W rządzie wrze, ale nie kipi [FELIETON]

Arkadiusz Jarzecki (fot. Jakub Węgrzyn)

Karol Nawrocki stracił kawalerkę, ale zyskał pałac. Donald Tusk stracił miano lidera koalicji, a zyskał miano przegrywa. Przystawki, które premier chciał zjeść dziś trzymają go za język

Lewica szła w tych wyborach z hasłem walki z fliperami, ale poniosła sromotną klęskę. Prezydentem Polski został najlepszy fliper na świecie. Karol Nawrocki zamienił bowiem kawalerkę na Pałac Prezydencki. Wielu komentatorów podkreśla, że moralne wzmożenie w tej sprawie ostatecznie pomogło kandydatowi obywatelsko-PiSowskiemu.

Polacy nie dali sobie wmówić, że człowiek, który nigdy nie miał nawet prokuratorskich zarzutów jest bandytą i że można nazwać złodziejstwem sytuację, w której kupujesz mieszkanie, a potem pozwalasz w nim mieszkać temu, od kogo je kupiłeś. Jednak wiele osób w to uwierzyło i wygrana Rafała Trzaskowskiego była bardzo blisko.

Niemieckie pouczenie

Największym zagrożeniem dla Polski nie była wygrana tego, czy innego kandydata, ale widmo podważenia wyborów.
Dobra wiadomość jest taka, że nikt ich nie kwestionuje. Chociaż poseł Roman Giertych przypomina w internetowym nagraniu, że wybory prezydenckie musi zatwierdzić sąd najwyższy, a zgodnie z prawem jest za to odpowiedzialna izba, której on nie uznaje. I ta skomplikowana sytuacja w sądownictwie pozostanie z nami zapewne jeszcze bardzo długo.

No chyba, że niemieccy nadzorcy państwa polskiego zdołają wpłynąć na Karola Nawrockiego. Europoseł Moritz Körner żąda unijnych sankcji, jeśli nowy prezydent nie będzie wprowadzał praworządności, tak jak rozumie ją Platforma Obywatelska i światłe, europejskie elity.

“Bycie częścią UE oznacza obietnicę, że każde euro będzie wydawane w sposób przejrzysty i uczciwy, pod nadzorem niezależnych instytucji” — napisał Körner sugerując, że sędziowie powołani przez Andrzeja Dudę mogą przymykać oko na korupcję, chociaż nie ma na to najmniejszych dowodów.

SMS-y Ursuli

Niemiecki europoseł domaga się, aby polski rząd był kontrolowany przez niezależne instytucje. Szkoda tylko, że w Unii Europejskiej obowiązują inne standardy.

Minęły trzy tygodnie odkąd Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że Ursula von der Leyen powinna ujawnić SMS-y za pomocą których negocjowała wielomiliardowy zakup szczepionek przeciwko COVID-19. Najwyraźniej nadzór niezależnych instytucji nie dotyczy Przewodniczącej Komisji Europejskiej, bo oczywiście wiadomości tekstowych nie ujawniła.

Europoseł Arkadiusz Mularczyk postanowił uświadomić Moritzowi Körnerowi hipokryzję w inny sposób. Polityk PiS wręczył niemieckiemu europosłowi raport na temat strat wojennych, jakie poniosła Polska w II wojnie światowej. Niemcy nigdy za te straty nie zapłaciły, więc według Mularczyka nie mają moralnego prawa do tego, żeby mówić innym, co to jest praworządność. Körner odpowiedział, że “nie chodzi o przeszłość” tylko „o przyszłość”, a więc Niemcy nie muszą się rozliczać za mordy i grabieże, a Polskę można stawiać pod ścianą za próbę dekomunizacji systemu sądownictwa.

Na szczęście wybór Karola Nawrockiego oznacza, że Polska jeszcze parę lat będzie niezależnym państwem, które nie musi prosić nikogo o zgodę na rzeczy oczywiste takie jak oddychanie albo reformowanie wymiaru sprawiedliwości.

Mentzen fałszuje, Braun przejmuje

Zwycięstwo kandydata prawicowego nie oznacza jednak, że będzie tak jak było. Konfederacja uzyskała najlepszy wynik w swojej historii. Sławomir Mentzen to chyba pierwszy przegrany, który brał tak czynny udział w drugiej turze wyborów. Wezwał na dywanik obu kandydatów i obaj się stawili.

Jednak z jakiegoś powodu polityk Konfederacji postanowił w jedno popołudnie przepić poparcie, które zdobywał przez kilka miesięcy. Chyba wciąż ma czkawkę po piwie, którego napił się z Rafałem Trzaskowskim i Radosławem Sikorskim. Było minęło, ale niesmak pozostał. Lider Konfederacji chciał zagrać na dwóch fortepianach i okazało się, że na obu fałszuje. Potem próbował ratować sytuację robiąc sobie sesję zdjęciową z Karolem Nawrockim, ale film, na którym podaje piwo tęczowemu Rafałowi i miłośnikowi Grupy Spinelli pozostanie z nami na zawsze.

Transfer na prawicy

Grzegorz Braun rozegrał to znacznie lepiej. Swoim zwyczajem nazwał PiS łże-prawicą oskarżając ją o covidowy zamordyzm i uległosć wobec Ukrainy. Jednak po tej tyradzie udzielił jednoznacznego poparcia Karolowi Nawrockiemu. W ten sposób zachował poglądy, ale też nie próbował udawać, że nie odróżnia tęczy od biało-czerwonej flagi. I takie podejście przyniosło owoce.

Poseł ziemi zamojskiej Sławomir Zawiślak, znany w swoim regionie z organizacji wielu uroczystości patriotycznych, opuścił szeregi Prawa i Sprawiedliwości i przeszedł do ugrupowania Grzegorza Brauna, które ma teraz trzech posłów w Sejmie, a dzięki temu własne koło parlamentarne.

Małe, a cieszy

Podsumowując — na prawicy mamy przetasowanie. Za to w rządzie wrze, ale nie kipi. Donald Tusk po tym, jak mimo osobistego zaangażowania przegrał wybory najpierw wymownie milczał, a potem napisał na twitterze, że inflacja spadła z 4 i trzech dziesiątych procent do czterech i jednej dziesiątej. To tak, jakby chwalić się tym, że nasmarowałeś łańcuch w rowerze, a pominąć informację, że na twoich oczach ukradli ci samochód.

Szef rządu, który gra rolę męża stanu nie był w stanie wykrztusić ani na piśmie, ani podczas telewizyjnego wystąpienia słowa gratulacji dla Karola Nawrockiego. Powiedział za to, że po półtora roku rządów ruszy z robotą. W ramach tej roboty dziś nie wystąpił podczas wspólnej konferencji ze swoimi koalicjantami. Ci zapewnili, że premier przemówi, ale najpierw oni zatwierdzą tekst. Nie wiem, czy ktoś jeszcze pamięta, że Radosław Sikorski nazwał przed tygodniem Donalda Tuska najwybitniejszym politykiem w tysiącletniej historii Polski.

Inne felietony:

Kto nie wsiądzie do autobusu Nawrockiego pojedzie z tęczowym Rafałem

Cóż szkodzi uwierzyć? [FELIETON]

Po co nam reaktor badawczy w Otwocku, kiedy jest w Monachium? [FELIETON]