Podczas piątkowej rozmowy na antenie Polsat News marszałek Sejmu Szymon Hołownia powiedział, że proponowano mu, by nie dopuścił do zaprzysiężenia prezydenta elekta Karola Nawrockiego przed Zgromadzeniem Narodowym. Użył wówczas pojęcia „zamachu stanu”. W kolejnych zdaniach zastrzegł, że nie ma na myśli kategorii prawnej.
Publicystyczny zamach stanu
Magdalena Uchaniuk zapytała posła Trzeciej Drogi Michała Gramatykę, kiedy dowiedział się o rozmowach o zamachu stanu.
Nigdy nie dowiedziałem się o żadnym zamachu stanu. Jestem prawnikiem i wiem, co znaczy w kategoriach prawnych „zamach stanu”
– stwierdził Gramatyka.
Poseł przyznał, że wyborach prezydenckich pojawiały się głosy o ponownym przeliczaniu głosów i kwestionujace wynik wyborów, podnoszone przez osoby czy instytucje, które nie były do tego w myśl prawa umocowane.
Traktowałem te wezwania jako nieodpowiedzialne. Przegraliśmy te wybory, przegrał również mój kandydat, ale przegrywać trzeba umieć
– podkreślił Michał Gramatyka.
Polityk zaznaczył, że sam jako osoba z wykształceniem prawniczym nie użyłby takich słów, jak zrobił to Szymon Hołownia.
Sformułowania „zamach stanu” można użyć w kategoriach prawnych i publicystycznych. Ja jestem prawnikiem, Szymon Hołownia nie jest, więc miał pełne prawo powiedzieć to, co powiedział
– dodał.
Śledztwo będzie umorzone
W sprawie słów marszałka Hołowni stowarzyszenie Prawnicy dla Polski skierowało do prokuratury zawiadomienie, postulując przesłuchanie go w charakterze świadka. Z informacji Prokuratury Okręgowej w Warszawie wynika, że śledztwo zostanie wszczęte. Odnosząc się do jego dalszego biegu Michał Gramatyka stwierdził, że „skończy się ono prędzej, niż się zacznie”.
Skończyłem aplikację prokuratorską swego czasu i dokładnie wiem, co oznacza „zamach stanu” opisany w kodeksie karnym. W prawie karnym nie ma miejsca na clickbait. Prawo karne polega na tym, że analizuje się, czy występują znamiona jakiegoś przestępstwa
– wyjaśnił poseł.
Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!
jbp/