Posłuchaj całej rozmowy:
W Watykanie doszło do spotkania Donalda Trumpa z Wołodymyrem Zełenskim. Rozmowa miała miejsce podczas uroczystości pogrzebowych z udziałem światowych liderów. Spotkanie przebiegło w napiętej atmosferze – prezydent Francji Emmanuel Macron próbował dołączyć do rozmowy, jednak Trump miał go grzecznie wyprosić. Tematem rozmowy były gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy poza strukturami NATO, na wzór artykułu 5. Spotkanie oceniane jest jako sygnał otwarcia na możliwe negocjacje pokojowe.
Wydarzenie komentował w Poranku Radia Wnet prof. Adam Prokopowicz.
To bardzo interesujące zdjęcie, bo zostało zrobione na kilka sekund przed delikatnym spięciem dyplomatycznym. Otóż premier Wielkiej Brytanii powiedział „dzień dobry” i odszedł. Natomiast prezydent Macron, który stara się znaleźć wszelkiego rodzaju argumenty, by uzasadnić swoją kontynuację prezydentury przy bardzo małym wsparciu społecznym, trzymał się blisko prezydenta Zełenskiego. Nawet przez swoje układy w Watykanie doprowadził do tego, że tam, gdzie mieli się spotkać prezydent Trump i prezydent Zełenski, ustawiono trzecie krzesło — zakładam, że właśnie dla niego
– mówił Prokopowicz.
Czytaj więcej:
Symboliczne spotkanie Trumpa i Zełenskiego w Watykanie. „Nie ma zbiegów okoliczności”
„Ciebie tutaj nie powinno być”
Profesor poinformował jednak, że specjaliści o czytania z ruchu warg mieli stwierdzić, że Trump powiedział: „Wiesz co, zrób mi przysługę. Ciebie tutaj nie powinno być”.
Wtedy prezydent Francji ukłonił się i odszedł. Panowie rozmawiali dalej — jak na takie spotkanie przy poważnej uroczystości — stosunkowo długo
– mówił.
Gość Radia Wnet dodał, że „prezydent Zełenski wydał następnie bardzo ogólne oświadczenie, ale jednocześnie dające do zrozumienia, że nadal próbuje coś wynegocjować”.
Z komentarzy — także ze strony rosyjskiej — wynika, że pojawiła się nowa koncepcja: Ukraina nie wstępuje do NATO, ale otrzymuje gwarancje bezpieczeństwa w formule zbliżonej do artykułu 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. Oczywiście, Rosja prawdopodobnie nie pójdzie na takie rozwiązanie, ale zobaczymy, jak sprawy się rozwiną
– mówił.
Zdaniem profesora „wyraźnie widać, że prezydent Zełenski chce zrobić wiele, ale ma związane ręce — przede wszystkim przez oligarchów, zwłaszcza tych, których tereny zostały zajęte przez Rosję.
Znaczna część potencjału gospodarczego Ukrainy była w rękach oligarchów”.
/ad