Śledztwo
Postępowanie Prokuratury Regionalnej w Białymstoku dotyczy oszustwa, którego miała się dopuścić Joanna S., jej syn Mikael S. i inne osoby. Polegać miało ono na nieuczciwej ofercie inwestycji w dzieła sztuki i nabyciu prawa własności dzieła na okres od 6 miesięcy do 1 roku.
Podmiot gwarantował zwrot kapitału powiększony o 36 proc. zysku w skali roku poprzez odkupienie udziału po upływie oznaczonego umową terminu. Przy czym wypłata kapitału wraz z oznaczonym zyskiem następowała z wpłat kolejnych inwestorów – pisała o śledztwie prokuratura w komunikacie prasowym.
Śledczy informowali, że ustalenia „pozwoliły na sformułowanie wobec Joanny S. i Mikaela S. zarzutów prowadzenia bez zezwolenia działalności bankowej, doprowadzenia klientów do niekorzystnego rozporządzenia mieniem na kwotę prawie 400 milionów złotych, a także prania pieniędzy w kwocie prawie 45 mln zł”.
Co ciekawe, wg prokuratury jedną z niewielu osób z różnych krajów, które zarobiły na rzeźbie był obecny szef Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś.
Rozmowa w TVN24
Maj 2022 roku. W studio TVN24 ma miejsce rozmowa po emisji materiału o sprawie oszustwa dokonanego przez Joannę S. Redaktorzy stacji mają zastrzeżenia do pracy organów ścigania, okazało się bowiem, że oszuści zostali złapani w Hiszpanii po długim ukrywaniu się, dzięki pracy prywatnych detektywów.
Wśród gości programu jest prokurator Dariusz Korneluk, wówczas legalnie wykonujący swoje obowiązki w jednej z warszawskich prokuratur rejonowych.
Oceniam bardzo dobrze sposób prowadzenia tego postępowania. Przede wszystkim jest to postępowanie, nie ulega wątpliwości, bardzo skomplikowane, wieloosobowe, z osobami pokrzywdzonymi mieszkającymi poza granicą. Kwestia międzynarodowych pomocy prawnej, kwestia przesłuchania wszystkich osób pokrzywdzonych po wcześniejszym ich ustaleniu – mówił Korneluk, broniąc działania prokuratora prowadzącego postępowanie.
Jak tłumaczył, ze znanego mu z mediów opisu sprawy wynikało, że nie sposób było w niej odstąpić od przesłuchania wszystkich świadków, bo każde z popełnionych oszustw było inne.
Charakterystyka działania sprawców polega tu na tym, że istnieje konieczność ustalenia i przesłuchania wszystkich osób pokrzywdzonych. Jak widzieliśmy na materiale, także ilość sprawców jest spora. Także sprawców mieszkających za granicą, to są kwestie określonych procedur – wyjaśniał prokurator.
Długotrwałe, ale nie przewlekłe
Z rozmów z naszym źródłem wyłania się obraz śledztwa zbieżny z uwagami Dariusza Korneluka.
Postępowanie nie mogło toczyć się szybko, skoro konieczne było przesłuchanie w nim ponad 2 tysięcy świadków, w tym kilkudziesięciu rzeźbiarzy na trzech kontynentach – słyszymy.
Nasz rozmówca mówi także o konieczności analizy kilku tysięcy umów i porównania ich z zeznaniami świadków, ustaleniu, którzy pośrednicy obsługiwali konkretnych klientów, a także uzyskaniu czasochłonnej pomocy prawnej m.in. z Hiszpanii i Szwecji w zakresie Europejskich Nakazów Dochodzeniowych (END).
Sam załącznik dotyczący umów liczy około 250 tomów – wskazuje informator.
Co ciekawe, nie najlepiej układała się współpraca prokuratora z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która wykonywała czynności w śledztwie. Wg informacji, które uzyskaliśmy, ABW nie dokonała np. rzetelnych oględzin nośników danych, czego domagał się prokurator, w tym nośników dwóch głównych podejrzanych.
Ogólnie jednak śledztwo prowadzone było wg naszego rozmówcy wzorcowo, jeśli chodzi o pracę prokuratora. Taka ocena znajduje potwierdzenie w czerwcowej decyzji Sądu Apelacyjnego w Białymstoku, który wyrażając zgodę na kontynuowanie tymczasowego aresztowania podejrzanych stwierdził, że choć postępowanie niewątpliwie jest długotrwałe, to nie jest przewlekłe, a prokurator ma koncepcję jego dalszego prowadzenia.
Niespodziewana decyzja ws. referenta
W marcu 2024 r. w wyniku nielegalnej operacji przeprowadzonej przez Adama Bodnara prokurator Dariusz Korneluk obejmuje fotel Prokuratora Krajowego. Wielokrotnie zapewnia w swoich wystąpieniach medialnych, że skończyły się czasy ręcznego sterowania pracą prokuratorów.
Podejście to jednak najwyraźniej nie dotyczy Prokuratury Regionalnej w Białymstoku, która wg informacji Radia Wnet odebrała śledztwo w sprawie Galleri New Form dotychczasowemu referentowi. Z uwagi na stopień zaawansowania postępowania i brak krytycznych uwag do pracy prokuratora decyzja ta zaskakuje. Nie trzeba być w tej tematyce ekspertem, by zdać sobie sprawę, że samo tylko wstępne zapoznanie się z materiałem dowodowym prowadzonej od wielu lat sprawy musi zająć ogrom czasu.
Zapytaliśmy Prokuraturę Regionalną w Białymstoku o przyczyny odebrania śledztwa prokuratorowi, podkreślając w pytaniu, że jej skutki będą dla postępowania opłakane. Otrzymana odpowiedź wprowadziła nas w zdumienie:
Panie redaktorze, w odpowiedzi na Pańskie zapytanie uprzejmie informuję, że zmiana referenta sprawy powinna wpłynąć na intensyfikację czynności śledztwa. Nowy prowadzący jest prokuratorem o dużym doświadczeniu zawodowym – „pierwszoliniowym”.
Zwróciliśmy uwagę rzecznikowi prasowemu jednostki na nieadekwatność odpowiedzi, wskazując, że czynności prokuratora były w pełni aprobowane przez sąd, który nie dopatrzył się żadnej przewlekłości. Przypomnieliśmy także o słowach prokuratora Korneluka.
Wytknęliśmy również, że nieprawdą jest, by nowy referent sprawy był prokuratorem „pierwszoliniowym”. Kierując pytanie znaliśmy jego nazwisko – chodzi o wieloletniego szefa prokuratury w Olsztynie, a więc właśnie prokuratora funkcyjnego, a nie pierwszoliniowego. Co ciekawe, nie jest to osoba kojarzona w jakikolwiek sposób ze stowarzyszeniem Lex Super Omnia, którego przedstawiciele obecnie rządzą w prokuraturze. Nie ulega też wątpliwości, że śledczy ten dysponuje olbrzymim doświadczeniem i sam fakt powierzenia mu tak skomplikowanego postępowania nie budzi żadnych kontrowersji. Ale nie w sytuacji, gdy ok. 7-letnie śledztwo znajduje się na etapie bardzo zaawansowanym i jest prowadzone przez jednego prokuratora od kilku lat. Nie podajemy nazwiska nowego referenta, bo wszystko na to wskazuje, że został wrzucony w tę historię przypadkiem.
Do chwili opublikowania materiału Prokuratura Regionalna w Białymstoku nie odniosła się do naszych uwag krytycznych dotyczących jej odpowiedzi.
Zapytaliśmy również rzecznika Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, czy funkcjonariusze zgłaszali jakiekolwiek zastrzeżenia do pracy prokuratora jego przełożonym i jak oceniają zmianę referenta sprawy na jej tak dalekim etapie.
Uprzejmie informujemy, że wyłącznym dysponentem sprawy, której dotyczy Pana wiadomość e-mail jest Prokuratura Regionalna w Białymstoku. To tam należy kierować ewentualne pytania dotyczące wskazanego postępowania – odpisał nam dział prasowy ABW.
Nasz tekst traktujemy jako sygnalizujący nieakceptowalną sytuację. Nadal jednak otwarte pozostaje pytanie o prawdziwe przyczyny takiej decyzji w sprawie, w której wiele wskazuje na to, że Joanna S. i jej syn są jedynie „słupami”, i w której pojawia się nazwisko Mariana Banasia. Wątek rzeźby zakupionej przez tego ostatniego pojawia się w sprawie o uchylenie immunitetu szefowi NIK, w związku z podejrzeniem nieprawidłowości w oświadczeniu majątkowym.
Jakub Pilarek