Raport został przygotowany na podstawie wybiórczo wyselekcjonowanych faktów i subiektywnych ocen Autorki. Nie spełnia wymogów zarówno opracowania naukowego, jak i rzetelnego artykułu dziennikarskiego.
Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP wyraża protest przeciwko zmianie statusu Polski z kraju o mediach „wolnych” na „częściowo wolne”, jaka została podjęta przez organizację Freedom House w oparciu o tezy zawarte w opracowaniu pt. „Pluralism Under Attack: The Assault on Press Freedom in Poland” („Atak na pluralizm: szturm na wolność prasy w Polsce”) autorstwa Annabelle Chapman, opublikowanym 29 czerwca 2017 roku.
Raport ten został przygotowany na podstawie wybiórczo wyselekcjonowanych faktów i subiektywnych ocen Autorki, przez co nie spełnia wymogów zarówno opracowania naukowego, jak i rzetelnego artykułu dziennikarskiego. Powierzchowne i budzące wątpliwości co do obiektywizmu stosowanej metodologii opisy sytuacji na rynku mediów w Polsce, generalizowanie ocen na podstawie pojedynczych zdarzeń przy jednoczesnym pomijaniu opisu zjawisk niepasujących do postawionej przez Autorkę tezy o rzekomym zagrożeniu wolności prasy w Polsce upoważniają do twierdzenia, iż Raport ten jest jedynie polityczną publicystyką prezentującą punkt widzenia finansujących go podmiotów i Autorki.
Zdecydowany sprzeciw budzą jednak przede wszystkim wnioski, jakie na podstawie przeprowadzonych „analiz” wyciąga Autorka, na podstawie których zlecająca przygotowanie Raportu organizacja Freedom House zmieniła status Polski z kraju o mediach „wolnych” na „częściowo wolne”. W ten sposób Raport staje się źródłem mylnych ocen realnej sytuacji na rynku mediów w Polsce dla wszystkich jego odbiorców. CMWP SDP wyraża głębokie ubolewanie z powodu firmowania autorytetem Freedom House Raportu przygotowanego w tak nierzetelny sposób.
Protest Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP znajduje się na s. 4 sierpniowego „Wielkopolskiego Kuriera Wnet” nr 38/2017, wnet.webbook.pl.
„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.
Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.
Protest Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP na s. 4 sierpniowego „Wielkopolskiego Kuriera Wnet” nr 38/2017, wnet.webbook.pl
Pani Annabelle tego, co nie pasowało, po prostu się pozbyła. Po co się męczyć, spierając się, weryfikując argumenty, odnosząc się do nich, skoro można je po prostu wykasować z dyktafonu i pamięci.
Wiktor Świetlik
Pół roku temu z okładem zgłosiła się do mnie, jeszcze jako dyrektora Centrum Monitoringu Wolności Prasy, niejaka Annabelle Chapman, sympatycznie wyglądająca młoda Brytyjka, chyba z polskimi korzeniami i całkiem sprawnie mówiąca po polsku. Pani Annabelle poinformowała mnie, że skończyła filozofię na Oksfordzie, a teraz, by nabrać doświadczeń, podróżuje jako dziennikarka, a to po Ukrainie, a to po Polsce. Teraz dodatkowo złapała taką fuchę, że ma napisać raport o wolności słowa w Polsce, no i chciałaby ze mną pogadać na ten temat.
Gadaliśmy więc dwie godziny. Opowiedziałem, jak wyglądały losy telewizji publicznej w ciągu ostatniego ćwierćwiecza, jak traktowały media kolejne ekipy, o kłopotach z inwigilacją i najściach na redakcje za czasów Donalda Tuska.
Swojego czasu podobne rzeczy opowiedziałem dziennikarzom przygotowującym raport na zlecenie Komisji Europejskiej. Nie był on cudem obiektywizmu, ale przynajmniej co nieco zostało uwzględnione. Przynajmniej było widać, że opinie w Polsce są podzielone.
Pani Annabelle się tak nie certoliła. Jako wzorowa absolwentka filozofii zastosowała znaną zasadę, ponoć wyrażoną przez Georga Hegla, i tego, co nie pasowało, po prostu się pozbyła. Po co się męczyć, spierając się, weryfikując jakieś argumenty, odnosząc się do nich, skoro można je po prostu wykasować z dyktafonu i pamięci.
Produkcja panny Annabelle, która stała się raportem organizacji Freedom House, została ogłoszona wszem i wobec i dość jednoznacznie z niej wynika, że pod kątem wolności słowa Polska lokuje się gdzieś w okolicach Uzbekistanu, tylko jest trochę gorzej. Poważny raport, poważna organizacja – jak tu nie wierzyć?
I co teraz? „I co mi zrobisz, krowo?” – mogłaby odpowiedzieć pani Annabelle, która otrzymała niezasłużoną szansę wyrządzenia wielkich strat wizerunkowych sporemu środkowoeuropejskiemu państwu. Nic nie zrobię, napiszę tweeta, podrwię w felietonie. Większość nawet tego nie może.
Swoją drogą, można dziś spokojnie na świecie tłumić swobody demokratyczne i niszczyć wolne media. Skoro pisze się to o kraju takim jak Polska, to znaczy, że można napisać w miarę o każdym, a skoro wszyscy są winni, to winnych nie ma.
W gruncie rzeczy potrzebne są uczciwe media i tym bardziej porządnie działające ośrodki eksperckie, apolityczne organizacje pozarządowe, bezstronne raporty. Tyle, że dziś, nawet jak takie zaczną powstawać, to trudno będzie w nie uwierzyć. Bo wszystko się zmiesza, całkiem jak u Orwella, który pisał, że „zwierzęta w ogrodzie patrzyły to na świnię, to na człowieka, potem znów na świnię i na człowieka, ale nikt już nie mógł się połapać, kto jest kim”.
Chociaż nie, czasem można się połapać, kto jest świnią.
Źródło: tygodnik „W Sieci”, lipiec 2017
Felieton Wiktora Świetlika pt. „Kozuchy bezkarniuchy” znajduje się na s. 3 sierpniowego „Wielkopolskiego Kuriera Wnet” nr 38/2017, wnet.webbook.pl.
„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.
Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.
Felieton Wiktora Świetlika pt. „Kozuchy bezkarniuchy” na s. 3 sierpniowego „Wielkopolskiego Kuriera Wnet” nr 38/2017, wnet.webbook.pl
„Wskutek globalnego ocieplenia wkrótce wyginie 1/3 gatunków zwierząt”, stwierdził profesor Ehrlich z Uniwersytetu Sanforda. To on zapowiedział spadek liczby ludzi na Ziemi, gdy tymczasem ona wzrasta.
„Silna Polska to błogosławieństwo dla krajów Europy i one dobrze o tym wiedzą” – przekazał Polakom przybyły zza wielkiego morza na szczyt Trójmorza Donald Trump. *
Bundestag zezwolił na relokację dzieci z rodzin heteroseksualnych do związków homoseksualnych.
Zapowiedziano i stornowano wprowadzenie nowej opłaty paliwowej.
Rozpoczęła się i zakończyła wielka reforma sądownictwa.
Prezydenci Białegostoku, Bydgoszczy, Gdańska, Krakowa, Lublina, Łodzi, Poznania, Rzeszowa, Szczecina, Warszawy i Wrocławia wyrazili swoją gotowość do osiedlania w swoich miastach imigrantów.
Z 49% do 64% wzrosła rok do roku liczba Polaków pozytywnie oceniających sytuację gospodarczą kraju.
Zainteresowanie służb specjalnych telefonicznymi rozmowami Polaków rekordowo zmalało.
Po 10-letniej przerwie budżet państwa znalazł się na plusie.
Tarnowskie Góry zostały dostrzeżone przez UNESCO.
Zapraszamy do przeczytania całego „Telegrafu” na s. 2 sierpniowego „Kuriera Wnet” nr 38/2017, wnet.webbook.pl.
„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.
Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.
Telegraf Macieja Drzazgi na s. 2 sierpniowego „Kuriera Wnet” nr 38/2017, wnet.webbook.pl
Prawicowa stronniczość „Wiadomości” była widoczna w relacji z wyborów prezydenckich w Austrii z 2016 r., kiedy to kandydat skrajnej prawicy przegrał. Wiadomości nie użyły określenia „skrajna prawica”.
Podobno rząd Prawa i Sprawiedliwości niszczy wolność prasy w Polsce. Tak przynajmniej uważa międzynarodowa organizacja o nazwie Freedom House, zajmująca się opisywaniem przejawów łamania demokracji na świecie. Przejawy, jakie wskazuje Freedom House, są jednak kuriozalne, wśród nich wymieniane jest np. to, że rząd PiS serwuje narrację historyczną, która „w znacznym stopniu omija udział Polaków w zbrodniach II wojny światowej”, a jednocześnie eliminuje głosy przeciwne. Jako przykład wskazuje się Jana Tomasza Grossa. Takie m.in. argumenty służą teraz za uzasadnienie zmiany statusu Polski z kraju o mediach „wolnych” na „częściowo wolne”. Raport jest opublikowany wyłącznie w języku angielskim. (…)
„W kwietniu prokuratorzy 5 godzin przesłuchiwali historyka zajmującego się Holocaustem – Jana Grossa. Sprawa dotyczyła zarzutów publicznego znieważenia polskiego narodu i była związana z artykułem z 2015 roku, w którym Gross stwierdzał, że podczas II wojny światowej Polacy zabili więcej Żydów niż Niemców. (…)
Właściciele zagraniczni mają pozycję dominującą na polskim rynku medialnym, a fakt ten uzyskał dodatkowe znaczenie polityczne od czasu, kiedy u władzy jest rząd PiS. Kaczyński na głosy krytyczne względem działań PiS odpowiedział stwierdzeniem, że „większość naszych mediów jest w rękach niemieckich”. (…)
W kontekście medialnym „repolonizacja” ma jasne przesłanie polityczne, jako że niektórzy politycy PiS argumentują, że ośrodki medialne znajdujące się w obcych rękach celowo dokonują niekorzystnego przekazu na temat obecnego rządu w celu zdyskredytowania go. (…)
Własność zagraniczna jest najbardziej wyraźna w mediach regionalnych. Jednym z największych właścicieli jest Polska Press, która wydaje 20 dzienników regionalnych w 15 z 16 polskich województw, a także ponad 150 lokalnych dzienników. (…)
Prawicowa stronniczość Wiadomości była widoczna w relacji z wyborów prezydenckich w Austrii 4 grudnia 2016, podczas których kandydat skrajnej prawicy przegrał z nominatem Partii Zielonych. Tamtego wieczoru Wiadomości nie użyły określenia „skrajna prawica”. (…)
Wyraźnym przykładem na obecną stronniczość TVP jest „Pucz”, 30-minutowy film, przedstawiany jako dokument. Został wyemitowany w TVP1 15 stycznia 2017. Główny przekaz to informacja o kryzysie politycznym z grudnia 2016, kiedy próby PiS ograniczenia dziennikarzom dostępu do parlamentu spowodowały okupację sali plenarnej Sejmu przez posłów opozycji, w czasie gdy przed budynkiem gromadzili się demonstranci. Używając dokładnie wybranych przekazów informacyjnych i montażu, film pokazuje te wydarzenia jako celowe próby opozycji obalenia rządu PiS. Przedstawia demonstrantów przeciwko PiS jako osoby wulgarne i potencjalnie gwałtowne oraz sugeruje, że mają związki z były reżimem komunistycznym i Kremlem. Film snuje analogie z niepokojami na Ukrainie po proteście Majdanu w 2013–2014, pokazując palenie opon przez demonstrantów w Kijowie. Pod koniec filmu pokazany jest minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak, mówiący: „to była próba anarchii, próba przejęcia władzy” (25:55).
Film kończą napisy sugerujące, że opozycja próbowała „rozniecić histerię za granicą, by zaprezentować pucz w Polsce jako majdan przeciwko opresyjnej władzy”. Przez cały film Kaczyński jest przedstawiany jako osoba zrównoważona, dążąca do rozładowania i deeskalacji sytuacji. (…)
Kancelaria Sejmu proponowała, żeby:
· Liczbę dziennikarzy dopuszczanych do parlamentu ograniczyć do „dwojga stałych korespondentów parlamentarnych” na ośrodek;
· Pozostałych dziennikarzy umieścić w oficjalnym centrum medialnym poza głównym budynkiem parlamentu, zamiast pozwalać im spotykać się z politykami na korytarzach sejmowych;
· Ograniczyć nagrania audiowizualne.
Proponowane posunięcie wywołało oburzenie, i to nie tylko w środowiskach zazwyczaj krytycznych wobec PiS.
Jeden z redaktorów określił proponowane regulacje jako największe utrapienie, z jakim miał do czynienia pod rządami PiS. (…)
Wyjątkowo dramatyczna sytuacja jest w Gazecie Wyborczej. Spółka-matka Agora jest jedynym wydawcą na giełdzie, który publikuje szczegółowe wyniki w raportach finansowych. W 2016 r. dochód ze sprzedaży po raz pierwszy przewyższył dochód z reklam”.
Tłumaczenie najistotniejszych fragmentów raportu Freedom House pt. „Pluralizm pod obstrzałem: Atak na wolność mediów w Polsce” pt. „Skandaliczny raport o wolności mediów w Polsce” znajduje się na ss. 3 i 4 sierpniowego „Wielkopolskiego Kuriera Wnet” nr 38/2017, wnet.webbook.pl.
„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.
Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.
Fragmenty raportu Freedom House pt. „Skandaliczny raport o wolności mediów w Polsce” na s. 3 sierpniowego „Wielkopolskiego Kuriera Wnet” nr 38/2017, wnet.webbook.pl
Po tygodniu obrad w Krakowie w lipcu br. dwa tysiące delegatów na 41 sesję Komitetu Światowego Dziedzictwa zdecydowało o umieszczeniu pogórniczych zabytków Tarnowskich Gór na prestiżowej liście UNESCO
Maria Wandzik
W oczekiwaniu na decyzję z Krakowa tarnogórzanie licznie zgromadzili się na Rynku, korzystając z atrakcji związanych z gwarkowskimi zabawami dla dzieci, takimi jak płukanie srebra, łowienie pstrągów czy też spacer po mieście śladami górniczej historii. 9 lipca, oglądając bezpośrednią transmisję z obrad, tarnogórzanie wraz z władzami miasta i Stowarzyszeniem Ziemi Tarnogórskiej dowiedzieli się o „nominacji”, co było dla nich szczególnie radosną nowiną. Gratulacjom nie było końca, w powietrzu unosiło się srebrne confetti.
Fot. Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Tarnogórskiej
Stowarzyszenie Ziemi Tarnogórskiej było pomysłodawcą starań o wpisanie Tarnowskich Gór na listę UNESCO i sprawcą całego sukcesu.
Zbigniew Pawlak, wiceprezes stowarzyszenia, wraz z burmistrzem Arkadiuszem Czechem podzielili się z nami tą radosną wiadomością bezpośrednio z siedziby Komitetu Dziedzictwa UNESCO z Krakowa.
Na listę zostało wpisane całe dobro kompleksu kopalnianego i systemu gospodarowania wodami, należące do historycznej Kopalni „Fryderyk” i Stacji Wodociągowej „Staszic”, wraz z bezpośrednio powiązanymi atrybutami powierzchniowymi. (…)
Sztolnia Czarnego Pstrąga to 600-metrowy fragment sztolni służącej kiedyś do odwadniania kopalni; dziś turyści przepływają przez nią – pod ziemią – łodziami. To najdłuższa w Polsce podziemna trasa turystyczna pokonywana w ten sposób. Sztolnia została udostępniona do zwiedzania w 1957 roku.
Kopalnia Zabytkowa natomiast to jedyna w Polsce podziemna trasa turystyczna umożliwiająca zwiedzanie podziemi dawnej kopalni kruszców rud srebra, ołowiu i cynku, założonej w triasowych dolomitach i wapieniach. (…)
Od 9 lipca Tarnowskie Góry są jedynym obiektem w województwie śląskim, które zostało wpisane na listę UNESCO.
Cały artykuł Marii Wandzik pt. „Pogórniczne zabytki Tarnowskich Gór wpisane na listę UNESCO” znajduje się na s. 12 sierpniowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 38/2017, wnet.webbook.pl.
„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.
Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.
Artykuł Marii Wandzik pt. „Pogórniczne zabytki Tarnowskich Gór wpisane na listę UNESCO” na s. 12 sierpniowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 38/2017, wnet.webbook.pl
Kilka aktywistek syczy: „Z nimi nie można rozmawiać! To TVPiS”. Jakaś „ciotka rewolucji” odwróciła się jeszcze i na pożegnanie rzuciła w stronę reporterki: „Czego się tu plączesz, ty PiS-owska ku…”
Monika Rotulska
Miesięcznica smoleńska – dla jednych akt religijny, dla innych polityczny, a zapewne są i tacy, dla których to pewna forma pamięci o ich bliskich, którzy mieli to nieszczęście, że znaleźli się na pokładzie samolotu i zginęli w dziwnych okolicznościach w pobliżu lotniska pod Smoleńskiem. 10 kwietnia 2010 roku byłam w tłumie osób, które przybyły pod Pałac Prezydencki w odruchu solidarności z bliskimi tych, co zginęli. Po prostu nie wyobrażałam sobie, aby mogło mnie tam nie być. Zresztą nie sądziłam, że będzie tam nas tyle. Wtedy również miałam to poczucie wspólnoty narodowej, jakie było wśród tłumów żegnających pięć lat wcześniej na warszawskich ulicach Jana Pawła II, śpiewając „O Panie, to Ty na mnie spojrzałeś”… (…)
Podchodzę bliżej Kolumny Zygmunta, skąd przez megafon krzyczy Władysław Frasyniuk, że niestety prezydenta Wałęsy dzisiaj mimo zapowiedzi nie będzie, bo rozchorował się i ma problemy z krążeniem. Już kilka dni wcześniej Wałęsa podał na Facebooku informację o swoim pobycie w szpitalu. Jeden z redakcyjnych kolegów skomentował wówczas: „Cóż innego miał biedny zrobić po wysłuchaniu Trumpa?”.
Widać idea obecności Wałęsy na tej imprezie jednak zwyciężyła, bo ktoś założył maskę z papierowej fotografii Wałęsy na gumce i stał wśród organizatorów i gości kontrmanifestacji na stopniach pod cokołem kolumny Zygmunta. Było to w sumie zabawne, bo fotoreporterzy, którym zależało na dobrych ujęciach, mieli nie lada zagwozdkę. (…)
Miałam wrażenie, że jestem na czymś, co bardziej przypomina salon lansu niż manifestację. Politycy Platformy, jak Stefan Niesiołowski, z wianuszkiem niemal piszczących pięćdziesiątek, czy Włodzimierz Cimoszewicz. Zdecydowana większość manifestantów wciąż robiła selfie, jakby chciała koniecznie wstawić na media społecznościowe ten jawny dowód swej postawy antyoportunistycznej. (…)
Jest koło ósmej. Zaraz mają wyjść z katedry ci z miesięcznicy, gdy z megafonu pada: „Niniejszym rozwiązuję to zgromadzenie!!! Zaraz wyjdą fanatycy z katedry!!!” (…)
Gdy z wolna pełznący pochód opuszczał już plac Teatralny, jakaś grupa kobiet zaczęła skandować „Złodzieje! Złodzieje!”, ale po kilku razach okrzyk zamarł na ustach, tak jakby przyszła gorzka konstatacja. A może to widok nerwowo rozglądających się posłów PO?
Cały reportaż Moniki Rotulskiej pt. „Antymiesięcznica, czyli kto chce zapomnieć” znajduje się na s. 19 sierpniowego „Kuriera Wnet” nr 38/2017, wnet.webbook.pl.
„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.
Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.
Reportaż Moniki Rotulskiej pt. „Antymiesięcznica, czyli kto chce zapomnieć” na s. 19 sierpniowego „Kuriera Wnet” nr 38/2017, wnet.webbook.pl
Zagospodarowanie zdewastowanego kozielskiego portu to niekończąca się opowieść, niczym amerykański tasiemiec „Dynastia”. Wszystko zaczęło się jeszcze w poprzedniej kadencji władz samorządowych.
Wiktor Sobierajski
Dzisiaj Kędzierzynem-Koźlem rządzi Sabina Nowosielska (…) po wyborze na urząd prezydenta K-K mówiła: „wywodzę się z biznesu” i będę chciała wprowadzać standardy, jakie tam panują. No i wprowadza standardy, tylko nie mamy pewności, czy są one czysto biznesowe, bo właśnie „przehandlowała” cały teren portu za „czapkę śliwek”. Za 14 mln 150 tys. złotych. A nadodrzański teren jest rozległy i znakomicie położony, z bezpośrednim dostępem do Odry. Dla porównania – teren pod kędzierzyńską minigalerię „Odrzańskie Ogrody” przy obwodnicy miasta został sprzedany kilka lat wcześniej za około 18 milionów złotych. (…)
Nie było za to tajemnicą, że istnieje potrzeba m.in. budowy drogi dojazdowej do portu dla ciężkich pojazdów. Na to gmina planowała pozyskać pieniądze z funduszy unijnych. Dzisiaj w urzędzie miasta Kędzierzyn-Koźle na ten temat panuje cisza. Podobno prowadzone są również rozmowy inwestora z PKP Cargo w sprawie odbudowy linii kolejowej do portu i wpięcia jej w istniejącą sieć kolejową. Zwracam uwagę na słowo „podobno”.
Ostatnim dużym przewoźnikiem węgla po Kanale Gliwickim i Odrze była firma OT Logistics. W maju 2013 r. poinformowała jednak, że ogranicza dostawy surowca wodą, rozkładając ich ciężar także na transport kolejowy. Tłumaczyła, że wynika to z chwilowo niedostatecznej głębokości rzeki oraz długich okresów zamykania żeglugi przez administratora szlaku. Ostatecznie z transportu rzecznego zrezygnowała praktycznie całkowicie.
(…) za parę lat kozielski port może mieć ogromną wartość, jak dojdzie do skutku realizacja projektu Odra-Dunaj. Biznesmeni, w odróżnieniu od polityków, raczej zawsze wiedzą, co robią.
Historia kozielskiego Portu
Koźle-Port (niem. Cosel Oderhafen) – pierwotnie osiedle w Koźlu, od 1975 część miasta Kędzierzyna-Koźla (województwo opolskie).
W latach 1792–1821 wybudowano Kanał Kłodnicki, który pobudził rozwój gospodarczy okolic Koźla. Po Kanale Kłodnickim kursowało rocznie ponad 1 tys. statków, przewożąc głównie towary z Gliwic do manufaktury w Sławięcicach oraz do składnicy towarów żelaznych utworzonej u ujścia Kanału do Odry. W 1861 r. wybudowano bocznicę kolejową z Kędzierzyna do przystani przy Kanale Kłodnickim.
W latach 1891–1908 wybudowano port rzeczny w Koźlu-Porcie. Był to największy port rzeczny na Odrze. Przeładowywano w nim węgiel i rudę przywożoną Kanałem Kłodnickim ze wschodniego Górnego Śląska. Statki odpływały Odrą do portów w środkowych i północnych Niemczech. Przy porcie powstała fabryka papieru i celulozy.
Podczas III powstania śląskiego 10 maja 1921 r. nacierające od wschodu siły powstańcze dowodzone przez ppor. Walentego Fojkisa zdobyły Kłodnicę i Koźle-Port, wypierając Niemców na drugi brzeg Odry do Koźla. 4 czerwca 1921 niemieckie oddziały przeszły do kontrofensywy, zdobywając Koźle-Port, Kłodnicę i Kędzierzyn. W lipcu 1922 powiat kozielski został oficjalnie przekazany administracji niemieckiej i włączony do Niemiec.
W ramach rozpoczętej przez nazistów walki z bezrobociem podjęto budowę Kanału Gliwickiego (lata 1934–1938), który połączył Gliwice z Koźlem-Portem. Oddanie Kanału do eksploatacji nastąpiło 8 grudnia 1939 r. w obecności ministra Rudolfa Hessa.
W dniu 31 stycznia 1945 Armia Czerwona zajęła Koźle-Port. 21 marca 1945 rozpoczęło się przejmowanie od Armii Czerwonej obiektów gospodarczych w powiecie kozielskim.
Cały artykuł Wiktora Sobierajskiego pt. „Port Koźle, czyli tajemnicza transakcja w oparach absurdu” znajduje się na s. 2 sierpniowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 38/2017, wnet.webbook.pl.
„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.
Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.
Felieton Wiktora Sobierajskiego pt. „Port Koźle, czyli tajemnicza transakcja w oparach absurdu” na s. 2 sierpniowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 38/2017, wnet.webbook.pl
Po wizycie Donalda Trumpa w Polsce przeczytałam o „zwiezionej przez PiS autokarami tłuszczy”. Informacja dotyczy mnie osobiście, bowiem przyjechałam na spotkanie amerykańskiego prezydenta autokarem.
Aleksandra Tabaczyńska
Autokar był wypełniony do ostatniego miejsca. Z moich informacji wynika, że była to w wielu wypadkach inicjatywa oddolna. Innymi słowy, to „tłuszcza” prosiła Prawo i Sprawiedliwość o pomoc w zorganizowaniu przyjazdu do Warszawy.
Do stolicy dotarliśmy wcześnie rano 6 lipca i ustawiliśmy się w ogromnej kolejce na ul. Miodowej, aby wmaszerować na pl. Krasińskich. Stałam wraz z tysiącami rodaków, czekając na wejście ponad trzy godziny. Atmosfera była świetna.
Ludzie rozmawiali, dzielili się przemyśleniami i nadziejami związanymi z wprowadzanymi reformami. Jacyś górale podgrywali; jednym słowem – polski duch patriotyczny. Stojąc wśród gęstego i żywiołowego tłumu byłam świadkiem wybuchów radości i oklasków na widok przedstawicieli partii rządzącej oraz gromkich buczeń i gwizdów, gdy na przykład przechodził poseł Schetyna lub jego koledzy z opcji totalnej opozycji. (…)
Wszystko, co mówił prezydent USA, kierował do ludzi głęboko świadomych swej historii i doskonale rozumiejących znaczenie Boga, honoru i tożsamości narodowej. Przemawiał do społeczeństwa, które kocha swój kraj i potrafi tę miłość okupić najwyższą ceną.
Pasja, z jaką Donald Trump mówił o historii Polski, dowodziła, że dzieje naszego narodu wywarły na prezydencie USA wrażenie. A wiedzy swej na pewno nie czerpał z artykułów Anne Applebaum czy opowiastek Jasia Grossa.
Po przemówieniu ulice Warszawy wypełnił tłum ludzi dumnych, radosnych, niosących polskie i amerykańskie flagi oraz żywo dyskutujących o tym, czego przed chwilą byli świadkami. Na zakończenie wizyty amerykańskiego prezydenta Ministerstwo Obrony Narodowej zorganizowano wojskowy piknik przy stadionie Narodowym: pokaz sprzętu wojskowego, koncert orkiestry i inne atrakcje. Można było zobaczyć m.in. warsztaty kodowania i programowania amerykańskiego robota. Na chętnych czekały punkty informacyjne uczelni, jednostek i instytucji wojskowych.
Cały artykuł Aleksandry Tabaczyńskiej pt. „Polska tłuszcza autokarowa” znajduje się na s. 2 sierpniowego „Wielkopolskiego Kuriera Wnet” nr 38/2017, wnet.webbook.pl.
„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.
Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.
Artykuł Aleksandry Tabaczyńskiej pt. „Polska tłuszcza autokarowa” na s. 2 sierpniowego „Wielkopolskiego Kuriera Wnet” nr 38/2017, wnet.webbook.pl
Momy gmach, co mo sużyć kulturze, to trza we wsi zrobić tyjater. Piykno lauba we parku przeca niy bydzie czekać, aż jom korniki scharmiom, a park tyż ugorym nio może stoć, yno musi se w nim coś dzioć.
Tadeusz Puchałka
Serce kultury, trza pedzieć, zaklupało z wielkim hukym do ty miejscowości już na samym poczontku i klupie bez ustanku. Budynek z jedny strony łotoczony je fest piyknym parkym, co to i historio mo bogato, i tyż ze sztukom zwionzano. Chnet ta czyńść Pilchowic stanie se takim małym Montmartre i niy ma w tym żodny wielki przesady, bo, jak widać, potyncjał drzymie we miyszkańcach ty gminy łogromny pra… (…)
Ciynżko pedzieć, skond u tych miyszkańcow bierom se chynci do ty cołki społeczny roboty, ale we parkowy laubie brakło placu. Zdowało se, że we gospodarstwach pilchowickich yno sama gowiydź złostała, a gospodorze jedni na warsztatach malyrskich tyż na parkowych błoniach, a drudzy pilnie suchali w tym czasie wykładu ło aktorski sztuce, co to piyknie losprawioł som dyrektor i jego asystyntka (piykno frela, fest piykno). Niy cobych tam coś mioł na myśli, ale takowe sprawy trza podkryś, grzych to niy je, yno uznanie dlo talyntu tych artystów no i uznałość do Pana Boga, co takowo istota na świat skludzioł.
Śmiychu boło moc, bo na poczontku kożdy ze prziszłych aktorow został zobowionzany do przeczytanio krotkigo tekstu, a rozpoczynało se to łod chichranio. Łokozało se, że wypedzieć w odpowiedni sposób dwa słowa niy je wcale tak leko. (…)
Trza tyż spomnieć, że jak na to wszysko ks. Damrot z wiyrchu zaglondo, to mu płaczki we łoczach stojom i godo som do siebie: Jako piyrwy za mojego żywota, tak i tera ludek pilchowicki do kultury se garnie.
Cały artykuł Tadeusza Puchałki pt. „Pilchowicki tyjater w laubie” znajduje się na s. 12 sierpniowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 38/2017, wnet.webbook.pl.
„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.
Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.
Felieton Tadeusza Puchałki pt. „Pilchowicki tyjater w laubie” na s. 12 sierpniowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 38/2017, wnet.webbook.pl
Co by szkodziło większości parlamentarnej, w ogniu krytyki mediów i opozycji, wyjaśnić, czemu Sąd Najwyższy staje się „de facto zupełnie nowym sądem, tak w charakterze ustrojowym, jak funkcjonalnym”?
Jakub Słoniowski
Działalność Sądu Najwyższego jest bardzo ważna dla całego wymiaru sprawiedliwości, z wyłączeniem kontroli legalności działalności organów administracji publicznej, bo tym zajmują się – jak wspomniałem – sądy administracyjne z NSA na czele.
Co zatem leży w tym zakresie? Sprawy, z którymi spotyka się lub może spotkać każdy Polak. Sprawy życia codziennego lub związane z działalnością gospodarczą, najczęściej cywilnoprawne, a więc o zapłatę rachunku czy faktury, o odszkodowanie, sprawy pracownicze, a także inne, jak sprawy spadkowe, rozwody itp. Co oprócz tego? Sprawy karne, czyli sprawy o przestępstwa i o wykroczenia. Zarówno bardzo poważne, np. o morderstwa, korupcję, jak i błahe, o wykroczenia, np. drogowe, jeśli nie przyjmie się mandatu. (…)
Rozstrzygnięcia Sądu Najwyższego nie mają mocy precedensowej w takim sensie, jaki znamy z USA albo systemu prawnego Unii Europejskiej. Jednakże ich wpływ na to, jak wyrokują sądy powszechne, od sądów rejonowych wzwyż, jest tak duży, że nieco upraszczając, mówi się, że w Polsce mamy do czynienia z precedensami nie de iure, ale de facto. (…)
Dlaczego o tym piszę? Otóż dlatego, że ustawa dotycząca Sądu Najwyższego, która ogniskuje uwagę opinii publicznej i wzbudza liczne protesty, nie jest ustawą wyłącznie zmieniającą przepisy w tym zakresie, o którym mówią media.
Ustawa ta nie dotyczy więc jedynie tego, że dotychczasowi sędziowie SN przechodzą w stan spoczynku (art. 87), a pozostają ci, których wskaże Prezydent (lub – jak było w pierwszym projekcie zgłoszonym do laski marszałkowskiej – Minister Sprawiedliwości), ale – przynajmniej według deklarowanych intencji popierających ją parlamentarzystów koalicji rządzącej – nadaje Sądowi Najwyższemu nowy ustrój. (…)
Nie zamierzam teraz wchodzić w spór co do słuszności i zgodności z konstytucją przeniesienia w stan spoczynku sędziów SN i innych kwestii z tym związanych (np. tego, kto ma decydować o tym, którzy spośród nich pozostaną). Nie chcę też prezentować samego ustroju Sądu Najwyższego proponowanego przez nową ustawę.
Pragnę natomiast zwrócić uwagę na to, że (1) albo uzasadnienie ustawy w tym aspekcie jest prawdziwe w tym sensie, że rzeczywiście następuje bardzo istotna zmiana i „Sąd Najwyższy stanie się de facto zupełnie nowym sądem, tak w charakterze ustrojowym, jak funkcjonalnym”, (2) albo też tak naprawdę uchwalenie całej ustawy jest jedynie pretekstem do dokonania zmian personalnych w Sądzie Najwyższym, a rozwiązania, które ustawa zawiera, w istocie niewiele zmieniają w działaniu tego sądu (np. nadane zostają nowe nazwy izbom SN i dodana nowa – dyscyplinarna). (…)
Ustawa o Sądzie Najwyższym została przyjęta przez parlament. Prezydent skorzystał jednak z prawa weta i zapowiedział, że przygotuje nowy projekt. Bez względu na to, czy sędziowie SN zostaną przeniesieni w stan spoczynku, i na to, kto będzie decydować o tym, którzy z nich pozostaną w stanie czynnym, wprowadzone zostaną nowe rozwiązania dotyczące organizacji Sądu Najwyższego. Jeśli będą obowiązywać przez dłuższy czas, będą znacząco wpływać na sprawy, którymi na co dzień zajmują się sądy, a więc sprawy zwykłych obywateli. Za jakiś czas być może nie będziemy pamiętać o sporze o zasadność zmian personalnych w Sądzie Najwyższym, a sądy, w sprawach zupełnie niemedialnych, będą nadal będą musiały zmagać się z wątpliwej jakości przepisami. Na to nawet stuprocentowa wymiana kadry sędziowskiej nie wpłynie. (…)
Przepisy często są nieprzemyślane, niespójne, źle zredagowane, nieprzeanalizowane pod kątem tego, czy są w ogóle potrzebne. W efekcie sędziowie, wyrokując, muszą w drodze wykładni odnajdywać w nich jakiś sens, często daleko wychodząc poza ich językowe brzmienie. Obywatel „podsądny” nie może potem zrozumieć, dlaczego przegrał sprawę. Nie może też zrozumieć zawartych w uzasadnieniu wyroku litanii cytatów z orzecznictwa Sądu Najwyższego lub ciągu ich sygnatur.
Oczywiście nie jest to jedyny problem wymiaru sprawiedliwości ani też wytłumaczenie wszystkich rozstrzygnięć sądowych, nieraz słusznie bulwersujących opinię publiczną, lub nielicujących z powagą urzędu wskazywanych przez media zachowań pewnych sędziów. Podam więc teraz jeszcze inne przyczyny, za które już raczej można winić samych sędziów (choć same przepisy też mają w tym udział).
Cały artykuł Jakuba Słoniowskiego pt. „Na marginesie sporu o nową ustawę o Sądzie Najwyższym” znajduje się na s. 1 i 13 sierpniowego „Kuriera Wnet” nr 38/2017, wnet.webbook.pl.
„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.
Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.
Artykuł Jakuba Słoniowskiego pt. „Na marginesie sporu o nową ustawę o Sądzie Najwyższym” na ss. 1 i 13 sierpniowego „Kuriera Wnet” nr 38/2017, wnet.webbook.pl