„Raport” fundacji „Nie lękajcie się” na temat pedofilii w polskim Kościele nie jest ani rzetelny, ani prawdziwy

Raport ma nikłą wartość merytoryczną, stanowi zbiór nieopracowanych i niepoddanych krytycznej analizie wycinków prasowych przede wszystkim z „Gazety Wyborczej”. Świadczy o ignorancji jego autorów.

Jolanta Hajdasz

CMWP SDP zaapelowało do dziennikarzy o rzetelność i jak najdalej posuniętą ostrożność przy jego omawianiu w mediach, a Ordo Iuris ocenił jednoznacznie, iż „raport” ten w żaden sposób nie spełnia wymagań powszechnie stawianym tego typu opracowaniom. Przedstawione w nim tezy – zwłaszcza oskarżenia w stosunku do hierarchii kościelnej – nie zostały odpowiednio udowodnione, piszą obie instytucje. Na czym polega ta manipulacja? (…)

„Raport nt. naruszeń prawa świeckiego lub kanonicznego w działaniach polskich biskupów w kontekście księży sprawców przemocy seksualnej wobec dzieci i osób zależnych” fundacji „Nie lękajcie się” został opublikowany z datą 19 lutego 2019 r. Zawiera szereg nieprawdziwych, niepełnych i zmanipulowanych informacji oraz stawia bezpodstawne zarzuty polskim duchownym katolickim. Oficjalny protest przeciwko zawartym w nim informacjom wyrazili do dnia dzisiejszego przedstawiciele m.in. archidiecezji krakowskiej, wrocławskiej, warszawskiej i warmińskiej oraz diecezji rzeszowskiej, toruńskiej i opolskiej. „Raport” przede wszystkim wymienia nazwiska 24 polskich hierarchów, wśród nich dwóch kardynałów, którym zarzuca m.in. ukrywanie pedofilii. (…)

O tym, że opracowanie fundacji „Nie lękajcie się” jest kłamliwą manipulacją, świadczy także bardzo jednostronny dobór informacji o opisywanych w „Raporcie” zdarzeniach, w których całkowicie pominięto publikacje ukazujące się w mediach o innej niż liberalna i lewicowa orientacja światopoglądowa.

Wnioski, jakie na podstawie przeprowadzonych „analiz” wyciągają Autorzy tego „Raportu”, świadczą o ich całkowitej ignorancji wobec realnej skali i rzeczywistej reakcji polskiego Kościoła i jego hierarchów na wszelkiego rodzaju nadużycia seksualne, których miałyby się dopuszczać osoby duchowne – czytamy w stanowisku opublikowanym na stronie internetowej Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i Centrum Monitoringu Wolności Prasy (cmwp.sdp.pl i sdp.pl).

Tę opinię potwierdziła także bardzo szczegółowa analiza prawna przeprowadzona przez prawników Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. Raport ten stanowi zbiór dowolnie dobranych wycinków z materiałów prasowych oraz zawiera poważne błędy merytoryczne i metodologiczne – wskazują eksperci Instytutu w przesłanej do mediów analizie metodyki opisu stanów faktycznych będących podstawą opublikowanego raportu Fundacji „Nie lękajcie się” ws. nadużyć seksualnych duchownych w Polsce. Jak wskazują analitycy Ordo Iuris, w istocie raport ten stanowi zbiór dowolnie dobranych wycinków z materiałów prasowych oraz zawiera poważne błędy merytoryczne i metodologiczne – czytamy w dokumencie. Autorzy raportu ani razu nie wskazali na prawomocne wyroki sądów, odwołując się jedynie do doniesień medialnych, z których większość dotyczyła orzeczeń nieprawomocnych.

W tekście znajdują się przede wszystkim nawiązania do mediów, które zwykle niechętnie odnoszą się do Kościoła katolickiego, np. portal „Gazety Wyborczej” jest wymieniany 25 razy, a portal OKO.press 9 razy. Jako katolickie medium raz przywoływany jest „Tygodnik Powszechny” – wylicza Ordo Iuris.

Zauważa, że ani razu nie wskazano na znane w Polsce katolickie tygodniki opinii („Gość Niedzielny”, „Niedziela”, „Przewodnik Katolicki”), które obszernie informowały opinię publiczną o działaniach Kościoła związanych z walką z pedofilią. Nie pojawiają się również depesze Katolickiej Agencji Informacyjnej na bieżąco przekazującej wiadomości na ten temat. (…)

Tendencyjne przedstawianie trudnych i złożonych problemów społecznych jest manipulacją, która wprowadza w błąd odbiorców mediów. Takie działanie zagraża wolności słowa i psuje debatę publiczną. W demokratycznym kraju nigdy nie powinno mieć miejsca.

Analiza Instytutu Ordo Iuris dostępna jest na stronie internetowej: ordoiuris.pl, stanowisko CMWP SDP na stronie : cmwp.sdp.pl.

Jolanta Hajdasz jest dyrektorem Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.

Cały artykuł Jolanty Hajdasz pt. „Skandaliczny raport” znajduje się na s. 2 marcowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 57/2019, gumroad.com.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Jolanty Hajdasz pt. „Skandaliczny raport” na s. 2 marcowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 57/2019, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Telegraf „Kuriera WNET”: polscy politycy zabiegają o wyniki w tegorocznych wyborach, a polskie bociany wracają do kraju

Prezydent Warszawy ogłosił kartę LGTB+, a wiceprezydent – wzorem polityki NSDAP wobec żydowskich przedsiębiorców – wezwał do bojkotu punktów sprzedaży gdańskiego piekarza Grzegorza Pellowskiego.

Maciej Drzazga

  • „Aby odbudować mocną pozycję Polski w UE”, liderzy Platformy Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego, Nowoczesnej, Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Zielonych powołali do życia Koalicję Europejską, potocznie zwaną egzotyczną.
  • „Partia, której hymnem jest Rota, ma pójść do wyborów razem z aborcjonistami i zwolennikami związków jednopłciowych. Coś tu jest nie tak” – oświadczył w reakcji działacz PSL i gwiazda disco polo Sławomir Świerzyński, opuszczając szeregi partii.
  • W ramach wyborczych obietnic, które zostaną zrealizowane jeszcze przed wyborami, Jarosław Kaczyński zapowiedział rozszerzenie programu 500 plus, wprowadzenie instytucji 13. emerytury, zwolnienie pracowników do 26 roku życia z podatku dochodowego oraz reaktywację PeKaEs.

IPN zapowiedział gotowość do przeprowadzenia ekshumacji w Jedwabnem, gdzie według dostępnych dotąd danych z 562 zamieszkałych tam Żydów 1600 zostało zamordowanych przez Polaków, a pozostali przy życiu w liczbie ponad stu uwięziono następnie w getcie.

  • „Zabobon osiągnął niewiarygodne rozmiary. Ocenia się, że na początku XXI wieku pracowało we Włoszech około 350 tysięcy wróżbiarzy, a więc wielokrotnie więcej niż księży katolickich. W Wielkiej Brytanii specjalistów od »medycyny alternatywnej« jest więcej niż lekarzy rodzinnych” – odnotował w swojej najnowszej książce Roztrzaskane lustro. Upadek cywilizacji zachodniej Wojciech Roszkowski.
  • Napis: „Bóg, Honor, Ojczyzna” w nowym wzorze paszportu bardzo nie spodobał się rzecznikowi praw obywatelskich.
  • Do Polski wróciły pierwsze boćki.

Zapraszamy do przeczytania całego „Telegrafu” Macieja Drzazgi na s. 2 marcowego „Kuriera WNET” nr 57/2019, gumroad.com.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

„Telegraf” Macieja Drzazgi na s. 2 marcowego „Kuriera WNET” nr 57/2019, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

„Wolność (słowa) kocham i rozumiem”. Dwudniowa debata w SDP w Warszawie przy pełnej sali i międzynarodowej obsadzie

Temat debaty tym, którzy zawsze (lub prawie zawsze) mieli u siebie wolność słowa (albo im się tak wydawało), mógł się wydawać niezupełnie atrakcyjny, ale dla nas był atrakcyjny niezwykle!

Jan Bogatko

Sprawa jest poważniejsza, niż wygląda na pobieżny rzut oka. Widać ją, lecz na razie jej nie nazwano, nie opisano, nie zdefiniowano. Ale wiadomo, że jest i na to czeka! Inaczej nie mówilibyśmy przecież – jak pierwszego dnia debaty, o destrukcji języka, manipulacji i dezinformacji czy tematach tabu (nieco inny charakter miał temat Status mediów w krajach inicjatywy Trójmorza, aczkolwiek i tu wskazano na tak zwane rankingi wolności na użytek władzy). Drugiego dnia paneliści wzięli na tapetę modną mowę nienawiści i postawili pytanie: Dlaczego ludzie nie ufają mediom? Oraz: O czym dziennikarze mówić powinni. A zatem, o jaką poważniejszą iż na to wygląda sprawę tu chodzi? Destrukcja języka nie wzięła się z niczego. Nie jest to żadna autodestrukcja, lecz świadomy zabieg, mający uniemożliwić komunikację między ludźmi. Z tym, że język MA służyć komunikacji, zgadzają się wszyscy. Jeśli jest on zniekształcony, komunikacja po prostu nie dochodzi do skutku. Można dodać – w najkorzystniejszym przypadku. A jeśli język ulega celowej destrukcji, to skutki okazują się opłakane DLA PRZECIWNIKA. Kiedy zdamy sobie z tego sprawę, dostrzeżemy, że uczestniczymy w wojnie. Niewypowiedzianej przez agresora!

Nie istnieje bowiem żadna konwencja genewska, która regulowałaby zasady jej prowadzenia. Zwycięzca nie bierze w tej wojnie jeńców. Nie oszczędza nikogo (nawet i siebie, jeśli tylko sam uwierzy we własny przekaz!).

To destrukcja języka umożliwiła dopiero manipulację i prowadzenie medialnej dezinformacji (fake news) na skalę przemysłową. Jednym z gatunków broni, używanej w tej niewypowiedzianej wojnie, a raczej napaści tzw. marksizmu kulturowego (co za eufemizm!) na demokrację (bezprzymiotnikową, czyli jedyną w istocie formę demokracji – wszystkie inne to fałszywe marki), jest tak zwana ‘mowa nienawiści’. Te głowice nuklearne wystrzeliwuje liberalna demokracja, czytaj: antydemokracja, czytaj demokracja socjalistyczna, czytaj neostalinizm – w kierunku wroga, nie uznającego ich wartości liberalnych, czytaj antywartości, czytaj destrukcji cywilizacji, mając nadzieję na zwycięstwo przez zaskoczenie, jak swego czasu Hitler i Stalin, że wymienię najważniejszych dowódców w walce o pokój na starym kontynencie.

Czy demokracji uda się obrona przed agresorem? Na to pytanie odpowiem wymijająco stwierdzeniem, że wierzę w to, że neomarksowski przeciwnik poniesie sromotną klęskę, mimo wznoszenia mu pomników w nieprzeoranej praktyką wynikającą z jego teorii zachodniej, czyli liberalnej, czytaj: zniewolonej przez mniejszości – części Europy (notabene pomnik Marksa w Trewirze wzniosły narodowokomunistyczne Chiny, niedawno jeszcze piętnowane za niehumanitarny reżim). Lecz te czasy należą do przeszłości, a liberalni demokraci zapomnieli już przestrogę, że kapitaliści będą sprzedawać komunistom nawet stryczki do wieszania kapitalistów (to powiedział chyba Lenin, zupełnie niekrytykowany założyciel Gułag Industry). (…)

Zatrzymam się na chwilę przy ulubionym terminie stalinowców ‘mowa nienawiści’. Przestrzegam przed wprowadzaniem tego pojęcia do własnego słownictwa! To pułapka na myszy!

Stalinowcy, czyli liberalni demokraci, wymyślili je po tym, jak wywołali schamienie i skarlenie języka debaty w celu wprowadzenia tylnymi drzwiami cenzury jako kagańca na politycznych przeciwników. Dużo w toku warszawskiej międzynarodowej debaty dziennikarzy mówiono na ten temat. Uważam nawet, że za wiele – to znaczy, że przeciwnikom wolności słowa ten zabiegł się w pełni udał. My musimy (O czym dziennikarze mówić powinni) posługiwać się komunikacyjnym językiem w relacjach z tymi, do których chcemy się zwrócić. Ośmieszajmy ich, proszę, ale nie dajmy się sprowadzić do narzucanego przez nich, podłego stylu debaty.

Cały felieton Jana Bogatki pt. „W Warszawie, czyli na Zachodzie” – jak co miesiąc, na stronie 3 „Wolna Europa” „Kuriera WNET”, nr marcowy 57/2019, gumroad.com.

 


Aktualne komentarze Jana Bogatki do bieżących wydarzeń – co czwartek w Poranku WNET na wnet.fm.
„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia  na gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Felieton Jana Bogatki pt. „W Warszawie, czyli na Zachodzie” na s. 4 „Wolna Europa” marcowego „Kuriera WNET”, nr 57/2019, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Nie można się dziwić Anglikom, że chcą uciec z tego Eurokołchozu / Jadwiga Chmielowska, „Śląski Kurier WNET” nr 57/2019

Wprowadza się w Europie różne GIODO, RODO, a tymczasem, korzystając z chińskich komórek i komputerów, umożliwiamy Komunistycznej Partii Chin dostęp do naszych wszystkich danych. Brawo!

Jadwiga Chmielowska

Rozpoczął się marzec, a wraz z nim Wielki Post. Czas zadumy nad rzeczami istotnymi, dostrzeżenia obok siebie bliźnich. Zrozumienia, że świat nie kręci się wokół nas, ale jesteśmy jego malutką cząstką. Posypujemy głowy popiołem, aby pamiętać, że prochem jesteśmy i w proch się obrócimy. Musimy się wyciszyć, by usłyszeć głos Boga i móc czynić Jego wolę. Nie słuchać podszeptów szatana. Wystrzegać się grzechu pychy, bo to on jest sprawcą naszych największych błędów.

Na niedawno zakończonej konferencji dziennikarzy z państw Trójmorza dyskutowano nad tym, czym powinno być dziennikarstwo i jakie są zagrożenia. Z dwudniowej dyskusji wynikało, że dziennikarz powinien służyć społeczeństwu, a nie myśleć jedynie o swojej karierze. Pokazywać rzeczywistość, a nie ją tworzyć.

Podawać fakty i je tłumaczyć, opisując kontekst historyczny, kulturowy. Nie dezinformować – nieważne, czy to z ignorancji, lenistwa czy z przekupstwa. Nie wolno ulegać modzie, powielać niesprawdzonych informacji, by w stadnym pędzie podążać ku przepaści, ciągnąc za sobą innych.

W czasach szalejącej dezinformacji, która jest narzędziem wojny hybrydowej, od dziennikarzy wymaga się więcej niż kiedykolwiek. Szokiem dla wszystkich, a zwłaszcza Polaków i Czechów, była wypowiedź młodego Węgra, że oni jako naród nie mają złych doświadczeń z Rosją. Zapomniał o Budapeszcie 1956 roku? Zamiast pomóc Orbánowi, „dokopał” mu, a tego chyba nie chciał. Węgry przez ostatnie lata podtrzymywały na duchu Polaków. Jeździliśmy do Budapesztu, by wziąć udział w obchodach ich święta narodowego i ładować akumulatory naszej godności narodowej. Tylko w Budapeszcie mogliśmy spokojnie maszerować z polskimi flagami po ulicach i nie bać się prowokacji, użycia gazu i armatek wodnych, co spotkało mnie w Warszawie na Marszu Niepodległości kilka lat temu.

Orbán nie poddał się naciskowi Brukseli, aby niszczyć Węgrów. Zaczął działać na rzecz własnego państwa. To Unia Europejska, atakując Węgry za niepokorność, wciskała je w ręce Putina. Niemiecka UE robi to teraz z Polską. Dzieje się, moim zdaniem, coraz gorzej. Niemcy współpracują z Rosją na całej linii. Nie można się dziwić Anglikom, że postanowili uciec z tego Eurokołchozu. Jedynie państwa Trójmorza, posiadające te same doświadczenia historyczne, mogą się przeciwstawić planom niemiecko-rosyjskim panowania nad światem. Walkę klas i ras zastąpiono walką płci – LBGTiQ.

Oburzonych wypowiedziami Netanjahu i Katza wysyłam na wycieczkę do Izraela. Tam na ulicach rozbrzmiewa język rosyjski. Premier Izraela kilka razy w roku spotyka się z Putinem. Dzisiejszy Izrael różni się od tego tworzonego przez polskich Żydów.

Pokolenie bohaterskich i honorowych bejtarowców odeszło. To nie Menachem Begin, urodzony w Polsce i uratowany przez gen. Andersa z sowieckich łagrów, jest teraz premierem Izraela. Waży się przyszłość tego państwa. Można mieć nadzieję, że Żydzi mają resztkę instynktu samozachowawczego, a Netanjahu przegra z kretesem i znajdzie azyl w Moskwie.

Co pieniądze robią z ludźmi, widać też w Polsce. W mediach nawet patriotycznych Huawei reklamuje się bez przeszkód. I to teraz, gdy udowodniono jego pracę wywiadowczą na rzecz Pekinu. USA, Kanada, Wielka Brytania i Czechy zarządziły wymianę sprzętu chińskiego. Wprowadza się w Europie różne GIODO, RODO, a tymczasem, korzystając z chińskich komórek i komputerów, umożliwiamy Komunistycznej Partii Chin dostęp do naszych wszystkich danych. Brawo! Korzystamy też z niewolniczej pracy więźniów komunistycznego reżimu. Pamiętajmy o mordowaniu więźniów, w tym chrześcijan.

Artykuł wstępny Jadwigi Chmielowskiej, Redaktor Naczelnej „Śląskiego Kuriera WNET”, znajduje się na s. 1 marcowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 57/2019, gumroad.com.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł wstępny Jadwigi Chmielowskiej, Redaktor Naczelnej „Śląskiego Kuriera WNET”, na s. 1 marcowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 57/2019, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Fake news w postaci sfałszowanego raportu wręczonego papieżowi / Jolanta Hajdasz, „Wielkopolski Kurier WNET” 57/2019

Autorzy „polskiego raportu” o pedofilii wśród duchownych znowu wykazali, że bez manipulacji nie mogą udowodnić żadnej ze stawianych przez siebie tez. Ich nierzetelność ujawnili Ordo Iuris i CMWP SDP

Jolanta Hajdasz

Ten „raport” to typowy fake news, czyli nieprawdziwa, zmanipulowana informacja. Zanim ktokolwiek zdąży się zorientować, że jest to informacja niepełna i kłamliwa, wszyscy o niej mówią, już coś o niej słyszą i czy chcą, czy nie, coś im zostanie w pamięci, nawet jeśli jest dokładnie odwrotnie, niż się to przedstawia.

Plaga współczesnych mediów powoduje, że coraz mniej im ufamy, ale przecież od nich nie uciekniemy, bo skądś wiedzę o otaczającym nas świecie trzeba brać.

Tym razem chodzi o tak wrażliwą sprawę, jak przestępstwa seksualne osób duchownych wobec nieletnich i polski raport na ich temat. Zanim ktoś zdążył się do niego odnieść i sprostować bardzo tendencyjnie dobrane i zestawione w nim informacje, wszystkie media obiegła wiadomość o 24 hierarchach z naszego kraju, którym autorzy opracowania zarzucają m.in. ukrywanie pedofilii i podejmowanie działań mających na celu tuszowanie tego przestępstwa. Zdjęcie, jak posłanka Joanna Scheuring-Wielgus wręcza papieżowi „raport”, powielono w setkach miejsc w internecie, zanim ktokolwiek zdążył przeczytać ten skandaliczny dokument. Celowo piszę „skandaliczny”, ponieważ dotyczy tak delikatnego problemu, jakim są przestępstwa seksualne wobec nieletnich i zawiera pomówienia dotyczące wielu zacnych duchownych.

Od kilku lat przestępstwo pedofilii stało się głównym narzędziem walki z Kościołem katolickim na świecie. Dlatego konieczne jest demaskowanie fałszu i kłamstwa, jakie przy poruszaniu tego tematu pojawiają się nawet w ogólnoświatowych mediach. Autorzy „polskiego raportu” o pedofilii wśród duchownych po raz kolejny wykazali, że bez manipulacji nie mogą udowodnić żadnej ze stawianych przez siebie tez. Jednoznacznie stwierdził to instytut Ordo Iuris, a Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP zaapelowało do dziennikarzy o rzetelność i jak najdalej posuniętą ostrożność przy jego omawianiu w mediach. Oficjalny protest przeciwko zawartym w „raporcie” informacjom wyrazili także przedstawiciele archidiecezji krakowskiej, wrocławskiej, warszawskiej i warmińskiej oraz diecezji rzeszowskiej, toruńskiej i opolskiej.

Posłanka Scheuring-Wielgus nie została nagrodzona za swoje poświęcenie dla sprawy, bo prominentny przedstawiciel Koalicji Obywatelskiej zapowiedział, że nie znajdzie się dla niej miejsce na listach wyborczych do PE, gdyż „poglądy posłanki Teraz! stanowią problem, szczególnie dla PSL”.

Widać więc wyraźnie, jak wielka to była medialna wrzutka i jak bardzo naciągnięty temat. Piszemy o nim szerzej w bieżącym numerze „Kuriera WNET”. Ta sprawa znakomicie ilustruje także drugi ważny temat, który poruszamy w tym numerze naszej gazety niecodziennej – wolność słowa w krajach naszej części Europy. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich postanowiło bowiem sprawdzić w kilku krajach na miejscu, co i jak mówią o swoich mediach i ich wolności i niezależności dziennikarze, którzy nie reprezentują tylko największych mediów głównego nurtu. Przeczuwaliśmy oczywiście, że problemy z wolnością słowa zapewne istnieją i że nie są to te problemy, o których grzmi „Gazeta Wyborcza”, ale nikt nie spodziewał się usłyszeć, iż w dzisiejszych czasach są w Unii Europejskiej kraje, gdzie „nie ma mediów, które mówią głosem narodu”. Tego nie byliśmy w stanie przewidzieć.

Zachęcam do lektury naszego wstępnego podsumowania raportu o wolności słowa w mediach w państwach Europy Środkowo-Wschodniej, nie publikowanego jeszcze nigdzie poza „Kurierem WNET”.

Media otaczają dziś każdego z nas, wkroczyły bez wątpienia we wszystkie dziedziny życia, warto więc znać i rozumieć mechanizmy ich funkcjonowania, finansowania, a także zagrożenia, jakie ze sobą niosą. Choćby po to, by żaden fake news nie pokierował kiedyś naszym życiem.

Artykuł wstępny Jolanty Hajdasz, Redaktor Naczelnej „Wielkopolskiego Kuriera WNET”, znajduje się na s. 1 marcowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 57/2019, gumroad.com.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł wstępny Jolanty Hajdasz, Redaktor Naczelnej „Wielkopolskiego Kuriera WNET”, na s. 1 marcowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 57/2019, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Niezrozumiałe pojęcia jak pijane ptaki fruwają po salonach europejskich / Krzysztof Skowroński, „Kurier WNET” nr 57/2019

Absurd jest śmieszny, dopóki nie prowadzi do więzienia. Absurd wynikający z poprawności politycznej wyrzuca z pracy, z mediów, teatru, uniwersytetów. Masz myśleć tak jak my, bo inaczej cię nie ma.

Krzysztof Skowroński

Na seminarium z filozofii dr. Jerzy Niecikowski powiedział, że aby zrozumieć dzieło, trzeba przełożyć je na język wewnętrzny, czyli z naukowego, abstrakcyjnego na swojski. Wtedy można stwierdzić, czy słowa filozofa zgadzają się naszym myśleniem, czy zmieniają coś w naszym rozumieniu świata. Sprzeciwiało się to mechanicznemu przyswajaniu pojęć. Takie niezrozumiałe pojęcia jak pijane ptaki fruwają po salonach europejskich, szczególnie tam, gdzie się mówi o wolności, tolerancji, prawach człowieka. Idąc tropem wyznaczonym przez dr. Niecikowskiego, pozwoliłem sobie na drobną parafraza fragmentu listu prezydenta Macrona do Obywateli Europy:

Towarzysze!
Pozwalam sobie zwrócić się do Was bezpośrednio, bo Kraj Rad nigdy nie był tak zagrożony. Wydarzenia węgierskie są symbolem tego, do czego może doprowadzić kłamstwo i brak odpowiedzialności. Czy ktoś powiedział Węgrom prawdę o ich przyszłości, gdy opuszczą RWPG? Nacjonalistyczne zamknięcie nie proponuje niczego. Ta pułapka nacjonalizmu zagraża całej naszej wspólnocie. Są wśród nas manipulatorzy potrafiący tylko obiecywać. Nie możemy na to pozwolić! Musimy dać im odpór i powołać Agencję Ochrony Demokracji…

Wyobraźmy sobie tych agentów, którzy podczas Marszu Niepodległości robią zdjęcia i wyłapują prowodyrów nacjonalistycznej myśli albo pukają do domu wicemistrzyni olimpijskiej pani Zofii Klepackiej i prowadzą ją do aresztu za wpis na Fb. W części dotyczącej wolności słowa to jest wizja prezydenta Francji.

Może przerysowana. Ale wyobraźmy sobie Rosjan komentujących w 1918 r, w domach kolejne absurdalne przepisy wprowadzane przez bolszewików. Absurd jest śmieszny, dopóki nie prowadzi do więzienia. Dzisiaj jeszcze nie posyła do więzień niepoprawnie myślących, ale tam, gdzie zdobył dominację – wyklucza. Absurd wynikający z poprawności politycznej wyrzuca z pracy, z mediów, teatru, uniwersytetów. Masz myśleć tak jak my, bo inaczej cię nie ma. W Polsce w środowisku prawników, naukowców, aktorów, muzyków wystarczy mieć prawicowe poglądy.

Protestowi przeciwko takiemu przekazowi poświęcona była zorganizowana w Warszawie przez SDP konferencja „Wolność (słowa) kocham i rozumiem”. Dziennikarze z kilkunastu państw mówili o tym, co zakłóca wolny przepływ informacji. Wymieniali jako zagrożenia poprawność polityczną i regulacje prawne dotyczące mowy nienawiści. Red. Paweł Lisicki w swoim wystąpieniu zacytował słowa przewodniczącego parlamentu brytyjskiego, że jeśli ma wybierać między prawami homoseksualistów a wolnością słowa, wybierze to pierwsze. Brak reakcji środowiska dziennikarskiego na te słowa red. Lisicki uznał za oburzający przykład zniewolenia umysłu.

Między zniewolonym umysłem, który przyznaje sobie rolę arbitra we wszelkich sporach, a umysłem, który takiej ewolucji nie przeszedł, toczy się spór o przyszłość Europy.

Wygramy tę bitwę pod warunkiem, że posypywanie głowy popiołem w środę popielcową nie jest pustym gestem.

Artykuł wstępny Krzysztofa Skowrońskiego, Redaktora Naczelnego „Kuriera WNET”, znajduje się na s. 1 marcowego „Kuriera WNET” nr 57/2019, gumroad.com.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł wstępny Krzysztofa Skowrońskiego, Redaktora Naczelnego „Kuriera WNET”, na s. 1 marcowego „Kuriera WNET” nr 57/2019, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Wbrew kilkuwiekowej propagandzie germanizatorów, podbijając Śląsk, Niemcy nie wkraczali do dzikiego, zacofanego kraju

Wręcz przeciwnie – podbili i eksploatowali ziemie zamieszkałe przez ludność polskojęzyczną. Udało im się cudzym kosztem rozwinąć własny przemysł i wkroczyć na tzw. pruską drogę do kapitalizmu.

Stanisław Orzeł

Jak pisał Bernard Szczech, Protokolarz miasta Woźnik, w którym zostały wymienione imiona wielu Kuźników od roku 1495, pozwala dostrzec procesy tworzenia się szesnastowiecznych zakładów hutniczych w rejonie Woźnik, Lubszy, Koszęcina i Boronowa.

Najstarsza na tych ziemiach, według Walentego Roździeńskiego, była Kuźnica Bruskowska, która – podobnie jak późniejsza paplińska – została założona na ówczesnych gruntach Koszęcina. Po wojnach husyckich na podstawie przywileju Bernarda, księcia opolskiego, miała ona zostać odbudowana przez Glawera z Miśni na miejscu wcześniej istniejącej kuźnicy. Na podstawie przywileju Jana i Mikołaja, książąt opolskich, wystawionego w 1489 r., przy kuźnicy istniała karczma. Po Glawerach jej właścicielami byli Freszlowie, Hercygowie, a w końcu Bruskowie. W 1511 r. ówczesny właściciel kuźnicy, który posiadał półtora łana roli i łąk, otrzymał przywilej na posiadanie stawu w lesie Lubocz. Z rodu Brusków wywodził się W. Roździeński, syn Jakuba Bruska, który około 1570 r. przeniósł się do kuźnicy zwanej Roździeń, koło Bogucic. Kiedy w 1596 r. W. Roździeński w wyniku procesu o Kuźnicę Roździeńską został osadzony w więzieniu w Pszczynie, starania o jego uwolnienie podjęli jako powinowaci właśnie Bruśkowie. Według Pilnaczka, w 1631 r. Adam Brusiek wylegitymował się ze szlachectwa i jako herb zatwierdzono mu „stary rodowy znak”. W 1634 r. tenże Adam był panem Żyglinka w ziemi tarnogórskiej. W 1709 r. Henryk Brusiek był natomiast – panem Truszczycy. Zatem kuźnicze rody już wówczas lokowały swoje kapitały w zakup dóbr ziemskich i sięgały po indygenaty szlacheckie…

Ciekawostką jest, że w lipcu 1664 r. Jan Glocz Starszy z Łomu, właściciel Kuźnicy Jędryskowskiej i części Truszczycy, zawiadamiał starostę ziemskiego bytomskiego Jana Mieroszewskiego, że nie może przyjąć przesłanej mu z urzędu ziemskiego supliki dzierżawcy folwarku w Truszczycy Jerzego Vogla, który napisał ją wbrew prawu po niemiecku.

Dlatego Jan Glocz Starszy, który „niemieczkiego jenzyka nie umie”, prosił starostę, żeby „tego wis pomienionego pana Jirzika Fogla wynauczyć raczeł”. Najwyraźniej reprymendy starosty Mieroszewskiego były mało skuteczne, bo w grudniu 1665 r. Glocz ponownie mu się skarżył, że skarcony już na poprzednich rokach ziemskich Vogel nadal „nad pozwolenie praw naszych” kieruje do niego i sądu ziemskiego pisma w języku niemieckim, a nie „wedle Zrządzenia Ziemskiego […] w tutecznym”. Chociaż w tym przypadku Glocz podkreślał, że jest „90 lat już dosięgający, w niemieckim języku bynajmniej nie biegły”, jednak zachowały się też jego inne listy, z których wynika, że pisał całkiem poprawną niemczyzną. Wykorzystywał natomiast językowe uchybienia proceduralne Vogla dla własnej korzyści, bo w ten sposób wstrzymywał postępowanie sądowe. (…)

Przy trasie z Tarnowskich Gór na Lubliniec do dziś mija się osadę Kuźnica Pusta. W urbarzu zamku lublinieckiego z 1574 r. zachowała się informacja o zatwierdzeniu przez Jerzego Fryderyka, margrabiego brandenburskiego, nadania wystawionego w Opolu dokumentem z 31 sierpnia 1550 r. kuźnikowi Schlichtingowi pustego kuźniczyska razem z rolami i łąkami należnymi kuźnicy, wraz z pozwoleniem na pobudowanie karczmy i młyna ze stawem. Za to wszystko miał dostarczyć do Opola, podobnie jak i inni kuźnicy czynili, 16 wozów dobrego żelaza, od karczmy płacić rocznie 1 grzywnę i tyleż samo od młyna. Wynika z niego, że już wcześniej działała tam kuźnica. Jednak niezbyt korzystne położenie w dolinie Małej Panwi powodowało, że już raz została zalana i zniszczona. Najwyraźniej i po 1574 r. została ponownie zalana, skoro W. Roździeński napisał: „Boją po wtóre woda popsowała…”. Spustoszenie musiało być znaczne, bo do miejsca przylgnęła nazwa o Pustej Kuźnicy… W tymże urbarzu lublinieckim pod rokiem 1574 wzmiankowany był mistrz kuźniczy Prokop Plapla, który posiadał przy kuźnicy półtora łana roli oraz gospodę i mały młyn, a od niego nazwę wzięła Kuźnica Plaplińska. Powstała przy niej osada dziś znana jest jako Drutarnia i stanowi dzielnicę Kalet. (…)

Wybuch wojny trzydziestoletniej (1618–1648) przyczynił się do częściowego upadku kuźnic nad Małą Panwią i do wymiany właścicieli kuźnic. W miejsce dawnych samodzielnych kuźników właścicielami stawali się panowie feudalni, właściciele okolicznych dóbr: Gaszynowie w Woźnikach, Frankenberkowie czy Pucklerowie w Lubszy a także Kościół (w 1679 r. kuźnica w Bruśku, a także trzy inne, należały już do kościoła w tej miejscowości). (…) Po wojnie trzydziestoletniej „hrabia Colonna (1660–1686), pan na Strzelcach, zbudował kuźnicę na obszarze wsi Kielczy, a hr. Jerzy Leonard Colonna (1666–1684) kuźnice w Tworogu, Potempie i Kotach”.

O znaczeniu kuźnic nad Małą Panwią świadczy fakt, że na tym obszarze pod panowaniem pruskim powstała Huta Małapanew, zwana „matką śląskich hut”, które w czasach kolonialnej industrializacji Śląska przez Prusy zastąpiły proto-przemysł hutniczy, który od wieków, obok górnictwa kruszcowego, decydował o zamożności ziem śląskich. (…)

W pobliżu Kokocińca, na granicy Ligoty i Panewnik, w latach 1846–1848 zbudowano hutę „Ida”. Kuźnica była wyposażona w niski piec łupowy, w którym wytapiano żelazo. Ważnym jej urządzeniem był młot kuźniczy. Składał się z żelaznej głowicy, tzw. „baby”, osadzonej na drewnianym trzonie, umocowanym w specjalnie do tego przystosowanych stojakach. „Baba” ważyła od 150 do 300 kg i uderzała w „łupę” żelazną wyciągniętą z pieca i ułożoną na kowadle. Młot i miechy kuźnicze poruszane były za pomocą napędu wodnego za pomocą specjalnych kół napędowych. Kuźnica była też wyposażona w „pieńki” do obtłukiwania „łupy” z żużla. Ponadto na jej ternie znajdowały się zbiorniki z zaprawą gliniastą, koryta z wodą służącą do studzenia żelaza, a także różne narzędzia kowalskie do obróbki żelaza.

Rudę do kuźnicy sprowadzano z kopalń między Tarnowskimi Górami, Radzionkowa i Nakła Śląskiego. W kuźnicy wykorzystywano też rudę darniową wydobywaną w dolinie rzeki Kłodnicy. Węgiel drzewny niezbędny do wytopu żelaza „kurzono”, czyli wypalano w mielerzach z drzewa pozyskiwanego w okolicznych lasach. Pracownikami kuźnicy byli m.in. kowal, który przekuwał „łupy” w sztaby żelazne; ponadto dymarz, „szmelcyrz”, który pracował przy wytopie żelaza w piecu; koszytarz, czyli pracownik, który dosypywał węgiel drzewny do paleniska, dostarczał rudę i dbał o odpowiedni dopływ wody na koła napędowe. Na polecenie kamery pszczyńskiej kuźnicą zarządzał pisarz-inspektor, który prowadził rachunki, zapewniał dostawy surowców, dbał o oszczędności i nadzorował jakość produkcji.

Cały artykuł Stanisława Orła pt. „Kuźnice śląskie przed podbojem pruskim” znajduje się na s. 10 lutowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 56/2019, gumroad.com.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Stanisława Orła pt. „Kuźnice śląskie przed podbojem pruskim” na s. 10 lutowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 56/2019, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Ignorancja w służbie postępu: nauka jest tylko dla niektórych. Dla tych, którym będzie potrzebna, którzy będą sterować

Polacy biorą się za łby głównie z powodu różnic w pojmowaniu Prawdy i związanej z tą fundamentalną dla ładu społecznego wartością – tj. światową, destrukcyjną ofensywą barbarzyńskiego postmodernizmu.

Herbert Kopiec

Będąc już nie pierwszej młodości belfrem, obserwuję od lat, że z roku na rok młodzi ludzie coraz mniej wiedzą o Polsce i świecie. Jeśli ktoś gotów byłby zasilić szeregi „siewców nienawiści”, to zapewne nazwałby ich ignorantami. Nic by się raczej nie stało, bo odnoszę wrażenie, że nie bardzo się tą swoją przypadłością przejmują. Nie mówiąc już o zawstydzeniu. Miałem studenta, który z wielką pewnością siebie zapewniał mnie, że znakomicie orientuje się, co dzieje w Polsce i na świecie, ponieważ regularnie czyta lewicowy, antykatolicki tygodnik „NIE” Jerzego Urbana. Na moje pytanie, czy wie, kim był/jest Jerzy Urban, odpowiedział: „ależ tak, wiem, to chyba ładowany gość, gazeta przecież dobrze się sprzedaje”… (…)

Nicolas Gomez Davila był zauważył, że „ażeby zgorszyć lewicowca, wystarczy powiedzieć prawdę”. Trudno się temu dziwić, jeśli zważyć, że rasowy lewak (tzw. marksista kulturowy, obecny w moich felietonach „agent transformacji”) – z grubsza rzecz biorąc – pojmuje rzeczywistość świata i człowieka w oparciu o dwa wielkie aksjomaty.

Pierwszy aksjomat głosi, że we wszechświecie nie istnieją wartości absolutne. A więc nie ma standardów dobra i zła, piękna i brzydoty. Natomiast drugi aksjomat jest taki: „We wszechświecie pozbawionym Boga lewica utrzymuje wyższość moralną jako ostateczny arbiter działań ludzkich”. (…)

Amerykanie, którzy dziś przyjmują te patologiczne idee, nie wiedzą, że wylęgły się one w marksistowskich głowach (Gramsci, Adorno, Marcuse oraz szkoła frankfurcka), a ich celem był/jest przewrót i obalenie cywilizacji zachodniej. (…) Ideowy dorobek Gramsciego łatwiej obserwować nie poprzez bezpośrednie odniesienie do jego nauki, ale poprzez spustoszenie cywilizacyjne: społeczne, polityczne, obyczajowe i religijne, jakie na przestrzeni ostatnich trzydziestu lat dokonało się w Stanach Zjednoczonych . (…)

Doświadczenie dowiodło, że najprostszą drogą zdobycia kontroli nad społeczeństwem jest utrzymanie społeczności w niewiedzy (w ignorancji, H.K.) i niezdyscyplinowaniu co do podstawowych wartości, z jednoczesnym odwracaniem uwagi od spraw zasadniczych i skupieniem jej wokół spraw, które nie mają żadnego znaczenia. Dlatego w szkołach należy zadbać o utrzymanie młodego pokolenia w nieznajomości prawdziwej historii, ekonomii, prawdziwego prawa. Niech się nie uczą, nie stresują. Nauka jest tylko dla niektórych. Dla tych, którym będzie potrzebna, którzy będą sterować. (…)

Prof. E. Potulicka, analizując ogólny poziom edukacji Amerykanów, wprawdzie uznała za stosowne posłużyć się wymownie/prowokacyjnie(?) sformułowanym pytaniem: „Czy Stany Zjednoczone dotknęła epidemia głupoty?, jednak polski czytelnik może spokojnie (bo czerpaliśmy stamtąd wzory) odetchnąć.

„W Stanach Zjednoczonych nie ma epidemii głupoty, natomiast jest ignorancja”. Przyczyna? Ano, „obecny zasób wiedzy jest tak ogromny, że poza własną wiedzą specjalistyczną wykazujemy dużą ignorancję”. Koniec. Kropka.

„Neoliberalny kapitał – wyjaśnia dalej prof. Potulicka – potrzebuje robotników, którzy chętnie wykonują to, co się im zleca, i myślą w sposób dozwolony. Produkcja takiego materiału ludzkiego jest najbardziej fundamentalną rolą szkolnictwa funkcjonującego zgodnie z ideologią korporacjonizmu”. Dla klarowności wywodów postawmy kropkę nad i. Zauważmy bowiem, że wyszło na to, iż mamy do czynienia z osobliwym zblatowaniem interesów korporacjonizmu z… ignorancją. W takiej perspektywie trudno się poniekąd dziwić, że promotorzy zarysowanej strategii, zmierzającej do wytrenowania „nowej generacji robotników”, z wyniosłą arogancją ujmują ją także w słowach: „Przetrwanie ludzkości wymaga, by ci, którzy nie myślą, nie przeszkadzali myślącym”.

Cały artykuł Herberta Kopca pt. „Ignorancja w służbie postępu” znajduje się na s. 5 lutowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 56/2019, gumroad.com.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Herberta Kopca pt. „Ignorancja w służbie postępu” na s. 5 lutowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 56/2019, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Widmo komunizmu krąży nad Europą. Komunizm bynajmniej nie upadł, lecz przepoczwarzył się w tzw. marksizm kulturowy

Jeśli pozostaniemy bierni, nasza tożsamość narodowa, religijna, kulturalna będzie zagrożona. Może nie dosłownie nasza, ale na pewno naszych dzieci i wnuków – a to przecież dla nas jeszcze smutniejsze.

Celina Martini

Piękny zamysł Schumanna, Monneta i Adenauera zbudowania pokojowej Europy opartej na łączących ją wartościach chrześcijańskich i wspólnej, wywodzącej się z Antyku kulturze, został zawłaszczony przez uzurpatorów wyznających dokładnie przeciwne poglądy.

Tym razem Nowy Człowiek zostanie uwolniony już nie od swej własności prywatnej, lecz od swej tożsamości. Cele walki są te same, co przed stu laty: rodzina, naród, religia, zwłaszcza katolicka, która pozostała głównym i zasadniczym wrogiem twórców Nowego Człowieka. Środki zaś zostały zamienione z „twardych”, jak więzienia, łagry, bagnety i karabiny, które niszczyły przede wszystkim ciało, ale często duszy zwyciężyć nie mogły, na o wiele skuteczniejsze i tańsze środki „miękkie”, które atakują wprost mózgi, serca i dusze. Fałszywe teorie naukowe, fałszywe wartości, deprawacja, zmieniają ludzką mentalność, rozbijają związki międzyludzkie, niszczą wielowiekową kulturę i tradycję. Aborcja, eutanazja, pseudonauka gender, taran muzułmańskich imigrantów do dekompozycji homogenicznych społeczności – to wszystko narzędzia nowych uszczęśliwiaczy ludzkości. Wyalienowana jednostka wydana na łup własnych zachcianek i żądz, karmiona lewicowymi dogmatami – kontrkulturą, postprawdą i dekonstrukcją, pozbawiona tożsamości i oparcia w rodzinie, w tradycji i wierze, stanowi łatwy materiał do manipulacji dla tych, którzy uznali się godnymi władzy nad światem.

Proces budowy Nowego Człowieka na tzw. Zachodzie postępuje w tempie błyskawicznym i zmierza ku ukończeniu. „Krwawy skończy się trud, gdy związek nasz bratni ogarnie ludzki ród” (kto dziś pamięta tekst Międzynarodówki – hymnu komunistów…).

W Polsce proces ten, mimo konserwatywnej władzy, również rozszerza się z szybkością pożaru w lesie, a lud w ogóle nie reaguje – czego dowodem była smętna grupka protestująca w Warszawie przeciw lekcjom „równości” Trzaskowskiego. O ile więcej czarnych parasolek manifestowało akceptację dla aborcji!

W naszym społeczeństwie wiedza na temat zagrożeń marksizmem kulturowym jest znikoma. Niedawno dotkliwie uzmysłowiła mi powagę sytuacji wypowiedź pewnej bliskiej mi osoby, lekarki-matki-katoliczki, na temat warszawskich protestów: „Zawsze mnie intrygowało, dlaczego część większości tak się boi znacznej mniejszości. O ile wiem, osoby LGBTQ stanowią niezmiennie ok. 5%, niezależnie od doświadczanych represji czy tolerancji. Tak jak nie można zmienić orientacji z homo na hetero, tak nie można i w drugą stronę. Skąd więc niepokój, że dzieci nagle zmienią orientację pod wpływem lekcji zorganizowanej w szkole?”. Potem dodała, że przejrzała podręczniki proponowane do lekcji i że protest jest manipulacją Centrum Życia i Rodziny i podobnych organizacji.

Oznacza to, że przeglądając podręczniki, nie zauważyła lewackiej ideologii wylewającej się z każdej strony (ja też przejrzałam).

Dla „nieuświadomionych” takie hasła jak ‘równość’, ‘tolerancja’, ‘akceptacja odmienności’, ‘przełamywanie stereotypów’, ‘pomoc uchodźcom’ brzmią bardzo pozytywnie.

Mało kto domyśla się, jaką faktyczną treść niosą te słowa w interpretacji „ludzi postępu”. Zastanawiam się więc, co można zrobić, żeby uczulić – przynajmniej katolików – na problem rewolucji kulturowej i jej niepokojących możliwych rezultatów.

Cały artykuł Celiny Martini pt. „Widmo komunizmu krąży nad Europą” znajduje się na s. 2 i 3 lutowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 56/2019, gumroad.com.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Celiny Martini pt. „Widmo komunizmu krąży nad Europą” na s. 2 lutowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 56/2019, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Co tam, panie, w polityce? W mediach polskich, bzdura goni bzdurę i mało się dyskutuje o sprawach ważnych

Chińczyki trzymają się mocno, Rosjanie i Niemcy jak zwykle kombinują. Warto przejrzeć prasę światową, aby się dowiedzieć, co istotnego w polityce słychać. Internet to umożliwia bez wychodzenia z domu.

Jadwiga Chmielowska

W Polsce zespół Shen Yun chciał wystąpić w pięknym, znanym na całym świecie spektaklu. (…) Interweniował ambasador Chin w Hiszpanii i spektakl odwołano. (…) Najprawdopodobniej Pekinowi nie podoba się, że przedstawienia Shen Yun składają się z tańców ukazujących współczesne Chiny, w tym trwające prześladowania chrześcijan i zakazanej w tym kraju praktyki duchowej Falun Gong – tematy uznawane przez chiński reżim za tabu. Tak więc miraże zysków z jedwabnego szlaku cenzurują, co ma, a czego nie ma oglądać Europejczyk.

Urszula Ślązak, Dyrektor Departamentu Współpracy z Zagranicą MKiDN, uzasadnia odmowę wystawienia spektaklu Shen Yun w Polsce między innymi umowami międzyrządowymi i tym, że na scenie Teatru Wielkiego – Opery Narodowej zostanie wystawiony spektakl „Szczęśliwy Chiński Nowy Rok”, który jest wynikiem umowy bilateralnej między Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego a Ministerstwem Kultury Chińskiej Republiki Ludowej.

Czyżby mrzonki o jedwabnym szlaku i korzyściach przesłoniły zdrowy polski rozsądek? W Hiszpanii tłumaczono się w podobny sposób, czyli zyskami ze współpracy z Chinami.

(…) O Chinach wiadomo w Polsce nie za dużo, funkcjonuje też wiele mitów. Teraz też niektórzy geopolitycy dalej szerzą brednie, jakoby przeciwwagą dla Chin była Rosja. Rosja żyje z ChRL w szczerej przyjaźni i nie zamierza tego zmieniać. Widać, kto z kim i po jakiej jest stronie w „przesileniu wenezuelskim”. Europa potrzebna jest Rosji do wzmocnienia gospodarczego, aby na lepszych warunkach współpracować z Chinami. Wrogiem obydwu jest demokratyczny świat i oczywiście głównie USA jako gwarant wolności.

Z kolei Europę oddają Rosji Niemcy. Dopiero teraz prasa niemiecka dostrzega, że może ich Kanclerz, Angela Merkel oszukiwała, twierdząc, że rurociąg Nord Stream to tylko biznes, a nie polityka! (…) Trzeba przypomnieć, iż formalnie jedynym udziałowcem spółki budującej Nord Stream 2 jest rosyjski Gazprom. Podpisał on jednak umowy o finansowaniu tego przedsięwzięcia przez niemieckie koncerny: Wintershall i Uniper, a także holendersko-brytyjski Shell, francuski Engie (były GDF Suez) i austriacki OMV.

– To, co robi Schröder, jest nienormalne – stwierdziła dopiero niedawno kanclerz Angela Merkel w programie dziennika „Bild”. A szef chadeckiej CSU Andreas Scheuer uznał: – Były kanclerz Niemiec zmienił się w żołnierza Rosji – jak donosiła we wrześniu 2017 r. „Gazeta Wyborcza” w tekście A. Kublika.

No cóż, teraz można skwitować: wszyscy oni – politycy Niemiec – to żołnierze Rosji.

Czy jesteśmy wiarygodnym partnerem NATO? Zastanówmy się, w ilu i jakich instytucjach posługujemy się chińskim sprzętem komputerowym i komunikacyjnym, a także rosyjskim oprogramowaniem. Na jakich stanowiskach pracują osoby, które kończyły studia w ZSRR, a później w Rosji? Oczywiście my, Polacy, jesteśmy bardziej wiarygodni niż Niemcy. Niestety wiele narodów zniesmaczonych polityką UE pod dyktando Angeli Merkel może w Rosji szukać przeciwwagi i to będzie straszne.

Oczywiście partii prorosyjskiej w Polsce nie da się utworzyć. Boję się, czy Putin nie będzie próbował budować partii nacjonalistycznej antyukraińskiej i antylitewskiej. Mam nadzieję, że narody UE przejrzały zamysł niemieckiej polityki i nie będą budować państwa europejskiego, aby później w sojuszu z Rosją przeciwstawić się Amerykanom.

Cały artykuł Jadwigi Chmielowskiej pt. „Bomba już tyka” znajduje się na s. 7 lutowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 56/2019, gumroad.com.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Jadwigi Chmielowskiej pt. „Bomba już tyka” na s. 16 lutowego „Kuriera WNET”, nr 56/2019, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego