Gość Wojciecha Surmacza wskazuje, że w Polsce w coraz większej liczbie punktów handlowo-usługowych można płacić kryptowalutami.
Ale nad kryptowalutą wisi taka chmura, że coś jest z tymi kryptowalutami nie tak. Jeżeli ktoś się nimi nie interesuje, to pierwsze 20 minut rozmowy to przełamywanie stereotypów. Gdybym rok temu zapytał Ciebie, z czym kojarzy Ci się w ogóle słowo krypto?
– pyta Sławomir Zawadzki Wojciecha Surmacza.
Biznesman uważa, że samo słowo „krypto” w języku polskim sugeruje jakieś obciążenie.
Ono nie występuje w języku angielskim. W nim mówimy o „cryptocurrency”, czyli o czymś, co jest oparte o zdobycze kryptografii, najwyższej matematyki i tak dalej. W języku polskim „krypto” to jest raczej coś udawane. A już z tyłu głowy mamy kryptonit [minerał promieniotwórczy z filmu Superman – Wnet], a więc coś, do kojarzy się ze śmiercią. Z kryptą. Jest zresztą taki dowcip: jaką walutą płacimy na cmentarzu? Kryptowalutą!
– żartuje Zawadzki.
Rozmówca Wojciecha Surmacza uważa, że rynek kryptowalut spotyka się z ostracyzmem banków.
Od około 2017 r. banki stosowały silny ostracyzm wobec wszystkich, którzy grają na giełdach kryptowalut. Wówczas na polskiej giełdzie krypto, która wtedy nazywała się BitBay, dzienny obrót, dzienny wolumen był dwukrotnie większy, niż na giełdzie papierów wartościowych. Całe środowisko finansowe nie mogło w to po prostu uwierzyć. Coś im zaczęło uciekać
– wspomina Sławomir Zawadzki.
Ekspert od kryptowalut uważa, że dziś, gdyby ktoś przyszedł do banku i powiedział, że otwiera kantor kryptowalutowy i chce mieć konto w banku, żeby płacić podatki, to żaden bank takiego konta mu nie otworzy.
Mówię to z pełną odpowiedzialnością
– podkreśla.
Wszystkich zainteresowanych tematem kryptowalut zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy! Nasz gość wytłumaczy m.in. jak działa blockchain, jak wyglądają regulacje na tym rynku w Europie i USA.
jbp/