Lasota: Sromotna klęska przy próbie reformy „Obamacare” prawdopodobnym powodem poczynań Trumpa w polityce zagranicznej

– Niestety jesteśmy w sytuacji, w której przywódcy USA i Korei Płn. stanęli oko w oko – oznajmiła w Poranku Wnet Irena Lasota, mówiąc o eskalacji wrogich stosunków pomiędzy USA a Koreą Północną.

Jak powiedziała w porannym programie Radia Wnet Irena Lasota, korespondentka z Waszyngtonu, stosunki pomiędzy USA a Koreą Północną ulegają zaostrzeniu. W jej opinii dziesięciodniowa wizyta wiceprezydenta USA Mike’a Pence’a w Azji ma na celu wypracowanie odpowiedniej strategii wobec zagrożenia, jakim jest Korea Północna.

Niestety jesteśmy w sytuacji, w której dwóch przywódców (Donald Trump oraz Kim Dzong Un) stanęło ze sobą oko w oko. […] Mam nadzieję, że w polityce zagranicznej Stanów przeważą względy dyplomatyczne. Wizyta wiceprezydenta na Dalekim Wschodzie ma na celu wpłynięcie na Chiny, Japonię oraz Koreę Południową, aby te kraje wykonywały jak najbezpieczniejsze kroki w przypuszczalnej przyszłej prowokacji zrealizowanej przez Koreę Północną – powiedziała.

[related id=”13050″]

Irena Lasota stwierdziła również, że zainteresowanie prezydenta USA Donalda Trumpa polityką zagraniczną spowodowane jest niepowodzeniem przy próbie zniesienia systemu opieki medycznej, wprowadzonego przez byłego prezydenta Barracka Obamę: – Trump poniósł straszną klęskę przy wprowadzaniu reformy „Obamacare”. Był to jeden z jego głównych postulatów w kampanii wyborczej. Prawdopodobnie dlatego rzucił się do polityki zagranicznej, o której wiemy, że pół roku temu miał średnie pojęcie.

W kontekście ostatnich działań Donalda Trumpa na Bliskim Wschodzie (m.in. zbombardowania rządowego lotniska w Syrii), dziennikarka uważa, że poczynania prezydenta USA są jedynie doraźne, przez co polityka zagraniczna Stanów Zjednoczonych jest „bardzo mętna”. Powoduje to, że trudno określić przyszłe posunięcia Donalda Trumpa.

K.T.

Korea Południowa: zarzuty prokuratorskie wobec byłej prezydent. Park Geun-hye oskarżona o korupcję i nadużycia władzy

W cieniu napiętej sytuacji geopolitycznej w Korei Południowej postępuje śledztwo w sprawie odsuniętej od władzy byłej prezydent. Prokuratura postawiła jej szereg zarzutów dotyczących m.in. korupcji.

W chwili, gdy świat zastanawia się, czy na Półwyspie Koreańskim dojdzie do wojny, a w Seulu gości wiceprezydent USA, koreański wymiar sprawiedliwości rozpoczął kolejny etap sprawy odsuniętej od władzy prezydent kraju Park Geun-hye.

[related id=”13611″]

Była prezydent przebywa w areszcie Uiwang na przedmieściach Seulu od 31 marca. Na przedstawienie oficjalnego aktu oskarżenia prokuratura miała czas do 19 kwietnia. Zarzuty usłyszał też dyrektor generalny grupy Lotte – Szin Dong-bin. Śledczy oskarżają go o łapówkarstwo.

Prokuratura oskarża Park Geun-hye o działanie w zmowie razem z przyjaciółką Czoi Sun Sil, w celu pozyskania od Lotte ponad 6 mln dolarów. Była prezydent i jej przyjaciółka miały w zamian pomóc firmie w jej działaniach. Lotte zaprzecza tym zarzutom.

Park została pierwszym prezydentem Korei Południowej odsuniętym od władzy oraz pierwszym przywódcą kraju przesłuchiwanym w więzieniu od 1995 roku, gdy aresztowano byłych prezydentów Roh Tae-woo oraz Chun Doo-hwana. Decyzję ws. impeachmentu podjął w grudniu 2016 roku parlament.

W marcu Trybunał Konstytucyjny Korei Płd. utrzymał w mocy decyzję o impeachmencie prezydent Park Geun-hye, oskarżonej o korupcję i płatną protekcję. Zarzucono jej także nadużycie konstytucyjnych uprawnień poprzez zmowę z przyjaciółką; jest ona oskarżona o wywieranie nacisków na duże przedsiębiorstwa, aby wpłacały pieniądze do fundacji wspierających inicjatywy polityczne prezydent.

Ujawniony w ubiegłym roku skandal z udziałem prezydent wstrząsnął krajem i na długie miesiące sparaliżował pracę rządu w czasie, gdy Korea Płd. stoi w obliczu zagrożenia ze strony Pjongjangu, możliwego odwetu gospodarczego ze strony Chin za współpracę Seulu z USA ws. systemu obrony przeciwrakietowej oraz pytań o zaangażowanie nowych władz USA na rzecz amerykańsko-południowokoreańskiego sojuszu bezpieczeństwa.

O znaczeniu sprawy byłej prezydent pisał na portalu Centrum Studiów Polska-Azja ekspert tego think-tanku Oskar Pietrewicz.

ax/pap

 

Wiceprezydent Mike Pence: Będziemy stać ramię w ramię z Koreą Płd. Cierpliwość wobec Korei Płn. już się skończyła

Korea Północna nie powinna sobie robić żadnych złudzeń, gdy chodzi o determinację USA, by stać ramię w ramię z sojusznikami – oświadczył wiceprezydent USA Michael Pence w Panmundżomie.

Przebywający z wizytą w Korei Płd. wiceprezydent USA Mike Pence odwiedził w poniedziałek bazę wojskową Stanów Zjednoczonych Camp Bonifas, położoną w odległości zaledwie kilku metrów od Koreańskiej Strefy Zdemilitaryzowanej (DMZ) i w pobliżu linii demarkacyjnej oddzielającej obie Koree.

Wiceprezydent Mike Pence podkreślił w swym przemówieniu, wygłoszonym w Panmudżomie, gdzie w lipcu 1953 r. podpisano zawieszenie broni w wojnie koreańskiej, że „Stany Zjednoczone nie wykluczają żadnych opcji, które mogłyby się przyczynić do uregulowania kwestii północnokoreańskiego programu balistycznego czy nuklearnego”.

[related id=”13550″]

Dodał, że Waszyngton zamierza zagwarantować regionowi bezpieczeństwo na drodze pokojowych negocjacji, ale zaznaczył, że wszystkie opcje są teoretycznie dostępne. – Z całą pewnością będziemy stać ramię w ramię z Koreą Południową – oświadczył.

– Era podyktowanej względami strategicznymi cierpliwości wobec Korei Północnej już minęła – podkreślił z mocą amerykański wiceprezydent.

Mike Pence, którego ojciec brał udział w wojnie koreańskiej, nie krył wzruszenia, przybywając do Koreańskiej Strefy Zdemilitaryzowanej. – Zbliżając się do Panmudżomu, widziałem miejsca, gdzie mój ojciec walczył wraz z południowokoreańskimi kolegami, pomagając wam odzyskać wolność – powiedział i wyraził wdzięczność tym, którzy odbywają służbę w Koreańskiej Strefie Zdemilitaryzowanej.

Amerykański kontyngent na Półwyspie Koreańskim wynosi 28,5 tys. żołnierzy.

Agencje wskazują. że wizyta Pence’a w bazie wojskowej USA położonej w pobliżu granicy z Koreą Północną i w strefie zdemilitaryzowanej (DMZ) następuje dwa dni po prowokacyjnej, ale nieudanej próbie wystrzelenia pocisku balistycznego, przeprowadzonej przez Pjongjang.

Pence przybył do Korei Południowej w niedzielę, rozpoczynając swą 10-dniową wizytę po Azji.

Agencje podkreślają, że do wizyty dochodzi w chwili, gdy napięcia w regionie są coraz większe.

PAP/jn

Mike Pence: „Jesteśmy przywiązani do sojuszu z Koreą Południową”. W Seulu wiceprezydent USA rozpoczął podróż po Azji

Podróż do zaniepokojonych sojuszników – w momencie narastania napięcia na Półwyspie Koreańskim wiceprezydent USA poleciał do Azji – odwiedzi Koreę Południową, Japonię, Indonezję i Australię.

Wiceprezydent USA Mike Pence przybył w niedzielę do Korei Południowej, rozpoczynając 10-dniową wizytę po Azji. Wcześniej Korea Północna przeprowadziła nieudaną próbę wystrzelenia pocisku balistycznego.
Jak powiedział agencji Reutera w Seulu chcący zachować anonimowość doradca wiceprezydenta Pence’a, według wstępnych informacji niedzielną próbę przeprowadzono za pomocą pocisku balistycznego średniego zasięgu. Dodał, że Stany Zjednoczone nie są zaskoczone testem. Mieliśmy dobre informacje wywiadowcze przed wystrzeleniem rakiety– powiedział rozmówca agencji. – To nie była kwestia, czy Pjongjang przeprowadzi próbę, ale kiedy. Dobra wiadomość jest taka, że po pięciu sekundach zakończyła się fiaskiem.

W Seulu wiceprezydent Pence ma omawiać ze stroną południowokoreańską pogarszającą się sytuację na Półwyspie Koreańskim i wzrastające ryzyko bezpośredniej konfrontacji zbrojnej ze Stanami Zjednoczonymi. Spędzi w Korei Południowej trzy dni, podczas których będzie rozmawiał z p.o. prezydenta Hwangiem Kio Ahnem oraz przewodniczącym  Zgromadzenia Narodowego Czungiem Sie Kiunem. Spotka się również z lokalnymi biznesmenami. Wiceprezydent spędził  Wielkanoc z amerykańskimi żołnierzami stacjonującymi na Półwyspie Koreańskim. W trakcie tego spotkania polityk nawiązał do aktualnej sytuacji geopolitycznej i podkreślił przywiązanie do sojuszu z Koreą Południową.

Agencje podkreślają, że do wizyty dochodzi w chwili, gdy napięcia w regionie są coraz większe. W niedzielę rano czasu lokalnego o próbie balistycznej przeprowadzonej przez Pjongjang poinformowały źródła wojskowe Korei Południowej. Dokonanie testu potwierdził również Pentagon. Pocisk wystrzelono z rejonu Sinpo w prowincji Hamgjong Południowy na wschodzie kraju.

[related id=”13050″ side=”left”]

Według Pentagonu pocisk eksplodował „niemal natychmiast po starcie”. Cytowane przez Reutera anonimowe źródło we władzach USA podało, że „z dużym prawdopodobieństwem” można stwierdzić, że wystrzelony w niedzielę pocisk nie był raczej międzykontynentalnym (Intercontinental Ballistic Missile; ICBM), uderzającym w cele oddalone powyżej 5500 km. W niedzielę w związku z testem oficjalny protest dyplomatyczny złożyła Japonia.

Próby dokonano nazajutrz po wielkiej paradzie wojskowej w stolicy Korei Północnej – Pjongjangu – z okazji 105. rocznicy urodzin założyciela państwa Kim Ir Sena. Wcześniej światowe media spekulowały, że przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un może zarządzić nowy test broni nuklearnej.

Prezydent USA Donald Trump niedawno oświadczył, że „problemem Północnej Korei należy się zająć” i skierował w stronę wybrzeży tego kraju grupę okrętów wojennych z lotniskowcem USS Carl Vinson. Pjongjang już wcześniej niezwykle ostro krytykował kolejne wspólne manewry wojsk amerykańskich i południowokoreańskich, zarzucając Seulowi i Waszyngtonowi przygotowania do inwazji Północy.

Korea Północna dokonała już pierwszej próby z pociskiem balistycznym dalekiego zasięgu i przeprowadziła serię próbnych eksplozji głowic nuklearnych. Pjongjang dąży do opracowania pocisku balistycznego z głowicą nuklearną, który byłby zdolny osiągnąć terytorium kontynentalnych Stanów Zjednoczonych.

Zdaniem analityków, Kim Dzong Un, rozbudowując potencjał rakietowy i nuklearny mimo zakazów ONZ, chce, poza wywieraniem nacisku politycznego na Seul i Waszyngton, wzmocnić również swoją pozycję i wizerunek wewnątrz kraju.

Kolejnymi etapami podróży wiceprezydenta będą Japonia, Indonezja i Australia – wszystkie te kraje są sojusznikami USA w Azji Południowo-Wschodniej i wszystkie obawiają się wzrostu znaczenia Chin, jak i nieobliczalnej polityki reżimu północnokoreańskiego.

ax/pap

Korea Północna – nieudana próba rakietowa dzień po defiladzie. Kim Dzong Un prowokuje USA, a Mike Pence leci do Seulu

Korea Północna przeprowadziła w niedzielę próbę wystrzelenia pocisku balistycznego. Test okazał się nieudany, ale i tak stanowi demonstrację przed wizytą wiceprezydenta USA w Korei Południowej

„Korea Północna próbowała dziś rano wystrzelić niezidentyfikowany pocisk balistyczny z rejonu Sinpo w prowincji Hamkjong na wschodzie kraju, ale według naszych ocen, test zakończył się fiaskiem” – tej treści informację przekazało Biuro Szefów Połączonych Sztabów sił zbrojnych Korei Południowej.

Przeprowadzenie  przez północnokoreański reżim nieudanej próby z pociskiem balistycznym potwierdził Pentagon. [related id=”12533″]Rzecznik dowództwa sił zbrojnych USA na Pacyfiku przekazał, że pocisk nieokreślonego typu eksplodował „niemal natychmiast po starcie”. Incydent jest badany  przy ścisłej współpracy z siłami zbrojnymi Korei Południowej i Japonii.

Próba została przeprowadzona następnego dnia po pokazowej defiladzie w  Pjongjangu z okazji 105 rocznicy urodzin założyciela państwa Kim Ir Sena, a jednocześnie kilka godzin przed przybyciem do Seulu wiceprezydenta USA Mike’a Pence’a. Podczas parady zaprezentowano nowe rodzaje pocisków balistycznych, w tym wystrzeliwanych z okrętów podwodnych.

Prezydent Trump kilkakrotnie wyrażał ostatnio zamiar „rozwiązania problemu  Korei Północnej” i jej arsenału rakietowego. Donald Trump mówił też o swoich oczekiwaniach wobec Pekinu –  zdaniem prezydenta chiński rząd powinien pomóc Ameryce w okiełznaniu rakietowych ambicji koreańskiego dyktatora. [related id=”13191″ side=”left”]

 

USA skierowały w stronę Półwyspu Koreańskiego grupę okrętów wojennych z lotniskowcem USS „Carl Vinson”. Pjongjang już wcześniej niezwykle ostro krytykował kolejne wspólne manewry wojsk amerykańskich i południowokoreańskich, zarzucając Seulowi i Waszyngtonowi przygotowania do inwazji Północy.

Korea Północna dokonała już pierwszej próby z pociskiem balistycznym dalekiego zasięgu i przeprowadziła serię próbnych eksplozji głowic nuklearnych. Pjongjang dąży do opracowania pocisku balistycznego z głowicą nuklearną, który byłby zdolny osiągnąć terytorium kontynentalnych Stanów Zjednoczonych.

pap/ax

 

 

 

Kierownictwo zadecyduje… Minister spraw zagranicznych Korei Północnej mówi o kolejnych próbach jądrowych

Przedstawiciel reżimu północnokoreańskiego zapowiada próby broni jądrowej i potępia „agresywne tweety” prezydenta USA. Natomiast Pekin ostrzega obie strony przed „historyczną odpowiedzialnością”.

Wiceminister spraw zagranicznych Korei Płn. powiedział w wywiadzie dla agencji AP, że  rząd w Pjongjangu nie zawaha się przed przeprowadzeniem próby jądrowej, jeżeli  „najwyższe kierownictwo kraju” uzna to za wskazane. Przedstawiciel Korei Północnej zapowiedział także , że kraj ten nie będzie czekać z założonymi rękami na prewencyjny atak USA.
Wiceminister Han Song Ryol oświadczył, że decyzja o szóstej próbie z bronią jądrową należy wyłącznie do władz Korei Płn., które nie zamierzają przejmować się zastrzeżeniami innych krajów. Wiceminister potępił „agresywne tweety” prezydenta USA Donalda Trumpa na temat Korei Płn., które „komplikują sytuację”.

[related id=”12533″]

Tymczasem przed eskalacją napięcia ostrzegają Chiny – szef MSZ w Pekinie Wang Yi powiedział dziś, że ktokolwiek wywołała konflikt na Półwyspie Koreańskim, będzie musiał ponieść „historyczną odpowiedzialność” i zapłaci „wysoką cenę”. Wang ostrzegł, że konflikt w związku z kryzysem wokół Korei Północnej „może wybuchnąć w każdym momencie” i „nikt nie wyjdzie z niego zwycięsko”. Dodał, iż „dialog jest jedyną drogą wyjścia z sytuacji”. Chiński polityk stwierdził też, że zwycięstwo nie musi przypaść temu, kto „używa najmocniejszych słów czy najbardziej pręży muskuły” – co było czytelnym nawiązaniem do kolejnych gróźb amerykańskiego prezydenta.

Amerykańskie media (m.in. NBC) powtarzają wiadomości o prawdopodobnym prewencyjnym uderzeniu na Koreę Północną. Obserwatorzy wskazują też na zbliżającą się uroczystą defiladę  w Pjongjangu z okazji przypadającej w sobotę 105. rocznicy urodzin Kim Ir Sena, założyciela komunistycznej Korei Płn. i dziadka obecnego przywódcy Kim Dzong Una. Dotychczas zdarzało się, że reżim przeprowadzał testy rakietowe oraz nuklearne z okazji ważnych rocznic.  

pap/ax

 

 

 

George Soros to człowiek groźny dla światowej demokracji – oskarża były prezydent Albanii, Sali Berisha

Albania to dziś protektorat George’a Sorosa. Pieniądze miliardera zniszczyły demokrację w tym kraju i zamieniły ją w Kolumbię Europy. Soros jest człowiekiem skrajnej lewicy, groźnym dla demokracji.

George Soros – miliarder , filantrop, uważający się za ucznia Karla Poppera promotor demokracji i „społeczeństwa otwartego” , donator światowej polityki, osobisty wróg prezydenta Trumpa i premiera Orbana. Ostatnio z troską pochylał się także nad stanem polskiej demokracji. 

Sali Berisha, były prezydent i premier Albanii, mówi o złowrogim i niszczącym wpływie miliardera na stan demokracji w tym doświadczonym przez komunizm kraju. Opinia albańskiego polityka została zarejestrowana przez Krzysztofa Skowrońskiego podczas organizowanej przez grupę EKR konferencji europejskiej prawicy w Tiranie.

[related id=”11904″ left side]

Z politycznego punktu widzenia Albania wygląda jak protektorat Sorosa. Obecny premier [Edi Rama, z Socjalistycznej Partii Albanii] to człowiek, w którego Soros zainwestował najwięcej spośród polityków w krajach postkomunistycznych, a jego otoczenie wywodzi się w całości z Fundacji Sorosa. Wspierane przez Sorosa społeczeństwo obywatelskie jest tak naprawdę narzędziem partii socjalistycznej.

Soros to miliarder, który skorumpował więcej polityków na świecie niż jakikolwiek inny miliarder – z tego względu stanowi on realne zagrożenie dla demokracji.  Zawsze robił wszystko, żeby wspierać byłych komunistów. Soros sprawia wrażenie, że wspiera społeczeństwo obywatelskie, chociaż naprawdę pracuje dla społeczeństwa autokratycznego. Zniszczył demokratyczne standardy w Albanii przez wspieranie rządu, który zmienił kraj w Kolumbię Europy. Teraz wspiera człowieka, który jako premier jest osobiście związany z najważniejszymi gangami przestępczymi w Albanii. I ten premier występował w s mediach, specjalnie tam poleciał, żeby wygłaszać opinie przeciw Donaldowi Trumpowi.

Przedstawiciele wszystkich krajów postkomunistycznych powinni pytać Amerykanów, zarówno z partii republikańskiej, jak i demokratycznej, o działalność Sorosa.

Nie wierzę, żeby George Soros był naprawdę zwolennikiem społeczeństwa otwartego. On należy do skrajnej lewicy i dla niej pracuje.

Całość rozmowy ukaże się w Kurierze WNET.

ax

 

 

Aleksander Bondariew: Rosja daje jasny przekaz: jeśli Zachód chce walczyć z terroryzmem, powinien być jej sojusznikiem

Według Rosji, Zachód, chcąc walczyć z terroryzmem, powinien być sojusznikiem Rosji, a każdy kolejny akt terroru jest argumentem za tym, by zdjąć z Rosji sankcje za Ukrainę i Krym i stanąć u jej boku.

Aleksander Bondariew, rosyjski pisarz, dziennikarz i tłumacz, na stałe mieszkający w Paryżu, był gościem Poranka Wnet w środę 12 kwietnia. Komentował relacje rosyjsko-amerykańskie w kontekście sytuacji w Syrii. Próbował odpowiedzieć na pytanie, czym może zakończyć się spotkanie spotkanie amerykańskiego sekretarza stanu Rexa Tillersona w Moskwie z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych. Stwierdził, że powinno zostać wyjaśnione, po której stronie barykady stoją Rosjanie, i czy Asad może stracić poparcie Kremla.

Jeszcze 10 dni temu uważano, że Rex Tillerson jako specjalny wysłannik Donalda Trumpa spotka się z Putinem. Później okazało się, że takiego spotkania nie będzie. Powodem tego był atak z użyciem broni chemicznej w Syrii. Rzeczywiście był to punkt zwrotny w kontaktach Rosja – USA. Donald Trump w ten sposób chciał pokazać, że nie jest zależny od Moskwy, co zarzucano mu podczas afery dotyczącej rosyjskich służb bezpieczeństwa.
[related id=”766″]

Aleksander Bondariew  zasugerował,  że Rosja sponsoruje akty terroru i używa ich jako karty przetargowej w rozmowach na arenie międzynarodowej:

Ostatnie ataki w Sankt Petersburgu również były aktami terroryzmu, ale po nich pojawił się znamienny apel w wypowiedziach władz rosyjskich: Jeżeli Zachód chce walczyć z terroryzmem, powinien być sojusznikiem Rosji.  Czyli można powiedzieć, że każdy akt terroru był argumentem na to, aby zdjąć z Rosji sankcje za Ukrainę oraz za Krym i być jej sojusznikiem.  

Aleksnder Bondariew skomentował również ostatnie afery związane z korupcją na wysokich szczeblach władzy, m.in z ogromnym majątkiem Dmitrija Miedwiediewa.

– Putin trzyma w Rosji całą władzę, na niższym szczeblu można obserwować coraz więcej niezadowolenia i protestów po stronie ludzi. Po drugim ataku w metrze pojawił się człowiek z Gwardii Narodowej, który rozbroił bombę i zniknął. Takie incydenty są związane m.in. z rywalizacją starych służb bezpieczeństwa z nowo powstałymi grupami, m.in Gwardią Narodową, o względy prezydenta Putina.

Te organizacje  mają zupełnie inne cele: Stare służby bezpieczeństwa chcą dołączyć do władzy socjalistów systemowych, a  Gwardia Narodowa, która jest związana z Ramzanem Kadyrowem (niezależnym wojskowo od Moskwy) chciałaby wprowadzić terroryzm. Film o Miedwiediewie miał tylko pokazać, że kosztem takiej manipulacji można wyprowadzić tysiące ludzi na ulice i zająć ich głowy manifestowaniem przeciwko korupcji, podczas gdy  prawdziwym problemem w Rosji jest terror.

jn

 

 

Ambasador Iranu: Mój kraj zwalcza terroryzm i dąży do stabilizacji regionu. To Amerykanie podsycają niepokoje – VIDEO

Stany Zjednoczone, jako jedyny kraj użyły bomby atomowej przeciw cywilom i wciąż najwięcej na świecie inwestują w rozbudowę arsenału jądrowego – w Poranku Wnet mówił Ramin Mehmanparast.

Rozmówca Witolda Gadowskiego skomentował dekret prezydenta Trumpa czasowo zakazujący wjazdu do USA obywatelom kilku krajów, w tym Iranu: – W odniesieniu do mojego kraju jest to projekt zupełnie nietrafiony. Irańczycy nie brali udziału w przedsięwzięciach terrorystycznych, przeciwnie, mój kraj zawsze zwalczał terroryzm. [related id=”8283″]

– To znamienne, że do najlepszych przyjaciół Trumpa należą przedstawiciele społeczeństw arabskich, którzy brali udział w aktach terroryzmu, nawet na terenie USA, i żywią skrajne ruchy islamskie ideologią wahabizmu  – zauważył Ramin Mehmanparast.

Gość Poranka Wnet odniósł się także do kontrowersji związanych z irańskim programem jądrowym: – Jeżeli chodzi o problem programu nuklearnego, okazało się, że stawiane nam zarzuty nie miały podstaw. Doszło do porozumienia między Iranem i sześcioma mocarstwami, które również, z wyjątkiem Niemiec, posiadają broń jądrową, i okazało się, że jest tak, jak twierdziliśmy od samego początku – rozwijamy nuklearne know-how, ale w celach wyłącznie pokojowych.

Inne oskarżenia, padające na arenie międzynarodowej pod adresem Iranu, dotyczą udziału tego kraju w konflikcie w Jemenie: – Oskarżanie nas o mieszanie się w wewnętrzne sprawy tego kraju jest niedorzeczne. Wystarczy prześledzić wiadomości ze świata, żeby zobaczyć, jakie państwa rzeczywiście są militarnie obecne w tym kraju i zabijają niewinnych ludzi – oświadczył gość Witolda Gadowskiego.

aa

 

Europejscy konserwatyści spotkali się w postkomunistycznej Tiranie. Korespondencja Krzysztofa Skowrońskiego z Albanii

W stolicy Albanii politycy partii prawicowych obradowali nad stworzeniem globalnej struktury konserwatystów, którzy będą walczyć o powrót do tradycyjnych wartości. Konferencję zorganizował sojusz EKR

 

W Programie Wschodnim Radia WNET Krzysztof Skowroński relacjonował spotkanie partii konserwatywnych zorganizowane przez grupę Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w stolicy Albanii, Tiranie. W konferencji uczestniczyli także politycy z Polski, m.in. Ryszard Legutko i Piotr Naimski.

Współczesna Albania jest krajem postkomunistycznym rządzonym – zdaniem tutejszych konserwatystów – przez struktury kryminalne zaangażowane w międzynarodowy handel narkotykami.  W górach poza miastami rządzą grupy zbrojne poza kontrolą państwa (…)  W Tiranie widać mieszanie się kultur. Są pozostałości komunizmu, jest islam – chociaż nie ten najbardziej groźny. 

Informacje o konferencji na stronach EKR.

Profesor Ryszard Legutko przemawia na konferencji europejskich konserwatystów w Tiranie/ foto: Krzysztof Skowroński/Radio WNET