiego – c.d.

 

Część dziewiąta:

Paweł Lisicki i Cezary Gmyz rozmawiali z Krzysztofem Skowrońskim na temat książki Pawła Lisickiego „Luter. Ciemna strona rewolucji”. Książka ta jest krytyką stosunku papieża Franciszka i jego współpracowników do protestantyzmu i osoby Marcina Lutra. Pokazuje, jak zmieniał się stosunek przedstawicieli Kościoła katolickiego do protestantyzmu.

Autor książki twierdzi, że Marcin Luter przez papieża Franciszka i bliskich mu hierarchów traktowany jest jako osoba o autorytecie porównywalnym ze świętymi katolickimi i jedna z największych postaci w historii Kościoła katolickiego. Tworzony jest obraz jedności między katolikami i protestantami. Jedność ta jest jednak iluzoryczna, gdyż na jej ołtarzu składana jest prawda co do dogmatów i prawda historyczna. Zdaniem Pawła Lisickiego Kościół katolicki od lat 60. XX wieku przeżywa załamanie, które najwyraźniej widać w stosunku do innych religii i do protestantyzmu.

Cezary Gmyz który powiedział o sobie, że jest konserwatywnym protestantem, krytykiem szaleństw, jakie mają miejsce wśród protestantów skandynawskich. Jego zdaniem Marcin Luter, gdyby to widział, jako człowiek impulsywny, wściekłby się.

W drugiej części rozmowy Cezary Gmyz opowiedział o sytuacji w Niemczech, w których od roku mieszka jako korespondent Telewizji Polskiej. Zauważa w Niemczech i Niemcach bardzo dużą zmianę. Społeczeństwo jest bardzo podzielone. Podział zaczął się w 2015 roku, kiedy rozpoczął się kryzys imigracyjny po zaproszeniu uchodźców do Niemiec przez Angelę Merkel. W Niemczech poważnym problemem jest dominacja państwowych mediów, „dziennikarstwo dworskie, poprawność polityczna i wysokie kary za tzw. mowę nienawiści”. Wolność mediów jest więc tam dużo mniejsza niż w krytykowanej przez niemieckich polityków Polsce. Niemcy nie dowiadują się o wielu wydarzeniach, np. o bardzo dużej liczbie incydentów na tle rasistowskim, których według oficjalnych statystyk jest ponad sto na dzień.

 

Część dziesiąta:

Paweł Lisicki kontynuował opowieść o swojej książce. Wytłumaczył, dlaczego napisał o „ciemnej stronie rewolucji”. Jej bezpośrednim skutkiem była na przykład wojna chłopska w 1525 roku, w której zginęło 100 tysięcy ludzi. Bardzo ważne były też skutki pośrednie. Powstała nowa koncepcja państwa, którego władca świecki ma władzę duchową.

Tomasz Wybranowski w korespondencji z Irlandii przedstawił historię kryzysu irlandzkich linii lotniczych Ryanair i spróbował wyjaśnić jego przyczyny. Linie Ryanair, które dokonały rewolucji na europejskim rynku przewozów lotniczych, są obecnie w dużych kłopotach po tym, jak duża liczba pilotów odeszła do linii Norwegian Airlines, a ci, którzy pozostali, zapowiedzieli strajk. W związku z tym Ryanair odwołuje wiele lotów. Zmienił też politykę wobec pasażerów – płaci odszkodowania za odwołane loty i organizuje alternatywne połączenia w innych liniach.

 


Posłuchaj całego Poranka Wnet:

Poranek WNET 5 października

Zapraszamy od 7.07 do 10.00

poseł Jarosław Sachajko – klub Kukiz’ 15

Paweł Lisicki

Cezary Gmyz

profesor Krystyna Świetlik – Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej

Michał Potocki – Dziennik Gazeta Prawna

Jan Bogatko

Zbigniew Dąbrowski – autor audycji Raepublica Latina w Radiu WNET

Mieczysław Kościuk – NSZZ Solidarność KWK Krupiński

Bogumiła Boba – lekarka, poseł na sejm I kadencji

 

„Wielkopolski Kurier WNET” 40/2017, Jolanta Hajdasz: Panie „siedzące na kasie” długo już czekają na święto w niedzielę

Warto pamiętać, że wolną od handlu niedzielę ma Austria, Grecja, Belgia, Francja, Luksemburg, Norwegia, Holandia, Wielka Brytania i oczywiście Niemcy, u których jest to nawet zapisane w konstytucji.

Jolanta Hajdasz

„Solidarność” liczy na to, że już od stycznia przyszłego roku będziemy mieć wolne od handlu niedziele, a właściwie chyba trafniej byłoby napisać, że pracownicy handlu nie będą wreszcie musieli w niedziele pracować. Panie „siedzące na kasie” czy „stojące na serze” będą mogły wreszcie zwyczajnie odsapnąć po tygodniu pracy, zaplanować spacer, ugotować obiad, pobyć z rodziną czy po swojemu odpocząć.

Naprawdę długo czekają na ten wielki przywilej korzystania z niedzieli niezagospodarowanej przez pracodawcę. Projekt tej ustawy był przecież złożony w sejmie już we wrześniu ubiegłego roku, podpisało go ponad pół miliona obywateli, pierwsze jego czytanie miało miejsce w październiku, a potem… wiele miesięcy nic się nie działo. Trwały jednak zakulisowe konsultacje z branżą, czyli przedstawicielami największych zagranicznych, wielkopowierzchniowych marketów i galerii.

Raz po raz słyszeliśmy, dlaczego zakaz jest niedobry, ale analiza konkretnych argumentów obalała je krok po kroku. Podobno zakaz handlu w niedzielę spowoduje zwolnienia z pracy? Bzdura, udowadniają związkowcy, już dziś brakuje blisko 150 tysięcy pracowników sklepów.

Spadną obroty? Nieprawda, wszelkie symulacje i praktyka krajów, gdzie ograniczenia obowiązują, wykazuje, że to co mamy w sklepach wydać, wydamy, obojętnie, czy w niedzielę, czy w piątek wieczór.

Koronnym argumentem przeciwników zakazu mają być teraz wyniki sondaży, z których wynika rzekomo, że Polacy chcą niedzielnego handlu, bo prawie połowa z nas robi w niedzielę zakupy. Może należałoby jednak przy tym dodać, że spora część tych transakcji to zakupy przez internet, a tych zakaz nie będzie dotyczył…

Warto także dostrzec, że takie niekorzystne dla pracujących w niedziele wyniki badań i statystyk publikują przede wszystkim te media, w których markety, galerie i magazyny opłacają reklamy, a są to wydatki liczone nie w dziesiątkach, a setkach tysięcy i milionach złotych. Kto płaci, ten wymaga, trzeba mieć tego świadomość i nie dać się zmanipulować medialnym pseudonewsom.

Może na początek niektórym będzie trudno się pogodzić z zamkniętym marketem, gdy okaże się, że nie ma gdzie spacerować pod dachem, ale pewnie szybko można się będzie przestawić na zdrowszy i darmowy spacer po lesie lub kawę i ciasto w domu u koleżanki.

Warto przy tym pamiętać, że wolną od handlu niedzielę mają: Austria, Grecja, Belgia, Francja, Luksemburg, Norwegia, Holandia, Wielka Brytania i oczywiście Niemcy, u których jest to nawet zapisane w konstytucji. Każdy ma prawo do odpoczynku, to żaden przywilej.

Związkowcy wierzą więc, że w październiku ich projekt ustawy ograniczającej handel w niedzielę przejdzie cały proces legislacyjny i trafi do podpisu prezydenta Andrzeja Dudy. Prezydent tyle razy deklarował, że jest zwolennikiem ograniczenia handlu w niedzielę, że tym razem nikogo nie powinien zaskoczyć swoim wetem. Wolne niedziele od stycznia? Jak najbardziej tak!

Artykuł wstępny redaktor naczelnej Jolanty Hajdasz znajduje się na s. 1 październikowego „Wielkopolskiego Kuriera Wnet” nr 40/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł wstępny Jolanty Hajdasz na s. 1 październikowego „Wielkopolskiego Kuriera Wnet” nr 40/2017, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

„Śląski Kurier WNET” 40/2017. Jadwiga Chmielowska: Niektórzy nie zauważyli, że wojna trwa od pewnego czasu

Od prawie 30 lat wmawia się nam, że patriotyzm to idiotyzm. Uprawiana jest propaganda wstydu. W szkołach i na uczelniach młodzież nie jest niestety wychowywana w duchu odpowiedzialności za państwo

Jadwiga Chmielowska

Największe straty we współczesnej formie wojny ponoszą kraje zachodnioeuropejskie. Metody i broń używana do prowadzenia wojen zmieniają się. Tak jak nie można porównać I i II wojny światowej, tak samo jest teraz. Niektórzy nie zauważyli nawet, że wojna trwa już od pewnego czasu.

Do realizacji marzenia Lenina panowania nad całą Europą, czyli powstania Eurazji od Atlantyku do Pacyfiku, musi nastąpić paraliż woli walki narodów przeznaczonych do ujarzmienia. Nie są to działania przeprowadzane rewolucyjnie, więc większość społeczeństw nie odczuwa skutków dezintegracji rodzin, upadku tradycyjnych wartości. Ostatnio jednak obserwujemy przyśpieszenie. Wielomilionowy napływ emigrantów ma zniszczyć państwa narodowe i zmęczyć społeczeństwa ciągłymi zamachami, napadami i gwałtami.

Tak się składa, że najlepszą sojuszniczką Putina stała się Merkel. To ona odpowiada za destabilizację Europy. Co gorsza, radykalne partie narodowe, jak francuski Front Narodowy czy Alternatywa dla Niemiec widzą w Rosji sojusznika w walce z nienormalnością, która ich otacza. Niektórzy byli przywódcy Niemiec są wprost na garnuszku Kremla, obejmując posady w Gazpromie.

Obywatele państw europejskich, choć widzą, co dzieje się dookoła, nie są w stanie zdiagnozować przyczyn. Cała machina propagandowa mediów jest nastawiona nie na informowanie i edukowanie obywateli, a na dezinformację, sianie zabobonów i uprzedzeń. Ba, nawet historia tworzona jest na nowo. Nie fakty się liczą, a bzdury upowszechniane masowo. Najgorsze jest to, że tak jak w komunizmie, słowa straciły pierwotne znaczenie. Fakty historyczne i postaci są skazane na zamilczenie, aby torować drogę kłamstwu i fałszywym autorytetom.

W ten właśnie sposób Polakom usiłuje się przypisać udział w eksterminacji Żydów. Ostatnio nawet niemiecka prasa zaczęła walczyć z panującym w Polsce nazizmem. Obłuda nikogo tam nie porusza. Teksty pisane są na zamówienie i publikowane w lewicowych mediach, a następnie masowo cytowane. Tradycyjne dziennikarstwo upadło. Nikt niczego nie sprawdza.

Nasila się w Polsce propaganda antyukraińska i prorosyjska. Aby była skuteczniejsza, po ukraińskiej stronie granicy gloryfikuje się UPA, nie bacząc na to, że część jej przywódców to zbrodniarze. Całkowicie zamilcza się natomiast Petlurę. Jeśli już mówi się o twórcach Ukraińskiej Republiki Ludowej, to wychwala się proniemieckiego Skoropackiego, którego ugodowa postawa pacyfikowała wolę walki zbrojnej Ukraińców o swoje państwo.

W III RP od prawie 30 lat społeczeństwu wmawia się, że patriotyzm to idiotyzm. Uprawiana jest wobec obywateli propaganda wstydu. W szkołach i na uczelniach młodzież nie jest niestety wychowywana w duchu odpowiedzialności za państwo, a poziom nauczania drastycznie spadł. Najlepsze kadry naukowe zasiliły uczelnie całego świata. Skostniałe układy sitw miernot hamują karierę młodych elit. Wśród młodych pracowników naukowych szerzy się cwaniactwo i bylejakość.

Państwo trzeba uzdrowić od podstaw. Mamy powtórkę z historii. Na łamach „Śląskiego Kuriera WNET” publikujemy historię naszych przodków, którzy próbowali ratować I Rzeczpospolitą. Tamte czasy bardzo przypominają teraźniejszość. Na Śląsku z naszych podatków finansowane są różne schlesierskie inicjatywy. To one otrzymują różne granty. Państwo nie reaguje. Nie dostają wsparcia inicjatywy propolskie.

Na naszych łamach poświęcamy dużo miejsca obronie obywatelskiej w toczącej się współcześnie wojnie gospodarczej i psychologicznej.

Artykuł wstępny redaktor naczelnej Jadwigi Chmielowskiej znajduje się na s. 1 październikowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 40/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł wstępny Jadwigi Chmielowskiej na s. 1 październikowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 40/2017, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

W sierpniu 6 lat temu zmarł Andrzej Lepper, były wicepremier i minister rolnictwa, a także przewodniczący Samoobrony

Oficjalnie przyczyną śmierci było samobójstwo. Ale, jak wiemy z ustaleń dziennikarza śledczego Wojciecha Sumlińskiego, wszystko wskazuje na to, że Andrzej Lepper został zamordowany.

Michał Pilc

Andrzej Lepper wiele razy wypowiadał się, że ma dowody na korupcję czołowych polskich polityków. W Internecie można znaleźć film „8 minut, które zabiło Andrzeja Leppera”. Polityka wyszydzano, ośmieszano, a po latach okazuje się, że w wielu sprawach miał rację. I jego przewidywania się sprawdzają.

Lepper może był trochę nieokrzesany, ale na pewno był patriotą i upominał się o godne życie ludzi, których transformacja ustrojowa wyrzuciła poza nawias życia społecznego. W III RP podnoszony przez niego postulat podmiotowości gospodarczej Polski brzmiał egzotycznie. Uważano, że ochrona polskich przedsiębiorców nie powinna mieć miejsca. A dzisiaj okazuje się, że szanowani ekonomiści, na przykład prof. Witold Kieżun, mają podobne zdanie na tematy gospodarcze (społeczna gospodarka rynkowa). Natomiast w przesiąkniętej michnikowszczyzną III RP takie poglądy uważano za oszołomstwo.

Zachęcam do obejrzenia wspomnianego filmu (25 minut), w którym Lepper wypunktował konkretne przypadki złodziejskiej wyprzedaży za bezcen polskiego majątku narodowego: https://www.youtube.com/watch?v=Smk8CZlyJwk.

Swoją drogą, czekam z niecierpliwością na powstanie Sejmowej Komisji śledczej, która zbadałaby okoliczności śmierci Andrzeja Leppera. W jakim celu w sierpniu 2011 roku Lepper chciał się spotkać z Jarosławem Kaczyńskim? Co miał mu do przekazania? I czego tak mocno obawiały się „loże, służby, mafie”, że posunęły się do środka ostatecznego?

Apelujmy do posłów na Sejm o powstanie komisji śledczej do zbadania tej sprawy. Jesteśmy to winni temu politykowi.

A na koniec – 25-minutowy wywiad z Wojciechem Sumlińskim na temat niebezpiecznych związków Andrzeja Leppera: https://www.youtube.com/watch?v=flXSyLKD27k.

Artykuł Michała Pilca pt. „Ponura rocznica” znajduje się na s. 8 wrześniowego „Wielkopolskiego Kuriera Wnet” nr 39/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Michała Pilca pt. „Ponura rocznica” na s. 8 wrześniowego „Wielkopolskiego Kuriera Wnet” nr 39/2017, wnet.webbook.pl

Poranek WNET w środę 4 października

Poranek WNET od 7.07 do 10.00, a w nim m.in. o referendum w Katalonii, manewrach Zapad 2017, inicjatywie ustawodawczej #ZATRZYMAJABORCJE, reformie sądownictwa i reformie szkół wyższych.

Goście Poranka WNET:

Jerzy Kwieciński – wiceminister rozwoju;

Prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski – historyk, członek gabinetu politycznego szefa MSZ i Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP;

Magdalena Korzekwa-Kaliszuk – prawnik, dyrektor CitizenGO;

Piotr Witt – korespondent Radia WNET z Francji;

Adam Michalak – Nowa Konfederacja – internetowy miesięcznik idei;

Piotr Cywiński – dziennikarz, tygodnik „wSieci” i portal wPolityce;

Jacek Wilk – poseł Kukiz’15, adwokat, były kandydat na prezydenta, Kongres Nowej Prawicy;

Dr Adrian Zandberg – historyk, członek zarządu Partii Razem;

Marcin Kędzierski – były prezes Klubu Jagiellońskiego.

 


Prowadzący: Łukasz Jankowski

Realizator: Andrzej Gumbrycht

Wydawca: Antoni Opaliński

Wydawca techniczny: Jaśmina Nowak


Część pierwsza:

Magdalena Korzekwa-Kaliszuk o inicjatywie ustawodawczej #ZATRZYMAJABORCJE, której celem jest wyeliminowanie z polskiego prawa eugenicznej przesłanki aborcyjnej. Podpisy pod projektem można składać na stronie http://zatrzymajaborcje.citizengo.org. W rozmowie także o protestach środowisk feministycznych i proaborcyjnych w rocznicę „Czarnego protestu”.

Część druga:

Prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski o skutkach dla Europy i Polski ewentualnej secesji Katalonii z Hiszpanii. Każda secesja pobudzałaby ruchy tego rodzaju w innych krajach, np. w Szkocji. Rozpad Wielkiej Brytanii, jednego z najważniejszych państw NATO, byłby ciosem dla bezpieczeństwa Polski i krajów bałtyckich. Sprawa dążeń niepodległościowych Katalonii powinna być – zdaniem gościa – rozwiązywana przez samą Hiszpanię. Unia Europejska mogła odegrać rolę łagodzącą spór, ale przed referendum. W rozmowie także o znaczeniu manewrów Zapad 2017.

Część trzecia:

Korespondencja Piotra Witta z Francji. Zamachowiec z Marsylii okazuje się być znany francuskiej policji. Powinien być deportowany, gdyż nie posiada pozwolenia na pobyt we Francji. Czy opieszałość „republikańskiej” biurokracji winna jest śmierci dwóch kobiet na dworcu w Marsylii?

Część czwarta:

Adam Michalak o białorusko-rosyjskich manewrach strategicznych Zapad 2017 oraz o sytuacji politycznej i gospodarczej na Białorusi. Białoruskie elity niepodległościowe opozycyjne wobec aparatu prezydenta Łukaszenki opierają się na tradycjach Rzeczypospolitej Szlacheckiej i Wielkiego Księstwa Litewskiego.

Przegląd prasy z Antonim Opalińskim.

Część piąta: 

Piotr Cywiński o obchodach Dnia Jedności Niemiec z udziałem Angeli Merkel. Pomimo upływu wielu lat o prawdziwej jedności Niemiec nie można mówić. Są bardzo duże różnice między zachodnimi a wschodnimi landami. Świadczą o tym choćby wyniki partii AfD, która na wschodzie ma dużo większe poparcie. Jej „matką chrzestną” jest Angela Merkel, przez którą głównym punktem programu wszystkich partii stała się kwestia imigracji. To na tej kwestii wypłynęła AfD. Jest ona partią bardzo niejednorodną, teoretycznie konserwatywną, ale jej szefową jest aktywna lesbijka. Wątpliwości budzi też stosunek partii do Rosji i Władimira Putina.

Część szósta: 

Jerzy Kwieciński o stopniu wydatkowania środków unijnych w ramach projektów krajowych i regionalnych. Proces zawierania umów jest bardzo zaangażowany, w kolejnych latach istotniejsza będzie kwestia realizowania umów i wydatkowania zakontraktowanych środków. Minister skomentował też korzystne prognozy wzrostu PKB Polski, mówił też o wpływie aktualnie notowanej nadwyżki budżetowej na wielkość deficytu budżetowego w całym roku 2017. Zapowiedział też, że w przyszłym roku będzie wypracowany nowy model ubezpieczeń emerytalnych.

Część siódma: 

Jacek Wilk o reformie Sądu Najwyższego zaproponowanej przez Andrzeja Dudę. Skarga nadzwyczajna jest jego zdaniem bublem, jest nieprzemyślana. Trzeba dopracować obecne nadzwyczajne środki zaskarżenia, takie jak skarga kasacyjna w sprawach cywilnych, która nie działa dobrze, doprecyzowania wymagają przesłanki jej dopuszczalności. Drugą wadą projektu ma być wybór sędziów-ławników do Sądu Najwyższego. Wybierać ma ich Senat na wniosek grupy obywateli. Doprowadzi to nawet nie do upolitycznienia, ale upartyjnienia Sądu Najwyższego. Poseł Wilk pomysł powołania komisji śledczej w sprawie wyłudzeń VAT-u uważa za zasadniczo dobry, obawia się tylko o to, żeby nie został „utopiony w polityce”.

 

Część ósma: 

Przegląd prasy Antoni Opaliński

Część dziewiąta: 

Adrian Zandberg przedstawiał stanowisko partii na temat ustaw o sądownictwie zaproponowanych przez prezydenta Andrzeja Dudę. Mówił też o tym, gdzie zmierza nowa lewica, którą reprezentuje Partia Razem. Projekty nie rozwiązują najważniejszych problemów polskiego wymiaru sprawiedliwości, jakim są według Zandberga słabsza pozycja osób ubogich, których nie stać na dobrych prawników, niedobry system darmowej pomocy prawnej oraz kwestia strukturalna w sądach. Ta ostatnia ma polegać na tym, że w sądach jest za dużo „generałów” (sędziów), a za mało „szeregowców” (referendarzy i asystentów). W wyniku tego sędziowie działają mechanicznie i bezdusznie, co dobitnie było widać w sprawach związanych z tzw. reprywatyzacją w Warszawie. Zdaniem Adriana Zandberga najważniejsza jest apolityczność Sądu Najwyższego, który ocenia ważność wyborów i prawidłowość finansowania partii politycznych. Dlatego uważa, że korporacjonizm sędziowski może być ceną, którą należy zapłacić za apolityczność SN. W rozmowie także o tym, czy Partii Razem bliżej do przedwojennego PPS, czy KPP oraz o tym, jak nowa lewica ocenia rządy PiS.

Część dziesiąta:

Marcin Kędzierski ocenił reformę szkolnictwa wyższego proponowaną przez ministra Jarosława Gowina oraz przedstawił różne stanowiska na jej temat. Projekt powstawał w „głębokim porozumieniu ze środowiskiem naukowym”. Ustawa zasadniczo daje uczelniom dużą autonomię. Kształt szkolnictwa wyższego będzie w dużej mierze zależeć nie od ministerstwa, ale od samych uczelni. Opór w części PiS to wynik tzw. lobby profesorskiego. Młodsi pracownicy naukowi zmiany popierają i to oni – zdaniem gościa – powinni decydować o kształcie szkolnictwa wyższego. Z kolei jeżeli mniejsze uczelnie nie mogą jednocześnie wykonywać dobrze misji akademickiej i zawodowej, powinny skoncentrować się na misji zawodowej – kształceniu kadr. Nie ma potrzeby, by w każdym mieście powiatowym były uczelnie o charakterze akademickim, badawczym. Dziś mamy zbyt dużo doktorantów. Zmniejszenie ich liczby podniesie ich poziom. Wprowadzona ma być dodatkowa ścieżka tzw. doktoratów wdrożeniowych dla osób pracujących w przemyśle, a nie dostępnych dla absolwentów w wyniku ukończenia studiów doktoranckich.


Całość:

 

 

 

Danka Siedzikówna „Inka” stała się na naszych oczach ikoną Żołnierzy Wyklętych. Cieszy się wielkim poważaniem

Ta dziewczyna miała niezwykłą świadomość tego, o co walczy i z kim. O tym świadczą chociażby dokumenty z rozprawy sądowej. Pozostała wierna złożonej w szeregach podziemnej armii przysiędze.

Jarosław Wąsowicz SDB

Ubiegłoroczny pogrzeb Danuty Siedzikówny „Inki”, sanitariuszki 5 Wileńskiej Brygady AK, oraz Zygmunta Selmanowicza „Zagończyka”, który pełnił funkcję zastępcy dowódcy plutonu tejże stał się wielką manifestacją religijną i patriotyczną. Według danych organizatorów, mogło wziąć w niej udział nawet 100 tys. uczestników, którzy do Gdańska zjechali się z różnych stron Polski i świata. (…)

Krótkie życie „Inki” niesie ze sobą ból tego, co przeżyliśmy w czasie wojny i po jej zakończeniu – przecież cała jej rodzina zapłaciła olbrzymią cenę za zaangażowanie niepodległościowe. Dość wspomnieć, że za to zginęli i ojciec, i mama „Inki”. Danka jako 15-letnia dziewczyna wraz z siostrą złożyła przysięgę w szeregach Armii Krajowej, żeby później, po 1945 roku, kiedy większość już miała dość walki, stanąć w szeregach Łupaszki do konfrontacji z kolejnym okupantem, z sowietyzacją Polski.

Ta dziewczyna miała niezwykłą świadomość tego, o co walczy i z kim. O tym świadczą chociażby dokumenty z rozprawy sądowej. Pozostała wierna złożonej w szeregach podziemnej armii przysiędze. Nie zdradziła nikogo. (…)

W miejscu urodzin „Inki” w Narewce na Podlasiu uroczystości rocznicowe trwały cały dzień. Program był niezwykle bogaty. O godz. 12.00 w sali edukacyjnej Nadleśnictwa Browsk w Gruszkach spotkanie poświęcone Danucie Siedzikównie poprowadzili: naczelnik Biura Edukacji IPN w Gdańsku Krzysztof Drażba oraz Piotr Szubarczyk, który niezwykle barwny sposób przywołał wiele ciekawych wątków z rodzinnego życia „Inki”. Po zakończeniu prezentacji wszyscy jej uczestnicy przemaszerowali pod pomnik sanitariuszki 5. Wileńskiej Brygady AK, który stoi w siedzibie Nadleśnictwa w Gruszkach, gdzie złożone zostały wieńce oraz odbyła się modlitwa za zmarłych żołnierzy antykomunistycznego podziemia.

Uroczystości były kontynuowane w miejscowym kościele pw. św. Jana Chrzciciela, gdzie odbyła się Msza św. w intencji „Inki” i wszystkich Żołnierzy Niezłomnych. Miałem na niej okazję wygłosić okolicznościową homilię. (…)

Obchody rocznicy śmierci „Inki” i „Zagończyka”, potwierdzają, że żołnierze antykomunistycznego podziemia pozostawili po sobie mocne przesłanie, które coraz bardziej wybrzmiewa w świadomości społecznej.

Cały artykuł Jarosława Wąsowicza SDB pt. „U »Inki« w Narewce” znajduje się na s. 8 wrześniowego „Wielkopolskiego Kuriera Wnet” nr 39/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Jarosława Wąsowicza SDB pt. „U »Inki« w Narewce” na s. 7 wrześniowego „Wielkopolskiego Kuriera Wnet” nr 39/2017, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Zapraszamy na Poranek WNET we wtorek 3 października. Słuchajcie nas od 7.07 do 10.00

Polityka polska i zagraniczna, świat w cieniu terroru. Hiszpania i kataloński separatyzm, aktualna sytuacja w Chinach i kurdyjski marsz do niepodległości, a także relacja z planu „Dywizjonu 303”.

Wśród gości Poranka WNET będą m.in:

dr Witold Waszczykowski – minister spraw zagranicznych;

Generał dywizji Roman Polko – były dowódca Wojskowej Formacji Specjalnej GROM, w latach 2006-2008 zastępca szefa BBN;

dr hab. Paweł Skibiński – historyk, wykładowca UW, autor publikacji o historii Hiszpanii;

Witold Repetowicz – publicysta Defence24, znawca zagadnień bliskowschodnich;

Radosław Pyffel – wicedyrektor Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych;

Irena Lasota – publicystka, Waszyngton;

Bartłomiej Niedziński – dziennikarz, „Dziennik Gazeta Prawna”;

Stanisław Wojtera – prezes Fundacji Instytut Libertatis;

Roman Dziewoński – aktor, reżyser, autor książek o polskim filmie, teatrze i kabarecie;

ksiądz Mariusz Boguszewski – Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

W Poranku WNET także przegląd prasy oraz relacja Luizy Komorowskiej z planu filmowego „Dywizjonu 303”.

 

 

Romuald Szeremietiew: Widzę obronę terytorialną w innej roli niż ta, która jest jej obecnie przypisywana [VIDEO]

W Poranku WNET były minister obrony narodowej przedstawił ocenę polityki MON. Krytykuje przede wszystkim traktowanie obrony terytorialnej jako elementu pomocniczego wobec wojsk operacyjnych.

Gościem Krzysztofa Skowrońskiego w Poranku WNET był Romuald Szeremietiew, były minister obrony narodowej, doktor habilitowany nauk wojskowych, a w czasach PRL działacz ROPCiO, KPN i PPN. Na początku rozmowy odmówił omawiania „komunikatów z wojny wewnętrznej między PiS-em a PiS-em”. Powiedział, że jest zniesmaczony i poirytowany, że w tak ważnej sprawie, jak bezpieczeństwo narodowe, doszło do konfliktu między zwierzchnikiem sił zbrojnych a ministrem obrony narodowej. Nie interesuje go też, kto winien, ale to, jaki jest tego skutek. Nie ma znaczenia, kto zaczął.

Krzysztof Skowroński zapytał zatem o ocenę ministra Antoniego Macierewicza. Na co Romuald Szeremietiew odpowiedział pytaniem, czy można go oceniać. Krytyka MON – jak stwierdził – w części obozu rządzącego jest uznawana za wpisywanie się w ataki opozycji na „najlepszego ministra obrony narodowej w dziejach Rzeczypospolitej”.

Romuald Szeremietiew widzi w MON „pewną nieudolność”. Są rzeczy, które trzeba zrobić, a się ich nie robi. W zamian mamy „różne fajerwerki”. Czego zatem się nie robi? Zdaniem gościa nie ma strategii obrony kraju. Założenia dotychczasowej okazały się fałszywe. Już poprzednia władza, gdy wybuchła wojna na Ukrainie, orzekła, że nasza armia nie jest w stanie obronić naszych granic. Jednak do tej pory obowiązują dokumenty strategiczne przyjęte jeszcze za „niemiłościwie panującego Bronisława K. i pana, który obecnie jest w Brukseli”.

Czy właściwą odpowiedzią na ten problem nie jest organizowanie właśnie wojsk obrony terytorialnej i stacjonowanie w Polsce wojsk amerykańskich? Na to Romuald Szeremietiew odparł, że skoro prezydent USA wojska wysłał do Polski, to następny może je odesłać z powrotem. Przypomniał też, że w 1939 roku mieliśmy sojusz z Francją, a ta nawet wypowiedziała Niemcom wojnę.

Jeśli chodzi o obronę terytorialną, to gość Poranka widzi ją w innej roli niż ta, która jest jej obecnie przypisywana. Należy odpowiedzieć na pytanie, po co ją budujemy – czy jest to element koncepcji obrony państwa. W strategii, którą proponuje Romuald Szeremietiew, obrona terytorialna byłaby elementem podstawowym. Jej głównym celem powinno być odstraszenie nieprzyjaciela – pokazanie mu, że atak na Polskę i próba jej opanowania będą go bardzo dużo kosztowały. Żeby takie wrażenie wywrzeć na nieprzyjacielu, potrzebna jest masowa i powszechna obrona terytorialna. Jej elementem jest dostęp do broni dla obywateli, który również jest tym, co odstrasza nieprzyjaciela. [related id=40202]

Tymczasem obecnie obrona terytorialna tworzona jest według innej koncepcji, która – zdaniem gościa Poranka – nie przyniesie efektu odstraszania. Obrona terytorialna jest bowiem traktowana jako element pomocniczy wobec wojsk operacyjnych. Działanie wojsk obrony terytorialnej, zgodnie z tym spojrzeniem, ma być częścią operacji obronnej, częścią działań wojennych.

 

Pokazują to wieloletnie plany finansowe MON. Według nich na wojska operacyjne przeznaczone ma zostać 90 procent środków. Zatem na obronę terytorialną pójdzie maksymalnie 10 procent. Jest to według byłego ministra obrony narodowej rozwiązanie dysfunkcjonalne z punktu widzenia celów obronnych Polski. Romuald Szeremietiew mówi o innej sytuacji strategicznej – takiej, w której do działań wojennych się nie prowadzi, bo nieprzyjaciel został skutecznie odstraszony. To zupełnie inny punkt widzenia.

Czy jednak nowoczesne technologie wojskowe, wykorzystanie satelitów, dronów itp. nie dezaktualizuje takiej koncepcji obronności? Romuald Szeremietiew twierdzi, że nie. W praktyce pokazała to wojna w Afganistanie. Działania asymetryczne, wojna partyzancka są według niego skuteczną formą oporu przeciwko silniejszemu nieprzyjacielowi. Jeżeli się do nich nie przygotujemy, nasze wojska operacyjne zostaną szybko rozbite, gdyż nieprzyjaciel będzie w stanie uzyskać potrzebną do tego przewagę trzy do jednego, i będziemy musieli budować konspirację jak w 1939 roku.

Z kolei pojęcie wojny hybrydowej to „nowy, modny termin wymyślony przez gości, którzy żyją z tego, że wypowiadają się publicznie i piszą artykuły”. Zjawiska, które są w ten sposób określane, nie są niczym nowym – były od zawsze, odkąd prowadzono działania wojenne.

Czy zmianie na lepsze uległ sposób dowodzenia i zarządzania armią? Niestety i tutaj Romuald Szeremietiew widzi zaniedbania. System dowodzenia wprowadzony za poprzedniej władzy był dysfunkcjonalny. Mówił o tym sam Antoni Macierewicz. Minęły jednak dwa lata i nadal jest ta sama struktura dowodzenia. Została ona nawet dodatkowo skomplikowana, gdyż dodano do niej dowódcę Wojsk Obrony Terytorialnej, podległego Ministrowi Obrony Narodowej. Gość Poranka zapytuje, dlaczego nie udało się przywrócić normalności, która polega na tym, że na każdym szczeblu dowodzenia powinien być jeden dowódca? Obecnie mamy trzech.

Co z produkcją broni? Romuald Szeremietiew odpowiada pytaniem – jakiej broni i dla jakiej armii? Armia ma wykonywać określone zadania. Jeśli będziemy mieli strategię, to będziemy wiedzieć, jakiej broni będziemy potrzebować.

Zapraszamy do wysłuchania całego Poranka WNET. Rozmowa z Romualdem Szeremietiewem w części siódmejdziesiątej. A w niej Romuald Szeremietiew wymienia poglądy z redaktor naczelną Śląskiego Kuriera WNET Jadwigą Chmielowską oraz opowiada o tym, jak jego drogi polityczne krzyżowały się z drogami Antoniego Macierewicza.

JS


 Obejrzyj ten wywiad na naszym kanale YouTube!