Michał Ostrowski o zarzutach braku sygnatury „Ds”: Zasłanianie się numerkami w tak poważnej sprawie jest niepoważne

Michał Ostrowski

W rozmowie z Radiem Wnet Zastępca Prokuratora Generalnego odnosi się do informacji przekazanych w czwartek podczas konferencji przez rzeczniczkę prasową Adama Bodnara prokurator Annę Adamiak.

Jakub Pilarek: W siedzibie Prokuratury Krajowej odbyła się konferencja prokurator Anny Adamiak, rzeczniczki prasowej Adama Bodnara. Oznajmiła ona, że obecne kierownictwo prokuratury nie ma wiedzy o wszczęciu przez Pana śledztwa. Są tylko medialne informacje o jakiejś nieokreślonej, prywatnej korespondencji, która wpłynęła do Pana z Trybunału Konstytucyjnego. Sposób, w który potraktował Pan zawiadomienie [prezesa TK] o przestępstwie miał naruszyć zarządzenie Prokuratora Krajowego Dariusza Barskiego dotyczące obiegu dokumentów w prokuraturze. Nie ma sygnatury „Ds” – nie ma śledztwa. Jak by Pan to skomentował?

Michał Ostrowski: Jestem już bardzo zmęczony, bo wykonywałem kolejne czynności procesowe w tej sprawie, przesłuchałem kolejnego świadka, powstały kolejne dokumenty. Słyszałem, że pani prokurator Adamiak wysnuła jakieś tezy odnośnie braku rejestracji sprawy. Otóż oświadczam, że sprawa jest zarejestrowana w Prokuraturze Krajowej. Wpłynęła w sposób formalny do mojego gabinetu. Została wpisana do dziennika. Ja naprawdę nie chcę obarczać problemem Pana Prokuratora Generalnego swojej osoby, mam czynności stosowe do wykonania. Zwróciłem się do Prokuratora Generalnego o nadanie kolejnego numeru, w nomenklaturze prokuratorskiej. Natomiast dla mnie ma to charakter wtórny. Prokurator Generalny doskonale wie, że śledztwo zostało wszczęte. Nie chcę zajmować się tematami pobocznymi, biurowymi, ponieważ moim zadaniem jest przeprowadzać teraz czynności procesowe.

Rzeczniczka Adama Bodnara: Nie mamy oficjalnej wiedzy o śledztwie prok. Michała Ostrowskiego

JP: Właśnie takie pytanie zadałem na konferencji prasowej: czy mamy do czynienia ze sporem o jakąś nieistotną kwestię techniczną. Prokurator Anna Adamia zaoponowała, że nie jest to taka nieistotna kwestia. Według jej oceny brak nadania dokumentacji sygnatury „Ds”, czyli przypisanie…

MO:  Panie redaktorze, to niech pani prokurator się zajmuje kwestiami technicznymi, biurowymi. Ja się zajmuję śledztwem.

JP: Na konferencji padło również pytanie ze strony dziennikarzy o skuteczność czynności, które pan już podejmuj, czyli przesłuchań.

MO: To nie ulega najmniejszych wątpliwości. Wykonuję czynności w oparciu o kodeks postępowania karnego. One są w pełni skuteczne. I zasłanienie się jakimiś numerkami przez Panią Adamiak czy też Pana prokuratora Bodnara jest niepoważne, w świetle wagi tego postępowania i osób, które są przeze mnie przesłuchiwane.

JP: Czy dopuszcza Pan scenariusz, w którym ta sprawa jednak zostanie Panu odebrana? Mam na myśli albo jej fizyczne odebranie, albo też tylko formalne?

MO: Akta sprawy są założone, są w Prokuraturze Krajowej. Jeżeli ktoś je fizycznie zabierze, to będzie to problem tego, kto to zrobi. Natomiast na pewno nie może tego robić Prokurator Generalny, ponieważ postępowanie dotyczy również jego osoby. Nie przesądzam oczywiście odpowiedzialności karnej wszystkich osób objętych zawiadomieniem. Ja po prostu potrzebuję spokoju i możliwości obiektywnego wyjaśnienia okoliczności sprawy.

JP: Pan mówi, że Adam Bodnar nie może zabrać tej sprawy, bo jest osobą, która jest objęta zawiadomieniem. Chciałem doprecyzować: nie może, bo jest przepis, który mu tego zabrania, czy może ale nie powinien – na zasadzie trzymania jakichś standardów i szeroko rozumianej zasady „nie bądź sędzią we własnej sprawie”?

MO: W mojej ocenie nie może, ponieważ nie jest kierownikiem jednostki Prokuratury Krajowej, a poza tym nie powinien chociażby z uwagi na przyzwoitość, gdy zawiadomienie jego dotyczy. Czynności w zakresie potencjalnej – naprawdę nie chcę jej przesądzać – odpowiedzialności karnej Ministra Sprawiedliwości Prokuratora Generalnego Adama Bodnara już podjąłem. Więc to jest pytanie do Pana Bodnara, co on zrobi. Akta przechowuję w Prokuraturze Krajowej i jeżeli ktoś mi je odbierze, to będzie to jego odpowiedzialność. Sprawa jest od poniedziałku zarejestrowana w Prokuraturze Krajowej. W innym rejestrze, niż ten, który dotyczy śledztw, ale to jest kwestia techniczna, wtórna. Kwestia biurowa. Więc mówię Pani prokurator Adamiak – jak ma z tym problem, to niech sobie ten problem rozwiąże.

JP: Wspomniał Pan, że Adam Bodnar nie może zabrać Panu sprawy, bo nie jest kierownikiem jednostki. Chciałem w szerszym kontekście zadać pytanie o ustawę Prawo o prokuraturze.  Jest ona tak skonstruowana: mamy Prokuratora Generalnego, Prokuratora Krajowego, który jest pierwszym zastępcą Prokuratora Generalnego, zastępców prokuratora generalnego, czyli m.in. Pana. Przeciętny obywatel nic z tego nie rozumie, kto tu jest czyim przełożonym. Czy uważa Pan organizację prokuratury za racjonalną?

MO: Ja tych przepisów nie układałem, ani ich nie uchwalałem. Przepisy są, jakie są. One obowiązują. Ja jestem podwładnym wyłącznie Prokuratora Generalnego Adama Bodnara. Zwróciłem się do niego o to, żeby tę sprawę  zarejestrowano w odpowiednim repertorium i poinformowałem go również o wszczęciu śledztwa. A to jest już teraz kwestia pana Bodnara i podległych mu służb, co oni z tym dalej zrobią. Natomiast nie zamierzam informować Pana Bodnara o szczegółach tego postępowania, ponieważ dotyczy ono m.in. jego.

JP: Pan wspomniał we wcześniejszej rozmowie z Radiem Wnet, że nie wyklucza Pan przesłuchania Prezydenta RP. Jest to chyba świadek najcięższego kalibru, jakiego można sobie wyobrazić w postępowaniu karnym. Czy wyobraża Pan sobie sytuację,w której ta czynność zostanie przeprowadzona, a potem Adam Bodnar wyjdzie i powie, że takiej czynności w rozumieniu formalnym nie było?

MO: Nie wyobrażam sobie w ogóle, żeby Prokurator Generalny unieważniał czynności procesowe podejmowane przez legalnego prokuratora. Ja mam prawie 30-letni staż pracy. Zostałem powołany w 1997 roku. Zostałem również prokuratorem Prokuratury Krajowej w 2016 roku, a w roku 2023 Zastępcą Prokuratora Generalnego. Mam pełne prawo, a nawet obowiązek, w świetle tego, co się wydarzyło, i w świetle dokumentów, które zostały mi formalnie przedłożone, prowadzić śledztwo. I przesłuchiwać świadków takich, jakich uznam za stosowne. Pan prezydent jest naturalnym świadkiem w tej sprawie, ponieważ jego prerogatywy, jego decyzje w zakresie publikacji postanowień w Monitorze Polskim i w zakresie przede wszystkim nominacji sędziowskich są podważane.

JP: Zawiadomienie dotyczy przestępstwa zamachu stanu, to jest to jedno z najcięższych przestępstw wymienionych w tym zawiadomieniu. Ale czy pan – pytam hipotetycznie, nie mówię o stanie faktycznym – jako referent tej sprawy może ją poprowadzić w zupełnie innym kierunku, na przykład w kierunku zwykłego przekroczenia uprawnień, albo innych przestępstw?

MO: Oczywiście. Zakres wszczęcia śledztwa nie determinuje decyzji końcowej. Nie wykluczam, że to postępowanie będzie prowadzone w kierunku innych przestępstw, że być może doprowadzi do stwierdzenia, że tych przestępstw nie popełniono. Ale ja potrzebuję spokoju, obiektywizmu i bezstronności, żeby okoliczności, które zostały podniesione w zawiadomieniu i w zeznaniach, które dotychczas odebrałem, zostały po prostu wyjaśnione. Tyle i tylko tyle.

Rozmawiał Jakub Pilarek