Gen. Andrzej Kowalski: Cieszę się, że nie kieruję SKW w czasach, w których dyskutuje się, kto jest legalnym prokuratorem

Fot: twitter Magazynu Śledczego Anity Gargas

Były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego w programie Jakuba Pilarka „Prawodajnia” opisuje destrukcyjne skutki sporu o urząd Prokuratora Krajowego dla pracy służb specjalnych.

Gen. Andrzej Kowalski w tym roku obchodził trzydziestolecie rozpoczęcia pracy zawodowej w tajnych służbach.

Kontrwywiad jest moją pierwszą miłością i chyba największą, jeśli chodzi o służby specjalnie – podkreśla były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego.

Jak wskazuje oficer, w obecnej rzeczywistości prawnej służby specjalnie, przede wszystkim ABW i CBA, są zobligowane do o wiele szerzej zakrojonej współpracy z prokuraturą, niż to było w początkowych latach w Polsce po upadku komunizmu.

Całe szczęście, że nie jestem szefem służby, bo musiałbym się chyba podać do dymisji. Chodzi o świadomość, że wysyłam informacje o najważniejszych rzeczach, które prowadzę w służbie do osoby, co do której nie wiem, czy jest prawidłowo powołanym prokuratorem – mówi gen. Kowalski, odnosząc się do wywołanego przez Adama Bodnara sporu o status Prokuratora Krajowego Dariusza Barskiego.

Rozmówca Jakuba Pilarka podaje przykład typowych dla pracy służb sytuacji, w których jasny status Prokuratora Krajowego jest elementem niezbędnym dla prawidłowego działania funkcjonariuszy.

Kontrola operacyjna, czyli podsłuchy, najbardziej rozgrzewa opinię publiczną. Ale przecież mamy też inne działania, na przykład zakup kontrolowany. Funkcjonariusze wcielają się w rolę przestępcy, a to wszystko za zgodą prokuratora i sądu. Dokonują zakupu na przykład broni z nielegalnego źródła. Albo przesyłkę kontrolowaną, którą wysyła się pod nadzorem służby specjalnej, by prześledzić szlak przemytu narkotyków. To czynności o wielkim stopniu zaawansowania i tu również jest prokurator, do którego szef służby wysyła korespondencję i musi uzyskać od niego zgodę, by trafiła ona dalej do sądu – opisuje gen. Kowalski.

Odpowiedzialność premiera za funkcjonariuszy

Według gościa „Prawodajni” sytuacja, w której szef służby nie wie, czy jego naturalnym partnerem jest prokurator Barski czy Korneluk jest trudna.

Szefowie służb powinni mieć w tej sytuacji wątpliwości. Niemożliwe jest, by przy takim galimatiasie prawnym ich nie mieli. Powinni konsultować się z koordynatorem i premierem – podkreśla gen. Kowalski, który nie wyklucza, że funkcjonariusze, którzy podpisywali się np. pod dokumentami o kontroli operacyjnej i wysyłali je do nielegalnego prokuratora, będą podlegać w przyszłości odpowiedzialności karnej.

Oficer uważa, że „to sytuacja zupełnie absurdalna i w jakiś sposób w tej chwili powinno dążyć się do zabezpieczenia przed takim rozwojem spraw”. Co więcej, szefowi powinni naciskać na swoich przełożonych po to, aby ta sytuacja prawna była maksymalnie szybko wyprostowana – zaznacza.

Służby mogą włączyć hamulec

Generał alarmuje, że rzeczywistość, w której coraz częściej kwestionuje się publicznie działania, w których brali udział nielegalni prokuratorzy, może być dla funkcjonariuszy służb specjalnych momentem „włączania hamulca, czyli budowania systemu prewencyjnego, odsuwania się od tego, żeby przypadkiem nie być uwikłanym w przyszłości w tego typu sprawy”.

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy, podczas której gen. Andrzej Kowalski skomentował także najnowsze informacje dotyczące pseudoafery Pegasusa!

jbp/