W cieniu atomowego zagrożenia: Izrael i Iran na krawędzi otwartej wojny

Płonący Teheran l fot. x.com/@Indian_Analyzer

Między Iranem a Izraelem trwa otwarta wojna. Obie strony wymieniają uderzenia – Iran atakuje terytorium Izraela, a izraelskie siły odpowiadają nalotami na cele wojskowe. Świat drży przed eskalacją.

Najpoważniejszy kryzys od lat

Konflikt rozpoczyna Operacja „Rising Lion” – Izrael przeprowadza potężny atak powietrzny na cele jądrowe, wojskowe i kluczowe infrastruktury w Iranie (między innymi w Teheranie, Natanz, Isfahanie), zabijając m.in. wysokich rangą dowódców i naukowców. W nocy z 13 na 14 czerwca świat obiegła wiadomość o zmasowanym ataku rakietowym Iranu na Izrael. Teheran po raz pierwszy użył nowych pocisków balistycznych „Haj Qassem”, które – według irańskich źródeł – są zdolne omijać izraelskie systemy obrony przeciwrakietowej. W ciągu kilku godzin na izraelskie miasta spadły dziesiątki rakiet. Choć większość z nich została przechwycona, nie obyło się bez ofiar śmiertelnych i rannych.

Eksperci ostrzegają jednak, że dalsze ataki na takie obiekty mogą mieć katastrofalne skutki dla całego regionu.

Reakcje świata i regionalne konsekwencje

Stany Zjednoczone jednoznacznie wsparły Izrael, deklarując gotowość pomocy w obronie przed kolejnymi atakami. Unia Europejska, ONZ oraz Rosja i Chiny wezwały obie strony do deeskalacji i wznowienia rozmów dyplomatycznych. Państwa Zatoki Perskiej, choć zaniepokojone sytuacją, na razie ograniczają się do apeli o spokój, obawiając się destabilizacji i wzrostu cen ropy, które już poszybowały w górę o ponad 10 procent.

Czytaj więcej:

Systemy Iron Dome i THAAD poddane próbie. Izrael odpiera zmasowany atak Iranu – rozmowa z analitykiem wojskowym

W tle konfliktu utrzymuje się napięcie związane z irańskim programem atomowym. Według Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej Teheran dysponuje obecnie zapasami uranu wzbogaconego do 60 procent. Gdyby przyspieszyć proces wzbogacania do poziomu militarnego, mogłoby to zająć Iranowi zaledwie kilkanaście dni. W tej sytuacji izraelskie uderzenia mają nie tylko wymiar militarny, ale też są próbą spowolnienia irańskiego programu nuklearnego i wysłania sygnału politycznego.

Hezbollah i Huti

Eksperci ostrzegają, że sytuacja w każdej chwili może wymknąć się spod kontroli. Hezbollah i Huti, sojusznicy Iranu w regionie, na razie ograniczają się do retorycznego wsparcia, choć bojownicy Huti przeprowadzili pojedynczy atak rakietowy na południowy Izrael. Gdyby jednak konflikt rozszerzył się na inne państwa, mógłby stać się najpoważniejszym od czasu wojny w Iraku.

Na razie światowe mocarstwa próbują za pośrednictwem dyplomacji zatrzymać dalszą eskalację. Rozmowy na temat irańskiego programu atomowego, które od miesięcy znajdowały się w martwym punkcie, zostały całkowicie zawieszone.

Wojna, która do tej pory toczyła się w cieniu i na peryferiach, właśnie wkroczyła na główną scenę Bliskiego Wschodu. Groźba atomowego konfliktu, wzrost cen ropy oraz ryzyko destabilizacji regionu sprawiają, że to, co dzieje się między Teheranem a Tel Awiwem, będzie miało konsekwencje znacznie szersze niż granice tych dwóch państw.

Bliski Wschód raz jeszcze przypomina światu, jak cienka jest granica między zimną wojną a otwartym konfliktem zbrojnym.